The Art of Attraction: Love Affair VIII

Karma is a bitch


   Trzeba przyznać, że akademik Taehyunga nie należał do najcichszych miejsc. Zza okna dochodziły odgłosy samochodów i szum miejskiego życia. To jeszcze dałoby się znieść, ale co chwila korytarzem przechodził gość któremu najwyraźniej kompletnie nie przeszkadzało to, że budzi cały akademik. Czy kogoś obchodziło to, że zerwał właśnie z dziewczyną?! Nie mógł gadać przez swój cholerny telefon gdzie indziej?
   Junhee jęknęła zrezygnowana, kiedy chłopak po raz kolejny wydarł się na korytarzu. Nie ma szans żeby dalej spała w takim hałasie! To niewykonalne.
   Wymacała na podłodze swoje spodenki i wyciągnęła z nich telefon. Pięknie... Miliard nieodebranych połączeń i drugie tyle wiadomości. Czy naprawdę ojcowie nie mogli przeżyć paru godzin bez informacji gdzie się podziewa?! Traktowanie jej jak dziecka było po prostu nie do zniesienia.
   Odrzuciła telefon na stertę ciuchów obok łóżka i odwróciła się w stronę Taehyunga, który wciąż spał w najlepsze. Sine znamię i czerwone ślady na jego ramieniu sprawiło, że wspomnienia z nocy gwałtownie do niej powróciły. Schowała twarz w dłoniach, przypominając sobie wszystko co robili. Każda sekunda była niesamowita, niezapomniana, ale to pewnie przez Tae. Junhee jeszcze nigdy nie spotkała kogoś tak niezwykłego jak on.
   - Już nie śpisz? - Taehyung objął Junhee ciaśniej w pasie i odetchnął głęboko, broniąc się przed całkowitym rozbudzeniem.
   - Tak. - Odparła dziewczyna, przekręcając się na brzuch. Podparła się na łokciach, wpatrując w pół przytomnego Taehyunga. - Właściwie to powinnam się już niedługo zwijać, bo ojcowie się martwią. - Dodała zrezygnowana.
   Krótkie "Jasne." i ciche warknięcie było jedynym, co wydostało się z ust chłopaka zanim odwrócił się plecami do Junhee i przykrył po uszy kołdrą. Zdezorientowana nastolatka wpatrywała się przez chwilę w jego sylwetkę po czym westchnęła zrezygnowana. Włożyła spodenki, nie przejmując się majtkami i rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu reszty garderoby. Nie tak wyobrażała sobie poranek po najlepszej nocy życia. Najwyraźniej nie wszystko wyglądało tak jak w książkach czy filmach. Czas zacząć przyzwyczajać się do rozczarowań.
   W momencie, gdy zapinała biustonosz łóżko zaskrzypiało, a na jej biodrach wylądowała para gorących dłoni. Taehyung pociągnął ją z powrotem na łóżko i uśmiechnął się leniwie, gdy usiadła na jego kolanach. Przesunął nosem po jej ramieniu tylko po to by pocałować ją u podstawy szyi.
   - Musimy to powtórzyć. - Wymruczał, wypuszczając ją z objęć. Nie był pewien czy to strategia żeby po raz kolejny zaciągnąć ją do łóżka czy chciał ją zatrzymać przy sobie. Prawda była taka, że polubił Junhee, ale nie był pewien czy na tyle, by myśleć o jakimkolwiek prawdziwym związku z nią. W końcu to tylko zakład, a naiwnych dziewczyn w jej typie nigdy nie brakuje.
   Junhee świergotała o czymś, co kompletnie go nie obchodziło. Na wszelki wypadek potakiwał i udawał, że to go interesuje, podczas gdy dziewczyna zakładała koszulkę i zbierała swoje rzeczy do torebki. Uśmiechnął się sztucznie, gdy pocałowała go w policzek tuż przed tym jak otworzyła drzwi stając jak wryta. Taehyung wywrócił oczami, domyślając się, że czegoś zapomniała. Tego najbardziej nie lubił - poranków po seksie, kiedy musiał odgrywać romantyka i udawać, że zależy mu na dziewczynie żeby nie wyjść na skończonego chama.
   - Umm... Cześć! - Junhee pomachała delikatnie, witając się ze stojącym w drzwiach Hoseokiem. Szczerze mówiąc wyglądał tragicznie. Podkrążone, przekrwione oczy, poszarzała cera i pusty wzrok wcale jej nie ośmielały. Odchrząknęła niepewnie i przemknęła obok niego. Miała wrażenie, że jej nie lubił, bo zawsze patrzył na nią z nienawiścią, więc wolała się nie narażać.
   Hoseok nawet na nią nie spojrzał. Zamiast tego zatrzasnął drzwi i rozejrzał się po pokoju. Ubrania Taehyunga leżały porozrzucane po pokoju, a między nimi koronkowe majtki Junhee. Prześcieradło praktycznie zwisało z łóżka i na pewno widziało lepsze czasy. To wszystko, łącznie z wciągającym bokserki Tae, sprawiło, że fala gniewu po raz kolejny dopadła Hoseoka. Wszystko byłoby o wiele prostsze gdyby nie nadzieja rozbudzona intymnymi sytuacjami pomiędzy nimi. Aż do dziś Hoseok podświadomie łudził się, że może jednak ma jakiekolwiek szanse. Najwyraźniej jednak Taehyung po prostu się nim bawił. Tak samo jak każdą inną ofiarą.
   Hoseok opadł na łóżko i wbił poważne spojrzenie w przyjaciela, który siedział zadowolony z siebie z kocem zarzuconym na nagie plecy. To wszystko było tak popaprane, a on wciąż nie był w stanie odwrócić się od Taehyunga.
   - Zaliczyłeś ją. - Stwierdził fakt, wkładając do ust papierosa. - Co teraz? - Spytał, starając się nie pokazać jak bardzo pragnie odpowiedzi na to pytanie.
   - Pobawię się jeszcze trochę. - Odparł młodszy, wzruszając ramionami.
   To było niczym policzek dla Hoseoka. Czy Taehyung naprawdę musiał być tak ślepy?! A może on po prostu nie chciał widzieć tych wszystkich uczuć w spojrzeniu przyjaciela? I dlaczego Hoseok miał wrażenie, że Tae nie mówi jedynie o Junhee?

***

   Seokjin zawahał się zanim nacisnął klamkę do prowizorycznego studia Namjoona. Czuł się dziwnie przytłoczony tym, że zobaczy się ze swoim chłopakiem. Powinien być przeszczęśliwy, a zamiast tego zastanawiał się, jak najszybciej się stąd wynieść.
   - Cześć Namjoon. - Przywitał się, podchodząc do młodszego. Zanim jednak zdążył powiedzieć coś więcej, Namjoon przyciągnął go do pocałunku, od razu wdzierając się do jego ust językiem. Jin odruchowo odwzajemnił pocałunek, jednak miał wrażenie, że robi to z przymusu. Czuł się zaatakowany i wcale mu się to nie podobało. Niby Namjoon zachowywał się tak odkąd zaczęli się spotykać, ale ostatnio zaczęło to działać na nerwy Jinowi. Miał wrażenie, że od dłuższego czasu ich związek został zredukowany do obmacywania się w każdej możliwej chwili. Jasne, to było przyjemne, ale bycie z kimś polegało na czymś więcej. A oni praktycznie nie rozmawiali. Coś tu chyba nie pasowało.
   Wreszcie odsunął się od Namjoona i przysiadł na brzegu biurka, zmuszając się do uśmiechu. Widział, że młodszemu wcale nie pasowało to, że przestali, ale naprawdę nie miał na to teraz ochoty.
   - Nad czym pracujesz? - Spytał, chcąc zainicjować rozmowę. Naprawdę był ciekaw co dzieje się w studiu Namjoona. Jego chłopak kochał to, co robił i Seokjin chciał być tego częścią.
   - Nowy utwór. - Młodszy rzucił niedbale, wędrując dłonią po udzie Jina. Nie wyglądał na kogoś w nastroju do rozmowy.
   - Super! Chętnie bym posłuchał! - Zaproponował szybko starszy, wskazując kciukiem monitor za sobą. Wiedział, że Namjoon ma w planach coś zupełnie innego, ale mimo wszystko próbował odwrócić jego uwagę żeby wreszcie spędzili chwilę razem jak dwójka ludzi w zdrowym, prawidłowo funkcjonującym związku.
   - Mam lepszy pomysł. -  Raper przysunął się do swojego chłopaka. Chwycił go za biodra i wpił w jego wargi.
   Tym razem instynkt Jina był szybszy niż jego myśli. Może to przez to, że poczuł się autentycznie zaatakowany? Nie był pewien, ale nie miał czasu na rozstrzyganie tego, gdy odpychał od siebie Namjoona.
   Młodszy z trudem złapał równowagę i zszokowany spojrzał na swojego zwykle łagodnego chłopaka. Nie miał pojęcia co w niego wstąpiło, ale zdecydowanie coś było na rzeczy.
   - Dlaczego taki jesteś?! - Krzyknął sfrustrowany Jin. W tej chwili coś w nim pękło. Miał dość takiego traktowania. Chciał ciepła, uczuć, a dostawał jedynie agresywne obmacywanie.
   - O co ci chodzi? - Spytał skołowany blondyn. Za cholerę nie wiedział co się dzieje.
   - Mam tego dość! Kiedy ostatni raz spędziłeś ze mną czas?! - Jin nie panował nad sobą. Piekły go policzki zaróżowione od nadmiaru emocji, ale nie miał zamiaru po raz kolejny podkulić ogona i grzecznie się na wszystko zgadzać. W końcu on też miał prawo być szczęśliwym. Bycie w związku nie polega na uszczęśliwianiu tylko jednej ze stron.
   - Właśnie spędzamy razem czas! - Namjoon spojrzał na swojego chłopaka z niedowierzaniem.
   - Ty nic nie rozumiesz! Kiedy po raz ostatni rozmawialiśmy, wyszliśmy gdzieś razem? Za każdym razem kiedy się spotykamy, kończy się na seksie! Namjoon czy ty widzisz tylko moje ciało?!
   - O czym ty gadasz?! Jasne, że nie! - Młodszy zacisnął dłonie w pięści. Ta sytuacja zaczynała go autentycznie wkurzać.
   - To dlaczego wiecznie się do mnie dobierasz?! Nawet nie myślisz o rozmowie czy zjedzeniu czegoś razem na mieście! Nie chcesz mi nawet pokazać nad czym pracujesz, bo seks jest ważniejszy! Nie widzisz, że to chore?! - Jin gestykulował energicznie, nakręcając się coraz bardziej. Oczy zaczęły go piec przez zbierające się w nich łzy wściekłości. Gdyby chociaż na twarzy Namjoona widać było zrozumienie, może odrobinę skruchy... Tylko, że blondyn wyglądał jedynie na skołowanego i rozwścieczonego. - Może ty jesteś nimfomanem, huh?! - Jin wiedział, że popełnił błąd już w momencie, gdy skończył wypowiadać ostatnie słowo. Twarz Namjoona wykrzywiła się w grymasie furii, a on sam chwycił mocno ramię starszego, wbijając w nie boleśnie palce.
   - Odszczekaj to. - Warknął, na pozór spokojnie. Seokjin przełknął z trudem ślinę, patrząc z przestrachem na swojego chłopaka. Nie podobała mu się ta sytuacja. Miał ochotę uciec i już nigdy nie widzieć blondyna na oczy.
   - Mówię po prostu, że może potrzebujesz pomocy. - Dodał cicho i spokojnie, zupełnie jakby mówił do rozwścieczonego zwierzęcia.
   Ledwo skończył mówić, a już wiedział, że tego pożałuje, gdy Namjoon się na niego zamachnął. Po pokoju poniósł się głuchy odgłos uderzenia w policzek i czas jakby na chwilę się zatrzymał. Na twarzy blondyna pojawił się szok, kiedy dotarło do niego co zrobił.
   Jin zagryzł dolną wargę, starając się powstrzymać łzy, gdy przykładał dłoń do czerwonego policzka. Schylił głowę tak, by grzywka zasłoniła jego twarz. Nie chciał pokazać co poczuł w tej chwili. Ból? Zdradę? Smutek? Wszystko, co do tej pory stworzył z Namjoonem runęło niczym domek z kart. Łzy powoli zaczęły spływać po jego policzkach, ale nie dał tego po sobie poznać.
   - Odezwij się do mnie jak dojdziesz do wniosku, że naprawdę ci na mnie zależy. - Jego głos był zupełnie wyprany ze wszelkich emocji.
   Zamykając za sobą drzwi studia, czuł się pusty. Zupełnie jakby nagle świat został pozbawiony kolorów. Jego myśli przepełnione były informacją, że Namjoon go uderzył. Czuł się upokorzony przez łzy zbierające się w jego oczach. Zagryzł mocno wargę, powstrzymując spazmy płaczu. Był mężczyzną i nawet tak okrutnie zdeptane uczucia nie usprawiedliwiały łez.
   Otarł oczy rękawem i odetchnął parę razy. Może nawet dobrze się stało? Gdyby nie to, w życiu nie odważyłby się odejść od Namjoona. W końcu teraz będzie szczęśliwy... bo będzie?

***

   Jungkook spojrzał zdezorientowany na swoich przyjaciół zebranych w pokoju na zapleczu baru. Seokjin wpatrywał się nieobecnie we własne dłonie. Wyglądał na niewyspanego, a do tego strasznie schudł i jego kości policzkowe stały się aż nazbyt widoczne. Jego wzrok był dziwnie przygaszony i nie było mowy o pokrzepiającej przemowie przed występem. Namjoon przestał pojawiać się na próbach i koncertach, co było wyjątkowo dziwne. Jungkook nie był pewien kiedy ostatni raz go widział.
   Hoseok i Taehyung, zwykle nierozłączni, siedzieli teraz po przeciwnych stronach pokoju, paląc bez słowa papierosy. To nie tak, że nagle przestali się odzywać, ale ich stosunki wyraźnie się ochłodziły. Co najciekawsze, Jungkook zauważył, że to wszystko zapoczątkował Hoseok, który ni z tego ni z owego postanowił zdystansować swojego przyjaciela.
   Do tego wszystkiego Yoongi ostatnio stał się jeszcze bardziej oziębły. Dużo częściej naskakiwał na Taehyunga za byle co, przez co na ustach młodszego pojawiło się głębokie rozcięcie, a na policzku niewielki siniak. Yoongi natomiast miał podbite oko, co oznaczało, że bez wątpienia się bili.
   - Yoongi hyung... - Zaczął Jungkook, chcąc zwrócić na siebie uwagę starszego. Wskazał ruchem głowy drzwi zaplecza, dając tym samym znak, że chce pogadać na osobności.
   Starszy westchnął ciężko i ruszył za Kookiem jak na ścięcie. Najwyraźniej nie widziały mu się jakiekolwiek interakcje międzyludzkie. Od paru tygodni miał wrażenie, że obcowanie z ludźmi wpływało na niego tylko i wyłącznie negatywnie.
   Jungkook oparł się o ścianę w korytarzu i zaplótł ramiona na piersi. Posłał starszemu zmartwione spojrzenie, po czym spuścił wzrok, widząc tylko chłód na twarzy chłopaka.
    - Hyung... Co się z nami dzieje? - Spytał cicho, trochę bojąc się wybuchu. Yoongi tylko potargał jego czarne włosy i uśmiechnął się cierpko.
   - To, na co zasłużyliśmy. - Odparł beznamiętnie i odszedł, wciskając dłonie w kieszenie podartych dżinsów. Wierzył w to, co właśnie powiedział. Każdy z nich był cholernym egocentrykiem i takie są tego efekty. Jeszcze trochę i wszyscy sięgną dna. Pytanie tylko kto się podniesie, a kto nie przetrwa?
   Niby problemy jakie każdy z nich miał nie były jakieś wielkie... Jednak nauczenie się, że czasem ważniejsze jest dobro drugiego człowieka, nie było takie proste i Yoongi sam dobrze o tym wiedział. Nie potrafił spojrzeć na Jimina, nie myśląc o swoich zranionych uczuciach. Jasne, przecież nawet do niczego między nimi nie doszło, ale byłby idiotą, gdyby nie przyznał, że zależy mu na nim zależy. A tu nagle młodszy pokazuje się na imprezie w roli striptizera! Przecież to jakieś jaja!
   Niby Yoongi powinien się zastanowić dlaczego właściwie Jimin zmuszony jest robić coś takiego, ale z drugiej strony... co może na to poradzić zwykły student? Jakiekolwiek nie byłyby tego powody, Yoongi nie mógł kompletnie nic zrobić. Inna kwestia, czy chciał coś z tym zrobić? Raczej nie bardzo.
   - Co podać? - Spytał znajomy głos, gdy tylko Yoongi usiadł przy barze. O wilku mowa.
   - Coś mocnego. - Odparł beznamiętnie, patrząc bez wyrazu na Jimina. - Inaczej nie będę w stanie zamienić z tobą nawet słowa. - Dodał. Trzeba by być upośledzonym żeby nie zauważyć bijącej od niego niechęci. Mimo wszystko Jimin zagryzł zęby i nie pokazał po sobie jak bardzo go to irytuje. Bez słowa postawił przed starszym whiskey, po czym oparł się o blat, wpatrując się w starszego wyczekująco.
   - Powiesz mi dlaczego traktujesz mnie jak śmieć? - Spytał lekko, co jednak wcale nie rozluźniło atmosfery.
   - Sprzedajesz się. Jak inaczej mam cię traktować? - Odparł Yoongi, dobitnie dając do zrozumienia z czym ma problem.
   - Dlaczego w ogóle cię to obchodzi? - Prychnął Jimin, czując że musi się bronić.
   - Bo cię lubię kretynie. Trzeba było nie grać ze mną w kosza. Z resztą to i tak nie ważne, bo nie mam w zwyczaju się dzielić. - Stwierdził Yoongi spokojnie sącząc whiskey. Jego zachowanie działało Jiminowi na nerwy. Zbytnia pewność siebie i chamstwo jednocześnie doprowadzały go do białej gorączki i pociągały. Och jak bardzo miał przejebane.
   - Skąd niby pomysł, że bym cię chciał? - Spytał, wymawiając słowa trochę za szybko. Miał ochotę przywalić głową w blat baru, bo miał wrażenie, że jeszcze chwila i puszczą mu nerwy.
   Yoongi tylko uniósł znacząco brwi, mieszając swoim whiskey i upił kolejny łyk. Był zdecydowanie ZBYT pewny siebie.
   - To i tak nie ważne. Nie stać mnie na utrzymywanie męskiej dziwki. - Stwierdził, nawet nie zastanawiając się co mówi. Dotarło to do niego dopiero w momencie, gdy Jimin przeskoczył przez blat baru i stanął z nim twarzą w twarz.
   - Jeśli przyszedłeś tutaj mnie obrażać to lepiej spierdalaj, bo cierpliwość mi się kończy. - Syknął prosto w twarz starszego, trzymając go za kołnierz. Yoongi tylko uśmiechnął się drwiąco i przysunął bliżej Jimina.
   - Za dodatkową opłatą fundujesz swoim klientom też takie akcje? W takim razie ile ci wiszę? - Uśmiechnął się kpiąco i nie czekając na reakcję Jimina, odwrócił się by wyjść z klubu. Na scenie właśnie rozstawiali się chłopcy, ale jakoś go to nie obchodziło.
   Wiedział, że nie powinien był mówić tego wszystkiego, ale złość i zazdrość wygrały. Po raz kolejny poszedł na łatwiznę i pozwolił by egoizm i chamstwo wygrały. Nawet nie było mu wstyd. Może później dotrze do niego, że zranił Jimina, ale narazie miał to gdzieś. Ważne, że on się lepiej poczuł.
   - Gdzie idziesz?! - Słysząc wściekły krzyk, odwrócił się na pięcie i uniósł brwi, widząc biegnącego w jego stronę Jimina. Zdążył tylko zamknąć oczy zanim kopniakiem został przewrócony na mokry chodnik. Ledwo ochronił głowę przed uderzeniem, ale nie zdążył się otrząsnąć, a Jimin już siedział na nim okrakiem i okładał pięściami po twarzy. No pięknie... teraz przez najbliższy tydzień nie będzie mógł pokazać się na uczelni. To chyba znaczy, że przesadził z obelgami.
   - Myślisz, że kim jesteś żeby mnie tak obrażać, huh? - Jimin zdążył ostatni raz uderzyć Yoongiego zanim odciągnął go ochroniarz. - No świetnie. - Warknął, patrząc spode łba na kolegę z pracy. - No weź... musze mu jeszcze przywalić! - Krzyknął, próbując się wyrwać, jednak ochroniarz był nieustępliwy.
   Yoongi z trudem usiadł i splunął przed siebie krwią. Szybko sprawdził czy ma wszystkie zęby i szczękę na miejscu, po czym syknął z bólu, dotykając złamanego nosa. No pięknie. To taka jest teraz kara za zmieszanie z błotem striptizera? Mógł go ktoś łaskawie uprzedzić.
   - Weź już się uspokój! - Warknął, mając dość wierzgającego Jimina. - Zasłużyłem, tak? - Wywrócił oczami i otarł krew z brody. - A teraz bierz dupę w troki i zawieź mnie do szpitala. Złamałeś mi nos.
   Jimin jak na zawołanie przestał się wyrywać i skrzywił się, gdy dotarło do niego, że właśnie zmasakrował twarz hyungowi. Lepiej! Gościowi, który na niego leci! Ale Yoongi to kretyn, więc w sumie dobrze mu tak.
   Ochroniarz tylko wzruszył ramionami, stwierdzając, że kryzys zażegnany i ruszył z powrotem do klubu. Szybko poszło.
   - Wiesz... wyzywanie mnie to trochę kiepski sposób na podryw. - Jimin westchnął ciężko i kucnął koło hyunga, by pomóc mu wstać.

   - Dopóki rozbierasz się dla wszystkich oprócz mnie, nie mam ochoty cię znać. - Yoongi z uporem maniaka obstawał przy swoim, ale Jimin i tak wpakował go do samochodu. Nie był nieczułym dupkiem i wiedział kiedy trzeba przełknąć dumę i zawieźć kumpla ze złamanym nosem do szpitala.

*~*~*

Hej wszystkim!!! ^^
Lee YuKi, Suri Park, Yew S., No Trespassers, Invisible, Nessa, Pandziuszek, Maja Ryniewicz - witam i życzę miłego pobytu na blogu hehe

Długo mnie nie było, ale to już w sumie stała śpiewka heh Dzisiejszy rozdział pojawił się dzięki kilku przekochanym osóbkom i ich komentarzom :) Poczułam przypływ determinacji i weny, a to niezłe wydarzenie, biorąc pod uwagę to, że ostatnio nie mogę zmusić się do pisania ;_; Ja nie wiem co się ze mną dzieje... może się wypaliłam? Oby nie :/
W każdym razie mam nadzieję, że rozdział jest znośny. Wiem, że wyszłam z wprawy, ale starałam się coś Wam podrzucić ^^
Ślę całusy! :****

16 komentarzy:

  1. Wow, a mialam zamiar dzis do ciebie pisac czy przypadkiem nie zapomnialas o nas, ktorzy niecierpliwie wyczekiwali kolejnego rozdzialu...jednak mnie uprzedzilas...ale taki troche dolujacy ten rozdzial trzeba przyznac...ale i tak cie kobieto kocham za to jak piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha ubiegłam cię xD *zaciesz*
      No jak to głosi motto bloga, dałam szaleć potworom hehehehe

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wooooooooooo unnie~ rozdział chociaż trochę dołujący to i tak cudowny! Ja również chciałam pisać czy o nas nie zapomniałaś. Ale rozumiem bo teraz ja też zaczynam odczuwać brak czasu i chęci do pisania. Czekam na następny ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba mimo tego, że totalnie wyszłam z wprawy.
      Ja nie wiem co się teraz dzieje z tym brakiem chęci, ale nie mogę się zmotywować :/ Masz na to jakiś sposób? :P

      Usuń
    2. Właśnie cały czas jestem w trakcie szukania jakiejś dobrej metody

      Usuń
  4. Jej, nowy rozdział, dziękuję :) taki dość dołujacy i mam ochotę ich wszystkich po koleji w tyłki kopnąć, ale może chociaż Jimin i Suga się ogarną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę bardzo ^^
      Kopnij ich za mnie, bo też mam ochotę to zrobić xD

      Usuń
  5. Chyba lubie dramaty, bo mi sie podobalo haha to z jinem bylo w pyte, fajnie ze sie postawil i wogle~~
    Weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha propsy dla księżniczki widzę ;]]]]]

      Usuń
  6. Myślałam, że już nie wrócisz XD Rozdział jak najbardziej na plus, bo było dużo dramy~ no i RM ma wpierdol za uderzenie mojego pysia XD
    Mam nadzieję, że się nie wypaliłaś i że szybko do nas z czymś wrócisz! ♡♡♡

    http://yehetasshole.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki nie będzie oficjalnej informacji, że skończyły mi się pomysły to możesz bez problemu cierpliwie czekać albo mnie dopingować ^^

      Usuń
  7. Miałam nadzieję, że to będzie Summertime Lovers |V ;C ,ale i tak ok :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SL piszę z Yuri, która jest w maturalnej, więc trochę ciężko nam to skończyć :/

      Usuń
  8. Miałam nadzieję, że to będzie Summertime Lovers |V ;C ,ale i tak ok :v

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie podpuszczam cię, ale nie napiszesz nam rozdziału na święta. ^^ To absolutnie niemożliwe :D

    OdpowiedzUsuń