Summertime Lovers III

Opowiadanie powstało dzięki współpracy z Yuri ^^

Summer’s filled with breaking the rules, 
standing apart, ignoring your head, 
and following your heart.

   Gdzieś pomiędzy aerobikiem w wodzie a salsą Jimin dorwał Yoongiego w budce animatorów i zamknął drzwi tak by mieli choć trochę prywatności.
   - Pamiętasz jak obiecałeś mi wczoraj pomoc? - zagaił, wlepiając proszące spojrzenie w starszego.
   - Tak jakby... - odparł niepewnie Yoongi.
   - Kryj mnie dziś na dyskotece żebym mógł zabrać Jungkooka na randkę. - Poprosił młodszy, uśmiechając się szeroko. Dobrze wiedział, że prosi o wiele, bo po show jako animator musiał być na dyskotece by zabawiać hotelowych gości, ale warto spróbować. Yoongi uniósł nieznacznie lewą brew i skrzyżował ramiona.
   - To cię będzie drogo kosztowało, przyjacielu - uśmiechnął się szatańsko.
   - Przecież to ja wcześniej wyświadczyłem ci przysługę, czego jeszcze chcesz? - obruszył się niższy. No tak, w zasadzie mógł się tego spodziewać. Yoongiemu zawsze mało i zrobi wszystko, żeby uszczknąć dla siebie jak najwięcej się da.
   - Spłoszyłeś mi laskę i nazywasz to przysługą? - Starszy uniósł znacząco brew. - Poza tym wiesz ile będę się musiał nagimnastykować, żeby ci to załatwić? - Westchnął. - Nie wiem kogo załatwię na zastępstwo.
   - Kogokolwiek! - Jimin wyrzucił ręce w górę i zacisnął powieki. - Jak tobie potrzeba zastępstwa to zawsze sobie znajdziesz jakimś cudem - zmarszczył brwi.
   - To zupełnie co innego... - zaczął Yoongi, jednak nawet samego siebie by nie przekonał, że tak jest.
   - Oj hyuuuung..  - jęknął Jimin. Szczerze mówiąc był bliski tupnięcia nogą, co zdegradowałoby go w oczach kumpla do pozycji pięciolatka.
   - Dobra! Dobra, coś wymyślę tylko już przestań jęczeć! - warknął Yoongi, przykładając dłonie do skroni. Jego kac stał się niespodziewanie sprzymierzeńcem Jimina. Genialnie...
   - Super! - ucieszył się młodszy i wybiegł z budki, żeby Yoongi nie zdążył się rozmyślić. Mało brakowało a rozkwasiłby nos Taehyungowi.
   - O rany... - Tae zamrugał nieprzytomnie, po czym wzruszył ramionami, jakby jego prawie złamany nos był normą i podszedł do przyjaciela uprzednio się z nim witając. - Co on taki radosny? - wskazał ruchem głowy drzwi mając na myśli Jimina.
   - Obiecałem, że mu dzisiaj załatwię zastępstwo, żeby mógł sobie pogruchać z Jungkookiem - Chłopak westchnął ciężko i sięgnął po kolejną z rzędu butelkę wody. Taehyung natomiast skinął parokrotnie na znak, iż przyjął to do wiadomości i zmienił nieco temat.
   - Podobno idziemy dzisiaj wszyscy na salsę - Zaśmiał się głupkowato i dźgnął Yoongiego między żebra sprawiając, że tamten oblał się wodą.
   Starszy posłał Tae wściekłe spojrzenie i odparł:
   - Zaczynam się nad tym poważnie zastanawiać - Stwierdził, wycierając brodę i szyję koszulką.
   - Daj spokój! Będzie fajnie! Prawie jak jakieś zaklinanie słońca albo coś w tym stylu! - Głos Taehyunga był zdecydowanie zbyt radosny według Yoongiego. Zresztą jego prostokątny uśmiech tak samo.
   - Wiesz, że masz farbę na nosie? -  Spytał, z premedytacją ignorując słowa młodszego.
   - A jaki to kolor? - spytał podekscytowany Tae. Nie to żeby każdy inny człowiek rzucił się do ścierania plamy... No ale Taehyung był inny. Był wolnym duchem.
   - Niebieski z zielonymi plamkami.
   - Eee to nie ładny. - stwierdził zawiedziony chłopak. - Hyung, zetrzesz? - poprosił.
   - Nie - Yoongi skrzywił się. - Nie jestem twoją matką, a ty nie masz pięciu... - urwał widząc jak Taehyung usiłuje dosięgnąć językiem nosa. - Nieważne. - Przetarł twarz dłońmi. - Masz. - rzucił w przyjaciela paczką chusteczek. - I wyjdź stąd, mam jeszcze pół godziny przerwy i chcę się wyspać, bo potem ta zasrana salsa...
   - Weź nie bluźnij! - Tae wydął dolną wargę i zmarszczył czoło, widząc wzrok kumpla. - Dobra, już sobie idę. Do zobaczenia później! - Krzyknął głośno, kierując się do wyjścia i w ostatniej chwili uchylając przed lecącą wprost na niego butelką wody.
   Na zewnątrz od razu osłonił oczy dłońmi, bo ostre słońce naprawdę raziło. Rozejrzał się w poszukiwaniu Jimina, ale gdy zobaczył, że siedzi z Jungkookiem i jakąś na oko trzydziestoletnią kobietą, zrezygnował z zaczepiania go. W zamian skierował się w stronę Hoseoka powoli przygotowującego się do zajęć. Przywitał się z szerokim uśmiechem i przeszedł do sedna.
   - Hyung zetrzyj mi z nosa plamę. - zażądał, wyciągając przed siebie paczkę chusteczek. Hoseok natomiast uniósł w rozbawieniu brwi i sięgnął po jedną z nich, zmoczył śliną i wyczyścił nos chłopaka. W sumie to był proszony przez niego o dziwniejsze rzeczy, więc nawet się nie zdziwił.
   - Gotowe. - Zakomunikował, wyrzucając chusteczkę. - Znudzony? - Zagaił.
   - Trochę... Słyszałem, że fajne dziewczyny dziś zaprosiliście.
   - Nie zaprosiliśmy. - Hoseok wyciągnął wyprostowane ręce do tyłu i zrobił kilka głębszych skłonów. - One same przychodzą. - Dodał zmysłowym tonem.
   Taehyung zaśmiał się głośno, co zwróciło uwagę kilku turystów z leżaków obok, jednak chłopak zdawał się tym kompletnie nie przejmować.
   - Jasne, same przychodzą! - Przedrzeźnił przyjaciela i oparł się dłońmi o kolana nadal się śmiejąc.
   - Nie rozumiem o co ci chodzi. - Hoseok zrobił dziwną minę i usiadł na ziemi. Złapał się dłońmi stopy i posiedział tak dłuższą chwilę.
   - Już prędzej uwierzę w to, że Yoongi hyung jest mistrzem podrywu. - Droczył się Tae.
   - Szpila prosto w serce! - Zawołał dramatycznie Hoseok, po czym chwycił w dwa palce nasadę nosa i pociągnął nim smutno, udając rozpacz.
   - Będzie dobrze hyung... Casanovą trzeba się po prostu urodzić. - Tae zachichotał, klepiąc przyjaciela po plecach.
   - Tak jak ty? - Hoseok uniósł brwi w geście powątpiewania.
   - Oczywiście! - Tae mówił całkiem serio.
   - Jak na razie to masz powodzenie jedynie u dużo młodszej płci pięknej, ale od czegoś trzeba zacząć - Starszy zaśmiał się i mrugnął do przyjaciela. - Chociaż uważaj, bo za to mogą zamknąć.
   - No ale przyznaj, że wszystkie te wróżki i księżniczki są całkiem urocze! - Odparł z wyrzutem Tae jednak na tym skończyła się ich rozmowa, bo pojawili się pierwsi uczestnicy, więc trzeba było ich zabawiać rozmową.
   Wreszcie zebrali się wszyscy, więc Jimin dołączył do Hoseoka na przedzie i puścił oczko do Jungkooka, który zajął miejsce na samym tyle tuż obok Seokjina i Namjoona.
   Pierwsze kroki wszyscy stawiali dość niezdarnie i niepewnie, ale z biegiem lekcji każdy się rozkręcał. Jungkook wpatrywał się w skupieniu w Jimina i jego płynne ruchy bioder.
   - Przystojny jest, co? - Jungkook poczuł, że ktoś nachyla się do niego. Zerknął w bok i zobaczył uśmiechniętą twarz Seokjina.
   - Huh...Nie mój typ. - Odwrócił wzrok. Niebo wydało mu się nagle o wiele bardziej interesujące niż Jimin, Hoseok czy ktokolwiek inny w najbliższym otoczeniu. Jin zaśmiał się cicho.
   - Przecież widzę jak na siebie patrzycie! Znam się na ludziach. - Skinął, by potwierdzić prawdziwość swoich słów.
   Kook właśnie zastanawiał się jak sprawnie odpowiedzieć, by nic się nie wydało, jednak w tym momencie Yoongi pojawił się z jego drugiej strony i przywitał się dość głośno, czym najwyraźniej naraził się kilku starszym paniom z przodu, bo zaczęły przykładać palce do ust i uciszać go.
   - Przepraszam... - Chłopak uniósł dłonie i skrzywił się, gdy kobiety odwróciły się do nich tyłem. - Stare... - jednak nie dokończył, bo Jin spojrzał na niego wymownie.
   - Jak zwykle spóźniony. - Najstarszy uniósł brew i pokręcił głową z dezaprobatą.
   - Osiem godzin snu dla urody samo się nie wypracuje, nie? - Rzucił skrzywiony Yoongi, przy okazji skupiając się na kopiowaniu ruchów Jimina i Hoseoka.
   - Wiesz, że to nie działa na raty? - Spytał sceptycznie Namjoon, jednak starsze panie błyskawicznie go uciszyły.
   - Ty śpisz raz a dobrze, a efektów nie ma, więc chyba mój sposób jest lepszy. - Wyszeptał starszy i wzruszył ramionami dając tym samym znać, że znudziła mu się ta wymiana poglądów na temat snu.
Jungkook i Jin tylko spojrzeli na siebie skołowani i wrócili do tańca, co okazało się wcale nie być prostym zadaniem.
   - Przez was się pogubiłem. - Jęknął Seokjin rzucając Namjoonowi i Yoongiemu zdenerwowane spojrzenie.
   - Po prostu pogódź się z tym, że te prukwy przed nami radzą sobie lepiej niż ty. - Yoongi wzruszył obojętnie ramionami. - Ja szczerze mówiąc mam to w dupie.
   - Jak możesz... - Jin otworzył usta w niemym wyrazie gniewu.
   - Ah tak? - Namjoon uniósł brwi i dyskretnym ruchem głowy wskazał wiadomą Hiszpankę. Dziewczyna stała po ich lewej i trzeba powiedzieć, że bez problemu radziła sobie z układem i krokami. - Czyli opinię tamtej miłej pani też masz w dupie? Nie chcę nic mówić, ale przed chwilą patrzyła w naszą stronę.
   Yoongi przełknął gulę i westchnął ciężko, poddając się. Kiedy następnym razem dziewczyna spojrzała w ich stronę puścił jej oczko, mając nadzieję, że wyraz zaskoczenia na jej twarzy był raczej pozytywny. Mimo wszystko modlił się by to piekło się już skończyło. Naprawdę nie był fanem takich rozrywek.
   Jego modły najwyraźniej zostały wysłuchane, bo parę minut później Hoseok pogratulował wszystkim umiejętności i ogłosił koniec zajęć. Automatycznie utworzyło się parę grupek, bo jak wiadomo praca animatora nie polega jedynie na prowadzeniu zajęć. Jest również coś takiego jak public relations i tym w tej chwili zajmowali się Yoongi, Jimin i Hoseok.
   Jungkook westchnął cicho widząc tworzącą się wokół Jimina coraz większą grupkę kobiet w różnym wieku. A co najgorsze, najwięcej było tych młodych. Poczuł jak jego żołądek ściska się boleśnie. Cholera... Jak to jest, że znał gościa dwa dni, a już był zazdrosny? To nienormalne.
   - Kookkie! - Jin podbiegł do niego i pociągnął za ramię. - Za dziesięć minut tłum powinien się przerzedzić. Może pójdziesz z nami na lunch?
   - Jasne, czemu nie? - Jungkook rozejrzał się niespokojnie ze smutkiem stwierdzając, że Jimin zniknął pośród tych wszystkich napalonych wczasowiczek. W tym momencie przeklął niski wzrost chłopaka.
   - Spokojnie, Jiminnie też będzie. Zawsze jemy wszyscy razem. - Seokjin położył młodszemu dłoń na ramieniu jakby odczytując jego myśli i niepokój.
   Na szczęście miał rację, bo w momencie gdy cała grupka zasiadła do stołu z nałożonym na talerze jedzeniem, pojawił się Jimin. Szybko wypatrzył coś apetycznego na szwedzkim stole i zajął miejsce obok Jungkooka.
   - Smacznego! - zawołał radośnie, po czym przy stole zapanował swoisty hałas, gdy każdy z każdym zaczął rozmawiać w tym samym momencie.
   - Przywieźli nam do SPA nowe maseczki! - Głos Jina przebijał się do Jungkooka nieco bardziej. Może to dlatego, że siedział tuż obok? - Są niesamowite, serio!
   - Wypróbowałeś już? - zapytał Yoongi, jednak odpowiedź była oczywista.
   - To jasne!
   - Załatwisz mi jedną? - Taehyung wykazał nagłe zainteresowanie. Trzeba zbierać nowe życiowe doświadczenia!
   - Doskonale sobie radzisz bez tego. I tak codziennie masz coś na buzi. - SeokJin pokręcił głową i starł kciukiem pozostałości farby za uchem przyjaciela.
   - Dzieciaki miałyby frajdę... - Tae posmutniał, co było jego tajną bronią na Jina. W tym momencie rozpoczęła się walka na spojrzenia. Trzeba przyznać, że nierówna, bo po starszym od początku było widać, że mięknie.
   - No dobra! - krzyknął Jin, uderzając pięścią w stół, przez co wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni. - Dam ci tą maskę tylko skończ się tak patrzeć. - w odpowiedzi Tae wyszczerzył się i wrócił do wcinania obiadu.
   - Tylko uważaj, żeby nie wzięły do buzi ani nic, bo znowu trzeba będzie wzywać pielęgniarkę - Namjoon spojrzał sugestywnie na Taehyunga, jednak niewiele to dało, bo chłopak nucił coś pod nosem i całkowicie ignorował otaczający go świat.
   - On ma chyba problemy z koncentracją. - Jungkook nachylił się do Jimina i ściszył głos. - Próbowaliście może do psychologa...
   Niższy zaśmiał się i zaprzeczył.
   - Kwestia przyzwyczajenia. Nie przeszkadza nam to już.
   - Rozumiem... - Kook ponownie przeniósł spojrzenie na talerz.
   Kiedy wszyscy zaczęli zbierać się, by opuścić restaurację, Jimin chwycił Kooka za nadgarstek i pociągnął w przeciwną stronę. Weszli na jakąś pustą klatkę schodową i Jungkook uniósł pytająco brew.
   - Bądź dziś o dziesiątej na plaży. - Poprosił Jimin, jednak można było odnieść wrażenie, że nie przyjmie odmowy. W końcu Jungkook mu obiecał, więc dlaczego miałby się wykręcać?
   Mimo wszystko młodszy postanowił się chwilę podroczyć.
   - A co ciekawego masz mi do zaproponowania? - Skrzyżował ramiona i uniósł nieznacznie brew.
   - Same fajne rzeczy! - Jimin wyrzucił ramiona w górę zdradzając tym samym swoją ekscytację. - Już nad tym myślałem. - Uśmiechnął się z dumą.
   - Niech będzie.
   Usta starszego rozszerzyły się w jeszcze większym uśmiechu.
   - No to...do zobaczenia później! - Przez krótką chwilę Jimin wahał się, jednak krótko cmoknął Jungkooka w policzek i zwiał, a młodszy znów poczuł to niebezpieczne mrowienie w podbrzuszu.
   Reszta popołudnia minęła mu w radosnym oczekiwaniu. Na myśl o Jiminie serce podskakiwało mu do gardła, a żołądek wywracał na drugą stronę. Co chwila czuł się jakby coś umarło mu w brzuchu.
   - Jungkook, wszystko w porządku? - Yura spojrzała zaniepokojona na pasierba, który znów nie tknął kolacji. Może on się odchudzał albo co?
   - Słucham? - Chłopak ocknął się dopiero po chwili. Zamrugał kilka razy i uniósł wzrok kolejno na Yurę i ojca. - Przepraszam. - Potrząsnął głową i uśmiechnął się niewyraźnie. - Chyba po prostu spadło mi ciśnienie... Czy coś.
   - Na pewno? - Yura automatycznie położyła dłoń na jego. Na szczęście nie cofnął jej. - Nic ci nie jest?
   - Jest okay. - odparł i na wszelki wypadek zmusił się do promiennego uśmiechu. Nie miał pojęcia czemu się tak denerwuje. To tylko randka z chłopakiem, którego po dwóch tygodniach już i tak nigdy nie spotka.
   - Wychodzisz dziś wieczorem? - spytał ojciec, choć te słowa ledwo przeszły mu przez gardło.
   - Tak. - Chłopak skinął wolno, jakby obawiając się reakcji ojca.
   - Wspaniale! My idziemy dzisiaj na spacer nad morze i później na kolację! - Yura nawet nie starała się ukryć radości.
   - Cieszę się. - Jungkook sam się zdziwił, ponieważ naprawdę się ucieszył z tej wiadomości. Dobrze, że korzystają z wakacji.
   - Tylko nie pij za dużo. - Ojciec wyprostował się i otarł usta serwetką spoglądając uważnie na syna. Chłopak o mało nie parsknął śmiechem, przypominając sobie poprzednią noc, jednak powstrzymał się i przybrał poważną minę.
   - Jasne! Przecież wiesz, że i tak mnie do tego nie ciągnie. - Sprostował na wszelki wypadek. To, że kompletnie minął się z prawdą to już zupełnie inna sprawa.
   Pan Jeon uśmiechnął się zadowolony, najwyraźniej łykając bajeczkę syna. Zarówno Yura jak i Jungkook odetchnęli z ulgą. Kobieta nie była tak naiwna jak jej narzeczony. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego co dzieciaki w wieku Jungkooka lubią robić, ale takie już prawa tego wieku.

***

   Zziajany Jimin opadł za kulisami na podłogę, oddychając ciężko. Że też akurat dziś musieli robić taneczne show...
   - Dobra robota drużyno! - Szef zespołu animacyjnego jak zwykle pełen energii wpadł za kulisy gratulując udanego przedstawienia. - A teraz szybko wskakujecie w normalne ciuchy i lecicie pogadać z gośćmi! - Zakomenderował, idąc w stronę barku.
   Jimin chwycił pierwszy lepszy ręcznik i wytarł się nim po czym po krótkim namyśle zarzucił go na głowę. Pot po prostu po nim spływał.
   Wciągnął na siebie mocno powycinaną bokserkę, cienkie szorty i chwycił butelkę wody. Wypił połowę po czym wsunął stopy w japonki i chyłkiem wymknął się zza kulis.
   Rozejrzał się w poszukiwaniu Yoongiego. Zauważył go przy barze i pomachał, by zwrócić na siebie jego uwagę. Kiedy przyjaciel go dostrzegł, Jimin uniósł pytająco brwi. Yoongi mrugnął tylko, na co młodszy poczuł jak dreszcz ekscytacji przebiega wzdłuż jego kręgosłupa. Jednak starszy czasem na coś się przydaje.
   Sprawdził godzinę. Za dziesięć minut powinien być na plaży, chwilę przed Jungkookkiem, żeby móc się przygotować psychicznie. Wiedział już gdzie ma go zabrać, wszystko po kolei miał poukładane, ale mimo to czuł dziwną pustkę w głowie. Westchnął i ruszył deptakiem w stronę plaży.

***

   - Wychodzę! - krzyknął Jungkook zamykając pokój. Zajrzał do niewielkiego salonu i uśmiechnął się do Yury.
   - Przekaż tacie, że już wyszedłem, dobrze? - Przeczesał palcami włosy i odruchowo zerknął na wyświetlacz telefonu. Był spóźniony.
   - Jesteś umówiony? - Spytała zaciekawiona kobieta. Jej pasierb wyglądał na nieźle podenerwowanego.
   - Tak. Spieszę się! Pa! - Jungkook wybiegł z apartamentu zanim Yura zdążyła zadać mu kolejne pytanie. Już i tak nie było szans żeby dotarł na plażę na czas, bo kiedy wrócił po południu znad basenów, po prostu padł. Obudził się niecałe pół godziny przed spotkaniem, więc właśnie truchtał na spotkanie z Jiminem w mokrych włosach. Genialnie.
   Najgorsze, że te upierdliwe ściskanie w żołądku  nie ustępowało, a wręcz nasilało się z każdym krokiem. Ciekawe jak będzie wyglądał ten wieczór.
   Zatopiony w myślach Jimin kompletnie nie zauważył, że Kook wbiegł na plażę i szybkim krokiem zbliżył się do niego. Dopiero gdy usłyszał obok siebie głos młodszego, ocknął się i odwrócił w jego stronę.
   - Cześć! Przepraszam, ale...zaspałem - Jungkook zaśmiał się usiłując ukryć rosnące zdenerwowanie.
   - Zaspałeś?! - Chichot Jimina poniósł się po opustoszałej plaży. - To ja ciężko pracowałem żeby się urwać, a ty sobie spałeś? - Jimin oparł ręce na biodrach, udając oburzenie. Przez chwilę wpatrywał się niby to wściekle w młodszego, po czym chwycił jego dłoń, uśmiechając się szeroko. Zrobił to kompletnie pod wpływem impulsu i aż sam był zdziwiony. - Rozchmurz się! Żartowałem. - Rzucił żeby zamaskować swoje zmieszanie. Jungkook odchrząknął, spuszczając wzrok. Czemu to musiało być takie niezręczne?!
   - To co, idziemy? - Spytał, stwierdzając, że jak tak dalej pójdzie to Jimin weźmie go za skończoną ciapę.
   - Tak. - Starszy uśmiechnął się jeszcze szerzej i automatycznie lekko zacisnął palce na dłoni Jungkooka.
   - Jak w ogóle udało ci się wyrwać? - Kook odetchnął głęboko wciągając w płuca mieszający się ze sobą zapach piasku i morza. Uwielbiał tą woń, przypominała mu o każdych wakacjach spędzanych nad morzem w Busan u dziadków.
   - Yoongi trochę nakłamał i oto jestem! - Z twarzy Jimina ani na chwilę nie schodził uśmiech. Naprawdę cieszył się, że udało mu się zabrać Jungkooka. Dwa tygodnie jego pobytu zlecą zanim się obejrzą, trzeba je dobrze wykorzystać.
   - Obiecałeś mu tą Hiszpankę czy jak, że się zgodził? - Młodszy zaśmiał się cicho.
   - Można powiedzieć, że miał u mnie dług, który chętnie wykorzystałem. - Odparł zagadkowo Jimin i pociągnął Kooka w stronę promenady. - Chodź, bo nam noc ucieka! - Zawołał wesoło. Już dawno nie był tak podekscytowany.
   - Umm... Jimin? - Zaczął Jungkook rozglądając się po okolicy. Dosłownie chłonął wzrokiem te wszystkie egzotyczne widoki. Palmy, gwiazdy na niebie, zupełnie inne niż w Korei zabudowanie...
   - Co tam? - Jimin machnął ich złączonymi rękami i uśmiechnął się ciepło.
   - Fajna ta twoja robota?
   - Pewnie! Kocham poznawać nowych ludzi! - Jungkook usłyszał w głosie chłopaka jeszcze większy entuzjazm niż wcześniej. - Spędzać z nimi czas, rozmawiać. Nie wyobrażam sobie pracy biurowej. - Skrzywił się. - To kompletnie nie dla mnie. Zresztą to nie jest nic dziwnego, roznosi mnie energia i nie miałbym co z nią zrobić.
   - Rozumiem. - Kook skinął głową. - Yoongi wspominał, że to ośrodek twojego taty?
   - Mhm. Przeprowadziliśmy się tutaj jeszcze kiedy byłem mały, nie pamiętam Korei. Ale rodzice stwierdzili, że język koniecznie muszę umieć. Jak widać to przydatna umiejętność. - Spojrzał na Jungkooka i uśmiechnął się znacząco.
   - Chyba bym nie wytrzymał jakbym musiał się męczyć z rozmawianiem z tobą po angielsku! - Jungkook odetchnął z ulgą, rozśmieszając Jimina.
   - No tak... to by dopiero była tragedia! Ale zawsze pozostaje jeszcze język ciała, nie? - Jimin ścisnął mocniej dłoń Kooka i ponownie się zaśmiał. Miał wrażenie, że dawno nie czuł się przy kimś tak dobrze. - Chodź! Kupię ci loda! - Palcem wolnej ręki wskazał stoisko przy którym roiło się od turystów.
   - Sam mogę go sobie kupić. - Zaprotestował młodszy, jednak Jimin już zdążył zapłacić.
   - Będziesz miał dziś jeszcze sporo okazji żeby mi postawić. - Rzucił bezmyślnie Jimin, po czym raptownie zamilkł, zdając sobie sprawę jak to musiało zabrzmieć. - Nie w tym sensie! No wiesz... kupić coś! - Zaczął się tłumaczyć, jednak zamilkł, widząc spojrzenie Kooka. - Lepiej już się zamknę... - Stwierdził, podając rożek chłopakowi.
   Młodszy w milczeniu odebrał loda od Jimina. Jednak nie był w stanie długo wytrzymać udając poważnego i obruszonego. Wybuchnął niekontrolowanym śmiechem. Jimin przez moment stał całkowicie skołowany, ale widząc reakcję młodszego również zaczął się śmiać.
   - Jestem idiotą. - Stwierdził w końcu. - Przepraszam. - Dodał nadal się śmiejąc. Jungkook tylko pokręcił głową w odpowiedzi, ocierając łzy z kącików oczu.
   - Chodź! - W końcu odciągnął Jimina od budki. - Usiądziemy gdzieś.
   Z racji tego, że większość ławek była pozajmowana, po prostu usiedli na trawie. Parę metrów dalej znajdowała się plaża, więc znad morza wiał lekki wiaterek mierzwiąc ich włosy. Było naprawdę przyjemnie i może nawet nastrojowo.
   - Dasz spróbować? - Spytał nagle Jimin, przerywając przyjemną ciszę.
   - Masz takie same. - Zauważył ze zdziwieniem Kook, ale Jimin już zdążył się pochylić i zlizać trochę loda z jego rożka. - To nie fair! - Krzyknął, trochę za późno zabierając wafelek. Jimin tylko wytknął język i wyszczerzył się głupio.
   - Życie nie jest sprawiedliwe, kochany! - Zażartował starszy.
   Jungkook zmarszczył brwi i wydął dolną wargę. Mimo wszystko na dźwięk ostatniego słowa wypowiedzianego przez Jimina coś zakuło go w sercu. Gdyby powiedział to ktoś inny, najpewniej by się skrzywił i może nawet zdenerwował. Ale nie w tamtej chwili...
   Jeszcze przez dłuższy moment siedzieli w ciszy, chłonąc każdy dobiegający ich dźwięk. Wokoło biegało mnóstwo dzieci, co było dziwne ze względu na porę, ale najwyraźniej to miasto tak funkcjonowało. Poza tym kręciło się tam też wielu rodziców, także ich pociechy nie były niepilnowane. Jednak zdecydowanie najwięcej było osób młodych - w wieku Jimina i Jungkooka. Sporo par, kilka większych grupek przyjaciół. Kook lubił taką atmosferę. Czuło się, że jest się na wakacjach i można odpocząć dosłownie od wszystkiego.
   - No dobra! Starczy tego dobrego. Wstawaj! - Zakomenderował Jimin, wyciągając dłoń, by pomóc młodszemu wstać. - Czas żebyś teraz ty mi coś... zasponsorował. - W ostatniej chwili ugryzł się w język i poprawił, ale mimo to zarumienił się na wspomnienie poprzedniej gafy. Jungkook znów wybuchnął śmiechem i podążył za starszym chłopakiem, wciąż wytykając mu głupią odzywkę. Raptownie przycichł, gdy Jimin znów chwycił go za rękę i chrząknął niezręcznie. - To gdzie idziemy teraz? - Spytał zaciekawiony.
   - W moje ulubione miejsce.
   - Powiedz mi! - zajęczał młodszy. - Nie lubię niespodzianek.
   - Już niedaleko, przestań marudzić - Jimin pokręcił głową ze śmiechem. Nie było specjalnie tłoczno, więc nie było obawy, że Jungkook gdzieś się zgubi, a mimo to starszy mocno trzymał jego dłoń. Sprawiało mu to dużą przyjemność.
   Kook cały czas uważnie obserwował otoczenie. Mijali kolejne karuzele, budki z przekąskami i inne charakterystyczne dla turystycznego miasteczka miejsca. Czuł się lepiej niż można by przypuszczać. I to bynajmniej nie z powodu otaczających go atrakcji.
   Wreszcie przystanęli przed wielkim budynkiem z bilami w logo. Łatwo było się domyślić, że to salon gier i Jungkook nie dał rady powstrzymać gigantycznego uśmiechu. Uwielbiał takie rzeczy, a fakt, że był bardzo ambitny i nie znosił przegrywać tylko go nakręcał.
   - Ekstra! - Krzyknął, odwracając się w stronę Jimina. Oczy błyszczały mu od ekscytacji i starszy musiał przyznać, że to naprawdę przyjemny widok.
   - To co? Zrzucamy się na pół? - Zaproponował, przypominając sobie oburzenie chłopaka podczas kupowania lodów.
   - Mhm. Ale to potem! - Nie mówiąc nic więcej Jungkook w radosnych podskokach pobiegł w stronę wejścia do budynku. Jimin zachichotał i pokręcił głową z rozbawieniem. Kookie przez cały czas udawał dorosłego i za wszelką cenę chciał być tak postrzegany, ale od czasu do czasu, tak jak w tej chwili, wychodził z niego dzieciak. Ale to chyba zdarza się każdemu.
   Kilka minut później stali już przed pierwszym automatem. Jimin miał wrażenie, że młodszy zaraz dosłownie wyskoczy z siebie i stanie obok. Wiedział doskonale, że ledwo się powstrzymuje od wydawania okrzyków radości. Mentalnie pogratulował sobie wybrania idealnego miejsca na randkę. Naprawdę był z siebie dumny.
   - Rozwalę cię! - Krzyknął podekscytowany Jungkook, chwytając mocno łapkę od air hokeja. Spiął wszystkie mięśnie w oczekiwaniu na atak starszego. Nie mógł przegrać! Nie ma szans! Wśród znajomych był w tym mistrzem i musi się teraz wykazać, a nie!
   - Nie bądź taki pewny! - Jimin zaśmiał się serdecznie i strzelił z palców. Uniósł brew i popchnął krążek na połowę Jungkooka. Młodszy nachylił się mocno i odparł atak idealnie celując w bramkę.
   - Ha! - spojrzał wyzywająco na starszego. - Do ilu gramy?
   - Do dziesięciu? Chyba w sam raz. Żeby nam się nie znudziło.
   - Okej. Ale skoncentruj się, bo ogranie kogoś bez zaangażowania drugiej osoby to żadna przyjemność. - Kook uformował usta w dzióbek i skinął kilkakrotnie głową.
   - Aleś ty mądry. - Droczył się Jimin. - Co powiesz na mały zakład? - Zaproponował z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Kook miał wrażenie, że doskonale wie do czego to prowadzi, bo ostatnim razem wylądował w ten sposób na salsie. Co prawda okazało się, że nie było aż tak tragicznie, ale nie w tym rzecz.
   - O nie! O nic się z tobą nie zakładam. - Odparł błyskawicznie. - Graj i przyjmij przegraną jak facet! - Jungkook skrzyżował ramiona na klatce piersiowej.
   - A co, było tak źle? - Jimin uniósł brew. - Obserwowałem cię prawie cały czas. Szło ci całkiem dobrze! Z wyjątkiem momentów, kiedy stałeś w miejscu i słuchałeś jak Yoongi i Jin się kłócą. - Młodszy z trudnością się opanował. Jimin patrzył na niego przez cały ten czas? A może tylko tak mówi?
   - W każdym razie o żadne tańce się nie zakładam. - Zręcznie wrócił do głównego wątku.
   - Widziałem jak na mnie patrzysz. - Jimin nie dawał za wygraną. Przy okazji wykorzystał szok Jungkooka i posłał krążek prosto do bramki, doprowadzając do remisu. Zadowolony z siebie oparł dłonie o maszynę i uśmiechnął się półgębkiem. - Lecisz na mnie. - Bardziej stwierdził fakt niż spytał.
Kook uchylił usta ze zdziwienia.
   - Nie rozumiem o czym mówisz. - Wysilił się na opanowany ton. Nie chciał, żeby to zabrzmiało niepewnie.
   - Mhm... - Mruknął sceptycznie starszy. - Ile jeszcze zamierzasz oszukiwać i siebie, i mnie? Chociaż głównie siebie, bo ja ci nie wierzę. - Uśmiechnął się szelmowsko.
   Kook westchnął ciężko, po części się poddając, a po części ze złości. Chyba wolał jak jedli lody i chodzili za rączkę.
   - A nawet jeśli tak to co? - Spytał i posłał krążek w stronę Jimina. Starszy zwinnie go odbił i nareszcie rozpoczęła się prawdziwa gra.
   - Nie no wiesz... ja tam nie mam nic przeciwko. - Odparł niby to obojętnie Jimin, jednak uśmiech który posłał młodszemu mówił,  że roznosi go radość. Tymczasem krążek po raz kolejny wylądował w bramce Jungkooka. - Ha! Punkt dla mnie! - Ucieszył się starszy. Kook tylko nie był pewny czy odnosi się to do gry czy jego drobnego wyznania. Zmarszczył brwi wyraźnie niezadowolony. Tak być nie może. Jeśli ma się faktycznie przyznać, że Jimin go pociąga (bo przecież nie ma sensu udawać idioty, skoro on już wie), to musi chociaż wygrać! Wybił krążek w stronę starszego i chwilę później odbił go dość mocno, co poskutkowało remisem. Dwa do dwóch. Nie tak źle.
   - Nic nie powiesz? - Jimin ze spokojem wyjął krążek ze swojej bramki i ustawił go przed sobą. - Nie uważasz, że trzeba coś z tym zrobić?
   - Kurde... jesteśmy na randce. Właśnie coś z tym robimy, nie? - Desperacja była widoczna gołym okiem na twarzy Kooka. Najchętniej wykręciłby się od rozmawiania o tym, bo gadanie o uczuciach to naprawdę nie jego bajka.
  Jimin popchnął mocno krążek, ale Jungkook sprytnie odbił go po ściankach, zyskując w pięknym stylu kolejny punkt. Teraz przynajmniej prowadził pomimo tego, że Jimin najwyraźniej postanowił doprowadzić go do zgonu zbyt dużą ilością pytań o to co ich łączy. Przecież to tylko wakacyjny romans... nic w co trzebaby się według Kooka bardziej zagłębiać.
   - Więc w końcu to przyznaj! - Starszy z całych tych emocji zagapił się i nawet nie zauważył, że Jungkook wbił kolejny punkt.
   - Okay, podobasz mi się. Ale graj! - Zirytowany chłopak przewrócił oczami i wyprostował plecy. Cztery dla niego, dwa dla Jimina. Niedługo będzie po wszystkim i wyjdzie z tego jako tako z twarzą.
Jimin z powrotem wybił krążek. Przez dłuższa chwilę panowała między nimi cisza, słychać było tylko stukanie łapek do air hokeja.
   - Wiedziałem od razu. - Jimin odezwał się jako pierwszy.
   - Co? - Jungkook zbyt skupiony na wygrywaniu (prowadził nad Jiminem sześć do trzech) chwilowo całkowicie stracił zainteresowanie głównym tematem rozmowy.
   - Że ci się podobam. Obczajałeś mnie wczoraj rano jak prowadziłem aerobik. - Wytłumaczył wybijając krążek, który Kook z łatwością odbił.
   - Serio? To wiedziałeś szybciej niż ja. - Odparł młodszy, zbyt zajęty grą by skupić się na tym co mówi.  Posłał krążek z całej siły w stronę bramki Jimina i wyszczerzył się zadowolony ze zdobycia kolejnego punktu.
   - Serio mówisz? - Zdziwiony Jimin schylił się powoli po krążek po czym zachichotał kiedy dotarło do niego w pełni co Jungkook powiedział. - To co myślałeś jak wgapiałeś się w moją klatę? - Spytał autentycznie zaciekawiony.
   - Że jest trochę za bardzo opalona jak na mój gust, ale niezła. - Młodszy w ferworze walki niezbyt zdawał sobie sprawę z wypowiadanych słów. Ale Jimina to nie smuciło, liczyła się przecież szczerość.
   - Mhm, a mój tyłek? - Uniósł brew w rozbawieniu. Jungkook spojrzał na niego nieprzytomnie, co Jimin oczywiście natychmiast wykorzystał. Klasnął w dłonie z zadowolenia, gdy krążek spektakularnie wpadł do bramki młodszego.
   - Na to pytanie nie odpowiem... - Kook poczerwieniał widząc wyraz twarzy Jimina. Posłał krążek spowrotem do gry i już myślał, że koniec tematu, kiedy starszy znowu się odezwał.
   - Bo ja tam uważam, że twój tyłek jest zajebisty.
   Jungkook przez przypadek wybił krążek poza boisko, słysząc te słowa. Dobra, było mu miło, bo to w końcu komplement, ale i tak głównie to był zawstydzony jak jeszcze nigdy. Dlaczego wcześniej nie wiedział, że Jimin potrafi wygadywać takie rzeczy? Teraz przez to jego przewaga się zmniejszyła, choć wciąż wygrywał siedem do pięciu.
   - Moglibyśmy nie gadać o moim tyłku? - Wycedził przez zęby, kryjąc twarz za grzywką.
   - Klaty nie widziałem, więc nie mam za dużego wyboru. - Odparł niewinnie starszy. Sam nie wiedział czemu sprawia mu to aż taką frajdę. Widział doskonale, że Jungkook już nie wytrzyma długo, ale jakoś nie mógł sobie odpuścić.
   - To raczej nie jest dobry pomysł... - Młodszy spochmurniał wyraźnie i pchnął krążek z całej siły w stronę bramki przeciwnika. Osiem!
   - No dobrze już, dobrze - Jimin uniósł dłonie w obronnym geście. - Nie denerwuj się. Chociaż muszę przyznać...zirytowany wyglądasz jeszcze bardziej seksownie. - Tak. Zdecydowanie było to przyjemne uczucie.
   Jungkook tylko odetchnął głęboko, by zapanować nad zdenerwowaniem. Nie jego wina, że reagował w ten sposób kiedy był zawstydzony.
   - Dzięki Jimin. - Odparł spokojnie, stwierdzając, że tak ukróci te docinki. Jednocześnie przyszła mu do głowy myśl, że dwóch może grać w tę grę. Zaserwował krążek i posłał Jiminowi czarujący uśmiech. - W sumie to uważam, że jesteś całkiem pociągający. - Stwierdził niby to niewinnie, zyskując dzięki temu kolejny punkt. - Tak! Zaraz przegrasz cieniasie! - Wycelował w starszego palcem, śmiejąc się głośno. Musiał sobie pogratulować za tą genialną akcję!
   - Najpierw komplement, a teraz mnie wyzywasz! - Śmiech Jimina poniósł się po całej sali. - Nastrój ci się zmienia co pięć minut.
   - Nie gadaj, tylko graj! - Burknął Kook.
   W tamtej chwili Jimin postanowił już całkowicie sobie odpuścić. Wiedział, że przegra, a zadowolenie Jungkooka mimo wszystko działało na niego pozytywnie. Nawet wbrew przegranej. Po chwili więc niby to przypadkiem nie zdołał zablokować lecącego w stronę jego bramki krążka.
   - Tak! - Jungkook rozłożył ramiona i przybrał zarozumiałą minę. - Mówiłem, że wygram?
   - Tak mistrzu. Jesteś najlepszy. - Jimin wywrócił oczami i zachichotał widząc szczęście na twarzy młodszego. Wyglądał w tej chwili po prostu niesamowicie!
   Następnie upatrzyli sobie jakąś strzelankę, bijatykę, nawet koszykówkę. Przez cały czas toczyła się między nimi zdrowa rywalizacja, co bardzo im pasowało, bo tylko sprawiało, że randka była ciekawsza. W pewnym momencie wylądowali nawet przy jednorękim bandycie i Jungkook jakimś cudem wygrał parę groszy, czym oczywiście nie przestawał się chwalić. Jimin nawet nie wiedział, że tak niewiele mu do szczęścia potrzeba, zanim nie poznał Kooka.
   - Aaah~ - Jungkook przeciągnął się, gdy opuścili salon gier. - Jestem najwspanialszy na świecie - zaśmiał się. - Ale tobie też dobrze szło, nie martw się! - Poklepał starszego po plecach.
   - Nie martwię się - Jimin wzruszył ramionami z autentyczną obojętnością. - Moim głównym celem było to, żebyś ty się dobrze bawił i był zadowolony. - Uśmiechnął się ciepło i ostrożnie splótł palce ich dłoni. Ku jego uciesze Jungkook nie protestował, tylko nieznacznie zacisnął dłoń.
   Nagle nastrój diametralnie się zmienił i Kook mógł fizycznie odczuć przyciąganie. Zerknął dyskretnie na uśmiechającego się delikatnie Jimina. Szybko odwrócił wzrok, skupiając się na falującym morzu.
Przez większą część drogi szli pogrążeni w komfortowej ciszy. Ich dłonie były jak naelektryzowane, a oni sami nie mogli przestać się uśmiechać. Obaj czuli się po prostu świetnie.
   W pewnym momencie Jungkook zatrzymał się i pociągnął za sobą starszego.

   - Um.. Jimin? - Zaczął niepewnie patrząc w oczy chłopaka, jednak jego wzrok szybko zawędrował nieco niżej. Oblizał nerwowo wargi i odchrząknął. - Mogę cię pocałować?

*~*~*

Serdecznie witam No TrespassersInvisible! Miłego czytania hahaha ^^

Trochę nam zeszło z dodaniem tej części, ale ja byłam chora, Yuri wróciła do szkoły no i tak to wyszło ;) Cóż... dajcie znać co myślicie! Pewnie słyszeliście to już wiele razy od innych autorek, ale ocena tekstu potrafi bardzo zmotywować do pisania ;)
Jeszcze chciałam spytać czy podoba się Wam nowy wygląd bloga? ^^ Wszystko czytelne? ;)

Yuri: Heej~~ przerwałyśmy prawie jak w brazylijskiej telenoweli haha mam nadzieję, że nas nie zabijecie xd enjoy~ ^^

11 komentarzy:

  1. Właśnie trafiłam na tą serię i nawet nie wiem kiedy skończyłam trzeci rozdział!
    To. Jest. Przeboskie!
    Czyta zajebistość! ~~~
    I w końcu coś oryginalnego^^ ostatnio trafiam na same School!AU, wiec taka odmiana zdecydowanie pozytywnie na mnie wpłynęła~
    JiKook jest tutaj słodziutkie ale nie do porzygu, a reszta zespołu jako reszta obsługi hotelowej dodaje smaczku całemu opowiadaniu^^ No i nie ukrywam, że jestem ciekawa NamJina, bo też uwielbiam ten pairing :3

    No ale żeby przerywać w takim momencie?! Kopniak za takie coś się należy! Toż to zwyczajne znęcanie się nad czytelnikiem!
    Mam nadzieję, że niebawem pojawi się nowy part^.-

    Czekam z niecierpliwością ~
    Weny życzę
    Kiri

    OdpowiedzUsuń
  2. No jak mozna zkonczyc w takim momencie? No jak?? W nastepnej czesci licze na smut!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aww ♥ Scena w salonie gier była cudowna~ Chociaż nadal odnoszę wrażenie, że Jimin specjalnie przegrywał XD Also ostatnia scena - I'm melting! ♥ Ale przyrzekam, że jeśli szybko nie dodacie IV części to was uduszę! haha
    Czekam więc na kontynuację, życzę weny i czasu! ♥

    yehetasshole.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo cudo cudooooooo ~! Ale zgadzam się z dziewczynami wyżej, w takim momencie?!
    Czekam na kolejny ♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Kończyć w takim momencie ? No jak można? Tosz to nieludzkie >.<

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeeej, dawno nie czytała czegoś co by mi się tak spodobało♥
    Pisz,pisz jak najwięcej i jak najczęściej. Życzę dużooo weny ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahhh~! Żywe romanse między Jiminem ,A Kookiem...czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością *^*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ahhh~! Żywe romanse między Jiminem ,A Kookiem...czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością *^*

    OdpowiedzUsuń
  9. aww, kocham to...
    ale nie mogę się doczekać kolejnych części Love Affair ;;; *łezka*

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdzie kolejny rozdział? ! T^T
    Tak długo na niego czekam~! T^T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Yuri ma dużo nauki i nie mamy kiedy tego napisać :c

      Usuń