The Art of Attraction: Love Affair IV

It wasn't love at first sight. It took a full five minutes.

Bo Taehyung frustruje każdego


   Słońce grzało niemiłosiernie, a czekanie na dwójkę młodszych kolegów w towarzystwie nierozłącznych Namjoona i Seokjina nie wnosiło nic do jego życia. No bo ile można prychać na widok kolejnych zbyt słodkich buziaków czy ocierać pot z czoła. To nie tak, że Yoongi marudził. No może troszeczkę, ale nie o to w tej chwili chodziło. Po prostu Taehyung i Jungkook spóźniali się już dobre pół godziny. Jeśli nie zatrzymało ich coś naprawdę poważnego, to Yoongi mógł już w tej chwili przysiąc, że nie puści im tego płazem.
   Przez cały ten czas jego jedyną rozrywkę stanowiło obserwowanie jakiegoś dzieciaka grającego w kosza na terenie kampusu. Jego czarne włosy kleiły się do spoconego czoła, ale mimo upału i wysiłku fizycznego, uśmiech nie schodził mu z twarzy, sprawiając, że oczy były prawie niewidoczne.
   Yoongi jeszcze raz skrzywił się, widząc przyklejonych do siebie Namjoona i Jina, po czym wstał leniwie z trawy i ruszył w stronę boiska. Dłonie wepchnął nonszalancko do kieszeni szortów i przybrał obojętny wyraz twarzy. Przez chwilę przypatrywał się grającemu chłopakowi, po czym zdecydował się wreszcie odezwać.
   - Hej młody! - Krzyknął, żeby zwrócić na siebie uwagę chłopaka, po czym kiwnął ręką. - Podaj!
   Zdziwiony brunet rzucił Yoongiemu piłkę i zaskoczony przyglądał się jak niepozorny, chudy nieznajomy w niesamowitym stylu trafia do kosza z połowy boiska. Musiał się nieźle kontrolować  żeby szczęka nie opadła mu z wrażenia.
   - Jeden na jeden? - Zaproponował Yoongi, zgrabnie okręcając piłkę na jednym palcu. Posłał nieznajomemu pewny siebie uśmiech, jakby chcąc go sprowokować. Chłopak oczywiście połknął haczyk, a jego twarz przybrała nieco bardziej zacięty wyraz.
   - Jasne! - Odparł, ponownie uśmiechając się szeroko. Wyciągnął dłoń w stronę Yoongiego, kompletnie nie przejmując się jego znudzoną miną. - Jestem Jimin.
   - Yoongi. - Odparł, szybko uściskując dłoń Jimina, a dosłownie sekundę później puścił się pędem w stronę kosza i nim brunet zdążył chociażby mrugnąć, wykonał piękny wsad.
   - Yah! Hyung co to było? - Jimin jęknął zawiedziony. Nawet nie zdążył zareagować.
   Yoongi przez chwilę wpatrywał się w twarz nowo poznanego chłopaka po czym wzruszył ramionami, stwierdzając, że najwyraźniej był na tyle znany w kampusie, że nie musiał podawać swojego wieku.
   - Orientuj się! - Rzucił, zanim podał chłopakowi piłkę i zajął pozycję defensywną.
   Mecz przeciągał się przez kolejne piętnaście minut, aż wreszcie do uszu Yoongiego dotarł charakterystyczny śmiech Taehyunga i po prostu się w nim zagotowało. Przerwał w połowie akcję i rzucił Jiminowi piłkę.
   - Sorry młody, ale musze iść komuś wypruć flaki. - Mruknął i wściekły ruszył w stronę przyjaciół. Przez tych idiotów musiał smażyć się na słońcu zamiast siedzieć w klimatyzowanym pokoju Seokjina. - Taehyung ja cię chyba zajebię! - Warknął, chwytając chłopaka za przód koszulki, mierząc pięścią prosto w jego twarz. Reszta natychmiast poderwała się z ziemi, próbując odciągnąć Sugę, podczas gdy Tae unosił ręce w obronnym geście.
   - Hej hyung wyluzuj, hehe... - Chłopak zaśmiał się nerwowo, wędrując rozbieganymi oczami po twarzach przerażonych kumpli. Gdyby wiedział, że tak to się skończy, od razu pociągnąłby za sobą Jungkooka zamiast wdawać się w pogawędkę z licealistkami.
   - Hyung to moja wina! - Jungkook złapał studenta za ramię, zwracając na siebie jego uwagę. - Musiałem pożyczyć notatki i w ogóle. - Dodał nonszalancko.
   - Suga ogarnij, jeszcze nawet nie wypiłeś a już cię nosi. - Burknął Namjoon. Mimo że nie był najstarszy, miał ten rodzaj charyzmy, który nawet hyungów zmuszał do posłuszeństwa. Był urodzonym liderem.
   Yoongi zagryzł mocno szczęki, ale wreszcie puścił koszulkę Taehyunga i  patrząc na niego z pode łba burknął coś o tym, że następnym razem nie ujdzie mu to na sucho. Nie lubił dawać za wygraną, to nie w jego stylu. Gdyby nie reszta znajomych, Taehyung pewnie skończyłby ze złamanym nosem. Najlepsze, że to nie była pierwsza taka sytuacja. Yoongi najwyraźniej miał jakiś problem z Taehyungiem tylko nikt do końca nie wiedział o co chodziło.
   Jakoś nie dotarło do niego jak znaleźli się u Seokjina, ale zarejestrował pojawienie się Hoseoka i gadanie Jungkooka o jakiejś dziewczynie, na którą leci Taehyung. Zabawne, bo pierwszym co przyszło Yoongiemu do głowy była myśl jakby to genialnie było zwinąć młodszemu laskę spod nosa. Piękne.
   Najdziwniejsze w całej tej sytuacji było to, że uczucia Sugi względem Tae doskonale wpisywały się w sinusoidę. Jednego dnia jego lekceważący stosunek do świata był wręcz zabawny a innego tak wkurzający, że jedynym rozwiązaniem wydawało się po prostu mu przywalić. I to podobno dziewczyny mają huśtawki nastrojów...
   - Ziemia do Sugi, piwo ci się ogrzewa. - Namjoon pstryknął palcami tuż przed nosem starszego i uśmiechnął się wrednie.
   - Nie pstrykaj mi przed twarzą, bo cię walnę. - Odburknął Yoongi, chwytając za piwo i od razu pociągając spory łyk. Nic tak dobrze nie działało na skołatane nerwy jak odrobina alkoholu. Studenci doskonale o tym wiedzieli.
   - Niedługo macie kolejny występ, nie? - Hoseok objął ramieniem Taehyunga i oparł na nim głowę.
   - Jakoś w przyszłym tygodniu, nie Kookie? - Tae wzruszył ramionami, pociągając spory łyk piwa. Przyjemnie szumiało mu w głowie i jakoś nie chciało mu się teraz myśleć o czymś takim jak koncert. Najchętniej po prostu by się wyłączył. Hoseok kreślił palcem na jego ramieniu jakieś fantazyjne wzorki, co go kompletnie rozleniwiało. Wszyscy już dawno przyzwyczaili się do takich zachowań Hobiego. Chłopak po prostu był przylepą i nie przeszkadzało mu pokazywanie swojej przyjaźni poprzez przytulanie czy całowanie tej samej płci. Co prawda trzeba przyznać, że najczęściej zdarzało mu się to z Tae, ale właśnie przez to nikt nie brał tego na serio.
    Pomijając fakt, że miał liliowe włosy, Taehyung był osobą, która ma swoje zasady. Brzmi całkiem rozsądnie, ale najpierw trzeba poznać jego kodeks żeby móc go ocenić. Wyznawał zasadę, że jeśli przyjaciele go ładnie poproszą, jest w stanie robić za kierowcę na sobotniej imprezie, ugotować coś, mimo że nikt o zdrowych zmysłach by tego nie tknął, zafundować seks oralny i odrobić czyjąś pracę domową. Do tego lekceważył wszelkie zasady odpowiedniego zachowywania się. Był głośny, czasem sprośny, a nade wszystko, dziecinny, chociaż Namjoon twierdził, że to tak naprawdę jedynie poza. Taehyung potrafił być poważny, ale najczęściej zdarzało mu się to w zupełnie nieodpowiednich momentach. Ponadto wyglądał wtedy zupełnie jak seryjny morderca, więc może już lepiej żeby został przy swoim niesfornym i trochę głupkowatym "ja"?
   Hoseok uśmiechnął się tępo i pochylił by cmoknąć Taehyunga w policzek, co spotkało się jedynie z komentarzami, że jest już chyba naprawdę pijany. Młodszy natomiast totalnie go zignorował, popijając dalej swoje piwo. 
   - Ej Tae... - Jungkook zacisnął powieki, bo świat nagle za bardzo zawirował. - Wiesz, że chyba też się tej dziewczynie spodobałeś? - Powoli zaczynał mieć problemy z wyraźnym wymawianiem słów, ale na szczęście wciąż można go było zrozumieć.
   - Założę się, że nie zaciągnąłbyś jej do łóżka szybciej niż w trzy tygodnie. - Stwierdził beznamiętnie Yoongi. Jak on uwielbiał wjeżdżać Taehyungowi na ambicję. Doskonale wiedział jak to się dalej potoczy i jaki piękny syf z tego wyjdzie. Już zacierał ręce. Zawsze to jakaś rozrywka.
   - Ja bym jej w trzy tygodnie nie przeleciał?! - Tae zmarszczył gniewnie brwi, wpatrując się intensywnie w Sugę.
   - Nie ma szans. - Namjoon dołączył się do podpuszczania kolegi. Alkohol i gorąco odczuwalne mimo klimatyzacji nie były sprzymierzeńcami jasnego myślenia. Zresztą, nawet gdyby wszyscy w pokoju byli trzeźwi, a pogoda znośna, prawdopodobnie wpadliby na taki sam pomysł. Uroki młodości. Ewentualnie głupota młodości, co byłoby bardziej adekwatnym określeniem.
   - Nie. - Dodał Jungkook, uśmiechając się wrednie. Jedynie Hoseok patrzył na przyjaciół z nieco niepewnym wyrazem twarzy, ale w końcu i on przyłączył się do podpuszczania.
   - Dobra, zakład stoi. Możecie już szykować nagrodę. - Stwierdził Taehyung, uśmiechając się lubieżnie. Chyba aż za bardzo podobał mu się ten pomysł. Nie dość, że Junhee była niczego sobie to jeszcze miał pretekst żeby się trochę zabawić i nawet mieć radochę z wygrania zakładu. Same plusy.
   - Tak w ogóle to kim ona jest? - Spytał Seokjin, który właśnie skończył ogarniać jakieś jedzenie, bo picie na czczo zawsze kończyło się zarzyganym dywanem czego wolałby uniknąć.
   - Wu Junhee, jest w ostatniej klasie mojego liceum. -  Odparł z pełną buzią Jungkook. Zdecydowanie za bardzo się tym wszystkim ekscytował, nawet jeśli jego twarz nie wyrażała zbyt wielu emocji. Głównie znudzenie.
   - Wu... Nie gadaj, że to córka tego trenera i koszykarza Wu Yifana?! - Yoongi wytrzeszczył oczy, chwytając młodszego mocno za ramię.
   - A nawet jeśli tak to co? - Spytał zaciekawiony Taehyung, zajadając się paluszkami.
   - Jej DRUGI OJCIEC uczył mnie w liceum koreańskiego i czasem do niego przychodziła.
   - Ona ma dwóch ojców?! -  Seokjin zakrył dłonią usta, ukrywając szeroko otwartą ze zdziwienia buzię.
   - Ciebie to powinno akurat najmniej dziwić, bo sam jesteś gejem. - Stwierdził znudzony Yoongi.
   - Nie o to chodzi. Skoro ma dwóch ojców to praktycznie tak jakby miała pas cnoty pod napięciem, a klucz do niego na księżycu. - Reszta chłopaków wydała z siebie pełne zrozumienia "Och...", a dumny z siebie Jin zaplótł ramiona na piersi.
   - No to powodzenia, nie stary... - Hoseok poklepał ze współczuciem Taehyunga po plecach. Tylko dlaczego można było odnieść wrażenie, że tak naprawdę wcale nie jest mu przykro?
   - A może tak dziewczyna ma dość nadopiekuńczych tatusiów i chętnie by trochę zaszalała? - V oblizał sprośnie wargi i uśmiechnął się półgębkiem.
   - No taka możliwość też istnieje, bo w sumie często takie dzieciaki są najbardziej nieprzewidywalne. - Namjoon pokiwał z uznaniem głową. Naprawdę był ciekawy co z tego wyjdzie. Albo będzie niezły syf albo cholernie ciekawy zakład. Wszystko zależy od charakteru dziewczyny, bo o Taehyunga nie trzeba było się martwić. Może wydawał się idiotą, ale potrafił doskonale wyczuć na co może sobie pozwolić. Tylko nie korzystał z tej umiejętności kiedy nie musiał, bo łamanie zasad było według niego o wiele ciekawsze.
   - Mogłaby być nawet zakonnicą, a ja i tak bym wygrał. - Stwierdził pewny siebie Tae, szczerząc się.

***

   Taehyung chwycił w dwa palce przód koszulki i zaczął nią wachlować chcąc się chociaż w ten sposób ochłodzić. Stanie w pełnym słońcu przy bramie liceum Jungkooka wcale nie pomagało, ale w końcu miał zakład do wygrania. Poprawił na nosie okulary przeciwsłoneczne i odgarnął z twarzy lekko spocone włosy. Od jego ostatniej wizyty pod szkołą minęło już parę dni i jego włosy już prawie straciły kolor. Będzie musiał znów poprosić Hoseoka żeby mu je zrobił. Jak dobrze, że mieszkał z nim w jednym pokoju w akademiku.
   Czuł przyjemne podekscytowanie na myśl, że zaraz znów zobaczy Junhee. Sam nie wiedział czy to przez zakład czy może dziewczyna serio mu się podoba, ale w sumie nie było to takie ważne. I tak się z nią prześpi i tak.
   Ze szkoły zaczęły wychodzić pierwsze osoby, więc V automatycznie przybrał jakąś bardziej szpanerską pozę i spod opuszczonych na czubek nosa okularów, przyglądał się licealistom. Już po chwili w tłumie mignęła mu znajoma czupryna Jungkooka, rozmawiającego z Yuri. Zaraz za nimi ze szkoły wyszła Junhee i Taehyung automatycznie uśmiechnął się półgębkiem. Czas zacząć zabawę.
   Ruszył  w stronę dziewczyny, po drodze machając Jungkookowi. Junhee szła zapatrzona w ekran smartfonu, więc nie mogła w żaden sposób przewidzieć tego co się stanie.
   Taehyung zarzucił jej ramię na barki i ściągając okulary, uśmiechnął się rozbrajająco. Przestraszona dziewczyna o mało nie wypuściła telefonu z rąk. Na szczęście w porę go złapała i gotowa ofuknąć intruza uniosła wzrok. Momentalnie opadła jej szczęka, gdy zobaczyła kto ją obejmuje.
   - T-taehyung oppa! Co ty tu robisz? Jungkook wyszedł wcześniej z Yuri, może ich jeszcze złapiesz... - Wskazała palcem bramę. Jakoś nie do końca ogarniała co się aktualnie dzieje. I gdyby chociaż w jakiś sposób mogła zapanować nad rumieńcem powoli wkradającym się na twarz...
   - Wiem. - Odparł krótko V. - Przyszedłem do ciebie. - Dodał chwytając w dwa palce kosmyk włosów Junhee. Przyjrzał się mu, jakby była to najciekawsza rzecz na świecie, po czym wypuścił i uśmiechnął się beztrosko.
   - Ooo... - Junhee spojrzała na niego zdziwiona jednak szybko się w sobie zebrała i odpowiedziała równie promiennym uśmiechem. - W takim razie w czym mogę ci pomóc? - Spytała grzecznie, a jednocześnie zastanawiała się czy nie śni, bo Taehyung wciąż ją obejmował.
   - No więc jestem z Jungkookiem w zespole i takie tam... - Właśnie doszli do bramy i Taehyung oparł się plecami o chłodny mur, przez co Junhee musiała stanąć naprzeciwko niego. - I tak sobie myślałem, że może chciałabyś wpaść jutro na koncert?
   - Jasne, czemu nie. - Dziewczyna wzruszyła beztrosko ramionami.
   - Jak już zaśpiewam i posłucham pisków fanek to moglibyśmy się razem napić... - Taehyung ponownie chwycił kosmyk włosów Junhee i zaczął nawijać go na palec, zbliżając się do niej nieznacznie. Chyba tylko ślepy nie zauważyłby flirtu. Junhee nie była ślepa i doskonale zdawała sobie sprawę z zabiegów Taehyunga i mu tego nie utrudniała. - Może byś tam poszła dla mnie? - Zaproponował, a jego głos lekko zachrypł, co było celowym zabiegiem.
   - Dla ciebie? - Junhee uniosła jedną brew i wpatrując się wyzywająco w oczy V, dźgnęła go palcem w klatkę piersiową.
   Jednak buntowniczka? - Taehyung uśmiechnął się do swoich myśli i wyciągnął z tylnej kieszeni telefon. Podetknął go dziewczynie pod nos, oblizując bezmyślnie usta.
   - Daj mi swój numer to będę ci mógł napisać gdzie i o której. - Poprosił wciskając jej telefon w dłoń.
   - Niezły sposób na wyciągnięcie od dziewczyny numeru. - Junhee zaśmiała się, ale mimo wszystko wpisała numer do kontaktów i oddała telefon Taehyungowi.
   - Czekaj na sms-a.
   - Mam ciekawsze rzeczy do roboty. - Stwierdziła Junhee, udając prychnięcie. I tak wiadomo było, że będzie czekała, ale gdyby to jasno powiedziała, byłoby nudno.
   - Czekam jutro. - Palce Taehyunga niby to przypadkiem zahaczyły o dekolt dziewczyny, gdy puszczał kosmyk jej włosów.
   - A co jak nie przyjdę? - Junhee zagryzła dolną wargę, uśmiechając się niesfornie. Całe jej ciało było jak naelektryzowane przez atmosferę jaka wytworzyła się od początku ich rozmowy. Później będzie się zastanawiać czy wokalista uznał ją za łatwą. Teraz trzeba było korzystać z sytuacji.
   - Coś będę musiał z tym zrobić... - Taehyung udał, że się zastanawia nad możliwymi konsekwencjami. - Kiedy jestem rozczarowany robi się ciekawie.
   - A co kiedy jesteś zadowolony? - Spytała, przechylając nieznacznie na bok głowę w geście zainteresowania. Przy okazji zagryzła paznokieć, chcąc spotęgować wrażenie.
   - Przekonasz się jak przyjdziesz na koncert. - Odparł Taehyung, nachylając się w stronę Junhee, jednak w ostatniej chwili odsunął się i odszedł w swoją stronę. Zrobił to specjalnie, a Junhee i tak z trudem złapała oddech, gdy już do niej dotarło, co właśnie się wydarzyło. V był po prostu niesamowity i już nie chodziło o drobne podteksty.
   Zagryzła mocno dolną wargę i bawiąc się włosami, ruszyła do domu. Takie zachowanie Taehyunga powinno być zakazane! To nielegalne żeby robić takie rzeczy z jej biednym sercem. Przecież jutro to chyba ona tam padnie. Całe szczęście, że emocje brały górę dopiero po fakcie, bo tak to zaczęłaby mu piszczeć w twarz, a przecież praktycznie jej nie dotknął! No pomijając włosy i dekolt i przecież prawie ją pocałował! Nie ma szans żeby jutro nie poszła! Choćby miała stanąć na głowie i posprzątać całe mieszkanie byleby tylko wyjść do klubu.
   Wpadła do domu jak burza i starając się, by nic po niej nie było widać, cmoknęła obu ojców w policzki i pognała do pokoju, gdzie padła na łóżko, przytulając się do największej z poduszek.
   - Chyba nie myślisz, że ona... - zaczął Junmyeon, gdy z pokoju nastolatki doszedł ich szczęśliwy pisk, poprzedzony odgłosem wiadomości.
   - Zabije gnoja jak będzie przez niego płakała. - Yifan zacisnął mocniej palce na kubku. Jego twarz wyrażała wściekłość. Najwyraźniej włączył mu się tryb nadopiekuńczego tatusia.
   Tymczasem Junhee w swoim pokoju zagryzając wargę czytała wiadomość od Taehyunga. W jej głowie tworzyło się mnóstwo scenariuszy jutrzejszego wieczoru i nawet sama nie wiedziała, który był najbardziej prawdopodobny. Odpisując na wiadomość, starała się by wyszła jak najbardziej normalnie, ale przy okazji w tonie poprzedniej rozmowy.
   - Zastanowię się. Chyba, że mnie przekonasz... i jeszcze buźka puszczająca oczko. - Mruczała do siebie pisząc wiadomość. Była ciekawa reakcji V.
   Taehyung uśmiechnął się półgębkiem, odczytując sms-a. Junhee połknęła haczyk. Teraz już tylko kwestia czasu zanim się do niej dobierze. Oby tylko nie okazała się zbyt trudna... Chociaż w sumie gdyby miała się opierać nie flirtowałaby z nim jak dzisiaj. Powinno pójść gładko.
   - Już jest moja. - Stwierdził, pokazując Hoseokowi wiadomość. Przyjaciel jedynie rzucił okiem i ruszył dalej w stronę szafy żeby chociaż wciągnąć na tyłek jakieś majtki. Niby obaj byli chłopakami, ale przecież nie będzie paradował ze swoimi klejnotami na wierzchu po całym pokoju.
   Taehyung zjechał wzrokiem wzdłuż całej sylwetki przyjaciela i zmarszczył brwi, zastanawiając się nad czymś. Coś się zmieniło tylko nie potrafił do końca powiedzieć co.
   - Ćwiczyłeś ostatnio? - Spytał, odpisując na kolejnego sms-a.
   - No wiesz, nie wszyscy śpią do południa. Po prostu biegam jak ty jeszcze leżysz nieprzytomny. - Hoseok wzruszył ramionami, po czym usiadł na swoim łóżku, naprzeciw Taehyunga.
   - Dobrze wyglądasz. - Stwierdził beztrosko V.
   - Dzięki... chyba. - Hoseok posłał przyjacielowi promienny uśmiech, jak to miał w zwyczaju robić w każdym możliwym momencie dnia.
   - I jakoś ostatnio długo ci schodzi pod prysznicem. - Taehyung poruszył zabawnie brwiami, dając tym znać, że nie ma na myśli tylko kąpieli. - Czyżby ktoś cię aż tak bardzo frustrował? - Spytał przeciągając się tak, że wszystkie mięśnie na jego brzuchu się napięły.
   Hoseok przełknął z trudem ślinę i wbił wzrok w ekran swojego Samsunga.
   - Cholernie.... - westchnął, starając się nie patrzeć na roztrzepanego Taehyunga, który właśnie zagryzał w skupieniu wargi w sposób, który najbardziej podniecał Hoseoka.

   
*~*~*

Witam wszystkich, a w szczególności nowych obserwatorów: Akane Chikamatsu, Lee Kiseop, Gabi :), Nika, Yuri Chan, Wiktoria Bugno ^^
W piątek oficjalnie skończyłam matury, więc teraz jestem już tylko wasza :D Tyle pisania ile ja mam do nadrobienia... oj będzie się działo, a zaczątek tego wszystkiego macie powyżej ^^ Dajcie znać co myślicie o porywczym Yoongim i sprośnym Taehyungu! hahahaha
Mam nadzieję, że ktoś za mną tęsknił :P
Love y'all <3

14 komentarzy:

  1. Aaaaaaa ty wiesz co zrobic zebym nie mogla sie przestac usmiechac jak glupia....to jest zbyt idealne...flirt tae...boze jak by on tak do mnie...moja wyobraznia idzie za daleko w tym momencie xD a nasza cudowna nadzieja zakochana w V...no prosze prosze... ㅋㅋㅋㅋ bardzo mi sie podoba zasada Tae ze jest w stanie zafundowac seks oralny xDD czekam na smuta kochanie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha ba! Się wie co dać czytelnikom xDDDD A wyobraź sb co ja czułam jeszcze o tym pisząc i on moim biasem jest i wgl... ech sama siebie wykończę xD

      Usuń
  2. W końcu! Jejku, jak mi brakowało Twoich ff ♡ Teraz znowu mogę funkcjonować jak dawniej~ V i Junhee wydają się być stworzeni dla siebie, a swoją drogą... ciekawa jestem jakby tata YiFan zareagował na niecne plany tego niewyżytego małolata hahaha Scena pod szkołą była cudowna, ale ta ostatnia była chyba jeszcze lepsza XD Czekam na więcej, bo chcę już wiedzieć jak się potoczą ich losy ♡ No i mam nadzieję, że matury Ci dobrze poszły :3

    yehetasshole.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie wróciłam <3 Nawet nie wiesz jak mi pisania brakowało ;;
      V i Junhee? Ja bym się nad tym zastanowiła :P Jaknby tata Yifan wiedział to Tae już dawno zostałby powieszony za jaja na suchej gałęzi xD
      Też mam taką nadzieję :P

      Usuń
  3. Unnie~ kocham Cię normalnie za ten rozdział!♡♡ Był tak świetny, Suga i V mega + mój bias czyli Jimin♡.♡ Tak więc nic tylko weny życzyć i czekać na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha to ja też Cię kocham :P Podobają Ci się najbardziej te same postaci co mi ^^

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej ♥
    dostajesz ode mnie nominację do Liebster Award ♥
    więcej tutaj:
    http://be-happy-virus.blogspot.com/2015/05/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 Omo muszę wreszcie odpowiedzieć na te wszystkie pytania ;;

      Usuń
  6. Szykuje się jakiś V-hope? :)
    Na pewno będzie ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nawet całkiem sporo VHope ;]

      Usuń
  7. Hagauahahy czyli jeszcze mamy szansę na yaoi? Ahshsnshus Jezu umieram ><

    OdpowiedzUsuń