Backseat Memories

Oneshot powstał dzięki współpracy z Yuri <3




   - Baekhyun!
   Chłopak, na dźwięk swojego imienia, jeszcze głębiej zakopał się w pościeli wzdychając głośno.
   - Baek! - wołanie powtórzyło się, tym razem znacznie głośniej.
   - Nie ma mnie! - odkrzyknął przykrywając głowę poduszką.
   - Do cholery! - do pokoju z impetem wpadł wysoki blondyn. Dziarskim krokiem zbliżył się do łóżka i szarpnął za kołdrę. Jego przyjaciel zwinął się w kulkę i zaczął jęczeć.
   - Sehun, jest mi zimno! - Blondyn skrzyżował ramiona i przewrócił oczami.
   - Przyszła paczka do ciebie. Listonosz stoi i czeka na pokwitowanie.
   Baekhyun momentalnie się wyprostował. Sehun skrzywił się widząc w jakim stanie znajduje się przyjaciel. Jego włosy były w totalnym nieładzie, pod oczami widniały spore podkowy.
   - Już idę! - wrzasnął Baek i wyskoczył z łóżka. Wybiegł na korytarz i sprintem rzucił się do drzwi. - Przepraszam! - wyrwał listonoszowi długopis i zaczął się podpisywać. Mężczyzna uniósł brwi widząc przed sobą półnagiego dwudziestoparolatka z obłędem w oczach, jednak nie odezwał się. Bez słowa odebrał papiery i odszedł, mrucząc jakieś pożegnanie.
   Baekhyun przytulił do piersi pakunek i zaczął podskakiwać w miejscu. Szczęście chyba nieźle uszkodziło mu mózg.
   - Nareszcie jest! - wykrzyczał, gładząc tekturę, po czym ignorując taksujące spojrzenie Sehuna, popędził do drzwi oklejonych masą przeróżnych ostrzeżeń. "Nie wchodź, bo urwę ci jaja" chyba wybijało się najbardziej... Drzwi uderzyły z impetem o ścianę i Baek wpadł rozemocjonowany do swojego świętego garażu. Co tam, że tak naprawdę dzielił go z Sehunem i lśniąca fura z niedokończonym silnikiem była wynikiem ich wspólnych starań. Czasem określali ją swoim dzieckiem, ale potem krzywili się, uznając, że to zbyt pedalskie. - Boże Sehun ona wreszcie zadziała! - pisnął Baek, rozrywając tekturowe pudełko. Ze środka wyciągnął niewielką część, którą od razu zaczął dopasowywać we właściwe miejsce silnika. Sehun wywrócił oczami i ruszył na pomoc przyjacielowi. Jakby nie mogło to chwilę poczekać. Z chęcią zjadłby najpierw śniadanie.
   - Może ci pomo... - Sehun przerwał, gdyż został dość stanowczo odepchnięty od samochodu.
   - Nie! - Baekhyun zmierzył go opętańczym spojrzeniem, po czym pogładził czerwoną maskę samochodu. - Nie ruszaj jej - wyszeptał wpatrując się w kompletny już i gotowy do odpalenia silnik.
   - Mój skarb - wychrypiał. Sehun postanowił nie przerywać Baekhyunowi, szczególnie, że w tamtej chwili przypominał Golluma, co było dosyć niepokojące... Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że nadal był nieubrany. W sumie... Niech się pozachwyca, za chwilę przyjdzie i w spokoju zjedzą śniadanie. Z tą myślą Sehun niepostrzeżenie opuścił garaż.
   Stając przed lodówką uświadomił sobie, że teraz Baek będzie nie do zniesienia. Może powinien się na jakiś czas przeprowadzić do Tao skoro teraz jedyne o czym będzie słyszał to samochód. Wzruszył ramionami, wyciągając z lodówki mleko. W sumie to i tak Baek będzie siedział tylko w garażu więc równie dobrze Tao mógł się do nich przenieść.
    Kiedy tak rozważał przeróżne możliwości, jego telefon zawibrował oznajmiając przyjście nowej wiadomości. Sehun uśmiechnął się półgębkiem podczas gdy rozanielony Baek postanowił wreszcie pojawić się w kuchni. Zgarnął z tacy jabłko i spojrzał pytająco na blondyna.
   - Co byś powiedział na wyścig w piątek? - spytał leniwie Sehun, pokazując kumplowi treść wiadomości od nieznanego numeru.
   Baek uniósł brew i dłuższą chwilę się nie odzywał.
   - Tao ci pozwoli? - zaśmiał się cicho spoglądając na lekko czerwonego na twarzy Sehuna. - Nie lubi jak tam jeździsz. Martwi się.
   Blondyn skrzywił się, po czym wzruszył ramionami.
   - Postawię go przed faktem dokonanym. Powiem mu, że już tam jesteśmy, żeby przyjechał.
   - Wkurzy się - Baekhyun parokrotnie podrzucił owoc. - Wychodzi z ciebie buntownik. - zażartował, ale jego myśli były już zupełnie gdzie indziej. Obmyślał strategię i ustalał próbne przejażdżki. Jeśli wygraliby z Sehunem jako nowicjusze, definitywnie rozpoczęliby karierę z hukiem. Od razu podziemie zaczęłoby ich szanować. To było coś o czym obaj z Sehunem marzyli zanim jeszcze zabrali się za pracę  nad własnym wozem. - Chyba musimy się brać do roboty, nie? - zaproponował podekscytowany. Już wyobrażał sobie tych wszystkich ludzi podziwiających ich furę. Magia.
   - A wiesz co? - zagaił Sehun. - Rozmawiałem wczoraj z kumplem, Chanyeol wrócił do Seulu. Pamiętasz go, prawda? - usiadł naprzeciwko przyjaciela i z błogim uśmiechem zabrał się za płatki z mlekiem.
   Na te słowa tętno Baekhyuna przyspieszyło. Jakżeby miał nie pamiętać?! Najgorętszy chłopak z ich liceum. Dwa lata temu, po maturze, wyjechał do Busan na studia.
   - Nie kojarzę - odparł siląc się na obojętny ton.
   Sehun uniósł jedną brew, będąc pewnym, że jeszcze niedawno reakcja Baekhyuna byłaby zgoła inna. Nie widział sensu w takim zachowaniu no ale nie chciał oceniać. Może Baek uderzył przed chwilą głową o klapę czy coś.
   - No wiesz, ten co miał genialne audi i o mało nie przespaliście się na jego tylnym siedzeniu... - odparł niewinnie, oblizując łyżkę. W jego oczach widać było psotne iskierki.
   - Nie przypominam sobie... - Baekhyun zapadł się nieco na siedzeniu i wbił wzrok w ledwo co nadgryzione jabłko. Sehun zaśmiał się cicho.
   - Przypominam ci też, że to ty stchórzyłeś - blondyn chyba czerpał przyjemność z dręczenia starszego, bo z ledwością powstrzymywał się od wybuchnięcia głośnym śmiechem.
   - A kij ci w oko! - burknął Baekhyun i ruszył gniewnie po jakąś koszulkę, po czym zatrzasnął się w garażu. Prawdopodobnie miał zamiar rozpamiętywać czasy liceum aż do wieczora. Sehun tylko uśmiechnął się parszywie.
   Sięgnął po leżący na ladzie telefon i wystukał numer Jongina. Dłuższą chwilę czekał na odpowiedź.
   - Tak? - Jongin otarł pot z czoła i rzucił brudną od smaru szmatkę w kąt.
   - Mam dla nas bojowe zadanie! - wykrzyknął uradowany Sehun. - Otóż...
   - Jeśli chodzi o swatanie Baeka, to nie, nie pomogę ci - chłopak podparł się rękami przytrzymując telefon ramieniem i usiadł na stole. - Pamiętasz ostatnią próbę? Kompletny niewypał... Baek był na nas wściekły przez dwa miesiące!
   - Ale oni juz kiedyś... no weź! Przecież wiadomo, że to wyjdzie! - Sehun wyjęczał do słuchawki. Gdyby mógł użyłby teraz mocy szczenięcego spojrzenia.
   - Stary bez jaj. Z tego co słyszałem to Chanyeol ma w dupie wszystkich, którzy do niego startują. Chyba najbardziej podniecają go jego odpicowane fury, więc bez szans. - Jongin cmoknął zdegustowany.
   - Ale kiedyś... - Zaczął Sehun jednak Jongin od razu mu przerwał.
   - Stary... Nie znaczy nie. Lepiej zajmij się sobą i Tao, bo jak tak dalej pójdzie to nawet za pierdyliard lat go nie zaliczysz. - Odparł Jong we właściwym sobie, nieco wulgarnym tonie.
   - Pieprz się... - Sehun mocno nacisnął ikonkę zakończenia połączenia. - Sam sobie poradzę. - Odłożył telefon i ruszył do garażu. - Baekkie - zaczął przymilnym tonem.
   - Czego? - warknął szatyn nie odwracając się do przyjaciela.
    - Skąd taki humorek? - Sehun ułożył usta w dzióbek i w podskokach zbliżył się do Baeka obejmując go od tyłu. - Czyżbym cię czymś zdenerwował?
   - Pieprzysz i tyle. - Baek skrzywił się i posłał przyjacielowi ponure spojrzenie. Jasny znak, że wcześniej Sehun trafił w czuły punkt.
   - Sorry, mogłem się powstrzymać. - Odparł z udawaną skruchą blondyn. Chwycił na klucz francuski i wziął się za pomaganie Baekowi przy silniku. Przez dłuższą chwilę słychać było jedynie przekręcanie śrub czy uderzanie metalu o metal po czym młodszy znów się odezwał. - Słyszałem, że od dwóch lat Chanyeol nawet na nikogo nie spojrzał.
   - No i co? - Baekhyun wzruszył ramionami. - Może nie ma takiej potrzeby. - Sehun uśmiechnął się półgębkiem.
   - A może nie może zapomnieć? - uniósł wzrok na przyjaciela chcąc zobaczyć jego reakcję.
   - A może zamkniesz się i skupisz na pracy? - odparował zirytowany szatyn.
   Sehun zdążył ugryźć się w język zanim wypalił coś bezmyślnego. Nie potrzebował kolejnego wybuchu. Bardziej starał się wywołać nieco wątpliwości w serduszku Baekhyuna. A nuż się opłaci.

***

   Jakoś koło południa do garażu zawitał Tao z torbą pełną żarcia na wynos. Było tak gorąco, że nawet nie przejmował się tym, że chodził po mieście bez koszulki. Oczywiście ku zgrozie Sehuna.
   - To się leczy - rzucił ponuro Sehun. - Ekshibicjonizm to rodzaj dewiacji...
   Baekhyun zachichotał cicho.
   - Jest gorąco, przestań - wtrącił się.
   Tao pokiwał głową na znak zgody z szatynem i zabrał się za przygotowywanie jedzenia. Porozkładał pudełka na blacie i posłał nadal niezadowolonemu Sehunowi buziaka.
   Takie zachowanie chyba powinno być karalne. Czasem Sehun miał wrażenie, że Tao doskonale zdaje sobie sprawę z jego uczuć i się nimi bawi. Nawet by go to jakoś specjalnie nie zdziwiło.
   - Będziesz się dalej gapił czy może ruszysz tyłek i coś zjesz? - Baekhyun uśmiechnął się uroczo. Zemsta jest słodka. Chyba mógłby w tej chwili dostać cukrzycy.
   Sehun zamrugał głupkowato po czym cały czerwony dołączył do dwójki siedzącej przy blacie. Co za wstyd.
   Starał się za wszelką cenę powstrzymać chęć zmierzenia wzrokiem torsu Tao, który, jak na złość, chyba nie zamierzał się ubierać. Co za perfidny mały...! Zresztą nieważne.
   Sehun odetchnął głośno i zabrał się za jedzenie. Niestety, dzisiaj chyba nawet kimchi nie będzie mu smakowało...
   - Tao - wybełkotał Baek pchając sobie do ust kolejną porcję ryżu, uprzednio nie przełykając poprzedniej. - Powiedz mi, przyjacielu, co z tą Sooyoung, z którą ostatnio byłeś na kawie?
   Tao zaśmiał się nerwowo, natomiast Sehun zaczął się krztusić.
   - O! Nie mówiłeś, że byłeś na kawie z Sooyoung. - Sehun nie mogąc się powstrzymać zaakcentował imię dziewczyny i uśmiechnął się sztucznie.
   - Ehe... no wiesz hehe... Baek podasz mi jeszcze kimchi? - Tao zwrócił się do najstarszego, który trząsł się ze śmiechu. Ta sytuacja była tak niezręczna, że najchętniej zapadłby się pod ziemię.
   - Myślę, że ona na ciebie leci. - dodał Baek, poważniejąc. Zemsta zdecydowanie była przesłodka.
   - Czy ja wiem... - twarz Tao z każdą chwilą stawała się coraz bardziej czerwona.
   - A ja owszem! Rozmawiałem ostatnio z Yuną i powiedziała mi, że Sooyoung ciągle o tobie mówi! - Baek opowiadał o tym wszystkim z tak rozanieloną miną, że Sehun miał ochotę zwymiotować. Jak szatyn mógł być tak okropny?!
   - Baekhyun! - warknął Sehun, marszcząc gniewnie brwi. - Nie wystarczy ci już? - Tao wyglądał na wyraźnie zakłopotanego, co oznaczało, że czas skończyć z głupimi tekstami. Sehun rozumiał drobną zemstę, ale doprowadzanie kogoś trzeciego do takiego stanu powinno być zabronione. Zwłaszcza jeśli był to Tao. Baek spojrzał prosto w oczy Sehuna, uśmiechając sie półgębkiem po czym przeniósł wzrok na ich kumpla. W tym momencie zrobiło mu sie głupio, bo biedny ZiTao nie miał pojęcia jak ma się zachować. Grzebał tylko bez słowa w swojej misce ryżu.
   - Dobra, dosyć gadania - Baekhyun przerwał niezręczną ciszę. - Tao, będziesz nam potrzebny przy samochodzie. Przydałoby się go umyć, przez ten remont się wybrudził.
   Szatyn wstał i z uśmiechem poklepał młodszego po ramieniu. Tao skinął głową i nieśmiało spojrzał na Sehuna. Tamten tylko nieznacznie się uśmiechnął. Otworzył garaż wpuszczając do środka masę gorącego powietrza. Odetchnął i zdjął koszulkę.
   - No to do roboty.
   Ktoś mógłby uznać, że mycie samochodu w taki upał to coś przyjemnego. Nic bardziej mylnego. Nie w tej sytuacji. Dla Baekhyuna były to niezłe tortury. Już w momencie kiedy Sehun stwierdził, że fajnie byłoby oblać się wodą, bo to przecież na sto procent go schłodzi, atmosfera zgęstniała tak, że można ją było kroić nożem. Baek naprawdę wolał nie być świadkiem tych wszystkich gorących spojrzeń Tao. To było dla niego za wiele.
   - Dzieciaki, dacie rade umyć samochód do końca sami? Ja skoczę do sklepu po wosk to się jeszcze podrasuje trochę lakier. - zaproponował, szczerze mówiąc nie spodziewając sie zbyt wielkich protestów.
   - Jasne, nie ma problemu - Tao zlustrował stojącego do niego tyłem Sehuna, jakby kompletnie nie zwracając uwagi na zdegustowanego obrotem spraw Baekhyuna.
   - Tak myślałem... - mruknął szatyn. Szybko wbiegł do mieszkania, zmienił koszulkę, zgarnął z szafki okulary przeciwsłoneczne i wyszedł z powrotem na dwór.
   Dzień był piękny, faktycznie. Może ciut za gorący, ale pani Byun zawsze mówiła, że Baekkie jest zbyt blady. Może akurat się opali? Nawet Chanyeol kiedyś powiedział mu, że bardziej by mu się podobał opalony. Zaraz... Co?! Baek potrząsnął głową chcąc pozbyć się natrętnych myśli.
   To wszystko wina Sehuna. Gdyby nie wyskoczył z tą jakże super informacją odnośnie Parka, Baek pewnie nawet by o nim nie pomyślał. Z pewnego rodzaju wysiłkiem skierował swoje myśli na nieco bezpieczniejsze tory, zastanawiając się jak to będzie w piątek na wyścigu. Musi rzucić wszystkich na kolana! A żeby to zrobić powinien odpicować swoją furę.
   Właśnie! Wosk!
   Baek uderzył się otwartą dłonią w czoło, nie wierząc, że przez błądzące wokół Chanyeola myśli poszedł w złą stronę. Chociaż... niedawno słyszał, że w okolicy otworzyli nowy warsztat, więc czemu nie miałby się zorientować co ciekawego tam mają?
   Po kilku minutach wolnego spaceru (pogoda nie pozwalała nawet na energiczny marsz) znalazł się na miejscu. Budynek robił wrażenie. Był zrobiony w stylu lat 80. Genialna sprawa! Baekhyunowi od razu przypomniał się ulubiony musical. Nucąc jedną z piosenek wszedł do środka. Z ulgą poczuł, że wewnątrz jest nieco chłodniej. Uśmiechnął się i ruszył w stronę stojącego nieopodal młodego chłopaka.
   - Cześć! - przywitał się szatyn. Chłopak odwrócił się i uśmiechnął.
   - Witaj, w czym mogę ci pomóc?
   Baekhyun spojrzał na plakietkę, którą chłopak miał przypiętą do koszulki. Yixing.
   - Szukam dobrego wosku do karoserii. - odparł, rozglądając się po pomieszczeniu. Za ladą znajdowało się przeszklone pomieszczenie z kącikiem dla załogi i bajecznie wyposażonym warsztatem. Na białej skórzanej kanapie siedziało trzech chłopaków. Pochylali się nad tabletem i Baek mógł się domyślić, że omawiają jakiś nowy projekt. Zakład wyglądał naprawdę porządnie i nawet fajnie byłoby w nim pracować.
   - Oh! Xiumin! - Yixing przywołał gestem jednego ze swoich współpracowników. - Jest zlecenie dla ciebie!
   Uśmiechnął się do Baekhyuna raz jeszcze i odszedł tłumacząc uprzednio, że ma sporo pracy. Jednak w jego miejsce od razu pojawił się równie, a może nawet jeszcze bardziej uśmiechnięty blondyn. Baekowi przemknęło przez myśl, że gdyby miał rude włosy, wyglądałby całkiem jak wiewiórka.
   - Xiumin - chłopak podał klientowi dłoń. - Czego dokładnie szukasz?
   Baekhyun wytłumaczył w skrócie czego szuka, po czym został zaprowadzony w odpowiednie miejsce, gdzie z pełnym profesjonalizmem Xiumin przedstawił mu całą gamę dostępnych produktów, recytując plusy i minusy każdego z nich. A chodziło tylko o wosk do karoserii! Baek mógł sobie tylko wyobrażać jak profesjonalnie ten chłopak może doradzić przy doborze części silnikowych czy też systemu nitro. To było jakieś cholerne niebo dla samochodowych maniaków!
   - Pracujesz tu od samego otwarcia? - zagaił Baekhyun obracając w dłoniach puszkę i studiując dokładnie jej skład. Xiumin pokiwał głową.
   - Jestem współwłaścicielem. Junmyeon, o ten, tam - wskazał palcem krzątającego się po kanciapie niewysokiego chłopaka - jest moim przyjacielem chyba od zawsze. I dlatego razem prowadzimy zakład. Co z tego, że nie zna się na samochodach - Xiu zaśmiał się cicho. - Za to prowadzi kartotekę, jest dobry w tych wszystkich księgowych sprawach.
   Baek pokiwał głową, dając znać, że rozumie. Wziął do ręki drugą puszkę i przejrzał jej skład po czym uśmiechnął się i podał ją Xiuminowi.
   - Wezmę tę.
   Blondyn uśmiechnął się tylko i poprowadził go w stronę kontuaru.
   - Naprawdę przyjemne miejsce. Robicie dobre pierwsze wrażenie. Teraz już wiem gdzie wpadać jak będę czegoś potrzebował to tuningu. - Baek uśmiechnął sie szeroko.
   - Grzebiesz w samochodach? - spytał zaciekawiony sprzedawca.
   - Tak trochę. Rano skończyłem moje maleństwo. - odparł dumnie Baek.
   - A nie szukasz może roboty? Nie musi być na cały etat! Pewnie studiujesz - Xiumin wklepał cenę w kasę. Baekhyun otworzył szeroko oczy, a sprzedawca spojrzał na niego zaniepokojony, gdy w pewnej chwili szatyn przestał oddychać. - Wszystko dobrze? - zapytał. - Hej!
   Baekhyun wciąż nie zareagował, wpatrując się w jeden punkt za plecami Xiumina. W tej chwili miał wrażenie, że jego życie to jakiś chory żart. Czym zawinił?
   Xiumin podążył za jego spojrzeniem i zauważył ich mechanika, który właśnie dołączył do reszty na kanapie, wycierając ubrudzone smarem dłonie w szmatkę. Zaraz został pogoniony przez Chena, żeby czasem nie ubrudzić białej skóry.
   - Znasz go, czy coś? - Spytał niepewnie, ponownie przenosząc wzrok na Baekhyuna.
   - Co... - Baekhyun spojrzał na Xiumina nieprzytomnie. - J-ja? Skąd! - zaśmiał się jak chory psychicznie, porwał z lady puszkę rzucając na nią banknoty i mocno się kuląc ruszył w stronę wyjścia.
   - Co mu się stało... - Xiu wzruszył ramionami. - Chanyeol! Skocz mi po telefon, zostawiłem na parapecie na zewnątrz!
   Twarz Baekhyuna wyrażała w tej chwili czystą panikę. Nie chciał wyjść na dziwaka, a jednak musiał uciec stąd jak najszybciej.
   - Jasne hyung! - Głęboki głos Chanyeola wywołał ciarki na ciele Baeka i jeszcze większą panikę.
   Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie szklane drzwi, w które Baek uderzył z całą siłą. Odwrócił gwałtownie głowę i w tej chwili wiedział, że Chanyeol go rozpoznał.
   Chłopak z niemałym zdziwieniem patrzył na uciekiniera. Podbiegł do niego i chciał pomóc, ale Baekhyun zamachał chaotycznie rękami i sam z trudem zebrał się z ziemi. Otrzepał się z pyłu i syknął rozmasowując obolały łokieć.
   - Genialnie... - jęknął Baek, patrząc z wyrzutem na szklane drzwi.
   - O matko boska przepraszam! - Chanyeol zaczął totalnie panikować, zupełnie olewając fakt, że nie miał nic wspólnego z upadkiem Baekhyuna. - Nic ci nie jest? - Spytał, próbując dokładnie obejrzeć Baekhyuna w poszukiwaniu jakichkolwiek urazów, co nie było takie łatwe kiedy Baek praktycznie uciekał przed jego dotykiem. - Hej, stop, przecież ja nie gryzę - Chanyeol zachichotał i chwycił Baeka za ramiona. Obrócił go parokrotnie z ulgą stwierdzając, że szatyn nie ma nawet najmniejszego siniaka.
   - Nie byłbym tego taki pewnien... - mruknął Baek.
   - Hmm? - Chanyeol spojrzał na niego zaciekawiony.
   - Nic takiego. - odparł Baek, uśmiechając się sztywno.
   - Kope lat co? Co tam u ciebie? - Ech, gdyby dla Baeka przejście nad spotkaniem ex po latach do porządku dziennego też było takie łatwe...
   - U mnie? Wspaniale - Byun uśmiechnął się sztucznie. - Studiuję, prawdopodobnie dostanę pracę, o ile Xiumin nie uznał mnie jeszcze za niedorozwiniętego... - Baekhyun zakaszlał. - A ty? Co tu robisz? Podobno wyjechałeś - chłopak starał się przyjąć jak najbardziej naturalną pozę, jednak skończyło się na tym, że stanął nienaturalnie wygięty w tył z założonymi ramionami.
   Chanyeol sprytnie ukrył rozbawienie.
   - Xiu dał mi pracę i przy okazji w tym tygodniu startuję w wyścigach. - odparł po chwili.
   - Och serio? Nie słyszałem w TV żeby coś się miało dziać w Seulu... - Baekhyun miał złe przeczucia, ale wolał udawać głupiego niż dać po sobie poznać, że w środku skręca go na widok byłego.
   - Trudno żeby o undergroundowych wyścigach mówili w TV. - Chanyeol parsknął śmiechem po czym wyciągnął rękę żeby poczochrać włosy niższego. Baek w porę się uchylił, bo niestety co to to nie - nikt nie będzie psuł jego fryzury.
   - No... - Baekhyun chrząknął uświadamiając sobie, że palnął głupstwo. Chociaż z drugiej strony nie powinno go to przecież obchodzić! To tylko Park Chanyeol. Nikt ważny. Już nie. Byun wziął głęboki wdech.
   - Będę się zbierał, muszę jeszcze załatwić parę spraw - uśmiechnął się krzywo i ruszył przed siebie.
Chanyeol skrzyżował ramiona i zawołał za szatynem:
   - Mam nadzieję, że zjawisz się w piątek na wyścigach!
   Baek zacisnął pięści.
   - Mam nadzieję, bla, bla, blaaa - prychnął sam do siebie.
   Dziwne, bo teraz jego motywacja żeby wygrać sięgnęła zenitu. Po prostu musi pokonać Chanyeola. Drobna zemsta za czasy liceum nie zaszkodzi.
   Baek uśmiechnął się krzywo. Całą prawdę o tamtych zdarzeniach tak na dobrą sprawę znał tylko on i Chanyeol. Wersja Sehuna o tym jakoby Baek stchórzył była tylko częściowo prawdziwa.
   Rozmyślania przerwał mu dosyć głośny klakson. Baekhyun podskoczył i ledwo utrzymał w rękach puszkę.
   - Cześć hyung! - Jongin wychylił się zza szyby samochodu. - Podrzucić cię? Właśnie się do was wybieram.
   Byun skinął głową i chwilę później siedział już obok młodszego.
   - Co masz taką minę? - Jongin spojrzał na niego i włączył się z powrotem do ruchu.
   Przez ułamek sekundy w głowie Baekhyuna toczyła się walka - powinien powiedzieć, że spotkał Chanyeola czy nie? Z jednej strony Sehun ostatnio wykorzystał Jongina do zabawy w swatkę, a z drugiej... Baek czuł dziwną potrzebę pozbycia się nadmiaru emocji.
   - Byłem w tym nowym warsztacie. - poinformował, siląc się na obojętność.
   - I jak? - Jong wpatrywał się w drogę, próbując uniknąć wypadku w godzinach szczytu. Ulice Seulu to naprawdę istna dżungla o tej porze.
   - Bardzo fajnie tam - chrząknął. - I miła obsługa. No i...
   - I? - Jongin gwałtowanie wyminął wleczący się przed nimi samochód. - Co za bambus... - prychnął, podczas gdy Baek przeżył bliskie spotkanie z szybą.
   - I wpadłem tam na Chanyeola - wyrecytował Byun na jednym oddechu.
   Jongin zahamował gwałtownie, narażając się przez to na wszechogarniające ich klaksony i przekleństwa innych kierowców.
   - Co?!
   - Ej no mógłbyś jeździć jak człowiek? - Baekhyun spojrzał z wyrzutem na drugiego, rozmasowując obolałe czoło. - W piątek mam wyścig i muszę wygrać z tym przerośniętym chochlikiem, więc wolałbym przeżyć, dziękuję bardzo. - dodał sarkastycznie.
   - Będziesz się ścigał z Chanyeolem?! - Kai wybałuszył oczy nie wierząc w to co słyszy. - O stary...
   - Że co, że niby ja nie wygram?! - oburzył się szatyn.
   - On jest zawodowcem... Nie ścigałeś się nigdy - Jongin zwolnił widząc policyjny radiowóz. - Jeśli to do nas jadą... Szlag! - Jongin zacisnął powieki i posłusznie zjechał na pobocze.
   - No to narobiłeś... - Baek zapadł się na siedzeniu.
   Jongin westchnął ciężko i zaczął szukać dokumentów.
   - No nie... Błagam - zajęczał. - Do cholery! Szukaj tego!
   Baekhyun otworzył skrytkę i przetrząsnął całą zawartość.
   - Obawiam się, że...
   - Cicho - Jongin machnął na niego ręką. Odsunął szybę i uśmiechnął się rozbrajająco do stojącej na zewnątrz policjantki.
   Kobieta zamarła oczarowana, przez chwilę nie będąc nawet w stanie przypomnieć sobie jak się nazywa. Po chwili zamrugała parokrotnie, a jej nieobecny wzrok padł na ciało delikwenta. Luźna bokserka odsłaniała więcej opalonego ciała niż go zasłaniała, przez co coraz trudniej było się jej skupić.
   - P-proszę przygotować dokumenty. - zająknęła się przez co automatycznie się zarumieniła.
Jongin zagryzł kusząco usta, drapiąc się po odsłoniętym obojczyku. Podniósł powoli wzrok na bezradną kobietę, uśmiechając się przepraszająco.
   - Pani jest taką piękną i mądrą kobietą... na pewno pani zrozumie. - Zaczął poważnie, czyniąc cuda mową ciała. - Ja jestem tylko skromnym studentem i spieszę się na wykład. Wie pani, jeśli nie zdążę, stracę cały rok, życiową szansę! - dodał dramatycznie, chwytając kobietę za dłoń.
   - Wie pan... - policjantka nie była w stanie odsunął ręki. - Nie powinnam - zerknęła w stronę radiowozu.
   - Poza tym - Jongin westchnął teatralnie - przyjaciel spieszy się do babci.
   Kobieta wzięła głęboki wdech.
   - Dobrze, ale żeby mi to był ostatni raz.
   - Dziękuję! - Jongin chwycił jej dłoń i przyłożył sobie do ust. - Ratuje mi pani życie! - spojrzał na nią spod przymrużonych powiek.
   Kobieta odeszła półprzytomna od okna, a Jongin ruszył, uśmiechając się głupkowato. Kiedy wreszcie odjechali kawałek, obaj z Baekhyunem niemal pokładali się ze śmiechu. To chyba była jedna z lepszych akcji jakie kiedykolwiek odstawili.
   - Ty, ona nawet nie zorientowała się, że są wakacje! - Baekhyun otarł łezkę z kącika oka, próbując się uspokoić. - Jesteś normalnie mistrzem! - dodał, próbując złapać oddech.
   - Ta... Taemin też to wiecznie powtarza jak nas wkręcam do klubu. -  Jongin oparł się o zagłówek, z dumą wypisaną na twarzy, parkując obok odpicowanej bryki Baekhyuna.
   - A tak a propos. Co u niego? Dawno się z nim nie widziałem - Baek wysiadł z samochodu i zmrużył oczy.
   Jongin zrobił to samo zaraz potem chowając się pod zadaszeniem garażu.
   - Wszystko u niego okej. Ma dużo nauki - westchnął.
   Byun skinął na znak, że przyjął do wiadomości.
   - Gdzie oni się podziali... - zastanowił się rozglądając się po pozostawionych obok samochodu rzeczach.
   - Tao i Sehun? - Jongin sięgnął po paluszka z paczki leżącej między narzędziami.
   - Uhm... - Mruknął w odpowiedzi Baekhyun. - Jak ich zostawiałem jakąś godzinę temu to wyglądali jakby mieli zaraz się do siebie dobrać. Wolałbym nie niszczyć sobie psychiki nakrywając ich teraz na... no wiesz. - uśmiechnął się znacząco, odstawiając puszkę na półkę.
   - Chyba bym się nie zdziwił. - stwierdził Jong, chrupiąc głośno. Bez zastanowienia otworzył drzwi prowadzące do mieszkania i skierował się do kuchni żeby podkraść coś z lodówki.
   - Jest jakoś dziwnie cicho... - Baek przeskanował salon i kuchnię - był taki sam bałagan jak przed jego wyjściem.
   - Pewnie są u Sehuna w pokoju - Jongin wzruszył obojętnie ramionami. - Macie coś do picia?
   - Lodówka - Baekhyun wskazał ruchem głowy.
   Młodszy zajął się sobą, natomiast Byun usiadł przy stole i przetarł twarz dłońmi. Zapadła cisza. Jednak w pewnym momencie coś ją zakłóciło.
   - Słyszałeś? - szatyn wyprostował się gwałtownie i zmarszczył brwi.
   Jongin spojrzał nie do końca przytomnie na Baekhyuna, po czym wrócił do grzebania w lodówce. Naprawdę był głodny i piski Tao mogły chwilę poczekać.
   - Umm... Sehun? - Baek ruszył niepewnie w stronę sypialni przyjaciela. Szykował się mentalnie na każdą ewentualność, ale szczerze mówiąc wolał żeby znów grali na konsoli, a nie coś innego. A przynajmniej nie kiedy był w pobliżu.
   - Co hyung? - Głos Sehuna lekko zadrżał, a Baekhyun przełknął z trudem ślinę zanim otworzył drzwi do jego pokoju.
   Błyskawicznie rzucił okiem na łóżko. Tao i Sehun siedzieli naprzeciwko siebie, cali czerwoni, ale na szczęście nie zgubili więcej garderoby. Jaka ulga!
   Baekhyun z głośno bijącym sercem zlustrował cały pokój, po czym jego spojrzenie znów zatrzymało się na siedzącej na łóżku dwójce. Starał się nie zwracać uwagi na krocze Sehuna, chociaż było to dosyć trudne. Ale nie chciał wprowadzać przyjaciela w jeszcze większe zakłopotanie.
   - Yyy... - szatyn niezbyt wiedział co powiedzieć i jak usprawiedliwić swoje nagłe wtargnięcie do pokoju. - Chciałem spytać czy nie jesteście może głodni czy coś...
   - Ja jestem! - Tao zerwał się z łóżka i z prędkością błyskawicy zbiegł na dół.
   Sehun spojrzał zdezorientowany za wybiegającym z pokoju Tao i posłał Baekowi ponure spojrzenie.
   - Dzięki Baek... po prostu dzięki. - burknął, po czym naburmuszony ruszył za Tao, zostawiając Baekhyuna samego w pokoju.
   - Ups... - starszy skrzywił się, wiedząc, że nie potrzebnie pchał się tam gdzie nie był potrzebny. No cóż... bywa.
   Z kuchni słychać było zachrypniętego Tao, który chyba za wszelką cenę chciał zatuszować swoje zawstydzenie niekończącym się gadaniem.
   Jongin siedział na ladzie podgryzając co chwilę jabłko, natomiast ZiTao nawijał o Bóg wie czym. Baekhyun wszedł do kuchni. Od razu spoczęło na nim pytające spojrzenie Jongina. Byun tylko pokręcił głową. Jong widząc, że coś się wydarzyło, postanowił pomóc Tao i zmienić temat.
   - A wiecie co? - zapytał machając do wchodzącego do kuchni Sehuna. - Baekkie hyung spotkał Chanyeola!
   - O nie... - jęknął Baekhyun. Może i mu się należało no ale bez przesady.
   - I... To z nim się ściga w piątek! - Jongin rzucił w stronę Sehuna butelką wody i uśmiechnął się przebiegle.
   - Hyung to musisz się nieźle postarać żeby mu zaimponować. - mina Sehuna wyrażała w tej chwili wszystko. Doskonale o tym wiedział od samego początku tylko prawdopodobnie chciał wykorzystać to przeciwko Baekhyunowi. Wredny dzieciak.
   - Z tym Chanyeolem?! - Tao wybałuszył oczy. W międzyczasie jego skóra znów stała się naturalnie jasna, całe zakłopotanie minęło.
   - Ty też wiesz? - jęknął Byun. - No dzięki - naburmuszył się.
   - Hej, hyung - Sehun trącił go w ramię. - Może tym razem uda wam się DOJŚĆ do porozumienia - blondyn mrugnął porozumiewawczo do Jongina.
   - Tak, bo ostatnim razem Chanyeol WŁOŻYŁ dużo wysiłku w wasz związek, a ty nic! Baekhyun hyung zimna suka.
   Sehun wybuchnął śmiechem.
   - To nie był związek! - głos Baeka przeszedł w wysoki falset.
   - Chanyeol twierdził inaczej... -  stwierdził niewinnie Sehun, czym uderzył prosto w czuły punkt. Jongin zaśmiał się podekscytowany i przybił kumplowi piątkę. Chcąc czy nie chcąc wkręcił się w swatanie Baeka z Chanyeolem.
   - Ja... - Baekhyun zamknął i otworzył parokrotnie buzię niczym ryba wyjęta z wody. Naprawdę Chanyeol tak uważał? - To nie ma znaczenia. Nie chcę go więcej na oczy widzieć. - Zaplótł ramiona na piersi dając reszcie do zrozumienia, że ich gierki na niego nie działają.
   - Ale pocieszę cię! - Sehun uśmiechnął się szatańsko. - Chanyeol wspominał o całkiem dobrej grze wstępnej.
   Tao zakrztusił się sokiem i zaczął kaszleć chcąc zatuszować śmiech. Było mu trochę przykro, że reszta dokucza hyungowi. Ale z drugiej strony... Był taki uroczy, kiedy się denerwował!
   - Wy...jesteście obrzydliwi! - Byun zapowietrzył się i zacisnął pięści.
   - I tak nas kochasz. - Sehun uśmiechnął się i poklepał Baeka po plecach i razem z pozostałą dwójką ruszył do salonu, zostawiając najstarszego z własnymi myślami i masą wspomnień.

***

   Piątkowy poranek nadszedł nadzwyczaj szybko. Baekhyun obudził się wyjątkowo wypoczęty i nawet nie skomentował faktu, że w ich kuchni siedział Tao w samych bokserkach. Cóż... kiedyś to musiało nastąpić.
   Całe szczęście, że wczoraj dużo ćwiczył i był zbyt zmęczony, żeby słyszeć nocne jęki młodszych przyjaciół. Westchnął zadowolony i przeciągnął się.
   - Piękny dzisiaj dzień! - zaćwierkał spoglądając przez okno. Chyba nic nie było mu w stanie zepsuć tamtego poranka. Nawet widok prawie nagiego Tao i Sehuna z ręcznikiem na biodrach, który właśnie do nich dołączył.
   - Sehunnie cóż to za ciekawe szramy na plecach? - spytał wesoło, smażąc  sobie jajecznicę. - Chcesz trochę? - wskazał palcem patelnię. Sehun skinął bez słowa po czym spojrzał niepewnie na Tao. Kto by pomyślał, że po wspólnie spędzonej nocy może się czuć w jego towarzystwie tak niezręcznie. Nawet nie był w stanie wymyślić jakiegoś tematu żeby zagaić rozmowę. Dobrze, że po śniadaniu cała trójka zajmie się ostatnimi poprawkami przy samochodzie i prawdopodobnie dopiero jutro nadarzy się okazja żeby porozmawiać  w cztery oczy.
   Natomiast ZiTao wręcz przeciwnie. Wstał i z uśmiechem na ustach zaczął pomagać Baekowi przy śniadaniu. Starszy zaobserwował tę zmianę z niemałym zadowoleniem. Tao w końcu czuł się swobodnie! A Sehunowi dobrze tak. Niech się trochę postresuje, może przestanie być taki złośliwy.
   - Jesz czy będziesz tak stał? - zapytał szatyn, kiedy już oboje siedzieli z Tao przy stole, a Sehun nadal tępo wpatrywał się w panele.
   - Sehunnie~ - zawołał wesoło Tao, sprawiając, że na ustach najmłodszego automatycznie wykwitł szeroki uśmiech. Zasiadł do śniadania, komentując jaką to pyszną jajecznicę zrobił hyung. Zdecydowanie wszyscy byli dziś w genialnym humorze.
   Baekhyun był pozytywnie nastawiony do wieczornego wyścigu. Wierzył w swoje umiejętności i nawet fakt, że będzie się ścigał z Chanyeolem nie odbierał mu pewności siebie.
   - Nie cykasz się? - zagadnął po chwili ciszy Sehun. - W końcu to Chanyeol. Jest najlepszy.
   Tao pokiwał głową na znak zgody. Martwił się o Baekhyuna hyunga. Nie miał zbyt dużego doświadczenia w takich imprezach, a tak bardzo mu zależało. Ale nie dało się go już odwieść od tego pomysłu... Pozostało im więc tylko mocno trzymać kciuki.
   - Nie - Baek wzruszył ramionami. - Jest dobry.
   - Jest BARDZO dobry - wszedł mu w zdanie blondyn.
   - Ale ja nie planuję zostać w tyle - dokończył ze spokojem.
   Tao i Sehun spojrzeli po sobie niepewnie. Jeśli Chanyeol wygra (a to było więcej niż pewne) Baekhyun tak łatwo się nie pozbiera. Jasne było, że chowa jakiegoś rodzaju urazę do Parka, a z drugiej strony rozpamiętuje czasy liceum z uśmiechem na twarzy. To wszystko bardzo komplikowało sprawę.
   - Jeśli tak mówisz. - bąknął Sehun, zbierając ze stołu talerze.
   - Hyung a jak planujesz go pokonać? - spytał nagle Tao. Trafił w sedno, bo to było naprawdę dobre pytanie. Żeby pokonać Chanyeola Baek musiał mieć niezłą strategię.
   - Umm... - Baekhyun zagryzł wargę. - Miałem nadzieję, że pomożecie mi coś wymyśleć. Jongin zaraz powinien być - mówiąc to, chłopak zerknął na zegarek. Dziesiąta.
   Zgodnie z jego przypuszczeniami, chwilę później usłyszeli głośne pukanie. Sehun poszedł otworzyć.
   - Cześć! - Jong wkroczył do kuchni praktycznie od razu zauważając roznegliżowanego ZiTao. - Eee... - zająknął się na sekundę. - To co, bierzemy się do roboty, tak?
   - A mamy inne wyjście? - spytał obojętnie Sehun po czym skierował się do garażu. Otworzył drzwi żeby wpuścić trochę powietrza i słońca. Nawet jeśli na zewnątrz panował piekielny upał, lepiej pracowało się, czując promienie słońca na skórze.
   Baekhyun otworzył maskę samochodu i przyjrzał się dokładnie silnikowi. Wszystko wyglądało dobrze, więc skinął na Tao, który od razu zasiadł za kierownicą.
   - Odpalaj Tao! - zakomenderował, zaplatając ramiona na piersi.
   Zitao przekręcił powoli kluczyk, wzmagając tylko napięcie pozostałej trójki. Silnik zawarczał niczym dziki kot, a Baekhyun zaczął skakać po całym garażu, dając upust szczęściu.
   Jongin i Sehun stali ze skrzyżowanymi ramionami przyglądając się przyjacielowi z rozbawieniem.
   - O mój Boże! - zapiszczał Byun. - Słyszeliście to?! - zawył.
   Tao zaśmiał się cicho i wysiadł z samochodu.
   - Może ty chcesz? - wskazał ruchem głowy "skarb".
   - Tak, tak, taaak! - Baek w podskokach podbiegł do samochodu.
   - Jeszcze dziś w nocy będzie ryczał - Sehun dyskretnie wcisnął w rękę Jongina banknot, podczas gdy Baekhyun cofał żeby wypróbować auto.
   - Co jeśli NIE WRÓCI dziś do domu? - Jongin uśmiechnął się znacząco również wyjmując banknot. Sehun spojrzał na niego niedowierzając jednak bez słowa zgodził się na taki zakład. Dzisiejszy wyścig może rozstrzygnąć wiele spraw...
   Tao uniósł lewą brew i uśmiechnął się. Podał chłopakom po banknocie.
   - Prześpi się z Chanyeolem. Albo przynajmniej zrobi mu dobrze. Albo Chanyeol jemu zrobi.
   Jongin i Sehun stłumili śmiech, bo Baekhyun właśnie do nich dołączył.
   - Ah~ - westchnął zachwycony. - Dzisiejszy dzień jest chyba najpiękniejszy w moim życiu.
   - A będzie jeszcze lepszy - zakaszlał Sehun.
   ZiTao szturchnął go między żebra.
   Baekhyun był tak rozkojarzony, że nawet nie zwrócił uwagi na wtrącenie Sehuna. W sumie w tej chwili mógłby obok garażu spaść meteoryt i by tego nie zauważył.
   Mimo wszystko szybko zagonił chłopaków do roboty, chcąc żeby jego auto było najlepsze. Zawsze można było trochę podrasować nitro, silnik czy też po prostu karoserie. Wszystko byleby tylko pokazać się z jak najlepszej strony.
   - Wszystko ma błyszczeć! - motywował ich. - Jeśli wygram, musi dobrze wyglądać na zdjęciach. Co ja mówię... Na pewno wygram! - Baekhyun mówił jakby sam do siebie. - Pokonam całą tą bandę i tego przerośniętego elfa. Co z tego, że jest superfajny, ma zajebisty wóz, ugania się za nim każda możliwa płeć, jest cholernie sprytny i ma takie cudowne ramiona...
   Byun odpłynął całkowicie, podczas gdy jego przyjaciele w ciszy i nawet nie usiłując komentować doszlifowywali to i owo.
   Do wieczora wszystko lśniło, a czwórka przyjaciół wskoczyła w świeże ubrania i po szybkim posiłku załadowała się do auta Baekhyuna. Ekscytacja udzielała się już nawet reszcie.
   Mocne basy hiphopowej piosenki niemal rozsadzały podświetlane neonowo głośniki, a samochód sunął miękko po jezdni, rzucając łunę niebieskiego światła na asfalt. Baekhyun co chwila wciskał gaz żeby rozgrzać siebie i maszynę przed wyścigiem. Adrenalina buzowała w jego żyłach jednak dopiero gdy dotarli na przedmieścia i zobaczyli olbrzymie zbiorowisko ludzi i odpicowanych samochodów, ekscytacja sięgnęła zenitu.
   Baekhyun poprawił kołnierzyk czarnej skórzanej kurtki i odetchnął głęboko. To był jego wielki dzień. Musiał się wykazać, zostać zauważonym. Inaczej mógł tylko pomarzyć o szacunku.
   Cała czwórka wysiadła z samochodu. Otaczał ich tłum ludzi. Na pierwszy rzut oka nie kojarzyli nikogo. Byun rozejrzał się. Nagle zobaczył, że jakaś sylwetka zbliża się do nich i macha. Automatycznie odwzajemnił gest, jednak dopiero po chwili, kiedy postać była już blisko, rozpoznał w niej Xiumina.
   - Nie wiem czemu, ale czułem, że się tu zjawisz - blondyn uśmiechnął się przyjaźnie i uścisnął dłoń Baeka. - Przyjechaliście popatrzeć? - pozostałą trójkę również obdarzył ciepłym uśmiechem. - W zasadzie my z chłopakami znamy zwycięzcę, ale zawsze miło zobaczyć to na własne oczy. Park Chanyeol. Legenda - Xiu pokiwał z uznaniem głową.
   Baekhyun zerknął na przyjaciół, po czym z całkowitym spokojem odpowiedział na poprzednio zadane pytanie:
   - Będę się ścigał.
   Xiumin otworzył usta ze zdziwienia. Baek nie wyglądał na kogoś takiego.
   - Mam zamiar pokonać Chanyeola. - stwierdził pewny siebie, zaplatając ramiona na piersi. Xiumin tylko zdusił parsknięcie i uśmiechnął się pobłażliwie.
   - Sorry stary, ale Park cię zgniecie. Naprawdę, bez urazy, ale taka prawda. - stwierdził rozbawiony.
   - Doprawdy? - Baekhyun uniósł brew wyzywająco.
   - Co jest Xiu? - Niski głos sprawił, że Baek poczuł przyjemne łaskotanie w podbrzuszu co wcale go nie ucieszyło.
   - Ten dzieciak dziś się z tobą ściga i twierdzi, że wygra. - Xiumin wskazał palcem konkurenta. Chanyeol podążył wzrokiem za wskazówką i uśmiechnął się szeroko.
   - O! Baekkie startujesz? Znów będziesz mógł dokładnie obejrzeć tył mojego samochodu! - radosny ton za nic w świecie nie współgrał z podtekstem ukrytym w wypowiedzi Chanyeola. Baekhyun zapowietrzył się, ale szybko zebrał w sobie siłę i posłał Parkowi kuszący uśmiech.
   - Założymy się? - rzucił wyzwanie, posyłając swojemu ex mroczne spojrzenie spod półprzymkniętych powiek.
   Chanyeol zaśmiał się krótko.
   - Odważny jesteś - wolno zlustrował Baekhyuna od stóp do głów. - A jednak trochę się zmieniłeś. Ale dobrze. Skoro chcesz, niech będzie - mówiąc to, wyciągnął dłoń w stronę przeciwnika. - Jeśli wygram... - zamilkł na dłuższą chwilę. - Jeśli wygram, dokończymy i wyjaśnimy pewną sprawę z przeszłości, dobrze?
   Byun poczuł mocne ukłucie w sercu. Jego żołądek ścisnął się boleśnie, jednak nie dał po sobie poznać zdenerwowania i jakby nie było, rosnącego z każdą chwilą strachu.
   - Dobrze - odparł w końcu pewnym głosem. - A jeśli ja wygram, już nigdy nie wystartujesz.
Park uniósł brwi, przez dłuższy moment zastanawiając się, czy zgodzić się na zakład. Ale przecież Baekhyun to amator! Nie ma się czego bać.
   - Zgoda - Chan zdecydowanie potrząsnął dłonią szatyna. - Widzimy się na starcie - i nie odwracając się, odszedł.
   Jednak o ile godzinę wcześniej był pewien wygranej w stu procentach, teraz, nie wiadomo dlaczego, w jego sercu zaczęła kiełkować niepewność.
   Baekhyun odwrócił się do przyjaciół z dość niepewną mina. Powinien być teraz na maksa zmotywowany ale zamiast tego jego serce kołatało niespokojnie, a żołądek ściskał się na myśl o rozmowie z Chanyeolem.
   - Coś mam wrażenie, że w tej chwili wolałby przegrać - szepnął Sehun, kiedy Baek ruszył do swojego samochodu żeby jeszcze raz sprawdzić wszystko przed startem.
   - Właśnie sobie uświadomiłem jak bezsensowny jest nasz zakład, bo każdy z nas wygra. - zachichotał Tao, wieszając sie na ramieniu Sehuna i wpatrując w niego rozmarzonym wzrokiem.
   - Czyli... - Sehun cmoknął chłopaka w policzek. - Czyli idziemy na piwo!
   Pomysł spotkał się z wyraźną aprobatą obu przyjaciół. Postanowili jednak dołączyć do Baekhyuna i wesprzeć go. Chociaż szanse na wygraną miał bardzo marne.

***

   - Chan? - Xiumin złapał chłopaka za ramię, przez co ten odwrócił się. - O co chodzi z tym Baekhyunem? Oboje jesteście dziwni w swoim towarzystwie...
   Park zachował kamienną twarz, jednak jego serce biło nadzwyczaj mocno.
   - Znajomy z czasów liceum. Musimy po prostu coś sobie wyjaśnić - wzruszył obojętnie ramionami.
   Xiumin spojrzał na niego badawczo, jednak poddał się, słysząc wołającego ich Junmyeona.
   - No Park... Czas to wygrać! - poklepał wyższego po plecach i uniósł zaciśniętą w pięść dłoń żeby dodać mu otuchy.
   - Jasne. - mruknął Chanyeol, wsiadając do samochodu. Zdawał sobie sprawę, że od jego wygranej zależało wiele rzeczy. Między innymi sława nowego warsztatu, a także Baekhyun. Jakkolwiek pusto by to nie brzmiało, mógł go dziś wygrać dzięki zakładowi.
   Powoli zacisnął palce na kierownicy. Przymknął powieki i odetchnął głośno. Czuł to dziwne charakterystyczne gniecenie w dołku. Za wszelką cenę chciał wygrać.
   Spojrzał w bok. Było ciemno, ale bez problemu dostrzegł Baekhyuna siedzącego w samochodzie obok. Chłopak patrzył przed siebie.
   - Popatrz tu... - wyszeptał mechanicznie Chanyeol.
   I jakby na potwierdzenie jego słów, Baek odwrócił się. Ich spojrzenia się spotkały. Park mrugnął do szatyna uśmiechając się niezauważalnie.
   Baekhyun natomiast potrzasnął głową jakby negując to co pojawiło się w jego głowie. Zamiast pozwalać myślom przejąć nad nim kontrole, przyjrzał się pojazdowi Parka i zamarł. To nie było możliwe!
   Chanyeol siedział dokładnie w tym samym wozie, który niósł dla obojga tyle wspomnień. Oczywiście był mocno podrasowany, ale wciąż było widać, że to dokładnie to samo audi. Chyba nawet skórzana tylna kanapa była wciąż ta sama.
   Baekhyun zagryzł mocno dolną wargę i odwrócił się w stronę kierunku jazdy. Pomiędzy dwoma samochodami stała roznegliżowana dziewczyna z kraciastą flagą w ręku. Już za chwilę mieli ruszyć i w rozkosznym oczekiwaniu obaj gazowali żeby pokazać drugiemu wyższość swojego wozu. Od teraz była to nie tylko walka o męski honor!
   Silniki obu samochodów zawarczały, gdy dziewczyna zaczęła odliczać. Baekhyun przełknął ślinę i szybko wytarł mokre ze zdenerwowania dłonie w spodnie. Rzucił szybkie spojrzenie w bok. Chanyeol miał zamknięte oczy.
   Mimo zamkniętych szyb, w uszach szatyna zabrzmiał krzyk setek gardeł. Momentalnie nacisnął pedał gazu, nie patrząc już na samochód obok.
   Kilka sekund do setki i Baekhyun wyprzedził Chanyeola dosłownie o milimetry. Pierwszy ostry zakręt miał być decydujący.
   Baek uśmiechnął sie półgębkiem, szykując sie do wprowadzenia samochodu w delikatny poślizg żeby nie tracić prędkości na zakręcie. Adrenalina buzowała w jego żyłach kiedy zmieniał bieg na najwyższy. Z szerokim uśmiechem zaciągnął ręczny i skręcił gwałtownie. Zadowolony z siebie skręcił w przeciwną stronę żeby opanować poślizg. W ułamku sekundy mina mu zrzedła, gdy Chanyeol jakby z nikąd znalazł się przed nim. Wściekły uderzył pięścią w kierownice i widząc przed sobą długą prostą, włączył nitro. Nagłe przyspieszenie praktycznie wcisnęło go w fotel, ale to właśnie było to co kochał! Zrównał sie z Chanyeolem, wydając okrzyk radości.
   Park zerknął w bok. Zaklął szpetnie, mocniej docisnął pedał gazu i zmienił bieg, z ulgą stwierdzając, że znów prowadzi. Pochylił się lekko do przodu i zmrużył powieki. Niewiele widział, ale światła samochodu Baeka ciągle migały mu to w tylnym, to w bocznym lusterku.
   Mimo wszystko wciąż prowadził, a to dobry znak. Jeszcze tylko ostatnia prosta! Już widział szachownicę flagi i tłum ludzi, którzy wiwatowali na ich widok. Niespodziewanie Baekhyun zrównał się z Chanyeolem. Miał parę koni mechanicznych więcej pod maska, ale za to Parka przewagą była strategia. Doskonale wiedział, że nitro jest silną kartą decydującą o wyniku wyścigu i właśnie dlatego zostawił je sobie na koniec. Z szerokim uśmiechem wcisnął przycisk i z okrzykiem radości pomknął z zawrotną prędkością ku mecie. W momencie, gdy spektakularnie hamował między tłumem, Baekhyun przekroczył linię mety.
   Baekhyun zahamował z piskiem i szarpnięciem przekręcił kluczyki w stacyjce. Oparł się czołem o kierownicę i zaklął szpetnie. Zacisnął zęby. Cholera.
   Chanyeol wysiadł z samochodu i uśmiechnął się triumfalnie. Przeciągnął się. Wygrał. I nie chodziło tu tylko o wyścig.
   Oparł się nonszalancko o auto Baeka i zastukał w szybę. Minęło parę sekund zanim niższy otworzył drzwi. Rzucił wygranemu zrezygnowane spojrzenie i wysiadł z auta.
   - Gratuluje. - burknął. Ściskało go w dołku na samą myśl o spędzeniu nocy tylko z Chanyeolem. Nie to, że bał się o siebie. Bardziej nie ufał swojemu ciału. Obawiał się, że wszystkie tłumione przez dwa lata emocje nagle przebiją się na powierzchnię.
   - Nawet nie wiesz jak się starałem. To chyba najprzyjemniejsza wygrana w moim życiu. - Chanyeol na ułamek sekundy pochylił się do ucha Baekhyuna. - Dobrze się tobą zajmę - wyszeptał, po czym wyprostował się.
   Odwrócił się twarzą do tłumu, który momentalnie ucichł. Park uniósł ręce.
   - Pojedynek był naprawdę wyrównany, dlatego przy wszystkich chcę pogratulować Baekhyunowi odwagi i umiejętności - mówiąc to mrugnął do chłopaka.
   Baekhyun wywrócił oczami, jednak nie udało mu sie powstrzymać szerokiego uśmiechu, gdy ze wszystkich stron rozległy sie brawa. Sehun, Tao i Jongin przepchnęli sie przez tłum i praktycznie zgnietli przyjaciela w niedźwiedzim uścisku. Chwilę potem każdy trzymał w ręku piwo, świętując wyrównany wyścig, a Chanyeol marzył tylko o tym żeby tłum gratulujących mu ludzi sie przerzedził. Chciał już uciec z Baekhyunem w jakieś ciche miejsce.
   Przepchnął się przez tłum, uważając żeby nie oblać nikogo piwem i złapał Baekhyuna za ramię.
   - Teraz jesteś mój. - zakomunikował, tak by tylko Baek mógł go usłyszeć. Splótł razem ich palce i pociągnął niższego w stronę swojego samochodu.
   - Ale... - Byun jęknął niezadowolony. - Jak zawsze wszystko psujesz! - dodał z wyrzutem.
   - Oj, przestań marudzić - Chanyeol nieco mocniej zacisnął dłoń.
   Szatyn zmarszczył brwi i po kilku sekundach walki wyswobodził dłoń z uścisku i zatrzymał się.
   Park spojrzał na niego zdziwiony i uniósł brew.
   - O co ci chodzi?
   Baek wziął głęboki wdech. Był zdenerwowany i w tamtej chwili w ogóle nie chciał być sam na sam ze swoim byłym.
   - Baekkie? - Chanyeol posłał mu zmartwione spojrzenie.
   - Może ja nie chcę nic wyjaśniać? - odparł drżącym głosem szatyn. Jednocześnie zastanawiał się jakim cudem mógł być tak wewnętrznie rozdarty.
   - Ale ja chciałbym powiedzieć parę słów, więc jeśli nie chcesz nigdzie ze mną jechać to pozwól, że powiem ci wszystko tutaj. - Chanyeol oparł dłonie o maskę samochodu, o którą opierał się Baekhyun.
   - Chyba sobie żartujesz! - Byun sprawnie prześlizgnął się pod ręką Chanyeola i asekuracyjnie odszedł parę kroków. - Myślisz, że mam zamiar cię słuchać?!
   Park westchnął ciężko.
   - Nie wymagam tego od ciebie. Ale w końcu był zakład - zbliżył się nieznacznie do Baekhyuna. - Proszę - dodał niemal szeptem.
   Baekhyun przełknął ciężko ślinę zanim spojrzał w proszące oczy Chanyeola. Nagła chęć pocałowania go zawładnęła jego umysłem ale się powstrzymał. Zaplótł ramiona na piersi i westchnął ciężko.
   - No gadaj - burknął, błagając w myślach wszystkie nadprzyrodzone siły żeby nie wyszedł na idiotę.
   Chanyeol uśmiechnął sie ciepło, wpatrując w oczy Baekhyuna. Tak naprawdę nic sie przez te dwa lata nie zmienił i właśnie to było najlepsze.
   - Od razu mówię - możesz nie wierzyć w to, co powiem, ale chociaż mnie wysłuchaj - Chan chwycił Baeka za nadgarstki i przyciągnął do siebie. Spojrzał mu w oczy. - To wtedy... Pamiętasz? To, co ci powiedziałem, to nie była prawda. Ja...
   - Błagam! - szatyn przerwał mu i zaśmiał się krótko. - Jesteś żałosny - zmrużył powieki. - Powiedziałeś mi, że chcesz mnie przelecieć, bo tak! A ja...ja ci ufałem! - głos niższego zadrżał niebezpiecznie.
   - Rany Baek byłem głupim dzieciakiem. Nadal jestem. Do tego boję się powiedzieć co czuję jeszcze bardziej niż wtedy, ale wiecznie o tobie myślę, o tym co się wtedy między nami działo... - jego głos był niski, zachrypnięty. Przenikał Baekhyuna do kości, sprawiając, że był gotów zrobić wszystko, jednak z drugiej strony była jego duma, która mówiła, że jeśli się ugnie, wyjdzie na słabego. - Nawet nie wiesz jak bardzo mi ciebie brakowało. - Westchnął, zbliżając się do szatyna.
   Baekhyun rzucił za siebie spanikowane spojrzenie. Samochód. Cholera!
   - N-nie...nie zbliżaj się do mnie - wychrypiał. Miał łzy w oczach. - Nienawidzę cię! - zacisnął pięści. Na jego policzkach zalśniły srebrne smugi. - Przez te zasrane dwa lata...ciągle myślałem, gdzie zrobiłem błąd, że mnie zostawiłeś, rozumiesz? Że chciałeś mnie po prostu wykorzystać. Jesteś szmatą, zwykłą szmatą. Dobrze, że zobaczyłem to w porę - zacisnął wargi i wyminął Chanyeola. Bez zastanowienia ruszył przez siebie.
   Chanyeol chwycił go za nadgarstek, przyciągając z powrotem do siebie. Rozzłoszczony Baek posłał mu mordercze spojrzenie. Jego oczy lśniły niebezpiecznie jednak Park nie był w stanie doszukać się w nich odrobiny nienawiści. Zamiast tego kłębiły się w nich uczucia, które sam tłamsił od czasów liceum. Uśmiechnął się delikatnie, ścierając łzy z policzków Baekhyuna.
   - Tęskniłeś, hmm? - wyszeptał, wpatrując się w twarz szatyna, będąc w stanie czytać z niej jak z otwartej księgi. Pochylił się nieznacznie, badając reakcję Baekhyuna. Kciukiem musnął jego dolną wargę, uśmiechając się nieznacznie.
   Byun wyglądał w tej chwili jakby miał do reszty stracić panowanie nad sobą, jakby jednocześnie chciał go objąć i odepchnąć. Niepewność odbijała się w jego rozbieganych oczach niczym w lustrze.
   - Spróbuj mnie dotknąć, to przysięgam, że własnoręcznie cię wykastruję! - zagroził Byun, jednak wyższy roześmiał się tylko.
   - To będzie chyba najcudowniejsza kara jaka mnie może spotkać - Chanyeol pogładził chłopaka po policzku. - Mogę czy mnie uderzysz? - zachichotał, wpatrując się w zaciśnięte usta Baeka.
Niższy chciał zaprzeczyć, ale zanim zdołał chociażby otworzyć buzię, Chan złączył ich wargi w początkowo bardzo delikatnym i czułym pocałunku.
   Baekhyun automatycznie wplótł palce w gęste włosy chłopaka, przyciągając go bliżej. Już w chwili gdy ich usta się zetknęły, wszelkie wątpliwości zniknęły i jedyne czego pragnął to żeby Chanyeol nie przestawał. Muśnięcia jego wilgotnych warg były jak narkotyk.
   Nawet nie zorientował się kiedy się cofnęli i Chan usiadł na masce swojego audi, niwelując tym samym gigantyczną różnicę wzrostu. Biodra Baekhyuna zetknęły się z zimnym metalem zderzaka, gdy nieświadomie chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Chanyeola.
   Dłonie wyższego powędrowały na plecy, a zaraz potem na pośladki Baekhyuna. Ten westchnął cicho i przejechał paznokciami po karku Chanyeola wywołując na jego ciele przyjemne ciarki.
   - Kochaj się ze mną - wyszeptał Chanyeol. - Nikt inny nie jest w stanie mi ciebie zastąpić.
   Baek przerwał pocałunek, by zjechać ustami na linię szczęki i szyję Parka. Nie do końca był w stanie uwierzyć, że to wszystko się dzieje. To było jak bajka! W końcu tyle czasu o tym marzył, śnił o tym po nocach. A teraz wszystko stało się rzeczywistością. Chanyeol stał tuż przy nim i był tylko jego.
   Żaden z nich nie zwracał uwagi na tłum ludzi dookoła. Dla Chanyeola w tej chwili istniał tylko Baekhyun i jego  pełne usta na naelektryzowanej skórze szyi, jędrne pośladki ukryte pod materiałem szortów.
   Bezmyślnie znów przyciągnął twarz Baekhyuna by na nowo móc go pocałować, tym razem namiętnie, z pasją.
   - Dwa lata myślałem tylko o tobie idioto - wymruczał Baek prosto w jego usta. To wszystko było zbyt idealne by mogło być prawdziwe.
   - Jedźmy stąd. - Chanyeol zsunął się z maski i nie przerywając pocałunku pociągnął Baekhyuna w stronę drzwi pasażera.
   - Nie gwarantuję, że się na ciebie nie rzucę w trakcie jazdy - Baek rzucił mu spojrzenie spod rzęs, ale posłusznie wsiadł do samochodu.
   Chanyeol tylko uśmiechnął się nieznacznie i poszedł w ślady szatyna. Po chwili uszy obu chłopaków zalał przyjemny warkot silnika. Baekhyun przymknął powieki. Tak długo nie było mu dane słyszeć ten dźwięk. Pamiętał jak zawsze po zajęciach w szkole obaj wsiadali do czarnego audi i jechali w sobie tylko znanym kierunku. Dlatego kiedy już wyjechali z placu i minęli parę zakrętów, Byun wiedział, gdzie się kierują.
   Z trudem powstrzymywał sie przed dotknięciem Chanyeola. Miał wrażenie, że nigdy nie dojadą na miejsce, a on będzie skazany na zatrzymanie samochodu na środku drogi żeby móc chociażby dotknąć Chana. Nie pomagał fakt, że chłopak co chwila spoglądał na niego z ogniem w oczach.
   - Chanyeol... - Baek jęknął zrezygnowany, wiercąc się w fotelu. Niemal w tej samej chwili Chan zahamował przy brzegu rzeki Han i zgasił silnik.
   Park chwycił Baekhyuna w pasie i błyskawicznie wciągnął na tylna kanapę. Uderzył przez przypadek głową o sufit i syknął z bólu. Zanim jednak zdążył chociażby się nad tym zastanowić Baek znalazł się na jego kolanach.
   - Cholera - Chan zaśmiał się cicho. Pochylił się nad Baekhyunem i bardzo delikatnie złączył ich wargi. Gładził policzki niższego, jakby dotykał ich po raz ostatni w życiu i chciał się tym uczuciem nacieszyć.
   - Tęskniłem za tym - Byun uśmiechnął się delikatnie, nie przerywając pocałunku. - I po co było jechać te kilka kilometrów? Nie można było tego zrobić tam? - uniósł się na łokciach i zrobił niezadowoloną minę.
   Park uśmiechnął się czule i cmoknął Baeka w szyję.
   - Tak jak mówiłem, kompletnie się nie zmieniłeś - oczy chłopaka zamieniły się w półksiężyce.
   - Ty też. - mruknął Baek, kiedy usta Chana zawędrowały na jego szyję. Westchnął rozanielony, odrzucając do tyłu głowę. - Wciąż pociągasz mnie tak samo. - złapał go za ramiona, szukając dla siebie oparcia.
   - Tylko tym razem nie ucieknij. - zagroził Chan, wędrując opuszkami palców po torsie szatyna ukrytym pod luźną koszulka. Z jednej strony brzmiał jakby się droczył, ale jego ton przesiąknięty był również odrobiną niepewności.
   - Możesz być pewny - niższy wyprostował się nieznacznie i szybkim ruchem zdjął z Chanyeola jego skórzaną kurtkę, po czym zawędrował dłońmi pod czarną bokserkę. Szybko pozbył się też tej części garderoby chłopaka. Uśmiechnął się zadziornie i usiadł, zmuszając wyższego, by zrobił to samo.
   Chan przyglądał się z zaciekawieniem poczynaniom szatyna. Ten usiadł mu głębiej na kolanach i na powrót położył dłonie na klatce piersiowej, chwilę później zjeżdżając nimi aż do brzucha i bioder.
   - Co planujesz? - zapytał nie próbując ukrywać ekscytacji.
   Baekhyun tylko oblizał spuchnięte wargi i w boleśnie powolnym tempie zbliżył sie do ust Chana, jednocześnie drażniąc opuszkami palców skórę w okolicach rozporka. Spojrzał głęboko w jego oczy, zagryzając wargę. Miał wrażenie, że emocje zaraz rozsadzą go od środka.
   - Boże jak ja cię pragnę... - wyszeptał tuz przy ustach Chanyeola. Dawał im obu czas na nacieszenie się tym rozkosznym oczekiwaniem. Później miały być tylko przyjemność, morze przyjemności, ale teraz górę brały emocje, a wszystkiemu nadawały rytm niespokojnie bijące w oczekiwaniu dwa serca. Urywany oddech muskający delikatnie usta i rozgrzaną skórę policzków doprowadzały do szaleństwa.
   - Na co czekasz? - mruknął kusząco Chanyeol wprost w usta szatyna. Przeczesał czule jego włosy, spuszczając wzrok na czerwone od pocałunków wargi.
   Baekhyun pochylił się nieznacznie do Chanyeola i zmusił go, by się położył. Przejechał językiem po jego górnej wardze, chwilę później delikatnie ją przygryzając. Chan westchnął cicho i zacisnął palce na pośladkach szatyna. Baek lekko się wyprostował, po czym sugestywnym spojrzeniem zlustrował delikatnie zarysowane mięśnie brzucha chłopaka. Uśmiechnął się drapieżnie i pogładził jego tors palcami, którymi chwilę potem zjechał do zapięcia spodni Chana. Szybko sobie z nim poradził, następnie nieznacznie zsunął je z jego bioder.
   Zagryzł delikatnie dolna wargę zanim wkradł sie dłonią w jego czarne slipki. Chan zachłysnął sie powietrzem, odrzucając głowę w tył. Palce Baeka trzęsły sie delikatnie, gdy zaciskał je na penisie Chanyeola. Jego oddech przyśpieszył, a przecież tylko stymulował wyższego.
   - Baekhyun... - Chanyeol jęknął przeciągle. Jego zachrypnięty głos wywołał dreszcze wędrujące wzdłuż kręgosłupa Baekhyuna.
   Byun uśmiechnął się przelotnie i pochylił nad szyją wyższego. Zassał się lekko na jego skórze, po chwili z dumą przyglądając się okazałej malince. Nieco mocniej zacisnął palce, przez co Park jęknął przeciągle i złapał się dłońmi za obicie kanapy.
   - Tak~ - z jego ust co chwilę dobywały się coraz to donośniejsze jęki.
   Baek uśmiechnął się z satysfakcją, wypychając biodra w stronę krocza Chanyeola. Poczuł rozkoszne ściskanie w podbrzuszu, gdy wyższy złapał go za biodra przyciągając jeszcze bliżej. Zaraz po tym Chan usiadł, wciągając Baeka na kolana. Jednym płynnym ruchem ściągnął z niego koszulkę i zajął się spodniami.
   Baekhyun otarł się o niego jęcząc głośno. Wbił paznokcie w plecy Chana, mocno zagryzając wargę.
   - Chan, błagam cię, szybciej - Byun głośno wciągnął powietrze. - Nie wytrzymam.
   Mówiąc to, odchylił głowę i zacisnął powieki. Chanyeol, jakby na przekór prośbom Baekhyuna, wolno pogładził palcami boki chłopaka. Jakby przypadkiem docisnął jego krocze przy rozpinaniu rozporka.
   Ściągnął mu spodnie, po czym ponownie usadził na swoich kolanach. Włożył Baekhyunowi dwa palce do buzi. Gorący, mokry język sprawiał, że jego wyobraźnia szalała. Po chwili zastąpił palce ustami, biorąc się za przygotowanie szatyna.
   Baekhyun jęknął prosto w jego usta, wbijając mocniej paznokcie w nagie plecy Chana. Nagła fala przyjemności ogarnęła jego ciało, gdy długie palce chłopaka trafiły na jego prostatę.
   - Chanyeol błagam... - jęknął zanim zachłysnął się powietrzem, gdy Chan dołożył kolejny palec.
   Park przechylił głowę i zaczął składać delikatne pocałunki na szyi i obojczykach niższego nie zaprzestając poruszania palcami. Byun jęczał coraz głośniej. Momentami jego głos przechodził wręcz w krzyk. Co chwilę poruszał biodrami do przodu.
   - Chan... - Baekhyun ledwo łapał oddech.
   Wyższy wsunął palce maksymalnie głęboko. Czuł jak ciało szatyna drżało z każdą chwilą coraz bardziej.
   Po chwili Chan wysunął palce, dochodząc do wniosku, że Baek jest już gotowy. Chwycił go za biodra i uniósł nieznacznie, patrząc prosto w jego oczy, szukając jakiegokolwiek sprzeciwu.
   - Chan błagam... - Baekhyun poruszył niecierpliwie biodrami. Krzyk rozkoszy uwiązł mu w gardle, gdy Chan wreszcie w niego wszedł od razu trafiając w prostatę.
   Szukając stabilizacji, oparł dłoń o kompletnie zaparowaną szybę. Każde kolejne pchnięcie sprawiało, że przed oczami tańczyły mu gwiazdki. Pozycja w jakiej się znajdowali tylko pomagała. Byun nawet nie zauważył kiedy sam zaczął poruszać biodrami. Unosił je i opuszczał, praktycznie wyręczając Chanyeola, który był już na skraju.
   Wnętrze audi wypełniały urywane oddechy i przeciągłe jęki. Gorące powietrze osadzało się na szybach, powodując, że były praktycznie w całości pokryte parą.
   Baekhyun objął mocno szyję Chanyeola i wpił się w jego usta tuż przed tym jak przed oczami zrobiło mu się biało. Oddychał ciężko wprost w jego usta, wciąż poruszając biodrami i mocno zaciskając oczy. Czuł nieopisaną rozkosz. A najlepsze było to, że już miał ochotę na powtórkę.

***

   Baekhyun przetarł oczy dłońmi. Westchnął przeciągle i usiadł na łóżku nie otwierając oczu. Czuł na twarzy i rękach przyjemne promienie słońca. Zaczynał się kolejny piękny letni dzień.
   Spojrzał w bok. Wydął usta w dzióbek przypominając sobie, że Chanyeol nie mógł zostać na noc, bo miał nocną zmianę. Swoją drogą to okropne! Pracował tam już czwarty miesiąc, a nadal wykorzystywali go jak stażystę.
   Całe szczęście Baek miał tego dnia wolne, Xiumin musiał wyjechać z Seulu, a wolał nie zostawiać Junmyeona samego z całym zakładem.
   Ziewając przeciągle, sięgnął po leżący na szafce nocnej telefon i uśmiechnął sie, czytając sms od Chanyeola. Niby zwykle dzień dobry a na jego twarzy pojawił sie szeroki uśmiech.
   Chwile później zwlókł sie z łóżka i w samych bokserkach (notabene nie swoich tylko Chana) powlókł sie do kuchni i zajrzał do lodówki, gdzie znalazł pudełko śniadaniowe z przyczepiona żółtą karteczka.
   "Smacznego Baekkie" - kolejny szeroki uśmiech i szybsze bicie serca.
   We wspaniałym humorze Baekhyun zabrał się za śniadanie. Sehun pewnie jeszcze spał, więc mógł zjeść w spokoju. Po chwili podgrzał sobie mleko i po zjedzonym śniadaniu usiadł na parapecie. Uśmiechnął się szeroko. Chanyeol powinien wrócić za jakieś dwie godziny.
   Nagle jego telefon zawibrował w kieszeni oznajmiając przyjście nowej wiadomości. Baek zeskoczył z parapetu i sięgnął po urządzenie. Odblokował ekran i uśmiechnął sie półgębkiem, widząc zastrzeżony numer.

"Sobota o 20 tam gdzie zwykle. Startujesz jako trzeci."

*~*~*

Serdecznie witam Xiao MiMi, Dara, Kamila Zając, Karmelove ., misanthropy <3
Mam nadzieję, że shocik Wam się podobał ^^ Fajnie się go pisało i powiem Wam w sekrecie, że jestem jego fanką hahahhaha + jeśli zauważycie jakieś błędy, proszę dajcie nam znać, bo to naprawdę dłuuuuuuugi shot!
Specjalne podziękowania dla Dubu za betowanie <3
Yuri:
Cześć Kochani! Tu Yuri~ ^^ pewnie kojarzycie mnie z We are ONE! i moooże z bloga (chociaż tam wieje pustkami od kilku dobrych miesięcy ;_;) anyway~ pisałyśmy z Unni tego shota non stop od czwartku haha więc mam nadzieję, że się spodoba, bo złożyłyśmy w niego dużo pracy ^^ pozdrawiam Was wszystkich cieplutko! <3

Love y'all <3

22 komentarze:

  1. O MATKO, O MATULU KOCHANA. BAEKYEOL. JEZU. NIE MOGĘ SIĘ OPNANOWAĆ. Dobra, Lola, ogarnij swoje emocje ;-;
    Kochane, nawet nie wiecie jaki mam zaciesz teraz, zaczynałam machać jak idiotka rękoma, bo baekyeol ;_; i jeszcze ten zajebisty smut, aż mi się gorąco zrobiło, wow. Krysiusie, jak mocno feelsuję. Chyba ten shot zostanie moim ulubionym. Aaaaa. Kocham go. I kocham was za to, że to napisałyście i ratujecie moje chanbaekowe serce. Idę go jeszcze raz przeczytać ;-; Przysięgam, kocham go.
    Wybaczcie za brak składu, ale moje feelsy mnie rozniosą.
    Pozdrawiam.
    I jeszcze raz: kocham was za to <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasuje mi taka żywa reakcja hahahaha ^^
      Mmm~ Skoro ulubiony to już się obie z Yu szczerzymy jak głupie xD
      Polecamy się :P

      Usuń
  2. To było... to było genialne!!! Chyba będę musiała zainwestować w słownik bo po wszystkim co czytam na tym blogu nie wiem co mam napisać w komentarzu. Pozdrawiam i weny życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że same miałyśmy niezłą frajdę przy pisaniu tego, a kiedy się widzi taką reakcje to już wgl szeroki uśmiech :P

      Usuń
  3. To było boskie :D haha, taki kochany fluff z lekkim dodatkiem niegrzecznych chłopców i maknae :3 Żyć nie umierać :D Świetna robota! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham, kocham, kocham, kocham...to jest genialne *.* laaa...nawet nie wiem co pisac bo jestem pod tak ogromnym wrazeniem *.* ㅋㅋㅋㅋ jak byl poczatek z autem i wgl to w glowie mi sie pojawil obraz z mv jjcc - fire :D a ta piosenke baaardzo lubie :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem jak widzę, że komentujesz to się szczerzę, bo w sumie mam pewność, że zawsze zobaczę od Cb parę słów ^^ Cieszę się, że jesteś wytrwała i czytasz praktycznie wszystko ^^
      A co do piosenki to pomysł wziął się z CBB i konceptu mechaników, a przynajmniej ja tak ochrzciłam tą erę EXO xD
      Love.

      Usuń
    2. ㅋㅋㅋㅋ zawsze staram sie komentowac bo po prostu piszesz genialnie kobieto :D ano wiem ze wzielo sie z Call Me Baby ale jakos moja pierwsza mysl byla z JJCC :P

      Usuń
  5. WIĘCEJ TAKICH BAEKYEOLOWYCH SHOTÓW BŁAGAM
    choć część smutowa mnie średnio porwała (nie przepadam) to te wcześniejsze durnoty między nimi i WYŚCIG OŁ JE
    piszcie piszcie proszę moar and moar!!!! Fajnie wam to wychodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... powinnyśmy się chyba z Yuri nad tym poważnie zastanowić ^^ Szkoda, że chwilowo brak czasu :c

      Usuń
  6. O MÓJ BOŻE. BAEKYEOL! <3
    Ten shot trafia do moich ulubionych! Chłopcy jako mechanicy samochodowi aww! Zwłaszcza Channie jako taki mechanik,w koszulce bez rękawów i umazany w smarach. Ah Boże, sexy obraz. <3 Zakłady Sehuna i Kai'a mnie powaliły, a Taohun jeszcze lepszy! Chłopcy rozrabiają, że aż chce sie zanucić ' gdy nie ma w domu dzieci to jesteśmy niegrzeczni'. ^^ Scenę i atmosferę wyścigu mogłam wyraźnie odczuć, normalnie jakbym tam była! Od razu pomyślałam o filmie "Szybcy i wściekli". Hah! Też stawiałam na Chana. No w końcu chciałam żeby seksował się z Baekiem, no nie? Także Channie jesteś najlepszy! xD
    Shot przemówił do mnie i trafia na moją prywatną listę ulubionch do którego z pewnością kiedyś powrocę. :3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zawsze shot od Ciebie poprawił mi humor! :3 Motyw z wyścigami i całym samochodowym światkiem był świetny, do tego wyjątkowo dobrze przedstawiony (halo, na pewno jesteście dziewczynami? hahaha) no i... kurde, to w końcu BaekYeol spod Twojej ręki, to musiało być genialne~ Proszę więcej takich collaboration z Yuri, bo ciekawie to wyszło :D

    yehetasshole.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wybacz, że dopiero teraz komentuje. TO BYŁO GENIALNE! na początku się strasznie śmiałam i ktoś to przyszedłby do mojego pokoju uznałby mnie za wariatkę, no ale co poradzić. Jejku to mi się strasznie podobało. Te reakcje Baekhyuna na Chanyeola były genialne. Cieszę się, że w końcu wszystko sobie wyjaśnili... Pomysł z wyścigami był świetny. Nie umiem pisać ładnych komentarzy, ale myślę, że najważniejsze napisałam. Jesteś cudowną pisarką! Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. Omfg ♡♡♡♡♡
    Tak jak nienawidzę ChanBaeków tak po prostu asdfghjkl ♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  10. Omfg ♡♡♡♡♡
    Tak jak nienawidzę ChanBaeków tak po prostu asdfghjkl ♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu jakie z tego wyszłoby swietne opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Piszesz opowiadanie którego tematyką jest K-pop ? Zapraszamy do naszego nowego spisy -----> http://szafa-blogow-k-popu.blogspot.com/ Zgłoś się do nas !
    Ps. Poszukujemy ludzi do załogi c:

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejciu, rozpływam się <3 Baek to szczęściarz <3 Świetnie napisane, nie mam się do czego przyczepić! :3 Kocham! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ugh. To.było.niezłe.Cholera.Zajebiste.
    Mam nadzieję,że niedługo pojawi się jakiś BaekYeol-one shot.
    Życzę weny,bo ona jest potrzebna ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozpłynęłam się ....jezuzaco ? Kocham cie <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakim cudem dopiero dziś tu trafiłam?!
    No ja się pytam, Krisusie, jakim cudem?!
    Rozpłynęłam się, mega miazga~!
    W dodatku mój ukochany Chanbaek/ Baekyeol ze smutem, który swoją drogą jest po prostu.. Oh!
    Tyle.. O mój Krisusie.. Gorąco mi XD
    Uwielbiam, a twój blog już trafił do zakładek ^^

    OdpowiedzUsuń