The Art of Attraction: Love Affair II

It wasn't love at first sight. It took a full five minutes.

Szaleństwo wyczuwalne w kościach


   To był chyba najlepszy koncert jaki do tej pory widziała Junhee. I wcale nie dlatego, że chłopcy byli naprawdę przystojni. Uświadomiła sobie, że piszczy jak szalona fanka dopiero, gdy Yuri walnęła ją dla opamiętania w ramię. Całe szczęście, że nie była osamotniona w swoich krzykach...
   Wreszcie usiadła na wpół świadoma tego co robi i spojrzała zdziwiona na postawione przed nią nowe piwo. Nawet nie wiedziała, że skończyła pierwsze. W głowie wciąż jej szumiało od głośnej muzyki. Chociaż możliwe, że wygląd chłopców z zespołu też się do tego przyczynił.
   - Ziemia do Junhee! Przystojniacy już zeszli ze sceny. - Henry pomachał ręką przed twarzą przyjaciółki, przez co Yuri zaśmiała się głośno. Widok tak, nazwijmy to, zdruzgotanej przyjaciółki, nie był zbyt częsty.
   - O co wam chodzi? - Junhee spojrzała zrezygnowana na przyjaciół i upiła piwa.
   - Chyba ktoś wpadł w oko naszej Junhee~- Oświadczył śpiewnie Henry, by dokuczyć przyjaciółce.
   - Nawet jeśli to co? Oppa, przecież i tak nie mam szans. Poza tym poślinić się do przystojniaków to jedno, a mieć ochotę któregoś poznać to zupełnie inna sprawa. Po prostu fajnie na nich popatrzeć i tyle. - Junhee zakończyła swoją wypowiedź słodkim uśmiechem, jednak w głowie miała zupełnie co innego. - Pójdę do łazienki. - Yuri i Henry spojrzeli po sobie zdziwieni, jednak wzruszyli ramionami i poprosili żeby Junhee nie siedziała w toalecie zbyt długo.
   Dziewczyna uśmiechnęła się w odpowiedzi i wstała powoli, chcąc sprawdzić jak ma się jej równowaga. Nie kręciło jej się w głowie, więc pewnym krokiem ruszyła do toalety. Kiedy tylko drzwi się za nią zatrzasnęły, wypuściła powietrze z płuc i schowała twarz w dłoniach. Taki wstyd! Zupełnie oszalała na koncercie i uświadomiła sobie, że nie tylko muzyka to spowodowała.
   Oparła dłonie o umywalkę i spojrzała w lustro. Poprawiła czekoladowe loki i skrzywiła się widząc odrost. Że też zachciało jej się farbowania.
   Przeskanowała swoją twarz, zauważając rumieńce na bladej twarzy. Westchnęła, wyciągając z torebki szminkę. Jeszcze ten wokalista musiał, po prostu musiał, spojrzeć na nią kiedy zaczęła się śmiać jak głupia podczas przedstawienia zespołu. Pomyślał, że jest skończoną idiotką? A może stwierdził, że jest urocza? Zdecydowanie za dużo myśli wędrowało po głowie Junhee.
   - Weź się w garść! - Nakazała sobie, robiąc zaciętą minę. Wokalista to chłopak jak każdy inny. Nie jest żadnym niedostępnym bóstwem i tak jak w każdym innym przypadku jest możliwość, że będzie przez niego płakała albo skakała ze szczęścia. Zresztą ten Jin też nie był zły. Poza tym, kto zabroni jej podziwiać przystojnych chłopców? Nikt. Po to właśnie są. Żeby robić do nich maślane oczy i poflirtować, kiedy się zdobędzie trochę odwagi. Zresztą to nie tak, że była jakąś rozchichotaną szesnastolatką. Dziewiętnaście lat do czegoś zobowiązywało. W końcu jest pewną siebie kobietą, a nie jakąś tam dziewczynką!
   Z dumną miną rozprostowała zagięcie na koszulce i poprawiła spódniczkę. Uniosła do góry podbródek, uśmiechając się pewnie do swojego odbicia w lustrze. To kobiety rządzą światem! W końcu nie na darmo są nazywane płcią piękną. Nie będzie się zachowywać jak jakaś rozmemłana bohaterka dramy, co to to nie!
   Junhee otworzyła zamaszyście drzwi łazienki, o mało przy okazji nie spłaszczając czyjejś twarzy. Przerażona zaczęła kłaniać się i przepraszać, po czym wreszcie spojrzała zawstydzona w górę i niemal od razu zapragnęła zapaść się pod ziemię. Z naburmuszoną miną, patrzył na nią nie kto inny jak perkusista Bangtan Boys. Do tego trzymał się za nos, co nie mogło zwiastować niczego dobrego.
   - Ups... - Junhee skrzywiła się, oczekując niezłej awantury. - Przepraszam oppa. - Przywołała najbardziej skruszoną minę na jaką tylko było ją stać, po czym przypomniało jej się, co przed chwilą wmawiała sobie w łazience i powoli wyprostowała się, unosząc nieznacznie podbródek. - Mam nadzieję, że nos cały. - Uśmiechnęła się półgębkiem i pewnym krokiem ruszyła w stronę stolika przyjaciół. Wolała się nie odwracać, bo jeszcze perkusista zamieniłby ją spojrzeniem w kamień i co wtedy? Była za młoda żeby skończyć jako figurka.
   - Co tak długo? - Henry uniósł w zdziwieniu brwi, kiedy Junhee obsunęła się na kanapie, jakby chciała się przed kimś ukryć.
   - Właśnie zgniotłam perkusiście nos i byłam chamska. - Odparła, wzruszając ramionami jakby to nie było nic wielkiego, jednak wzrokiem przeczesywała klub w poszukiwania wściekłego Jina, czy jak mu tam było. - O matko idzie tu! - Spanikowana Junhee, wyprostowała się dumnie i udała, że jest niesamowicie zajęta swoim piwem.
   W rzeczy samej, Jin szedł w stronę stolików, jednak pomyłką byłoby stwierdzenie, że kierował się w stronę Junhee. Bardziej interesowało go miejsce, gdzie siedziało już kilku chłopaków. Bez zastanowienia zajął miejsce obok gościa o platynowych włosach i pocałował go czule w policzek.
   - Namjoonnie, jak podobał ci się nasz występ? - Wymruczał mu do ucha, uśmiechając się słodko. Reszta chłopaków jęknęła zgodnie, wyrażając swoją dezaprobatę.
   - Nawet chwili bez obściskiwania się! Ugh! - Prychnął niski rudzielec. Miał po dziurki w nosie czułości Namjoona i Seokjina. Chociaż może po prostu był zazdrosny, bo sam był singlem? Kto go tam wie?
   - Przymknij się Yoongi. - Burknął Namjoon, całując swojego chłopaka po szyi.
   - Ugh! - Rudzielec prychnął i z pogardą odwrócił się w stronę reszty chłopaków. - Błagam was, powiedzcie, że właśnie nie odstawiają jamochłonów przy ludziach. - Jęknął, słysząc charakterystyczne mlaszczące odgłosy po swojej prawej.
   - Nie... coś ty. Po prostu rozmawiają. - Sarknął Jungkook, wywracając oczami. Powinien już dawno przyzwyczaić się do takich scenek, ale oglądanie żywego przykładu dwóch glonojadów nie było czymś, o czym od zawsze marzył.
   - Ciekawe jak długo tak potrafią? - Wokalista oparł brodę na dłoni i zmrużył oczy, przyglądając się parce. Rudzielec był pewien, że w głowie V właśnie powstawały myśli, w których żaden normalny człowiek by się nie połapał.
   - Już kiedyś sprawdzałeś. - Odparł znudzony Jungkook, marszcząc brwi, kiedy zobaczył, że J-Hope zarzuca ramię na oparcie kanapy za plecami wokalisty. Gdyby to był ktoś inny, Jungkook uznałby to za podryw.
   - Serio? Pamiętasz ile wyszło? Może tym razem przebiją samych siebie? - Podekscytowany V złapał młodszego za nadgarstek i potrząsnął nim kilka razy, podczas gdy chłopak zastanawiał się jakby to było gdyby go najzwyczajniej w świecie walnął.
   - Mam lepsze rzeczy do roboty. - Odparł, grając pojedyncze akordy, które były praktycznie niesłyszalne wśród szmeru rozmów i muzyki. Niestety, tak to jest, że gitara elektryczna daje piorunujące efekty dopiero przy pomocy wzmacniacza.
   - Masz na myśli bycie zgryźliwym małolatem? - Yoongi uśmiechnął się wrednie i rozsiadł wygodniej na kanapie.
   - Co ty gadasz, przecież to buntownik. - Prychnął J-Hope, na co Jungkook jedynie wywrócił oczami i z powrotem skupił się na swojej gitarze. Jego starsi kumple potrafili być naprawdę wkurzający i często dziecinni. Może to tylko on był jakiś poważny, ewentualnie dojrzały? A przynajmniej tak o sobie myślał, skrzętnie ukrywając fakt, że wciąż chował na dnie szafy ukochanego misia z dzieciństwa.
   W tym momencie z głośnym mlaśnięciem Jin i Namjoon oderwali się od siebie. Wyglądali na nieco wyrwanych z rzeczywistości, ale w sumie kto by się dziwił skoro dopiero co pożerali się nawzajem. Jungkook skrzywił się kiedy Namjoon cmoknął swojego chłopaka w nos. No bardziej ckliwym to już być nie można.
   - No nareszcie. - Mruknął Yoongi, wyciągając paczkę fajek w stronę Namjoona. Po chwili obaj z błogimi minami odlecieli w rozmowie o jakimś ich nowym kawałku, a Jin bezmyślnie mieszał słomką w swoim piwie.
   - Hej, Seokjin! - J-Hope zmrużył oczy, wpatrując się intensywnie w twarz przyjaciela. - Czy ty masz limo pod okiem? - Spytał z niedowierzaniem. Jin natomiast złapał się spanikowany za twarz i wytrzeszczył oczy w niemym przerażeniu.
   - Że co?! - Pisnął, wyciągając w pośpiechu telefon. Przejrzał się dokładnie w szybce ekranu, po czym zmarszczył gniewnie brwi. - To ta laska. - Burknął.
   - Jaka laska? - V zmarszczył brwi, próbując zrozumieć o co dokładnie chodzi. Przecież z tego co wiedział to Seokjin raczej nie obgadywał dziewczyn. Prędzej jakichś chłopaków z drużyny uniwersyteckiej albo coś.
   - Tam siedzi. - Jin odwrócił się i pokazał palcem siedzącą ze znajomymi Junhee. - Walnęła mnie drzwiami od kibla w twarz.
   Pewnie gdyby nie wybuch śmiechu przy stoliku zespołu, nikt ze znajomych Junhee nie zauważyłby, że o niej mówią. Yuri oczywiście nie przegapiła okazji żeby trochę pognębić przyjaciółkę. Przez to teraz Junhee spoglądała ukradkiem na perkusistę, rumieniąc się potężnie.
   - Błagam was chodźmy stąd. - Poprosiła, czując się coraz bardziej niekomfortowo, bo chłopcy z zespołu na sto procent ją obgadywali. Mogła się założyć, że na drzwiach klubu zawiśnie kartka z jej zdjęciem i podpisem "Tej klientki nie obsługujemy".
   - Oj unnie, nie dramatyzuj. - Yuri wywróciła oczami. Jej przyjaciółka lubiła czasem przesadzać. Zresztą w sumie jak każda dziewczyna.
   - Tak czy siak appa pisał do mnie, że będzie po pierwszej, żebyśmy nie musiały jechać metrem, więc musimy się zbierać. - Oznajmiła trochę przesadnie szczęśliwa. No ale co się dziwić. Bycie obgadywaną przez przystojniaków raczej nie było czymś przyjemnym. Niby nie ważne jak o tobie mówią, ważne, że mówią, ale to chyba nie do końca w tym przypadku.
   Wychodząc z klubu, Junhee całą siłą woli powstrzymywała się od zerknięcia na stolik zespołu. Dopiero przy wyjściu odważyła się spojrzeć przez ramię i zagryzła nieświadomie wargę, łapiąc świdrujące spojrzenie dużych ciemnych oczu.

***

   Yifan otworzył po cichu drzwi do pokoju córki i uśmiechnął się czule widząc dwie spokojnie śpiące nastolatki. Wyłączył dawno zapomniany telewizor, po czym zgasił światło. Zabawne, bo robił to praktycznie za każdym razem kiedy Yuri u nich nocowała. Dziewczyny nigdy nie pamiętały o takich drobnostkach jak światło czy grające radio albo telewizor. Gdzieś pomiędzy plotkami, a szeptanymi zwierzeniami, zasypiały, często wtulone w siebie nawzajem. Był to naprawdę rozczulający widok, zwłaszcza jeśli wyglądało to tak odkąd były małe.
   Mężczyzna zahaczył jeszcze o kuchnię, chwycił dwa kubki herbaty i skierował się do sypialni, gdzie czekała na niego najdroższa mu osoba. Zapewne czytał teraz poranną prasę, głaszcząc grubego kocura, który wprost uwielbiał układać mu się na kolanach.
   Wszedł do sypialni, uśmiechając się ciepło. Oczywiście jego przewidywania się sprawdziły. Odstawił kubki na szafkę nocną i wdrapał się na łóżko, od razu zaczepiając swojego męża.
   - Dzień dobry skarbie. - Wymruczał, całując czule czubek głowy Junmyeona.
   - Zgasiłeś światło u Junhee? - Spytał Jun, jak zwykle martwiąc się o wszystko.
   - Jak za każdym razem. - Yifan zawędrował ustami na szyję ukochanego.
   - A telewizor? - Junmyeon zagryzł wargę, czując gorący oddech na szyi. Jego mąż niezmiennie doprowadzał go do obłędu. Ćwierć wieku razem, a to wciąż się nie zmieniało.
   - Mhm... - Wymruczał Yifan prosto w obojczyk Junmyeona. Dłonie ukochanego automatycznie wplotły się w jego czarne kosmyki. Znów przypomniały mu się czasy studiów, kiedy to takie poranki były czymś na porządku dziennym. Oczywiście pomijając gaszenie światła u córki w pokoju.
   - Zupełnie jak dawniej, hmm? - Z ust Junmyeona wyrwał się drżący oddech, kiedy Yifan zaśmiał się nisko. Nawet nie wiedział kiedy to nastąpiło, ale w pewnym momencie tak się dotarli, że mogli się porozumieć bez słów. Zupełnie jak w tej chwili.
   - Nie zgadłbyś, ale pomyślałem o tym samym. - Yifan cmoknął pulchne usta ukochanego i uśmiechnął się kusząco. - A co byś powiedział na wakacje w Vancouver po liceum, Krasnalu?
   - Żeby znów bolała mnie przez trzy dni kość ogonowa? Dziękuję bardzo. - Jun zaśmiał się cicho, wpatrując się w pociemniałe od pragnień oczy Yifana. Miał ochotę zapomnieć o tym, że jest czterdziestoczteroletnim, statecznym mężczyzną na stanowisku w jednej z lepszych szkół średnich, jednak skutecznie odwiódł go od tego chichot dochodzący zza ściany.
   - Junhee i Yuri nie śpią. - Poinformował  Yifana, który wciąż pochylał się nad nim w pozycji, która była naprawdę jednoznaczna.
   - Pewnie jeszcze poleżą. - Stwierdził, zbywając uwagę ukochanego.
   - Trzeba zrobić śniadanie. - Zaoponował Junmyeon. Jemu również nie widziało się wychodzenie z łóżka, ale ktoś w tym domu musiał myśleć racjonalnie.
   W końcu udało mu się przekonać Yifana, że nastoletnia córka i jej przyjaciółka, nie sprzyjają intymnym sytuacjom. Obaj zwlekli się z łóżka, podczas gdy nastolatki okupowały łazienkę.
   Yuri wypluła pastę do zębów, nie do końca skupiając się na tym o czym paple Junhee. Jej unnie tak już miała, że trajkotała jak katarynka, nie do końca wyczuwając, że ktoś z rana nie jest zbyt skory do rozmowy.
   - Wczorajszy koncert był genialny! - Junhee przysiadła na zamkniętym sedesie i wpatrywała się z rozmarzeniem w tubkę pasty do zębów.
   - I wcale nie mówisz tego dlatego, że ci goście byli przystojni? - To było raczej pytanie retoryczne, jednak Junhee i tak postanowiła na nie odpowiedzieć.
   - Wcale! A tak w ogóle to który ci się najbardziej podobał? - Spytała podekscytowana.
   - Ech unnie... - Yuri wywróciła oczami, zajmując się spinaniem włosów w jako taki koczek.
   - No co? Nie jestem zakonnicą i mam prawo poślinić się do przystojnych chłopaków. - Nastolatka spojrzała z pretensją na przyjaciółkę. - Wiem, że któryś musiał ci się spodobać.
   - Twoi ojcowie twierdzą co innego. Chodźmy coś zjeść. - Stwierdziła wymijająco młodsza. Nie miała ochoty na takie rozmowy, bo wiedziała, że jeśli tylko piśnie choć jedno niewłaściwe słówko, Junhee nie da jej spokoju.
   - Psujesz całą zabawę. - Burknęła, podążając za przyjaciółką do kuchni, gdzie już krzątali się obaj jej ojcowie. Na stole leżały gotowe kanapki i nastolatki bez zbędnej zwłoki zabrały się za jedzenie.
   - Jak wczorajszy koncert? - Spróbował zagadnąć Junmyeon. Starał się jak mógł utrzymywać kontakt z córką, ale cały czas miał wrażenie, że nie przynosi to zadowalających efektów.
   - Super! - Pisnęła podekscytowana Junhee, a jej ojcowie spojrzeli po sobie zdezorientowani.
   - Unnie strasznie spodobał się któryś chłopak z zespołu. - Popędziła z wyjaśnieniami Yuri i z satysfakcją przyglądała się tężejącym minom obu tatusiów.
   - Chłopak? - Yifan zmarszczył gniewnie brwi, a Junmyeon zaśmiał się cicho, widząc reakcję swojego Wielkoluda.
   - Oj appa nie przesadzaj. To tylko zespół. Prawie jakbym miała nowego idola. - Junhee próbowała jakoś złagodzić sprawę, bo niestety jej ojciec bywał trochę nadopiekuńczy. Dobrze, że Junmyeon wcześniej dojrzał do zrozumienia tego, że prędzej czy później ich córeczka zacznie się takimi sprawami interesować. Jakże jednak byli nieświadomi, myśląc, że to wciąż nie nastąpiło, podczas gdy Junhee już dawno miała za sobą parę młodzieńczych miłostek.
   - No a na dodatek walnęła jednego drzwiami, więc nie ma mowy żeby ją zechcieli. - Dodała beztrosko Yuri, czym zasłużyła sobie na grobowe spojrzenie przyjaciółki. Trzeba przyznać, że była genialna w poprawianiu ludziom humoru.
   Yuri miała ochotę wybuchnąć śmiechem kiedy Yifan z ulgą wypuścił powietrze z płuc. Ojcowie Junhee byli naprawdę zabawni, a przy tym tak genialnie się dopełniali, że Yuri skrycie liczyła na taki związek w przyszłości.
   - Jesteś wredna. - Burknęła Junhee, układając usta w podkówkę i zajęła się swoją kanapką. Niedługo jednak trwała cisza. Zaraz po tym, gdy obaj ojcowie wyszli, mówiąc coś o zakupach i paru innych sprawach w banku czy coś takiego, znów się ożywiła i odwróciła w stronę przyjaciółki z uśmiechem, który nie mógł zwiastować niczego dobrego. - Skoro mnie wkopałaś przy appie to teraz musisz mi powiedzieć kto ci się podobał. - Zażądała, zaplatając ręce na piersi.
   - Jesteś niemożliwa! - Westchnęła Yuri w duchu żałując, że nie znalazła sobie jakiejś mniej nadpobudliwej przyjaciółki.
   - A ty marudna, a teraz gadaj. - Junhee była nieugięta i tym razem nie było możliwości żeby się z tego wyplątać.
   Yuri uśmiechnęła się delikatnie, przypominając sobie duże oczy i czarną grzywkę, lepiącą się do czoła, kiedy jeden z członków zespołu grał na gitarze. Wyglądał wtedy jakby nic innego na świecie nie istniało poza nim i jego instrumentem. Może to zbyt poetyckie czy coś w tym stylu, ale właśnie to urzekło Yuri. Co oczywiście nie znaczyło, że miała zamiar powiedzieć to Junhee. Potem nie miałaby życia.
   - No ten perkusista był całkiem niezły. - Palnęła pierwsze co przyszło jej do głowy, mając nadzieję, że przyjaciółka połknie haczyk.
   - To dlatego ciągle gadasz o tym, że przyłożyłam mu drzwiami! - Pisnęła podekscytowana dziewczyna, a Yuri odetchnęła z ulgą. Ach te teorie spiskowe Junhee...
   - Jak tam wolisz. - Mruknęła, pozwalając przyjaciółce wymyślać niestworzone historie. No ale taka już była; wiecznie z głową w chmurach i nie dało się na to nic poradzić. Może to w sumie dlatego były nierozłączne? Yuri stąpała twardo po ziemi, a Junhee wprowadzała trochę tęcz i jednorożców do ich przyjaźni. Nigdy nie było nudno.
   Yuri miała przeczucie, że w niedługim czasie ich życie będzie jeszcze bardziej zwariowane i jakoś nie wiedziała jak się ma do tego odnieść. Dobrze jej było z takim stanem rzeczy jak do tej pory. Zmiany nie zawsze są dobre i co jeśli tym razem coś pójdzie nie tak? I dlaczego miała wrażenie, że ten cholerny zespół ma z tym jakiś związek?
   Bzdury. To tylko koncert i już po tygodniu wszystko będzie jak dawniej, a Junhee przestanie zachwycać się jednym z tych chłopaków. Yuri zapomni o gitarzyście i będzie dobrze. A przynajmniej do chwili kiedy przyjaciółka skończy liceum.

*~*~*

Serdecznie wotam wszystkich czytelników, a w szczególności nowych: Ems i Safira Luna Blacke <3
Tak oto mamy drugi rozdział TAOA: LA ^^ Liczę, że się podobało i dziękuję za tyle komentarzy pod pierwszym rozdziałem <3 
Podziękowania dla Dubu za betowanie ^^
Love y'all^^

   

10 komentarzy:

  1. Asdfghjk. Nie zdziwi cię fakt, że mi się podoba prawda? Nie bd się rozpisywać, ale wiedz, że mi się cholernie podobało i czekam na kolejne rozdziały. Weny i czasu :3 Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, jejku. Google mnie nienawidzą, jak się chcę zalogować, to mi usuwa komentarz, a jak jestem zalogowana, to go nie dodaje ._. Ech, co zrobisz jak nic nie zrobisz.
    W każdym razie! Unni, wiesz jak się jaram kontynuacją TAOA, oj wiesz ;_; aż za dobrze, molestuję cię o nowy rozdział prawie codziennie haha i nie myśl, że to się zmieni xd meeega mi się podoba *.* nie dość, że BaekYeol, to KrisHo (wiesz, że w sumie lubię ten ship, mimo Yifana :p) i wątek/tki hentai �� mogę umierać hahaha wombo combo xd a propos Yifana Dobrego Tatusia przypomina mi się nasze "coś" z wakacji haha wtedy też był ojcem ._. Xd w ogóle powiedz... JAK MOGŁAŚ WTRYNIĆ MI TU SHIP NAMJOONA I JINA?! Jeden z niewielu paringów, jakiego nie jestem w stanie przełknąć ;_; to jak Tao i Kris �� ��
    Ale ewentualnie w drodze wyjątku mogę ci to wybaczyć xd strasznie spodobał mi się fragment z Junhee, która wprowadza do przyjaźni z Yuri trochę jednorożców i tęczy haha �� faktycznie tak jest :p
    No i ogółem motyw "starego" EXO mi się podoba �� i do tego mamy BTS *^* no żyć, nie umierać xd
    Powiem ci, że już shipię V i Junhee �� xd nie spiernicz tego wątku hahaha
    Anyway~ życzę ci mnóstwo weny i świetnych pomysłów, bo to opowiadanie na pewno z czasem się zrówna z pierwszym TAOA �� już niewiele mu brakuje �� ��
    Wiesz, że trzymam za to kciuki ^^
    Twój ukochany Diabełek~

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh eonnie miałam straszne problemy z zabranuemcsie za ten rozdział. Czytanie bardzo ciężko mi szło, pominęłam niektóre opisy, wybacz jakoś nie mogę się przemóc i czytać coś co w większości tyczy się hetero. Jakoś nie pochodzą mi wzdychające nastolatki.. Mimo wszystko mam zamiar (choć bedzie ciężko) kontynuować czytanie gdy rozdziały tylko się pojawią bo jakoś sama świadomość że to TAOA mnie motywuje. Podczas gdy Kris wspomniał i krasnalu aż mi się cieplej na serce zrobiło. Całe TAOA stanęło mi przed oczami przypominając ile razy Kris nazywał tak Suho.. Jest mi naprawdę przykro zostawiając taki komentarz bo TAOA góruje na liście moich ff a tak jak się przekonałam pojedyncze wątki w kontynuacji jednak dopełniają pustkę po zakończeniu ulubionej serii. Eh, liczę że przekonam się co do tego, bo naprawdę widząc że coś dodałaś..to kusi. Niestety jestem osobą aseksualną i myśl o jakimkolwiek wątku seksu hetero jest dla mnie..czymś co wolałabym omijać naprawdę z daleka. Moja przypadłość nie obrzydza mi stosunku homoseksualistów, jednak myśl i tym że zbliżeniu hetero nie dość że przywołuje nie miłe wspomnienia to jeszcze stawia mnie w sytuacji w której myślę, że jako kobieta to nieuniknione. Czytając yaoi nie muszę sobie wyobrażać że to tyczy się mnie. Odmienna płeć i te sprawy heh. Powodzenia eonnie. Liczę że jeszcze zdążę polubić to fanfiction.

    OdpowiedzUsuń
  4. Waa...kocham, kocham, kocham...uwielbiam twoje opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział już dawno dodany a ja dopiero teraz znalazłam czas aby przeczytać. Jak "obiecałam" ja już stały czytelnik (hahahahaha)

    Czytając drugi rozdział uświadomiłam sobie jak bardzo tęskniłam za Twoim stylem pisania. :'( <3

    Weny słońce~!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ahhhhh...akcja jak z liceum, feelsy jak przy samym taoa ^^ kurczę namjin sprawił, że zaczęłam piszczeć i OH MAI GAWD TEN PAIRING W TYM OPOWIADANIU TO JEST NAPRAWDĘ DOBRY POMYSŁ ACHBSJJCJJ
    Skrycie liczyłam na jhopexjimin, ale widzę że nic z tego xD życie xD
    Jesteś w formie, maknae! <3 ten fik uświadamia mi, jak bardzo stęskniłam się za the art...<3 no i te btski! Strzał w dziesiątkę! <3
    xoxo gosz

    OdpowiedzUsuń
  7. nie ma mnie kilka dni a tu takie cuda ♥
    zrobiłaś mi życie <3


    JEZU KOCHOM <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawo kochana, zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Award :) Szczegóły tutaj - http://shineeloveforever.blogspot.com/2015/03/liebster-award.html .

    OdpowiedzUsuń
  9. WAŻNE!!! (przynajmniej moim zdaniem) Ostatnio natrafiłam na wiadomość, że 23 marca 2015 r. "Google chce ograniczyć udostępnianie treści erotycznych na swojej platformie blogowej Blogger...", więcej na ten temat tu, więc klik: http://pclab.pl/news62208.html Jednak, tak w skrócie, cytując "...według nowej polityki Googla, wchodzącej w życie 23 marca tego roku, wszystkie strony z materiałami erotycznymi lub pornografią stworzone na platformie Blogger otrzymają status prywatnych, a dostęp do nich będą mieli jedynie zaproszeni przez właściciela bloga użytkownicy..." Biorąc pod uwagę to, iż dla niektórych nawet jedna scena +18 na blogu może mieć konsekwencję w powyższych zarządzeniach, chcę zawiadomić jak najwięcej blogów, które uwielbiam i darzę sentymentem <3 , o zaistniałej sytuacji i prosić ich założycieli o zmianę platformy. Wiem jednak, że może być to uciążliwe, dlatego jeśli jako założycielka bloga nie zdecydujesz się na tą opcję, a ten blog zostanie podjęty nową "ustawą" to bardzo proszę o zaproszenie, gdyż jak już pisałam, zależy mi na możliwości dalszego czytania twoich opowiadań, jak też ogólnie na dalszym śledzeniu blogów, których opowiadania - fanficki są bliskie mojemu serduszku ;D (dziękuję za wysłuchanie i przepraszam za ewentualne nieskładności mej wypowiedzi ;P [najpewniej umieszczę tą wiadomość na większości blogów, które mnie interesują])

    OdpowiedzUsuń
  10. "Twoi ojcowie"- nie wiem czemu, ale strasznie mnie to śmieszy xD

    OdpowiedzUsuń