The Art of Attraction XXXVIII

Cały świat w ramionach


   Księżyc świecił jasno, nadając blasku lekkim falom. Na plaży nie było prawie żywej duszy, pomijając dwójkę młodych mężczyzn, siedzących na kocu. Wokół nich roznosiły się dźwięki cykad, razem z resztą doznań budując niesamowity klimat.
   Na kocu rozłożone były pyszne przekąski - ulubione dania Junmyeona, a do tego wokół w piasku porozstawiane były niewielkie świeczki. To wszystko przygotował Yifan, chcąc sprawić przyjemność swojej drugiej połówce. Tak na dobrą sprawę w czasie trwania roku akademickiego nie bardzo mieli czas na randki czy inne tego typu wyjścia, a wakacje okazały się idealną sposobnością do nadrobienia. Zwłaszcza wakacje w Vancouver.
   Junmyeon sięgnął po ulubione ciasteczko i przymknął zadowolony oczy. Miłe chwile z chłopakiem to jedno, a niebo w gębie to zupełnie inna sprawa. Coś jakby dwa różne stany szczęścia. Nawet nie wiadomo który lepszy.
   - Widzę, że ci smakuje. - wymruczał Yifan, wyciągając rękę by kciukiem zetrzeć resztki czekolady z kącika ust Junmyeona. Przy okazji skorzystał z chwilowego odlotu swojego Krasnala i cmoknął go czule w usta.
   Jun nagle drgnął, wybudzony ze słodkiego transu. Zamrugał kilkakrotnie, po czym zmarszczył brwi i posłał Yifanowi groźne spojrzenie.
   - Ukradłeś mi buziaka. - burknął z wyrzutem, jednak błyskawicznie się rozchmurzył. - Teraz musisz mi go oddać. - dodał, uśmiechając się przebiegle.
   - Nie powiem, że mi smutno z tego powodu. - Yifan zaśmiał się nisko, po czym pochylił się by ponownie pocałować ukochanego. Tym razem dłużej.
   Junmyeon zacisnął palce na jasnych włosach Krisa. Ich dłonie momentalnie znalazły drogę do siebie i splotły się w mocnym uścisku. Kto nie chciałby całować się nad brzegiem nocnego morza? To wręcz magiczne, niczym scena z baśni.
   - Brakuje tylko spadających gwiazd, co? - zażartował Junmyeon, kiedy już objęci wpatrywali się w nocny pejzaż nad morzem.
   - Wykraczesz, a ja mam już wszystko czego mógłbym sobie życzyć. - Yifan mocniej ścisnął drobną dłoń Junmyeona i uśmiechnął się zażenowany. Jak zwykle zresztą w takich chwilach.
   - Dobrze, że tylko ja wiem o tej twojej romantycznej stronie, bo chłopaki z drużyny nie daliby ci spokoju. - Jun zaśmiał się głośno, jednocześnie opierając głowę na ramieniu swojego chłopaka. Chyba obaj w takich chwilach robili wszystko by żartami zatuszować swoje zażenowanie niektórymi słowami, ale nie zmieniało to faktu, że randki takie jak ta najbardziej zapadały w pamięć.
   - Chyba będę musiał babci kupić jakiś super garnek czy coś, bo pomysł żebyśmy pilnowali ich domu był genialny. - odparł po chwili Yifan, zupełnie ignorując stwierdzenie Krasnala. Tylko jemu mógł pokazać te swoje głęboko skrywane, może nawet lekko zawstydzające, cechy. Przed nim nie miał tajemnic i szczerze mówiąc chciał by to Junmyeon był tym, kto będzie znał go lepiej niż on sam. Jeszcze nigdy nie był tak pewny tego, że chce z nim spędzić jeszcze sporo lat, jak w tej chwili. - Wiesz, że cię kocham? - spytał ni z tego ni z owego.
   - Jasne, że wiem. Raczej nie dajesz mi o tym zapomnieć. - Junmyeon ukrył stopniowo czerwieniejące policzki i zaśmiał się nerwowo, po czym odchrząknął. - Ja też. - wyszeptał niepewnie. Poczuł, że obejmujące go ramiona zaciskają się mocniej, a Yifan całuje go w czubek głowy.
   Kolejne minuty mijały w komfortowej ciszy, zmąconej jedynie odgłosami morza i cykad. Światło rzucane przez świeczki tańczyło na twarzach dwójki zakochanych, zmiękczając zwykle ostre rysy twarzy Yifana. Chociaż może to uczucie sprawiało, że przy Junmyeonie łagodniał?
   Podobno zakochani czasu nie liczą i w ich wypadku nie było inaczej. Żaden z nich nie wiedział jak długo siedzieli na plaży czy to rozmawiając, czy to milcząc. Było im zbyt przyjemnie żeby przejmować się godziną. Jednak wreszcie to chłód nocy dał im się we znaki i zmuszeni byli zebrać swój piknikowy zestaw i przenieść się do domku dziadków Yifana.
   W kuchni od razu zabrali się za sprzątanie, aczkolwiek nie było to do końca normalne zmywanie. Zanim Junmyeon zdążył wejść do domu, Yifan powstrzymał go, zasłaniając oczy, a sam przygotował kolejną część wieczoru. W całym domu porozstawiane były świeczki, które błyskawicznie zapalił. Stworzyło to wręcz niezapomniany klimat. W asyście takiej aury nawet zmywanie naczyń po pikniku wydawało się czymś idealnym.
   Obaj co chwilę rzucali sobie nawzajem ukradkowe spojrzenia. Całe szczęście, że wszystkie talerze przetrwały coś takiego, bo mniej uwagi nie mogli już im poświęcać.
   Junmyeon zagryzł wargi, wpatrując się w ukrytą w półcieniu postać Yifana. Może i wycierał w tej chwili naczynia, ale to wcale nie czyniło go mniej przystojnym. Był idealnym facetem i tyle. Jun wiele razy zastanawiał się dlaczego jest takim szczęściarzem. No bo w końcu nigdy wcześniej nie kochał i nie był kochanym. Czyżby miało być tak, że jego pierwsza miłość będzie jedyną i ostatnią? Byłby to piękny scenariusz. Nim zdążył zastanowić się nad tym, co robi, pociągnął Yifana za rękę i pocałował bez tchu. Poczuł dłonie obejmujące jego policzki i westchnął szczęśliwy. Nie wiedział co go dziś naszło, ale czuł wielką potrzebę bliskości Yifana i pokazania mu własnych uczuć.
   Przez ten mętlik w głowie zapomniał się i skończyło się tak, że ugryzł Yifana w wargę. Odsunął się od niego, patrząc w zażenowaniu na podłogę. Zagryzł mocno dolną wargę, czując, że zaraz spali się ze wstydu.
   - Hej Jun... nic się nie stało, widzisz? - Yifan wskazał na zaczerwienioną wargę i uśmiechnął się delikatnie, widząc przestraszone spojrzenie swojego chłopaka. - Jestem cały. - zaśmiał się cicho i cmoknął Junmyeona w usta, jednak zanim zdążył się odsunąć, drobne dłonie znalazły drogę na jego kark i w jasne włosy.
   I znów złączyli się w jednocześnie czułym i pełnym pasji pocałunku. Junmyeon czerpał niesamowitą przyjemność z faktu, że silne ramiona Yifana obejmowały go szczelnie w pasie, odbierając mu w ten sposób jakąkolwiek przestrzeń osobistą.
   - Junnie mógłbym tak bez końca i w ogóle, ale muszę skoczyć do łazienki. - Yifan zaśmiał się nerwowo i popędził w stronę toalety.
   Junmyeon rozejrzał się po pustej kuchni, obejmując się ramionami, po czym westchnął cicho i ruszył do sypialni dziadków Yifana. Usiadł po turecku na łóżku, palcem wodząc po lekko napuchniętych ustach. Jednocześnie wpatrywał się trochę nieprzytomnie w tańczący płomień. Po pokoju roznosił się przyjemny zapach kwiatów, najwyraźniej świeczki były zapachowe.
   Nie miał pojęcia co w niego dzisiaj wstąpiło. Przecież nie pierwszy raz całowali się w ten sposób, a jednak coś było nie tak. Czuł się inaczej. Miał wrażenie, że płomyczek łudząco podobny do tego ze świeczki zagościł w jego ciele i raczej nie zapowiadało się na to by miał sam zgasnąć. A przynajmniej nie na dobre. Nie był dzieckiem, zdawał sobie sprawę co to oznacza, ale dlaczego teraz, tutaj, a nie wcześniej czy później?
   Jego rozpędzone myśli zatrzymało dopiero wejście uśmiechniętego Yifana. Uniósł wzrok na swojego chłopaka i bezwiednie przysunął się na brzeg łóżka. Spojrzał głęboko w jego ciemne oczy jakby szukając pozwolenia, którego zresztą nie potrzebował, po czym kolejny już raz tej nocy przyciągnął go do pocałunku. Przez przypadek zderzyli się nosami, co skomentowali krótkim śmiechem i tym razem już nic nie powstrzymało ich od złączenia lekko napuchniętych warg.
   Po chwili, idąc z prądem wydarzeń, opadli na miękki materac, gubiąc się w słodyczy pieszczoty. Dłonie Yifana znalazły się przy głowie Junmyeona, a kolana po obu stronach bioder, sprawiając, że płomyczek w ciele Suho buchnął intensywniej. Ramiona automatycznie zacisnęły się na karku, jakby chcąc przyciągnąć ukochanego jeszcze bliżej.
   Głębokie, powolne pocałunki były czymś co wkrótce miało w pewien sposób zgubić Junmyeona. Świadomość, że tuż nad nim zawisł jego chłopak sprawiała, że chciał poczuć jego ciało w całości na swoim. Jego temperaturę, ciężar, bliskość. Wszystko. Uczucia, pragnienie i gorąc mieszały się w jedno, pozostawiając myśli Junmyeona w totalnym nieładzie. Westchnął głośno, gdy poczuł ciepłe wargi na czułym miejscu u podstawy szyi. Bezwiednie jego usta otworzyły się w niemym wyrazie rozkoszy, który jednak szybko zamaskował, zaciskając wargi w wąską linijkę. Mógł wyczuć, że Yifan w tej chwili się uśmiecha. Jego usta stykały się bez ruchu z rozgrzaną skórą Junmyeona. Nie tylko on miał w tej chwili mętlik w głowie. Yifan nie miał pojęcia czy może, czy powinien posunąć się dalej. Bardziej niż swoje potrzeby, cenił Junmyeona i nie miał zamiaru robić czegoś, na co nie byłby gotowy jego Krasnal.
   Musnął kilka razy delikatną skórę szyi swojego chłopaka, po czym przejechał nosem po całej jej długości i ucałował miejsce u podstawy ucha. Junmyeon odetchnął głęboko, chcąc uporać się z wszechogarniającym uczuciem rozkoszy. Wplótł palce we włosy Yifana, ciągnąc go wyżej, by znów móc poczuć jego wargi na swoich, pulsujących od pocałunków ustach.
   - Jun... - Wyszeptał wprost w jego wargi Yifan. - Jeśli nie jesteś gotowy, przestańmy w tym momencie. - poprosił, patrząc w lekko zamglone oczy Junmyeona. Nieraz o tym rozmawiali i do tej pory Jun twierdził, że nie jest gotowy na seks. Yifan to szanował i nigdy nie naciskał, bo przecież sam nie był jakimś frustratem seksualnym. Stosunek nie był mu do życia potrzebny jak powietrze, a raczej traktował to jako dodatek do związku, kolejny poziom zażyłości i okazania sobie miłości.
   Junmyeon zagryzł wargę, patrząc w dół. Czy wciąż się tego bał? Czy wciąż czuł niepewność?
   - Chcę tego. - Odparł pewnie, podnosząc wzrok. Spojrzał prosto w ciemne oczy Yifana, gdzie zobaczył uczucie mieszające się z pragnieniem. Wciąż nie był pewien czy jest na to gotowy, ale jednocześnie tego chciał. Jeszcze nigdy wcześniej nie czuł aż takiego pragnienia by dotykać i być dotykanym przez Yifana.
   - Wiesz, że jeśli się rozmyślisz, albo będzie bolało czy cokolwiek innego, przestaniemy, tak? - Upewnił się Yifan. Nie wybaczyłby sobie, gdyby przez niego Junmyeon kojarzył ich pierwszy raz jako coś nieprzyjemnego.
   - Wiem. - Junmyeon wziął głęboki wdech, po czym wypuścił z płuc powietrze, uśmiechając się szeroko. Widząc to, Yifan nie mógł powstrzymać się przed odwzajemnieniem gestu. Niespiesznie obaj usiedli z powrotem naprzeciwko siebie na materacu, wpatrując się w siebie z mieszanką uczucia i pożądania. Obaj stresowali się tym, co miało nastąpić, chociaż prawdopodobnie zupełnie niepotrzebnie.
   Tym razem to Yifan zainicjował pocałunek, jednocześnie wędrując dłońmi w okolice bioder Junmyeona. Miał wielką ochotę ściągnąć z niego koszulkę, ale zamiast tego postanowił dać mu się przyzwyczaić, błądząc pod nią rozgrzanymi dłońmi, poznając jego ciało jedynie zmysłem dotyku. Skóra Junmyeona była aksamitnie miękka i gładka. Yifan mógł wyczuć delikatne mięśnie, poruszające się intensywniej, gdy ich pocałunek stawał się bardziej namiętny. Czuł pod palcami mocno bijące serce.
   Junmyeon zadrżał lekko, gdy jego koszulka wreszcie została zdjęta. Nie było mu zimno, dłonie Yifana doskonale go ogrzewały. Chodziło bardziej o to, że znalazł się przed nim półnagi w łóżku. Czy się wstydził? Może trochę, ale jednocześnie nie mógł się doczekać kiedy on sam będzie mógł zrobić to samo z bokserką Krisa.
   - Teraz... daj mi... - zdołał wymruczeć między pocałunkami. Kilka razu udało im się zderzyć zębami czy przygryźć język drugiego, ale zbywali to krótkim parsknięciem czy uśmiechem. W końcu to nie było nic wyreżyserowanego żeby szło jak z płatka. W takiej chwili bardzo łatwo było stracić czujność i zderzyć się nosami jak właśnie w tej chwili. - Chyba będę miał rano siniaki. - zażartował Junmyeon, zaplatając ramiona na karku Yifana. Obaj uśmiechnęli się szeroko, powstrzymując wybuch śmiechu, po czym wrócili do przerwanej czynności. Dłonie Junmyeona powoli i niezgrabnie zsunęły się na umięśniony brzuch Krisa. Zatrzymały się tam na dłuższą chwilę, po czym niepewnie wkradły się pod bokserkę, jednocześnie nieznacznie ją podciągając. Ciepło bijące od ciała Yifana skutecznie ogrzewało chłodne od nerwów dłonie Junmyeona. Wiedział, że nie powinien się stresować, a jednak nie umiał się uspokoić na tyle, by palce przestały mu drżeć. Niepewnie przesunął dłońmi po wyrzeźbionym torsie swojego chłopaka, zahaczając przypadkowo o jeden z sutków, co wywołało cichy jęk Yifana. Speszony Jun chciał szybko odsunąć dłoń, jednak Yifan przytrzymał ją przy swojej klatce piersiowej, jednocześnie przerywając pocałunek. Sam delikatnie trącił jeden z sutków Junmyeona, chcąc pokazać mu jak przyjemne niesie to ze sobą doznanie.
   Jun zachłysnął się powietrzem, chcąc powstrzymać jęk, wydobywający się z jego gardła. Posłał Krisowi przestraszone spojrzenie i spuścił głowę zawstydzony. Jego dłonie zostały uwolnione z uścisku i opadły bezwładnie wzdłuż ciała.
   - Co się dzieje? - Yifan był widocznie zmartwiony zaistniałą sytuacją. Czy zrobił coś źle? Może jednak nie powinni...
   - Ja... - Junmyeon  zaplótł ramiona na piersi, chcąc się jakoś osłonić i pokręcił głową.
   - Nie wstydź się tego. - poprosił Yifan, odciągając powoli ręce Krasnala. - Ani swojego ciała ani jego reakcji. Proszę. - Yifan pocałował wierzch obu dłoni Junmyeona i ścisnął je mocniej by dodać mu otuchy. - Może jednak nie powinniśmy...
   - Nie. - zaoponował Jun. To, że się wstydził nie znaczyło, że nie chciał tego wszystkiego doświadczyć. - Chcę tego, ale po prostu... - Yifan pochylił się i delikatnie pocałował swojego chłopaka, przerywając mu w pół zdania.
   - Też się denerwuję. - na dowód pokazał mu swoje lekko drżące dłonie. Junmyeon spojrzał zdziwiony na swojego chłopaka, nie do końca wierząc w to, co widzi. Jakoś nie mieściło mu się w głowie, że jego Yifan mógł się w tej chwili stresować. Przecież zawsze był taki pewny siebie i w ogóle.
   - Jesteśmy beznadziejni. - zaśmiał się cicho i pewniejszy siebie ściągnął z Yifana bokserkę, po czym pocałował go.
   Znów opadli na miękki materac, ale tym razem nieco ośmielony Junmyeon błądził dłońmi po nagim torsie swojego chłopaka. Dotykanie jego gładkiej skóry było nieziemskim doznaniem. Kilka razy odważył się zahaczyć o sutki Yifana, dostając w zamian zduszony pocałunkiem jęk. Jednak nie na długo przejął inicjatywę, bo wraz z tym jak usta Krisa zawędrowały na jego szyję, poczuł dłonie na swoich biodrach, niebezpiecznie zbliżające się do gumki od bokserek i zamka spodenek. W tym momencie jego oddech stał się płytszy i to nie tylko ze względu na to, że Yifan umiejętnie całował czułe miejsce u podstawy szyi.
   Kris z wahaniem odpiął guzik spodni Junmyeona, jednocześnie odrywając się od jego szyi i patrząc mu głęboko w oczy, jakby szukając jakiegokolwiek sprzeciwu. Nie zauważył nic oprócz zaufania, więc drżącymi palcami rozsunął rozporek. Wciąż wpatrując się w ciemne oczy Junmyeona, włożył kciuki za gumkę bokserek i bardzo powoli zaczął je z niego zsuwać. Nim odważył się przenieść wzrok z twarzy swojego chłopaka, minęła dłuższa chwila. No ale przecież nigdzie im się nie spieszyło, a pokonywanie kolejnych drobnych barier wymagało cierpliwości.
    Wszystko stawało się powoli bardziej chaotyczne, ale przy tym nie pozbawione delikatności. Każdy dotyk, każde wymykające się z ust słowo czy też przeróżne odgłosy przeżywanej rozkoszy, były czymś nowym, do tej pory nieznanym. Poznawali siebie w pewien sposób na nowo. Pragnienia, o których do tej pory nie mieli pojęcia, wychodziły na jaw, a oni uczyli się je zaspokajać. Oczywiście nic nie wychodzi idealnie za pierwszym razem, jednak z czasem uda się niedociągnięcia zminimalizować, a nawet zlikwidować. Ból, który często towarzyszy pierwszym próbom szybko mija, a zamiast niego pojawia się coś czego nie da się opisać słowami. Bezbrzeżna rozkosz, poczucie bliskości i morze uczuć, które mieszają się razem wywołując mętlik w głowach zakochanych.
   Junmyeon odrzucił do tyłu głowę, czując nagłą potężną falę rozkoszy. Przed oczami mu pobielało, a z ust wydobyły się bezładne wyznania i niewyraźnie wymówione imię ukochanego. Przez chwilę nie wiedział gdzie jest czy co się z nim dzieje, a gdy wrócił na ziemię poczuł na policzku gorący oddech Yifana, który opadł obok niego na pościel. Obaj byli rozgrzani, na wpół przytomni i co najważniejsze, niezmiernie szczęśliwi.
   Jun przymknął oczy, uzmysławiając sobie, że właśnie Kris skradł jego kolejny pierwszy raz, a on nie miał nic przeciwko, by zabrał mu następne. Gdyby kiedyś odszedł, zabrałby ze sobą gigantyczną część Junmyeona i najpewniej niezmiernie by to bolało. Chyba nawet żaden z nich nie odważyłby się wyobrażać sobie czegoś takiego.
   Yifan wreszcie uniósł się na łokciu i ułożył tak by bez problemu móc objąć swojego Krasnala. Oparł brodę na czubku jego głowy i odetchnął głęboko. Uśmiech cisnął mu się na usta, a powieki ciążyły jak jeszcze nigdy. W pół śnie ucałował Junmyeona w czoło i nakrył ich kołdrą.
   - Kocham cię. - wyszeptał po raz kolejny tej nocy. Nigdy nie wyobrażał sobie, że spotka go takie szczęście. Kochać i być kochanym przez kogoś tak cudownego jak Junmyeon było czymś niewyobrażalnie pięknym. Chciał doświadczać tego uczucia codziennie przez resztę życia. Miał wrażenie, że jego miłość nigdy nie osłabnie, a wręcz będzie przybierać na sile z każdym dniem. Zdecydowanie był najszczęśliwszym mężczyzną na Ziemi, mogąc trzymać cały swój świat w ramionach.
   Rano pewnie będą się śmiać, że prezent od Baekhyuna i Chanyeola wreszcie na coś się przydał, ale teraz? Teraz nie mieli na to ani siły ani nastroju. Junmyeon nawet już cichutko chrapał wtulony w swojego chłopaka.
   Yifan wpatrywał się w sufit, palcami wodząc po nagim ramieniu swojego Krasnala. Chyba dopiero docierało do niego to, co się stało. Może to i dziwne, ale nagle zaczął się przejmować tym, że zrobili to w łóżku dziadków. Niby miejsce nie jest ważne, ale jak pomyślał sobie, że starsi ludzie mogliby się o tym dowiedzieć, automatycznie się zarumienił. Trochę teraz dziwnie będzie mu się patrzyło na dziadków. Chociaż pewnie Jun będzie czuł się jeszcze bardziej niezręcznie.

   Ale nie to w tym momencie powinno być najważniejsze. Chociaż w sumie dlaczego nie? Chyba był jeszcze zbyt oszołomiony żeby wspominać miniony wieczór, a w sumie też jeszcze trwającą noc. Czuł się kompletny i chyba to było w tym momencie najważniejsze. Wspomnienia zostawi sobie na poranek. Miło będzie się obudzić, przypominając sobie wszystkie wyznania Junmyeona i to, jak pięknie wyglądał tej nocy. Nie to żeby za dnia był jakiś brzydki. W każdym razie skradł serce Yifana i chyba to się właśnie liczyło. Oby wszystko było tak idealne jak przez cały miniony rok. Tylko tego pragnął Yifan. Reszta mogła przyjść z czasem, ale najważniejsze żeby był przy nim Junmyeon.

*~*~*

Serdecznie witam wszystkich czytających! ^^

Wiem, że sporo z Was czekało na ten rozdział, który notabene do samego końca trzymałam w jako takiej tajemnicy :P Do tego pewnie dużo osób spodziewało się czego innego, ale ja mam słabość do romantycznej atmosfery i wszystkiego co fluffowe :P Mam nadzieję, że taka wersja spodobała się wszystkim o wiele bardziej od innych tego typu scen ^^ 
No to za nami ostatni rozdział~ Już niedługo pożegnamy się z TAOA i mam nadzieję, że z wielgachnym uśmiechem powitamy My Crazy Love Story :D

Jakoś pod koniec sierpnia mój blog obchodzi urodzinki. To już drugie, więc chcę podziękować, że jesteście, czytacie i komentujecie ^^ Po prostu zwykłe dziękuję, które chyba mimo wszystko ma wielkie znaczenie ;) Wytrwajmy razem kolejny, trudny dla mnie (matura ;_;) rok! ^^
Kocham Was <3


XOXO

34 komentarze:

  1. Wzajemnie <3
    Z wielkim uśmiechem powitam MCLS :D
    Choć szkoda, że TAOA się kończy ;<
    Fluff jest fajny ;3
    i baardzo pasuje do tej pary ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak będzie ^^ No mi też smutno, że się kończy, ale taka kolej rzeczy xD

      Usuń
  2. siedzę i beczę ;;
    JESU TO JEST TAKIE PIĘKNE ;;;;;;;;
    nie możesz tego od tak zakończyć ;;
    ale aksdjfdhskjvbsjfvbkfshvbdfkjvsd <3

    (przepraszam, że długo nie komentowałam, ale wiernie czytałam!')
    buziaki! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no nie rycz XD To tylko takie tam KrisHo :P
      (nie śmiałabym się gniewać ^^)

      Usuń
  3. Witaj!
    Piękny, ostatni rozdział TAOA. Słodki i puchaty, taki suhowo-krisowy. Aż łezka się kręci, że to już prawie koniec, naprawdę. Opowiadanie cudowne od samego początku! Ah, nie wiem co mam napisać. Pocieszające jest, że ruszysz niedługo z nowym projektem.
    Tak poza tym - wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Życzę weny i gorąco całuję~
    Samantha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli taki jak w założeniu miał być ^^ No mam nadzieję, że się ten nowy projekt uda :D
      Dziękuję <3

      Usuń
  4. Wiesz, warto włazić na Twojego bloga po kilka razy na dobę ;)) Trochę dziwnie czytałam ten rozdział, bo najpierw na telefonie, a teraz na laptopie, bo nie mogłam skomentować. Ale serio to było puchate i słodkie. Takie w stylu TAOA. Czasami mam dziwnie odczucie jak wiem, że coś ma się skończyć. I tak długo wytrwałaś z pisaniem tego opowiadania. Nie mogę uwierzyć, że to jest prawie koniec. Jeszcze epilog i żegnaj z tym opowiadaniem. Nie mówię, że musisz to ciągnąć, bo naprawdę nie wiem jak mogłabyś kontynuować (nie żeby coś c:). ALE! Sam rozdział...Masz rację, taki klimat jaki utrzymałaś był naprawdę świetny. Nie wiem, nie miałam odczucia, że mogłabym rzygać tęczą i spać na chmurach, bo owszem, było słodko, ale bez przesady. Yifan i Junmyun, daję wam like!
    Wow, drugie urodziny bloga? To ja życzę, abyś nadal pisała i żeby ten blog istniał jak najdłużej! Haha, wiem co to znaczy ciężki rok (choć nie będę mieć matury, to coś innego zwali mi się na głowę. Tak wkoło na wesoło xDD) Naprawdę nie wiem co mam napisać. Czekam na epilog i kolejne Twoje opowiadanie. Może po epilogu naskrobię coś więcej, bo teraz nie jestem w stanie ;_; Naprawdę życzę Ci weny, duuuuuuuużo weny i czasu. Kocham Twoje opowiadania <3 Serdecznie pozdrawiam - Miś Yogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślisz? ^^
      No wiesz, kiedyś wszystko musi się skończyć, a w TAOA już było wszystko, o czym chciałam napisać :P Yeah, KrisHo zdało xD
      No mam nadzieję, że to się spełni! *.* Dziękuję <3

      Usuń
  5. Od samego początku przeczuwałam, że to będzie TEN rozdział. Klimacik był bardzo dostrzegalny. ^^
    O mamuniu, ja też chcę takiego Krisa co będzie mi świeczki zapachowe pod nos podstawiał. Gdzie można takiego zamówić? Bardzo potrzebuję i to bardzo, bardzo, bardzo pilne. Nalegam, rili.
    To było takie puchowe i słodziutkie, awwwwwwwww <33333333. Jednak co jak co, ale z Suho aka Dziewicy Orleańskiej aka DON'T TOUCH MY NIPPLES śmiałam się przez pięć minut. Jak nie więcej. Cieszmy się i radujmy, że nikogo nie obudziłam.
    Wait a minute... To już dwa lata? O krisusie jak ten czas szybko mija. Przyznam się bez bicia, że Twojego bloga czytam niemal od początku, jednak never ever nie komentowałam, bo jestem leń, a zapominam szybciej niż Xing. Zaobserwowałam też niedawno, bo myślałam, że już obserwuję, a tu taki surprise, że nie. Wracając jednak do rzeczy bardziej istotnych, to ja Ci życzę jeszcze dużo opowiadań dodanych tutaj, wieeeeeeeeeeeluuuuuuuuuu wyświetleń i komentarzy, cukru-lukru, jednorożca i tyleeeeeeeee tęcz. Kochajmy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No były na to spore szanse, chociaż miałam momenty, gdy kompletnie chciałam z niego zrezygnować xD
      No z tego co wiem to chyba w Chinach sprzedają xD Do tego może dostaniesz w Kanadzie albo w Korei hehehhehe *le suchar*
      Śmiałaś się ze wstydliwego Juna? :c No ale w sumie... xD
      No tak wyszło :P Cieszę się, że jednak spróbowałaś :D
      Dziękuję~

      Usuń
  6. Omg w końcu sie stalo nareszcie tylko modlenia czekania przydało sie na cos<33 Kocham to Opowiadanie i trochę mi smutno ze to juz koniec ale przecież po tym bd nowe opowiadanie mam nadzieję ze bd tak fajne i interesujace jak to chociaz sadze ze zadne nie przebije Fantazji chociaz to moje zdanie i nie kazdy musi sie z nim zgadzać:> Jezu Jun byl taki słodki i nie winny a ten moment z tymi sutkami po prostu rozczula <3 Nw co jeszcze napisać chyba tyle ze kocham twojego bloga i ogólnie to jak piszesz <3 I ze juz nie mogę sie doczekac następnego opowiadania a i mam nadzieje ze jeszcze pojawi sie jakieś opowiadanie moze oneshot o Ontae bo cos Malo teraz ich piszą :(( A szkoda bo kochan ich<3 Dobra koniec tych czułości Powodzenia i Wenyyyy^•^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kiedyś musiało się spełnić xD No ba! Postaram się je napisać jak najlepiej :D
      Jakkolwiek to brzmi z tymi sutkami xD
      Nwm co się pojawi, bo to zależy od mojego nastroju hahahahaha

      Usuń
  7. Omg my feelz right now
    I cant exprein what i feelz
    Najlepsze możliwe zakończenie <3
    Płaczę jesu boska dzięki ci za taoa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwego zakończenia to jeszcze nie było hehehehe ^^ Czekaj na epilog :P

      Usuń
  8. Teraz w koncu moge powiedziec ze czuje sie w pelni spelniona xD moze sam seks nie byl calkiem opisany ale nie jestem jakims frustratem czy cos xD ladnie opisane...i ta ich urocza nieporadnosc...oj bede tesknic za tym opowiadaniem... dziekuje za tak cudowny rozdzial a teraz moge isc spokojnie spac xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nareszcie xD Nie miałam zamiaru opisywać~ :P
      Polecam się xD

      Usuń
  9. Pomyśleć, że nie jestem jakąś wielką romantyczką, która całymi godzinami ogląda filmy i czyta książki, głęboko wzdychając za każdym razem, gdy któraś z postaci wyzna miłość, ale przy Twoim nie mogę się powstrzymać. I tutaj nie chodzi tylko o ten rozdział. Całe opowiadanie jest takie przesłodkie. Świetnie się wczułaś w tą fluffową atmosferę. Kris na serio kolekcjonuje wszystkie pierwsze razy Suho, ale mam nadzieję, że złamanego serca nie będzie na tej liście. Poza tym tak wspominając, jaki Wufan był na początku to trudno uwierzyć, że chłopak jest zdolny do takich ckliwych wyznań. Ale trzeba przyznać, że ta wersja jego jest najlepsza. Miłość potrafi zmienić ludzi.Szkoda, że to już ostatni rozdział. Gdzie ja znajdę drugie takie opowiadanie, jak Twoje?
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem taką typową romantyczką xD W sumie poznałaś mój typ romantyzmu czytając TAOA ^^ Fluff to mój żywioł ^^ No wiesz, Suho jeden jego też chyba zgarnął xD No wiesz, miłość zmienia ludzi xD O~ też to napisałaś xD Nooo~ Będzie kolejne u mnie hahahahha

      Usuń
  10. Czekałam na ten rozdział tak bardzo i w końcu jest ♥ nie zawiodlaś mnie, chociaż zastanawialam się jak można napisać taką scenę w sposób fluffowy, ale wyszło idealnie ~ już się nie mogę doczekać MCLS ale troszkę mi smutno że TAOA się skończyło, mam sentyment do tego opowiadania ;-; gdyby nie ten ff nie shipowałabym KrisHo xD Powodzenia z maturami ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no się pojawił ^^ Nie wiedziałaś? Teraz już masz przepis hahahahaha
      Też mam sentyment :D Cieszę się, że cel TAOA wypełniony :P

      Usuń
  11. Zaklepuje miejsce, by pamietac, ze mam skomentowac!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zacznę może od końca.... Gratuluje kolejnego roku bloga, życzę Ci aby następny był równie wspaniały i jestem z tobą całym sercem. Dosłownie, bo sama też w tym roku mam maturę, jeszcze trzeba obronić i zrobić dyplom a do tego jutro już do szkoły. Ach, aż mam nieprzyjemne ciarki na ciele jak o tym myślę.
    I co to ma być? Za szybko dodajesz rozdziały! (wiem, pewnie rzadko słyszysz takie zażalenia). Nie zdążyłam się dorwać do poprzedniego rozdziału a ty już dodajesz kolejny... no co to ma być?! xD
    No ale w końcu dostałam to czego chciałam od kilkunastu rozdziałów.... i jestem zadowolona (jakkolwiek to brzmi). Chociaż w sumie spodziewałam się takiego słodkiego, fluffowego smuta. Co prawda ostatnio mam sporą awersję co do fluffów. ;< Wywołują u mnie smutek, chociaż brzmi to abstrakcyjnie... Niemniej cieszę się, że wszystko się skończyło dla nich dobrze. Było tyle miłości i czułości, że idzie się zasłodzić xDD No i ogólnie dla wszystkich się skończyło dobrze.
    Nie mogę się też doczekać nowego opowiadania. Jestem bardzo ciekawa co tym razem dla nas przygotowałaś.
    Hm.. mam w sumie jeszcze tyle uczuć do wylania, lecz nie umiem tego przekazać. Powiem jeszcze tylko, że dziękuję Ci za ciężką pracę nad opowiadaniem i życzę weny oraz powodzenia w szkole < 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję~ Mam nadzieję, że minął ci względnie ten tydzień ^^
      No wybacz xD Korzystałam z wakacji, bo teraz już nie będzie tak kolorowo :/
      No a czego innego można było spodziewać się po TAOA jak nie fluffa? :P Aż dziwne O.O
      Mam wrażenie, że się spodoba ^^ Myślę, że takie tło wydarzeń jak w MCLS jest żadko spotykane w ff ^^
      Polecam się :P

      Usuń
  13. Zabierałam się do napisania komentarza z jakieś dobre paręnaście godzin ;-;
    Jeszcze nie umiem jakoś tak dobrać odpowiednio słów, bo nadal feelsuję tym uroczym zakończeniem o którym piszę ci już tyle razy :3
    To ff jest takie piękne *-*
    No to co, czekam na epilog i nowe opowiadanie :3
    Chociaż i tak będzie mi ciężko rozstać się z tym ;c
    Weny kochana~♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chwilkę zeszło hahahaha
      Czekaj cierpliwie, a ja mam nadzieję, że pomimo maturalnej dam jakoś radę pisać ^^
      Damy radę ;)

      Usuń
  14. Ten rozdział jest jhgfghjkjhghjhghjkjhg
    Dziękuję za uwagę XDD

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział jak zwykle genialny i taki słodki że awwwwwwww <- to chyba najbardziej oddaje moje uczucia.
    Ciężko będzie się pożegnać z TAOA (na pewno kiedyś do niego wrócę), ale jednocześnie nie mogę się doczekać MCLS.
    Pozdrawiam, ściskam i dużo weny życzę! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy podobne odczucia ;) Ale mimo wszystko jestem podekscytowana nowym opowiadaniem ^^

      Usuń
  16. Chociaż czytam opowiadanie niemal od początku (zaczęłam przy piątym? szóstym? rozdziale), nigdy wcześniej nie zdobyłam się na komentarz. Być może to dlatego, że miałam co do niego kilka (dużo) zastrzeżeń (gramatyczno-leksykalno-składniowych); a teraz TAOA się skończyło i naprawdę głupio było mi nic nie napisać. Przepraszam, jestem najgorszym czytelnikiem, na jakiego blog może zachorować. Chciałam jednak podziękować za ten tekst i ogrom pracy, który na pewno został włożony w jego napisanie; niektóre fragmenty i zdania mnie drażniły, ale nie porzuciłam tego tekstu (i nie żałuję). Widać naprawdę duży progres w stylu i chociaż opowiadanie momentami było wyrwane z rzeczywistości dramy, w końcowym rozrachunku jest całkiem niezłe. Może to sentyment, a może po prostu kawałek dobrej historii. Jedyne, co jest pewne to fakt, że to ja czepiam się zbyt wielu rzeczy. Tak naprawdę nie powinnam wcale - bohaterowie TAOA z czasem zaczęli być więcej wymiarów niż jeden, a całość jest po prostu cudownie urocza i klimatyczna w niezobowiązujący, nastoletni sposób.
    Będę czekać na następne opowiadanie - i nawet, jeśli znów nie będę go komentować, proszę mi to wybaczyć. Jestem po prostu okropna i

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie twierdzę, że jestem jakąś wybitną "pisarką", więc nigdy nie twierdziłam, że nie popełniam błędów :P Co ważniejsze, nie obraziłabym się gdybyś mi je wytykała ^^ W końcu człowiek uczy się na błędach, a ja chce takowych robić coraz mniej. Tak więc taka moja gorąca prośba, gdyby ci się czasem chciało, daj znać co robię źle xD Nam obu będzie w związku z tym lepiej :P
      Cieszę się, że styl cały czas poprawiam, bo po to właśnie prowadzę bloga :P
      Cieszę się, że pomimo uchybień, historia i tak ci się podobała ^^
      Z miejsca wybaczam hahahaha ;)

      Usuń
  17. Scena całego pierwszego razu była naprawdę bardzo fajna, aczkolwiek, ja jak to ja, fanatyk pisania pornosów ( lol xD ) dodałabym kilka szczególików, już kiedy to robią, ale taka wersja, jest naprawdę również fajna. ^^ Nie wszyscy muszą pisać dzikie seksy, czy coś, i czasem dobrze jest poczytać coś subtelnego, ale ze szczyptą intymności.
    I lepiej, aby nic nie mówili dziadkom, albo sprali te swoje mleczne nasionka, haha. XD No cóż, już sobie wyobrażam ich reakcję, kiedy dziadkowie wracają ,a oni czerwoni, jak buraczki. W ogóle fajnie, że w koncu do tego doszło, i podziwiam, że Fun jest taki wytrwały, że wytrzymał rok bez bliższych stosunków, jak ten o tutaj.
    Jak ten czas leci, widzę, że świętowałaś 2 latka bloga, a ja w listopadzie również będe, tylko mojego pierwszego, a drugi musi poczekać bodajże do marca, lub kwietnia. xD No i wracając do tego czasu, już koniec TAOA. o.O Trochę przykro się robi, ale cóż, zawsze coś się kończy i zaczyna, co nie? No i czekam niezmiernie, na ruszenie z nowym opkiem i rozumiem co do matur, i rzadkim dodawaniem prac. No i współczuje Ci tu z miejsca tego wszystkiego, bo się maja pozmieniać. :O Pozdrawiam!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście właśnie tych szczegółów chciałam uniknąć żeby nie zniszczyć klimatu niewinności~ :P
      A ty byś czerwona jak buraczek nie była? xD
      Ale Yifan wcale ich nie potrzebował ;) Sam o tym"myślał" xD
      No ba~ Przychodzi czas na początki i końce :D
      No mam nadzieję, że jakoś przetrwam kekeke :D

      Usuń