The Art of Attraction XXXV

Styczeń = powrót do codzienności


   Pierwszy stycznia chyba powinien zostać nazwanym Międzynarodowym Dniem Kaca czy coś w tym stylu. Bólu głowy, rewelacji żołądkowych, ewentualnie dramatów międzyludzkich nie dało się uniknąć. Zawsze trafiało się coś, co sprawiało, że człowiek musiał dochodzić do siebie przez cały pierwszy dzień nowego roku.
   Jongin po raz kolejny przekonał się o tym wszystkim. Dobrze, że już wczoraj rano zaopatrzył się w zapas tabletek przeciwbólowych. Nie bardzo przytomny poczłapał do kuchni, łyknął lek i wrócił do łóżka, gdzie wciąż smacznie spał Kyungsoo. Państwo Kim wyjechali na Sylwestra do znajomych dzięki czemu Kai miał wolną chatę. Oczywiście jego rodzice byli gotowi na masę różnych głupich pomysłów jakie mogą wpaść do głowy ich jeszcze nieletniemu synowi. Szczęśliwie dla nich Jongin nie zorganizował domówki tylko razem z przyjaciółmi wybrał się do klubu. Co prawda potem wylądował z Kyungsoo w łóżku, ale tego można się było spodziewać. W końcu nie był to pierwszy raz.
   Jongin objął w pasie swojego chłopaka i wtulił się w jego nagie plecy. Przymknął oczy, starając się przypomnieć sobie z kim byli na imprezie. Na sto procent był tam Sehun. Kiedy przypomniał sobie o przyjacielu, momentalnie puścił śpiącego Kyungsoo, by sięgnąć po swoją komórkę. Napisał do przyjaciela sms-a z pytaniem o samopoczucie, po czym położył sobie komórkę na nagim torsie. Rodzice nie powinni wrócić mniej więcej do szesnastej, a Soo pewnie jeszcze chwilę pośpi, bo wyglądał w nocy na wyjątkowo wyczerpanego.
   Telefon Jongina zabrzęczał cicho, sygnalizując nadchodzącą wiadomość. Okazało się, że Sehun jest w całkiem znośnym stanie, więc Jongin postanowił dowiedzieć się dokładniej kto był z nimi w klubie. Niby kojarzył jeszcze Baekhyuna z Chanyeolem, Minseoka z Jieun i Jongdae z dziewczyną, której żaden z nich nigdy wcześniej nie widział. Mimo wszystko wolał się upewnić czy pamięć mu nie szwankuje.
   Żałował trochę, że Junmyeonowi nie udało się przekonać Yifana do tej imprezy. Fajnie byłoby się znów spotkać całą paczką, ale niestety nawet jeśli ta dwójka by dołączyła, wciąż paru osób by brakowało. Tao i Yixing dalej siedzieli w restauracyjce w prowincji Hunan, a Luhan najwyraźniej nie miał zamiaru wrócić aż do końca roku akademickiego.
   No ale najważniejsze, że przy swoim boku miał Kyungsoo i Sehuna, prawda? Prawda. Swoją drogą to zadziwiające, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy aż tak zbliżył się z Sehunem. Kiedy jeszcze wszyscy byli w jednej szkole, jakoś więcej czasu spędzał z Kyungsoo, choć już wtedy bardzo dobrze dogadywał się z Oh. Może po prostu obaj byli tak zajęci swoimi drugimi połówkami, że dopiero niedawno zorientowali się, że najwyraźniej są dla siebie dobrym materiałem na przyjaciół. W sumie to całkiem dobrze wyszło, bo przynajmniej po wyjeździe starszej części grupy, nie poczuli się aż tak samotni. Szkoda tylko, że mieli mniej okazji do zakładów.
   Śpiący do tej pory Kyungsoo przeciągnął się i oparł na łokciu by móc spojrzeć na swojego chłopaka. Kai siedział z nosem przylepionym do smartfona i cóż... wyglądał źle. No ale czego tu się spodziewać po posylwestrowym poranku? Sam Kyungsoo pewnie wyglądał podobnie.
   - Dzień dobry. - wychrypiał D.O, uśmiechając się delikatnie. Jongin szybko odłożył komórkę i posłał starszemu zdziwione spojrzenie.
   - Myślałem, że jeszcze sobie pośpisz. - stwierdził, poprawiając się trochę na poduszce. - Chcesz coś przeciwbólowego? - W jego głosie wyraźnie było słychać troskę.
   - Wystarczy to... - Kyungsoo pochylił się nad swoim chłopakiem, po czym pocałował go krótko i wstał, zostawiając na łóżku zdziwionego Kaia. - ...i dobre śniadanie. - dodał, uśmiechając się w swój własny, rozbrajający sposób. Jongin musiał przyznać, że jego chłopak uśmiechał się naprawdę uroczo. Ktoś kiedyś stwierdził, że usta Kyungsoo układają się w kształt serca, kiedy się uśmiecha i może nawet było w tym trochę prawdy.
   - Zobaczę co da się zrobić. - Kai uśmiechnął się szeroko i zeskoczył z łóżka. Z szafy wyciągnął dwie pary bokserek. Jedne od razu na siebie wciągnął, a drugie rzucił w stronę Kyungsoo. Starszy chłopak ubrał się i pociągnął Jongina do kuchni.
   Kyungsoo wskoczył na blat stołu, po czym spojrzał wyczekująco na swojego chłopaka. Zamachał w powietrzu nogami, układając usta w dzióbek. Prawdopodobnie mało kto spodziewałby się po nim i Jonginie takich zachowań, ale kto by się tam przejmował? Zupełnie inaczej miały się ich relacje kiedy byli sami, więc nie było się co dziwić.
   - Jongin... - Kyungsoo spojrzał niewinnie na swojego młodszego chłopaka. - Nie gap się tak i zrób to śniadanie. - Parsknął śmiechem, widząc jak Kai otrząsa się z zamyślenia.
   - Bardziej podobała mi się ta pierwsza opcja. - stwierdził Kai, pochylając się nad Soo. Trącił go nosem w policzek, po czym odszedł uśmiechnięty w stronę lodówki. Wyciągnął składniki na proste śniadanie i zabrał się do roboty.
   Po chwili przed nosem Kyungsoo pojawił się talerz z tostami i kubek herbaty. Śmiejąc się i rozmawiając, zjedli śniadanie, po czym przenieśli się do salonu, gdzie bez większego zainteresowania oglądali jakiś program rozrywkowy. Kai objął Kyungsoo w talii i wtulił się w jego szyję. Lubił się do niego przytulać, bo zawsze był taki przyjemnie cieplutki. Co prawda lubił też robić z Soo inne rzeczy, ale na wszystko jest odpowiednia chwila.
    - Dawno tak nie siedzieliśmy. - Kyungsoo westchnął i uśmiechnął się delikatnie. Niby czasem przyjeżdżał w weekendy, ale to nie to samo. Już nie mógł po szkole odrabiać z Kaiem lekcji czy szykować się do sprawdzianów, ewentualnie po prostu się lenić. Teraz musieli do siebie dzwonić, ale nie było to aż takie złe. W końcu wciąż byli w tym samym państwie, a to już coś. Przynajmniej nie mieli tego problemu co Luhan i Sehun, ewentualnie czasami Yifan i Junmyeon. Chociaż w sumie tych drugich nie powinno się liczyć, bo Kris  jeszcze nie zostawił Suho samego na dłużej niż miesiąc, kiedy odwiedzał rodzinę.
   - No i jeszcze nie można się tym nacieszyć. - mruknął Jongin. - Zaraz szkoła i cały ten syf. Niedługo nasza drużyna ma zawody, więc praktycznie nie będziemy z Sehunem schodzić z boiska... Wolałbym tak jeszcze trochę się polenić. - dodał, krzywiąc się na myśl o zajęciach.
   - Też bym wolał nic nie robić, ale niestety to by było zbyt wygodne. - Kyungsoo pogładził swojego chłopaka po ciemnych kosmykach i uśmiechnął się blado. Wizja dalszej nauki na medycynie go dobijała. Powoli zaczynał się zastanawiać czy na pewno dobrze wybrał. Niby od dziecka chciał być lekarzem, ale chyba nigdy nie zdawał sobie sprawy ile z tym roboty. Chociaż kto powiedział, że marzenia spełniają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Trzeba się nieźle napocić żeby osiągnąć to czego się chce, a dodatkowo powinno się wliczyć możliwe straty, które niestety często są nie do uniknienia.
   - No racja. - Kai ponownie westchnął i poprawił się na kanapie, chcąc znaleźć wygodniejszą pozycję. - To całe wchodzenie w świat dorosłych wcale mi się nie podoba... Jak wy wszyscy to przeszliście? - spytał pół żartem, pół serio.
   - Ja wiem, że teraz kwestionujesz masę spraw i takie tam poważne sprawy, ale to minie. Wszystkim mija. - odparł Kyungsoo, obejmując bruneta. - Musisz mi wierzyć, bo wiesz... w końcu jestem twoim hyungiem. - dodał, widząc niepewną minę młodszego.
   - No tak, teraz czuję się spokojniejszy. - sarknął Jongin, mimo wszystko uśmiechając się szeroko. Kto by pomyślał, że ma też taką miękką i delikatną stronę? Reszta paczki po prostu uważała, że jego ramię jest przyrośnięte do Kyungsoo, a za tym szło podejrzenie, że Kai po prostu nie może przeżyć bez obłapiania swojego chłopaka. Dodatkowo twierdzili, że jest wrednym bratem bliźniakiem Sehuna, więc aktualna scenka jeszcze bardziej by ich pewnie zdziwiła.

***

   Na nieszczęście dla wszystkich uczniów dzień powrotu do szkoły nadszedł zbyt szybko. Jak zwykle przerwa od nauki wydawała się zbyt krótka, ale nikt nie miał na to żadnej rady. Niewyspane nastolatki marudziły, ale mimo wszystko szykowały się do szkoły.
   Jongin przywitał się grzecznie z rodzicami Sehuna i popędził do pokoju przyjaciela. Wskoczył na jego łóżko, przy okazji fundując blondynowi brutalną pobudkę i uśmiechnął się głupawo.
   - Powinieneś mi dziękować, że przychodzę cię budzić. - stwierdził, układając się wygodnie na łóżko, podczas gdy Sehun wstał z łóżka, burcząc coś o wkurzających dupkach.
   - Tak ci kiedyś podziękuję, że się nie pozbierasz. - warknął, zakładając mundurek.
   - Już nie mogę się doczekać. - Kai uśmiechnął się półgębkiem i wyciągnął telefon. Czekając aż Sehun skończy swoją poranną toaletę napisał krótkiego sms-a do Kyungsoo. Życzył swojemu chłopakowi miłego dnia, ale nie spodziewał się jeszcze odpowiedzi, bo Soo zazwyczaj zaczynał zajęcia trochę później. Tak czy siak czuł się lepiej z myślą, że D.O na dzień dobry przeczyta jego sms-a.
   Kilka minut później Sehun był gotowy i względnie rozbudzony, więc złapawszy uprzednio Jongina i śniadanie, ruszył do szkoły. Kai szedł obok niego, pogwizdując wesoło. Najwyraźniej po przerwie świątecznym i masie czasu z Kyungsoo był w genialnym humorze. W przeciwieństwie do Sehuna, który najchętniej zamknąłby się w pokoju i tylko siedział na podłodze, robiąc tą swoją marudną minę.
   - Weź się może uśmiechnij czy coś? - Jongin spojrzał z ukosa na przyjaciela. Wepchnął dłonie w kieszenie zimowej kurtki i delikatnie uderzył blondyna barkiem. W zamian dostał sarkastyczny uśmiech, ale w końcu było to lepsze niż wieczny grymas niezadowolenia.
   - I co mi to da? - burknął Sehun.
   - Może się rozchmurzysz... - odparł Kai mimo iż wiedział, że było to pytanie czysto retoryczne.
   - Ty sobie siedziałeś w święta z Kyungsoo, więc możesz się z łaski swojej przymknąć? - Słowa Sehuna sprawiły, że Jongin przygryzł dolną wargę, zerkając niepewnie na przyjaciela. Czy możliwe było, że blondyn miał mu za złe spotkanie z chłopakiem? W końcu Sehun jeszcze przez dość długi czas nie będzie miał okazji spotkać się z Luhanem.
   - A jak z tobą i Lu? - spytał niepewnie. Trochę obawiał się, że Sehun jeszcze bardziej się zdenerwuje czy coś, ale na szczęście wydawał się być spokojny. Aczkolwiek gołym okiem było widać frustrację, jaka od niego biła.
   - Gadaliśmy w święta, przysłał mi prezent i w ogóle, ale nie tego bym chciał. Wolałbym żeby był tutaj jak ty, a nie gdzieś tam w Chinach, łażąc z nowymi znajomymi po klubach. - pokręcił głową, chcąc pozbyć się obrazu Luhana bawiącego się z innymi studentami. Nie było sensu się teraz nakręcać.
   - Nawet nie wiem co ci powiedzieć... - odparł po chwili ciszy Jongin. Byli już niedaleko szkoły, więc chciał jakoś poprawić przyjacielowi humor, bo pierwszaki znów uciekną na jego widok. - Ale jeśli chodzi o to, że miałby cię zdradzić to takie coś nie wchodzi w grę. Luhan nie jest taki.
   - Wiem, że tego by nie zrobił. Znam go przecież. - Sehun wywrócił oczami, robiąc swoją słynną już ponurą minę. - Po prostu chciałbym żeby tu był.
   - To akurat jestem w stanie zrozumieć. - Kai uśmiechnął się szeroko i zarzucił ramię na barki przyjaciela. Poczochrał mu włosy, w zamian dostając uderzenie w ramię i głośne prychnięcie. - Ale masz mnie, nie? Jakoś tam mogę zapełnić tę pustkę czy coś. - Jongin uśmiechnął się, stając przed Sehunem z otwartymi ramionami.
   - Nie przytulę cię przy ludziach. - Blondyn uniósł brwi widząc, że przyjaciel nie ruszył się nawet o milimetr.
   - No weź! Jeden misiek! Do szkoły mamy jeszcze jakieś dziesięć metrów. - Jongin poruszył zabawnie brwiami. Jakby to miało w jakikolwiek sposób pomóc...
   - I tak mi nie dasz spokoju. - Sehun westchnął ciężko i z ociąganiem objął przyjaciela. Nie spodziewał się tylko, że zostanie zgnieciony w niedźwiedzim uścisku. Próbował się wyrwać, ale jakoś kiepsko mu szło. - Udusisz mnie!
   - I tak nikt nie będzie płakał. - stwierdził Kai, jednak mimo wszystko puścił przyjaciela. Najwyraźniej nie czułby się spełniony, gdyby nie naciągnął mu na oczy czapki.
   Sehun już nawet nie komentował, jedynie pokręcił zrezygnowany głową, poprawił czapkę i ruszył za swoim przyjacielem. Jongin był dziś dziwnie nadpobudliwy i chyba czas najwyższy spytać Kyungsoo o jego sposoby na uspokojenie bruneta. Chociaż Sehun w sumie nie był pewien czy chce wiedzieć co Soo zwykle robi żeby spożytkować nadmiar energii Kaia. Chociaż w sumie niedługo trening, więc może rady D.O nie będą potrzebne? Oby, bo Sehun nie był pewien jak długo jest w stanie wytrzymać ze zbyt wesołym Jonginem. Już wolał kiedy razem się z kogoś naśmiewali czy coś w tym guście.
   Wreszcie weszli do klasy na pierwszą lekcję, jednak profesor Kim Kibum wciąż musiał jeszcze zająć się sprawami niemalże wagi państwowej, a mianowicie swoim wyglądem, więc uczniowie mieli jeszcze chwilę dla siebie.
   - Tak mi się właśnie przypomniało o tym naszym zakładzie... - zaczął w zamyśleniu Jongin. Najwyraźniej jego kumpel nie do końca kojarzył o co chodzi, bo tylko patrzył na niego pytająco. - No wiesz, ten o Yifanie i Junmyeonie. - wytłumaczył, a na twarzy Sehuna pojawiły się oznaki zrozumienia.
   - No i co z nim? - spytał blondyn, nie do końca wiedząc do czego to prowadzi.
   - Nic. Jestem po prostu ciekawy czy któryś z nas już wygrał. - Kai wzruszył ramionami i odwrócił się w stronę nauczyciela, który najwyraźniej wreszcie był gotowy do zajęć.


***


   Pod koniec stycznia Jongin miał juz dość koszykówki. Normalnie rzygał wiecznymi treningami. Plus taki, że wygrywali kolejne mecze, ale nawet jeśli lubił ten sport, miał go po dziurki w nosie. No ile można? Na domiar złego już jutro mieli rozegrać dość ważny mecz i naprawdę chciał się wykazać.
   W sumie nie powinien tak przeżywać, bo Sehun z pewnością ma gorzej. W końcu on jest kapitanem i musi się martwić o dosłownie wszystko. Niby trener powinien jakoś pomagać, ale ten facet chyba stwierdził, że Sehun ogarnie wszystko sam. Jego jedynym wkładem było układanie strategii i zagrzewanie swoich podopiecznych do walki. No genialnie trenerze...
   Jongin przewrócił się na brzuch i wyciągnął spod poduszki laptopa z zamiarem poszwendania się po internecie, a że akurat Kyungsoo był dostępny to postanowił do niego zadzwonić. Już po chwili ukazała mu się uśmiechnięta twarz starszego chłopaka i znów musiał przyznać, że usta układające się w kształt przypominający serce są wyjątkowo urocze.
   - Hej Jong! Co tam? - Kyungsoo podniósł laptopa i zręcznie omijając niski stolik do kawy opadł na kanapę. Chyba jako jedyny nie mieszkał w akademiku, bo jego ciocia miała tam swoje stare mieszkanie, którego wciąż nie sprzedała i tak wyszło, że w końcu to on je zajął. Wcale nie narzekał, bo w końcu miał te swoje własne cztery ściany i nie musiał ich z nikim dzielić. Żadnych dziwnych współlokatorów! Tylko on i jego rybki w akwarium.
   - Nic w sumie. Chciałem tylko pogadać. - Kai uśmiechnął się szeroko jednak szybko przypomniał sobie jak zwykle zapracowany jest Soo. - Nie przeszkadzam ci? Normalnie o tej godzinie siedzisz z nosem w książkach.
   - Jeden z wykładowców zachorował i nie muszę się na wejściówkę uczyć. - odparł starszy, zrzucając z kanapy jakieś książki żeby móc się wygodnie rozsiąść.
   - Ja mam jutro mecz. - westchnął Jongin.
   - Denerwujesz się? - Kyungsoo przechylił głowę, wpatrując się ze zmartwieniem w swojego chłopaka. Odkąd Sehun został kapitanem, Kai bardziej stresował się meczami. Możliwe, że udzielały mu się nerwy przyjaciela. W każdym razie od jakiegoś czasu Kyungsoo musiał go przed meczami uspokajać.
   - Trochę. Jak zawsze z resztą. - Jongin zaśmiał się nerwowo, drapiąc się po karku. To było trochę zawstydzające. Od początku liceum grał już w tylu meczach, że powinien przywyknąć, a zamiast tego momentami było tylko gorzej. Chyba powinien wziąć się w garść.
   - Może wyjdź gdzieś z Sehunem? - zaproponował starszy. Wiedział, że obecność Sehuna jest w stanie uspokoić Jongina. Ta dwójka bardzo zbliżyła się od czasu kiedy Luhan wyjechał. Kyungsoo nie miał nic przeciwko temu, w końcu to tylko przyjaźń i raczej nie było sensu obawiać się Sehuna, bo ten dzieciak przecież miał w głowie tylko Luhana.
   - Chcesz się mnie pozbyć. - stwierdził smutno Kai. Oczywiście wiedział, że nie to Kyungsoo miał  na myśli, ale kto mu zabroni podroczyć się z własnym chłopakiem?
   - Wiesz, że nie i nie udawaj sieroty. - Kyungsoo parsknął śmiechem na widok miny Jongina. Zdecydowanie nie powinien udawać zbitego psiaka, bo jakoś to do niego nie pasowało. Już wolał kiedy Kai się głupio uśmiechał.
   - Oj no Sehun siedzi pewnie teraz przed tym swoim pseudo ołtarzykiem czy czymś i błaga bogów koszykówki o siłę czy coś w ten deseń. - Jongin wywrócił oczami, wyobrażając sobie przyjaciela w takiej sytuacji. W sumie nie było to niemożliwe. Nawet jeśli Oh zwykle grał twardego gościa.
   - Jakoś tego nie widzę. - stwierdził niezbyt przekonany do tej wizji Kyungsoo. - Powiedz po prostu, że wolisz pogadać ze mną.
   - Wolę pogadać z tobą. - odparł pewien swego Kai.
   - Łatwo poszło. - Kyungsoo zaśmiał się głośno, słysząc odpowiedź swojego chłopaka. Widać Jongin naprawdę był podenerwowany skoro tak łatwo przyznał mu rację. Normalnie pewnie droczyłby się z nim przez kolejne dziesięć minut zanim przyznałby, że to z nim chciał pogadać. Ewentualnie wcale by tego nie przyznał. - Jestem pewien, że jutro wygracie. - stwierdził, uśmiechając się czule do spixelowanej wersji Jongina na ekranie swojego laptopa. Chociaż w ten sposób mógł mu dodać otuchy.
   - No skoro tak uważasz... - Kai zagryzł mocno dolną wargę. Jeśli Kyungsoo w niego wierzył to jeszcze jest nadzieja.
   - Zagrasz genialnie, Jong.- Kyungsoo uniósł przed twarz zaciśniętą pięść i uśmiechnął się pokrzepiająco.
   - Postaram się. - Kai pożegnał się jeszcze i wyłączył laptopa. Schował go z powrotem pod poduszkę, wzdychając ciężko. Na meczu da z siebie wszystko tak żeby słowa Kyungsoo okazały się prawdziwe. Przecież przyszły lekarz nie powinien się mylić, prawda? Prawda. Wszystko będzie w najlepszym porządku.

   Jongin uśmiechnął się do samego siebie i wszedł pod kołdrę. Niemal od razu odpłynął, a śniło mu się, że już jako dorosły facet wciąż spotyka się ze starą paczką przyjaciół, a do tego wszyscy są radośni jak jeszcze ostatnio, gdy widzieli się całą dwunastką.

*~*~*

Serdecznie witam Yumiko Ooh i Fuku Matokai! ^^
Jesteśmy coraz bliżej oneshota~ ^^ No i też bliżej końca TAOA (jeszcze 3 rozdziały + epilog) Także niedługo pojawi się nowa zakładka, w której poznacie tytuł nowego opo, a dodatkowo jego bohaterów ^^ Stwierdziłam, że tym razem przedstawię wszystkich (no, większość) wraz ze zdjatkiem i krótkim opisem. Wyczekujcie tego! ^^
Mam nadzieję, że się podobało.

XOXO

22 komentarze:

  1. Ciekawi mnie wynik tego zakładu. XD
    Ale już tak blisko końca ;---------;

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawi mnie kiedy w końcu suho zrobi to z krisem ja wiem ze tak nie wypada wypytywać i te sprawy ale czy do końca op sie dowiem😁 I tez ciekawi mnie ten zakład wgl nie spodziewałam sie ze Kai bd tak milutki:DDD Myslalam ze jest bd taki tak myślą jego przyjaciele a tu takie zaskoczenie ale milo gdzieś przeczytać ze Kai jest taki bo jak czytam inne to zawsze jest tym stanowczym dupkiem hahah I na pewno wygrają wierze w nich :D Juz nie mogę sie doczekac nowego op ciekawe jakie bd i kto w nim bd Oby tylko nie 2min:( I tez ciekawi mnie ten one shot:D Szkoda ze juz tak bliski koniec:(( Powodzenia i Weny<3^•^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się dowiesz, a moze nie~ pozostawmy to owiane uroczą mgiełką tajemnicy :D
      Dla mnie Kai jest uroczy, a nie tam żaden dupek czy coś hahahha ^^
      O 2mina nie musisz się martwić hahaha nie ma szans żebym o nich pisała :P

      Usuń
    2. To dobrze bo nie lubię 2mina:D

      Usuń
  3. Ja tam wiem jak ten zakład się skończy ^^
    Nie umiem napisać nic sensownego o tej godzinie, ale rozdział cudo *-* Kai ta słodziak :3
    Weny kochana i już czekam na nowe f, choć to nigdy mi się nie znudzi! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymaj kciuki żebyś miała rację hahahah
      Dziękuję~

      Usuń
  4. Jak uroczo u Kaisoo. Wow! Ale nadal mi żal Sehuna, że nie może spotkać się z Luhanem jak należy – czyli twarzą w twarz. Cieszę się z postawy Jongina i Kyungsoo – Nasz mały Soo akceptuje przyjaźń pomiędzy chłopkami, a sam Jongin stara się pocieszyć Sehuna. Bardzo podobała mi się scena, kiedy Kai przytulił Sehuna, czysto-przyjacielski gest, a mógł podnieść na duchu Sehunniego. A Kaisoo, to po prostu marzenie. Niby nie spotykają się codziennie, ale miłość rośnie, jak widzę. Mam nadzieję, że wygrają mecz i żeby sen Jongina się spełnił i nawet jako starcy siedzieli na ławce, albo na trawie, albo w po prostu innym miejscu, ale zawsze w dwunastkę xDD Ach i jeszcze wszystko dobrze ułożyło się i mogli spotkać się razem (tak ja i moje marzenia~ xD). Życzę weny i czekam na kolejny rozdział~ Pozdrawiam – Miś Yogi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może los wreszcie się do Sehunniego uśmiechnie? :P
      Opisujesz to wszystkio tak uroczo i idealnie, że aż mam wrażenie, że nwm co ja pisałam w tym rozdziale hahahhaa *lol*

      Usuń
  5. KAWAII *-* <3 ~~~~ *-*
    Sory, za to, ale ubóstwiam Kaisoo pod każdą postacią <3 taki mój OTP :D
    genialnie xd to co kocham w TAOA, czyli flufflastyczny fluff ^.^ jestem zawiedziona, że KrisHo jednak nie pojawili się na sylwku -.-
    mam tylko nadzieję, że do końca sprawy między Hunhanem się ułożą i będzie HE <3
    3 rozdziały?! a nie dawno zaczynałam czytać... a tu koniec... i to czego boję się w tym opowiadaniu, ale wierzę, że i tak będzie fluff xd
    co tam jeszcze... to chyba jednak wszystko ^.^
    a teraz czas na tradycję:
    Życzę mega dużo weny, na ten koniec <3
    Pozdrawiam, Mimi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że Japonia się wkrada hahahha <3
      No oni mieli swojego Sylwka z Henrym i resztą z Vancouver xD
      JESZCZE PROLOG! To tak jakby 4 rozdziały xD Oczywiście, że ostatecznie będzie fluff~ :D
      Arigato~

      Usuń
  6. Dobry wieczór! ^^ Siedzę sobie cichutko przed laptopem i myślę, jak tu sklecić jakiś porządny komentarz do tak cudownego/powalonego (niepotrzebne skreślić) opowiadania...
    Ogółem mówiąc: na Twojego bloga trafiłam przez przypadek, iż poszukiwałam jakiegoś Xiuchena/Chenmina, a że Twoje zacne progi ujawniły się na moim wymęczonym telefonie, postanowiłam, że zajrzę i rozejrzę się trochę tu i ówdzie.
    I co? I BACH!
    Od dwudziestej trzeciej wczorajszego dnia do dwudziestej trzeciej dzisiejszego czytałam w skupieniu Twojego długaśnego fluffa. Omo ;o Mam pewnie przekrwawione oczy, ale mój mózg jest zadowolony, że dotrwał do 35(!) rozdziału! O Shisusie! ♥
    Tyle dobroci w jednym opowiadaniu! Jeżeli pozwolisz - a mam nadzieję, że tak XD - to spróbuję w jednym komentarzu napisać wszystkie moje galopujące myśli dotyczące całego fanficka.
    Przy pierwszych rozdziałach, czytając je do drugiej, próbowałam powstrzymywać śmiech, ale coś mi nie pykło i bardzo często jakieś głośne parsknięcia wydobywały się z moich ust XD (Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że czeka mnie 30 kolejnych rozdziałów)
    Wiesz, że dzięki Tobie tak do końca polubiłam Bekona? Serio! Wcześniej mnie jakoś dziwnie irytował, ale przez Twoje przedstawienie tej postaci możliwe, że Byun dojdzie do mojej kolekcji ulubionych panów z Exo <3
    Bardzo ciepło i prosto przedstawiłaś relację chłopaków między sobą, co strasznie ociepliło klimat opowiadania i dodało w nim takiego wielkiego fluffa.
    A później te wszystkie miłości ♥ Omo! Kaisoo od początku, jako idealna para (tak, tak to jest moje OTP) i jeszcze obecny rozdział... Kocham Cię, wiesz?
    Dalej... KrisHo...szczerze? Chyba pierwszy raz się z tym połączeniem spotkałam, ale stwierdziłam: WHY NOT? i przyznam, że gdy wróciłam do realnego świata do mojego serduszka wkradła się melancholia z oczywistych powodów...
    ZiXing - połączenie Lay'a i Tao? Hm... Like it *kciuk w górę* wszystko co z jednorożcem musi być udane ^^
    Baekyeol... OMG. Moje drugie OTP. Pomimo wcześniejszych zastrzeżeń, co do Baekhyuna, to Chan to wszystko rekompensował (zwłaszcza, że menda siedzi teraz u mnie na tapecie w telefonie >.<), więc teraz - kiedy polubiłam Baek'a - Baekyeol wydaje mi się jeszcze cudowniejszą parą ♥ No, ale tu znów wkrada się ten pieprzony realny świat, oraz Taeyeon ze swoimi drogimi butami... ale nie będę się tutaj nad tym rozwodzić ;_; Po prostu stwierdzę, że Chan jest biedny. </3
    I została mi przedostatnia kwestia do omówienia!
    AHAHAHAHAHAHAHAHA XD CO TY BRAŁAŚ ROBIĄC Z TAEMINA I ONEW BLIŹNIAKÓW, TWORZĄC Z JONGKEY (otp) NAUCZYCIELI I O KURCZĘ JEGO MAĆ: MINHO WOŹNY? HAHAHAHAHA XDD Ślę w Twoją stronę pokłony! ♥
    No i ostatnia rzecz:
    Gratuluję Ci świetnego stylu pisania i dobrego wyczucia smaku przy wszystkich komediowych sytuacjach stworzonych w tym opowiadaniu. Naprawdę, gdy spotkam Cię kiedyś na żywo uściskam Cię z całej siły jaką mam w swoich rączkach i założę Twój własny fanclub. Będę organizować popaprane meetingi, na których będziemy ćpać czekoladę i czytać Twoje opowiadania...
    Wybacz, że ten komentarz nie był jakoś specjalnie składny i poważny, ale za dużo emocji jak na raz, więc przy następnych rozdziałach postaram się sklecić coś oficjalnego i bardziej tyczącego się szczegółów, niż ogólnych spraw. ^^
    Pozdrawiam Cię cieplutko, życzę weny i hwaiting! ♥ / Kummie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde! Czytam sobie teraz mój komentarz i zauważyłam, że mi go ucięło! >.< Geeez ! Co za niesprawiedliwość!
      Nie dodała się cześć o Hunhanie i Chenminie...
      Najpierw powody mojego znalezienia się tutaj...
      Xiumin i Chen... Przytłoczył mnie fakt, że to oni właśnie nie dostali homo-genów i trochę nad tym ubolewam, ale nic nie mogę na to poradzić... Wiem, że ktoś musiał z ich kręgu być hetero i wgl, ale szczerze mówiąc oni mi do tej roli w ogóle nie pasują XD No, ale zawsze zostaje mi ta dziwka, którą nazywają nadzieją... </3
      No i Hunhan... Hm chyba od początku nie pałałam miłością do tej dwójki, ale teraz z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że są mi obojętni albo, że wychodzą nawet na plus, co u nich jest wyczynem ^^
      Okay, teraz już chyba wszystko i do następnego! / Kummie

      Usuń
    2. ok... moja pierwsza reakcja? O JA PIEPRZE JAKI DŁUGI NICK O.O xD Potem tylko: JAKI ZAJEBIŚCIE DŁUGI KOMENTARZ! *.* <3
      Jak to mówią, przypadki chodzą po ludziach i cieszę się, że jeden z nich Cię tu przysłał :P
      Z tego co się zorientowałam to nowi czytelnicy potrzebują dnia na TAOA i tak też wyszło w Twoim wypadku hehe ^^ Mam nadzieję, że odeśpisz/zadbasz o oczy <3
      Przyznam się, że początki TAOA są naprawdę popieprzone xD
      Baekiego nie da się nie lubić! To taki kochany kkaebsong~
      A no proste relacje - jak to u większości nastolatków ^^ Albo się ludzie lubią, albo nie xD Czasem są tylko jakieś dziwne odchyły :P
      Ach no mam nadzieję, że udało mi się zarazić cię KrisHo nawet jeśli chwilowo w fandomie jest dość ciężko~ Shipy to i tak tylko nasza fantazja i pairingi wciąż mogą żyć w naszych główkach, prawda? ^^ Jak widać moje OTP żyje i ma się dobrze hahahha
      Ach ten Pandorożec (ZiXing)... coś co powstało przez przypadek i wszyscy ich pokochali xD To dalej jest dla mnie tajemnicą :P
      Wiesz... ja tam jestem szczęśliwa z wieści o Baeku i Taeyeon ^^ Najważniejsze to umieć oddzielić świat fikcji od realu ;)
      Mogę Ci dać nr do mojego dealera xD Dobry towar ma jak widać hahahah A tak serio to OnTae jako bliźniaki zrodziło się dlatego, że to moje OTP i nie mogłam sobie ich darować hahaha a reszta jakoś tak sama wyszła :P
      Dziękuję i chyba aż zorganizuję kiedyś jakieś Meet&Greet hahahha No i powiem Ci, że wizja fanclubu jest dość kusząca hahahha
      Ten komentarz był genialny, bo pisany pod wpływem emocji co znaczy, że szczery :D
      Pilnuj tej nadziei, bo może Cię uratować xD
      Brawa dla HunHana~~~!! ^^
      Dziękuję za dłuuuuuugaśny komentarz <3

      Usuń
  7. Hie hie, w nie mówiłam, że będzie teraz Kaisoo? ^^ Chociaż raz się nie pomyliłam. Wygrałam normalnie życie. XD Jeszcze 8 i będę niczym kot. XD < słońce chyba znowu spaliło mi mózg. XD >
    To trochę smutne, że niedługo konie,c no ale zaciekawiłaś mnie faktem o nowym opku. :) Ciekawa jestem o czym będzie i czyzby znowu bohaterowie z EXO? Czy wlepisz lśniących tym razem? :D
    Rozdzialik, fajny i wyczekuję w końcu naszej głownej pary. Już nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się, co oni takiego dostali na prezent! :OLiczę na wyjaśnienia i w ogóle. :D
    no cóż, weny życzę i miłych wakacji. Ja oczywiście, jak na złość spędzam ją z matmą, bo sie nie zaliczyło maturki z niej. Buu -.- wredna menda z niej. No, ale nie ważne. :) Do nastepnego! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zgadłaś, zgadłaś~
      Co do nowego opka to przekonasz się jeszcze dziś, bo dodam zakładkę ^^
      Ha! Element tajemnicy w postaci prezentu nie jest taki zły ^^
      Powodzenia z matmą~ c:

      Usuń
  8. kiedy kolejny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miał być wczoraj, ale zasnęłam, więc dodam po śniadaniu :P

      Usuń
  9. Kocham to opowiadanie <3 Nie mogę się doczekać następnego rozdziału xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Serio chyba jestem padnięta, bo musiałam, kiedy już zabierałam się za komentarz, zerknął na górę i sprawdzić jak rozdział się zaczynał. Oczywiście skacowanym Kaisoo xD Biedactwa... serio im współczuje, chociaż nigdy nie doświadczyłam tego bólu. Alkohol zbyt szybko ze mnie paruje... no ale to pewnie nie jest zbyt miłe xd
    Ach, szkoda mi coraz bardziej Sehuna ;< Biedak sam na swięta, nowy rok... Lu! Jak tak on może?!
    Ale trochę mnie uspokaja to, ze pewnie nie będzie nic między Kajtkiem a Sehunem... obaj zbyt kochają swoje drugi połówki o;
    No i Jongin jest serio słodki tym martwieniem się o przyszłość, o mecz... ach, i koncówka. Jako, ze to FF to pewnie jakie zakończenie jest bardzo możliwe.
    Wgl to im współczuje. D.O ma własne mieszkanie, ale przez jego studia nawet nie mają dla siebie czasu... to okropne ;<
    Ach, ok, może spróbuje dzisiaj nadgonić jeszcze jeden rozdział~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy kaca nie miałaś? O.O Powiedziałabym, że żałuj, ale w sumie nie ma czego xD
      Nie taki znowu sam :p Ma przecież kumpli.

      Usuń