The Art Of Attraction XXXIV

Grudzień pełen słodyczy


   Pierwszy śnieg zawsze był czymś cudownym. Zwłaszcza kiedy spadał dokładnie szóstego grudnia i Baekhyun doskonale to wiedział. Szkoda tylko, że akurat siedział na wykładzie. Mimo wszystko wpatrywał się rozmarzony w okno, jednym uchem wpuszczając, a drugim wypuszczając to, co mówił profesor. Notatki później od kogoś weźmie. Teraz wolał zatopić się we wspomnieniach. Dokładnie pamiętał jak rok temu, za sprawą Junmyeona wsadził do szafki Chanyeona babeczkę z drobnym wyznaniem miłości. Dobrze, że wszystko skończyło się pomyślnie przed świętami, bo chyba by wykitował, gdyby wciąż miał dusić swoje uczucia.
   Dotarło do niego, że wciąż nie podziękował przyjacielowi za dobrą radę. Możliwe, że gdyby nie Junmyeon, nie byłoby teraz sławnego BaekYeola, jak to lubiły nazywać  Baeka i Chana kampusowe fanki. No ale nie to było teraz najważniejsze. Lepiej skupić się na tym, że są razem, a do tego szczęśliwi i przestać gdybać.
   Nareszcie nudny wykład dobiegł końca, a Baekhyun błyskawicznie wrzucił swoje rzeczy do torby i pognał do wyjścia. W biegu zakładał kurtkę, szalik i czapkę, bo już kilka minut przed zakończeniem zajęć zobaczył wysoką postać, siedzącą na murku przed uniwersytetem. Bezsprzecznie był to Chanyeol, zważywszy na jego czapkę uszatkę, która notabene była prezentem od Baeka.
   Nareszcie wypadł przed budynek, zbiegł po stopniach i już po chwili znalazł się przed Chanyeolen, zarzucając mu na szyję ramiona. Na przywitanie został obdarowany słodkim buziakiem w policzek, przez co kilka dziewczyn, przechodzących obok zaczęło szeptać z przejęciem.
   - Stęskniłem się za tobą od rana. - wymruczał Chanyeol, układając dłonie na biodrach swojego chłopaka. Pochylił się i cmoknął go w usta, po czym uśmiechnął się w swoim zwyczajowym, lekko elfim stylu.
   - Ja za tobą też. Te sześć godzin było po prostu tragiczne! Jak ci wykładowcy nudzą to aż boli. - Baek swoim zwyczajem marudził, a Chan w tym czasie zeskoczył z niskiego murka, chwycił chłopaka za rękę i pociągnął w stronę swojego akademika.
   Po drodze wstąpili na szybko do kawiarni i kupili coś ciepłego na wynos. Obłoczki pary uciekały przez dziurki w pokrywkach papierowych kubków z logiem firmy. Śnieg prószył delikatnie, a na większości wystaw migotały już świąteczne ozdoby. Baekhyun wprost uwielbiał ten okres w roku. Wszędzie biegały uroczo opatulone dzieciaki, a pary tuliły się do siebie, chcąc się ogrzać. Tak naprawdę był to pretekst do bycia bliżej, ale nie ważne. To wszystko tworzyło niesamowitą atmosferę, którą Baek wręcz ubóstwiał. Cieszył się bardzo, bo to już jego drugie wspólne święta z Chanyeolem.
   Wreszcie dotarli do pokoju Chanyeola. Całe szczęście, że jeszcze nie było jego współlokatora. Chłopak zazwyczaj przechodził ciężkie chwile, widząc te wszystkie słodkie i mniej słodkie pocałunki jakimi obdarzali siebie nawzajem Chanyeol i Baekhyun. Plus był taki, że był z niego dość imprezowy gość i zazwyczaj w weekendy para miała pokój tylko dla siebie.
   Chanyeol pociągnął Baeka w stronę łóżka i tam też go usadził, a sam w podskokach ruszył do szafki, z której wyciągnął dwa tajemnicze pakunki. Przez chwilę mocował się z kokardą jednego z nich, bo zaplątał w nią palce. Kiedy wreszcie się uwolnił, podszedł do łóżka i stanął przed Baekhyunem, szczerząc się jak idiota.
   - Mam dla ciebie prezent! - Wyciągnął przed siebie czerwone pudełko z upominkiem Mikołajkowym.
   Baekhyun uśmiechnął się szeroko i niemal rzucił do otwierania prezentu. W środku zobaczył wielką czekoladową muffinkę, niemal identyczną jak ta, którą rok temu podarował Chanyeolowi. Niekontrolowany pisk radości wydostał się z jego rozchylonych ust, dzięki czemu Chan wiedział, że prezent się spodobał.
   - Jednak jesteś geniuszem. - Baek zaśmiał się uroczo i przyciągnął Chanyeola za przód bluzy, żeby cmoknąć go w podzięce w policzek.
   - Podoba mi się takie podziękowanie. - mruknął zadowolony Chan i poruszył zabawnie brwiami, co rozśmieszyło Baekhyuna.
   - Co jest w tym drugim? - blondyn urwał kawałek babeczki i wsunął go sobie do buzi, mrużąc oczy z rozkoszy, kiedy słodki smak czekolady dotarł do jego kubków smakowych. Zaraz też poczęstował smakołykiem swojego chłopaka.
   - To od Yifana i Junmyeona. - odparł Chanyeol, otwierając dość spory pakunek. W środku, jak można było się domyślić, znajdowała się masa słodyczy. Widząc to Baek pisnął szczęśliwy, a Chan od razu wyłowił jakiegoś czekoladowego batona i zaczął pochłaniać w zastraszającym tempie.
   - Wiedziałem, że przyślą nam coś praktycznego. - zadeklarował z dumą blondyn, przy okazji plując okruszkami na pościel.
   - Myślałeś, że wyślą coś takiego jak my? - Chanyeol uniósł wysoko brwi.
   - Wyobrażam sobie ich miny kiedy otworzą to, co dla nich wymyśliłem. - Baek uśmiechnął się sarkastycznie, przypominając sobie swój genialny pomysł na prezent. Niemal widział zawstydzonego Junmyeona i zmieszanego Yifana. Szkoda tylko, że nie mógł być przy nich kiedy będą otwierać upominek. Wielka szkoda...
   - Jun albo cię zabije, albo będzie dziękował na kolanach. - stwierdził wyższy, podnosząc się, żeby wyrzucić papierek. Potem padł twarzą w poduszki i po chwili przysunął się do Baeka tak, żeby objąć go w pasie i przyciągnąć do siebie. - W sumie nie dam mu cię zabić. - dodał, wtulając się w swojego drobnego chłopaka.
   - No ja myślę! Inaczej męczyłbym cię przez resztę życia jako duch. Mam tylko nadzieję, że nie zbladłbym za bardzo... - Mówiąc to, pomacał się w panice po twarzy.
   - I tak byłbyś idealny. - stwierdził Chanyeol, sunąc nosem wzdłuż szyi blondyna, wywołując u niego ciarki.
   - No i już się podlizujesz. - Baek udał naburmuszonego i delikatnie odepchnął od siebie bruneta. Wcale nie chciał tego robić, ale tak już jakoś wyszło, że się zawstydził i w ogóle.
   - Wcale nie. - mruknął w odpowiedzi Chanyeol i z powrotem przykleił się do Baekhyuna. Objął go ramionami w pasie i uśmiechnął się rozbrajająco. To było coś, czego Baek nie był w stanie zignorować.  Westchnął ciężko, po czym wtulił się w swojego chłopaka.
   - Jak ty to robisz, co? - wymamrotał w jego koszulkę.
   - Co?
   - To, że robisz ze mną co chcesz? - Blondyn spojrzał zaciekawiony na swojego chłopaka, uśmiechając się delikatnie. Niby znał odpowiedź, ale zawsze miło było usłyszeć to jeszcze raz.
   - Ty mnie kochasz, ja cię kocham... tak to działa. - Chanyeol zaśmiał się cicho, po czym pocałował Baeka w czoło i z powrotem się w niego wtulił.
   - Gnieciesz mnie. - mruknął bez przekonania blondyn.
   - Nie marudź. - Chanyeol jeszcze mocniej ścisnął swojego chłopaka, za co dostał głośny jęk sprzeciwu. Nie bardzo się tym przejął i dalej tulił się do Baekhyuna, który krzywił się, chyba samego siebie przekonując, że nie pasuje mu taka opcja.

***

   Baekhyun z Chanyeolem wpadli roześmiani do domu państwa Byun. Właśnie biegli z Wigilii u Chana, żeby zdążyć podzielić się też opłatkiem z drugimi teściami, jak to żartobliwie nazywali rodziców. Ściągnęli w pośpiechu zaśnieżone buty i ciepłe kurtki, po czym w pośpiechu wpadli do salonu. Baek rzucił się mamie w ramiona jakby nie widział jej co najmniej z rok (w rzeczywistości były to jakieś dwie godziny, bo przerwę świąteczną miał już od dwóch dni).
   - Siadajcie do stołu, bo zaraz będzie ciepłe! - Pani Byun z trudem odepchnęła od siebie syna i wygoniła trójkę mężczyzn do salonu. Sama natomiast popędziła do kuchni żeby nałożyć potrawy na półmiski.
   Pan Byun usiadł przy stole wraz z dwójką studentów i uśmiechnął się znacząco. Baek i Chan popatrzyli po sobie nie do końca pewni o co chodzi, ale i tak obaj wyszczerzyli się głupawo, mając nadzieję, że to ich jakoś uratuje.
   - No więc chłopcy jak tam życie studenckie? Imprezy i te sprawy... - Pan Byun uniósł brwi, oczekując jakiejś odpowiedzi.
   - No wiesz tato... są i tyle. - Baek odchrząknął cicho. Dlaczego jego ojciec musiał być taki... no właśnie taki jaki był?
   - No opowiedzcie coś. - nalegał starszy mężczyzna.
   - No wie pan my to tam się grzecznie uczymy... - zaczął niewinnie Chanyeol, przez co Baekhyun zakrztusił się sokiem. Ojciec poklepał go po plecach, a gdy wszystko wróciło do normy, uniósł jedną brew, patrząc na Chanyeola.
   - I wy myślicie, że ja w to uwierzę? - pokręcił głową z niedowierzaniem. Już miał znów zacząć wyciągać z nich szczegóły życia studenckiego, ale  do salonu weszła pani Byun, niosąc półmisek pełen pyszności. Na domiar złego miała gniewnie zmarszczone brwi.
   - Daj im spokój i weź się za jedzenie! - Pani Byun machnęła na męża ręką i zajęła miejsce przy stole. Jeszcze tylko brakowało żeby zaczął wypytywać ich syna o bardziej intymne sprawy! I to przy kolacji!
   Pan Byun spojrzał niepewnie na swoją  żonę i grzecznie pochylił się nad swoim talerzem. Baekhyun i Chanyeol z trudem powstrzymali się przed parsknięciem śmiechem. Zamiast tego z komicznie poważnymi minami zabrali się za wcinanie kolacji wigilijnej. Jedzenie było wprost przepyszne, a komplementy pod adresem pani Byun praktycznie się nie kończyły.
   - Jak wam idą studia chłopcy? - Spytała kobieta, przy okazji posyłając mężowi ostrzegawcze spojrzenie. Wolała upewnić się, że znów nie wyskoczy z czymś nieprzemyślanym.
   - No wiesz mamo... jest ciężko, jak to na studiach. - odparł obojętnie Baekhyun. Wiecznie pytała go o to samo przez telefon, więc co miał odpowiedzieć?
   - Ach... dzieci tak szybko rosną. - westchnęła pani Byun i wyciągnęła rękę, by pogładzić syna po włosach. Baek odsunął się błyskawicznie, bo nie po to układał włosy, żeby mu teraz zniszczyła fryzurę.
   - Ma pani całkowitą rację. - Chanyeol wyprostował się na krześle i uśmiechnął szeroko. Dodatkowo kątem oka zerkał na reakcję swojego chłopaka, który jedynie westchnął cicho, zażenowany i przyłożył otwartą dłoń do czoła, kręcąc ze zniesmaczeniem głową. Najwyraźniej nie był to żart najwyższych lotów, ale nawet najlepszym zdarzają się suchary. Chociaż w przypadku Chanyeola to te dobre żarty były rzadkością.
   Na szczęście niezręczną atmosferę przerwał dzwonek do drzwi. Baekhyun poderwał się na równe nogi, krzycząc, że otworzy i niemal wybiegł z salonu. Nie bardzo wiedział kto miałby przyjść o tej porze, ale niewątpliwie uratował sytuację. Przynajmniej chwilowo.
   Baek wyjrzał przez wizjer i zobaczył uśmiechniętą twarz swojego przyjaciela. Błyskawicznie otworzył drzwi i wciągnął do środka zdezorientowanego Junmyeona, po czym praktycznie zgniótł go w stalowym uścisku. Jun splótł dłonie na plecach przyjaciela i uśmiechnął się szeroko, mogąc wreszcie się z nim zobaczyć. Nie widzieli się od prawie trzech miesięcy i szczerze mówiąc, mieli prawo się za sobą stęsknić. W końcu znali się prawie od zawsze i traktowali siebie nawzajem jak braci.
   - Urosłeś? - Baek uśmiechnął się wrednie, odsuwając od siebie Junmyeona na odległość ramion. Potargał mu grzywkę i roześmiał się serdecznie, widząc jak przyjaciel się krzywi.
   - Bardzo zabawne. - burknął Jun, patrząc spod byka na Baekhyuna. - A chciałem ci życzyć wesołych świąt...
   - Też się cieszę, że cię widzę. - Baek wytknął język i pociągnął przyjaciela do salonu.
   Widząc syna sąsiadki, pani Byun poderwała się z krzesła. Od razu wyściskała i wycałowała Junmyeona, komplementując jego wygląd i to jak rzekomo urósł. I tak wszyscy wiedzieli, że Jun wciąż jest tak samo niski jak Baek, ale ten komplement chyba działał na takiej zasadzie jak mówienie dziewczynom przy każdej okazji, że wyszczuplały. Ot proste poprawienie nastroju.
   Ojciec Baeka wymienił z Junmyeonem parę uprzejmości, po czym do bruneta dorwał się Chanyeol, który praktycznie go zgniótł. Ciężkie życie drobnych osób...
   Pani Byun nalegała, by Jun coś zjadł. Chcąc czy nie chcąc chłopak zjadł pokaźną porcję kolacji, po czym wszyscy skupili się na deserze. To był istny raj dla Baekhyuna i Chanyeola. Tyle słodyczy! Chyba tylko oni byli w stanie aż tak nawtykać się ciastkami.
   Studentom wreszcie udało się uciec do pokoju Baekhyuna. Odetchnęli z ulgą, kiedy zamknęli za sobą drzwi. Nie to żeby rodzice Baeka byli jakimiś gburami czy coś! Po prostu zawsze to przyjemniej posiedzieć w gronie rówieśników i porozmawiać na tematy, których rodzice nie powinni słuchać.
   - Dawno przyjechałeś?- Chanyeol opadł na łóżko, trzymając się za brzuch i stęknął cicho. Najwyraźniej nawet on może przesadzić z ciastkami.
   - Dzisiaj po południu. Ledwo zdążyłem się ogarnąć i już wołali na wigilię. Myślałem, że Tae i Jinki mnie nie wypuszczą z domu. - Junmyeon zaśmiał się cicho, przypominając sobie stęsknione bliźniaki. - A wy? - spytał, siadając obok Baeka na dywanie.
   - Siedzimy tu już od dwóch dni. Znaczy no wiesz, ja u siebie, a Channie u siebie. - Blondyn uśmiechnął się szeroko i oparł głowę na ramieniu przyjaciela.
   - W sumie to i tak głównie siedzimy razem. - dodał Chanyeol, z trudem przewracajac się na bok, żeby móc patrzeć na chłopaków.
   - No niczego innego się nie spodziewałem. - zażartował Junmyeon, ale szybko przestał się śmiać i zamaskował sytuację kaszlnięciem. Najwyraźniej wciąż nie był mistrzem żartów.
   - Suchar. - skomentował Baek. Nagle gwałtownie się wyprostował i wbił w Suho przeszywające spojrzenie. - W ogóle to dlaczego dopiero dziś przyjechałeś? - spytał podejrzliwie.
   - Najpierw była impreza w akademiku i jakoś nie byliśmy z Yifanem w stanie następnego dnia przyjechać, a potem przypomniało nam się o prezentach. - Junmyeon nagle uderzył się otwartą dłonią w czoło i zagryzł zażenowany wargi. - Zapomniałem wziąć z domu tych dla was. - jęknął.
   - Jakoś przeżyjemy. - Chanyeol wreszcie zszedł z łóżka na podłogę, stwierdzając, że jednak zniży się do poziomu przyjaciół.
   - Tak à propos prezentów... - zaczął Baekhyun, sprawiając, że Junmyeon zagryzł niepewnie wargi.
   - Błagam, nie zaczynaj tego tematu. - jęknął żałośnie, ukrywając twarz w dłoniach.
   - Użyliście z Yifanem naszego? - Baek uśmiechnął się półgębkiem, przypatrując się zawstydzonemu przyjacielowi.
   - No jasne, że nie! - niemal krzyknął Junmyeon. Uderzył blondyna w ramię, mając nadzieję, że to go jakoś zniechęci do kontynuowania tematu, ale czym on się łudził? Baek miałby dać sobie spokój z zawstydzaniem go? Nigdy.
   - Yifan się nie postarał... - westchnął niezadowolony Baek. Chanyeol zawtórował mu tym samym, dodatkowo kręcąc ze smutkiem głową. - Wielka szkoda.
   - Tak w ogóle to gdzie on jest? - Chanyeol wrócił do swojego zwyczajowego uśmiechu i przyciągnął do siebie Baeka, przytulając się do niego jak do pluszaka.
   - Poleciał na święta z rodzicami do Vancouver. - odparł Jun, uśmiechając się czule, na myśl o swoim chłopaku. Musiał przyznać, że był cholernym szczęściarzem, bo jego pierwsza miłość była jak na razie szczęśliwa i piękna. Oby tylko było tak zawsze.
   - Ty to widzisz? On wpadł po uszy i już go nie odzyskamy. - krzyknął załamany Baekhyun i oparł się o Chanyeola, przykładając wierzch dłoni do czoła w geście omdlenia. Junmyeon jedynie wywrócił oczami i zaśmiał się cicho z głupoty przyjaciela.
   - Też wpadłeś, więc się nie ciesz. - Suho parsknął śmiechem.
   - Odbijaj piłeczkę, na pewno dobrze ci  to zrobi. - burknął Baekhyun, odsuwając się nieznacznie od swojego chłopaka. Automatycznie chciał pokazać przyjacielowi, że wcale nie jest bez pamięci zakochany, ale jaki to miało sens? Sam nie wiedział.
   W pokoju zapadła komfortowa cisza. Chanyeol na nowo wtulił się w swojego drobnego chłopaka, początkowo powodując jego protesty, jednak już po chwili Baek się uspokoił. Junmyeon natomiast uśmiechał się, w zamyśleniu obserwując przyjaciół. Stęsknił się za tą dwójką. W sumie tak samo jak za resztą. Już nie mógł się doczekać ich jutrzejszej drobnej "wigilii". Miał nadzieję, że w przyszłości będą podtrzymywać ten zwyczaj. Bardzo by mu tego brakowało.
   - Tak w ogóle to co robisz w Sylwestra? - Baek wbił w przyjaciela ciekawskie spojrzenie. - Bo my pewnie skoczymy do jakiegoś klubu czy coś z Jonginem i Sehunem. Jak Kyungsoo dalej będzie w mieście, a nie u babci to on też się zabiera.
   - Lecę do Vancouver. - odparł ze smutkiem Junmyeon. Trochę żałował, że nie może iść na imprezę z przyjaciółmi, ale już dawno ustalili z Yifanem, że będą świętować Nowy Rok w jego rodzinnym mieście.
   - O rany... - Baek jęknął żałośnie. - Naprawdę on nie może przylecieć tutaj? Taka się fajna impreza szykuje. - Wypchnął do przodu dolną wargę, manifestując tym samym swoje fochy.
   - Nie będziemy mogli się z chłopakami założyć o to ile wypijesz zanim zaliczysz zgon. - dodał zasmucony Chanyeol. Junmyeon jedynie parsknął śmiechem, bo ta sytuacja utwierdzała go w przekonaniu, że wszystko wciąż jest po staremu.
   - Raczej wiele nie zdziałam. - odparł, a ton jego głosu jasno wskazywał na to, że jest mu smutno.
   - Pieprzenie kotka za pomocą młotka... - burknął Baekhyun.
   - A to podobno ja jestem zoofilem. - Chan spojrzał z wyrzutem na swojego chłopaka.
   - Oj cicho bądź. - Baek machnął na Chanyeola ręką i kontynuował. - I tak wszyscy wiemy, że owinąłeś sobie Yifana wokół małego palca. - zwrócił się do przyjaciela.
   - To wcale nie tak! - zaoponował Junmyeon, machając w panice rękoma. Może i wiedział, że Yifan jest w stanie zrobić praktycznie wszystko, o co tylko zostanie poproszony, ale wykorzystywanie tego byłoby nie fair.
   - Kity to możesz wciskać swojej babci, a nie nam. - Baek wycelował w przyjaciela palcem i uwolnił się z uścisku swojego chłopaka.
   - Oj no on tam też ma przyjaciół... - zaczął niepewnie Junmyeon.
   - To ty zostań tutaj z nami. - Baek dalej obstawał przy swoim, nawet jeśli wiedział, że to nie jest do końca fair.
   - Baekkie noo... - Junmyeon spojrzał błagalnie na przyjaciela i wypchnął do przodu dolną wargę, co w efekcie dało minę, której zazwyczaj nikt nie był w stanie wytrzymać.
   - O nie! Tylko nie głodujący pies! - Baek jęknął żałośnie i poddał się, wzdychając ciężko. - Dobra! Rób co chcesz, ale obiecaj, że spróbujesz z nim pogadać! - Żartobliwie pogroził Junmyeonowi palcem, po czym przyciągnął go do siebie i zamknął w miażdżącym uścisku. Do tego jeszcze dołączył się Chanyeol, który objął ich obu i można śmiało powiedzieć, że Junmyeon nie miał czym oddychać. Nie to żeby było mu z tym źle. Wręcz przeciwnie! Kiedy przytulali go przyjaciele, mógł nawet cierpieć od chwilowego niedotlenienia organizmu. Ważne, że znów mógł się z nimi zobaczyć.
   - Mam nadzieję, że jakoś utrzymamy kontakt, co? - spytał, patrząc z nadzieją na przyjaciela.
   - Nawet gdybym miał do ciebie wydzwaniać po nocach. - Odparł pewien swoich racji Baek.
   - Obiecujesz? - Junmyeon wyciągnął przed siebie mały palec.
   - Obiecuję. - Baek splótł swój najmniejszy palec z tym Junmyeona i uśmiechnął się szeroko. Stare zwyczaje najwyraźniej nie muszą mijać.
   - Ja też! - krzyknął Chanyeol, wpychając się ze swoim małym palcem.
   - No masz Wielkoludzie. - Baek parsknął śmiechem i splótł ich palce. To samo też zrobił Junmyeon, po czym roześmiał się wesoło. Oby tylko obietnice na paluszek coś dały.
   Mimo wszystko Junmyeon wierzył w przyjaciół i wiedział, że będą się starać o tą więź tak samo jak on.

*~*~*

Serdecznie witam Sumiree Seoul i Tae Hee Kim! ^^
Nie mam pojęcia co powinnam tu napisać hahaha A! Pamiętam! Planuję dodać oneshota z okazji 200 obserwatorów, tak więc wyczekujcie i sprawdzajcie ich liczbę hahahha Jest już prawie napisany i pracuję nad nim już chyba od trzech tygodni, więc mam nadzieję, że się spodoba :D

XOXO

26 komentarzy:

  1. Baekyeol jest takie slodkieeeeeeeeeeeeeeeee<3333 Kocham ich nie ma co <3 Fajnie ze razem spędzają święta :D Juz nie mogę sie doczekac tej imprezy ^^ Ciekawe co tam bd sir dzialo i czy Suho przekona Krisa do tego by zostali a nie jechali do Vancouver??? Aaaaa lulu nie przyjedzie na sylwestra:((( Moze Se Hun pojedzie tam do niego chociaz watpie juz nie mogę sie doczekac <3 Ooooo bd one shot z kim????? Teraz tez sir nie mogę doczekac na one shot'a:D Powodzenia i Weny<333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie powiem, uroczy są :)
      No, zobaczymy jak to będzie z tą imprezą he heee~
      One shot jest na razie niespodzianką :D

      Usuń
  2. Slodkie, kochane i wgl ale wciaz licze na jakis smut xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak się można było spodziewać po TAOA ;)

      Usuń
  3. Omoooo to wszystko takie sentymentalne *^* No nie mogę no, tak się cieszę na tą ich wspólną wigilię, ale wszyscy będą? Na prawdę ?Jeju, już nie mogę się doczekać po prostu. Cały rozdział tak się uśmiechałam, ale to BaekYeol mnie tak rozczulają i jeszcze później Suho, to już w ogóle xD Idę o zakład, że sama stałabym się fanką Baekyeol'a ^^" Jeju, tak dziwnie, bo odczuwam, że zakończenie fanficka zbliża się wielkimi krokami, i aż mi tego szkoda, bo ile fellsów ja w nie wlałam, te rozstawania i ich wszystkie wspólne chwile, jak dojrzali i ogólnie no... Dobra! koniec z tym poważnym tonem, bo mi się szklanki w oczach robią. >////.\\\\< Może akurat Suho namówi Jifana i zostanie z nimi na sylwestra xD I znowu pójdą krok do przodu w nowy rok xD Taki duży krok do przodu :D Bo w końcu kocham wstawionego Suho ^^
    Dzięki za rozdział i Hawiting! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No staram się nawiązywać do początków ^^
      W sumie to możemy założyć jakiś fanclub w stylu {"baekYeol w campusie" czy coś *lol*
      No zostały jeszcze... *liczy* 4 rozdziały + epilog :P Niedużo... Pomyśl co ja czuję hahahah Oni dojrzewali razem ze mną w końcu :P
      Zobaczymy jak to bd z tymi krokami xD

      Usuń
  4. Aż zachciało mi się świąt :D

    OdpowiedzUsuń
  5. słodkie, puszyste to takie, kochane, aż się rozpływam z lukru (๑•́ ω •̀๑) słodkościiii ♡ ♡ ♡ wiedziałam, że będzie baekyeol, wiedziałam! omomomomo ♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Baekyeol!!! Fajna z nich para, wpierdzielają dużo słody i chyba są z tego zadowoleni....Zastanawia mnie jednak jedna rzecz, co oni dali Suho, że chłopina się tak zawstydził? Ojciec Baekhyuna jest boski, nie ma! xD Słodka z nich para i ją wielbie! Czekam na kolejny rozdział i życzę dużo weny~ Pozdrawiam – Miś Yogi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a kto nie jest zadowolony, wpieprzając słodycze? ^^
      A to Misiu już niedługo się wyjaśni :D

      Usuń
  7. wow, ty to wiesz, jak ochłodzić człowieka w takie upały. ;///; Serio, to niesamowite, jak czytanie opowiadań, gdzie panuje zimowy, lub jesienny klimat, potrafi nieco chociaż ochłodzić mózg. XD Ja mam wrażenie, że po 2 godzinnej jeździe samochodem, jako kierowca, spalił mi się doszczętnie. A może jednak nie? Skoro, jako tako funkcjonuję i daję radę pisać komentarz? :O
    Jezu, czy tylko ja uważam, że Baekyeol jest taki ogólnie uroczy i tak dalej? Nawet, jak są akcje sado-maso, czy coś?
    ... xd
    Nie no, to pewnie ten wirus, jaki rozsiewa dookoła siebie Chanyeol, tak sprawia. XDDD W ogóle to jestem niezmiernie ciekawa, co tam wysłali KrisHo na świeta. Sądząc po wypiekach Jun, pewnie coś zbereźnego. Erotyczny zestaw na ich pierwsyz raz? A może jakieś seksi bielizna, lub stringi z kroliczym ogonkiem z tyłu? ;D Serio, tylko takich zbereźnych pierdół posądziłabym Baekyeol. XD No cóż... może z wątkiem o Jumyeon i Krisusie coś na ten temat wspomnisz? :D W ogóle to strzelam, że teraz bedzie Kyungsoo, a an koniec nasza główna parka. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co ta krzywa minka? :c w końcu obniżyłam temperaturę! hahaha
      Myślę, że Twój mózg ma się dobrze hahahah
      Wszyscy wyżej twierdzą podobnie, więc nie jesteś sama...
      Prezent dla KrisHo już niedługo zostanie ujawniony xD
      pssst w połowie zgadłaś :P

      Usuń
  8. Ach <3 kocham to *-* nie wiem jak ty to robisz, ale kocham wszystko co ty wymyślisz xd chyba nawet pokochałabym MinhoxKris jakbyś to napisała ^,^
    A teraz recenzja rozdziału:
    Nie wiem co ten Baekhyun widzi w świętach..? ja ich nienawidzę -.- ale to tylko dlatego, że jest wtedy zimno, a ja ciepłolubna jestem :D Bardzo ciekawi mnie co chłopaki dostali w prezencie, chociaż się domyślam ^.^ ach, moje zboczone myśli :D
    Lubię już panią Wu, państwo Kim, a teraz polubiłam państwo Byun <3 cudowni rodzice xd Sama chciałabym takich mieć *co wcale nie oznacza, ze nie kocham swoich, co to to nie!*
    Coś czuję, że Suho jednak przekona Krisa i on wróci i będzie smut w sylwestra :D proszę powiedz, że nie! :d
    Ale powtórka z poprzedniego sylwka była by genialna xd tak myślę ... ;p
    i do poprzedniej odpowiedzi: przecież ten smut był genialny xd sama lepiej bym tego nie wymyśliła ;d pokłon w twoją stronę ^.^
    i jak zawsze na koniec, życzę weny i wszystkiego najlepszego <3
    Pozdrawiam, Mimi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... tez nie wiem jak to robię, ale nie narzekam skoro Ci się podoba ^^ Nie posądzaj mnie o pisanie czegoś z Minho hahahhahaha
      Święta są fajne! Nawet jeśli jest zimno xD
      A prezencik się niedługo wyjaśni :P
      Ja nic nie mówię - sama się przekonasz w kolejnej części :D
      Nie mówię, że nie był genialny (a tak przynajmniej myślałam jak go pisałam), ale patrząc na to z perspektywy czasu - boję się moich myśli xD

      Usuń
  9. Soł sweet! SOł sweet! SOŁ SWEET!! boze jakie to było urocze ;3 już nie mogłam sie doczekać Baekyeol'a , strasznie sie za nimi stęskniła ale warto było czekać ;) Ach na osłodę życia, wystarczyło przeczytać i już sie mordka cieszy ;D Najlepsza była scena jak parka gadała ze starszyzną, ach~skąd ja znam te wymijające i któtkie odpowiedzi xd normalnie jakbym widziała sb hahahah
    Suho-wstydniś musi być! Już wyobrażam sb jego minę jak zobaczył zawartość prezentu od Baekyeol'a ahahahah zgon zaliczony! wczoraj, jak to czytałam prawie płakałam ze śmiechu xd mój miszcz, bogini naucz mnie! ;D
    One shot, one shot lalalala ;D LUDZIE! OBSERWOWAĆ! już nie moge sie doczekać! gratuluje 200 obserwatorów ale jestem pewna, że bedzie ich znacznie więcej ;D cmokam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przeczę xD No i cieszę się, że zaspokoiłam Twoje BaekYeolowe potrzeby hahahaha
      o matko... i weź tu ucz ludzi czegoś, czego nie robisz specjalnie xD TO SIĘ SAMO TWORZY :D
      Jeszcze tych 200 obs nie ma, ale coraz bliżej~

      Usuń
  10. Bardzo rzadko (żeby nie napisać "wcale" bo jednak mi się zdarza komentować) piszę komentarze do opowiadam, które czytam dlatego nie bardzo wiem jak mam skomentować to co właśnie przeczytałam.

    Twój blog znalazłam dużo wcześniej ponieważ potrzebowałam dużej dawki "KrisHo" i gdy wpisałam w Google ten paring - właśnie Twój blog mi się wyświetlił. Weszłam na niego i zaskoczyła mnie spora ilość rozdziałów dlatego postanowiłam dodać już Cię do obserwowanych i przeczytać go w spokoju.
    Teraz sama siebie przeklinam, że zdecydowałam się dopiero teraz go przeczytać. Tak bardzo mnie wciągnęło to opowiadanie, że przeczytałam wszystkie 34 rozdziały jednego dnia.

    Jejku~!
    Dziewczyno bardzo, bardzo, bardzo Ci za to dziękuje ponieważ mój ulubiony paring, którym jest KrisHo(za raz po SeKai'u) ma tak mało opowiadań, że czasami cierpię na łóżku płacząc, że nigdzie nie mogę o nich poczytać. ╥﹏╥

    Życzę Ci ogromnej weny i dużo chęci do pisania.
    Jak to mówi moja starsza siostra "Gdy się ma chęci, człowiek może zrobić wszystko." (●´∀`●)

    Pozdrawiam cieplutko~! (´∀`)♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mimo wszystko postanowiłaś u mnie skomentować~ ^^
      Mam ten sam problem... nigdzie nie ma KrisHo no i tak wyszło, że stwierdziłam, że zacznę pisać i rozprzestrzeniać miłość lider line :D
      Cieszę się, że Cię wciągnęło ;]
      *spazzuje razem z Yolexo* KrisHo rządzi światem~ Czytaj na aff, bo tam trochę jest ;)
      Dziękuję~

      Usuń
  11. Ha! Wyczułam Chanbaeka w tym rozdziale i nawet nie wiesz jak bardzo się z tego powodu cieszę :) Na dodatek Krisho w tle i ich prezent, który - oh, mam nadzieję - szykuje coś większego ^^ Fakt, że rodzice zaakceptowali naszą kochaną Baekyeolową parkę ogrzewa mi serducho, ale jednak trochę mi smutno, gdy Baek tak ślicznie prosi Suho o zostanie. Takie małe momenty czynią to opowiadanie naprawdę prawdziwym.
    Jak zawsze czekam na kolejny i dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawka~ zgadłaś~ ^^
      Obyś się nie myliła co do prezentu :D
      Staram się sprawić by to opo było realistyczne i najwyraźniej jakoś to wychodzi ^^

      Usuń
  12. Mój kochany Baekyeol awww ♥ fajnie, że ten rozdział jest właśnie o nich bo dawno nie czytalam z nimi nic fajnego ^^ Tata Baekhyuna jest genialny haha :D kocham TAOA bardzooo mocno, każdy rozdział jest jak lekarstwo na te wszystkie codzienne smutki, życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zasiadłam i nadrabiam...
    Na wzmiankę o śniegu aż się rozmarzyłam... te upały nie są dla ludzi. Przecież człowiek ledwo funkcjonuje. Ja osobiście umieram i pewnie nie dam rady nadrobić wszystkich twoich rozdziałów (ach, czemu tak szybko dodajesz? XD)
    Beakyeol jest u ciebie urocze ;3 Ta babeczka... boże, oni naprawdę szaleją za słodyczami xd No i Jun wrócił... liczę, że przekona Yifana i znowu spędzą czas w większej grupie znajomych o;
    lecę do następnego rozdziału~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem co czujesz w kwestii upałów ;_; To jakaś masakra jest :P
      Ty czasem dodajesz szybciej ;)
      No ten... w BaekYeolu umieściłam część mojej miłości do słodyczy heheheh :D

      Usuń