The Art of Attraction XXXIII

Listopad w restauracji


   - Zamówienie do stolika trzeciego gotowe! Yixing, skarbie chodź tu i zanieś temu miłemu państwu ich posiłek. - Starsza pani przywołała do siebie wnuczka i wręczyła mu zamówienie, a sama zajęła się przygotowaniem kolejnych.
   Lay przybrał na twarz swój najładniejszy uśmiech i skierował się w stronę pary koło czterdziestki, która siedziała w rogu niewielkiej sali. W jego policzku uformował się uroczy dołeczek. Nie raz słyszał od swojego chłopaka, że wygląda zabójczo kiedy się tak uśmiecha. Tao wprost uwielbiał zasypywać komplementami swojego Xinga i to był tylko jeden z naprawdę wielu przykładów.
   - Życzę smacznego. - Yixing ukłonił się grzecznie i zebrał zamówienia z kilku innych stolików.
   Musiał przyznać, że w sumie lubił tę pracę. Restauracyjka nie była zbyt wielka, za to miła i przytulna. W sali mieściło się maksymalnie sześć stolików, ale przynajmniej większość zawsze była zajęta. Yixing i Tao nie mieli przydzielonych żadnych konkretnych ról w restauracji. Czasem któryś z nich stał przy ladzie, drugi pomagał w kuchni albo podawał posiłki czy też przyjmował zamówienia. Często zdarzało się, że już po zamknięciu sprzątali w restauracyjce babci Lay'a, ale nigdy nie narzekali.
   Oprócz nich pracowały tam jeszcze jakieś dwie młodziutkie dziewczyny. Jedna z nich, kuzynka Yixinga, uczyła się gotować pod czujnym okiem starej pani Zhang, żeby w przyszłości przejąć interes. Druga natomiast była studentką uniwersytetu w Hunan. Studiowała literaturę chińską, a popołudniami pracowała dorywczo w restauracji.
   Każdy dzień był równie przyjemny co poprzedni. Chłopcy czuli, że pomimo pracy, nareszcie mogą odpocząć od wiecznych wymagań jakie nakładała na nich szkoła. Yixing czuł, że mógłby resztę życia spędzić, prowadząc ze swoim chłopakiem niewielką restaurację. Wyobrażał sobie, że już jako starzy mężczyźni przekażą biznes komuś bliskiemu. Może i był idealistą, niepoprawnym marzycielem, ale chciał się zestarzeć z Tao. Jak na kogoś w jego wieku brzmiało to dość górnolotnie, ale nie przejmował się tym. Wiedział, że marzenia i pragnienia mogą się zmieniać w zależności od sytuacji, ale nie przeszkadzało mu to w snuciu planów na przyszłość.
   - Znów chodzisz z głową w chmurach, skarbie. - Zitao objął w pasie swojego chłopaka i obrócił go przodem do siebie, po czym z uśmiechem pocałował w nos.
   - Sorry... ostatnio za często mi się to zdarza. - Lay zaśmiał się cicho i zaplótł ręce na karku Tao. Po skończonej pracy wyszli na spacer, żeby móc w parku poobserwować nocne niebo. Obaj uważali to za coś wyjątkowo romantycznego.
   - Zawsze ci się to często zdarzało. - Zitao postanowił nie dopuścić do nadchodzącego wywodu na temat intelektualnych potrzeb psychoanalityków, wpijając się w usta Yixinga. Doskonale wiedział jak owinąć sobie Lay'a wokół palca i chętnie z tego korzystał.
   Chłodny, listopadowy wiatr targał ich włosami przez co Yixing zadrżał w ramionach swojego chłopaka. Co prawda mogło to być spowodowane zarówno zimnem jak i intensywnością pocałunku, ale nie zmieniało to faktu, że powinni przenieść się do swojego pokoju w domku starej pani Zhang.
   W drodze powrotnej niewiele mówili. W sumie żaden z nich tego nie potrzebował. Ich związek rozkwitał i można powiedzieć, że się docierali. Wszystko funkcjonowało coraz lepiej i chyba rok przerwy od nauki był jednym z najlepszych pomysłów.

***

   Pewnego niedzielnego popołudnia Yixing i Tao wybrali się na randkę. Nic specjalnego. Kino, kolacja i spacer. Niestety, listopad ich nie oszczędzał, więc po drodze wstąpili do jakiejś kawiarni, żeby nieco się ogrzać. Zamówili po filiżance kawy i dodatkowo jakieś ciastko na spółkę.
   - Tao pamiętasz nasze początki? -  Yixing zaśmiał się cicho, przypominając sobie jak uciekł z krzykiem, dowiadując się, że jego internetowy znajomy to sławy w tamtym czasie Huang Zitao. Zabawne, że wtedy był jedną z niewielu osób, która wiedziała jaki Tao jest naprawdę.
   - Byłem dupkiem jak Yifan. - Na usta Huanga wypłynął szeroki uśmiech, gdy splótł palce z Yixingiem. Jego chłopak uśmiechał się uroczo, co tylko wywoływało przyjemne sensacje w brzuchu Tao. - Dobrze, że jakoś łatwiej mi przyszła zmiana.
    - Ale fajki do tej pory cię kuszą. - Lay skrzywił się prawie niezauważalnie. Nie bardzo lubił kiedy Zitao palił, ale też nie mógł mu nagle zacząć chować papierosów.
   - Wiesz, że to już nałóg. Niestety ta część bycia bad boy'em przypadła wtedy mnie. - Tao wzruszył ramionami i ścisnął mocniej dłoń Yixinga. Nie chciał teraz poruszać tego tematu, bo niewątpliwie było to niewygodne. No i przecież byli na randce. - Kiedyś spróbuję rzucić, ale teraz cieszmy się chwilą dla siebie. Jutro znów czeka nas praca u twojej babci...
   - Ale... - Yixing chciał zaprotestować, ale Tao wcisnął mu do buzi widelczyk z ciastem truskawkowym i mrugnął porozumiewawczo.
   - To randka skarbie. Teraz nie rozmawiamy na niewygodne tematy. -  mruknął, ładując sobie do ust potężny kawałek ciasta.
   Yixing jedynie wywrócił oczami. Już od jakiegoś czasu próbował namówić Tao do rzucenia palenia, ale jakoś nigdy mu to nie wychodziło. Co prawda, to nie było też tak, że Zitao wypalał paczkę dziennie! Raczej wypalał maksymalnie jednego papierosa dziennie i to też nie zawsze, ale mimo wszystko Yixing wolał zapobiegać niż leczyć. W tym wypadku dosłownie.
   - Słyszałem, że Luhanowi idzie całkiem przyzwoicie na studiach. - W końcu postanowił zmienić temat na nieco przyjemniejszy, co Tao przyjął z ulgą. Rozmawianie o jego drobnym uzależnieniu nie było jego ulubionym zajęciem.
   - Do tego jeszcze utrzymuje całkiem niezły kontakt z Sehunem i śmiga na imprezy. On w ogóle śpi? - pół żartem, pół serio spytał Tao. Cieszył się, że dwójka ich uroczych przyjaciół zdołała już przetrwać cztery miesiące rozłąki, a ich relacje wciąż prezentowały się przyzwoicie. To był bez wątpienia wyczyn, zważywszy na to, że Minyeon zerwała z Chenem zanim jeszcze zdążyli spędzić chociażby jeden dzień osobno. No ale nie każdy jest stworzony do związków na odległość.
   - Nie no jasne, że śpi! - oburzył się Lay. Najwyraźniej nie do końca wyczuł ironię w słowach swojego chłopaka. No cóż, nie każdy ma wbudowany detektor zgryźliwości.
   - Oj Xing... jaja sobie robiłem. - Tao uśmiechnął się ciepło i pogładził czule kciukiem wierzch dłoni Yixinga.
   - No tak... - Lay upił łyk kawy i uśmiechnął się przepraszająco. - Nasz Sehunnie podobno został kapitanem?
   - W końcu ktoś musiał godnie zastąpić najlepszych koszykarzy w historii, a kto jak nie on?
   - Jest jeszcze Jongin... - stwierdził z pełnymi ustami Yixing.
   - Jongin chyba mimo wszystko bardziej nadaje się do podnoszenia na duchu Sehuna niż kierowania zespołem. - Tao zaśmiał się wrednie.- Pamiętasz co się działo kiedy wyjechał Luhan? Wtedy tylko Kai był w stanie jakoś go pocieszyć. No, może jeszcze w niewielkim stopniu Kyungsoo.
   - Dziwisz się? Jakbyś się czuł, gdybym ja wyjechał na rok do innego kraju? - Yixing zaplótł ramiona na piersi i wypchnął do przodu dolną wargę. - Zgodnie z moimi obserwacjami ludzkiej natury, a dokładniej zakochanych, usychałbyś z tęsknoty. - prychnął cicho.
   -Ty i te twoje psychoanalizy... - Zitao wywrócił oczami, po czym przyciągnął do siebie talerzyk z ciastem i włożył sobie do buzi spory kawałek.
   - Nudziłbyś się bez tego. - Lay zabrał swojemu chłopakowi talerzyk i sam również wepchnął sobie do buzi kawałek ciasta.
   - Bardzo możliwe. - Tao zamyślił się na chwilę, popijając swoją kawę. W sumie Yixing miał rację. Niektóre z jego analiz były tak absurdalne, że Tao wręcz nie mógł się nie śmiać. Dzięki temu przynajmniej było wesoło, a to zawsze jakiś plus. - Słyszałeś, że Baekhyun i Chanyeol trafili do tego samego miasta na studia?
   - Serio? To super! - Lay rozpromienił się i przy okazji przez przypadek zrzucił widelczyk do ciasta. Podniósł go niezgrabnie, po czym spojrzał wyczekująco na swojego chłopaka.
   - No mieszkają w akademikach, bo każdy jest na innej uczelni, ale zawsze to lepiej niż jak w wypadku Luhana i Sehuna, nie? - Tao uniósł brwi, jakby czekając na potwierdzenie swojego stwierdzenia. Yixing kiwnął w odpowiedzi głową, sięgając po filiżankę. - Podobno już są sławną parą na obu uniwersytetach. - Tao zaśmiał się cicho. - Słyszałem, że mają swój fanklub.
   - To aż szalone. - Yixing parsknął śmiechem. Już wyobrażał sobie piszczące dziewczyny biegające za Baekhyunem i Chanyeolem. Coś jak w przypadku Krisa i Suho w liceum. Też mieli swój niewielki fanklub. - A co tam u Junmyeona i Yifana?
   - Nie zaglądasz w ogóle do internetu, co skarbie? - To było takie typowe dla Yixinga. Od czasów kiedy spędzał całe dnie z komórką pod nosem, dużo się zmieniło. Powoli przestał aż tak interesować się wirtualnym życiem, a całą swoją uwagę skupiał na Tao i tym co działo się wokół nich. Przynajmniej wreszcie był jako tako poinformowany.
   - No wiesz... ja zazwyczaj juz śpię kiedy ty szwendasz się po necie. - odparł nieco naburmuszony Lay. Wszystkie tego typu teksty odbierał jako drobne ataki, bo zdawał sobie sprawę, że kiedyś naprawdę przeginał z wiecznym siedzeniem w internecie.
   - No a potem ja cię muszę informować o sytuacji znajomych. - Tao pokręcił głową, po czym uśmiechnął się uroczo, widząc burmuszącego się Yixinga. - Przecież żartowałem.
   - Lepiej już powiedz co u nich. - Lay wywrócił oczami.
   - No więc mieszkają sobie razem w akademiku i chyba wolę nie wiedzieć co mogły widzieć te ich nowe cztery ściany...
   - Zboczeniec. - przerwał mu Yixing, uśmiechając się półgębkiem.
   - I tak to kochasz. - Tao zmrużył oczy i wytknął język swojemu chłopakowi. Uwielbiał się z nim droczyć.
   - Nie mam wyjścia.

***

   Pod koniec listopada w restauracji pojawiło się więcej gości, więc chcąc-nie-chcąc pani Zhang przekierowała swojego wnuczka na stałe do kuchni. Nie to, żeby Yixing miał coś przeciwko, bo szczerze mówiąc tylko na to czekał! Wreszcie mógł piec, gotować, smażyć i robić te wszystkie inne rzeczy, które tak go zainteresowały odkąd zdecydował się zarabiać u babci. Można powiedzieć, że znalazł swoje powołanie.
   Tao natomiast dostał fuchę kelnera. Teraz śmigał między stolikami i ku swojej uciesze mógł rozmawiać z ludźmi i dać upust swoim ukrytym do tej pory pokładom aegyo. Yixing jeszcze nigdy nie widział go aż tak przymilającego się do obcych. Co dziwne, klienci wręcz ubóstwiali pogodnego Zitao i możnaby powiedzieć, że spora ilość starszych pań przychodziła na przepyszne pierożki Yixinga tylko żeby móc zamienić kilka słów z przystojnym kelnerem. Oczywiście niosło to korzyści dla obu stron, bo Tao czuł się dowartościowany a kobiety wracały na chwilę do czasów młodości.
   Pani Zhang nigdy nie podejrzewała, że zatrudnienie wnuczka i jego chłopaka będzie tak dobrym posunięciem. Jeśli tak dalej pójdzie to jeszcze na wiosnę będzie mogła przeprowadzić remont restauracji. Już planowała kupno nowych mebli i sprzętów, które uczynią jej restaurację jeszcze przytulniejszą. Sukcesywnie kupowała kolejne dodatki, często zabierając na zakupy wnuczka, bo jak się okazało, Lay miał doskonałe wyczucie stylu. Zawsze wiedział co będzie dobrze wyglądać, które lampiony lepiej pasują, czy też które kuchenne narzędzia są najlepsze.
   Wieczorami w domu, pani Zhang często uczyła Yixinga gotować najróżniejsze potrawy. Była pod coraz większym wrażeniem umiejętności wnuczka. Dodatkowo bardzo lubiła te ich małe zajęcia, bo Tao zazwyczaj siadał po turecku na podłodze, zagadując ich oboje. Musiała przyznać, że był naprawdę miłym i uroczym chłopcem. Mógłby tylko przestać czasem wymykać się na papierosa, ale na to już wpływu nie miała. W każdym razie przynajmniej zawsze bez słowa próbował nowych dań swojego chłopaka i szczerze mówił co o nich myśli.
   W ten sposób więzi pomiędzy tą trójką się zacieśniały i bardzo szybko pani Zhang kazała Tao mówić do siebie po imieniu. Traktowała go jak własnego wnuczka. Czasem tylko była niepocieszona, bo Lay zabierał jej całą przyjemność dokarmiania ulubieńca. Tak to już jest jak się ma wnuczka - uzdolnionego kucharza.
   - Teraz pokrój drobno marchewkę i zaraz zajmiemy się mięsem. - poinstruowała Laya, a sama w tym czasie włączyła ogień na kuchence. Kątem oka zauważyła, że Tao próbuje podkraść trochę czekolady, potrzebnej do deseru, więc czym prędzej chwyciła szmatkę i zdzieliła chłopaka po głowie.  - Zitao, łapy precz od czekolady! - Kobieta pogroziła mu palcem, po czym uśmiechnęła się ciepło i poklepała swojego ulubieńca po plecach.
   - Tak jest... - wymruczał Tao, z powrotem usadawiając się w kącie kuchni. Spojrzał spode łba na panią Zhang i Yixniga, po czym jęknął głośno, trzymając się za brzuch. - Głodny jestem. Długo jeszcze?
   - Jakieś pół godziny. - odparł Lay, skupiony na krojeniu marchewki. Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, że zagryzał wargi. Niektórzy już tak mają, kiedy chcą się skupić.
   - Yixing no! Umrę z głodu na tej podłodze! - Tao wypchnął do przodu dolną wargę i wbił szczenięce spojrzenie w swojego chłopaka. Czasem zastanawiał się kiedy i dlaczego jego zachowanie aż tak się zmieniło, ale potem dawał sobie z tym spokój. Najwyraźniej bycie poważnym nie było dla niego.
   - Zitao jesteś gorszy niż dziecko. - Pani Zhang pokręciła zdegustowana głową, po czym ułamała rządek czekolady i podała chłopakowi, targając mu włosy. - Jak znowu zaczniesz jęczeć to wywalę cię z kuchni. - dodała, marszcząc groźnie brwi.
   - Oj no co ja poradzę, że jestem głodny? - burknął i zaplótł ramiona na klatce piersiowej.
   Pani Zhang jedynie pokręciła głową i wróciła do pomagania Yixingowi w przygotowaniu posiłku. Trzeba przyznać, że zapachy jakie roznosiły się w kuchni były naprawdę kuszące. Żołądek Zitao burczał głośno, co nie raz wywołało serdeczny śmiech pozostałej dwójki.
   Babcia Lay'a krzątała się po kuchni w niemalże zastraszającym tempie. Jak na osobę w jej wieku była naprawdę energiczna. Tao i Yixing czasem zastanawiali się skąd ta kobieta ma tyle siły. Może tak już jest z ludźmi, którzy przeżyli Drugą Wojnę?
   Po niedługim czasie posiłek był gotowy i Tao musiał przyznać, że jego chłopak gotuje po prostu genialnie. Nie ważne, że pomagała mu babcia. W każdym razie Zitao wciąż nie mógł się nacieszyć tymi wszystkimi chińskimi potrawami, których tak mu wcześniej brakowało. Dopóki nie przyjechał do Hunan, nie zdawał sobie sprawy jak bardzo za nimi tęsknił.
   - Chłopcy... co wy zamierzacie robić po roku pracy w mojej restauracji? - spytała pani Zhang, spokojnie popijając swoją zieloną herbatę.
   - Pójdziemy na studia. - odparł z pełną buzią Yixing.
   - Czy ty myślisz, że twoja babcia jest aż tak głupia? - Kobieta spojrzała poważnie na wnuczka, który pokręcił gwałtownie głową i westchnęła cicho.
   - Ja tam jeszcze nie wiem szczerze mówiąc. - Tao wzruszył ramionami i wpakował sobie do buzi kolejny wielki kęs. Miał jeszcze czas na zastanowianie się nad studiami. Jak na razie naprawdę nie miał pomysłu co chciałby studiować.
   - Pójdę na gastronomię czy coś w tym stylu. - oznajmił Yixing, nakładając sobie więcej ryżu. Ostatnio dotarło do niego, że gotowanie jest jego pasją i właśnie to chciałby w życiu robić. - Kiedyś też otworzę swoją restaurację.
   - Cieszę się. Najwyraźniej masz to we krwi. - Pani Zhang zamyśliła się na chwilę. Cieszyła się, że jej wnuczek, w przeciwieństwie do jego kuzynki, naprawdę interesował się gotowaniem. Bardzo chciała by rodzinna tradycja przetrwała. Rodzina Zhang od zawsze była znana z wyjątkowych umiejętności kucharskich! Kiedyś nawet praprapradziad pani Zhang gotował dla władców Chin. Co prawda od tego czasu minęły już co najmniej dwa wieki i Zhangowie raczej woleli cieszyć się pysznymi daniami w gronie znajomych, ale zawsze to powód do dumy. - Może przejmiesz kiedyś moją restaurację?
   - Przecież już przepisałaś ją Liyin. - Yixing spojrzał zdziwiony na babcię. - Nie ma mowy, żebym ją wykopał.
   - Ona tego nie czuje. - Starsza kobieta machnęła ręką i uśmiechnęła się ciepło do wnuczka. - Ty byś to poprowadził o wiele lepiej.
   Przy stole na dłuższą chwilę zapadła cisza, przerywana jedynie stukaniem pałeczek o ścianki misek. Tao milczał jak zaklęty, nie chcąc ingerować w sprawy typowo rodzinne. Dla niego Yixing mógłby zarówno przejąć restaurację babci jak i otworzyć własną, byleby tylko był szczęśliwy.
   - Babciu ja naprawdę marzę o założeniu własnej restauracji. Chciałbym osiągnąć sukces tylko i wyłącznie dzięki mojej ciężkiej pracy. - Yixing westchnął ciężko. Czasem rozmowa ze starszymi ludźmi bywała naprawdę trudna. Zwykły konflikt pokoleń.
   - Jesteś uparty jak twój dziadek! Aż mi się przypomina kiedy mówiłam mu, że nie musi znów iść na front, ale on twierdził inaczej. I jak to się skończyło? Zabili go już w pierwszej połowie roku! - Pani Zhang cmoknęła zdegustowana i zebrała naczynia. Postanowiła zabrać się za zmywanie, bo ciśnienie już i tak jej mocno podskoczyło. - No już! Lećcie z kuchni, bo zaraz każę wam sprzątać. - mruknęła, machnięciem ręki wskazując wyjście z kuchni.
   Yixing i Tao z ociąganiem podnieśli się z krzeseł i ruszyli do sypialni. Nie bardzo widziało im się zostawianie pani Zhang samej ze sprzątaniem, ale kobieta była chyba lekko zdenerwowana, więc woleli się nie narzucać.
   Kiedy już siedzieli, każdy zajęty swoimi sprawami, drzwi uchyliły się cicho i do pokoju weszła babcia Lay'a. Kątem oka zauważyła Zitao, siedzącego na podłodze z laptopem na kolanach. Yixing natomiast siedział po turecku na łóżku, czytając książkę.
   Starsza kobieta usiadła na posłaniu i poklepała delikatnie udo wnuka. Podczas sprzątania przemyślała parę spraw i teraz wiedziała, że powinna okazać Yixingowi wsparcie, a nie tylko martwić się o przyszłość swojej restauracji. Starała się zrozumieć jego motywację i zaakceptować jego plany na przyszłość.
   - Wnusiu... - zaczęła, przyciągając uwagę Lay'a i przy okazji Tao. - Chciałabym tylko powiedzieć, że cieszę się, że chcesz założyć własną restaurację. Gdybyś kiedykolwiek czegoś potrzebował, masz się do mnie natychmiast zwrócić, zrozumiano? - spytała, posyłając wnuczkowi babciny uśmiech.
   - Jasne babciu. - Yixing kiwnął głową. Cieszył się, że babcia jednak zaakceptowała jego pomysł. - Liyin na pewno dobrze poprowadzi restaurację. Może nie jest genialną kucharką, ale wie sporo o marketingu.
   - Mam taką nadzieję. - odparła pani Zhang i uszczypnęła wnuczka w policzek, na co ten skrzywił się lekko. - No, jutro kolejny ciężki dzień, więc lepiej już idźcie spać. - Kobieta wstała i ruszyła w stronę drzwi, podpierając się laską. - Dobranoc.
   Żaden z chłopców nie zdążył odpowiedzieć, bo drzwi od pokoju niemal od razu zamknęły się za panią Zhang. Zitao wzruszył ramionami i odłożył laptopa, po czym zgasił światło. Opadł na łóżko obok Yixinga, obejmując go w pasie.
   - Dobranoc. - wyszeptał w kark swojego chłopaka.

*~*~*

Witam Baekhyunoo, Love Lala i zino ×!!!
Muszę Was przeprosić za opóźnienie, ale szczerze mówiąc byłam zabiegana + miałam lenia i tak jakoś wyszło. Na dokładkę jeszcze BARDZO ciężko mi się pisało ten rozdział i przepraszam jeżeli odbiega poziomem od reszty :P

Do następnego!
XOXO


25 komentarzy:

  1. Ten rozdział jest taki słodki :3
    Nie wiem jak ty to robisz, ale zawsze czytając twoje prace szczerzę się do tego monitora jak głupia xD
    Babcia Laya jest taka urocza *-*
    A głodny Tao rozwalił mnie na łopatki xD
    Weny kochana~♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. omona *-* jestem pierwsza :3

      Usuń
    2. Myślałam, że wyszedł jakiś mega ponury czy coś O.O hahaha naprawdę spodziewałam się raczej tego, że zostanę opieprzona za psucie słodkości TAOA... no nic, najwyraźniej nawet jak nie staram się pisać słodko to tak wychodzi xD
      Też lubię być pierwsza ;)

      Usuń
  2. O tak <3 w końcu jest Pandorożec *-* z tego względu jest ci wybaczony poślizg xd
    Rozdział świetny xd dziwnie mi się czytało, bo od dawna czytam twojego bloga na telu, a tutaj ba-bum, czytam na laptopie xd
    chętnie zjadłabym coś przygotowanego przez Lay'a i podanego przez Tao xd
    Nie wiem czy to takie moje odczucie... ale jakoś poważniej się zachowują niż w poprzednich rozdziałach :D
    Widać, że chcesz zakończyć wątki... i tak smutno się robi ;c
    I wielkie och, bo na razie nie ma smuta ^.^ tak bardzo się go boję, nie dlatego, że źle piszesz. co to to nie xd *wciąż pamiętam OnTae na biurku xd* po prostu... no pisałam już tyle razy, że pewnie wiesz xd
    Z tego co pamiętam to nie komentowałam poprzedniego rozdziału...za to wielkie gomen ;c
    Życzę jeszcze jak zawsze weny na TAOA i nowe opowiadania <3 Miłych, szalonych i ciepłych wakacji *-*
    Pozdrawiam, Mimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach~ Ta miłość do Pandorożca. już myślałam, że mnie pokona i jednak tego nie napiszę xD
      A no zachowują się poważniej, ale też dorośli trochę... razem ze mną xD
      Nie smutaj, szykuje się jeszcze masa fajnych projektów! ^^
      Hahaha Nie znasz dnia ani godziny kiedy pojawi się smut xD nie przypominaj mi tego OnTae O.O sama się boję tego, co napisałam xD
      Nie przejmuj się.
      Gomawo :D

      Usuń
  3. Nie wiem co powiedzieć wiec napisze tylko Bardzo Slodkie Rozdzial <333333 Powodzenia i Weny^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Pandorożec comeback widzę, tylko z ich klejeniem się do siebie się stało? Przy babci Yixinga nabrali ogarniętości hormonów? I bardzo cieszę się, że te ostatnie rozdziały TAOA postanowiłaś poświęcić każdemu pairingowi z kolei, nie mogę się doczekać baekyeol ლ(´◉❥◉`ლ) *a jak się mylę, i koncepcja jest inna, to gratuluję sobie*
    Do następnego~ (๑•́ ω •̀๑)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile można się do siebie kleić? hahaha zresztą mają babcię pod dachem :P
      Dobrze się domyśliłaś koncepcji, nie martw się ;)

      Usuń
  5. Fajnie że tak opisujesz po kolei co u reszty ^^
    Ale już mnie zżera wewnętrzne na myśl o Krisie i Suho :D co sie tam u nich dzieje. Fhhsjsvsjdhshdsjdh ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie stwierdziłam, że pod koniec opowiadania przydałoby się poświęcić po jednym rozdziale pobocznym pairingom :D
      Ja za to już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła napisać co u nich ;) ^^

      Usuń
  6. Tak trochu moglo by sie cos nieco wiecej dziac ale rozdzial jak zawsze dobry :3
    A ja wciaz czekam na smut xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ma się więcej dziać, skoro zmierzamy do końca opowiadania? :P Jak mówiłam, zamykam wątki, więc raczej rozpoczynanie nowych nie ma większego sensu ;)

      Usuń
  7. Nie lubię tego pairingu, ale w TAOA jest taki słodki, że chyba zacznę go shipować xD rodział świetny ^^ ciekawe o kim będzie w kolejnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest neutralny xD Powstał przez przypadek żeby stworzyć most pomiędzy Krisem a Suho i jakoś tak ludzie pokochali Pandorożca i wiecznie nalegali na jakieś wątki z nimi xD
      Obstawiaj, jestem ciekawa czy trafisz hahaha

      Usuń
  8. Teraz Tao i Lay! Boże, jak ja się cieszę, że wszystko pomiędzy nimi się układa. Babcia Yixinga jest boska xDD Jeżeli naprawdę Lay pójdzie na gastronomie, to będzie cudownym kucharzem. Ciekawe czy Tao pójdzie też na studia. Fajnie by było ^^ Chyba w tym związku jedyne kłótnie wynikają z tego małego uzależnienia Tao. Fajki. Wiem, że trudno się od tego uwolnić (nie, żebym próbowała kiedykolwiek). Ale i tak kocham te opowiadanie, więc co będę gadać? Ważne, ze jest! xDD Życzę weny~ Pozdrawiam – Miś Yogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbliża się koniec opo... nie może być inaczej xD
      Trzymajmy kciuki za marzenia Lay'a xD Co do Tao... zobaczymy hahaha
      Nie zawsze musi być idealnie - dlatego Tao pali xD

      Usuń
  9. Podoba mi się pomysł z opisaniem tego co słychać u innych par, gdy nasze kochane Krisho aklimatyzuje się w akademiku. Co do Hunhana i poprzedniego rozdziału - już martwiłam się, że sobie nie poradzą, ale widzę, że Pandarożec przynosi dobre i nowe wieści, więc dopinguję ich jeszcze mocniej, by nic się nie psuło. Co to ZiXinga, szczerze od początku nie widzę tej par, bo każdy z nich emanuje własnym naturalnym aegyo, może Xing trochę większym (ale to już moje zdanie ^^). Mimo to shippuję ich tutaj tak mocno jak tylko się da, bo są śmieszni i poprawiają mi humor. Trzymam kciuki za ich marzenia i kurczę, Lay, nie zrzędź tyle o te fajki, kiedyś mu się znudzą ;-)
    Dużo weny! Czekam na kolejny i szczerze mówiąc liczę na Chanbaeka, bo ostatnimi czasy mam ich straszny niedobór :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stwierdziłam, że dobrze będzie dać pięć minut sławy każdemu z pairingów ;)
      Spoko, ja też nie widzę Pandorożca hahahaha Jest w opo z przypadku i jakoś tak już został :P
      Ciekawe czy dobrze obstawiasz hahaha ^^

      Usuń
  10. Pominę tą część z przeprosinami o spóźnieniu i od razu przejdę do sedna o;
    Przyznam, że znowu mnie zaskoczyłaś i znowu pozytywnie. Pomimo że jakoś nigdy nie byłam wielką fanką Tao i Laya, to bardzo fajnie się o nich czytało. Cieszy mnie to, że opisujesz co się dzieje w życiu innych par. Motyw z jedzeniem trochę mi zamieszał w brzuchu, bo kiedy to czytałam, to umierałam z głodu, czekając aż bób sie ugotuje, więc tylko dolewałam oliwy do ognia xD
    W sumie nie wiem jeszcze co napisać... Może jeszcze wspomnę o Hunhanie, o którym również napominałaś w rozdziale. Widzę, że wszystko u nich w porządku, co mnie bardzo cieszy, bo jednak się o nich martwiłam. Do tego Sehun został kapitanem, dobrze dla niego ;3
    Na koniec wspomnę, że rozdział nie odbiega w żaden sposób od innych, więc nie ma za co przepraszać.
    Weny i czasu~

    OdpowiedzUsuń
  11. Chociaż raz nie będę musiała zapewniać, że naprawdę nic do tego nie mam haha
    Witam w klubie, też nie byłam (i chyba wciąż nie jestem) ich fanką xD Wybacz, prześlę Ci trochę kimchi jak wreszcie kupię wszystko co mi potrzebne do zrobienia hahaha
    Cieszę się, że pomimo wieeeeelkich trudności z napisaniem rozdziału i tak się pdobał :D

    OdpowiedzUsuń
  12. nieco spóźniona, ale co tam. Liczy sieto, że w koncu przebrnęłam, przeczytałam, i teraz komentuję. ^^
    Widzę, że teraz rozdziały są dedykowane każdej innej parze. :D Bynajmniej na razie na to wskazuje. :P To dobre jest, bo chociaż kazdy sie dowie, co u kogog słychać, i w ogóle. :D
    Ciesze się, że HunHan nadal trwa, i nawet ich więź się polepszyła w pewnym stopniu. Nawet jeśli Lu to teraz jakiś dziki robot, który robi wszystko i nawet nie odczuwa zmęczenia, sądząc po słowach bodajże Tao. o.O W ogóle, to zaczęli mówić o KrisHo i niczego się nie dowiedziałam ciekawego, albo tak inteligentnie pracuje mój mózg o późnych wieczorach. Taa. XD
    Fajnie, że Lay znalazł swoją pasję, i pragnie związać z nią swoją przyszłość. Ja zawsze jestem zdania, że człowiekowi będzie się od razu lepiej zyło, jak bedzie robił w życiu to, co go kręci. xD Ale babcie, jak to babcie, są zawsze najlepsze i daja też przeważnie takie porady. Babcia Yixinga widać jest bardzo ciepłą osobą, i serio, czy tylko mnie to nie dziwi, że taka stara, a popierdziela, jak nastolatek prawie, że? o.O U mnie z babcią to samo. Jak co do czego to wszystko ją boli, ale co zdrowie ma, jak na swój wiek, to ma. XD Był Hun Han, Był Tao z Lay, ciekawe kto teraz będzie nastepny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak pomyślałam, że fajnie będzie opowiedzieć o innych :P
      W końcu to student, a studenci podobno potrafią niezłe rzeczy odstawiać hahahaha
      Myślę podobnie! Człowiek bez pasji musi być naprawdę smutny i niekompletny :P
      Te babcie koło osiemdziesiątki jeszcze tak mają :D Te młodsze już nie :c

      Usuń
  13. Wszystkie rozdziały w jeden dzień. JEDEN DZIEŃ. Dziwię się, że moje oczy jeszcze nie umarły. Bądź co bądź, kocham Cię maknae star! <3
    Cudowny, piękny, zabawny i kochany ficzek. Obecnie jestem trochę nierozgarnięta, brak snu i cały dzień spędzony przed telefonem dają o sobie znać, ale oprócz małej ilości Baekyeola i początkowych WIELKICH oporów Suho do Krisa, nie mam żadnych zastrzeżeń '^'
    Chyba pójdę już spać, a przy kolejnym rozdziale postaram się o lepszy komentarz. Hwaiting! :3 <3<3<3<3 ♥♥♥♥♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem dumna, że przetrwałaś hahaha Dziękujęęęę~~ :D
      Odeśpij hahaha no wiesz, mało BaekYeola jest dlatego, że to fik głównie o KrisHo :P
      No a opory Suho to już zupełnie inna bajka :P
      Mam nadzieję, że już odpoczęłaś hahahaha <3

      Usuń