The Art of Attraction XXXI

Studia coraz bliżej


   Słońce świeciło jasno, przyjemnie ogrzewając czwórkę beztrosko grających w siatkówkę osób. Granie chłopaki na dziewczyny mogłoby wydawać się troszkę nie fair, gdyby nie fakt, że Minyeon i Jieun były w szkolnej drużynie siatkówki. W sumie jakby spojrzeć na to ze strony chłopców, rozgrywka i tak była niesprawiedliwa, ale chyba ważniejsze było to, że cała czwórka po prostu dobrze się bawiła.
   Jongdae musiał przyznać, że pomysł wyjazdu pod namioty nad jezioro był genialny. Chyba jeszcze nigdy nie czuł się aż tak dobrze ze swoją dziewczyną. Dodatkowo cały czas był z nimi Minseok i jego słodka Jieun, więc kiedy tylko dziewczyny potrzebowały chwili w damskim gronie, chłopcy mogli w spokoju porobić coś co lubią, jak na przykład głupawa kąpiel nago o północy. Nikt nie twierdził, że przyszli studenci muszą być poważnymi ludźmi. Trzeba korzystać z wakacji, skoro później już nie będzie tak kolorowo. Jongdae postanowił, że będzie studiował pod kątem grania w musicalach, Minseok dostał się na dziennikarstwo w Busan, a Minyeon została wybrana do jednej z dość znanych drużyn siatkówki. Tylko Jieun zostawała w Seulu i musiała skupić się na nauce żeby zakończyć dobrze ostatnią klasę. Właśnie dlatego już za kilka dni musieli wracać do Seulu. Może i nad jeziorem, w otoczeniu lasu było przyjemnie, ale dziewczyna Minseoka musiała jeszcze kupić wszystkie potrzebne książki.
   - Chen! Chen jak ty grasz?! No weź ty się skup! - Minseok najwyraźniej za bardzo przeżywał grę, bo niemal cały czas wykrzykiwał coś, co teoretycznie miało zagrzać przyjaciela do walki. Kiedy dziewczyny po raz kolejny zdobyły punkt, Xiumin krzyknął załamany i chwycił Chena za ramiona, po czym zaczął nim lekko trząść.
   - Minnie wyluzuj! - Jongdae zaśmiał się uroczo i delikatnie próbował odepchnąć od siebie kumpla. - Teraz już wezmę się w garść! - Obiecał, uśmiechając się szeroko.
   Co prawda nie udało mu się wziąć w garść i przegrali, ale czy to ważne? Może tylko trochę ucierpiała męska duma Minseoka, ale to naprawdę niezbyt wielka strata. A przynajmniej tak myślały dziewczyny. W rzeczywistości cierpiąca męska duma to całkiem spory problem. Dobrze, że Minseok szybko się pozbierał i już wieczorem razem z Jongdae rozpalali ognisko, chcąc udowodnić jak męscy są.
   - No i widzisz jak się ładnie pali? Pewnie bez nas byście nie dały rady. - Xiumin oparł dumnie dłonie na biodrach i uśmiechnął się szeroko.
   - Tak oppa, jesteście najlepsi. - odparła z wahaniem Jieun i szturchnęła koleżankę, żeby powiedziała to samo.
   - Niech się cieszy. - mruknął ledwie słyszalnie Jongdae, po czym usiadł na piasku i oparł się plecami o nogi swojej dziewczyny. Minyeon niemal od razu wplotła dłonie w jego włosy i zaczęła bawić się ciemnymi kosmykami.
   Minseok podał każdemu patyk z kiełbaską i zadowolony usiadł obok Jieun. Trochę żałował, że niedługo będzie musiał znów wziąć się w garść i walczyć o dobre oceny na studiach, ale zepchnął te nieprzyjemne myśli w głąb umysłu i skupił się na ognisku. Płomienie wesoło tańczyły, oświetlając twarze czterech zadowolonych osób.
   - Podobno Junmyeon jest teraz w kanadzie u Yifana. - po chwili odezwał się Minseok.
   - Aż tam za nim pojechał? Serio? - Chen jak zwykle zareagował zbyt głośno. Ten facet ekscytował się praktycznie wszystkim.
   - Ile oni są razem? - Zaciekawiona Jieun spojrzała pytająco na Xiumina, który tulił ją do siebie jak przytulankę.
   - Ale mówimy o oficjalnej wersji czy kiedy to się zaczęło? - Jongdae zaśmiał się głośno, próbując schwytać w dłonie kosmyki włosów dziewczyny, która się nad nim pochylała. Nie było to jakoś specjalnie trudne, ale Chen lubił się z nią trochę podroczyć.
   - Kochacie plotki, więc opowiedzcie obie. - zaproponowała Minyeon, dalej bawiąc się włosami Chena. Może historia miłosna Junmyeona i Yifana nie była czymś super pasjonującym, ale zawsze to coś o czym można pogadać.
   - W sumie nie ma dużo do opowiadania. - mruknął Minseok, mimo że prawie podskakiwał z ekscytacji. Uwielbiał opowiadać cudze historie. - Yifan i Junmyeon na początku cholernie się nienawidzili. Z resztą na sto procent to wiecie, bo cała szkoła o tym gadała jakoś tak w styczniu czy coś. Każdy o tym wiedział. W każdym razie, właściwa akcja zaczęła się chyba gdzieś pod koniec listopada. Key wtedy postanowił zrobić kolejny genialny projekt i przydzielił ich do jednej grupy.
   - Dwuosobowej. - Dodał Jongdae. Podniósł się i ściągnął z patyka gotową kiełbaskę, po czym położył ją na talerzu i podał Minyeon. To samo zrobił z drugą i z powrotem wsłuchał się w opowieść Xiumina (mimo że znał ją doskonale).
   - Nasz stary dobry Key. - mruknął Minseok z pełną buzią. Szybko przełknął i kontynuował swoją opowieść. Jieun w tym czasie wpatrywała się w niego jak w obrazek, skubiąc swoją kiełbaskę. - Ciekawe czy bez niego do czegoś by doszło... - Xiu zamyślił się na chwilę. - W każdym razie z każdym kolejnym spotkaniem coraz bardziej ich do siebie ciągnęło. Impreza świąteczna w szkole była chyba jednym z ważniejszych momentów, bo wtedy jakby zaczęło to wszystko do nich docierać. Potem był już tylko Sylwester, na którym się całowali i...
   - Wy też zresztą chyba, co? - wtrąciła Minyeon. Najwyraźniej wciąż miała z tym problem.
   - To był tylko policzek. - mruknął Jongdae, po czym nadął policzki i gestem dłoni kazał Minseokowi kontynuować.
   - W każdym razie, po Sylwestrze znowu się posypało i wreszcie zeszli się jakoś na wiosnę i dalszą część już znacie. - dokończył Minseok i nadział na kijek kilka pianek. - Jak myślicie, ile będą razem?
   Na chwilę zapadła cisza, bo każdy starał się obmyślić jak najbardziej prawdopodobną odpowiedź. Jongdae skubał w zamyśleniu piankę. Szczerze mówiąc do tej pory nie zastanawiał się jak długo Junmyeon i Yifan będą razem. Tak samo w przypadku jego i Minyeon. No bo czy to miało jakiś sens? Chyba raczej nie bardzo.
   - Pewnie zerwą na studiach. - zawyrokowała Minyeon.
   - Jak nie trafią na tą samą uczelnię to nie wierzę, żeby to przetrwało. Kris zdradzi Myeona. - Xiumin zaplótł ramiona na piersi. Był pewien swojego i miał zamiar się tego trzymać.
   - To chyba nie jest akurat najważniejsze? Jakiś taki mało ciekawy temat znalazłeś Minnie. - Jongdae szturchnął żartobliwie przyjaciela w żebra. - Mam coś lepszego! Słyszałem ostatnio, że... - Chen z ożywieniem zaczął opowiadać jakąś plotkę i wszyscy błyskawicznie podjęli temat. Naprawdę nie było w tym momencie najważniejsze, jak długo dwójka ich przyjaciół będzie w związku. Lepiej zajmować się swoją drugą połówką niż wchodzić z butami do czyjegoś związku. Tak przynajmniej w tej chwili myślał Jongdae.

***

   Pani Wu wzięła do ręki talerz z przekąskami i ruszyła do salonu w domku swojej mamy w Kanadzie. Na kanapie zastała Junmyeona z Yifanem, którzy w wielkim skupieniu grali w jakieś wyścigi na konsoli. Uśmiechnęła się ciepło i postawiła talerz na małym stoliku. Niby dorośli, prawie studenci, a wciąż tak beztroscy mali chłopcy. Co prawda nazwanie Yifana małym było dość nieadekwatne, ale nie ważne.
   - Zjedzcie potem trochę. - poprosiła, patrząc z boku na Junmyeona, siedzącego po turecku na kanapie. Brunet wytknął w skupieniu język, a jego wzrok był niemal przyklejony do telewizora. Palcami śmigał po kontrolerze, nawet na niego nie patrząc. Yifan zresztą nie wyglądał na ani trochę mniej przejętego wyścigiem. Siedział na podłodze, z wyciągniętymi nogami i co chwila wydawał z siebie jakieś krótkie okrzyki, najwyraźniej chcąc się dopingować. Chłopcy i ich zabawki... - Powiedzmy, że do was dotarło... - mruknęła kobieta i pokręciła rozbawiona głową. Obaj nawet nie drgnęli, więc po prostu chwyciła swój kapelusz i wyszła do ogrodu, gdzie już czekała na nią reszta dorosłych.
   Junmyeon zagryzł mocno wargi, przy okazji wciskając mocno przycisk, który miał dodać jeszcze więcej mocy jego samochodowi. Z głośników dochodziły odgłosy silników i hamulców. W tle leciał jakiś hip-hop, a miasto, po którym pędzili rozmywało się. Szybki rzut okiem na małą mapkę, znajdującą się w prawym dolnym rogu ekranu i Junmyeon wiedział, że od wygranej dzielą go dosłownie metry. Niestety niemal w tym samym momencie jego telefon zawibrował szaleńczo, po czym z małego głośniczka rozległ się dzwonek, sygnalizujący połączenie przychodzące od mamy. Tak, Junmyeon miał oddzielny dźwięk dla połączeń od swojej matki i wcale nie wynikało to z faktu, że tak był do niej przywiązany, czy coś. Po prostu czasem dawało mu to możliwość zignorowania telefonu.
   - Cholera! Nie teraz! - Oburzył się Junmyeon. Już miał zignorować telefon, ale Yifan zmusił go do zmiany zdania.
   - Odbierz Jun. Wiesz, że teraz tam jest środek nocy i raczej nie dzwoniłaby do ciebie bez powodu. - Mruknął, zbyt skupiony na jeździe, by bawić się w jakieś emocje.
   Junmyeon westchnął ciężko i zatrzymał grę, po czym sięgnął telefon i włączył głośnik. Przez chwilę słychać było tylko jakiś szum, po czym odezwała się pani Kim. Brzmiała na wyjątkowo podekscytowaną, co było trochę dziwne.
   - Cześć synku! - krzyknęła do słuchawki pani Kim. Żałowała, że nie ma teraz przy sobie syna, bo najchętniej by go wyściskała.
   - Dobry pani Kim! - Yifan wdrapał się na kanapę i krzyknął wesoło do telefonu. Objął Junmyeona w pasie i wpatrzył się w jego komórkę, na której widniało wyjątkowo przypałowe zdjęcie jego mamy.
   - Hej mamo... - mruknął niepewnie Jun. Nie bardzo wiedział jak ma interpretować wyjątkowo szczęśliwy głos swojej mamy. Zwłaszcza, że u niej dochodziła czwarta nad ranem.
   - Yifan upewnij się, że masz pod ręką chusteczki albo papier toaletowy. Czuję, że może się przydać. - Obaj chłopcy zmarszczyli brwi, zastanawiając się o co do cholery jasnej chodziło matce Junmyeona. Jeśli nie straciła zmysłów to nie wiadomo co jej się stało.
   - Coś się znajdzie... - odparł niepewnie blondyn. Naprawdę nie miał pojęcia czego się spodziewać.
   - No dobrze. A teraz słuchajcie mnie uważnie. Nie bardzo wiedziałam, o której mogę zadzwonić, więc czekałam aż do teraz. - Podekscytowana pani Kim pewnie opowiedziałaby im swój dzień, gdyby nie wkroczył Junmyeon.
   - Mamo błagam, do rzeczy. - Poprosił, przerywając wypowiedź mamy.
   - No naprawdę! Kto cię wychował? Nie przerywa się, wiesz? - Kobieta żartobliwie zganiła syna. Junmyeon i Yifan niemal w tym samym momencie wywrócili oczami i ciężko westchnęli. Naprawdę, ta kobieta była niereformowalna. - W każdym razie, dziś przyszedł list z waszej wymarzonej uczelni.
   Junmyeon przyłapał się na tym, że wstrzymał oddech, kiedy Yifan mocniej go do siebie przytulił. To teraz, w tej chwili okaże się czy trafią na ten sam uniwersytet czy jednak będą musieli się rozdzielić. Dłonie Junmyeona momentalnie pokryły się zimnym potem, kiedy z trudem przełykał ślinę, chcąc przygotować się na najgorsze.
   - No więc zgadnij jakie mam wieści! Dostałeś się tam gdzie chciałeś! Bez żadnego problemu. Jestem z ciebie taka dumna skarbie! Wiedziałam, że ci się uda! - Pani Kim jeszcze coś mówiła, ale telefon już dawno wyślizgnął się ze spoconej dłoni Junmyeona. Zarówno on jak i Yifan zastygli w niemym szoku. Jun wpatrywał się tępo w przestrzeń, próbując przyswoić jakoś tę informację. Dostał się na wymarzone studia... Na ten sam uniwersytet co Yifan... To było zbyt piękne, żeby było prawdziwe!
   - Dostałem się? - spytał dość niepewnie, jakby chciał upewnić się, że to na sto procent prawda.
   - No tak Junnie! Nie cieszysz się?  - Pani Kim wydawała się lekko zmartwiona reakcją syna, ale zrzuciła to na karb pierwszego szoku. - Słoneczko, ja będę już szła spać i...
   - O CHOLERA JASNA DOSTAŁEM SIĘ!!! - Wrzask szczęścia, wypełnił domek na obrzeżach Vancouver, kiedy Junmyeon zerwał się na równe nogi. Gdyby ktoś chciał opisać jego minę jednym słowem, musiałby z czystym sumieniem powiedzieć, że wyglądał lekko przerażająco. Rozszerzone w szoku oczy nie szły w parze z szerokim od ucha do ucha uśmiechem, ale najwyraźniej były wyjątki takie jak Jun.
   - Dostałeś się! - Yifan uszczypnął się w ramię i podniósł wzrok na swojego chłopaka. Powoli docierało do niego, że trafią na ten sam uniwersytet i spędzą najlepsze lata swojego życia razem i...
   Poderwał się na równe nogi i porwał Junmyeona w ramiona, po czym okręcił się wokół własnej osi, co nie do końca wyszło tak jak miało wyglądać, bo zrzucili ze stołu przekąski i przewrócili się na kanapę, na której leżał zapomniany już telefon Suho. Pani Kim już dawno się rozłączyła, stwierdzając, że zamiast słuchania dzikich krzyków radości woli pójść wreszcie spać.
   Junmyeon spróbował chociaż trochę się podnieść, co skończyło się tym, że wbił Yifanowi łokieć w żebra. Na szczęście za drugim razem poszło mu trochę zgrabniej. Jakoś udało mu się z powrotem usiąść. Yifan zaśmiał się wesoło, gdy i jemu udało się podnieść i przyciągnął bliżej, siedzącego na jego kolanach Krasnala. Poczochrał jego już i tak roztrzepane włosy i uśmiechnął się równie szeroko.
   - Dostałem się. - powtórzył Junmyeon, zarzucając ramiona na szyję Yifana. Z szerokim uśmiechem wtulił się w swojego chłopaka i pisnął cicho. Wiedział, że to kompletnie niemęskie, ale kto by się przejmował?
   - Cholernie się cieszę! - W głowie Yifana już pojawiły się pierwsze plany odnośnie mieszkania w akademiku i wszystkich pierdół związanych ze studenckim życiem. Już widział weekendowe imprezy i całą tę otoczkę wolności. - To genialne! Wyobraź sobie...
   - No wiem! - krzyknął podekscytowany Suho. To wszystko było jak jakiś piękny sen i szczerze mówiąc nie bardzo chciało mu się budzić. Miał genialnego, kochającego chłopaka, z którym dodatkowo wyjeżdżał na studia. Chyba nie mogło być lepiej. - Błagam uszczypnij mnie.
   - Jak sobie życzysz... - mruknął Yifan, szczerząc się jak szalony. Oczywiście zamiast dokładnie wykonać prośbę swojego Krasnala, postanowił ją trochę podreperować i zamiast szczypania, zdecydował się na łaskotki.
   Junmyeon pisnął głośno, kiedy poczuł gilgotanie po obu bokach. Próbował się jakoś wykręcić od rąk Yifana, ale jakoś nie do końca mu to wychodziło. Zanosił się głośnym śmiechem i już po chwili bolała go przepona, a w płucach brakowało powietrza. Przez niekończący się chichot nie mógł porządnie złapać powietrza.
   - Błagam... przes... przestań! hahaha Zaraz spadnę! - Krzyknął przerażony, po czym obaj z hukiem runęli z kanapy na podłogę. Obaj śmiali się jak opętani, nie mogąc się uspokoić.
   Do pokoju wbiegła zaniepokojona pani Wu, a za nią babcia Yifana. Potem pojawiła się reszta rodzinki, która ze zdziwieniem wpatrywała się w dwójkę chłopców zwijających się obok siebie ze  śmiechu.
   - Co tu się dzieje? - wreszcie odezwała się mama Krisa. - Co w was wstąpiło?
   - Jun... hahaha... Jun dostał się na studia! - z trudem wykrztusił Yifan. Przez atak śmiechu zachrypł i musiał odkaszlnąć zanim wreszcie się uspokoił. Mimo wszystko szeroki uśmiech wciąż nie schodził z jego twarzy. Junmyeon za to wciąż cicho chichotał. Jakoś nie potrafił się uspokoić.
   - To genialnie! - krzyknęła pani Wu, kiedy Kris i Suho podnosili się z podłogi. Momentalnie porwała Junmyeona w ramiona i w matczynym geście ucałowała oba jego policzki, po czym to samo zrobiła z Yifanem, zostawiając obu chłopców nieco zniesmaczonych na środku pokoju. Tata Krisa i reszta rodziny Wu również pogratulowała Suho, po czym babcia stwierdziła, że z tej okazji upiecze ciasto i zniknęła w kuchni.
   Yifan pociągnął swojego chłopaka do ich pokoju, bo jakoś nie bardzo miał ochotę na siedzenie z dziadkami i wujostwem. Rozmowy z nimi zawsze jakoś dziwnie się kończyły. Byli zbyt zawstydzający. Poza tym był teraz zbyt podekscytowany żeby się z nimi użerać.
   Junmyeon opadł na materac, który służył mu za łóżko i wyszczerzył się do sufitu. Wciąż nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Wymarzone studia z Yifanem u boku. To lepsze niż wygrana na loterii.
   - Wyobrażasz to sobie? - Yifan położył się na brzuchu obok Junmyeona i wpatrzył w jego uśmiechniętą twarz.
   - Co dokładnie?
   - No wiesz... mieszkanie razem i takie tam... - Yifan oparł brodę na ręku i zamyślił się na chwilę. - Imprezy studenckie muszą być genialne! No i będziesz na moich meczach. - dodał pewien, że tak właśnie będzie.
   - Zabierasz ze sobą swój własny doping, co Wielkoludzie? - Jun zaśmiał się głośno. Nie to żeby miał coś przeciwko kibicowaniu swojemu chłopakowi. Wręcz przeciwnie, uwielbiał to robić!
   - Fani zawsze jeżdżą tam gdzie gra ich ulubiony zespół. - Yifan zadarł do góry podbródek i zrobił poważną minę.
   - No tak, ja w końcu jestem twoim największym fanem. - Junmyeon pokręcił smętnie głową i podparł się na łokciach. - Ciężkie jest życie fanboya...
   - Zwłaszcza kiedy masz idola na wyłączność, nie? - Yifan pstryknął swojego Krasnala w nos i zachichotał cicho. Już nie mógł doczekać się studiów. Teraz kiedy już wiedział, że na sto procent spędzi te parę lat z Junmyeonem, wszystko wydawało się jakieś takie... prostsze. Chciał zobaczyć ich pokój w akademiku, rozejrzeć się po campusie, znaleźć ulubioną kawiarnię. Co prawda marzył też o tym, żeby odnieść sukces w drużynie, ale to nie było najważniejsze w tej chwili.
   - Czy ja wiem? Zawsze jakiś fan może być fajniejszy ode mnie. - Junmyeon udał smutek i wypchnął do przodu dolną wargę. W tej chwili przypominał zbitego psiaka i Yifan po prostu nie mógł na to nie zareagować. Chwycił leżącą za nim poduszkę i błyskawicznie rzucił nią w twarz swojego Krasnala. - Co to ma być?! - Junmyeon zrzucił z siebie poduszkę i wytrzeszczył oczy. Nie tego się spodziewał, jednak widząc zdezorientowany wyraz twarzy Yifana, zaczął cicho chichotać.
   - No co? Ta mina była straszna! Nie śmiej się no... - Kris próbował jakoś opanować sytuację, jednak Junmyeona znów dopadł atak śmiechu. Najgorsze, że był zaraźliwy i już po chwili obaj znów trzymali się za brzuchy, próbując złapać oddech.
   - Ja się... ja się dzisiaj wykończę! - Junmyeon zachichotał głupio i odetchnął głęboko, wydając z siebie dziwny dźwięk. Tak to jest jak się tyle człowiek śmieje.
   - Nie marudź. - Yifan dźgnął swojego Krasnala w bok, uśmiechając się szelmowsko. - Pochwal się reszcie. - Podał Junmyeonowi telefon i kiwnął głową zachęcająco.


   Kim Junmyeon: Dostałem się na studia! :D - w grupie Pandorożec i spółka.
      Wu Yifan i 10 innych lubi to.

*~*~*

Serdecznie witam Sayuu i Dominikę Rychlicką! ^^ 
Okay... TAOA wielkimi krokami zbliża się do końca :c Ten rozdział rozpoczął oficjalnie taką drobną serię, zamykającą wszystkie wątki i takie tam. Przed nami jeszcze jakieś 8 (może 7 jak mi plan nie wypali xD) części :C Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy, ale nie ma się co smucić, bo już mam masę kolejnych pomysłów, które tylko czekają na zrealizowanie! ^^ 
A tymczasem, mam nadzieję, że się podobało~ 
XOXO

30 komentarzy:

  1. Mała małpa trzymała mnie w niepewności, aż do teraz.. Nie mogłaś już wcześniej powiedzieć, że będą razem na studiach? Aghh..
    Proszę mi teraz ładnie Hunhana zakończyć, bo nie daruję jak zostawisz mi Lu w Chinach, a Sehun będzie siedział sam w Korei.. Albo gorzej znajdziesz im innych partnerów!
    Weny i trzymaj się Krasnalu! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież nie mogłam tego już na początku powiedzieć no!! xD
      Czy ty mi grozisz? :P hahahha

      Usuń
  2. Piszczałam przez cały czas <3 *xbgsyeugvfdyerge* <3
    Kocham Cię normalnie <3
    Nie kończ tego ;;;;;;;; Złamiesz mi tym serce <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha cieszę się, że TAOA wywołuje aż takie reakcje xD
      Wszystko co dobre kiedyś się kończy, ale mam już w zanadrzu pomysł na nowe opowiadanie, więc nie masz się co martwić ^^

      Usuń
  3. Ojejciu, tak bardzo stęskniłam się za TAOA, że połknęłam dwa ostatnie rozdziały w 10 minut ^^. Jejciu, jejciu *____* Wybacz, że ten rozdział będzie bez ładu i składu, ale cholera, Krisho będzie razem na studiach i tak bardzo bym chciała żebyś jednak kontynuowała ich studencką przygodę na co (chyba) się nie zanosi i właśnie pierwszy raz czytając to opowiadanie poczułam smutek. Strasznie przywiązałam się do wszechobecnego puchu i słodyczy, która tutaj wypływała. Czasami uciekałam tutaj i marzyłam, by mieć podobnie ^^
    Co do wcześniejszego rozdziału - to takie słodkie, gdy Jun wymieniał swoje "pierwsze razy" z Krisem. Mimo wszystko zastanawia mnie (albo mi umknęło) czy oni mieli jakąś pierwszą randkę? Taką typową, z prawdziwego zdarzenia - tzn standard: kino, popcorn i burger na kolację :P
    Czekam na kolejny z niecierpliwością, bo chciałabym poznać zakończenie wszystkich wątków, a z drugiej strony smuci mnie okropnie myśl, że TAOA powoli się kończy :(
    Dużo weny, hwaiting i wgl <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko O.O Zaczynam się zastanawiać czy to już nie uzależnienie... albo gorzej! OVERDOSE :P *lame joke*
      Może napiszę kiedyś jakiś dodatek... z resztą przed nami jeszcze 8 rozdziałów, a wakacje powoli się kończą, więc wiesz... wiele jeszcze do opisania :D + w następnym opo też bd dużo puchu, tak myślę ;)
      W sumie wiesz, że nie mieli O.O nawet nie wpadłam na coś takiego hahahaha może jeszcze nadrobią? :P
      Jeszcze tak ze 2 miesiące zanim dokończę TAOA xD Tak biorąc pod uwagę moje tępo (rozdział/tydzień) ^^

      Usuń
  4. Oh mai gawd, puaczę
    Krisho na studiach omo
    Jeszcze tylko żeby hunhan się szczęśliwie ogarnął i jestem spełniona <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baby don't cryyyy~
      Nie wiedziałam, że tu tylu miłośników HunHana hahahha

      Usuń
  5. I znów wydaje mi się, ze rozdział jakiś krótki xd
    Smutam, bo wiem, że to już prawie koniec... i gdzieś wplączesz smuta -.- Będzie mi brakować tego opowiadania.. jest takie kochane *-*
    Jak zadzwoniła mama Suho, to po tym jej tekście to ja myślałam, że ktoś umarł o.O no serio... i jaki stan przed zawałowy :D
    Zaczęły mi się podobać partnerki Chena i Xiumina xd wcześniej jakoś ich nie lubiłam, ale teraz dzięki nim ten początek taki jakiś słodziutki wyszedł ^.^
    i wiesz co? Brakuje mi Pandorożca -.- tak bardzo... mam nadzieję, że jeszcze coś o nich wspomnisz :D
    Dobra, koniec tworzenia, bo trzeba własny rozdział przepisywać :D
    Weeny~~ mnóstwo weny i miłego tygodnia <3
    Pozdrawiam, Mimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tym razem był krótszy... o jakieś 150 słów hahahaha
      Od razu prawie koniec... Jeszcze 8 rozdziałów! :P
      Mama Suho - troller wszech czasów xD
      No! Czas najwyższy się do nich przekonać. Nie są takie znowu złe :P
      Tak żałuję, że ja nie mam czasy zaglądać na wszystkie blogi moich czytelniczek ;_; Może w wakacje uda mi się nadrobić :c

      Usuń
  6. Dostal sie Jupiii:D I znowu mam,pytanie czy nastepne opowiadanie bd z OnTae0•0^^ Powodzenia i Weny:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze cos ja cos tak myślę ze cos sie zwali na tych studiach:(( Bo życie nie jest taki ZAJEBISTE jak sie wydaje na początku:(( I jeszcze jedno jak nie z ontae to,moze baekyeok Ale wolałam bym z ontae JPD jak dir nakręciłam na to OnTae od razu sorr za to:D

      Usuń
    2. Nwm jeszcze jaki pairing bd w następnym opo :P
      Dlaczego tak źle im przepowiadasz? Nie bardzo rozumiem xD Przecież nie wszystko musi się kończyć źle :P

      Usuń
    3. a nw jakoś,tak bo ostatnio wszystko sie wali i jakoś tak Se pomyslalam. Ale oczywiscie. Zycze im jak najlepiej:D

      Usuń
  7. Cudowny <3 Marze o takim związku jak krisho :D. Ciesze sie, że się dostał. Niestety podłożyłaś bombę pod moje serce kiedy napisałaś, że to prawie koniec. Do tej pory żyłem w błogiej nieswiadomosci ze jeszcze przynajmniej rok taoa bedzie ;__;. Ale może przemyślisz sequel hmm? :D Byłoby wspaniale.
    xoxo, Przemcio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! *.* Ja też chciałabym taki związek~ Mieć osobę, która tak Cię kocha <3
      Spójrz na ten "koniec" z optymizmem! Jeszcze aż 8 rozdziałów + będzie kolejne opowiadanie xD Mogłabym pisać to opo i kolejny rok, ale... chcę napisać coś nowego... być może kiedyś do tego wrócę i powstanie sequel, kto wie? Najpierw spróbuję czegoś nowego, aczkolwiek równie pociesznego hehehe tak myślę :P

      Usuń
  8. Widzę powiadomienie o nowej notce i automatycznie na moją twarz wpływa smile ;D czytam, czytam ... coś tu jest nie tak ... historia coś wyrwana z wątku, klikam "starszy post" i co widze ... jedną NIEPRZECZYTANĄ przezemnie notkę! Świat sie kończy! Jak to sie stało! ... to wszystko przez szkołę, która jak na złośc nie odpuszcza ;/ choć nie ukrywam, że przeczytanie dwóch notek na raz zapewniło mi sytość do kolejnej notki ... przynajmniej am taką nadzieje ;d
    Co do tej aktualnej notki ... boska jak zawsze ;d co tu dużo mówić. Jak okazało sie, że krasnal sie dostał, moja reakcja była bardzo podobna do tej jego - pisk radości na cały dom i podskakiwanie na kanapie jakbym miała robaki xd tak to mniej więcej wyglądało. Troche mnie zasmuciłaś tym, że opko pomału sie kończy ale tak jak sama napisałaś będą kolejne ;D już nie moge sie do czekać!
    A własnie ... a co z one shot'em! Ja o nim nie zapomniałam ;p
    Tule, kocham, chce więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoła zabija kreatywnośc i wolny czas! To niewybaczalne xD
      Aż się boję reakcji Twoich domowników na te wrzaski hahaha Dziękuję Ci, że tak optymistycznie podchodzisz do zbliżającego się końca TAOA <3
      A no wiesz... jak mam ochotę pisać one shota to jest wena na TAOA i odwrotnie xD Ciężkie życie... :P

      Usuń
  9. Wracam do ciebie z komentarzem po długiej nieobecności :3
    Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, kiedy przeczytałam, że Suho się dostał na tą wymarzoną uczelnię :3
    Skoro koniec TAOA to może jakiś wątek Hunhana? Bo tak mi szkoda tego biednego Sehuna i męczy mnie co będzie z nimi dalej :(
    No już nie wspomnę o upojnej nocy, która aż się prosi o wstawienie na koniec ff ^^
    Życzę weny kochana~ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ponownie zawitałaś xD
      Wszystko w swoim czasie :p Nie wyprzedzaj faktów, bo myślę, że już po dwóch kolejnych rozdziałach (może nawet po pierwszym) domyślisz się, co miałam na myśli przez "kończenie wątków" :P

      Usuń
  10. Nie ma to, jak napisać komentarz, a przed dodaniem go stracic, przez iście hamskie humory komputera. -.- Nienawidzę czegos takiego, bo potem aż mnie nosi, jak mam po raz 21649 pisać to samo, w mniejszych ilosciach, bo wiadomo, że wszystkiego oczywiscie sie nie napisze, co napisało wczesniej. -.-
    W ogóle to się niezmiernie ciesze, że udało im sie dostać na te samestudia. W sumie, to bylo nieco do przewidzenia, no bo główni bohaterowie i jeszcze tyle rozdziałów do końca. :P No, ale autorki lubią być czasem wredne i zrobić małę zaskoczenie. XD
    W ogóel to nieźle sie uśmiałam przy zachowaniach Krisho, wywołanych wielką euforią. Aż rodzina Fu się zleciałą, bo nie wiedzieli, co to za krzyki i walki na spadające rzeczy ze stoliczka się odwalaja, haha. XD
    W ogóle to raczej wątpie w słowa Xiu, aby ta dwójka sie rozstała. Wierzę, że jednak będą ze sobą długo. No wystarczy na nich popatrzeć, jacy nienasyceni sobą są, keke. ^^ Dobra tyle, bo juznie myślę. Zbyt wiele rzeczy na głowie. Ja nie wiem... -.-
    W ogóle jestem ciekawa co tam w twojej głowi sie teraz tam tworzy. ^^ Kolejne opko z Exo? Czy wrócisz do Lśniacych? ^^ A mozę mieszanka? :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uh. Też tego nienawidzę! Najgorsze co tylko może się przytrafić -.-
      No właśnie dziwię się, że tyle osób pisze jaka to ulga skoro no... to było do przewidzenia :D
      Cieszę się, że w nich wierzysz ^^
      EXO bd na 100%, a czy SHINee... zobaczy się xD

      Usuń
  11. Tym razem nie mam aż takiego obsunięcia w komentowaniu! Tylko dwa dni po dodaniu... niedługo będę komentować tego samego dnia, zobaczysz xD
    Ogólnie to milutko się zaczęło. Takie spędzanie czasu na plenerze z kiełbaską xD chociaż przyznam się szczerze, że zawiodłam się na nich, ze ci nie wierzą w zwiazek Krisa i Suho ;< Chociaż faktycznie, pewnie gdyby nie dostali się na tą samą uczelnie, mogłoby być krucho...
    Ale nie ma się czym przejmować! W końcu Suho się dostał i narobili wielkiego bałaganu i ściągnęli praktycznie całą rodzinkę Krisa xD
    W sumie sama bym sobie z kimś pograła, niestety moja przyjaciółka, która ma ps3, używa go tylko do oglądania filmów... przecież to marnotrawstwo!
    No ale wracając do tematu. To rozdział może nie był jakiś wyjątkowo długi, jednak jak najbardziej przyjemny. Albo mi po prostu się za szybko czytało, a długosć była standardowa... Smutno mi też, że zostało tylko 8 rozdziałów ;< Pewnie zamiast siecieszyć happy endem, będę się smuciła, bo to już koniec D: Ale nie można przecież ciągnąć ff bez końca... Z resztą nie będę się teraz nad tym rozwodzić i zostawię te pokłady pesymizmu na ostatni rozdział xD
    Weny~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie Unnie :P Naprawdę nie mam nic przeciwko temu żebyś komentowała kilka dni po, bo zawsze na to czekam~ :P
      Xiumin i Chen mają jak kilka moich czytelniczek xD
      WBIJAJ DO MNIE, POGRAMY W F1 NA XBOXIE *.* hahahhaha Jak db mieć młodszego brata... teehee
      Nie no... był o jakieś 200 słów krótszy >.<
      Mogłabym pisać TAOA w nieskończoność, ale no... pomysły wręcz mnie rozsadzają i muszę wreszcie coś nowego napisać ^^

      Usuń
  12. Co niedługo koniec nie ;;
    Czy ja mam cię zjeść ? xDD
    Oczywiście żartuje jakby co
    nie zjem cię xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety :c
      Nie odważysz się O.O hahhahahaa

      Usuń