We are ONE!

Collaboration with Yuri~!!!


UWAGA! Opowiadanie jest inspirowane aktualnymi wydarzeniami w fandomie EXO. Uprzedzamy o tym żeby nie było później żadnych wątów czy coś, bo wiemy, że sytuacja jest napięta. TO FANFICTION - nie ma tu praktycznie żadnych faktów. Napisałyśmy to pod wpływem chwili, chcąc pozbyć się negatywnych emocji i o dziwo pomogło. Mamy nadzieję, że Ci, którzy zdecydują się przeczytać, również poczują się lepiej :)
Tak więc, enjoy ^^


   Zorganizowanie Comeback Show w Chinach okazało się być genialnym pomysłem. Pomimo wyczerpania chłopcy byli zachwyceni. Do tego nikt nie spodziewał się tak wielu zabawnych sytuacji. Kto by podejrzewał Suho o to, że zmusi Krisa do zrobienia aegyo? Zazwyczaj Yifan unikał wszystkiego co urocze i nagle coś zaczęło się zmieniać. Już od jakiegoś czasu zachowywał się inaczej. Możliwe, że to przez utratę image'u. Może nie tyle utratę, co zmianę. W każdym razie bezsprzecznie zachowywał się inaczej niż jeszcze przed rozpoczęciem EXO Showtime.
   Niby wszystko było po staremu, ale wszyscy zaczęli zauważać, że niektóre reakcje YiFana i ogółem jego postawa były inne. Ci mniej się przejmujący bagatelizowali sprawę, szybko zapominali. To na pewno nic takiego. Każdy ma czasem trudniejszy okres. Nikt nie miał pojęcia, że dojdzie do ogromnych zmian, że ich życie przewróci się o sto osiemdziesiąt stopni i totalnie ich zaskoczy.
Kompletnie wyczerpani, ale zadowoleni wrócili do hotelu. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, Kris z hukiem zatrzasnął drzwi do swojego tymczasowego pokoju. Po tym słychać było tylko klucz przekręcany w drzwiach i pomruki zdenerwowanego menadżera. Wszyscy zauważyli, że sytuacja pomiędzy tą dwójką napięta była już w vanie, ale zrzucili to na karb wyczerpania. Nawet Xiumin, który dzielił pokój z Krisem, postanowił się nie przejmować i po prostu znaleźć ciepły kawałek materaca w pokoju któregoś z kolegów.
   - Myślicie, że o co tym razem chodzi? - Xiu siadł z impetem na łóżku Chena i skrzyżował nogi. Jondgae wzruszył ramionami, natomiast Chanyeol prychnął.
   - Pewnie znowu jakiś idiotyczny powód. Wszyscy wiemy, że za sobą nie przepadają, więc do kłótni może dochodzić z byle powodu. 
   - Szkoda tylko, że tak to manifestują... Nie mam ochoty na to patrzeć - westchnął Minseok. 
   - To robi się nudne. 
   - No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Chodźmy spać, jestem wyczerpany - Chen zgasił światło i ułożył się wygodnie obok Xiumina. To nic takiego. Na pewno jutro się pogodzą i wszystko będzie jak co dzień. Nie ma powodów do zmartwień.
   Następnego ranka Suho jak zwykle obudził się pierwszy i, mając na względzie wylot, wziął się za budzenie kolegów z zespołu. Pamiętając o wczorajszej kłótni, postanowił dać Krisowi jeszcze chwilę spokoju i obudzić go ostatniego. Wiedział jak ciężką robotą było bycie liderem i dlatego chciał choć trochę ulżyć swojemu hyungowi. Kiedy wreszcie udało mu się jakoś ściągnąć z łóżek dziesięciu chłopców (co nie było takie łatwe, zważywszy na przykład na twardy sen Kaia), ruszył w stronę pokoju Yifana. Nieśmiało zapukał do drzwi i odchrząknął. Wiedział, że po kłótni musiał obchodzić się z Krisem jak z jajkiem, jeśli nie chciał kolejnego wybuchu. Naprawdę nie lubił kiedy obrywało mu się za coś, z czym nie miał zupełnie nic wspólnego, ale jakoś ciężko było tego uniknąć, będąc liderem EXO. Cud, że jeszcze menadżer nie nawrzeszczał na niego, obwiniając za wybuch Yifana.
   Junmyeon zmarszczył brwi, kiedy po minucie czekania pod drzwiami nikt mu nie otworzył. Teoretycznie Kris powinien się już obudzić. Może nadal był wściekły? Suho wziął głęboki oddech i delikatnie nacisnął klamkę. Momentalnie poczuł, że coś jest nie tak. Rozejrzał się po wnętrzu. YiFana tam nie było. W jego głowie zaświeciła się czerwona lampka. Ruszył w stronę łazienki. Otworzył drzwi, jednak nie przywitał go ponury wzrok Krisa. Ogarnęła go totalna cisza i pustka. Junmyeon przełknął ślinę. Gdzie on się podział?! Może jadalnia... A może jest u menadżera? Może rozmawiają... Może ustalają już szczegóły powrotu do Korei? Suho wyszedł powoli na korytarz. Jakiś cichutki głosik w jego umyśle szeptał, że stało się coś niedobrego. Lider postanowił jednak najpierw dokładnie poszukać, a ewentualnie potem się martiwć.
   Pierwsze o czym pomyślał to sprawdzenie pokóju Tao, Sehuna i Kaia. Zazwyczaj to z nimi mógł znaleźć Krisa, bo po prostu Lider EXO-M dbał o trójkę najmłodszych. Może i nie było tego widać na scenie czy w wywiadach, ale w rzeczywistości Yifan naprawdę przejmował się najmłodszymi. Zwłaszcza, że Sehun miał aktualnie problemy z palcem. Kiedy nie znalazł go w pokoju maknae, postanowił, że sprawdzi u innych. W najgorszym wypadku, Kris wyżywa się teraz na Chenie, Baekhyunie i Chanyeolu. To nie ich wina, że byli najgłośniejsi, ale Yifan i tak lubił na nich pokrzyczeć.
Poczuł to charakterystyczne ukłucie w dołku, kiedy nawet tam go nie zastał. Może będzie u Laya, Luhana i Kyungsoo? Czasem lubił z nimi posiedzieć i się wyciszyć. Wtedy nawet Lulu się uspokajał. Wszedł do ich pokoju, uderzając z impetem drzwiami w ścianę. Siedzący na łóżku D.O wzdrygnął się i złapał za miejsce, pod którym biło jego serce. 
   - Może by tak dzień dobry? - Luhan spojrzał na Junmyeona znad książki. 
   - Gdzie jest Kris? - Suho odpowiedział pytaniem. 
   - U siebie w pokoju. Tak sądzę - Kyungsoo wzruszył nieznacznie ramionami.
   - O co chodzi? - wychrypiał rozłożony dotychczas na podłodze Lay, unosząc się lekko na łokciach i ogarniając sytuację.
   Suho nie odpowiedział i jedynie jego przerażona mina świadczyła o tym, że dzieje się coś poważnego. Po tym jak niemal wybiegł z pokoju chłopaków, Luhan musiał powstrzymać resztę przed rzuceniem się za liderem. Nie potrzebowali rosnącej paniki. Lu był pewien, że wszystko zaraz się wyjaśni. W tym czasie Suho zdążył dopaść do drzwi pokoju menadżera i nawet nie myśląc o pukaniu, wszedł do pomieszczenia. Zobaczył mężczyznę, chodzącego po pokoju z telefonem przyłożonym do ucha i już wiedział, że jest źle. Gestem spróbował zwrócić na siebie uwagę. Musiał wiedzieć w tej chwili co się dzieje. Dlaczego nigdzie nie ma Krisa.
   - Dobrze. Rozumiem. Ale gdyby tylko dostał pan jakąś wiadomość...proszę natychmiast do mnie dzwonić - menadżer zakończył rozmowę spojrzał na Suho. Widział doskonale, że lider EXO-K odkrył zniknięcie Krisa. - Junmyeon, zanim cokolwiek powiesz... 
   - Gdzie jest YiFan? 
   - Na pewno zaraz się znajdzie, nie panikujmy. 
   - Nie ma jego rzeczy. Nie ma go w żadnym z pokojów. Jak mam nie panikować?! A jeśli coś... - Suho zamilkł, widząc jak przez uchylone drzwi zagląda Sehun. 
   - Hyung, co się dzieje? - maknae wszedł do środka. 
   - Nic takiego - menadżer uśmiechnął się sztucznie. 
   - Kris zniknął - Junmyeon posłał Sehunowi puste spojrzenie. Twarz maknae momentalnie przybrała wyraz niedowierzania. To brzmiało tak... tak nielogicznie i irracjonalnie...
   - Jak to zniknął? - Sehun spojrzał pytająco najpierw na lidera, potem na menadżera i przełknął z trudem ślinę. Nagle pożałował, że jeszcze na próbie był tak oziębły i wredny dla hyunga. Może przez to wszystko stwierdził, że nie warto bawić się w niańczenie niedojrzałych bachorów? Nie, na pewno nie. Kris miał swoje odpały, ale w życiu nie obraziłby się o coś takiego. Sam był chłodny z natury i nigdy nie przeszkadzało mu, że Sehun był taki w stosunku do niego.
   - No to na co czekamy? Powinniśmy go szukać! - maknae zamachał parokrotnie rękami. 
   - Jesteśmy bezsilni. Masz zamiar szukać go po całym mieście? Proszę bardzo, idź. Ale za dwie godziny mamy odprawę, nie będę na ciebie czekał - menadżer rzucił telefon na łóżko i zatrzasnął za sobą drzwi łazienki.
   - Hyung... Zrób coś... - głos Sehuna zadrżał niekontrolowanie, kiedy podszedł do lidera i położył mu dłoń na ramieniu. Junmyeon jednak nawet na niego nie spojrzał. Strącił rękę maknae i ruszył w stronę drzwi. 
   - Słyszałeś menadżera. Pakuj się, nie mamy czasu - rzucił na odchodnym.
   Sehun spojrzał zdezorientowany na lidera, ale tym razem postanowił nie oponować. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to menadżer ma tu najwięcej do powiedzenia, a Suho przekazuje polecenia dalej. 
   - Sehun... jeszcze jedno. - Junmyeon spojrzał ponuro na maknae i westchnął ciężko. Nie było mu łatwo, ale musiał to zrobić . - Nie mów nic reszcie. 
   - Ale... - zanim Sehun zdążył coś powiedzieć, lider uciszył go gestem dłoni i błagalnym spojrzeniem. - Jeśli się dowiedzą, zaczną panikować jak ty. Powiedz, że mają się pakować i tyle. Za godzinę musimy być w vanie.  - Suho z ciężkim sercem wypchnął Sehuna z pokoju i usiadł ciężko na łóżku menadżera. Miał tylko nadzieję, że to wszystko szybko się rozwiąże.
   - Spakowani? - Sehun przesadnie entuzjastycznie uśmiechnął się do czekających w pokoju Tao i Kaia. Jego dziwna reakcja przyciągnęła podejrzliwe spojrzenia tej dwójki.
    - Co ci? - Tao zmrużył oczy i wstał. Maknae zaśmiał się sztucznie i zaczął łamać kostki u palców. 
   - Suho kazał nam się pakować - powiedział w końcu. Jongin skinął głową i posłusznie zaczął wrzucać swoje rzeczy do walizki, natomiast Huang zapytał:
   - Nie widziałeś może Krisa? Znalazłem bardzo ładny pierścionek, taki ciekawy, może mógłby mi go... - nie dokończył, widząc grobową minę Sehuna.
   - Hunnie, co jest? - Tao uniósł wysoko brwi. Zachowanie Sehuna zdecydowanie nie zaliczało się do normalnych, co niepokoiło Huanga. 
   - Po prostu się pakuj. Jeśli Suho hyung tak mówi to to robimy. Zwłaszcza jeżeli to menadżer wydaje polecenia hyungowi. - Maknae podkreślił ostatnie zdanie, mając nadzieję, że tym samym utnie wszelkie dyskusje chłopaków. Powinni zrozumieć aluzję i się do cholery zamknąć, bo naprawdę nie było łatwo ukrywać, że Wu Pieprzony Yifan zniknął, nic nikomu nie mówiąc. Sehun chyba już dawno nie był tak zestresowany.
   Pokręcił się jeszcze chwilę po pokoju, po czym dołączył do pozostałej dwójki. Tao i Kai uważnie go obserwowali, gdy maknae co chwilę upuszczał jakieś rzeczy. Ręce drżały mu do tego stopnia, że nie mógł w nich nic utrzymać. Jeszcze nigdy nie znaleźli się w sytuacji, gdy któryś z dwunastki zniknął bez śladu. Kris zabrał swoje rzeczy, nikomu nic nie powiedział... Czyżby to przez wczorajszą kłótnię z menadżerem? Nigdy się nimi specjalnie nie przejmował, po prostu izolował się na parę godzin i potem wszystko się normowało. Tym razem więc musiało pójść o coś znacznie poważniejszego.
   Dwójka pozostałych chłopców, widząc stan Sehuna, w ciszy ruszyła by pomóc mu się spakować. Domyślili się, że coś jest nie tak, a do tego menadżer jest wściekły i nie chcieli podrzucać mu kolejnych pretekstów do wrzasków. Naprawdę nie warto było z nim zadzierać. Jakiś czas później wszystkie walizki zostały zapakowane do vana, a członkowie zajęli miejsca w samochodzie. W powietrzu czuć było kłopoty, ale z racji tego, że nikt nie wiedział o co chodzi, każdy siedział cicho, zajęty własnymi myślami. Tylko Suho przez całą drogę na lotnisko próbował się gdzieś dodzwonić. W przerwach pomiędzy kolejnymi telefonami, z dziwnym wyrazem twarzy wypisywał sms-y. Generalnie wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać.
   - Suho, uspokój się. Nie wiem, co robisz i do kogo się dobijasz, ale zluzuj - siedzący obok lidera Luhan odebrał mu telefon i schował go do kieszeni. Suho posłał mu mordercze spojrzenie i wycedził: 
   - Oddaj mi, proszę, komórkę. To ważne. 
   - Zaraz ci żyłka strzeli, a nie mamy czasu na jazdę po szpitalach. Nie dam ci go - odparł stanowczo Xiao. Junmyeon już zaczerpywał powietrza, by odpowiedzieć, jednak wtedy odezwał się Chen. 
   - A właściwie...to gdzie Kris? - Po vanie rozszedł się głośny urywany kaszel Sehuna i chrapliwy oddech Suho. Reszta popatrzyła po sobie z niepokojem.
   - Kris... dołączy do nas... później. - z trudem wydusił Junmyeon i ponownie posłał stanowcze spojrzenie Luhanowi. 
   - Hyung oddaj mi telefon. - ponowił żądanie, wcześniej biorąc głęboki wdech. Nie mógł pozwolić sobie na utratę panowania nad sobą. Nie było to łatwe, ale przywykł do ukrywania emocji. Na tyle, na ile się dało, tuszował strach, jaki teraz czuł. Nie miał pojęcia co się z nimi stanie jeśli Kris nie wróci. Najgorsze było to, że nie można było się do niego dodzwonić. Czuł, że te wszystkie sms-y i telefony były bezowocne, ale musiał coś zrobić. Cokolwiek.
   Pozostała droga na lotnisko minęła im w całkowitej ciszy. Junmyeon nadal szaleńczo gdzieś wydzwaniał i co raz to wystukiwał nowe wiadomości. Wszyscy wiedzieli, że jakaś straszna rzecz zbliża się nieubłaganie, jednak każdy bał się powiedzieć to na głos. 
   - Jesteśmy - rzucił cicho Xiumin, kiedy van stanął na parkingu przed gmachem lotniska, a jego przyjaciele nawet nie zareagowali. Dopiero po jego uwadze zaczęli zbierać swój bagaż podręczny, a potem po kolei walizki z bagażnika. Szli, wpatrując się w czubki własnych butów. Nikt nie śmiał powiedzieć nawet słowa. Przed odprawą jak zwykle musieli jakoś uporać się z tłumem głośno krzyczących fanów. Dzięki pomocy ochroniarzy jakoś udało im się dostać za bramki. Sehun szedł jako ostatni. Niespecjalnie wsłuchiwał się w słowa padające z ust fanów, jednak jedno z pytań przykuło jego uwagę. 
   - Gdzie Yifan? - usłyszał tuż obok siebie. Przechodząc dalej obejrzał się. Słowa padły z ust niewysokiej brunetki, trzymającej w rękach niewielki transparent z imieniem i nazwiskiem Krisa. Maknae przymknął powieki i przyspieszył kroku. Czyżbyś chciał to wszystko zostawić?
   Lot do Seulu upłynął wszystkim w wyjątkowo nerwowej atmosferze. Suho, który cały czas wystukiwał palcami jakiś rytm na podłokietniku nie pomagał się zrelaksować. Reszcie zespołu nie trzeba było słów, by domyślili się, że Kris raczej nie ma zamiaru dołączyć do nich później jak to stwierdził Suho. Wystarczyło spojrzeć na lidera, żeby wiedzieć, że jest na krawędzi załamania nerwowego. 
   - Chciałbym wiedzieć co się dzieje. - mruknął Baek do siedzącego obok Chanyeola. Był skołowany i nie wiedział co się dzieje. Potrzebował wyjaśnień, a na razie się na to nie zapowiadało.
   - Każdy by chciał. Myślę, że Suho i tak nie będzie mógł długo tego ukrywać. W najbliższym czasie się dowiemy - odpowiedział Chan, gładząc delikatnie wierzch dłoni przyjaciela. Widział, że Baekkie zaczyna się poważnie martwić. Zespół był dla niego najważniejszy i kiedy cokolwiek złego sie działo, bardzo to przeżywał. A ta spraw musiała być niezwykle poważna, skoro Junmyeon tak sie zachowywał. 
   - Grajmy w otwarte karty - odezwał się ni z tego, ni z owego Lay. Dziesięć par oczu zwróciło się w jego stronę. - Żądam wyjaśnień - dodał po chwili. - Zresztą nie tylko ja.
   Junmyeon przełknął z trudem ślinę i spojrzał niepewnie na miejsce menadżera, które o dziwo było puste. Rozejrzał się jeszcze po pokładzie i nie widząc nigdzie mężczyzny westchnął ciężko. Nie był pewien czy powinien to robić, ale widział jak Sehun się męczy. Jemu samemu też nie było lekko. 
   - Wcięło Krisa. - mruknął, mimo wszystko chcąc złagodzić informację. Wiedział, że to i tak będzie trudne do przetrawienia.
   - Hę? - Kai ocknął się z dotychczasowego półsnu.
   - Kris zaginął. Nie wiemy co się z nim dzieje, gdzie jest. Poszukiwania trwają, ale jak na razie są bezowocne jak widać - wyjaśnił trzeźwo Sehun. Skoro Suho jest w stanie takim, w jakim jest, ktoś musi zachować głowę na karku, prawda? 
   - Ale...jak to? - D.O zmarszczył brwi. 
   - Po prostu. 
   - Zostawił nas? - oczy Chanyeola zalśniły lekko.
   - Nie wiem. - mruknął Suho. - Nie wiem nic. 
   Chłopcy zamilkli, każdy pogrążony w swoich własnych myślach. Próbowali ogarnąć co się dzieje, ale nie było łatwiej. Siedzący obok lidera Chen zauważył, że Junmyeon kurczowo ściska czapkę należącą do Yifana i telefon. Martwił się, to było widać. Możliwe, że jeszcze nikt, włącznie z menadżerem, który aktualnie pewnie wciąż siedział w toalecie, nawet nie był w stanie sobie wyobrazić do czego to wszystko zmierza.
   Niedługo potem wylądowali na lotnisku w Seulu. Kolejna fala fanów, kolejne problemy z przejściem, pytania. Standard. Co gorsza, coraz więcej osób zauważało brak Krisa. I pomimo iż nikt nie zamierzał odpowiadać na pytania go dotyczące, chłopcy czuli się bardzo nieswojo. Mieli nadzieję, że lider szybko się odnajdzie i wszystko wróci do normy.

***

   Wiadomości w koreańskiej telewizji skończyły się, a na ich miejscu pojawiły się reklamy. Mimo to żaden z chłopców w pokoju w studiu jednego z programów muzycznych nie oderwał wzroku od telewizora. To przechodziło ludzkie pojęcie. Przez bite trzy dni nie było żadnych informacji od Krisa. Pomijając to, że nagle anulował lot powrotny do Korei, nie informując o tym nikogo. Menadżer chodził wściekły, a cała reszta miała już serdecznie dość tego mętliku, a tu nagle media wyskakują z informacją o pozwie, zrywaniu kontraktu i odejściu Krisa.
   Suho przetarł oczy wierzchem dłoni. Spodziewał się wszystkiego - porwania, morderstwa czy czegoś w tym stylu, ale nigdy TEGO. Kris w życiu nie wspominał, że zamierza odejść. Niby Junmyeon wiedział, że media mogą po prostu nakręcać i kłamać w niektórych sprawach, ale w tamtej chwili już nie miał pojęcia w co wierzyć. Reszta zespołu z dnia na dzień jakby przygasła. Rzadko było słychać, że ktoś się śmieje. Nawet się nie uśmiechali. Ale w sumie nie było co się dziwić. Ich świat się zawalił i wiedzieli, że będą przeżywać wyjątkowo przykre i nerwowe dni.
   Jednym z najsmutniejszych zarówno dla zespołu jak i fanów, momentów, było odebranie nagrody za pierwsze miejsce w M!Countdown. Suho, stojący samotnie na scenie, mówiący te wszystkie ciepłe słowa... Gdzieś w głębi duszy miał nadzieję, że Yifan ogląda, że dotrą do niego odpowiednie słowa. Przecież powinni być jednością, zawsze razem. W ich dwunastce tkwiła moc, a teraz, kiedy nagle jeden z grupy postanowił się wyłamać, wszystko wydawało się być nie na miejscu. Nastroje w zespole były różne. Złość, smutek, zawód dominowały, ale nikt nie wiedział co na to poradzić. Menadżer dodatkowo robił wszystkim pranie mózgu, wmawiając, że Kris jest samolubny i myśli wyłącznie o pieniądzach. W takiej sytuacji nie trudno było zwątpić w kolegę z zespołu. Chłopcy przestawali obserwować jego konta. Musieli to wszystko przetrawić. Pojawiały się wpisy, pokazujące dezorientację. Nikt nie wiedział co się dzieje. Niedługo miał odbyć się ich pierwszy koncert - miało być tak genialnie! Już w Chinach planowali imprezę i króciutkie wakacje po zakończeniu promocji z Overdose i trasy koncertowej. Byli tak podekscytowani!
   Ale jak widać nie było im dane długo cieszyć się tymi planami. Kris odszedł, wybuchła afera. Najgorsze było to, że nie mogli z nim normalnie porozmawiać. Nie kontaktował się z nimi, potem nawet nie mieli jak próbować, bo odebrano im telefony. Byli zdezorientowani i zmęczeni całą tą sytuacją. Wiedzieli jednak, że to dopiero początek. Ale...co będzie potem, jak już nawet to wszystko ucichnie? Czy Yifan odejdzie na zawsze? Co z rozprawą? Co z tym całym syfem?
   - Chwila przerwy i zaraz wracamy do roboty! - zarządził choreograf i wyszedł z sali. Widział, że chłopcy się starają, ale mimo wszystko ich myśli były zupełnie gdzie indziej. Każdy usiadł z ulgą na podłodze i zajął się czymkolwiek, co nie było związane z ćwiczeniami. Tao robił selki i pisał coś na telefonie, Baegle Line próbowało jakoś podnieść resztę na duchu, ale zrezygnowali, widząc ponure miny Luhana, Minseoka i Junmyeona. Najwyraźniej to nie był odpowiedni moment na żarty. Zwłaszcza po tym jak pojawiły się pogłoski o złym stanie zdrowia Yifana.
   Próbowali robić wszystko, żeby tylko nie myśleć o Krisie. To sprawiało im za duży ból. Ich przyjaciel... Tyle razem przeszli! A nie mogli go teraz nawet wesprzeć. Pozostawało im tylko modlić się, żeby to był jakiś zły sen... Albo chociaż, żeby okazało się to jednym wielkim kiepskim, ale żartem.
    - Jestem głodny - zajęczał Chanyeol. 
   - I co w związku z tym? - Sehun uniósł brwi. 
   - Nie wiem... Chciałem po prostu przerwać ciszę. Głowa mnie od niej boli.
   Baekhyun trzepnął Chanyeola w tył głowy i powiedział coś o bezsensownym humorze, ale mimo wszystko po chwili usiadł blisko przyjaciela i oparł głowę na jego ramieniu. SM dało im na zastępstwo jakiegoś młodziutkiego trainee, który teraz siedział cichutko w kącie, starając się nie rzucać w oczy. Chłopcy trochę mu współczuli, bo zastępowanie kogoś w takiej sytuacji musiało być naprawdę nieprzyjemne.
   Chłopak wyglądał na wystraszonego. Parę razy dostało mu się dzisiaj od Sehuna. Maknae był ostatnio w wyjątkowo podłym humorze. Nie było się co dziwić, ale przecież tamten bardzo się starał. Nie odzywał się, robił wszystko co mu się powiedziało. Był jak duch. Ale Sehun i tak go nie tolerował. Z ogromnym trudem przychodziło mu pogodzenie się z odejściem Krisa. Było wiadome, że inaczej się to nie skończy. Ale mimo wszystko palił się w nim maleńki płomyk nadziei.
   - Dajesz radę? - Luhan uśmiechnął się delikatnie do drobnego szatyna i poklepał go pokrzepiająco po ramieniu. - Daj z siebie wszystko, dobrze?
   Trainee kiwnął entuzjastycznie głową i zaraz ponownie spuścił wzrok na swoje kolana. Czuł się tu nie na miejscu, ale nie mógł nic z tym zrobić. Nawet nie był gotowy na wystąpienie przed tyloma osobami. Sehun prychnął i ostentacyjnie odciągnął Luhana od trainee. Może i zachowywał się niedojrzale, ale nikt nie był w stanie zastąpić jego Krisa hyunga, a co dopiero ten wymoczek. Nie ma mowy!
   - Hunnie, daj spokój. To bardzo sympatyczny dzieciak - D.O spojrzał na trainee, który miął nerwowo skrawek swojej koszulki. Sehun obrzucił Kyungsoo niechętnym spojrzeniem. 
   - Właśnie. Bardzo się stara, doceń to. Myślisz, że tylko tobie jest ciężko? - dodał Tao. Maknae zacisnął zęby i wycedził:
    - Nikt. Powtarzam NIKT nie zastąpi Krisa, okej? 
   - Zluzuj... - Lay uniósł dłonie widząc, co się szykuje.
   Suho podniósł się na równe nogi i oddychając ciężko skierował się w stronę Sehuna. Zaraz za nim ruszył Kai, nie wiedząc do czego dojdzie. Po prostu czuł, że będzie potrzebny. 
   - Słuchaj Sehun, nie jesteś jedyny, wiesz? To nie ty musisz teraz martwić się o dziesięciu niedojrzałych facetów! Nie ty obrywasz za to, co teraz się dzieje i nie jako jedyny tracisz hyunga. - wycedził przez zęby. Kai położył mu dłonie na ramionach, chcąc odciągnąć go od maknae.
Sehun odetchnął głośno i rozejrzał się wokół. Wszystkie pary oczu spoczywały na nim i na Junmyeonie. Dość tego. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować drzwi z hukiem zatrzasnęły się za maknae.
   - Brawo chłopaki. - burknął Luhan, zanim pobiegł za swoim dongsaengiem, zostawiając resztę w jeszcze gorszych nastrojach.
   - Może nie powinienem...chyba to zły pomysł, żebym z wami ćwiczył - wszyscy zwrócili sie w stronę siedzącego dotąd cicho trainee. 
   - Nie, to nie tak. Musisz mu wybaczyć, Sehun już tak ma - Baekhyun uśmiechnął się pokrzepiająco, na co chłopak zareagował tym samym. 
   - Dobra, wstajemy, choreograf zaraz wróci - zarządził Lay. - Im szybciej zaczniemy, tym szybciej skończymy. 
   Przez cały weekend chłopcy dowiedzieli się tylko tego, że negocjacje pomiędzy wytwórnią a Yifanem trwają. Przez ten czas musieli ćwiczyć praktycznie bez przerwy. Nowy trainee spisywał się jak marzenie, co jednak nie zmieniło podejścia Sehuna. Koncert zbliżał się wielkimi krokami, a wciąż nie wiadomo było jak to wszystko się skończy. Najgorsze, że menadżer odmówił przekazywania chłopcom jakichkolwiek informacji o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami dyrektorów i prawników SM.
   Nie podobało im się to. Przecież sprawa dotyczyła ich bezpośrednio, mieli prawo wiedzieć. Ale cóż, w żaden sposób nie szło wydobyć od menadżera jakichkolwiek informacji. Szczerze mówiąc większość zaczęła stopniowo godzić się z odejściem Krisa. Skoro nie czuł się na siłach, to może nawet i lepiej? Najważniejsze było jednak jego zdrowie, które według niektórych szwankowało.
   Najdziwniejsze i może też najbardziej bolesne było to, że nic wcześniej nie powiedział. Zawsze gdy ktoś pytał czy wszystko w porządku, zbywał go zwykłym tak. Nie skarżył się, nie narzekał, był po prostu tym zamkniętym w sobie, zimnym gościem. Nie ufał im? Chłopcy mieli mu za złe milczenie. Posty na portalach społecznościowych naprawdę nie były sposobem na porozumiewanie się. Gdyby chociaż napisał sms-a do któregokolwiek z nich. Zwykłe 'jest ok.' by wystarczyło, żeby wiedzieli, że wciąż są dla niego ważni.
   Jednak nic takiego się nie działo. Żadnych sms-ów, wiadomości, telefonów. Cisza. Nie wiedzieli jak mają zapełnić pustkę, którą Yifan po sobie pozostawił. Starali się jakoś wspierać nawzajem, ale każdy z nich tak głęboko to przeżywał, i robił to w tak odrębny sposób, że nie byli w stanie się porozumieć. Niewiele rozmawiali. Zajęli się ćwiczeniami i pracą. Nie zauważali, że z ich zdrowiem nie jest najlepiej. Chcieli zapomnieć o tym wszystkim, odizolować się. Twierdzili, że tak będzie najlepiej. Że należy czekać na całkowite rozwiązanie sprawy.
   Zanim ktokolwiek się obejrzał, Kai wylądował w szpitalu. Stało się to tak nagle, że już nawet nie wiedzieli jak zareagować. Najpierw ten pozew, potem problemy ze zdrowiem Kaia. Nagle wszystko zaczęło się sypać. Byli wyczerpani fizycznie i psychicznie. Niestety nie zapowiadało się na poprawę sytuacji i to było najgorsze.
   Mijała kolejna godzina odkąd Jongin trafił do szpitala. 
   - Obiecali, że zadzwonią. Czemu do jasnej cholery nic nie wiemy?! - Kyungsoo wstał z impetem z kanapy i zaczął krążyć po sali. Wszyscy spojrzeli na niego zaskoczeni. Rzadko kiedy D.O wybuchał. On w ogóle rzadko się denerwował, dlatego jego słowa tak bardzo chłopaków zadziwiły. 
   - Na pewno wszystko jest dobrze. Mogę zadzwonić, jeśli chcesz - Suho wyjął z kieszeni telefon i wyszedł na korytarz. Oczywiście nie miał zamiaru tego robić. Kyungsoo był w takim stanie, że wierzył we wszystko co mu się powiedziało. Junmyeon wiedział, że nie jest to do końca uczciwe, ale jak inaczej miał postąpić? Odczekał chwilę, po czym wrócił do reszty. - Tak jak mówiłem - wymusił uśmiech. - Jest dobrze, niedługo do nas dołączy. D.O odetchnął z ulgą, chowając twarz w dłoniach. Pozostali spojrzeli na lidera z nieukrywanym powątpiewaniem. Wiedzieli, że nie mówi prawdy.
   Nie minęło wiele czasu kiedy musieli pakować się do vana i jechać do dormu. W sumie najwyższa pora, bo było już grubo po północy. Większość chłopców przysnęła po drodze i w samochodzie słychać było tylko szepty Luhana i Sehuna. Gdyby nie ekran telefonu Junmyeona, van byłby też pogrążony w zupełnej ciemności. Suho czuł się coraz gorzej z tym, że nagle na jego barki spadła odpowiedzialność za cały zespół. Do tego sam nie wiedział kompletnie nic, a to pogarszało sprawę. Tylko czekał aż wybuchną naprawdę poważne kłótnie.
   A już w tamtym momencie nie było kolorowo. Wszyscy byli nerwowi, zamartwiali się, wszystko ich irytowało. W końcu przestali normalnie rozmawiać. Wszystko kręciło się wokół ostatnich wydarzeń. Junmyeon widział, że zespół zwyczajnie się sypie. On sam źle się czuł. I nie chodzi tutaj o kondycję fizyczną, bo to akurat było oczywiste. Wysiadała jego psychika. Nie spał po nocach, nawet środki nasenne przestały pomagać. Często popadał w stan totalnej depresji albo otępienia. Wszystko, do czego się zabierał było wykonywane bez specjalnego przekonania. Nawet w pracę przestał wkładać swoje serce. To już nie sprawiało mu przyjemności. Atmosfera w jakiej się znajdował była fatalna. Każdy na każdego krzyczał, naskakiwał za byle głupotę. Suho powoli zaczynało to wykańczać. Kiedy reszta już dawno spała, on nadal siedział bez ruchu, pustymi i mokrymi od łez oczami wpatrując się w ścianę. Miał dość.
   Po tygodniu wszyscy byli na skraju wytrzymałości. Psychika siadała już dosłownie każdemu. Nawet menadżer wyglądał jak człowiek, który stracił nadzieję. Do tego nagłe wezwanie do szefostwa wytwórni wytrąciło wszystkich z równowagi. Nikt nie wiedział o co właściwie chodzi. Każdy miał inną teorię. 
   - Może udało się... - rzucił nieśmiało Kyungsoo, jednak Sehun natychmiast zgromił go wzrokiem. 
   - Nie róbmy sobie nadziei, on nie wróci - odparł Lay. 
   - Pewnie chodzi o proces. Nie sądzę, żeby SM miało go przegrać. Pewnie poszli świętować... - burknął Xiumin. 
   - Przestań. Nikt do końca nie wie co tak właściwie się wydarzyło. Nie możemy wszystkiego zrzucać na wytwórnię. Tutaj działały różne czynniki... - Tao spróbował załagodzić sytuacjcę.
   - Zitao ma rację. - stwierdził Baekhyun. Podniósł się z kanapy i klasnął w dłonie żeby zwrócić na siebie uwagę reszty. Mimo że był zły, bo wytwórnia znów przerwała im w czasie kiedy mieli chociaż tą godzinę odpoczynku, starał się podtrzymać wszystkich na duchu. Zwłaszcza, że na twarzach najstarszych chłopców już od jakiegoś czasu widział tylko apatię. - Im szybciej tam pojedziemy, tym szybciej się dowiemy o co chodzi, więc proponuję się zbierać.

***

   - Dziękuję, że przyszliście. Mamy parę ważnych spraw do omówienia - mężczyzna po czterdziestce ułożył dłonie na biurku i spojrzał po kolei na każdego obecnego. Sehun z tego wszystkiego zaczął łamać kostki u palców pod stołem, na co Luhan złapał jego ręce w swoje i przytrzymał. Maknae zrozumiał aluzję i skinął lekko głową. 
   - Więc o co chodzi? - zapytał po chwili milczenia Suho. Miał już serdecznie dość tej ciągłej niepewności, wyczekiwania.
   - Niestety mam przykre informacje. - odparł mężczyzna, patrząc w twarz lidera zespołu. Splecione ręce ułożył na stole i posłał poważne spojrzenie każdemu z osobna. - Menadżer podgrupy M złożył wymówienie. - przerwał, widząc szok na twarzach swoich pracowników. Poczekał chwilę aż informacja dotarła do wszystkich i kontynuował. - W związku z zaistniałą sytuacją, wasz drugi menadżer weźmie pod skrzydła praktykanta, który przez pierwsze miesiące będzie mu pomagał. Co za tym idzie, będziecie promować się jako dwunastka zarówno w Korei jak i w Chinach.
   - Ale jak to złożył wymówienie? Czy ten człowiek jest w ogóle poważny? W takim momencie?! - Luhan uniósł się z krzesła, jednak Sehun momentalnie pociągnął go za rękaw z powrotem sadzając na miejscu. 
   - Spokojnie. Powiedziałem, że dostaniecie praktykanta, prawda? Myślę, że będziecie zadowoleni.
   Chłopcy popatrzyli na siebie zdezorientowani, ale najwyraźniej postanowili nie komentować. Jedynie Chanyeol otworzył usta by spytać o sytuację z Krisem, ale zaraz je zamknął, nie chcąc wywoływać zamieszania. 
   - Jeszcze dziś powinniście go poznać. Myślę, że będziecie mieli co omawiać, ale pamiętajcie, że jutro ma się odbyć wasz pierwszy koncert i musicie w miarę wypocząć. Suho, to ciebie zobowiązuję do przypilnowania reszty. Macie jutro dać najlepszy koncert jaki kiedykolwiek widziała Korea. Jeśli coś pójdzie nie tak, wyciągnę z tego konsekwencje. - Mężczyzna wstał i uścisnął formalnie dłoń lidera, co było znakiem do wyjścia całego zespołu.
   - Jeśli tylko bym mógł i nie byłoby to karalne, pozbawiłbym tego faceta... - zaczął Sehun, jednak Luhan mruknął zdegustowany i zasłonił mu usta dłonią. 
   - Nie musisz kończyć. Wiemy. 
   - Ale, że co... - Chanyeol zmrużył oczy. 
   - Mówiąc formalnie wykastrowałbym go - Sehun uśmiechnął się szeroko, na co cała reszta zaczęła dawać upust swojemu niezadowoleniu z zachowania maknae. 
   - Gorzej jak okaże się, że mamy podsłuch w vanie - Chen zaśmiał się krótko, jednak rozejrzał się asekuracyjnie po wnętrzu samochodu. 
   - Jestem ciekaw, jaki będzie ten praktykant - zastanowił się głośno Lay. Pozostali podchwycili temat i pierwszy raz od wielu dni rozgorzała między nimi normalna dyskusja. Jakby na chwilę zapomnieli o wszystkich przykrych wydarzeniach z ostatniego czasu.
Zanim się obejrzeli, parkowali pod wieżowcem, a na dole czekał na nich menadżer z dziwnie poważną miną. Kiedy zobaczył rozmawiających ze sobą i nawet śmiejących się chłopców, odetchnął głęboko. Może jednak nadchodzące spotkanie z praktykantem nie miało być aż tak źle. 
   - Chłopcy, zanim wejdziemy na górę chcę was poprosić o spokój i opanowanie. Mam wam do przekazania parę informacji, które mogą wywołać gwałtowne emocje. - poprosił mężczyzna i przygotował się mentalnie na ten cały chaos, który nastąpi w dormie.
   Wszyscy pokiwali głowami na znak, iż się zgadzają. Byli we względnie dobrych humorach, więc myśleli, że nie nastąpi nic, co mogłoby być gorsze od ostatnich wydarzeń. Nie wiedzieli jeszcze, jak ogromnego doznają szoku.
    - Możecie usiąść? Słuchajcie, to bardzo ważne, uspokójcie się - głos menadżera nieco się uniósł, co spowodowało momentalną ciszę. Chwilę potem cała jedenastka siedziała już to na sofie, to na podłodze, generalnie wszędzie tam, gdzie się dało. Wszyscy wpatrywali się zaciekawieni w menadżera. - Zanim cokolwiek zrobicie... Proszę... Bez wrzasków, kłótni i przede wszystkim rękoczynów, dobrze? - Menadżer odetchnął głęboko. Chyba nie mógł lepiej przygotować swoich podopiecznych na to, co miało za chwilę nastąpić. - Powtarzam, spokojnie. Zachowajcie się jak dorośli. - Potarł zdenerwowany dłonie. - Możesz już wejść. - krzyknął w głąb dormu, a chłopcy popatrzyli po sobie zdziwieni. Na chwilę wszyscy wstrzymali oddechy. Usłyszeli, że rzeczywiście, ktoś idzie korytarzem w stronę salonu. 
   - Cześć... - powitał ich tak dobrze znany przecież głos. Ale jakim cudem? 
   - O kurwa... - wyrwało się Xiuminowi, podczas gdy cała reszta wpatrywała się w stojącego przed nimi Krisa z krwi i kości. 
   - Jak... - Suho aż wstał, łapiąc się za skronie. Sehun wciągnął powietrze ze świstem i zerwał się z miejsca. 
   - Zamorduję cię, rozumiesz?! - niebezpiecznie szybkim krokiem zaczął zbliżać się w stronę YiFana. 
   - Sehun! - Luhan zrobił przerażoną minę. Jongin i Tao wstali i szybko złapali maknae, jeden za ręce, drugi w talii. 
   - Puszczajcie mnie do cholery! NIECH SIĘ TYLKO DOSTANIE W MOJE RĘCE! - wrzeszczał Sehun, rzucając się jak opętany.
   - Co ty tu robisz? - spytał Junmyeon głosem kompletnie wypranym z emocji. Widząc Yifana normalnie wchodzącego do salonu, poczuł się w pewien sposób poniżony. Jeśli zaraz się dowie, że od tak wrócił do zespołu to już nie będzie się powstrzymywał. Nie po tym co wszyscy musieli przejść przez jego odejście. 
   - Jak śmiesz tu przychodzić?! - wrzasnął Sehun, próbując się wyrwać. 
   - Sehun, spokój! - Menadżer nieznacznie uniósł głos, a Luhan odciągnął maknae spowrotem na kanapę. Chwycił jego zaciśnięte w pięści dłonie w swoje i starał się go uspokoić. Plus taki, że ze wszystkich zebranych miał największy wpływ na Sehuna.
   - Po co przyszedłeś? - zapytał cicho Kyungsoo. 
   - Posłuchajcie... Jestem wam w końcu winien wyjaśnienia - Kris westchnął ciężko. 
   - No co ty nie powiesz - prychnął Chen. 
   - CO TY CHCESZ TU WYJAŚNIAĆ?! NIE CHCĘ CIĘ SŁUCHAĆ. LUHAN, PUŚĆ MNIE! JA WYCHODZĘ! - Hunnie, zluzuj... - Xiao pogładził maknae po drżącej ze złości dłoni.
   Tao przesiadł się na miejsce obok Sehuna i przytulił go mocno. Wiedział, że młodszy przechodzi teraz trudne chwile (w sumie jak cała reszta). Spojrzał z wyrzutem na Yifana. 
   - Zawiodłeś go gege. Nas wszystkich też z resztą. - burknął, przytulając trzęsącego się ze złości maknae. 
   - Wiem i dlatego tu jestem. - Yifan westchnął cicho i spojrzał na ludzi, z którymi spędził tyle lat. Zachował się tragicznie, ale nie miał innego wyjścia.
   - Dobra, dajcie mu powiedzieć - Lay uniósł dłonie, chcąc wszystkich uciszyć. 
   - Dziękuję - Kris kiwnął głową i wziął głęboki wdech. - Zachowałem się podle, wiem. Nie powinienem was tak zostawić. Bez informacji, żadnej wiadomości. Jestem beznadziejnym... 
   - To już wiemy - przerwał mu stanowczo Baekhyun. - Do brzegu.
   - Nie wierzę, że od razu mi wybaczycie... 
   - Jakby to miało w ogóle nastąpić. - wtrącił Sehun, za co został skarcony przez Luhana. 
   - Chciałbym żebyście mnie zrozumieli. - westchnął Kris. - Z dnia na dzień dowiedziałem się, że mój stan zdrowia jest naprawdę kiepski i jeśli dalej prowadziłbym taki styl życia jak wcześniej, dobrze by się to nie skończyło. Jedynym sposobem na leczenie było odejście z SM. Sami wiecie jak jest.
   W salonie zabrzmiał histeryczny śmiech Junmyeona. Odwrócił się przodem do zebranych i dziarskim krokiem zbliżył się do YiFana. Przytknął swój palec wskazujący do jego klatki piersiowej i powiedział:
   - Czy do cholery tak trudno NAPISAĆ CHOCIAŻ SŁOWO?! - Suho zacisnął mocno powieki i wypuścił ze świstem powietrze. Naprawdę ostatnim czego teraz potrzebował to żeby go teraz poniosło.
   - Uderz go! - Sehun zerwał się z miejsca. - Albo nie! Ja chcę!
   - Sehun przymknij się! - wybuchnął Luhan. Naprawdę już miał po dziurki w nosie zachowania maknae. Sytuacja i tak była ciężka, a Hun tylko ją pogarszał.
   - W zasadzie mu się należy... - mruknął Chanyeol. 
   - Zgadzam się. Sehun? - Kris uniósł brwi i opuścił ręce wzdłuż ciała. - Dawaj.
   Luhan z trudem zmusił się do puszczenia młodszego. Wcale nie podobał mu się ten pomysł. Sehun natomiast podszedł powoli do Yifana i zacisnął dłonie w pięści. Uniósł jedną drżącą rękę i zagryzł mocno wargi. Czuł denerwujące pieczenie pod powiekami. 
   - Dlaczego nas tak olałeś?! - wrzasnął i zanim ktokolwiek zdążył zrozumieć co się dzieje, rzucił się Yifanowi na szyję i po prostu się... przytulił.
   Słuchający zamarli. Spodziewali się wszystkiego. Wrzasków, kopania, bicia po twarzy, wyrywania włosów i w ogóle. A Sehun tak po prostu...przytulił się.
Yifan spojrzał zdezorientowany na rudą czuprynę i powoli poklepał maknae po plecach. Nie bardzo rozumiał co się działo, ale musiał przyznać, że wolał to niż żeby Sehun go uderzył.
    - Hunnie? - zaczął niepewnie Yifan.
   - Nigdy więcej...czegoś takiego nie rób! - Sehun odsunął się nieznacznie od Krisa i uderzył go pięściami w brzuch. Po jego bladych policzkach spływały gorące łzy.
   - A jednak mu przywalił. - mruknął Chen i uśmiechnął się słabo. Sam jednak wciąż był zły i zachowywał dystans. Zarówno on jak i reszta czuli się głęboko oszukani.
   - Ale nie myśl, że ci tak łatwo wybaczę! - prychnął Sehun.
   - Myślę, że jakoś damy radę. Ale wracając do tematu. Dostałem pewną ciekawą propozycję. 
   - Wracasz? - w oczach Xiumina pojawiła się iskierka nadziei. 
   - No nie do końca - Kris posmutniał.
   - To czego właściwie tu szukasz? - burknął Suho i usiadł na kanapie żeby dodać otuchy Tao, który wyraźnie kiepsko się trzymał. - Nie wszyscy tak łatwo wybaczają, wiesz?
   - Będę waszym menadżerem kochani - YiFan potoczył wzrokiem po przyjaciołach. 
   - Przepraszam? - Chen otworzył oczy szeroko i dostał nagłego ataku kaszlu.
   - Chyba kogoś tu nieźle pojebało... - wykrztusił Baekhyun. 
   Zitao nagle uniósł głowę, tym samym uderzając Junmyeona w brodę. Szybko przeprosił i zerwał się na równe nogi. Jego Duizhang jednak miał zostać?
   - Czyli...nie odchodzisz? - Tao wbił zdziwione spojrzenie w Yifana. 
   - Teoretycznie nie. Nie będę już występować, to jasne. Ale tak, będę przy was już przez cały czas. Nigdy was nie zostawię.
   - Zaraz rzygnę tęczą. - Mruknął Baekhyun, ale mimo wszystko wstał i przytulił się do Yifana. Może i spieprzył sporo spraw, ale w końcu przyszedł żeby wszystko wyjaśnić. To zawsze jakieś pocieszenie. No i miał być tym tak zwanym praktykantem. Nie opuszczał ich tylko przerzucił się na to, na co pozwalało mu zdrowie.
   Reszta poszła za jego przykładem. Wszyscy rzucili się na Krisa. Wszyscy z wyjątkiem Junmyeona. Suho oplótł ramiona dłońmi i skulił się w sobie. Czuł się źle. Kto wie czy nie gorzej niż przed tym wszystkim co się przed chwilą stało. Może i był uparty, ale nie miał zamiaru tak łatwo odpuścić. To on został tak nagle zostawiony z tym całym syfem na głowie. To nie Yifan był w tym czasie odpowiedzialny za chłopców i jakby tak na to spojrzał, możliwe, że miał to wszystko w dupie. Teraz nagle pojawił się z tym swoim głupawym uśmiechem, wieścią o nowej posadzie i pewnie jeszcze myślał, że wszystko wróci do normy. Co to to nie.
   - Suho, chodź do nas - Chen odwrócił się i kiwnął na lidera ręką. Myślą, że uda im się przekupić go zbiorowym miśkiem, tak? O nie! Nie tym razem!
   Widząc, że Junmyeon nie jest skory do jakiekolwiek ruchu, Chen nachylił się w stronę reszty i zaczął coś konspiracyjnie szeptać. Pozostali pokiwali głowami, co wyjątkowo zaniepokoiło Suho. 
   - WSZYSCY NA JUNMYEONA! - ryknął Chanyeol.
   Junmyeon zdążył tylko dojść do wniosku, że w sumie miło było żyć, po czym przygniotło go jedenastu facetów. Nie no, kanapki generalnie robi się fajnie, ale nie wtedy kiedy jest się najdrobniejszą osobą i do tego leży się pod wszystkimi. Dobrze, że chociaż miał pod sobą kanapę.
   - To co, wybaczasz? Bo my już ustaliliśmy, że jak nam postawi obiad, to ewentualnie, być może będzie mógł zostać tym menadżerem - Baekhyun uśmiechnął się do Suho najszerzej jak potrafił.
   - Też bym mógł wam postawić obiad, a nie muszę do tego znikać bez słowa jak ten idiota. - mruknął Jun, przytulając się do chłopaków. Wiadomym było, że już mu wybaczył, ale swoje pomarudzić musiał. W końcu dlatego był mamą w EXO.
   - Nie daj się prosić - YiFan spojrzał na Suho oczami wygłodzonego szczeniaka. Właściwie to zawsze działało. Może i tym razem?
   - Jak nie przestaniesz się tak gapić to ci przywalę i będziesz stawiał też deser. - Junmyeon wreszcie się uśmiechnął i poczochrał włosy leżącego na nim Tao.
   Huang zapiszczał uradowany i zarzucił ramiona na szyję hyunga. Kris uśmiechnął się delikatnie. Znowu był szczęśliwy. Kto wie, może niedługo znów będzie tak jak dawniej? W końcu ma przy sobie chłopaków. I Junmyeona. Teraz już wszystko będzie dobrze. Cała afera ucichnie, a EXO znów będzie jednością. Na zawsze.

*~*~*

Witam Kordiana Aniela Słowosława! Zdążyłaś w ostatniej chwili przed dodaniem hahahha
Mam nadzieję, ze shot podobał się tym, którzy zdecydowali się przeczytać. Wspierajmy się jako fandom i przestańmy się kłócić, dobrze? To do niczego nie prowadzi...

Yuri
Annyeong! 
So~ Tak jak już Unni wyżej napisała - zdecydowana większość shota to nasze wymysły, pamiętajcie. Więc żeby nie było potem jakichś nieporozumień 
A tak poza tym mam nadzieję, że wam się spodobał i chociaż trochę podniesie was na duchu ^^

Pamiętajcie, we are ONE! <3

24 komentarze:

  1. Przeczytałam to i w sumie nastrój mi się tylko przed snem poprawił. Jakoś nie sram po gaciach o sytuacji Krisa, czekam cierpliwie na prawdziwe, potwierdzone informacji i staram się zająć sobą, a nie czymś, co jest w 90% zmyślone.
    Ciekawe opowiadanie napisałyście, rozluźniające, wciskające na buzię uśmiech i trochę śmiechu. Zachowanie Sehuna jak najlepsze, wściekłe dziecko, nabuzowane, a później tulące się niczym baranek.
    Dobrze by było, gdyby realna sytuacja zamieniła się w taką jak tu, tzn. Kris nie będzie w zespole, ale będzie np. ich menadżerem. To lepsze rozwiązanie niż bycie z dala od bliskich osób, z którymi się debiutowało. :3
    Dziękuję jeszcze raz za poprawienie nastroju. ♥
    Pozdrawiam, Emocjonalny Arbuz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, może Ty, Yuri czy ja nie "sramy po gaciach", ale jest masa innych osób, które sieją zamęt. Znając nasz fandom, było możliwe, że ktoś się zacznie czepiać dlatego wolałyśmy uprzedzić.
      Najważniejsze, że na Twojej twarzy pojawił się uśmiech ;)
      Nawet nie wiesz jak sama bym chciała żeby to się skończyło podobnie...
      Polecamy się na przyszłość hahah

      Usuń
  2. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że to przeczytałam. Od czwartku mam depresję, a leczę się głupimi myślami, że może jednak coś się poprawi. Tak bardzo bym chciała, by wszystko okazało się nieprawdą, nawet pomysł z Yifanem jako menadżerem EXO mi się podoba. Poza tym - Sehun i jego zachowanie, chociaż przerażające, mi poprawiło humor.
    Jak najbardziej popieram, że fanki powinny walczyć ze sobą, bo chyba wszyscy są zagubieni w całej tej sytuacji. EXO hwaiting!
    Do kolejnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie dni są ciężkie dla wszystkich EXOtics, dlatego to z Yuri napisałyśmy :D Najważniejsze, że rozwesela tak jak było w założeniu ^^

      Usuń
  3. Bardzo słodko to opisałyście, dziewczyny. Dziękuję Wam, że możemy teraz mieć pociechę w chociażby takich rzeczach. W ostatnie dni jest mi bardzo trudno chociażby zebrać myśli, całe moje serce jest wręcz zdołowane bieżącą sytuacją i bardzo mi głupio, ale ostatnio zaczynam mieć dziwne wyrzuty do siebie, że to właśnie Kris musiał być tym cholernym perfekcyjnym dziwakiem w całym EXO, że aż tak go pokochałam. Teraz mam za swoje. Nie wiem jak to odbiję się na mojej sympatii do EXO i jestem przerażona swoimi myślami...
    EXO, hwaiting! ♥
    Dziękuję x.x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem. W sumie nie do końca wiem jak to jest nagle dowiedzieć się, że Twój bias odchodzi, ale no... tak czy siak wiem, że jest Ci ciężko. Pamiętaj, że w EXO jest jeszcze 11 cudownych chłopców, którzy też teraz potrzebują wsparcia fanów! ^^
      Cieszę się, że mogłyśmy pomóc <3

      Usuń
  4. Chciałam napisać tylko jedno: dziękuję.
    Dziękuję.
    Mam nadzieję, że zrozumiecie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam słów... po prostu DZIĘKUJĘ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bylebyś dziękowała po raz ostatni za takiego ficka... :c Mam nadzieję, że więcej nie będzie potrzeby pisania o czymś tak smutnym :C

      Usuń
    2. też mam taką nadzieję : c

      Usuń
  6. No cóz ... mimo iż nie lubie Krisa, ta sprawa ukuła mnie w serduszko ... exo bez niego juz nie bedzie takie samo ... co do opowiadania jest naprawdę niesamowite, jednak po przeczytaniu go, w przeciwieństwie do osób powyżej zrobiło mi sie jakoś tak smutno... po wydaniu nowego albumu bardzo sie ucieszyłam ... nowe piosenki i w ogóle ... mam nadzieje że ta sprawa szybko sie rozwiąże ... i może i jest to przytrzymywanie Krisa na siłę w zespole to chyba jednak wolałabym żeby w nim został ;) mimo wszystko podniosłyście mnie też trochę na duchu z tym opkiem, jest jakaś tam nadzieje, że wszystko będzie dobrze ;d dziękuje ;* i czekam z niecierpliwością na kolejne części twojej/ waszej twórczości ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie będzie takie samo, ale też nie ma co rozpaczać. On odszedł, ale zostało 11 wspaniałych chłopców, których kochamy! Trzeba ich wspierać zamiast płakać nad odejściem jednego. W końcu oni nie zasłużyli na to żeby płakać za Yifanem, olewając ich przy okazji :D
      Cieszę się, że jakoś nam wyszło rozweselenie ^^

      Usuń
  7. no i siedze i becze <3

    piękne <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooooo Kocham tego oneshota jest mi smutno ze kris odchodzi od EXO chociaż nie jest moim Biasem to tak jak inni tez jest mi smutno:( Nie wiem co bym zrobila gdybym sie dowiedziała ze Onew odchodzi od SHINee chyba bym potrzebowała ciężarówki chusteczek:) Opowiadanie mi sięk strasznie podoba bo jest takie kochane i fajnie ze sie tak o niego troszczą,na,początku myślałam ze Se huba na serio,go,uderzy a on,to przytuli Jezu jakie to słodkie Tez bym tak chciał żeby wszystko okazali sie nie prawda ze,on nie odchodzi a bd ich menadżerem:( I ogólnie EXO bez kris to nie bd juz EXO:(( Iiii kiedy bd nowe TAOA?????? Powodzenia i Weny:D<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w końcu decyzja Krisa, a my wciąż możemy wspierać 11 wspaniałych chłopców! ^^
      hahahaha Sehunnie był widać najciekawszą postacia, skoro prawie wszyscy o nim wspominają :P To żeby miał zostać ich menadżerem jest kompletnie niemożliwe, ale co tam hahah

      Usuń
  9. Zajebiste. <3 Pomogło ogarnąć emocje? Pomogło. XD Nie spodziewałam się tylko, że najbardziej z całej 11, będzie przeżywał to SeHun. Obstawiałam Tao albo Lay, ale SeHun? :D Teraz zrobiłaś mi teraz taką ochotę na KrisHuna... :3 Napiszesz jakiegoś? ^o^ Pozdrawiam i weny życzę~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to najważniejsze hahaha ^^
      Sehunnie jest w końcu jednym z "synów" Krisa, a poza tym w nim prawdopodobnie wciąż najbardziej szaleją hormony xD No i w Kaiu, ale to tam... :P
      Szczerze wątpię w to, że napiszę KrisHuna, bo dla mnie z Krisowych pairingów istnieje tylko Krisho xD Natomiast możesz spytać Yuri - ona lubi takie wyzwania ;) kekekeke

      Usuń
  10. Fajnie gdyby to wszystko tak się skończyło :c
    Shot piękny ♡ Wrócę ze szkoły i się wezmę za resztę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiadomo hahaha
      Cieszę się, że planujesz przeczytać moje opka ^^

      Usuń
  11. Ryczałam, czytając to opowiadanie. Było cudowne i takie budujące. Ostatnio byłam wrakiem człowieka przez całą tę sprawę z Krisem i nadal bardzo ciężko mi się pozbierać, a to... Po prostu dało nadzieję. Świetnie to wymyśliłyście i właśnie takiego zakończenia pragnęłabym w rzeczywistości, chociaż wiem, że to chyba nierealne. Nadal bardzo przeżywam odejście Krisa, a takie opowiadanie było jak balsam na moje serce.
    Droga Maknae Star, w najbliższym czasie planuję zabrać się za czytanie TAOA, bo słyszałam wiele pochlebnych opinii o tym ff i już od dawna chciałam to zrobić, jednak czas mi nie pozwalał. Życzę Ci w każdym razie mnóstwa weny i jeszcze raz dziękuję za "We Are One". Pozdrawiam! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko unni nawet nie wiesz jak doceniona się czuję *.* Yuri z resztą też xD Ale wiesz... przeczytać komentarz na swoim blogu od poniekąd idolki to już coś hahahha
      Same siebie pocieszałyśmy tym opowiadaniem... możliwe, że przez to jest trochę chaotyczne, ale przynajmniej szczere ^^ Cieszymy się, że i Tb pomogło ^^
      Omo~ cieszę się i to bardzo! *.* Naprawdę ludzie dzielą się opiniami o TAO? O.O nie potrafię sobie tego wyobrazić... hahahaha
      Dziękuję i polecam się na przyszłość haha <3

      Usuń
  12. Kris jako zgorzkniały facet po 40-stce D:

    OdpowiedzUsuń