The Art of Attraction XXVIII

Kac, rozstania i problemy ze studiami


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Poranki po imprezie nigdy nie są łatwe. Mimo, że Yifan doskonale o tym wiedział, nie był w stanie przygotować się na to, co dopadło go po przebudzeniu. Jeszcze nieprzyjemny  fakt jaskrawego słońca nie byłby taki trudny do zniesienia. Gorszy raczej był dziwny ciężar na jego klatce piersiowej. Dodatkowo coś bezustannie dźgało go w policzek, co było naprawdę denerwujące.
   Kris warknął cicho, czując, że w gardle ma istną pustynię, po czym zacisnął mocniej powieki, mając nadzieję, że w ten sposób jakoś odetnie się od tego denerwującego dźgania i ciężaru na klatce piersiowej. Co gorsze, tajemniczy ciężar zaczął się delikatnie wiercić.
   - Hyung... - szepnął cieniutki głosik gdzieś koło jego głowy. Coś mu się nie zgadzało, bo nie przypominał sobie żeby w domu były jakieś dzieci. No i dlaczego coś go przygniatało?
   - Taemin przestań. Mama mówiła, żeby nie budzić hyungów. - drugi cienki głosik dołączył do pierwszego.
   Kris ściągnął brwi, wciąż nie otwierając oczu. O ile dobrze kojarzył to Taemin i Jinki byli braćmi Junmyeona, a to by znaczyło, że nie jest w swoim domu.
   - Jak ich nie obudzę to Suho hyung zmiażdży Krisa hyunga. - burknął naburmuszony Taemin i wrócił do dźgania Yifana w policzek. Naprawdę nie chciał żeby jego brat udusił swojego chłopaka. Potem by pewnie jęczał, że jest ofiarą losu albo coś i nie dzieliłby się swoimi deserami.
   Yifan wreszcie otworzył oczy, słysząc ksywkę Junmyeona. Kilkakrotnie zmrużył powieki zanim był w stanie bez problemu przyjrzeć się otoczeniu. Nie mogło być z nim wczoraj tak źle żeby nie pamiętał, że się tu znalazł. Ostatnią rzeczą, która względnie wyraźnie utkwiła mu w pamięci było wyjście ze szkoły i obściskujący się Baekhyun z Chanyeolem. Wiedział jeszcze, że chłopcy potem wsiedli w taksówkę i tyle ich widział. Jak przez mgłę pamiętał, że odprowadzał Junmyeona, a potem już tylko czarna dziura w pamięci.
   W pierwszej chwili spanikował, myśląc, że może zrobił coś głupiego, ale po szybkim zorientowaniu się w sytuacji odetchnął z ulgą. Junmyeon spał słodko, ubrany we wczorajszy garnitur, a do tego leżeli na kanapie w salonie, więc nie było mowy o żadnych wyskokach, których potem by żałowali.
   Yifan nawet nie zauważył kiedy Taemin i Jinki gdzieś zniknęli - był zbyt pochłonięty wpatrywaniem się w spokojną twarz Junmyeona. Fakt, że usta Krasnala do tej pory były lekko opuchnięte i czerwonawe przypomniał mu o tym, jak Jun zachowywał się wczoraj na imprezie. Nie to żeby Yifan miał coś przeciwko. Zwłaszcza, że takie zachowania u nich to rzadkość, jednak wolał żeby działo się to bez pomocy alkoholu. Tak czy siak nie miał ochoty tego roztrząsać i po prostu odsunął od siebie zbędne myśli, co było genialnym pomysłem, bo głowa bolała go niemiłosiernie.
   Uśmiechając się półgębkiem, oplótł ramionami talię Junmyeona i delikatnie go połaskotał. Po tym, jak to nie przyniosło większych efektów, przeniósł jedną dłoń na głowę Krasnala i zaczął powoli przeczesywać miękkie kosmyki. Naprawdę było mu ciężko, bo Jun tak na dobrą sprawę ułożył się na nim cały, ale w sumie nie było to aż tak niewygodne. Prawdopodobnie gdyby nie miał kaca, nawet by nie zwrócił na to większej uwagi, a że aktualnie był w dość kiepskiej kondycji...
   - Krasnalu wstawaj. - szepnął Yifan, a niezadowolony Jun zmarszczył nos. Już od jakiegoś czasu nie spał, ale też nie miał najmniejszej ochoty na otwieranie oczu. Głowa bolała go niemiłosiernie, a do tego trochę go mdliło i miał nadzieję, że jeszcze chwila lenistwa pomoże. Oczywiście było to tylko naiwne wmawianie sobie czegoś, co nie ma prawa się wydarzyć, ale czy to ważne?
   - Nie mam ochoty. - mruknął i mocniej wtulił się w swojego chłopaka. Gdyby nie ten cholerny ból głowy, byłoby idealnie. No, może gdyby jeszcze miał na sobie dres zamiast niewygodnego garnituru.
   - Gnieciesz mnie. - westchnął Yifan i czule potargał włosy Suho.
   - Przeżyjesz. - Junmyeon ułożył się wygodniej. Gdyby chociaż raczył otworzyć oczy, zobaczyłby jak Yifan wywraca oczami. Zamiast tego westchnął zadowolony i uśmiechnął się delikatnie, czując ciepło promieniujące od ciała Krisa.
   - Jesteś okrutny. - Yifan udał obrażonego, ale widząc, że nie przynosi to większych skutków, mocniej przygarnął do siebie drobnego chłopaka. Jak już miał go przygniatać to chociaż można było zamienić to w coś przyjemniejszego.
   Przez chwilę leżeli w ciszy, praktycznie o niczym nie myśląc. Obaj byli zbyt skacowani żeby cokolwiek zrobić. Właśnie kiedy Junmyeon zaczął z powrotem przysypiać, do salonu znów wpadły bliźniaki, robiąc tyle hałasu, że przerażony zerwał się na równe nogi i zaraz tego pożałował. Po pierwsze dlatego, że okropnie mu się zakręciło w głowie, a po drugie, bo przez przypadek dźgnął Krisa łokciem w brzuch. To drugie nie było akurat czymś aż tak tragicznym, no ale widok zwiniętego w kulkę wielkoluda mimo wszystko go ruszył. Posłał bliźniakom spojrzenie mogące zabić i usiadł na podłodze, opierając plecy o kanapę.
   - Widzę chłopcy, że wstaliście. Przydałoby się umyć, nie uważacie? - Wesoły głos pani Kim niemal wwiercał się obu nastolatkom w głowy. - Yifan, twoja mama zostawiła dla ciebie parę rzeczy, jadąc dziś do koleżanki. - Kris zmarszczył brwi, intensywnie się nad czymś zastanawiając. Przynajmniej już nie kulił się z bólu.
   - Która jest godzina, skoro mama jechała do koleżanki? - spytał, mocno zachrypniętym głosem.
   - Kilka minut po trzynastej. No, skacz do łazienki wziąć prysznic, a ja zagonie Junmyeona do robienia śniadania. - zarządziła pani Kim, co spotkało się z jękami niezadowolenia jej syna. Wcale mu się nie dziwiła, ale wyjęcie z lodówki kilku produktów nie było aż takie ciężkie.
   Kilkanaście minut później obaj chłopcy byli umyci i ubrani w coś wygodniejszego, a śniadanie, wcześniej przygotowane przez Suho, czekało na stole. Bliźniaki skakały wesoło po kuchni, co chwilę wyskakując z kolejnym pytaniem z cyklu 'siedmiolatki są ciekawskie'. Naprawdę Yifan i Junmyeon nie mieli teraz siły na wymyślanie konstruktywnych odpowiedzi. Obaj wyglądali na ledwo żywych, kiedy sączyli kawę i napychali usta czymkolwiek, co nie wzbudzało ich odruchu wymiotnego. Pani Kim dała chłopcom jakieś tabletki przeciwbólowe i udało im się przetrwać śniadanie, a potem poczłapali do pokoju Junmyeona. Ledwo się tam znaleźli, a telefon Suho zabrzęczał głośno, sprawiając, że obaj się skrzywili. Opadli na łóżko i dopiero wtedy Jun zdecydował się zobaczyć czego ktoś od niego chciał.
   - Baek napisał: Genialna noc, a jak twoja? - Junmyeon zagryzł wargi w wąską linię i spojrzał pytająco na Yifana. - Czy on...
   - Przespał się z Chanyeolem? Myślę, że to więcej niż pewne. Był wczoraj bardziej chętny niż ty. - Yifan uśmiechnął się szelmowsko i cmoknął swojego chłopaka w policzek.
   - Teraz mi będziesz wypominać. No i ja bym tego nie nazwał byciem chętnym. - burknął Jun, rumieniąc się. Naprawdę musiał jakoś nauczyć się to kontrolować.
   - Tak? W takim razie jakbyś to nazwał. - Chytry uśmieszek nie znikał z twarzy Krisa, a wręcz można powiedzieć, że jakoś się uwydatnił.
   - Może po prostu chciałem się z tobą całować? - odparł dumnie Jun i prychnął widząc wyraz twarzy Krisa.
   - Czyli byłeś chętny. - stwierdził Yifan i uśmiechnął się szeroko, za co oberwał w ramię.
   - Głupek. - Obrażony Jun zaplótł ramiona na piersi. Wcale nie był jakoś specjalnie wściekły, bardziej zawstydzony, bo stwierdzenie, że był chętny przywodziło mu na myśl kobiety lekkiego pochodzenia. Może on po prostu potrzebował bliskości swojego chłopaka?
   - Nawet nie mogę się z tobą podroczyć. - zachichotał Yifan po czym ponownie cmoknął Junmyeona w policzek, co nie przyniosło jakiegoś większego efektu, poza tym, że Jun prychnął obrażony.
   - To tak jakbyś nazwał mnie łatwym. - Suho spojrzał urażony na swojego chłopaka i niemal od razu poczuł silne ramiona oplatające jego ciało. Zanim się obejrzał, został niemal zgnieciony w mocnym uścisku, co wcale mu jakoś specjalnie nie przeszkadzało, bo wręcz uwielbiał się przytulać do Yifana.
   - Przecież wiesz, że nie to miałem na myśli. - mruknął Kris, opierając brodę na głowie Junmyeona.
   - Wiem. - westchnął Jun i mocniej wtulił się w ciepłe ciało byłego Pana Aspołecznego. Nagle uderzyło go, że za niecałe dwa tygodnie zostanie pozbawiony tego przywileju. Yifan wyjedzie do Kanady i przez większość wakacji będą oddzieleni od siebie oceanem. Bardzo optymistyczna myśl.
   Większość dnia spędzili leniąc się w pokoju Junmyeona i próbując zgadnąć, których z ich znajomych poniosło po balu. Baekhyun i Chanyeol byli niemal pewnym trafieniem, zwłaszcza po sms-ie od Baeka. Dodatkowo obstawiali Sehuna i Luhana, ale nie byli pewni czy chłopcy nie przeżyli pierwszego razu jeszcze wcześniej.
   Na drugi dzień okazało się, że poza parami, które obstawiali jeszcze Jongdae i Minyeon zaszaleli. Chen był zbyt gadatliwy i nie wytrzymał nawet dwudziestu czterech godzin bez pochwalenia się Minseokowi, a potem już jakoś reszta się dowiedziała.
   Jeszcze tego samego dnia wszyscy pojechali z Luhanem na lotnisko żeby należycie go pożegnać. Przez całą drogę Sehun tulił się do swojego chłopaka, co nie było normalne, bo zazwyczaj to on był tym, który obejmował Luhana. Zwykle stoicki wyraz twarzy zastąpił głęboki smutek i Junmyeon mógł się mylić, ale zdawało mu się, że widział łzy w oczach najmłodszego. Przez to wszystko i do niego dotarło, że niedługo będzie musiał pożegnać się z Yifanem.
   Na lotnisku, przyjaciele kulturalnie zostawili parę na chwilę żeby mogli się dobrze pożegnać, a kiedy wrócili, zastali obu chłopców ze łzami spływającymi po policzkach i strasznymi podkówkami. Sehun co prawda starał się być silny, ale i tak te kilka słonych kropli pokazało, jak bardzo był przywiązany do swojego hyunga. Lata przyjaźni, a potem związek zrobiły swoje i kiedy nadszedł czas na rozstanie chłopcy bardzo to przeżywali.
   - Luhannie obiecaj, że będziesz dzwonił. - mruknął Sehun, kompletnie nie przejmując się tym, że hyungowie widzą go w takim stanie.
   - Ty też masz dzwonić H-hunnie. - Głos Luhana zadrżał i chłopak wtulił się w ramię Sehuna. Wiedział, że opuszczenie przyjaciół będzie trudne, ale mimo wszystko się na to zdecydował, bo chciał chociaż na czas studiów wrócić do Chin.
   - Cholera zaraz się przez nich poryczę. - Baekhyun pociągnął nosem i uśmiechnął się słabo, kiedy Chanyeol objął go ramieniem.
   - Ej no ludzie nikt nie umarł. Lulu przecież nie popełnia samobójstwa. - Chen wywrócił oczami, jednak każdy wiedział, że przeżywa wyjazd przyjaciela tak samo jak reszta. Chciał po prostu udawać twardziela przed Minyeon.
   - Xi Luhan proszony jest o wejście na pokład samolotu. - oznajmił nieprzyjemny głos z głośników i chłopcy nie zastanawiając się długo zebrali się w grupowym uścisku. Minyeon i Jieun stanęły z boku nie bardzo wiedząc jak się zachować, ale szybko i one zostały przyciągnięte. - Powtarzam, Xi Luhan proszony jest o wejście na pokład samolotu.
   Luhan otarł łzy i uśmiechnął się słabo. Cmoknął jeszcze Sehuna w policzek i pomachał wszystkim, po czym pobiegł w stronę właściwego gate'u. Rozstania nigdy nie były proste, ale wiedział, że było warto. Jakkolwiek by to brzmiało. Po prostu wierzył, że uda im się z Sehunem wytrwać, a do tego będzie mógł studiować coś co kocha i to w rodzinnym kraju.

***

   Junmyeon westchnął zrezygnowany, kiedy Yifan podsunął mu kolejne zgłoszenia na uczelnie. Zazdrościł mu, że dzięki drużynie dostał się na wymarzoną uczelnię. Kris powiedział mu to po egzaminach i w sumie Jun nie miał mu za złe tego, że czekał z tą wiadomością. Gdyby wiedział wcześniej, tylko by się bardziej stresował, a tak miał jeden powód do paniki mniej.
   Odsunął od siebie papiery i położył głowę na blacie stołu kuchennego w domu Yifana. Miał dość wpisywania wszędzie tego samego. Na domiar złego marzył tylko o jednym uniwersytecie i nie widział sensu w wypełnianiu reszty zgłoszeń, ale Yifan nalegał, twierdząc, że musi spróbować jeszcze w innych miejscach, bo nigdy nic nie wiadomo.
   - Nie chce już tego wypełniać. - Junmyeon westchnął, czując dłonie Yifana delikatnie masujące jego kark. Od razu poczuł się trochę lepiej, ale nie zmieniało to faktu, że kompletnie nie miał ochoty dalej tego wszystkiego wypełniać.
   - Mała przerwa? - zaproponował Kris, wstając od stołu, by nalać do szklanek soku pomarańczowego. Było tak gorąco, że zdecydował sięwrzucić jeszcze parę kostek lodu. Junmyeon wypił duszkiem zawartość szklanki i uśmiechnął się, kiedy upał choć na chwilkę przestał być aż tak ciężki do zniesienia.
   Yifan zagryzł delikatnie dolną wargę, patrząc na swojego chłopaka, który właśnie oblizał usta. Miał wrażenie, że od balu Jun znowu stał się bardziej wstydliwy i unikał nawet trochę odważniejszych pocałunków. Chociaż możliwe, że było jak wcześniej tylko Yifan wmówił sobie możliwą zmianę w zachowaniu Junmyeona. Zamiast rozmyślania nad tym jak bardzo chciał w tej chwili pocałować Suho, postanowił zająć się czymś, co go powstrzyma.
   - Może pomożesz mi się spakować, co? -  zaproponował, chwytając swojego Krasnala za rękę. Nie czekając na odpowiedź, pociągnął go do swojego pokoju. Jakoś niedawno chyba udało im się pogodzić z faktem, że na jakiś czas muszą się rozstać. Nie było to może jakoś specjalnie łatwe, ale przecież dadzą radę, a przynajmniej taką mieli nadzieję. W końcu to tylko niecałe dwa miesiące, zważywszy na to, że Junmyeon miał polecieć do Kanady, a rodzice Yifana niedawno oznajmili, że jednak wyjazd się minimalnie skróci.
    - Najchętniej bym ci nie pomagał, ale wiem, że czegoś zapomnisz. - Junmyeon uśmiechnął się szeroko i cmoknął Yifana w policzek. To jakaś nowość, bo już od kilku dni tego nie robił.
   - Mmm... Znowu się rozkręcasz, co? - zaśmiał się Yifan i potargał ciemne kosmyki Krasnala. To zadziwiające, że mając w perspektywie rozstanie, wciąż byli w stanie zachowywać się tak jak zwykle. Żadnego smutku czy żalu tylko zwyczajowe żarty i dogryzanie sobie. No, a na dodatek drobne czułości.
   - Chyba ci się to bardzo podoba, co wielkoludzie? - Junmyeon zachichotał, otwierając szafę swojego chłopaka. W tym samym czasie Yifan przytaszczył walizkę, do której mieli spakować ubrania.
   - Byłbym idiotą, gdyby mi się nie podobało. - stwierdził Kris i zabrał się za układanie podawanych przez Suho ubrań. Z zadowoleniem zauważył drobny rumieniec na twarzy Junmyeona i uśmiechnął się półgębkiem. Przez chwilę pakowali walizkę w ciszy, każdy zatopiony we własnych myślach. Nie był to taki niezręczny rodzaj milczenia, raczej ten kiedy po prostu ludzie nie potrzebują zbędnych słów, spędzając ze sobą czas.
   Ciszę przerwał dopiero odgłos zamykanej walizki. Junmyeon miał skojarzenie z dźwiękiem młotku sędziego, kiedy ogłasza wyrok. Co prawda nie uważał tego za jakąś bardzo smutną chwilę, niemniej wiedział, że już jutro Yifan będzie w drodze do Kanady. Na szczęście, wiedząc, że za jakiś miesiąc i on tam poleci, czuł się lepiej. Zawsze to krótszy okres rozłąki.
   - O której jutro wylatujecie? - spytał, uśmiechając się delikatnie. Miał wrażenie, że już przywykł do żegnania na lotnisku ważnych dla niego osób. Najpierw Luhan, kilka dni później Yixing i Tao, a jutro Yifan. Można się przyzwyczaić.
   - Jakoś w południe. - Yifan odstawił walizkę w kąt pokoju i usiadł na łóżku. Poklepał wolne miejsce obok siebie i uśmiechnął się. Jun skorzystał z propozycji aczkolwiek od razu wtulił się w bok swojego chłopaka i mruknął zadowolony. Uwielbiał ciepło Yifana i wiedział, że będzie za tym tęsknić, ale da radę! W końcu są też bliźniaki i Baekhyun. Był pewien, że Chanyeol od czasu do czasu odda mu przyjaciela do przytulania.
   - Przyjdę rano, co? - zaproponował, delikatnie łaskocząc Yifana w bok, przez co wylądowali na łóżku, ale jakoś im to nie przeszkadzało. Yifan trafił głową na poduszkę, a Jun leżał sobie wygodnie na jego klatce piersiowej.
   - Możesz przecież zostać na noc. - pół żartem, półserio stwierdził Yifan. Wiedział, że Krasnal miał mieszane uczucia co do takich pomysłów, ale nie wiedział czemu, bo przecież chodziło mu tylko o to, żeby spędzili te ostatnie godziny razem. Nie był przecież jakimś desperatem i seks był naprawdę mało ważną sprawą na tym etapie.
   - Wiesz, że dziś nie mogę. - westchnął Junmyeon. Sam się sobie dziwił, bo chciał zostać, ale niestety rodzice raczej nie byli skłonni na to pozwolić. Nie chodziło o jakiś brak zaufania czy coś. Po prostu uważali, że dzień przed wylotem nie powinien się zrzucać państwu Wu na głowę. Nic nie dały namowy Krisa, zwłaszcza, że jeszcze wtedy Jun sam nie był pewien czy chciałby zostać.
   Znów zapadła komfortowa cisza. Yifan głaskał swojego Krasnala po plecach, sprawiając, że Jun czuł się coraz bardziej rozleniwiony. Już nawet przestał myśleć o wyjeździe Yifana. Jakoś tak wyszło, że postanowił po prostu cieszyć się ostatnimi chwilami spędzonymi ze swoim chłopakiem.
   Dla Yifana widok drobnego Krasnala, tulącego się do niego jak przytulanka, był czymś rozczulającym. Był pewien, że będzie za tym tęsknił, ale co mógł na to poradzić? Niewiele. Pocieszający był fakt, że Jun odwiedzi go w Kanadzie.
   - Będę za tobą tęsknił. - mruknął, całując Junmyeona w czubek głowy. Nie chciał żeby z tego wszystkiego zrobiło się jakieś łzawe pożegnanie, ale czuł potrzebę powiedzenia paru rzeczy i nie był w stanie sobie odpuścić. - I kocham cię, wiesz?
   Junmyeon podniósł głowę, a na jego twarzy wykwitł przepiękny uśmiech, kiedy dotarło do niego znaczenie słów Yifana. Może i przesadzał, ale to było jak melodia dla uszu.
   - Też cię kocham. Nawet jeśli to brzmi tak cholernie patetycznie. - westchnął Junmyeon, wpatrując się w ciemne oczy Yifana.
   - To takie strasznie poważne, nie? - Kris wywrócił oczami i obaj zaśmiali się cicho. Yylko oni byli w stanie zepsuć swój własny romantyczny moment. - Dobrze, że mam lepszy pomysł na przekazanie tego. - Yifan uśmiechnął się półgębkiem i szybko zmienił się miejscami z Junmyeonem tak, że to Krasnal teraz leżał na materacu, a Kris się nad nim pochylał.
   - Wiesz... przygniatanie mnie raczej nie jest oznaką czułości. - marudził Junmyeon. Co prawda robił to żeby ukryć swoje zdenerwowanie i ekscytację, ale co tam.
   - Przymknij się. - mruknął Kris i nie czekając dłużej pocałował Junmyeona. Co dziwne, Jun niemal od razu zaplótł dłonie na jego ramiona, tym samym przyciągając go bliżej i pogłębiając pocałunek. Może i w pewien sposób tęsknił za tym, co działo się pomiędzy nimi na balu. Ewentualnie po prostu tego aktualnie chciał. Możliwe, że właśnie dlatego teraz sam zainicjował coś więcej niż zwykły pocałunek. Może nie był to jakiś szalony krok, ale dla nich to jednak coś znaczyło.
   Junmyeon mruknął zadowolony, czując usta Yifana na swojej szyi. Wiedział, że skończy się na malince, ale nie miał nic przeciwko. Chciał chociaż przez jakiś czas mieć znak, upewniający go, że należy do Yifana i vice versa.
   Praktycznie stracili kontakt z rzeczywistością i dopiero po dłuższej chwili wypełnionej odgłosami pocałunków i cichymi pomrukami zadowolenia, odsunęli się od siebie na tyle, by nie musieli zezować, patrząc sobie w oczy. Junmyeon pogładził opuszkami zaczerwienione miejsce na szyi Yifana i uśmiechnął się delikatnie. Musiał przyznać, że w pewien sposób był z siebie dumny. W końcu to jego pierwsza malinka i w dodatku była pewnego rodzaju oznaczeniem. Jun wiedział, że to głupie, ale nie mógł się powstrzymać.
   - Ale cię kopnął zaszczyt. Masz moją pierwszą malinkę. - zachichotał, wypowiadając na głos własne myśli.
   - Zawsze o tym marzyłem. - Junmyeon nie był pewien czy to sarkazm czy jednak nie, ale zanim zdążył się nad tym dłużej zastanowić, Yifan ponownie go pocałował. Nie to żeby narzekał. Do czasu kiedy nie przyjadą po niego rodzice, mógł się w tym zatracić. Wielka szkoda, że stwierdzili iż nie będzie się włóczył sam nocami po mieście.
    Przynajmniej miał jeszcze te kilkadziesiąt minut dziś i kilka godzin jutro ze swoim chłopakiem. Potem zostaną już tylko telefony i internet. Mimo wszystko jakoś dadzą radę. Muszą.


*~*~*

Witam (s)Kate Park, Minnie ♥ i Son SooJoon! Zostańcie ze mną długo! hahaha
Podziękujmy wszyscy Park Do-bi za gościnne betowanie~ Gdyby nie ona, dzisiejszy rozdział byłby trochę gorszej jakości, nie Do-bi? :P
+ znów mam wrażenie, że pogorszyłam się w pisaniu, więc jeśli jest kiepsko po prostu mi napiszcie, dobrze? Naprawdę chcę żeby się to dobrze czytało, więc najwyżej postaram się ciężej popracować nad następnym ^^
No i cieszę się, że Addiction spotkało się z tak wielką aprobatą! Dziękuję <3
To chyba tyle :D
XOXO

23 komentarze:

  1. Okej, ruszam ze swoją dawką złotych myśli, które zaczną się tradycyjnie od tego, że Krisho są seksualnie sfrustrowani i dobija mnie fakt, że nic się między nimi nie wydarzy przed wyjazdem Wufana do Kanady. Ale przeżyję, czekam na ten moment z niecierpliwością, pewnie tak samo jak Kris ^^
    Ale żeby nie było zawsze o słodziaśności tego opowiadania - jak mogłaś pozwolić wyjechać Luhanowi? Matko, moje Huhnanowe feelsy czują się bardzo załamane, bo płaczący Sehun, który się tuli do Lulu to raczej wyobrażenie nieco abstrakcyjne - mimo wszystko przyjmuję je, bo kurde, kocham takie momenty i mam nadzieję, że nic złego nie stanie się przez ten czas z ich związkiem.
    Po drugie to liczę na to, że po wyjeździe Pandarożca, Lulu i Krisa nic nie zacznie się psuć w ich przyjaźni i wciąż zostaną tą świetną paczką przyjaciół, która podbija moje serce za każdym razem - tak jak np teraz, gdy Chen musiał poinformować Xiu o tym co, gdzie, z kim i jak w nocy po studniówce :D
    I na koniec - jeeej, nie sądziłam, że TEN moment nadejdzie tak szybko i jednak już w kolejnym rozdziale będę płakać, bo jak ta urocza parka ma się rozstać to chyba serducho mi pęknie. Zbyt ich polubiłam w Twoim wydaniu (bo raczej mam inny OTP) i chyba się nie pozbieram, gdy coś się wydarzy. Oczywiście nie chcę tego, bo Krisho wydają się być zbyt doskonali, by coś mogło pójść nie tak.
    No i na zakończenie, chociaż powinno być wcześniej - dźganie Taemina wygrywa początek rozdziału!
    Tradycyjnie dużo weny życzę i czekam na kolejny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni? Seksualnie sfrustrowani? Eeee nieee xD Nie postrzegaj Krisa jako jakiegoś napaleńca~ On kocha Junmyeona i naprawdę seks nie jest jego priorytetem ;)
      No co ja poradzę, że Luhan chciał studiować w Chinach? :P To było postanowione jeszcze przed egzaminami, więc nagle za wiele się zmienić nie mogło.
      No wiesz, jak w każdej paczce są też mniejsze podgrupy, które myślę, że wytrzymają, a co do całości? Zobaczymy jak to będzie :D Musisz poczekać na kolejne rozdziały żeby się dowiedzieć :D
      Ale czemu płakać? Oni przeżywają rozstanie naprawdę spokojnie :D Jun zarobi troszkę kasy i się spotkają w Kanadzie ;)

      Usuń
  2. Myśl typu 'nie napisałaś komentarza' nawiedziła mnie gdzieś po północy i nie pozwoliła mi dokończyć nudnego ff z Hunhanem w którym Lu zachowuje się jak jakaś dziewica orleańska.
    Ugh, czemu moje komentarze nie mogą tak ładnie wyglądać jak te wszystkie rozdziały, które betuję?
    Zatłukę Cię za rozstanie Hunhana. Zobaczysz, Sehun przyjdzie do cb w nocy! Przyznaję jak sprawdzałam tą scenę to miałam łzy w oczach.. Ugh, a może to przez uczulenie?
    Ta chwila z malinką mnie zabiła. To chyba najlepsza scena w tym rozdziale - tak mi tu brakowało smuta.. Nie przejmuj się, to przez Sehuna i History. Kurcze chyba już zawsze będę pamiętała o tym widoku. Moje niewinne oczy!!
    No, ale wracając do rozdziału.. Chyba nie pozwolisz odlecieć Krisowi bez porządnego pożegnania od Suhego, right?
    Jeny, czuję się jak roztopiona czekolada mleczna po tym 'Kocham Cię!'. Tylko te dwa bałwany umieją zepsuć taki piękny moment... Dzieciaki. Kończę już, bo jeszcze trochę i będę wciskać klawisze klawiatury na ślepo, a mam do dokończenia rozdział z tą dziewicą orleańską. Ugh..
    To tak na koniec, jak zawsze, życzę Ci weny i czekam na Krisa z garnkiem złota.
    Btw. Chyba powinnam sobie zapisać ten moment Hunhana w windzie na telefonie. Jest on taki.. EPICKI! XDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmm~ mnie o północy nawiedziła myśl o tym, że nic nie umiem na bio i historię xD Miałaś lepiej ;)
      Oj marudzisz, wiesz?
      A ja Sehuna przywitam z otwartymi ramionami :D
      Ty już lepiej History nie ogladaj xD
      Ale oni się pożegnają porządnie xD Tylko pewnie nie w ten sposób co myślisz xD

      Usuń
  3. Trochę mi,smutno ze sie rozstaną byli taka słodką ladna,para jak by tak powiedzieć taka idealna oooo bd smutne ooo,placze ze lulu odszedl ciekawe czy jego związek z hunni,przetrwa tak jak z krisem i suho <33 baekyeol spędzili ze Sb NOC:D Hahahaha Suho byl chętny ciekawe kiedy to wkoncu zrobia ?? Mam nadzieje ze ich związek przetrwa ogólnie ze wszystkich związek przetrwa i na pewno chan i,podzieli sie baekhyunem :D z Suhu powodzenia i weny i ontae tacy slodcy<33]]]]]]]]]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozstają się tylko na wakacje, to naprawdę nie długo ;)
      Czy to naprawdę ważne kiedy to zrobią? To nie jest w związku ani opowiadaniu najważniejsze...

      Usuń
    2. Mode to I tylko wakacje ale jest ich az 2 miesiące wiec wszystko mode sie wydarzyć....I taa to nie jest aż tak wazne:) I ile bd jeszcze trwala to opowiadanie i czy napiszesz jeszcze jakieś opowiadanie. Po tym???

      Usuń
  4. W końcu się doczekałam! Ugh, jestem bardzo niecierpliwa i myślałam, że umrę! Szkoda, że Lulu musiał wyjechać, ale jak chce spełnić swoje marzenia, to czemu nie? Kurdę, związek Bekona i Chana widzę, że rozkwita. I dobrze! Kris i Suho, jakie słodkości, po prostu rozpływam się *.* Tyle szkoda, ze Yifan wyjeżdża Czekam na kolejne rozdziały z niecierpliwością i życzę weny. Pozdrawiam – Miś Yogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, niestety nie mam tyle czasu żeby wiecznie pisać :c Cieszę się, że rozumiesz motywację Lu ^^
      Kris wyjeżdża, ale wróci, głowa do góry hahaha

      Usuń
  5. Jejuuuu <3 ;;;;;
    Oni tacy słodcy są no ;;;
    Mam nadzieję, że mic się z nimi nie stanie jak będą osobno ;;;;
    Weny~

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak bardzo spóźniona! Normalnie aż mi wstyd ;c mam nadzieje, że mi to wybaczysz ;d wróciłam wczoraj baaardzo późno i tak jakoś wyszło ... xd
    Ale wracając ... przeczytałam ten rozdział i tak jakoś mi sie na smuteczki zebrało, ta rozłąka HunHan wbiła mi szpileczkę w serce ;c ale jakiś tam promyczek nadziei jest bo ja wiem, że ty coś wymyślisz i oni sie spotkają ;d mam rację, prawda? ;d
    A co do KrisHo no cóż, jak na razie nie jest źle, jakoś sie trzymam, poza tym osłodziłaś mi odrobinę życie tym rozdziałem, gdyby nie świadomość, że za niedługo mają sie rozstać to dostałabym cukrzycy ;d co nie zmienia faktu, że bedę ryczeć czy ich rozstaniu ;c po raz pierwszy nie wiem czy poprosić o !szybkiego! nexta ... no bo im szybciej nowy rozdział tym szybciej ja będe płakać i moje miękkie serduszko będzie sie darło ;c ... po dłuższym namyśle ... stwierdzam, ze ... chce następny rozdział! ;D
    Kij z tym, chce wiedzieć co będzie dalej, poza tym im szybciej sie rozstaną, tym szybciej i zejdą, c'nie? ;d
    ... jeszcze coś miałam napisać ... a! własnie! ile jeszcze tak mniej więcej rozdziałów będzie mieć to opko? muszę sie psychicznie na to nastawić xd bardzo je polubiłam i szczerze mówiąc czytanie go przynajmniej raz dziennie weszło mi juz w nawyk xd czego bardzo ciężko będzie mi sie tego oduczyć ;)
    no to chyba tyle ode mnie, nic bardziej sensownego już chyba nie wymyśle ;* tule tule tule mocno ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie tak spóźniona!
      A to już zobaczymy co ja wymyślę ;]
      Ha! Przynajmniej słodzę Ci KrisHo ^^ To ich rozstanie naprawdę nie będzie takie straszne :) Wakacje i to nie całe! Wytrzymają :P
      No i teraz dobrze myślisz xD
      Rozdziałów bd jeszcze tak koło... 10? to pewnie w maxie :P Ja bym pewnie mogła pisać to opo bez końca, ale no ile można xD Czas powoli zmierzać ku końcowi, dokończyć FA i zabrać się za coś nowego! Pomysł już kiełkuje, więc teraz tylko wyrobić się z "grafikiem" xD

      Usuń
  7. Aw aw aw. To jest takie kochane, że czytając to prawie się się trzęsłam z rozpierających mnie feelsów XD Musiało to dziwnie wyglądać, bo siedziałam na ławecze w korytarzu szkolnym XD W sumie to mi wszystko jedno jak to wyglądało, bo ja byłam cała szczęśliwa. Tylko tak smutno mi się zrobiło przy pożegnaniu HunHana </3 A teraz czas na Suho i Krisa ;-; Nie przeżyję tego.
    A teraz mam jedno zastrzeżenie. CZY MYŚLISZ, ŻE TAK MOŻESZ SOBIE BEZKARNIE POMIJAĆ BAEKYEOLA I PEWNE S C E N K I Z NIMI? XD Ubolewam nad tym bardzo ;-; XD
    Nie wiem czemu uważasz, że się pogorszylas. Jest dobrze! Moze twierdzę tak dlatego, bo przywykłam do tego, ze dobrze piszesz i zbyt skupiłam się na tej przesłodkiej atmosferze, że mi umknęło XDD Ale to jest tak prawdopodobne jak to, że polubię fizykę, czyli nie ma takiej możliwości XD
    Ok. To weny, czasu o chęci i wgl wszystkiego XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha feelsy to potężna broń, co? Na mnie też dziwnie patrzą w takich momentach, więc spoko xD
      Naprawdę sex baekyeola nie jest w tym opowiadaniu najważniejszy... tak samo jak żaden inny sex.Nie bez powodu pomijam tez sceny
      Skoro uważasz, że wciąż jest db to chyba muszę Ci uwierzyć? hahaha Dziękuję ^^

      Usuń
  8. dziękuję dziękuję, ja tu już goszczę długo ( wcześniej pod nazwą Neko ;ppp )

    jak zwykle bomba! ♥♥♥
    KRIStusie.... naprawe polubiłam SuRisa?!
    co Ty ze mną robisz ;D
    czekam na następne ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie sposób śledzić zmiany w profilach wszystkich czytelników. Niemniej, chyba podwójne powitanie nie jest złe? :P
      KrisHo trzeba kochać! Z nimi życie jest kolorowe :P

      Usuń
    2. podwójne powitanie zawsze spoko ;D

      Usuń
  9. Ee, wybacz spóźnienie i takie tam. Matury robią swoje. XD W ogóle przez tą przerwę straciłam chyba wenę na pisanie i komentowanie, bo strasznym leniem sie zrobiłam. ;/ Jednak nie mam zamairu tego tak zsotawiać i biorę sie do roboty, jak juz po wszystkich maturkach mam.
    Wiesz, ja czytam wszystko co twoje i nie odczułam czegos takiego jak ,, o, gorzej napisane'' Dla mnie piszesz naprawdę dobrze, więc jeśli ty coś widzisz, i twiedzisz, że masz odczucie zgorszenia się, to ja nie wiem. Dla mnie piszesz cały czas tak samo świetnie i zabawnie, jak wcześniej, jak nie lepiej. W ogóle ten rozdział mimo iz ma dużo wesołych cech, to fakt, że praktycznie połowa paczki juzwybyła, jest zasmucającym. Będę trzymać kciuki, aby każdy z nich trzymałsie mocno i nie wpadł na pomysł zrobienia skos w bok. (Nie wie czemu ma na myśli Sehuna. ;O) No i za naszą słodziutką pareczkę, też będę, nawet od nóg, jak mi wyjdzie. XD
    W ogóle, to aż się człowiek czuje rozczulony, czytając fragmenty, jak to sobie dają całusa, tu sie przytulą, tam zaczepnie coś zrobią. Takie słodziaki z nich. ^^ W ogóle widac, że chyba takśmielej darzą sie uczuciami, no a zwłaszcza Jun. Pewnie ta imprezka trochę go kopła w dupkę, że nie jest już takim wstydziochem. No i kurczę szkoda mi go, przez przez jakis czas będzie bez Krisa, no ale pocieszam sie faktem, że pleci tam do niego, do Kanady! ^^
    W ogóle to, co do Krisa... czytam te wszystkie informacje, o jego pozwie i tak dalej i normalnie brak powietrza w płucach. :( Eh... ciekawe, co z tego wszystkiego wyniknie. Mam nadzieję, że będzie dobrze, bo jak na razie to jeden wielki syf się teraz zrobił...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przeprasszaj ;) Powiedz chociaż, że dobrze Ci poszło! ^^
      Cieszę się, że jednak utrzymuję poziom :D
      O tam z tą połową to przesadzasz xD Tylko 3 wyleciało do Chin i Yifan leci do Kanady. To 4/14 jeśli liczyć Jieun i Minyeon.
      Biedny Sehun, ranisz go xD
      No wiesz, kiedy ś wreszcie nasza cnotka niewydymka musi się przełamać XD co ja pisze... xD
      Nic mi nie mów o Krisie, bo mam takiego doła, że masakra! ;_;

      Usuń
    2. Ee, nie poszło dobrze, bo matma. ;.;
      No i rozumiem Cię do do pana K, bo sama po porstu jestem zaskoczona tym wszystkim. :(

      Usuń
  10. Tak wiem, że miałam komentować systematycznie, i chciałam tylko znowu nie zauważyłam, że doszły rozdziały... one wyświetlają się na głównej bloga? Bo już sama nie wiem.
    Kurczę, pożegnanie Luhana, nie, nie, nie! To było takie smutne, ahh nienawidzę pożegnań a tutaj jest ich po prostu mnóstwo. Umieram, aż miałam łezki w oczach, moje biedne HunHan się rozpada, ale przetrwają to, wierzę w nich!
    A KrisHo, o matko, tak uroczo, tak cudownie, uhh no nie mogę. Moja wyobraźnia wariuję, jak to czytam, Suho przygnieciony przez Krisa, malinki <3 To wszystko było idealne! Ciesze się, że chociaż oni nie będą mieli aż tak smutnego pożegnania, może to kwestia tego, że Kris nie jedzie na tak długo jak np Lu... sama nie wiem, ale wydaje mi się, że nie jest źle. Póki oni nie będą smutni, ja też nie będę cierpiała ^.^
    Dzięki za ten rozdział i idę czytać next'a <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się :P Jak to mówią, kocha to poczeka... a ja kocham wszystkich czytelników i nie mam nic przeciwko czekaniu ^^
      Niestety pozegnań się nie uniknie :c Prędzej czy później musieli się rozdzielić kekeke
      Co do KrisHo to masz rację ^^

      Usuń