The Art of Attraction XXVI

Gruby jamnik i tandetne teksty Yifana


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Junmyeon przemknął na rowerze tuż obok domu Luhana i kątem oka zauważył siedzących na schodach zakochanych. Najwyraźniej chcieli spędzić ze sobą każdą wolną chwilę, żeby jakoś przetrwać rozłąkę. Jun chętnie by im pomachał, ale niestety jechał za szybko. Mówi się trudno.
   Niedawno odkrył w sobie bezgraniczną miłość do jazdy na rowerze. Wiatr przyjemnie chłodził rozgrzaną słońcem skórę no i dodatkowo nie musiał wykorzystywać Yifana i jego samochodu. Oczywiście przy okazji robił coś dobrego dla środowiska, ale nie oszukujmy się, nastolatki raczej nie myślały o zieleni.
   Po drodze Jun zatrzymał się w spożywczaku, po czym z reklamówką zawieszoną na kierownicy, ruszył dalej. Zabawne, że w stronę domu Yifana pędził na złamanie karku, za to w powrotnej drodze wlókł się niemiłosiernie.  Teraz tłumaczył się tym, że jeśli się nie pospieszy to lody się roztopią, ale tak naprawdę chciał już przytulić się do swojego wielkiego byłego Pana Aspołecznego i może znowu poćwiczyć grę w koszykówkę? Ostatnimi czasy polubił tę grę. Możliwe, że miały z tym coś wspólnego specyficzne pochwały jego osobistego trenera. Oczywiście układ buziak za trafienie był znakomitą mobilizacją.
   Junmyeon zahamował gwałtownie na podjeździe i  krzyknął przestraszony, gdy strumień zimnej wody trafił w jego plecy. Dopiero po chwili dotarło do niego, że Yifan stoi na podjeździe w samych szortach i najwyraźniej myje swój ukochany samochód. Nie ważne, że wóz miał prawdopodobnie z piętnaście lat. Według Yifana był najlepszy i koniec. Zwłaszcza po tym, jak kilka dni temu na obrzeżach miasta zdarzyło im się trochę zapomnieć, kiedy obaj siedzieli na wypłowiałej czerwonej masce i wpatrywali się w gwiazdy. Do tej pory na szyi Junmyeona widniała potężnych rozmiarów malinka. Mimo wszystko Jun doszedł do wniosku, że dla takich, a może i lepszych chwil, gotów jest znosić nawet wredne przytyki Baekhyuna. Oczywiście nie stał się nagle jakoś śmielszy albo bardziej chętny na wiadome sprawy, ale mimo wszystko, oswajał się z możliwością poważniejszych zbliżeń.
   Zresztą, co tu dużo gadać, miał ochotę to powtórzyć. Oczywiście nie przyznałby tego głośno, bo prędzej spaliłby się ze wstydu. Nawet jeśli to były po prostu trochę odważniejsze pocałunki.
   Junmyeon zeskoczył z roweru, nadymając policzki. Co prawda nie był jakoś wyjątkowo wściekły, bo chłodna woda nie była czymś złym w trakcie takiego upału. Wypychając do przodu dolna wargę, podał Yifanowi loda na patyku, za co otrzymał słodkiego buziaka w policzek i od razu się rozchmurzył. Usiadł na jeszcze suchej masce samochodu i otworzył swojego loda, po czym z błogością zlizał trochę owocowej polewy. Tak mógłby spędzać każdy dzień lata. Tylko on, Yifan i przepyszne owocowe lody!
   Kris uśmiechnął się i starł kciukiem trochę polewy z nosa swojego Krasnala. W błyskawicznym tempie dokończył loda i oparł dłonie na masce po obu bokach Junmyeona.
   - Stęskniłem się, wiesz? - Yifan nachylił się i bardzo powoli pocałował swojego Krasnala kilka razy w szczękę, przez co Junmyeonowi podskoczyło ciśnienie, a na twarzy pojawiły się rumieńce.
   - Przecież już rano rozmawialiśmy. - Jun zaśmiał się nerwowo, zbyt rozproszony przez obezwładniające doznania żeby wydusić coś mądrzejszego.
   - Mógłbym mieć cię przy sobie cały czas. - Mruknął Yifan i skrzywił się, słysząc znaczące chrząknięcie starej kobiety z domku po drugiej stronie ulicy. Dziwnym trafem, zawsze kiedy pojawiał się Junmyeon, staruszka wyprowadzała swojego utuczonego jamnika na spacer.
   Yifan ostatni raz cmoknął swojego Krasnala i uśmiechnął się łobuzersko. Lód Junmyeona nie wytrzymał gorąca i z głośnym plaśnięciem spadł na maskę, robiąc na niej biało-różową plamę.
   - Chyba musisz mi pomóc umyć samochód, Krasnalu. - Kris wskazał ruchem głowy roztopionego loda i uśmiechnął się, widząc konsternację na twarzy swojego chłopaka. Najwyraźniej Suho był przekonany, że wciąż ma co wcinać.
    - Przez ciebie straciłem loda. - Junmyeon wygiął usta w podkówkę i zaplótł ramiona na piersi.
    - Może ci to jakoś wynagrodzę, hm? - Yifan ponownie pochylił się, by pocałować Junmyeona, ale przerwało mu głośne chrząknięcie staruszki i piskliwe szczeknięcie jamnika. - Dzień dobry Pani Lee. - Warknął dobitnie Yifan, niemal ciskając wzrokiem błyskawice. Stara kobieta prychnęła i z uniesioną wysoko głową z powrotem ruszyła do domu. Yifan był stuprocentowo pewien, że zaraz usiądzie w kuchni i będzie się im przyglądać zza koronkowych zasłonek. Wścibska kobieta.
   - Znalazłem pracę! - oznajmił szczęśliwy Junmyeon, zeskakując z maski samochodu. Yifan przez chwilę zastanawiał się dlaczego Jun tak nagle z tym wyskoczył, po czym wzruszył ramionami i przyciągnął go do siebie.
   - Po co ci robota? - spytał, czochrając włosy Krasnala.
   - Już zapomniałeś, co?  - Junmyeon postukał palcem w czoło Yifana i pokręcił rozbawiony głową. - Przecież ustaliliśmy, że pokażesz mi Vancouver, a do tego potrzebuję kasy na bilet.
   - No dobra, dobra już łapię. Czyli rodzice ci jednak nie dadzą?- Yifan przestawił wiadro z wodą i płynem bliżej samochodu, po czym wręczył Junmyeonowi wielką gąbkę.
   - Nie. - Jun pokręcił smutno głową i podrzucił parę razy żółtą gąbkę. Miał ogromną ochotę rzucić nią w Krisa, ale się powstrzymał.
   - Lepiej to ściągnij jak nie chcesz być mokry. - zaproponował Yifan, unosząc rąbek koszulki Junmyeona. Suho bez zastanowienia podniósł ręce i już po chwili jego koszulka, z niewielką pomocą Krisa, znalazła się w bezpiecznej odległości od pryskającej ze szlaucha wody. - Co będziesz robił? - spytał Yifan, starając skupić się na oblaniu wodą całego samochodu, a nie gapieniu się na półnagiego Junmyeona. Powinien już przyzwyczaić się do takiego widoku, ale delikatny mlecznobiały kaloryferek Suho był chyba czymś, co nigdy mu się nie znudzi. Gdyby kiedyś ktoś mu powiedział, że Jun może być umięśniony, chyba padłby ze śmiechu. Najwyraźniej pewne rzeczy trzeba zobaczyć na własne oczy. Yifan musiał przyznać, że taki sposób przekonywania się o niektórych sprawach jak najbardziej mu odpowiadał.
   - Nic szczególnego. Będę robił watę cukrową w zoo. - Junmyeon zamoczył gąbkę w wodzie z płynem i zabrał sie za szorowanie maski samochodu. Zawsze to jakieś zajęcie, które odciągało go od przypatrywania się opalonej skórze Krisa. Zabawne, że w tej samej chwili obaj robili niemal wszystko żeby nie pożerać się wzrokiem. Ach te hormony.
   Gdyby w tej chwili był z nimi Baekhyun, nie powstrzymałby się przed paroma dość sarkastycznymi uwagami na temat ślinienia się do gołej klaty faceta. Na szczęście, akurat szwendał się gdzieś po mieście z Chanyeolem. Poza tym, co mogli poradzić biedni Jun i Yifan? Obaj w mniejszym, bądź większym stopniu wiedzieli, że hormony muszą się kiedyś odezwać i najwyraźniej powoli budziły się do życia.
   Yifan uśmiechnął się łobuzersko i zanim Junmyeon mógł się chociażby zorientować, z pełną premedytacją oblał go wodą prosto ze szlaucha. Zszokowany Jun rozdziawił usta i zamknął oczy, czując lodowatą wodę prosto na nerkach, po czym z wojowniczym krzykiem rzucił się na swojego chłopaka, by jakoś się odegrać. Skończyło się na tym, że ganiali się wokół samochodu, co chwila rzucając w siebie mokrymi gąbkami albo szmatkami. Śmiali się przy tym jak chyba jeszcze nigdy! W sumie czasem w każdym musi obudzić się dziecko.
   Yifan wreszcie dopadł do Junmyeona i niewiele myśląc przerzucił go sobie przez ramię, otrzymując w zamian dziki wrzask przerażenia i kolejną salwę śmiechu, kiedy do Suho dotarło, że jednak nie spotka się z brukowanym podjazdem. Dla zasady Jun zaczął delikatnie wierzgać, błagając o odstawienie na ziemię, ale tak naprawdę jakoś szczególnie mu ta sytuacja nie przeszkadzała.
   - Chyba powinniśmy wrócić do roboty. - Kris odstawił Junmyeona na ziemię i cmoknął go delikatnie w umazany pianą policzek. W sumie przy okazji drobnej walki gąbkami, udało im się pokryć większą część samochodu pianą i teraz wystarczyło tylko trochę potrzeć żeby pozbyć się brudu.
   W niedługim czasie uporali się z resztą roboty. Oczywiście nie obyło się bez okazjonalnych zaczepek i chlapania, ale mimo wszystko poszło im całkiem sprawnie. Kiedy wypłowiała karoseria błyszczała na tyle, na ile pozwalał na to zdarty lakier, chłopcy usiedli w ogrodzie na stopniach prowadzących na taras i odetchnęli zmęczeni. Mimo wszystko bieganie w takim upale było męczące.
   Kiedy tak odpoczywali, na tarasie pojawiła się wysoka, szczupła kobieta, z tacą w dłoniach. Miała długie blond włosy i ostre jak na kobietę rysy twarzy. Bystre wąskie oczy miały w sobie takie pokłady ciepła, że pomimo surowego wyglądu, od razu sprawiała wrażenie przemiłej osoby. Trochę inaczej było z tatą Yifana, ale to już inna historia.
   - Witaj Junmyeonnie. Dawno przyjechałeś? - Mama Yifana poczochrała włosy Suho i uśmiechnęła się promiennie. W tym momencie tak bardzo przypominała swojego syna, że Jun zarumienił się delikatnie.
   - Jakiś czas temu... - bąknął. Wciąż nie przyzwyczaił się do bezpośredniości pani Wu i tego jak go traktowała. Możnaby powiedzieć, że stał się jej drugim synem, co oczywiście nie do końca było prawdą, bo pani Wu w sekrecie nazywała Suho swoim zięciem.
   - Przyniosłam wam chłodnego kompotu. - Obaj chłopcy niemal rzucili się do napoju, który podała im kobieta.  - Yifan, mam nadzieję, że samochód już jest czysty? - Spytała nieco groźniej kobieta. Yifan natomiast kiwnął głową, nie odrywając się od kompotu. - Naprawdę nie wiem jak mogłeś wozić Junmyeona w takim syfie. Że też się nie wstydziłeś. - Pani Wu pokręciła zdegustowana głową. Wolała nie przypominać sobie bałaganu, jaki panował w samochodzie syna. Wystarczy, że raz znalazła tam kawałek kanapki, który chyba już był zdolny przed nią uciekać.
   - Ale mi to nie przeszkadzało! - Zaprzeczył błyskawicznie Jun, odrywając się uprzednio od szklanki. Szczerze mówiąc nawet nie przypominał sobie, żeby w samochodzie był aż taki bajzel...
   - Ja wiem skarbie, zakochani raczej rzadko zwracają uwagę na coś tak przyziemnego jak burdel w aucie, ale uwierz mi, że nie chcielibyście jechać w takim syfie na bal. Po prostu wstyd!
   Yifan wywrócił oczami. Zarówno jemu jak i Junmyeonowi wcale nie podobał się pomysł balu, ale ich mamy nie chciały nawet słyszeć żadnych wymówek. Co prawda jako dorośli młodzi mężczyźni nie powinni za bardzo przejmować się nakazami matek, ale widmo wiecznego szlabanu na wyjścia czy odwiedziny było tak okrutne, że postanowili zrobić tą przyjemność paniom Kim i Wu i wybrać się na cholerny Bal Absolwentów. A wszystko tylko po to, żeby na starość mogły pokazywać przyjaciółkom zdjęcia syna na balu. Kobiety czasem były takie skomplikowane...
   - No nie przesadzaj mamo, nie było tak źle. - burknął Yifan.
   - Było tragicznie. - odparła kobieta, zabierając puste szklanki. - Junmyeonnie, pamiętaj żeby nie wracać zbyt późno.
   - A może ja go nie puszczę? - rzucił przekornie Yifan, uśmiechając się łobuzersko.
   - Wtedy śpisz na kanapie w salonie, Myeonnie w twoim łóżku, a ojca postawię na straży pod drzwiami twojego pokoju. -  Pani Wu trzepnęła Yifana w głowę, by pozbawić go głupich pomysłów i wróciła do domu, nie chcąc dłużej im przeszkadzać.
   - Lubię twoją mamę. Nawet jeśli narusza moją strefę intymną. - Junmyeon zachichotał, zasłaniając usta dłonią.
   - Dobrze, że ja mogę naruszać twoją strefę do woli. - Kris poruszył zabawnie brwiami i dźgnął Junmyeona między żebra, chcąc zademonstrować jak to może naruszać jego przestrzeń osobistą. Oczywiście mógłby to zaprezentować w inny sposób, ale nie był pewien czy jego mama zdążyła się już przenieść na piętro. Mimo wszystko nie chciał żeby była świadkiem pewnych spraw, co było przecież zrozumiałe.
   - To ci się nie udało. - mruknął Junmyeon, starając się ukryć zmieszanie, bo słowa Yifana niewątpliwie miały dwuznaczny wydźwięk. Niestety, rumieniec jak zwykle wszystko zdradził.
   - Jak mi powiesz, że masz coś przeciwko temu to przestanę, ale nie wydaje mi się, żeby to było takie straszne. - Yifan zaśmiał się cicho i szybko cmoknął drobne usta Junmyeona, uśmiechając się przy tym półgębkiem. Suho zrobił się jeszcze bardziej czerwony i zakrył twarz dłońmi, byleby tylko jakoś uciec przed palącym spojrzeniem Yifana. - Wiesz, że jesteś przeuroczy? - Yifan delikatnie odciągnął dłonie Krasnala od jego twarzy.
   - Raczej mało który facet lubi słyszeć, że jest uroczy. - burknął Jun, nadymając policzki.
   - W takim razie jesteś bardzo męski i seksowny. - stwierdził Yifan, a jego głos wydał się niższy i bardziej zachrypnięty. Mimo wszystko gołym okiem było widać, że żartuje.
   Junmyeon zarumienił się jeszcze bardziej niż przed chwilą i jęknął, żałośnie zawstydzony. Pokręcił głową, jakby chcąc odepchnąć od siebie słowa Yifana i wypuścił gwałtownie powietrze. Trzeba przyznać, że Kris miał prawo chichotać, widząc jego reakcję.
   - Teraz robisz sobie jaja. - burknął Suho, starając się wyswobodzić ręce z uścisku Yifana.
   - Czy ja kiedykolwiek robiłem sobie z ciebie jaja? - Yifan starał się być poważny, ale nie bardzo mu to wychodziło. Już po chwili parsknął śmiechem, widząc Junmyeona wpatrującego się w niego z powątpiewaniem.
   - Może mam ci przypomnieć, co? - Suho uniósł jedną brew. Tak, wciąż się sprzeczali i w sumie żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Najczęściej i tak kończyło się jakimś słodkim całusem, czy czymś takim, więc naprawdę nie było czym się przejmować.
   - Co chcesz mi przypomnieć? - Wciąż chichocząc, Yifan zbliżył twarz do Junmyeona i trącił go nosem w policzek, po czym cmoknął go głośno i ponownie się roześmiał.
  - Jak sobie mnie upatrzyłeś przed świętami jako genialny obiekt żartów? - burknął Jun i nadął policzki. Wcale nie podobało mu się to, że w tej chwili Yifan nie bierze go na serio, cały czas chichocząc, i chciał jakoś odzyskać kontrolę nad sytuacją. Teoretycznie, już dawno powinien przywyknąć do tego, że to Yifan jest tym, który ma wszystko pod kontrolą, ale Suho wciąż łudził się, że może na chwilę to on będzie górą.
   - Byłem głupi i nawet jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, że cię kocham. - mruknął Yifan, wpatrując się prosto w ciemne oczy Junmyeona. W jego oczach tańczyły psotne iskierki i Suho sam nie wiedział czy powinien pozwolić sercu rozpłynąć się od nadmiaru słodkich słówek, czy może jednak mieć się na baczności i jakoś się odgryźć.
   - Twierdzisz, że zakochanie się we mnie było głupie? - Spytał zaczepnie Junmyeon, przy okazji unosząc jedną brew. Obaj wiedzieli, że uczepienie się pojedynczych słówek było ostatnią deską ratunku Suho.
   - Zakochanie się w tobie było najlepszym, co mnie w życiu spotkało. - Yifan uśmiechnął się szeroko, po czym już nie dbając o to czy są sami, pochylił się i czule pocałował swojego drobnego Krasnala. Tym razem jednak nie poprzestał na szybkim cmoknięciu, a zamiast tego ułożył dłoń na szyi Junmyeona, delikatnie przekrzywiając jego głowę, by móc pogłębić pocałunek. Nie za często zdarzało im się całować w ten sposób, głównie dlatego, że najczęściej byli w gronie przyjaciół. Gdyby odważyli się przy nich na coś takiego, najpewniej nie mieliby spokoju przez resztę życia, bo Baek wciąż żył w przekonaniu, że Jun jest zbyt niewinny na takie pieszczoty. Przez to wszystko takie pocałunki były dla nich czymś wyjątkowym. Inna sprawa, że po prostu byli żywym przykładem czystej, niewinnej miłości.
   - Umm... - Junmyeon odchrząknął, kiedy się od siebie odsunęli i splótł dłonie na karku Yifana. - To był chyba najbardziej tandetny tekst w historii. - Jun zaśmiał się cicho i cmoknął czule swojego chłopaka. - Ale i tak uwielbiam kiedy tak mówisz.
   Policzki Yifana pokryły się delikatnym rumieńcem, co dla Junmyeona było po prostu najlepszym widokiem na świecie.  Niewiele osób potrafiło tak zawstydzić Krisa. W sumie możliwe, że tylko Junmyeon potrafił to zrobić, co tylko lepiej pokazywało jak duży miał na niego wpływ.
   Czasem Yifan zastanawiał się co by teraz robił ze swoim życiem gdyby nie jego Krasnal. Oczywiście brzmiało to trochę patetycznie, ale szczerze mówiąc bardzo możliwe, że życie Krisa byłoby teraz zupełnie inne. Bardzo możliwe, że dalej grałby wyalienowanego bad boy'a. Co gorsze, możliwe, że do tej chwili nie byłoby już przy nim nikogo. Tao najprawdopodobniej zostawiłby go dla Yixinga, a Amber znudziłaby się swoją nieodwzajemnioną miłością. Tak czy siak by od niego odeszła. Chociaż może związałby się z nią? Mógł tak spekulować, ale wzdrygał się na samą myśl o tym, że mogłoby przy nim nie być Junmyeona.
   - Teraz możesz się śmiać z moich tandetnych tekstów, bo powiem coś tragicznego. Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobił... - Yifan nie zastanawiając się długo, wypowiedział na głos swoje myśli i sam parsknął śmiechem, zdając sobie sprawę jak patetycznie i tandetnie to brzmiało.
   - Masz rację, to było tandetne. - Jun zaśmiał się cicho i podrapał Yifana po karku, wiedząc, że ma tam łaskotki.
   Po wymianie masy czułości, których żołądek każdego singla nie dałby rady znieść, chłopcy doszli do wniosku, że zgłodnieli i przenieśli się do kuchni, gdzie akurat krzątała się pani Wu. Z chęcią podała im coś do przekąszenia, po czym przypomniała Junmyeonowi o jutrzejszym balu i o tym, że powinien wracać do domu i dobrze się wyspać. Z podobnym stwierdzeniem zwróciła się w stronę syna. Oczywiście nie chciała wyganiać Junmyeona, ale wiedziała, że musi przejechać  jeszcze przez całe miasto żeby dotrzeć do domu. Nie chciała żeby jutro był tak zmęczony, że nie będzie miał siły na zabawę na balu. Zdawała sobie sprawę, że zarówno jej jak i mamie Suho o wiele bardziej zależy na tej zabawie, ale mimo wszystko chciała żeby ich synowie miło wspominali ten wieczór. Właśnie dlatego w tej chwili wyganiała Junmyeona z domu, przy okazji wręczając mu trochę ciasta czekoladowego dla bliźniaków.
   Oczywiście nie było mowy o tym, żeby Jun albo Yifan położyli się wcześniej. Suho wpadł do domu jak burza, podrzucił braciom ciasto i rzucił się na łóżko, niemal od razu wyciągając telefon. Najwyraźniej Baekhyun czekał aż w pokoju sąsiada zapali się światło, bo niemal w tym samym momencie telefon Junmyeona zaczął szaleńczo wibrować, oznajmiając połączenie przychodzące. W przeciwieństwie do przyjaciela, Baek był niebywale podekscytowany jutrzejszym wydarzeniem i po prostu buzia mu się nie zamykała. Prawdopodobnie gdyby był dziewczyną, paplałby teraz o sukienkach i innych tego typu sprawach, a zamiast tego nawijał o tym jak to z Jongdae i Chanyeolem planują jutro nieco "doprawić" poncz. Każdy bawi się jak umie, prawda?
   Junmyeon do późna wymieniał słodkie sms-y z Yifanem i te nieco mniej słodkie, a bardziej żartobliwe z Baekhyunem. Miał wrażenie, że minimalna część ekscytacji przyjaciela udzieliła się i jemu, bo na myśl o tym, że jutro z Yifanem będą bawić się do upadłego na szkolnej imprezie, jego żołądek ściskał się przyjemnie. Może nie będzie tak źle jak mu się wydawało? Przecież to w końcu impreza jak każda inna tylko tyle, że będzie musiał wskoczyć w garnitur i pozować do pamiątkowych zdjęć. Przecież to jego ostatnie chwile w liceum i nie powinien niczego żałować. Dlaczego więc nie przestać gderać i po prostu świętować zakończenie szkoły? Najwyżej jeśli będzie nudno to szybko przeniosą się z resztą do Luhana i tam rozkręcą prawdziwą imprezkę. A nawet jeśli przyjaciele nie będą się chcieli nigdzie wybierać, zawsze może spędzić ten wieczór po prostu z Yifanem.
   Junmyeon uśmiechnął się delikatnie, po czym włożył telefon pod poduszkę i wciąż myśląc o jutrzejszym balu, odpłynął w głęboki sen pełen miłych chwil ze swoim chłopakiem.

*~*~*

Hej hej wszystkim~ a w szczególności witam Anke W i Suho Jestem! ^^
Z racji tego, że licznik pokazuje już 100tys wejść, możecie niedługo spodziewać się oneshota z tej okazji ^^ Jak to dobrze, ze to się zbiegło z przerwą świąteczną ^^

Od teraz przerzucimy się na odpowiadanie w komentarzach, co wy na to? ^^


Park Do-bi: Ja też się przywiązuję do autorów hyehyehye O tam, to tylko ich odczucia, że egzamin był łatwy xd Kto wie jak im poszło? :P Wolę nie wnikać dlaczego Twoja siostra szczerzy się do brukselek... xD Niestety przerwa nie wpłynie na większą ilość TAOA, bo po prostu będę się musiała uczyć :/ jak zwykle :/
OnTae<3: Dasz radę i pójdzie Ci genialnie! ^^ Patrzysz strasznie pesymistycznie na to opowiadanie :P
Suza Na: Czasem się zastanawiam czy takie pochwały mnie kiedyś nie rozleniwią hahhaa <3 Patrz, a w realu ludzie mówią, że moje żarty są suche xd 
fikumikuxd: Będę pracować ciężej! :P (mam wrażenie, że już to pisałam... :P)
Korean Dream; Aww~ *rozpływa się*  Myśl pozytywnie i miej nadzieję, co do homo kółeczka :P
Justyna B.A.P: Nie gniewam się xD Nawet bym nie śmiała! Pewnie wiesz, że z XiuChenem to ja miałam niezły problem no i w końcu dałam im dziewczyny, bo 12 gejów to już lekka przesada xd Jak dla mnie możesz zawsze pisać takie komentarze, bo poznaję Twoją opinię~ :P
Mimi Uniie: Ciekawa jestem o czym pomyślałaś, szkoda, że nie umiałaś tego nazwać :P Kurczę to ja chyba częściej powinnam tworzyć pairingi przez przypadek hahah <3 Wreszcie ktoś, kto mnie rozumie w kwestii smuta *.*
Neko: Arigatoooooo~~ 
Renuśka: Dziękuję bardzo za docenienie mnie ^^
płomyczek saviano: Niestety nie jestem w stanie w każdym rozdziale podrzucić równe ilości wszystkich pairingów. Zwłaszcza, że to opowiadanie jest głównie o KrisHo, a reszta to wątki poboczne... Myśl pozytywnie odnośnie tej całej sprawy z wyjazdami za studia, arraso? ^^ Ja tam wgl nie widzę SuLay'a, więc nie mam problemu z rozstrzyganiem kto tam dominuje haha Nie słyszałam o żadnych plotkach O.O
witness.: No to się cieszę, że powracasz do fandomu Unni :P Wiesz, że to zabranie Suho do walizki to nie taki zły pomysł? ;] Ojejku zakończyłaś tak smutno ten komentarz, że aż sama poczułam się niepewnie w kwestii ich przyszłości O.O
Marta K: Co? Ja bym miała powodować próchnicę? W życiu! hahaha Wiesz, możliwe, że to jednak ty masz nierówno pod sufitem hahaha Suho chyba jak narazie nie byłby na tyle śmiały żeby wykorzystać swój urok xD No ale pomyśl, że te 2 miesiące nie tylko będą ciężkie, ale też szybko miną :D "Zgwałcenie" to naprawdę nieodpowiednie słowo, wiesz? haha Mi tam w szkole czas zapierdziela jak cholera za to w weekendy zwalnia ^^
Goszka Mała: Łączę się z Tobą w bólu hahaha Nwm, może coś tam napomknę, bo to jego Galaxy mnie wykańcza xd
nawiedzona: Nope, nic nie wyjawię :D  Doskonale cię rozumiem, bo ja sama też nie bardzo mam czas na czytanie, a co dopiero na komentowanie :C *przesyła pokłady pozytywnej energii, żeby odegnać chandrę Unni* Też bym poszła na jakieś Garden party xD To co, wyskoczymy razem? tehehe  Może masz paranoję, a może instynkt Ci db podpowiada? Któż to wie? :P
Ami-chan: *trzyma kciuki za testy* w końcu kobiety i Baek są zmienni, nie? :> też cię kocham hahahhaha <3

25 komentarzy:

  1. Ohorat! Wyrobiłaś się z rozdziałem i czytelnicy nie będą chcieli podjechać pod mój dom z widłami xDD Cholera! Z każdej strony tęcza. Było ostrzec, że planujesz mnie zabić, tak jak to prawie zrobiła ta napakowana parówka na smyczy i wścibska sąsiadka!
    To bieganie dookoła samochodu i rzucanie się gąbkami, takie niewinne. Albo dźganie w żebra biednego Suho. Dobra rozpłynęłam się jak lód owocowy Junmyeona na tej pięknej masce samochodowej.
    Pisałam Ci już, co myślę o mamie Yifana. Kocham tą kobietę i wcale nie mam nic do biednego Krisa i tej niewygodnej kanapy. Dobra, już czuję jak mnie w kościach łamie XDD
    ‘Jestem mały jak mrówka..’ ^^
    Weny i obyś dalej wytrzymywała moje narzekanie ♥
    Hwaiting! ~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak ocalałaś xd parówka na smyczy >.< hahahaha
      Niewinność to ich 2gie imię hahahha
      moj porąbany "dongsaeng"~ hahaha spiewaj dalej tą mrówkę xd

      Usuń
  2. Co za fluff *.* brzuch boli mnie jeszcze bardziej niż przed przeczytaniem xd
    Rozdział świetny. Brakowało mi właśnie takiego czegoś.
    A teraz przyznam się, że już zasypiałam po czym przypomniałam sobie, że dziś niedziela ^•^
    O rak. Częściej twórz coś przez przypadek. Przypadkowe rzeczy są najlepsze *.*
    Co do smuta, to ja po prostu nie wyobrażam go sobie tutaj, bo to opowiadanie jest zbyt słodkie (nawet oddałam głos przeciw w ankiecie xd)
    Komentarz znów bez sensu, ale jak nie wcześnie rano, to późno w nocy, albo chora xd
    No to zostaje mi życzyć wieeele weny i pozdrowić serdecznie ♥
    Mimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna czy to db czy źle, że cię brzuch bardziej boli... xd
      okay, zapamiętam sb żeby jak najczęściej tworzyć przez przypadek :p
      wiesz, jeśli już zrobię tu smuta to bd tak lukrowy, ze po prostu będzie musiał pasować xd
      oj tam marudzisz, wcale nie bez sensu :p

      Usuń
    2. Znów piszę o mega ludzkiej porze xd
      Skoro smut będzie lukrowy, to możesz pisać ^•^

      Usuń
  3. Oooooo Jak słodko Ich związek to sama słodycz nic tylko patrzec i sie cieszyc Serio tez mam takie wrażenie ze mama bd zależy,na tym czy Dziecko pojdzie na końcowa impreze cos o tym,wiem:( Ciekawe czy wydarzy sie cos interesującego na tej wycieczce i co po tej wycieczce wszyscy sie rozstaną:((((( Mam nadzieje ze nie i hahaha to bylo takie szczere z tym tata Krisa pod drzwiami hahahahahah I moze patrze tak trochę pesymistycznie na to opowiadanie ale to nie,moja wina,po prostu życie dalo mi już w kość i tak sb myślę i tyle ale nie serio tak serio nie patrze,na,nie aż tak tylko czasami:) Powodzenia i Weny:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww~ też myślę, że są słodcy ^^
      czyżby Ciebie też mama wysyłała na imprezę? Hahaha
      na szczęście życie i to opo mają ze sb niewiele wspólnego xd

      Usuń
    2. Wysyła to malo powiedziane ona mi każe na bie isc i jeszcze kaze mi ubrać taka sukienkę jaką ona chce :((( Ale i tak przemycę swoja w walizce :)

      Usuń
  4. awwww, jakie to urocze ♥
    to opowiadanie sprawia, że zaczynam lubić Krisa XD co kiedyś było... nie do pomyślenia XD
    opisz już bal ♥
    i w ogóle Oh i Ahn ♥ i znów naprawiłaś mi humor :D ♥
    buziaki i duuużo weny życzę ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hohoooo~ przekonuję do znienawidzonych członków~ yehet!
      W następnym bd bal ;)

      Usuń
  5. *EDZGTRHCYGUKNIIL* XD
    Mama Krisa najlepsza *o* xDDD
    Jestem ciekawa tego balu xDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma za co ^^
    Zasługujesz na docenienie ^^
    A co do rozdziału to jest świetny

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak czytam swój poprzedni komentarz i jedno wielkie WTF. XD Opisuje tam namiętne, jacy mogliby być rodzice Krisa, nie myśląc najpierw, że oni mieszkają też tu, a nie w Vancouver. xD Brawo! XD I juzsama nie wiem, czy wspomniałaś o nich juz tam, czy to dopiero tu. W ogóle, to chytałam jednego one shota, gdzie mama Krisa była równiez blodnynką, więc już sama nie wiem. ;.; No, ale mimo wszystko, to mama Krisa taka pocieszna i w ogóle, jakbym widziała trochę siebie. XD Tu ładnie ugoszczę, ale jajkby co do czego, to palnę tekst, jak mama Wu z motywem spania na kanapie w salonie i ojcem pilnujacym drzwi jego pokoju, gdyby Junmyeon został na noc, haha xd
    Jak opisałaś scenę mycia samochodu, to aż wyjrzałam za okno i spojrzałam na swój twierdząc, że jemu też przydałoby się takie pucu pucu. :P Skoro Kris i Suho z takim zamiłowaniem i zabawą umyli samochód dryblasa, to chyba ich sobie pożyczę. :D Przy okazji porobiłabym im kilka uroczych zdjęć na pamiątkę dla całej naszej trójki, haha. XD To musiało tak zabawnie i uroczo wyglądać, kiedy biegali wokoło samochodu i obrzucali sie gąbkami. W polsce każdy by polyślał, że to jakieś świrusy są. XD
    Jun dobrze myśli z tą pracą. Jaki dobry chłopak no! :D Ciekawa jestem, jak to się dalej potoczy, czy tam do niego poleci. ^^ Fajno by było. *_*
    No i nadciaga bal. Aż sobie przypomniałam sudnióweczkę. :O Kit, że byłam u kumpla, bo liceum zaoczne musiałoby sobie samemu zorganizować. XD Ważnę, że się w ogóle było, haha. xD Mam nadzieję, że i chłopcy będą bawili sie wspaniale. W sumie Chen i Chanyeol zorganizują już po kryjomu małego gratisa dla przbyłych, więc będzie wesoło, haha. xD I jestem za odpowiadaniem w komentarzach. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja tam napisałam "rodzina" i mogło Ci się walnąć hahaha
      Byłabyś mega mamą w takim razie hahaha~
      jak db, że ja nie muszę myć żadnego samochodu :D Plusy nieposiadania prawka xD Nawet nie próbuj ich pożyczać, bo są moi :P Nie oddam mojego kochanego KrisHo i koniec :P
      O tam od razu dobry... on chce do swojego Yifana i koniec! hahaha
      Wiadomo, że bd genialnie, nawet jeśli to mamuśki ich zmuszają xD

      Usuń
  8. Zabrzmi to absurdalnie, nawet bardzo, ale smutno mi było przy czytaniu tego rozdziału... Tak, wiem jak to brzmi. Tutaj wszystko słodko, przytulanie sie itd, ale no, wywołało to u mnie jakiś taki smutek, ale nie wnikajmy xd Ogólnie to jak zwykle mi się podobało, chociaż cała rozdział skupiał się na dni w domu Wifana, ich przytulaniu się itd.
    No i dobrze Kris sobie myśli, jego życie bez Suho byłoby nudne ;3 No i pojadą razem~! Już myslałam, że ten temat nie zostanie poruszony, jednak to cudownie, że spędzą razem wakacje. No i bal. Ach, te mamuśki, którym bardziej zalezy na takich rzeczach niż dzieciom xd Jednak lubię mamę Krisa. Jest kochaną kobietą, anioł po prostu. Chciałabym mieć taką teściową jak Suho xD
    No i nadchodzi bal... zastanawia mnie, czy coś się na nim wydarzy takiego znaczącego dla całej akcji. Skoro chcą "doprawić" poncz, to może sie upiją i wtedy coś ruszy? Ach, no nic, nie będę spekulować, bo zwykle mi to nie wychodzi na dobre xd
    A odpowiadanie na komentarze pod nimi to dobry pomysł, skoro jak sama wspomniałaś, nie zawsze masz czas pod rozdziałami ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawia mnie czemu Cię to przygnębiło :c
      Nie dałabym temu tematowi tak przejść bokiem xD W końcu tyle rzeczy może wydarzyć się w Kanadzie! ^^ Myślisz, że ja bym nie chciała takiej teściowej? :P Kobieta genialna xD
      A co do balu to możliwe, że jeszcze dziś się dowiesz ;)

      Usuń
  9. Jeśli odpowiada ci odpisywanie pod komentarzami to jest to jak najbardziej odpowiednie o ile ci to pasuje . Trochę namieszałam w tym pierwszym zdaniu , ale próbuje być mądra xD. Jezu ja nie przeżyje tych testów , a zaczynają się już 23 kwietnia . Najlepsze w tym wszystkim jest to , że nie ma mnie w Polsce i nie mam motywacji do dalszej nauki. Ja wgl myślałam ,że rodzice Krisa nie zaakceptują tego związku , a tu proszę taka niespodzianka . Jego mama jest taka słodka kobieta cud miód :3. Boże nie mogę z tego jak Kris zachowuje się w stosunku do Suho normalnie zaraz tu wybuchne . Uwielbia cię za to , że tak słodko piszesz. Dlaczego ? Umila mi to dzień . Potrafię w każdej chwili wrócić do tego rozdziału tylko po to aby się uśmiechnąć. Więc dziękuję ci za to ;3 Pisz dalej <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę trzymać kciuki za wszystkich gimnazjalistów! ^^ Zdarz genialnie i nie martw się ;)
      E tam, a czemu mieliby nie zaakceptować? :P Suho nie da się nie zaakceptować! *.*
      Co masz na myśli mówiąc o zachowaniu Krisa? :P
      Aww~ jak uroczo <3 Dziękuję hahaha

      Usuń
  10. Moment, chwila, ten rozdział serio był tu cały czas? Omo a ja go nie zauważyłam wczoraj :O Przynajmniej nie musiałam czekać na następnego parta, ale i tak mam ochotę się zastrzelić za swoją głupotę i w sumie ślepotę >.< Jeju jaki ten rozdział był uroczy, widzę, że sprawy z KrisHo idą w jak najbardziej pozytywnym kierunku, malinki? Mmmm to już są prawdziwe postępy! :D Ja się dziwię, że nie się tam na siebie nie rzucili przy tym aucie, Kris i Jun bez koszulki, oczami wyobraźni widziałam całą tą scenkę i po prostu umierałam <3 Cudowne! Tylko ten stary moher, buł atmosferę, pff.
    Hahah mama Krisa, co za kobieta xD narusza przestrzeń osobistą Myeona, biedny :c Baek zamierza doprawić poncz, no to już wiem, że będzie ciekawie xD Może Jun w końcu się napije chciałabym zobaczyć jak Ty wyobrażasz sobie pijanego Juna, chociaż t trochę do niego nie pasuje, ale i tak chciałabym to zobaczyć xD a co do gry w kosza, za taką motywację to ja bym nawet trójki wbijała :D Nadmiar cukru, ale ja to kocham, więc nie widzę problemów xD Suho z watą cukrową, omo *O* I w sumie jadą razem, tak się cieszę <3
    Hwaiting! I Dużo weny! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. psuł* nie wiem jakim cudem napisałam buł :O

      Usuń
    2. Ech... napisałam taką fajną odpowiedź, ale się usunęła :c
      No to jeszcze raz xD
      Zawsze byłam ciekawa jak to opo wygląda, kiedy czytasz je od początku... jest spójne? :P
      I w sumie dopiero ty mi uświadomiłaś, że chłopcy dojrzeli i możliwe, że ja razem z nimi, zważywszy na to, że chyba piszę to opo już prawie rok :P
      O tam picie pasuje do każdego :P Nawet do grzecznego Myeona :P No i powiem Ci, że ja też bym się w tego kosza starała xD
      Dziękuję, że skomentowałaś całe opo i mam nadzieję, że zostaniesz ze mną i TAOA do końca :D No i potem z kolejnymi :P

      Usuń
  11. Oj, no nie mogę doczekać się balu, chociaż wraz z nim zbliża się rozłąka naszych gołąbeczków. I na dodatek Hunhan, mam nadzieję, że się nie rozpadną, bo są wspaniali *_*
    I och, znów mam palpitacje serca. Czy ty musisz serwować takie rewelacje w każdym rozdziale. Nawet nie wiem co się ze mną stanie, gdy rozbierzesz ich do końca, bo to będzie tak słodkie i piękne, że tego nie przeżyję.
    Bardzo cieszy mnie fakt, że mamy chłopaków zaakceptowały ich związek i są nawet przyjaciółkami(!) Rodzinne kolacje widzę jak nic :D
    Ach i sąsiadka Krisa wygrała rozdział. Aż sobie wyobraziłam jej minę a'la typowym monitoring i tego utuczonego jamnika.
    Na koniec życzę dużo weny i dodawaj szybciutko kolejny, bo nie mogę się doczekać. I jeszcze raz obiecuję komentować regularnie!
    ~Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no rozłąka coraz bliżej, ale Jun zbiera na bilet do Kanady :P
      Oj tam od razu rewelacje... To po prostu mycie samochodu xD Mam nadzieję, że uda mi się opisać ich pierwszy raz tak słodko jak się tego spodziewasz, a może nawet i lepiej? ^^
      Kolacje? Czemu nie? Kiedyś na pewno xD Monitoring... hahahahaha
      Będę cię trzymać za słowo! hahaha <3

      Usuń