The Art of Attraction XXIV

4-8-6 plus problemy ze studiami


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Związek Yifana i Junmyeona przez kolejne tygodnie przeewoluował w coś bardzo bliskiego przyjaźni, choć wciąż jasne było, że jest pomiędzy nimi coś więcej. Większość czasu spędzali razem, głównie u Suho, przez co jego mama wreszcie musiała zapytać syna o co właściwie chodzi. Mniej więcej w takich okolicznościach państwo Kim dowiedzieli się o związku najstarszego syna, co oczywiście zaowocowało różnymi reakcjami. Całe szczęście, że Jun postanowił ogłosić tę radosną nowinę samodzielnie, bo prawdopodobnie pan Kim nie chciałby żeby ktokolwiek z poza rodziny widział go w podobnym stanie. W jakim konkretnie? Otóż mężczyzna doznał drobnego szoku i w efekcie zniknął na dość długi czas kosząc trawę, myjąc samochód i naprawiając przeróżne sprzęty w domu. Podobno to go odprężało. Pani Kim po cichu podśmiewywała się z męża, twierdząc, że wreszcie wszystko w domu zostanie zrobione i obiecała Junmyeonowi w podzięce ulubione danie.
   Na całe szczęście, naprawiając stary rower Taemina, pan Kim odnalazł spokój i przeszedł nad związkiem syna do porządku dziennego. Powoli znajdował wspólny język z Yifanem, dzięki czemu zarówno Junmyeon jak i jego mama odetchnęli z ulgą. Ojciec Suho potrafił godzinami rozmawiać z Krisem o koszykówce, co momentami zaczynało się robić dziwne.
   - Wolisz mojego ojca ode mnie. - mruknął smutno Jun, jednak jasne było, że sobie żartuje. Dłońmi chwycił się za łydki i kołysał się przez chwilę na boki, siedząc po turecku.
   Yifan uniósł się na łokciu, po czym usiadł na łóżku i zbliżył się do swojego chłopaka, starając się nie szczerzyć jak skończony idiota, co zdarzało mu się ostatnio zdecydowanie zbyt często. W końcu Jun w tym momencie rozpoczął kolejną żartobliwą sprzeczkę. Najwyraźniej fakt, że bardzo lubili sobie dokuczać, był związany z ich wcześniejszymi relacjami.
   - Jak mógłbym woleć twojego ojca, hmm? - mruknął Yifan, wpatrując się intensywnie w uroczą twarzyczkę Krasnala. Zmrużył oczy i uśmiechnął się półgębkiem, widząc jak Jun walczy z samym sobą, by nie uciec wzrokiem. To aż zaskakujące, jak bardzo peszyło go spojrzenie Krisa.
   - Nie no wiesz, jest dojrzałym i jakoś tam doświadczonym przez życie facetem. Trochę siwieje, ma ciepłą posadkę w biurze, a na dodatek żonę i trzech synów. - Junmyeon westchnął teatralnie i pod wpływem jakiegoś wewnętrznego nakazu, odważnie spojrzał w oczy Yifana i przez chwilę zapomniał jak się oddycha. Właśnie dlatego unikał kontaktu wzrokowego. Kris zawsze patrzył na niego w jakiś specyficzny sposób. Jakby jednocześnie chciał go przyszpilić pocałunkiem do ściany i utulić do snu jak małego chłopca. Junmyeon musiał przyznać, że zawsze w takich momentach robiło mu się gorąco, zwłaszcza, gdy przypominał sobie, co zaszło pomiędzy nimi w Sylwestra. Co dziwne, po tym jak się zeszli, wciąż nie przekroczyli pewnych granic, które na przykład Zitao i Yixing pokonali w podskokach. W sumie Pandorożec nie był jakąś szczególnie normalną parą, ale nie o to tu chodzi. Oczywiście Junmyeonowi nie przeszkadzały słodkie buziaki i przytulanie się na kanapie, wręcz to uwielbiał, ale czasami, gdy leżał w łóżku próbując zasnąć, zastanawiał się jakby to było, gdyby posunęli się dalej. Oczywiście nie zdarzało mu się to często, ale mimo wszystko o tym myślał.
   - Wiesz, ta wzmianka o synach najbardziej mi się podoba. - Yifan nieznacznie zbliżył się do Junmyeona i podrapał się po brodzie, udając, że się nad czymś zastanawia.
   - No nie mów, że jesteś pedofilem, bo zacznę się bać o bliźniaki. - Junmyeon nie wytrzymał i uśmiechnął się szeroko, czując palce Yifana tuż przy jego, ułożonych na materacu. Trącił kciukiem dłoń Krisa i spuścił wzrok, gdy spletli ręce w uścisku.
   - Najbardziej interesowałby mnie ten najstarszy syn. Słyszałem, że jest piękny. - szepnął Yifan, zbliżając usta do ucha Krasnala. Uśmiechnął się nonszalancko, widząc jak policzki Myeona robią się praktycznie czerwone.
   - Yifan... - Suho odchrząknął zawstydzony i wtulił się w szeroką pierś swojego chłopaka, który tylko zaśmiał się serdecznie, wiedząc, że po raz kolejny wygrał.
   - Pan Aspołeczny, jeden. Krasnal, zero. - Junmyeon uderzył Krisa delikatnie w ramię, ale mimo wszystko uśmiechnął się i pocałował go w policzek. Ich dłonie wciąż były złączone i Junmyeon doszedł do wniosku, że w sumie dobrze jest jak jest i wcale nie potrzebuje jakiś gorących pocałunków, żeby być blisko z Yifanem.
   Kris kreślił na plecach Krasnala drobne kółka, jednocześnie przyciskając go do siebie mocniej. Drobne ramiona chłopaka, oplatające go w pasie kojarzyły mu się trochę z ramionami Taemina czy Jinkiego, którzy już od jakiegoś czasu witali go uściskiem. W ogóle Krasnal kojarzył mu się trochę z dzieckiem, ale nie z powodu wyglądu tylko pewnego rodzaju niewinności i może nawet dziecinnej naiwności. Wbrew pozorom te cechy nadawały Junmyeonowi uroku i sprawiały, że Yifan chciał po prostu być  przy nim i chronić przed ludźmi, którzy mogli być o wiele gorsi od niego. Był świadom tego, że początkowo skrzywdził Krasnala i to w sposób bardzo paskudny. Mimo wszystko Jun mu wybaczył, co właśnie było dowodem na dziecinną naiwność.
   - Tak w ogóle to zdałem na prawko, wiesz? - Yifan lekko się wyprostował, czując rozpierającą go dumę. Niby mógł się pochwalić tym przez telefon, albo coś, ale wolał osobiście się tym pochwalić.
   - To super. - mruknął niewyraźnie Junmyeon. Najwyraźniej koszulka Yifana genialnie pochłaniała dźwięki.
   - Niedługo kupię z ojcem samochód. Pewnie nie będzie to nic genialnego, ale będę mógł cię podrzucać do szkoły. - Yifan potargał delikatnie włosy Junmyeona i uśmiechnął się do siebie, opierając brodę na czubku głowy chłopaka.
   - Przecież jedziesz w kompletnie innym kierunku.
   - Miałbym przepuścić okazję podrzucania mojego chłopaka do szkoły? Niewybaczalne. Poza tym, przyda nam się na studiach. Chciałbym, żebyśmy dostali się do tego samego miasta, wiesz? - Yifan pocałował Junmyeona w czubek głowy i mocniej go do siebie przycisnął. Powoli wybór uniwersytetu stawał się ich największym problemem. Egzaminy końcowe zbliżały się wielkimi krokami. Tak samo Bal Absolwentów i wszystkie inne bzdety związane z ukończeniem liceum.
   - Właśnie przypomniałeś mi o tym, że powinienem teraz kuć... To dołujące, że dzięki drużynie bez problemu dostaniesz się na wybrane studia, a ja muszę siedzieć nad książkami żeby pojechać z tobą. - Junmyeon mocniej zacisnął ręce w pasie Yifana i westchnął smutno.
   Ich plany nie wiązały się z jakąś poważniejszą wizją przyszłości. Aktualnie nie miało to związku z widokami na wspólną przyszłość. Bardziej przypominały mrzonki zakochanych, którzy nie wyobrażali sobie rozłąki, ale też końca związku. Nie wiedzieli czy to, co do siebie czują jest na tyle poważne, żeby na podstawie tego planować wspólne studia i tak dalej. Tak naprawdę nie myśleli o przyszłości, a zwłaszcza o tym, co mogło się stać jeśli ich drogi rozejdą się na uniwersytecie.
   Drzwi uchyliły się cicho i do pokoju weszła pani Kim z talerzem pełnym kanapek i dwoma kubkami herbaty. Uśmiechnęła się pod nosem, widząc chłopców w takim stanie. Od razu mogła się domyślić o co chodzi, bo nie pierwszy raz Junmyeon podłamywał się na myśl o studiach. W sumie rozumiała syna, bo nie dość, że czekał go kolejny, ciężki etap życia to jeszcze stosunkowo niedawno znalazł kogoś na kim mu najwyraźniej bardzo zależało i możliwe, że uniwersytet ich rozdzieli.
   - Chłopcy, przyniosłam wam kanapki. - poinformowała ich i z trudem powstrzymała matczyny odruch pocieszenia dziecka. Wiedziała, że Yifan poradzi sobie z tym tak samo dobrze, o ile nawet nie lepiej. Wyszła, zamykając za sobą drzwi, a Junmyeon  odsunął się od Krisa i sięgnął po kubek herbaty. Oparł się plecami o ścianę i objął kubek dłońmi. Będzie musiał naprawdę ciężko pracować.
  
***

   Kolejne tygodnie prawie całej dwunastce mijały wyjątkowo pracowicie. Każdy z wyjątkiem Sehuna i Jongina, którzy nie byli w ostatniej klasie, robił co tylko mógł, buy poprawić swoje wyniki. Zitao, Chanyeol i Yifan, wiecznie spędzali czas na sali gimnastycznej, wyciskając z siebie siódme poty. Chcieli dać z siebie wszystko, bo od tego jak będą grać w nadchodzących meczach, zależało czy dostaną stypendia na wymarzone uczelnie.
   Natomiast reszta w składzie Kyungsoo, Junmyeon, Jongdae, Baekhyun, Luhan, Yixing i Minseok praktycznie każdą wolną chwilę spędzali w bibliotece. Okazało się, że samochód Yifana wcale nie był takim złym wyjściem. Dzięki temu, Baek i Jun często szybciej wracali do domów. Chociaż szybciej to pojęcie względne, zważywszy na to, że szkołę często opuszczali koło dziewiętnastej, czyli kiedy zamykana była biblioteka i sala gimnastyczna.
   Junmyeon lubił dokuczać Baekhyunowi, twierdząc, że wreszcie mają te spotkania w prawie pełnym gronie.  Baek tylko się burmuszył i wracał do czytania kolejnych książek, ewentualnie rozwiązywania kolejnych zadań.
   Przez cały ten szum z egzaminami, Junmyeon praktycznie nie miał kiedy chociażby normalnie porozmawiać z Yifanem. Mimo że codziennie widzieli się w szkole, tęsknił. Brakowało mu tych chwil, kiedy jeszcze kilka tygodni temu mogli spokojnie posiedzieć i pogadać o kompletnych bzdetach. Tak samo czuł się Baekhyun, a także reszta chłopaków. Związki cierpiały z powodu zbliżających się testów, ale nikt nie był w stanie temu zapobiec. To była swego rodzaju próba i każdy wiedział, że przetrwają tylko prawdziwe uczucia.
    Wszyscy chodzili poddenerwowani i przemęczeni. Wiele kłótni wisiało na włosku, a wszystko przez wszechogarniający stres. Ludzie gotowi byli się nawzajem rozszarpywać i nikt się temu nie dziwił. Presja była wielka, miejsc na wymarzonych kierunkach niedużo, a wymagania niejednokrotnie przewyższały możliwości większości uczniów.
   Dwa tygodnie przed egzaminami, większość trzecioklasistów praktycznie pozamykała się we własnych pokojach i ograniczyła kontakty międzyludzkie do sporadycznych sms-ów, które i tak prawie zawsze związane były z nauką. Junmyeon boleśnie odczuwał brak Yifana, ale z drugiej strony nie miał za bardzo czasu na kontemplowanie swojej tęsknoty, bo wciąż tylko powtarzał, liczył i pisał. Zasypiał późno w nocy, wstawał rano i razem z Krisem i Baekhyunem jechał do szkoły. Po drodze żaden z nich się nie odzywał, bo najzwyczajniej w świecie nie miał na to siły. Całe szczęście, że ostatni mecz Yifana miał się odbyć dopiero po egzaminach, dzięki czemu Junmyeon miał możliwość wspierania swojego chłopaka.
   Dzień przed egzaminami, do drzwi państwa Kim zapukał wyjątkowo wyspany i całkiem szczęśliwy Yifan. Grzecznie przywitał się z rodzicami Krasnala, po czym oznajmił, że porywa go na wieczór, co państwo Kim przyjęli z ulgą. Doskonale wiedzieli, że dzień przed testami powinno się odpocząć, więc wręcz wygonili syna z domu.
   Yifan zaciągnął Junmyeona do domu Luhana, gdzie już zebrała się reszta znajomych. Były też Jieun i Minyeon, które ostatnimi czasami wyjątkowo się zaprzyjaźniły. Wraz z Sehunem i Jonginem postawiły sobie za cel odciągnięcie znajomych od nauki. Trochę relaksu przed ważnym dniem jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Zwłaszcza, że od nadchodzących wielkimi krokami egzaminów, zależała przyszłość wszystkich trzecioklasistów. Oczywiście, jeśli po studiach będą w stanie znaleźć pracę. Istniała przecież też możliwość jakiegoś kryzysu albo innej katastrofy i wtedy to nawet najlepiej wykształceni mogą mieć problemy z zatrudnieniem. Tak czy siak, teraz powinni choć chwilę odpocząć.
   Dziewczyny właśnie skończyły przygotowywać jakieś ciasteczka, a reszta rozsiadła się na podłodze w salonie. Rodzice Luhana jak zwykle byli w jakiejś biznesowej podróży, dzięki czemu Sehun mógł zorganizować spotkanie u swojego chłopaka. Oczywiście Jonginowi i dziewczynom nakazał milczenie, bo nigdy nie przyznałby się do tego, że chciał zrobić dla przyjaciół coś miłego. Nie lubił pokazywać tej swojej miękkiej strony, nawet jeśli wszyscy uważali go za skończonego gbura.
   W tle leciała jakaś spokojna muzyka. Oczywiście chłopcy z trudem przekonali dziewczyny, że mimo wszystko lepiej będzie, kiedy nie włączą płyty z odgłosami przyrody. Prawdopodobnie Kyungsoo, który planuje zdawać biologię, załamałby się już na wejściu. Zdecydowanie jakieś aktualne przeboje były lepszym pomysłem.
   Ciasteczka zrobione przez Jieun i Minyeon okazały się przepyszne. Oczywiście gdyby nie Baekhyun, Chanyeol zjadłby wszystkie sam, no ale nie ma się co dziwić, skoro przez wieczne treningi musiał uzupełniać braki energii. Chociaż w sumie to i tak nie było dobre wytłumaczenie, bo Chan po prostu kochał ciastka i był w stanie pochłonąć niemal każdą ich ilość.
   - Czy tylko ja czuję się dziwnie z faktem, że jeszcze tylko niecały miesiąc i skończymy liceum? - Ciszę, która zapadła po wejściu dziewczyn, przerwał Jongdae. Od razu objął w pasie Minyeon i oparł brodę o jej ramię, szukając wsparcia. To normalne, że w takim momencie on, jak i reszta, czuli się niepewnie. Nikt przecież nie powiedział, że wszystko musi udać się w stu procentach.
   - Wyobraź sobie, że już niedługo rozjedziemy się we wszystkie możliwe strony. Chanyeola już przyjęli do jakiejś drużyny i ma stypendium na drugim końcu kraju.  - Głos Baekhyuna delikatnie zadrżał, zdradzając zmartwienie i smutek. Chan objął swojego chłopaka i jak zwykle zaproponował mu ciastko, mając nadzieję, że wywoła na tej słodkiej buźce choć drobny uśmiech.
   - Nie popadajmy w jakieś depresje... wszystko się przecież ułoży. - mruknął Jongin, trącając łokciem Sehuna i przy okazji splatając dłoń z Kyungsoo. - Ja, Hun i dziewczyny zostajemy tutaj i pomyślcie sobie jak my będziemy tęsknić... czy coś.
   - Ty właśnie powiedziałeś, że będziesz tęsknić? - Oczy Junmyeona mało nie wyszły z orbit.
   - Jongin beksa~! - Sehun zaśmiał się głośno i żartobliwie uderzył przyjaciela w plecy.
   - Nasz Jonginnie będzie tęsknił! Awww... -  Luhan ścisnął policzki Kaia i zaczął robić jakieś głupie miny. Najwyraźniej bycie wrednym dla przyjaciół udzieliło mu się od Sehuna, choć oczywiście nie w takim stopniu. Z drugiej strony, takie zachowanie odciągało jego myśli od niechybnego rozstania z Hunem. Lu planował wrócić do Chin i tam studiować, a co za tym idzie, musiał się nastawić na związek na odległość. Miał tylko nadzieję, że wieczorne rozmowy przez telefon pomogą mu to przetrwać. Czasem miał wrażenie, że próbuje to wszystko przedłużać na siłę.
   - Jak dobrze, że większość z nas będzie mogła jeszcze spędzić razem wakacje. - westchnął Tao, który razem z Yixingiem planował zrobić sobie po liceum rok przerwy. Wszystko dlatego, że babcia Lay'a miała gdzieś w Hunan niewielką restauracyjkę, gdzie planowali zarobić trochę pieniędzy na studia. Poza tym doszli do wniosku, że rok przerwy dobrze im zrobi.
   - To kto z nas nie zostaje? - spytał zdziwiony Minseok. Nie bardzo kojarzył żeby ktoś oprócz Luhana zapowiadał wyjazd.
   - No Lulu jedzie do Chin. - mruknął smutno Sehun i oparł głowę na ramieniu blondynka. Prawdopodobnie to pierwszy i ostatni raz, kiedy znajomi widzieli go tak przybitego. Prawdopodobnie gorzej może być tylko na lotnisku, kiedy będą żegnać Luhana.
   - Ja z Xingiem wyjeżdżam dopiero po wakacjach. - mruknął Tao.
   Yifan nieświadomie, mocniej ścisnął dłoń Junmyeona. Na szczęście nie wywołał tym gestem jakiejś gwałtowniejszej reakcji, oprócz tego, że Jun mocniej wtulił się w jego ramię. Już chyba wszystkim udzieliła się przygnębiająca atmosfera i Yifan nie chciał nikogo jeszcze bardziej zasmucać.
   - Mieliśmy się rozerwać a nie przejmować studiami. - mruknął Kris, leniwie przeżuwając ciasteczko. Może nie było jakieś wybitnie smaczne, ale dało się je jeść. Zawsze lepsze to niż przypatrywanie się ponurym minom znajomych.
   - Kris ma rację. - Tao uśmiechnął się słabo i pstryknął w ucho tulącego się do swojej dziewczyny Jongdae. - Nikt nie powiedział, że pojutrze się rozstaniemy, więc proponuję się cieszyć tym co mamy, a nie marudzić.
   Yifan z trudem przełknął ślinę i starał się nie dać po sobie niczego znać. Dziś rano ojciec oznajmił mu parę nieco nieprzyjemnych dla Krisa faktów. Dodatkowo przyszedł list z wymarzonej uczelni jego i Junmyeona.
   Po jakimś czasie atmosfera nieco się poprawiła, głównie dzięki głupawym żartom Chanyeola, Jongdae i Minseoka. Trzecioklasiści wyraźnie się rozluźnili i nawet zdobyli trochę pewności siebie. Już nikt nie martwił się za bardzo wynikami. W sumie wszyscy byli po prostu zmęczeni ciągłą nauką. Doszli do wniosku, że w tej chwili i tak nic nie zmienią, więc będzie co będzie. Nie mają innego wyjścia, jak tylko polegać na własnej wiedzy i umiejętnościach. Ewentualnie na skrupulatnie poukrywanych ściągach.
   Prawie wszyscy rozeszli się przed dwudziestą. U Luhana zostali jeszcze tylko Sehun, Minseok i Jieun. Reszta pożegnała się, życząc sobie nawzajem szczęścia na jutrzejszych egzaminach i dobrej nocy. Nie obyło się również bez kopniaków, które rzekomo miały pomóc, ale kto tam wiedział czy to działa. Nikt nigdy nie starał się wnikać w uczniowskie przesądy, więc nie zostało to naukowo udowodnione.
   Yifan chwycił Junmyeona za rękę i westchnął cicho. Powietrze było przyjemnie chłodne, jak to bywa na początku lata, a świerszcze bądź inne tego typu owady tworzyły specyficzną atmosferę. Ulice były praktycznie opustoszałe, nie licząc niewielu licealistów z niższych klas, którzy jutro nie musieli iść do szkoły. Teraz cieszyli się z wolnego, ale później nie będzie im tak wesoło. W sumie nie było się co dziwić, nikt w drugiej klasie nie zastanawiał się za bardzo nad studiami, ani nad tym, że już w przyszłym roku będzie pisać egzaminy. To normalne, a nawet bardzo logiczne, że myśli sie o tym co tu i teraz. Martwienie się przyszłością w zbyt dużym stopniu nie było zdrowe. Wtedy najczęściej omijało się wyjątkowe chwile dziejące się aktualnie, a przecież chodzi o to żeby żyć szczęśliwie, a nie przejmować się jakimiś odległymi sytuacjami. Niestety rok był jednocześnie krótką chwilą i długim okresem życia.
   - Myeonnie... - Yifan przystanął, zmuszając do tego samego Junmyeona. Serce biło mu jak oszalałe i nie był w stanie w żaden sposób się uspokoić. - Na wakacje wyjeżdżam do Kanady.
   - Co ty gadasz? - Jun spojrzał przerażony na wyższego chłopaka i pokręcił przecząco głową, jakby nie przyjmując do wiadomości wyjazdu Yifana. Przecież mieli się w ogóle nie rozstawać. Mieli spędzić wakacje z przyjaciółmi, a potem razem pojechać na wymarzone studia, a teraz Kris wyskakuje z wakacjami za granicą. Jun nie był w stanie wyobrazić sobie tych kilku miesięcy bez swojego chłopaka i w pierwszej chwili chciał rzucić jakimś bezsensownym tekstem, który miałby zatrzymać Yifana. Oczywiście zdał sobie sprawę, że nie miałoby to najmniejszego sensu, więc tylko westchnął ciężko i przygryzł mocno dolną wargę. Wcale nie podobała mu się ta informacja, ale wiedział, że Kris gdyby tylko mógł, zostałby z nim.
   - Nie chcę wyjeżdżać, ale nie mam wyboru. - Yifan przytulił mocno drobnego bruneta i zacisnął powieki. Nie wiedział, że powiedzenie mu tego będzie takie trudne. Czuł się jakby już w tej chwili miał opuszczać Krasnala.
   - Yifan... kocham cię, wiesz? Tak... tak mi się wydaje, bo nie chcę żebyś jechał. Chciałbym żebyś został. -  Junmyeon wtulił się mocniej w tors Krisa i już nawet nie przejmował się, że jest cały czerwony z zakłopotania. Czuł, że musi to z siebie wyrzucić.
   Yifan zamarł z dłonią wplecioną w czarne kosmyki Junmyeona. Dziwny rodzaj ciepła rozlał się po jego ciele, a serce zaczęło bić ze zdwojoną siłą. Te kilka słów sprawiło, że był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, a jednocześnie czuł się źle z tym, że musiał w wakacje wyjechać.
   - Kocham cię Krasnalu. - szepnął i pocałował Junmyeona w czubek głowy. - Pamiętaj, że wrócę i razem wyjedziemy na studia, dobrze? No i nie smuć się, bo wakacje zaczynają się za kilka tygodni. Przed nami jeszcze bal, hm?
   - Przybiłeś mnie teraz głupku. Kompletnie nie podoba mi się wizja tego balu. - mruknął Junmyeon uśmiechając się bezwolnie. Yifan zawsze wiedział jak go rozweselić. No przecież właśnie powiedział, że go kocha... to chyba coś znaczyło. Poprawka, to na pewno coś znaczyło. Przecież takich słów nie rzuca się na wiatr, a to pozwalało mu wierzyć w każdą z obietnic Yifana. Jeśli blondyn twierdził, że wróci i będą razem studiować to miał rację i tego należało się trzymać. Wszystko się ułoży tak jak ostatnio, a na razie trzeba się cieszyć tym, co tu i teraz. Jak na przykład ten słodki całus, który Yifan właśnie złożył na policzku Junmyeona. Ewentualnie ciepło jego dłoni czy nawet przyjemny dla ucha tembr głosu. Junmyeon czuł, że przez te kilka tygodni nauczy się doceniać takie drobne detale.

*~*~*

Serdecznie witam Andres i Neko=^.^=! :D
To chyba pierwszy od dawna rozdział, który naprawdę mi się podoba, wiecie? ^^

No i taka sprawa: coraz częściej nie mam czasu na odpisywanie Wam na komentarze i na poważnie zastanawiam się nad odpowiadanie w komentarzach, a nie w poście. Co Wy o tym myślicie? Jaką formę wolicie? W ogóle chcecie żebym odpowiadała? :P

  
Park Do-bi: O tam to nie rymy, to rap hahahha Powiem Ci, że na zwolnieniach mogłabym zrobić dobry biznes xD
ShingShing: Moje serduszko rośnie, jak czytam takie kichane komentarze *^* Dziękuję! Twierdzisz, że Myeon jest w realu mało niewinny? O.O
Ami-chan: Nie przejmuj się jakimiś tam opóźnieniami kochana xD Ja nawet w tygodniu nie bardzo mam kiedy czytać komentarze haha
Korean Dream: Nwm co odpisać O.O Cieszę się? :P
Neko: Polecam się jako poprawiacz humoru :D szczerze to po prostu piszę to co myślę, więc może po prostu to ja jest tak pieprznięta, że aż ci się humor poprawia? :P
Yeoli: Wiesz... nigdy nic nie wiadomo :P Chyba się troszkę zasłodziłaś hahaha
Renuśka: Awww~ Dziękuję ^^
Justyna B.A.P: Kurde... mam człowieka na sumieniu;;;; Dziękuję za nominację! Niestety nie robię Liebster Award :c Z prostego powodu, nie mam czasu na pisanie rozdziału, a co dopiero na odpowiadanie i wymyślanie pytan... Niemniej, jeszcze raz dziękuję! <3
płomyczek saviano: U mnie chyba wszyscy drugoplanowi mają mniej więcej tyle samo, co? Może nie cały czas, ale jakby zliczył z całości to chyba się zbierze po równo :P Przynajmniej się staram żeby tak wyszło... Pilnuj dobrego humorku, bo on łatwo ucieka hahaha
Yuri: Tak czytam twój komentarz i nwm co odpisać hahaha O.O Nie umiesz grać w kosza? O.O to jeden z moich ulubionych sportów! :P I nie łam się... ja nie umiem grać w siatkę :P
Marta K: Och... no to skoro się podobał to może nie był taki straszny? O.O Wiesz... staram się opisywać jak najbardziej realne sytuacje to musiałam uwzględnić separację zakochanych od przyjaciół. Bez tego nie ma związku hahaha Będę trzymać kciuki za Twoją maturkę! ^^
nawiedzona: Nie to żeby mi pochlebiało, że zamiast robić coś produktywnego, czytasz TAOA *rumirni się* Unni... w tym opo NIGDY się nic nie dzieje xD Nie oglądałam tego serialu :c Ale cos kojarzę... Ale męczysz to dziewictwo Suho hahaha
Suza Na: Zawsze witam nowych obserwatorów~ Wydaje mi się to jakieś takie... miłe :P Mam nadzieję, że kolejne części spodobają Ci się tak samo jak poprzednie~! ^^
Lee Hyo: Słodkie, bo tak lubię... chyba xD Sorki za te feelsy :P

Do następnego~
XOXO


19 komentarzy:

  1. Czuje się dokładnie tak samo jak Suho też boję się testów chociaż mam je dopiero za miesiąc to i tak sądzę że to szybko zleci moja BFF też nie spędzi ze mną wakacji;((((((( Mam wrażenie że Suho nie wytrzyma tego rozstania tak jak Baek i Se hun Przykro mi i Smutno ze muszą sie rozstawać ale niestety takie życie głupie ze trzeba się rozstać ja też bd musiała się rozstać ze swoją BFF bo ona idzie do innej szkoły a ja do innej;( Mam nadziej ze chłopaki dadzą z sb wszystko na testach i że sie nie rozstaną chociaż nie ma pewności Powodzenia i Weny:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszyscy straszą tymi egzaminami, ja się już boje (egzamin mam dopiero za 3 lata) ;__;
    Rozdział świetny i wgl hfjfa <3 (jak zawsze jestem zachwycona)
    Warto było czekać i dziękuje za ciężką pracę. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Krs nie może wyjechać ;____________________;i
    Nie ;_;
    Taa... też bym nie wiedziała co mi odpisać, nie umiem pisać komentarzy <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiście, zawsze jak czytam odpowiedzi od autorów, to wiem, że w pewien sposób zależy im na czytelnikach. Obojętne jest mi to, czy będziesz odpisywała przy kolejnym rozdziale, czy też pod komentarzami. Ja i tak później biegam z zacieszem na ustach przez najbliższe 48 godzin.
    Dobiłaś mnie tym rozdziałem. Z jednej strony cieszę się, że KrisHo jest razem, a ich związek z każdą chwilą kwitnie, ale z drugiej smutno mi, że jeszcze trochę a ich drogi się rozejdą. Luhana wysyłasz mi do Chin - Sehun biedaczek się za nim zatęskni, Kris wyjeżdża do Kanady na wakacje, a nie wiadomo czy Suho dostanie się na tą samą uczelnie, Chanyeol też gdzieś wyjeżdża, a Byun? Biedactwo moje <3 Mam tylko nadzieję, że żadne z nich nie zerwie, bo bym ustrzeliła!
    Btw. Właśnie sobie zdałam sprawę, że jeszcze rok, a ja sama będę kończyła szkołę. Boże ratuj! Ja sama jeszcze nie wiem, co chcę robić w życiu..
    Unni! Ślę Ci huga! Powodzenia z paprotkami, skorupiakami, sosnami czy o czym tam się teraz uczysz. Weny i czekam do następnej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm. To miał być fluff. Fluffy nie powodują, że mam ochotę (znowu) płakać.
    Składam reklamację, Maknae :c
    Haa, nie mogło być tak różowo i słodko, co? Wcześniej narzekałam, że za uroczo, słodko i padam z feelsów, a teraz że angstem zaleciało, tak źle i tak niedobrze, hyo humorzasta ;;
    No nie jestem zbyt szczęśliwa, bo związki na odległość zazwyczaj nie kończą się zbyt dobrze, więc zaczynam się martwić :c
    I nie wiem, czy słusznie, ale podejrzewam, że Hunhan się rozejdzie. Mam nadzieję, że nie, ale kurde...to nie wygląda dobrze, Luhan w Chinach, a Thehun w Korei.
    Jezu, ale marudzę XDDD
    I prostunio, że masz odpowiadać na komentarze! ^^ a formę wybierz taką, jaka ci bardziej pasuje ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Lshsobosnziebso.....
    Mam pustke w sercu .. wiesz ?
    Jakoś mi ten rozdział zadziałał na serduszko że mi strasznie smutno ... :(
    Wszyscy się rozchodzą , każdy ma mnóstwo nauki , wszyscy przemęczeni , No i powiedz mi jeśli już piszesz że Luhan jedzie do Chin, Channie też rozłączy Baekiem... to znaczy że powoli zbliża się koniec tego opowiadania :( tak ??? Noo chyba że nagle wszystkich w jakiś magiczny sposób znowu spikniesz i wszyscy będą happy ;D
    Świetny rozdział ale chwycił mnie za serce ... Niestety nie poczułam tylu słodyczy cośw ostatnich ... Ale bardziej wzruszenie i smutek .
    Mam nadzieje że zrobisz tak że będzie dla wszystkich happy end a ja dostanę KrisHo w łóżku :P
    A co do komentarzy według mnie będzie to świetne rozwiązanie na opisywanie odrazu pod komentarzem bo i ty bedziesz miala więcej czasu dla siebie a my będziemy mieć szybciej odpowiedz :)
    Życzę dużo weny i hwaiting !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawno nie komentowałam, więc... Co tam, Yume, masz jeszcze ponad godzinę, to wysil się trochę i napisz coś. W końcu komentowanie to też forma wypowiedzi i pisanie, więc ci się przyda. Poza tym wypada czasem udzielić się społecznie i napisać co nieco (tym bardziej jeżeli jest się aż tak zakochanym w ff).
    Tym rozdziałem udowodniłaś mi, że za bardzo kocham krisho. Oficjalnie moje serce jest za słabe na wszelkiego rodzaju smutne wątki (mniej lub bardziej dołujące) z moim otp nad otp. Po prostu nie mogę. 。゚( ゚இ‸இ゚)゚。 Już pomińmy ten fakt, że czytałam o wiele smutniejsze fanficki z innymi pairingami, w których główny bohater umierał i przebolałam całą sprawę w pięć minut, a teraz grozi im tylko wakacyjna rozłąka (mam chyba jakiś dar, bo ostatnio myślałam sobie jak fajnie by było, gdyby Kris pojechał do Kanady we wakacje i przywiózł Suho jakiś kochany prezent, lol) i dostanie się na różne uczelnie, a ja wczoraj nie mogłam się otrząsnąć i teraz będę przeżywać cały tydzień, aż do pojawiania się następnej części (jeżeli będzie tak samo lub bardziej dołująca jak ta - to będzie ostatni rozdział jaki przeczytałam w życiu. Dosłownie, bo pęknie mi serce i umrę). Także brawo Yume, brawo, nie ma to jak niszczyć sobie życie. XD
    Tak czy owak - rozdział miał też swoją niesamowicie kochaną stronę, która złapała mnie za serce, sprawiając że w niektórych momentach uśmiechałam się do ekranu jak Yifan do Junmyeona. (T▽T)
    Sama część wyszła ci niesamowicie dobrze. Chyba jedna z lepszych jak dotychczas (nie, żeby inne były słabe. Nie, nie! c;).
    Ode mnie tyle na dziś. Życzę weny i czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi to obojętne jak będziesz odpisywała : ))
    Jezu ten rozdział jest smutny
    Wszyscy gdzieś wyjeżdzają
    Jak ja odchodziłam ze szkoły ( zostawiłam tam 2 przyjaciółki ) to aż się wszystkie popłakałyśmy
    Co prawda nadal się przyjaźnimy ale to nie to samo bo niestety nie mam dla nich tyle czasu ile bym chciała

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty jesteś bardzo normalna po prostu genialnie piszesz <3
    ten rozdział też, taki troche smutek ale i tak <33333

    XoXo i do następengo <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż musiałam zajrzeć do poprzedniego komentarza, bo nie pamiętałam za bardzo o jakim serialu mówiłam... ( oglądam je nałogowo, jak jakaś uzależniona... Nawet znajoma się dziwi, kiedy mam na to czas ) No a co d omeczeni dziewictwa Suho... No, z dnia na dzień jest coraz starszą dziewicą. Tak to nie może być xD Tylko teraz mnie ciekawi, czy zrobią to przed wakacjami, po balu czy jak.. ach, tak, zdecydowanie coś ze mną nie tak xD A jak pisałaś, że wszyscy chodzą rozdrażnieni i przybici, od razu mi się przypomniał przegląd sprzed 4 miesięcy, gdzie każdy spał po 2 godziny dziennie, przez tydzien, jeśli w ogóle miał szczęście aby sypiać. To już sobie wyobrażam, co będę miała za rok, kiedy będę miała maturę... umrę xD No ale chłopcy ładnie sobie poradzili, dotrwali i nawet Sehun i Kai byli tacy cudowni i urządzili takie spotkanie grupowe ;3 Ciekawe czemu Kris wyjeżdża... No nic, może sie dowiem, może nie. Ale ogólnie ich zwiazek ( Krisa i Suho ) ładnie sie rozwija. Dlatego czekam, aż wejdą na głębsze relację >D ( tak,tak, ja tylko o jednym )... Kris to też ma cierpliwość, aby tak sie wstrzymywać, chociaz kiedy porównał go do dziecka i że jego chude, drobne ramiona kojarzą sie z bliźniakami i pojawiła mi się taka lampka w głowie "pedofil~!", jednak no... nie, nie posądzam Krisa o nic złego xD Szkoda mi Lulu i Sehuna, będą musieli się rozstać, ale jako że to fluff, to pewnie wszystko się ułoży ;3
    A teraz przechodząc do twojego pytania : Oczywiście, że chce abyś odpisywała, chociaż nie robi mi to różnicy czy w następnych postach czy komentarzach... ale skoro nie masz czasu, to na pewno łatwiej Ci będzie odpisywać pod komentarzami. Po Prostu zależy mi aby Tobie było wygodnie, a ja się całkowicie dostosuje :3

    OdpowiedzUsuń
  12. Maknae...nioch nioch nioch pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale ja też tu jestem i nabijam Ci licznik ;>>> xD
    Nominowałam Cię do Libster Award :3 Więcej na moim blogu :D
    http://shinee-yaoi-anonim-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Uważam, że odpowiadanie na komentarze w poście i pod komentarzami, są dobrymi sposobami. Jednak jeśli nie masz czasu na odpowiadanie w poście, to odpowiadaj pod komentarzami. ^^ Myślę, że to Ci ułatwi w jakiś sposób zadanie. :*
    Dziękować i nie dziękować za twoje kciuki co do mojej maturki. Nigdy nie wiem, jak na to odpowiadać, aby nie poskutkowało pechem, a szczęściem, więc i dziękuje i nie, haha XD No i ubolewam, że ten egzamin już niedługo, bo chyba będę zmuszona zawiesić chociażby do końca matur, bloga, bo zbyt duża presja, jak dla mnie, dzielić kilka moich ulubionych zajęć ze szkołą. ;/ Byleby zdać i przeboleć to wszystko. XD
    No, powiem Ci, że ten rozdział też jest fajniutki, mimo iż zaskoczenie mnie trochę zasmuciło. Kris wyjeżdża, nie fajno. W sumie, gdybym dowiedziała sie na miejscu Jun, że moja połówka wylatuje, wręcz tak daleko ode mnie i to na kilka miesięcy (zgaduję, że 3 :P) to bym chyba zareagowała tak samo, jak on. Nie chciałabym prosić i wręcz wymusić płaczem, aby ten nie jechał. Bo po co? To by było niepotrzebne i tylko narobiło problemów Krisowi zapewne. No cóż, wyznali, żę się kochają - co sprawiło, że mód rozlał się na moim serduszku - więc wierzę, że przetrwają ten czas, bo jeśli się kocha, to czas, wiek i kilometry, nie maja znaczenia, jak i społeczność nas otaczająca. :D Ja wierzę, że dadzą radę! Muszą! No kurde, oboje są w sobie wręcz po uszy zakochani, więc mimo iż będzie im ciężko, to dadzą radę. W sumie od czego jest skype? To juz zawsze coś i moc ujrzenia swojej drugiej połowy. Nawet jeśli nie może być przy nas fizycznie, to na pewno będzie duchowo. ^^
    Hmm zbliża się bal... brzmi ciekawie. :D Tak w ogóle to jestem ciekawa, czy objedzie się bez łóżkowych spraw, czy też nie. W sumie Junnie, już tam coś sobie za wiele zaczyna wyobrażać, a raczej powiedziałbym, że zaczyna go łapać ciekawość, aby zrobić jakiś kroczek dalej. No cóż, zobaczymy, jak to będzie. Mam nadzieję, że pójdą im dobrze egzaminy, bo nie dziwie się, że wszyscy cali spięci i zestresowani chodzą. Ja już nawet sama siebie widzę, jak będę się trzęsła, niczym galaretka, i zapomnę, jak się mówi po polsku. XD Do dziś pamiętam, jaki stres brał mnie na prawku - chyba największy, jaki w życiu mnie dopadł - więc mam nadzieję, że na maturach jednak będzie trochę lżej z moją psychiką chociażby i nie umrę już na wejściu. XD
    Ło, się rozpisałam. :O Chyba wychodzi nadmiar weny i brak czasu na wylewanie pomysłów do opowiadań. ;.; No cóż weny, czasu i powodzenia w szkole MS~! :* <3

    OdpowiedzUsuń
  14. poza całą dwunastką i ja jestem przybita, mimo iż jest nowy rozdział świadomość, że te piękne miłości mają się rozstać przytłacza mnie ;c Sehun taki smutny bo Lulu wyjeżdża, jedynym pocieszeniem jest chyba to, że chociaż Lay i Tao będą razem ... ale i tak smutam, mam nadzieje, że będzie wszystko ok ;) całuje mocno ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział przeczytałam tydzień temu, ale dopiero dziś wzięłam się w sobie, do napisania komentarza. W sumie, mojego pierwszego tutaj.
    Zacznę od tego, że znalazłam twojego bloga dosyć dawno, ale nigdy nie wiedziałam co napisać w komentarzu ^.^ Uwielbiam twój styl pisania, to, że jest sporo opisów jak i dialogów.
    Dzięki 'Fantazji' prawie... naprawdę prawie porzuciłam moje ukochane 2min na rzecz OnTae. To tylko dlatego, że szybko się skończyło :D
    Za to dzięki TAOA porzuciłam Taoria i Kray oraz SuLay'a. I pokochałam KrisHo <3 Pokochałam również Pandorożca *-* takie słodziaki :D
    Teraz odnośnie rozdziału. Podoba mi się, że Kris i Suho zachowują się jak słodka para, ale też nie przestają się ze sobą droczyć.
    Nie wiem dlaczego, ale jak przeczytałam, że Kris wyjeżdża do Kanady, od razu pomyślałam, że stanie się tam coś złego i Suho będzie smutać ;c co za tym idzie, ja będę płakać.
    Co do odpowiadania, to uważam, że w komentarzach będzie lepiej, łatwiej i szybciej.
    To tyle.
    Pozdrawiam, życzę dużo, dużo weny <3 I miłego tygodnia ^.^
    Mimi.

    OdpowiedzUsuń
  16. Napisz coś z Taemin'em, brakuje mi go np. Ontae albo 2min. Fajnie piszesz, masz super pomysły, jesteś kreatywna,po prostu podobają mi się twoje historię z Tae w roli głównej i byłoby jeszcze fajniej jakbyś wstawiła nową historię w nim jakiś gorzko-słodki dramat,(ale go nie zabijając!!). Aktualna historia też fajna, ale nic nie czuje jak czytam, bo tylko jak Tae jest to mogę naprawdę poczuć w sercu ekscytację.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepraszam za to , że teraz komentuje ale nie miałam wcześniej czasu ehh . Więc kochana Unni rozdział piękny jak zawsze uwielbiam czekać na nowe rozdziały ponieważ nigdy nie wiem co mnie czeka ; > . Ale nie rób mi tego nie zabieraj Krisa ; c Suho nie może cierpieć ;/ Kocham i czekam ;3 Co do komentarzy to zrób tak jak di wygodniej ; P

    OdpowiedzUsuń
  18. To prawda, nie było mnie, ale nie myśl że zapomniałam! Dzięki tobie pokochałam Krisho i nie moge tak po prostu przestać czytać tego opo... nie da się *-*
    Uwielbiam to jak piszesz i to, że tak lekko się to czyta. Prosto, szkoda że tak szybko czytam każdą twoją twórczość. Stanowczo za szybko kończą się wszystkie rozdziały ;-;
    Weny na kolejną część! ❤
    AVUSIA

    OdpowiedzUsuń
  19. O boziu, zabij mnie, naprawdę mnie zabij, bo nie mogę uwierzyć, że tak wiele wydarzyło się na tym blogu podczas mojej nieobecności. Teraz postaram się komentować każdy rozdział (Już dziś zaczynam nadrabiać :D) i czytać na bieżąco, ale jednak niektóre aspekty wygrały z blogowym światem, co mam nadzieję mi wybaczysz.
    Szkoda mi Myeona, bo chociaż jestem wielką fanką Kraya, to Suho coraz bardziej mnie przekonuje co do tego pairingu i to dzięki temu opowiadaniu. Dlaczego teraz, gdy wszystko ułożyło się i pan aspołeczny stał się bardziej "społeczny" to musi wyjechać? Wiem, że to tylko wakacje, ale jak pomyślę sobie, że oni już kończą liceum i pojadą na studia to panikuję, że dostaną się na dwa końce świata na te uczelnie i nie będzie wielkiej miłości.
    Jakby Kris nie mógł zrobić czegoś meeeeeega słodkiego i wziąć Suho ze sobą do tej Kanady *__* Och, chyba bym się popłakała z nadmiaru feelsów.
    No teraz lecę czytać kolejny :)
    I tak, Suho to mi się w rzeczywistości kojarzy z... cichą wodą? ;) Jest bardzo słodki, ale słuchając go w Exo Showtime, czy na gali MAMA to mogę stwierdzić, że jednak ma gadanę i wcale taki niewinny nie jest. Ale i tak go kocham *.*

    OdpowiedzUsuń