The Art of Attraction XXIII

Koszykówka to nie taka prosta sprawa


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Jieun roześmiała się głośno, gdy Minseok wskazał jej kolejną chmurę, która podobno miała przypominać królika z głową słonia. Nawet jeśli tak naprawdę wyglądała po prostu jak zwykły obłok, dziewczyna i była tak szczęśliwa, że mogła śmiać się praktycznie z nawet najgorszego żartu. Minseok był idealnym chłopakiem i do tego pozytywnie zakręconym, dzięki czemu już od kilku dni chodziła, możnaby rzec, pijana ze szczęścia.
   Z szerokim uśmiechem otarła drobną łezkę, spowodowaną nadmiernym śmiechem i odwróciła wzrok, by się uspokoić. Niestety nie pomagał jej w tym Minseok, który bezlitośnie ją zaczepiał, najczęściej dźgając delikatnie palcem w żebra. Oczywiście Jieun po raz kolejny wybuchnęła niepohamowanym śmiechem. Odsunęła się kawałek, mając nadzieję, że chociaż to powstrzyma Minseoka przed zaczepkami i praktycznie zamarła, gdy spojrzała w stronę boiska do piłki nożnej. Trzymający się za ręce Yifan i Junmyeon nie byli zbyt częstym widokiem, żeby nie powiedzieć od razu, że coś takiego jeszcze nigdy nie nastąpiło. Nawet jeśli Xiumin zdradził jej, że pomiędzy Panem Aspołecznym a Suho coś się kroi, nie była gotowa na taką scenę.
   - Oppa... - zaczęła cicho, przysuwając się z powrotem do Minseoka. Pociągnęła go delikatnie za rękaw mundurka, by zwrócić na siebie uwagę. - Oppa, czy to nie dziwne, że Junmyeon oppa i Kris oppa tak sobie po prostu idą w naszą stronę trzymając się za ręce? - Jieun wpatrywała się pytająco w Minseoka, przez co trochę przypominała małego, słodkiego kotka. Xiumin praktycznie rozpłynął się na ten widok i nie bardzo dotarł do niego sens słów dziewczyny.
   - Nie Ji, oni tak mają. - Pogłaskał Jieun czule po głowie i uśmiechnął się wesoło. - Widziałaś, że tamta chmura przypomina... - Minseok nagle obrócił głowę w stronę zdziwionej dziewczyny i złapał ją za ramiona, po czym delikatnie nią potrząsnął. - Co ty powiedziałaś?!
   - Junmyeon oppa i Yifan oppa trzymają się za ręce. - Jieun wskazała palcem ścieżkę prowadzącą na boisko do piłki nożnej, a na niej parę idącą w stronę dziedzińca. Nie była jedyną, która to zrobiła. Kilkoro uczniów już zdążyło zauważyć dość niespotykane zjawisko i przekazywali nowinę kolejnym, w efekcie czego niemal cały dziedziniec ogarnęły szepty, a nawet głośne rozmowy czy komentarze. Jedno było pewne. Dokładnie każdy, nie ważne czy mu się podobało to co widzi, czy nie, był w szoku.
   Jieun nawet przez chwilę zrobiło się żal nowej pary. Gołym okiem było widać, że Junmyeon w tej sytuacji nie czuł się ani trochę komfortowo, bo szedł ze spuszczoną głową i nawet się nieco przygarbił, co spowodowało, że różnica wzrostu pomiędzy nim a Yifanem jeszcze się zwiększyła i teraz już nawet raziła. Kris natomiast szedł dumnie, nie dając po sobie poznać, że szepty i rozmowy w jakikolwiek sposób na niego działają. Zatrzymał się na chwilę, niedaleko miejsca, gdzie ścieżka przechodziła w chodnik i obrócił Junmyeona w swoją stronę. Coś do niego powiedział, po czym Jun kiwnął głową i uśmiechnął się słabo. Najwyraźniej Yifan dodał mu otuchy, bo już po chwili ponownie ruszyli w stronę dziedzińca, tym razem raźniej.
   - O cholera! Trzeba powiedzieć chłopakom! - Minseok zerwał się z murku i pociągnął za sobą zdezorientowaną Jieun. Błyskawicznie znaleźli się przy stoliku, przy którym siedziała cała reszta z Jongdae i Minyeon na doczepkę. Wszyscy posłali zziajanemu Xiu pytające spojrzenia.
   - Nic nie mów, chciałeś się pochwalić randką z nooną. - stwierdził Sehun wskazując na Jieun. Niemal wszyscy zdębieli, słysząc jego wypowiedź, no bo zaraz, Oh Sehun przecież nie używa honoryfikatów w stosunku do nikogo.
   - Ty... powiedziałeś noona? - Luhan wytrzeszczył oczy, wpatrując się ze zgrozą w swojego chłopaka. Ktoś zabrał jego Hunniego, a podmienił na tego względnie miłego gościa. No może nie do końca miłego, no ale zawsze to jakiś postęp.
   - Ej no to jest dziewczyna i w stosunku do niej mogę użyć noona, bo na to zasługuje płeć piękna, nie uważasz Lu? - Sehun nadął policzki i zmarszczył brwi, okazując tym swoje naburmuszenie.
   - Nie o to mi chodziło... - zaczął Minseok, ale zaraz przerwał mu Chanyeol, częstujący wszystkich ciasteczkami. Dodatkowo Jongdae rzucił jakimś żartem i ponownie przy stoliku zapanował chaos.
   Xiumin zmarszczył brwi czując, że coraz bardziej się wścieka. Nie lubił kiedy się go nie słuchało i nawet Jieun, która zauważywszy jego naburmuszoną minę, starała się go jakoś uspokoić, nie pomagała.
   - DO CHOLERY JASNEJ JUNMYEON I YIFAN CHYBA SĄ RAZEM! - Minseok zakrył usta dłonią, gdy zorientował się, że swoim wybuchem zwrócił uwagę dość sporej części ludzi siedzących na dziedzińcu. Wokół zapanowała cisza i jedynym, co ją zakłócało był nerwowy śmiech Chanyeola.
   Na szczęście milczenie trwało dosłownie chwilę, bo zaraz uczniowie praktycznie rzucili się, by plotkować. Minseok popatrzył niepewnie na znajomych i usiadł ciężko na ławce, czekając aż do wszystkich dotrze ta niewątpliwie szokująca informacja. Aktualnie wszyscy wpatrywali się w niego z niedowierzaniem, a Chanyeolowi nawet szczęka opadła, a z buzi wysypały mu się w połowie zmielone ciasteczka. Był to widok niewątpliwie obrzydliwy, co wywołało jęki obrzydzenia reszty i głupawy śmiech Sehuna, Jongina i Tao. Przynajmniej wszyscy się ocknęli.
   W sumie nie bardzo było się czemu dziwić, bo cała dziesiątka wiedziała, że prędzej czy później to nastąpi. Dlatego właśnie Xiumin nie był w stanie pojąć ich szoku, no ale przyzwyczaił się, że często najzwyczajniej w świecie nie ogarniał, więc możliwe, że to był właśnie jeden z takich momentów.
   Baekhyun potarł twarz dłońmi i spojrzał niepewnie na Minseoka, by upewnić się, że ich nie wkręca. No bo jak to... jeszcze niedawno  Yifan i Junmyeon nie potrafili przebywać razem w jednym pomieszczeniu, a teraz nagle są razem? Jakby się nad tym zastanowić to nie takie nagle, no ale tak czy siak, Baekhyun czuł się jak matka, której dziecko nagle dorosło. Prawdopodobnie już nie będzie mógł im przeszkadzać, bo zanim się obejrzy, niewinny Myeonnie przestanie się płoszyć i nie będzie się bał publicznych czułości.
   - Czy ty powiedziałeś właśnie, że oni się zeszli? - powoli spytał Baekhyun, jakby ważąc każde słowo.
   - Chyba tak, bo zaraz powinni tu być, radośnie trzymając się za ręce. - Xiumin obejrzał się przez ramię i zobaczył parę, znajdującą się dosłownie parę metrów od ich stolika.
   - O wilku mowa. - Wesoło zawołał Jongdae, szczerząc się jak nigdy. Baekhyunowi natomiast mina zrzedła i jakby nie bardzo miał pomysł co ze sobą zrobić. Na twarzach reszty chłopaków pojawiły się szerokie uśmiechy i w momencie, gdy Junmyeon i Yifan wreszcie się przy nich znaleźli, zaczęli wiwatować wykrzykując jakieś kompletnie bezsensowne bzdety o ślubie i gromadce dzieci. Yifan tylko wywrócił oczami, obejmując ramieniem swojego chłopaka (dalej nie do końca dotarło do niego, że nareszcie mu się udało zdobyć Krasnala).
   - Czemu nie uprzedziliście, że postanowiliście zrobić szopkę na długiej przerwie, co?  - Luhan wyrzucił w górę ręce, po czym okręcił się dookoła, jakby chcąc pokazać ogrom ludzi poruszonych informacją o nowym związku.
   - Właśnie. Moglibyśmy zrobić z tego jeszcze lepsze show! - Jongdae kompletnie zapomniał o tym, że do tej pory obejmował Minyeon i wstając niechcący wyrwał jej kosmyk włosów. Dziewczyna zapiszczała z bólu, który notabene wcale nie był taki znowu wielki, no ale która przedstawicielka płci pięknej pozwoliłaby uciec szansie na zdobycie zainteresowania zmartwionego przystojniaka. Nawet jeśli Chen był jej chłopakiem i to już całkiem długo, jak na jego możliwości. Poza tym, dziewczyny najwyraźniej lubią grać słodkie, niewinne i poniekąd słabe stworzonka, które potrzebują jakiegoś silnego mężczyzny, który ochroni je przed całym złem tego świata. Strategia dziwnym trafem niosąca korzyści obu stronom. Kobiety są dzięki temu adorowane, a mężczyźni myślą, że są tą silniejszą płcią.
   - Nikt by tego nie przeoczył! Może nawet byśmy zdobyli jakieś nagrania albo zdjęcia z waszej chwili sam na sam? - Mruknął Tao, pocierając palcem podbródek. Kris zmroził go spojrzeniem, a Junmyeon, czując się już prawie zupełnie swobodnie, zaśmiał się wesoło i nieznacznie przybliżył do boku Yifana. - No co, nie patrz tak na mnie! To by było hitem internetu!
   Dalsze wywody chłopaków nie były czymś wyjątkowo ciekawym. Generalnie każdy próbował dokuczyć świeżo upieczonej parce, ale nie bardzo im to wychodziło, zważywszy na poziom euforii Junmyeona i Yifana. Kris oczywiście starał się zachować kamienną twarz, ale gołym okiem było widać, że cieszy się jak dzieciak. Głupawy uśmiech nie schodził mu z twarzy i większośc uczniów aż przecierała oczy ze zdziwienia, bo tak na dobrą sprawę, spora część, jeśli nie większość z nich, widziała go w takim wydaniu po raz pierwszy. Kto by pomyślał? Bad boy Kris najpierw wstępuje do drużyny koszykarskiej, a kilka miesięcy później trzyma za rękę członka tak zwanego homo kółeczka i szczerzy się jak idiota...
   Jakież to zawiedzione musiały być wszystkie fanki jego mrocznej strony! Ich obiekt westchnień zmiękł przez jakiegoś tam mało rozpoznawalnego trzecioklasistę! Ponad rok westchnień i budowania ołtarzyków poszedł na marne!
   Z drugiej strony, były też dziewczyny, które wręcz piszczały na widok uroczej pary. Dla nich widok Junmyeona i Yifana był w stanie zastąpić conajmniej dzienną dawkę cukru. Automatycznie życzyły im wszystkiego najlepszego i były gotowe wydrapać oczy komukolwiek, kto chociażby powiedział o nich złe słówko.
   A chłopcy? Cóż... dla męskiej części szkoły takie nowinki nie były czymś wyjątkowo ciekawym. Jedynie co poniektórzy zastanawiali się czy może coś bardziej perwersyjnego kryje się pod płaszczykiem uroczej nowej parki, ale nie zastanawiali się nad tym długo.
   Tyle różnych zdań i to wszystko praktycznie w ciągu dziesięciu minut. Plotki oczywiście szybko się rozniosły i w efekcie, po tym jak ostatni tego dnia dzwonek nareszcie zadzwonił, cała szkoła aż huczała od wszelkiego rodzaju historyjek.

***

   Baekhyun przekręcił się na plecy i założył ręce pod głowę. Zawsze uważał, że łóżko Junmyeona było wygodne, ale w tej chwili szczególnie mu pasowało. Przyszedł do przyjaciela zaraz po tym, jak zauważył, że Yifan poszedł na trening. Oczywiście Baek widział wszystko, co zaszło pod drzwiami frontowymi domu Junmyeona i po prostu nie wierzył własnym oczom. Może i przesadzał, ale widok Yifana całującego jego najlepszego przyjaciela był szokujący i w pewien sposób denerwujący. Baek już dawno zauważył, że wraz z tym jak Jun zbliżał się do Krisa, jednocześnie oddalał się od niego. Baekhyun bał się, że Suho na tyle zatraci się w pierwszym związku, że kompletnie zapomni o przyjaciołach. Co prawda od wielkiego wydarzenia minął już ponad tydzień i wszystko trochę przycichło, jednak pojedyncze osoby wciąż posyłały parze nieprzychylne spojrzenia, bądź szeptały na ich widok. Inna sprawa, że mając takich przyjaciół, Junmyeon nie był w stanie ich olać. Gdyby chociaż spróbował, sami by do niego przyszli i przemówili do rozsądku. Znając ich, każdy możliwy sposób byłby dobry.
   - Jun, zauważyłeś, że odkąd wszyscy się sparowali, jakoś rzadziej spędzamy czas razem? - Baekhyun przekręcił się na bok i spojrzał na siedzącego po turecku przyjaciela. Suho trzymał w dłoniach telefon i co chwilę odpisywał na kolejne wiadomości od Yifana. Nie to żeby Baek miał coś przeciwko, bo niby po zejściu się z Chanyeolem robił podobnie, ale mimo wszystko wolał by Jun skupił się na tym co on ma do powiedzenia, a nie na kolejnym nic nieznaczącym sms-ie od Krisa.
   - Nie, dlaczego? Przecież w szkole praktycznie cały czas jesteśmy razem... - Junmyeon odrzucił telefon gdzieś na pościel, ale mimo to bardzo kusiła go możliwość pisania z Yifanem. Dziwnym sposobem, od momentu kiedy oficjalnie stali się parą, na każde wspomnienie o blondynie żołądek Junmyeona wykonywał efektowne salto, co nie wiedzieć czemu szło w parze z rumieńcem.
   - W szkole, owszem, ale kiedy ostatni raz byliśmy gdzieś wszyscy razem? - Baekhyun westchnął ciężko. - W sumie to nawet w szkole nie trzymamy się razem, bo Chen ciągle znika z Minyeon, a Minseok zaszywa się w bibliotece z Jieun. Luhan i Sehun są jak bliźniaki syjamskie, a Pandorożec chyba nadużył jakiegoś super glue, bo już nawet nie potrafią się od siebie odkleić chociażby na chwilkę. Zostaliśmy my plus Chanyeol i Yifan, bo Kai z Kyungsoo ostatnio na każdej przerwie gdzieś znikają.
   - Przesadzasz, bo jakieś dwa tygodnie temu byliśmy wszyscy u mnie, a jeśli chodzi o nasze wszystkie kochane pary to cóż... wiosna? - Junmyeon uśmiechnął się delikatnie i schylił się, by poczochrać włosy przyjaciela. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Baekhyun po prostu po raz kolejny wpadł w swój ponury nastrój i będzie teraz szukał problemów praktycznie wszędzie. Najlepszym sposobem na przetrwanie tego było po prostu przytakiwać.
    - Wiosna... też mi coś. To nikogo nie usprawiedliwia. - Baekhyun rozchmurzył się trochę, czując coś miękkiego, ocierającego się o jego plecy. Po chwili Kot z gracją przeszedł przez nogi Baeka i ułożył się pomiędzy przyjaciółmi. Trącił nosem dłoń Baekhyuna, dając tym samym do zrozumienia, że potrzebuje trochę pieszczot.
   - Widzisz? Kot nie ma zamiaru się od ciebie odsuwać i ja raczej też się nigdzie nie wybieram. Chanyeol skoczyłby za tobą w ogień, więc nie masz się co przejmować. - Junmyeon zaśmiał się cicho, widząc Baekhyuna, który niczym zafascynowany gładził miękkie futerko Kota. - Poza tym, wszyscy jesteśmy przyjaciółmi i wiemy o sobie tyle zawstydzających rzeczy, że nie wiem czy którykolwiek z nas miałby ochotę się kłócić, albo wyłamać. To zbyt ryzykowne.
   Obaj wybuchnęli głośnym śmiechem, przypominając sobie, jak kiedyś Jongin pokłócił się z Kyungsoo i przez to dość sporo osób dowiedziało się o tym, że Kai jeszcze do niedawna spał przy zapalonym świetle. Od tej pory wszyscy unikali kłótni jak ognia. Nikt nie chciał żeby jego zawstydzające sekrety ujrzały światło dzienne.
   Junmyeon podrapał Kota za uchem i oparł się o ścianę, przy której stało łóżko. Już dawno nie spędzał czasu tylko z Baekhyunem i musiał przyznać, że trochę za tym tęsknił. W końcu przyjaźnili się już tak długo, że pomimo denerwującego charakteru Baeka, Jun nie lubił dłuższej rozłąki. Szkoda tylko, że teraz Yifan skutecznie odwracał jego uwagę. Oczywiście Kris nie robił tego specjalnie. Po prostu taki urok zakochanych.
   - Zjadłbym lody... - mruknął Baekhyun, wpatrując się w uroczy pyszczek Kota.
   - Mama chyba jakieś kupiła to możemy wziąć. - Junmyeon podniósł się z łóżka i zaplótł dłonie na piersi, czekając aż Baek uwolni się od łasego na pieszczoty futrzaka.
   Razem zeszli na dół i już po chwili nakładali sobie czekoladowe lody. W międzyczasie do kuchni wpadły bliźniaki, jakby wyczuwając słodycze, a państwo Kim tylko krzyknęli z salonu coś o tym, że nie można jeść zbyt dużo lodów. Oczywiście wiedzieli, że dzieci ich nie posłuchają, ale przynajmniej mieli czyste sumienie. Taki rodzicielski obowiązek...
   - Yifan mówił, że Chanyeol dołączył do drużyny. - Junmyeon włożył do ust pełną łyżkę lodów i aż mruknął czując słodki smak czekolady.
   - No tak, jakiś tydzień temu. - Baek skończył nakładać lody dla Taemina i podał dzieciakowi talerzyk, po czym wszyscy przenieśli się na taras. Kwietniowe słonko tak przyjemnie grzało, że aż szkoda było nie skorzystać.
   - Chanyeol hyung gra w koszykówkę? - Jinki podskoczył podekscytowany i w ostatniej chwili uratował lody przed bliskim spotkaniem z podłogą. Mało brakowało, a straciłby deser.
   - Też bym chciał grać w kosza! - Taemin napchał buzię lodami tak, że aż z trudem mógł to przełknąć.
   - Piłkę do kosza macie w garażu, a kosz jest przecież przykręcony tam... - Junmyeon wskazał palcem wspomniane miejsce. - Możecie sobie pograć.
   Bliźniaki pobiegły po piłkę, a Junmyeon i Baekhyun w tym czasie rozsiedli się na krzesłach ogrodowych, które pan Kim dosłownie wczoraj wyciągnął z garażu. Gdyby nie fakt, że jutro ponownie czekały ich zajęcia, byłaby to jedna z bardziej przyjemnych chwil.
   Jinki wrócił z piłką, o mało nie zabijając się po drodze o własne nogi. Pociągnął starszego brata za rękaw bluzy i podskoczył podekscytowany. W tym samym czasie Taemin znalazł się po drugiej stronie Junmyeona i teraz obaj wlepiali błagalne spojrzenia w brata.
   - Hyung zagraj z nami! - prosił Jinki, a Taemin ochoczo potakiwał.
   - Chłopaki... - Junmyeon skrzywił się nieznacznie. Chciałby zagrać z braćmi, ale niestety nie mógł. - Nie umiem.
   Baekhyun wybuchnął głośnym śmiechem, o mało nie przewracając się na krześle. Nie mógł uwierzyć w to, że Jun do tej pory nie nauczył się czegoś tak prostego jak rzut  piłką do kosza. To już zakrawało na dobry  żart.
   - No nie gadaj Jun, że grać w kosza nie umiesz? - Cała czwórka odwróciła się gwałtownie w stronę, z której dobiegał głośny śmiech Chanyeola, który akurat pojawił się z Yifanem w ogrodzie. Baekhyun błyskawicznie się rozpromienił, a bliźniaki pobiegły przywitać wielkoludy, jak to lubiły ich nazywać.
   Yifan uśmiechnął się delikatnie i przychylił się by objąć ramiona Junmyeona. Oparł brodę na jednym z nich i cmoknął swojego chłopaka w policzek.
   - Mój Kransal nie nauczył się grać w kosza? - droczył się z zawstydzonym Suho. - Może bym cię nauczył, co?
   - Przestań... - odparł słabo Junmyeon. Rumieńce już zaczęły pojawiać się na jego policzkach, przez co miał ochotę schować się gdzieś głęboko pod ziemią. Najlepiej z dala od Baekhyuna, który po raz kolejny zaczął robić sobie żarty z nieśmiałości przyjaciela, jednocześnie przyciągając Chanyeola bliżej siebie.
   - Chodź. - mruknął, chwytając Junmyeona za rękę, w drugą biorąc piłkę. Pociągnął go w stronę kosza zamontowanego na ścianie domu i uśmiechnął się głupkowata, słysząc Baekhyuna zatrzymującego bliźniaki. Wiedział, że chwila spokoju długo nie potrwa, ale zawsze to te kilka minut w ciszy i takie tam.
   Przystanęli przed koszem i Yifan uśmiechnął się półgębkiem, podając Krasnalowi piłkę. Zaraz po tym stanął za nim i nakierował jego dłonie we właściwy sposób. Kilka razy pokazał Junmyeonowi w jaki sposób powinien ruszyć nadgarstkiem oraz resztą ciała. Potem razem rzucili piłkę, która odbiła się od kosza i wylądowała niedaleko.
   - Jeszcze raz? - Yifan podniósł piłkę i podał ją Junmyeonowi, który niepewnie okręcił ją w dłoniach i spuścił wzrok na własne buty. - Oj no dasz radę.
   - Właśnie, że nie. - burknął Jun, schylając głowę jeszcze niżej. Poczuł na biodrach dłonie Yifana i zagryzł dolną wargę. Takie gesty kompletnie wytrącały go z równowagi.
   - Dlaczego, hmm? - Kris przyciągnął drobnego chłopaka bliżej i delikatnie odebrał mu piłkę. Jakoś nagle stracił ochotę na koszykówkę.
   - To przez ciebie. - prychnął Junmyeon, przeklinając w myślach swoje czerwone policzki.
   - Aż tak tragiczny jestem? W drużynie mówili co innego. - Yifan zaśmiał się cicho, targając włosy Krasnala.
   - Nie, po prostu...- Jun przełknął z trudem ślinę, po czym spojrzał na Yifana i wypchnął do przodu dolną wargę. - Nie dajesz mi się skupić.
   Kris zamrugał kilkakrotnie, po czym szeroko się uśmiechnął i przytulił Junmyeona. Nie miał pojęcia, jak ktoś może być tak rozbrajająco uroczy. Chociaż może to po prostu jego subiektywne odczucie... w każdym razie Krasnal rozczulił go chyba do granic możliwości.
   Yifan usłyszał bliźniaki krzyczące coś o tym, że już dłużej nie wytrzymają i chcą grać. Tak jak przypuszczał, nie miał z Krasnalem zbyt dużo czasu, no ale mówi się trudno. Cmoknął Junmyeona w policzek i uśmiechnął się delikatnie.
   - Następnym razem się nie wykręcisz. - mruknął, czochrając grzywkę chłopaka.

*~*~*

Serdecznie witam Suza Na, Charlotte M., aniunius, Fawnnie B i Tygrysek Sehuna! ^^ 
Tym razem niestety nie zdążę odpowiedzieć na komentarze + przepraszam za kiepskiej jakości rozdział, ale wyjątkowo ciężko mi się to pisało ;_; 

Do następnego~! 
XOXO

   

17 komentarzy:

  1. Chyba dostałam cukrzycy w połączeniu z próchnicą xDD
    Słodkie KrisHo jest jak 3 kg lodów czekoladowych z miodem, albo herbata z 6 łyżeczkami cukru. Ale o dziwo nie zemdliło, tylko banana na twarzy sprawiło (Huh, funkcja słabych rymów mi się włączyła)
    Muszę udać się do lekarza, bo przez całą scenę z koszem piszczałam jak głupia. A jak nie, to powinnaś dawać zwolnienia ze szkoły, bo ja nie mam zielonego pojęcia jak jutro będę funkcjonować xDD
    Mam nadzieję, że wytrzymam ten tydzień. Unni, weny i jeszcze raz weny!
    HWAITING! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. OMO OMO OMO *__*
    Naprawdę uwielbiam takie fluffowe rozdziały w Twoim wykonaniu. Moje serce się roztapia i jakoś humor mi się poprawia. Uwielbiam to Krisho i Myeona. Boziu, gdyby on był taki niewinny w prawdziwym życiu :)
    Nie wiem co mogę więcej napisać, nie stać mnie dzisiaj na produktywny komentarz, więc mam nadzieję, że mi wybaczysz.
    Czekam na kolejny z niecierpliwością i życzę dużo weny :)
    Hwaiting! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Za późno dla mnie *^* Komentarz napiszę jutro <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 dni opóźnienia . Wybacz Unni :3 Komentarz będzie krótki .Tak jest 7.16 , a za 4 minuty wychodzę na autobus . Nienawidzę szkoły. Tak bardzo, ale co poradzisz trzeba chodzić to nasz zasrany obowiązek. Odwołuje to co pisałam kiedyś . Kocham Becona < 3 Kaebsong :3 A więc co do rozdziału ... kurde na telefonie trudno się pisze . No nic cieszę się , ze się kochają :3 HWAITING !

      Usuń
  4. popłakałam się... ze śmiechu xD
    DZIĘKUJE CI KOBIETO <3
    jak Ty to robisz, ze potrafisz tak łatwo... poprawić humor? :D
    czekam czekam na kolejne! <3
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Awwww jakie to slodkie para trzymającą się za ręce,i xiumin,z chmurami,omomomom jestem,taka happy chociaz myslalam ze bd xiuchen ale,chyba nie!:'(Oooooo biedny baeki musli ze in sie banda rozwal smutne ale może w nastepnym rozdziale zrobia razem cos fajnego,i bd fajnie.... SUHO nie umieć grac w koszka kris,go uczy boże jake to slodkie i nie uch milość mnie rozwala kocham isc jak reszta jiz nie mogę sie doczekac co dalej no,i jeszcze bliźniaki takie slodkie onomomomo sama słodycz<3<3<3 Powodzenia i went<3<3<3:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ajajaj jak ja kocham to opowiadanie > 33
    Tyle słodkości * _ *

    OdpowiedzUsuń
  7. omomom *-*
    ta słodycz mnie zabiła [*]
    cudowny rozdział :3
    Weny~♥

    OdpowiedzUsuń
  8. To było takie... Takie... No takie cudownie słodkie! ;w; UWIELBIAM opowiadania, gdzie Xiumin ma więcej niźli jedną linijkę, więc nawet nie wiesz, jak się cieszę, że u Ciebie występuje chociażby trochę więcej <3 A co do Jieun (nauczyłam się pisać jej imię, nawet mi się podoba - muszę się jeszcze nauczyć wymawiać haha), chociaż chyba zaczynam się do niej przekonywać... Sama nie wiem, właściwie, to nadal myślę, że XiuChen byłby lepszy :(
    Uwielbiam Twoje momenty KrisHo, nawet, jeśli wcale ich nie shipie! Tak cudnie to opisujesz, że aż cukrzyczy chyba dostanę, aww <3 No i troszkę mało BaekYeola, ale nawet się nie odzywam, bo sama mówiłaś, że nie jesteś z tego rozdziału zadowolona. Ale ja nie narzekam - było słodko, fluffiasto i cudownie <3
    Weny i mnóstwo pomysłów (ale mam dziś dobry humor!)
    xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Unni, dzisiaj nie jest mój dzień do komentowania, więc jeśli komentarz będzie dziwny/oszczędny/krótki, to wybacz~
    So~ To było takie urocze jak Xiu z Jieun oglądali sobie chmurki!^^ Wyobraziłam to sobie, aw*^* Taka sielanka, słoneczko, ciepełko, a tu pizd, KrisHo lezie za rączkę przez dziedziniec XD Reakcja Xiumina - też tak czasem mam. Najpierw nie słucham, przytakuję, a zaraz takie: ALE ŻE WUT? No, ale w każdym razie - potem nasze GejKółeczko i również reakcja godna uwagi xd Uśmiałam się, powiem ci :D Serio xd I potem przyszła nasza ukochana parka <3 To takie przeurocze^^ W ogóle że też YiFan się nie wstydzi O.o Bo Suho to jak zawsze, ale on? Zaskoczenie O.O Ale i tak nadal go nie lubię XD
    Ojeeej, zazdrosny Baek <3 To słodkie~ W sumie racja, że Jun spędza z nim mniej czasu :< To przykre;-; Ale dobrze, że się ułożyło^^
    Potem looodyyy*^* Bliźniaki to takie małe szczęściarze, że mają takich hyungów^^ Pozazdrościć~
    Potem akcja z koszykówką - aaaw, krishofeelsy i w ogóle*.* A tak a propos to ja też nie umiem grać w kosza XD So sad._.
    Ale cóż, ułomy już tak mają xd
    Rzeczywiście krótko wyszło;-; Ale mam nadzieję, że nie jesteś zła;_;
    Życzę ci mnóstwo weny i czasu <3
    Kocham cię, unni.
    Twój Diabełek~ <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja Ci dam zaraz ,,kiepskiej jakości rozdział''! Był mega fajny i uroczy! ^^ W ogóle, kurdę, miny tych wszystkich ludzi musiały być naprawdę niesamowite, widząc przechadzającego sie Fana i Jun, trzymających się za ręce. Pewnie ich policzki, aż piekły z zazdrości, nawet jeśli byli gejami. xD Oczywiście KrisHo. XD
    W ogóle to takie fajne, że teraz każdy ma kogoś, jednak w sumie to smutne, że Baekhyun zaczął zauważać, że wszyscy się nieświadomie od siebie oddalają, ale to chyba tak już u zakochanych jest, że zatracają się w miłości. XD No cóż, mam nadzieję, że to tylko takie maęł oddalenie, i wszyscy będą mimo wszystko dalej spędzać czas razem. ^^
    Jeny Junnie, jak można nie umieć grać w kosza? :O W jakim wieku ty żyjesz?! Oh, twój Kris na pewno ochoczo cie nauczy grac, jestem tego pewna, no i nie tylko tego.
    Oh, Byun... czy to nie urocze że tak sie martwi o swojego ''małego synka''? Naprawdę coś jest w tym słodkiego, że tak sie przejmuje i zamartwia faktem przepełnionym zazdrością, że Junmyeon może się od niego oddalić. W sumie, kto by chciał, aby jego najlepszy przyjaciel osunął sie od niego i spędzał o wiele mnie czasu, kiedy to sie do niego tak przywiązało? Na pewno nikt.
    No cóż, nie wiem co więcej napisać, bo moja głowa jest pusta w tym momencie, xD Ta nadchodząca matura źle na mnie wpływa. Xd
    Pozdrawiam, weny, i tak dalej~~ <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominowałam Cię do Liebster Award :3
    Więcej informacji tutaj: http://hugiesss.blogspot.com/2014/03/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę późno komentuje, ale ostatnio byłam zalatana przed wyjazdem i nawet zwolniłam się z kilku godzin w szkole, aby wszystko ogarnąć ( tyle do roboty, a ja czytam FF xd )
    W sumie wiele sie nie działo, ale było tak strasznie urocze <3 Kris i Suho to umieją zrobić niezłe przedstawienie. W sumei spodziewałam się tego, że wszyscy będą tym tak poruszeni, kiedy ci wyszli trzymając sie za rączkę :3 Ale szkoda, że nie powiedzieli znajomym, oni by już im zapewnili lepszą publiczność i może jakąś sesję zdjęciową xD
    I kurcze, jak można nie umieć rzucać do kosza? Jak czytałam o tym, to od razu przypomniał mi się Sheldon z Teorii Wielkiego Podrywu. Ach, uwielbiam jego postać <3 Tez był tam odcinek, co próbowali grać w koszykówkę... przy nich Suho wypada jak gwiazda NBA xD
    W sumie nie wiem co jeszcze napisać ;< Czekam na jakieś KrisHo w samotności, wieczorkiem przy rozdziewiczaniu Seuho <3
    Weny~!

    OdpowiedzUsuń
  13. hahah zostałam mile zaskoczona gdy zobaczyłam pod notka swój pseudonim ;d bardzo dziękuje za powitanie xd <3 a co do notki koleżanki u góry chyba zabrały mi moje myśli i wrażenia po przeczytaniu tego tekstu ;3 ja od siebie tylko dodam tak króciutko, że bardzo przyjemnie czytało mi sie tą część (z resztą jak każdą poprzednią) i z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń ;d całuje mocno ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Haał słiiitt, omgggg ;;;;;;;
    Dlaczego to jest takie urocze.
    Dlaczego oni są tacy uroczy.
    Dlaczeeeegoooooo noo ;;
    Rzygam tęczą i płaczę z feelsów, thanks ;;

    OdpowiedzUsuń
  15. nominowałam cię do Liebster Award. Więcej informacji tutaj:
    http://obsession-equos-love.blogspot.com/2014/03/jeej_23.html

    OdpowiedzUsuń