The Art of Attraction XX

Układ 


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Mimo iż po meczu dla większości szkolnej społeczności bad boy Kris stał się po prostu Krisem, wciąż masa osób najzwyczajniej w świecie się go bała. Dlaczego? Yifan nie bardzo wiedział skąd wziął się ten jego wizerunek. Prawda, już pierwszego dnia był opryskliwy i odtrącał niemal wszystkich, którzy się do niego zbliżyli, ale... w sumie to jednak mogło być przyczyną strachu. Potem te plotki o tym, że zabił kogoś za działkę marihuany, a na domiar złego jeszcze ktoś widział jak Amber wcisnęła mu papierosa do ust, twierdząc, że powinien wreszcie spróbować. Najwyraźniej gdzieś pomiędzy jedną wredną odzywką a drugą stał się Krisem, ewentualnie Panem Aspołecznym. W tym samym momencie zniknął Wu Yifan, co poniekąd było trochę smutne.
   Prawda była taka, że w sumie jak większość bad boy'ów, wcale nie był znowu taki twardy. Po prostu tego nie pokazywał. Prawdopodobnie tylko Tao w pewnym stopniu domyślał się jak Yifan denerwował się przed randką z Junmyeonem. Może jeszcze Yixing, który właśnie siedział z nimi w pokoju Krisa.
   Wbrew przekonaniom większości uczniów, zaciszne cztery kąty Yifana wcale nie przypominały sali tortur albo, co dziwniejsze, wnętrza kościoła satanistów. Nikt nie miał pojęcia, skąd te pomysły, ale tak właśnie wyobrażano sobie jego pokój. W rzeczywistości ściany pomalowane były na spokojny odcień szarości. W pokoju znajdowało się też ciemne biurko, łóżko przykryte granatową narzutą, szafa, kilka zdjęć ze starej szkoły, jakieś medale i mały kosz przyklejony do ściany. Zapewne nikt by się czegoś takiego nie spodziewał.
   Yifan westchnął cicho i wymierzył plastikową piłką do kosza zawieszonego na ścianie przeciwległej do łóżka. Starał się nie zwracać uwagi na Tao i Yixinga umilających sobie czas na dywanie. Jeszcze trochę i zaczną pieprzyć się jak króliki przy przypadkowych świadkach. Nie to żeby teraz to robili. Po prostu Yifan uważał, że wpychanie języka do gardła faceta na dywanie swojego przyjaciela jest nieco niesmaczne. Pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Jeśli miałby ochotę na gejowskie porno, prawdopodobnie znalazłby jakiś filmik w internecie zamiast przyglądać się poczynaniom Pandorożca. No ale kto by się przejmował jego zdaniem...
   Opadł na materac, zaplatając dłonie na karku. Miał nadzieję, że chłopcy wreszcie przestaną, bo jak nie to chyba nie będzie miał wyjścia i własnoręcznie ich wykopie. Jest też opcja, że po prostu sam wyjdzie. Może złożyłby wtedy niezapowiedzianą wizytę Krasnalowi? To mogłoby być ciekawe. Niemal widział i nawet czuł złość Junmyeona. Bezsprzecznie stałby się ofiarą jego drobnej pięści.
   - Naprawdę musicie to robić na MOIM dywanie? - burknął, ściskając kciukiem i palcem wskazującym nasadę nosa. Może gdyby ten cholerny anglista nie wpadł na swój genialny pomysł z projektem, Yifan w tym momencie spokojnie szwendałby się z Tao i Amber. Najpewniej pomagaliby jej znaleźć nowy sklep dla skate'ów i na tym kończyłyby się ich zmartwienia, a teraz? Teraz Yifan w kółko zastanawiał się jak przekonać do siebie Junmyeona, gdzie go zabrać, jak pozbyć się Tao i Xinga pożerających swoje twarze? I po co to wszystko?
   Zitao odkleił się od swojego chłopaka z głośnym mlaśnięciem, po czym posłał Yifanowi pytające spojrzenie. Nie ma nic gorszego od pytających spojrzeń, a przynajmniej tak twierdził Kris. Przecież po to człowiek ma język żeby go używać, ale najwyraźniej Zitao postanowił znaleźć dla niego lepsze zastosowanie. No tak, bo po co z kimś rozmawiać skoro można się całować?
   - Taozi czy ty chcesz go w końcu udusić? Ewentualnie zafundować pranie mózgu? Jeszcze chwila, a będzie się ślinił jak jakiś psychopata albo coś. - Yifan usiadł na łóżku i machnął ręką w stronę rozmarzonego Yixinga.
   - Przesadzasz. - prychnął Tao. Skrzyżował nogi i niczym dziecko chwycił się za stopy, po czym spojrzał na przyjaciela jak zbity pies. - Powiedz mi gdzie go zabierzesz. - poprosił przeciągając samogłoski.
   - Xinga?
   - Nie udawaj pajaca. - Tao wywrócił oczami, opierając ręce za plecami.
   - Skoro nie powiedziałem ci aż do teraz to raczej marne szanse, że nagle zmienię zdanie i zamienię się w Baekhyuna, który bardziej przypomina nastolatkę niż faceta na poziomie. - Yifan zaplótł ramiona na piersi i oparł się plecami o ścianę przylegającą do łóżka. Nie miał zielonego pojęcia dlaczego Tao aż tak zależało na poznaniu miejsca docelowego randki, ale postanowił to wszystko po prostu zignorować. Najzwyczajniej w świecie istniało ryzyko, że jeśli Zitao dowie się dokąd Yifan zabiera Junmyeona,  nie będą mieli spokoju. Znając życie przypałętałby się taki Chen i Xiumin, a potem jakieś zdjęcia w gazetce szkolnej, albo w internecie...
   - W tym sęk, że ty przeżywasz jak nastolatka... - mruknął obojętnie Zitao.
   - Ja?! Nie! - Yifan prychnął, zaplatając ramiona na piersi. Wcale nie przeżywał randki z Junmyeonem. W życiu.
   - Jak uważasz... - Zitao zachichotał cicho. Nie potrafił pojąć jakim cudem dwójka tak niedojrzałych chłopaków mogłaby się zejść. Chociaż może to właśnie dlatego tak ich do siebie ciągnęło? Nikt nie powiedział, że przeciwieństwa muszą się przyciągać. W sumie Myeon i Yifan na swój sposób się różnili i chyba tylko byli tak samo niedojrzali.
   Na całe szczęście Tao postanowił zostawić Krisa w spokoju z czego Yifan był bardzo zadowolony. Dla Zitao to mógłby nawet biegać po łące pełnej kwiatów, bo on i tak wiedział swoje. Yifan wpadł po uszy i raczej łatwo się nie wygrzebie, o ile przy obecnym stanie rzeczy w ogóle miałby ochotę się wygrzebywać.
   Tao oczywiście dalej obstawał przy swoim porównaniu Yifana do nastolatki. No przecież nikt normalny nie zastanawiałby się przez niespełna tydzień gdzie zabrać kogoś na randkę. Yifan za to, mimo iż nie mówił o tym głośno, cały czas szukał idealnego miejsca. Może było to spowodowane faktem, że dosadnie mówiąc, spieprzył sprawę i chciałby wszystko naprawić. Chociaż Tao byłby raczej skłonny obstawać przy opcji, że Pan Aspołeczny ma najzwyczajniej w świecie tremę. W sumie to rzecz ludzka, ale nie dla pozera jakim wciąż był Kris.

***

   Yifan odetchnął głęboko i z ociąganiem wyciągnął ręce z kieszeni bluzy. Nie chciał wyglądać jak idiota przed domem Junmyeona, ale nie mógł nic poradzić na to, że coś (najpewniej strach) powstrzymywało go przed zapukaniem do drzwi. Kilka razy przyszło mu do głowy, żeby najzwyczajniej w świecie sobie pójść, ale potem docierało do niego, że prawdopodobnie tym zniszczyłby już i tak marne szanse na naprawienie relacji z Junmyeonem. Chociaż w sumie Krasnal pojawił się na meczu i w ogóle, więc czemu niby szanse miałyby być marne?
   Kris przeczesał dłonią włosy i odetchnął głęboko. Czemu on się zasadniczo tak denerwował? Przecież najwyżej Jun go wykopie z domu i tyle. Cóż... chyba właśnie dlatego Yifan się stresował.
   Nie chcąc dłużej sterczeć jak kołek przed domem Junmyeona, wreszcie zapukał do drzwi. Dłonie wepchnął w kieszenie bluzy i przybrał najbardziej obojętny wyraz twarzy na jaki było go w tej chwili stać. Ktoś kto chciałby doszukiwać się logiki w jego zachowaniu poniósłby sromotną klęskę.
   Zamek szczęknął i po chwili w drzwiach pojawiła się drobna postać czarnowłosego chłopca. Dzieciak zadarł głowę i uśmiechnął się uroczo, gdy rozpoznał gościa. Kris jedynie odetchnął z ulgą. Bał się, że drzwi otworzy któreś z rodziców Junmyeona, a wtedy sytuacja byłaby delikatnie mówiąc niezręczna.
   - Hej młody! Jest brat? - spytał, kucając żeby Taemin nie musiał zadzierać głowy. Jeszcze by sobie dzieciak kark skręcił albo coś.
   - No Jinki siedzi w salonie i ogląda Pororo. - Taemin uśmiechnął się uroczo, najwyraźniej zadowolony, że mógł pomóc gigantycznemu koledze hyunga.
   - Taa... super, a ten starszy jest? - Yifan z trudem powstrzymał się przed wywróceniem oczami. Wiedział, że z bliźniaków są niezłe ziółka i prawdopodobnie Tae od początku wiedział, że chodzi o Junmyeona tylko postanowił udawać niewiniątko.
   - Junmyeonnie hyung? - Taemin przyłożył palec do drobnych usteczek i spojrzał pytająco na Krisa.
   - No a masz innego starszego brata? - Yifan miał nadzieje, że dzieciaki takie jak Tae nie są w stanie wyłapać sarkazmu.
   - Mama mówi, że Jinki urodził się pierwszy...
   - Tak, chodzi mi o Myeona. - Yifan przerwał wypowiedź malca, nie bardzo mając ochotę słuchać wywodów siedmiolatka.
   - A no to hyung siedzi na górze i kazał mówić, że go nie ma. - Taemin ściszył głos, jakby właśnie zdradzał jakąś tajemnicę. Cóż, Krasnal najwyraźniej miał pecha, karząc dzieciakowi kłamać.
   - Co ty na to żebym wszedł i...
   - A co będę z tego miał? - Taemin przerwał Yifanowi. Na uroczą twarzyczkę wypłynął uśmiech małego diabełka i w tym momencie Kris był pewien, że dzieciak wcale nie jest taki niewinny na jakiego wygląda. Najpewniej za krycie Junmyeona też miał jakieś profity.
   - Czekolada? - Yifan uniósł brew, widząc malca kręcącego przecząco głową. Ktoś mógł go uprzedzić, że dzieci ostatnimi czasy stały się wyjątkowo pazerne...
   - Zabierzesz mnie i Jinkiego z tobą i hyungiem. - Tego Yifan się nie spodziewał. Dobra, może i zauważył, że bliźniaki były wyjątkowo przywiązane do brata, ale żeby wkręcać się na randkę? Chwila...
   - Skąd ty...
   - Słyszałem jak Baekhyun hyung rozmawiał z hyungiem. Braciszek chyba boi się z tobą iść, wiesz? - Yifan zacisnął usta w wąską linię. Ciekawość praktycznie go rozsadzała, a z drugiej strony istniała możliwość, że Taemin go wrabia.
   - Wiesz dlaczego się boi? - Zanim zdążył się chociażby zastanowić, maluch uśmiechał się zadowolony. Chyba właśnie do tego chciał doprowadzić. Przebiegłe te dzieciaki.
   - Powiem ci jak obiecasz, że nas ze sobą zabierzesz. - Siedmiolatek wyciągnął prawą rękę i albo Yifan źle go zrozumiał, albo chodziło o układ. Do czego to doszło, żeby taki bad boy jak Kris musiał zawierać umowy z siedmiolatkami? A wszystko dla jednego Krasnala.
   - Dobra, a teraz gadaj. - Po dłuższej chwili zastanowienia Yifan uścisnął drobną dłoń chłopczyka i westchnął ciężko. Naprawdę nie wierzył, że to robi. Właśniej jego pierwsza randka z Krasnalem zamieniła się w wycieczkę przedszkolaków. Przez to musiał odrzucić te wszystkie genialne pomysły i prawdopodobnie skończy się na tym, że pójdą w czwórkę do parku, na plac zabaw i do jakiejś restauracji w stylu McDonald. Na pewno w ten sposób zdobędzie Junmyeona.
   - Baekhyun hyung powiedziałby ci więcej pewnie, bo ja pamiętam tylko, że Myeonnie hyung mówił cos o tym, że jeśli go znów pocałujesz to chyba się wykończy. Mogłem coś pomylić... - Cała postawa Taemina przeczyła jego ostatnim słowom. Chłopiec doskonale wiedział o czym mówi i to przerażało Yifana. Ciekawe tylko, dlaczego Krasnal miałby się wykończyć?
   Kris uśmiechnął się półgębkiem i wstał z klęczek. Przeczesał dłonią włosy i dumny z siebie poklepał Taemina po głowie. To jasne, że Jun by się wykończył, bo Yifan tak świetnie całuje. Innej opcji nie ma.
   - To jak, wpuścisz mnie? - spytał po chwili widząc, że Tae wciąż nie ruszył się ze swojego miejsca w drzwiach.
   - Jasne hyung. - Taemin uśmiechnął się uroczo. W ułamku sekundy z małego diabełka stał się aniołkiem. Zachowywał się jakby przed chwilą wcale nie zdradził Yifanowi paru raczej ciekawych tajemnic Junmyeona.
   Taemin chwycił wielką dłoń Krisa i pociągnął go w głąb domu. Zamknął za nimi drzwi i popchnął wielkiego kolegę starszego brata w stronę schodów. Sam natomiast pobiegł do salonu. Yifan skrzywił się słysząc podekscytowany głos chłopca. Zdecydowanie wolałby, żeby to wszystko potoczyło się inaczej.
   - Jinki szykuj się! Jak hyung nie wykopie Krisa hyunga z pokoju to idziemy na plac zabaw!
   - Wredne dzieciaki. - burknął pod nosem Yifan i z ociąganiem skierował się w stronę schodów. W sumie nie wiedział dlaczego tak się wlecze. Tak czy siak, skoro już dostał się do domu Junmyeona, Krasnal nie będzie miał wyjścia, zostanie zmuszony do durnego spaceru z bliźniakami.
   Odetchnął głęboko, stając przed drzwiami do pokoju Junmyeona. No to teraz będzie wesoło. Albo dostanie za naruszanie przestrzeni osobistej Krasnala, albo (co było mniej prawdopodobne) bez problemów pobiegną we czwórkę na plac zabaw. Chyba czas zainwestować w jakieś ochraniacze.
   Yifan otworzył z łoskotem drzwi, tym samym strasząc stojącego przy szafie Junmyeona. Wszystko byłoby normalne, gdyby nie fakt, że Krasnal zamarł z koszulką do połowy podciągniętą i wyrazem czystego szoku na twarzy. Z przerażeniem otaksował Yifana wzrokiem i dopiero patrząc na jego twarz zorientował się, że stoi prawie bez koszulki przed gościem, który definitywnie mu się podobał. Błyskawicznie poprawił ubranie.
   Na twarz Yifana wkradł się głupawy uśmiech i chyba tylko dlatego Junmyeon zorientował się, że bracia obiecali mu, że pod żadnym pozorem nie wpuszczą do domu żadnego z jego znajomych. Przewidział, że niektórzy (a może nawet wszyscy) będą próbowali wyciągnąć go z domu, żeby pomóc Krisowi, więc postanowił udawać, że nie istnieje. Jak widać, nie udało się.
   Zmarszczył gniewnie brwi i nie przejmując się, że Yifan wciąż stoi uśmiechając się jak pajac, wybiegł z pokoju z zamiarem zamordowania własnego rodzeństwa. Ktoś dziś pożałuje złamanej obietnicy.
   - TAEMIN NIE ŻYJESZ! - wrzasnął mijając Krisa, który mimo wszystko nieco bał się o życie siedmiolatka, więc chwycił wściekłego Krasnala w pasie i przyciągnął do siebie. Bądź co bądź chłopiec go wpuścił, więc Yifan chciał się jakoś odwdzięczyć, a przy okazji może maluchy odpuszczą wycieczkę do parku? - ZGINIESZ, SŁYSZYSZ MNIE?!
   - Hej, złość piękności szkodzi, wiesz? - Yifan delikatnie połaskotał Krasnala, którego notabene trzymał w żelaznym uścisku. Nawet nie przejmował się tym, że Jun robił praktycznie wszystko żeby się wyrwać.
   - Cicho bądź! Co ty tu w ogóle robisz, co?! - Junmyeon ponownie spróbował się wyrwać i wrzasnął sfrustrowany, gdy Yifan w odpowiedzi jedynie mocniej go ścisnął. - Co ja jestem przytulanka jakaś? Przestań!
   - Uspokój się... - Yifan wywrócił oczami. Starał się przy okazji nie śmiać, bo to prawdopodobnie tylko rozjuszyłoby już i tak rządnego krwi Krasnala. - Sam wszedłem. Drzwi były otwarte.
   Junmyeon zamarł i wziął głęboki oddech. Chyba powinien w takim razie przeprosić małego Tae. Nie powinien się tak drzeć i w ogóle.
   Z lekkim opóźnieniem dotarło do niego, że praktycznie rzecz biorąc jest przytulany przez Yifana. Otworzył szeroko oczy i przerażony chciał rzucić się do ucieczki, ale dotarło do niego, że raczej nie ma takiej opcji, bo i tak Kris go nie puści.
   Junmyeon poczuł, że rumieniec powoli wkrada się na jego policzki, kiedy Yifan zacieśnił uścisk i oparł głowę na jego ramieniu. Kris nie wierzył, że wciąż mu się nie oberwało za coś takiego no ale raczej nie powinien się tym martwić tylko korzystać.
   - Idziemy na spacer z chłopakami i uprzedzając twoje krzyki, nie masz wyjścia. - Yifan zachichotał cicho i cmoknął Junmyeona w policzek. - Szykuj się. - Rzucił niemal wybiegając z pokoju. Nigdy nie wiadomo jak Krasnal zareaguje na nagłe czułości. Junmyeon był chyba jakimś rodzajem choleryka. A może to już histeryk? O ile te dwa pojęcia miały ze sobą cokolwiek wspólnego. Yifan nie był pewien.
   - Ale... - Junmyeon uniósł zdziwiony brwi, jednocześnie przykładając dłoń do policzka. Ostatnio kompletnie nie rozumiał zachowania Yifana. Ale może to tylko on był tak tępy?
   Z ociąganiem sięgnął z szafy pierwszą lepszą bluzę i westchnął ciężko. Wiedział, że nie wykręci się od randki spaceru. Teoretycznie mógłby się zamknąć w pokoju i stwierdzić, że nigdzie nie wyjdzie, ale prawda była taka, że chciał iść. Chociażby dlatego, że wciąż czuł delikatny pocałunek na policzku. Nie przyznałby tego głośno, ale chciał żeby Yifan go zmusił do wyjścia. Może to samolubne, ale zadziałało, bo Kris i chłopcy właśnie krzyczeli z dołu, że ma ruszyć tyłek, bo jak nie to we trójkę zaciągną go do parku siłą. Najgorsze, że byli do tego zdolni.
   Uśmiechnął się delikatnie na myśl, że spędzi z Yifanem kilka godzin bez wścibskich przyjaciół. Cieszył się, że idą z nimi maluchy, bo szczerze mówiąc po Sylwestrze bał się przebywać z nim sam na sam. Jednocześnie nie chciał i pragnął znaleźć się z nim w podobnej sytuacji. Skłamałby twierdząc, że nie rozpamiętywał ich pocałunku i reszty Sylwestrowej nocy.
   Był ciekaw jakby to było mieć Yifana na wyłączność i czuć jego ciepłe dłonie na swoim ciele. Na samą myśl o czymś takim robił się czerwony. Ot, skutki uboczne pierwszej w życiu miłości. Może to właśnie to tak przyciągało Yifana?
   Junmyeon ukrył twarz w dłoniach, chcąc się jakoś uspokoić. Że też akurat teraz musiał myśleć o czymś takim kiedy na dole był Kris. To wszystko przez durne insynuacje Baekhyuna. A to podobno on chronił niewinności Junmyeona. Raczej wątpliwe skoro ciągle męczył go o jakiekolwiek opowieści o zbliżeniach. W takich momentach Jun zastanawiał się czy jego przyjaciel czasem nie powinien urodzić się kobietą.
   Wsadził do kieszeni telefon, wziął z szafki portfel i z ociąganiem ruszył w stronę schodów. Denerwował się, bo nie bardzo wiedział czego spodziewać się po połączeniu szalonych bliźniaków i Pana Aspołecznego. Ostatnio Yifan ciągle go zaskakiwał i Jun nie wiedział czego się po nim spodziewać, więc chyba miał powody do lekkiego strachu. A może to tylko paranoja? Kto tam wie?
   W salonie powitała go wyjątkowo ciekawa scena. Na kanapie siedział Yifan szepczący o czymś zawzięcie z Taeminem. Jinki natomiast chyba postanowił za wszelką cenę wdrapać się na plecy gigantycznego hyunga, ale nie bardzo mu wychodziło.
   Yifan chyba jednak potrafił być czasem normalny. Junmyeon wciąż nie rozumiał tej pozy bad boy'a, którą Kris często prezentował również w jego obecności. Po co to komu? Jun uważał, że ta lekko niezręczna i głupawa strona Pana Aspołecznego była o wiele bardziej zabawna, ale może to tylko jego subiektywna opinia. W każdym razie nie obraziłby się gdyby Yifan skończył ze szpanowaniem, a zaczął zachowywać się jak normalny chłopak. Chociaż w sumie pewnie wtedy jeszcze trudniej byłoby mu wmawiać sobie, że da radę przetrwać bez zbliżenia się do Krisa. To głęboko skrywane, tłamszone pragnienie bycia chłopakiem Yifana czasem go przerażało.
   - Idziemy? - spytał starając się, by w jego głosie nie było słychać ekscytacji.
   Yifan uniósł wzrok znad gazetki, którą pokazywał mu Taemin i uśmiechnął się półgębkiem, wstając z kanapy. Może jednak spacer do parku nie jest takim tragicznym pomysłem? Może nawet bliźniaki jakoś specjalnie nie zaszkodzą?
    - Chłopaki, zbieramy się. - zarządził, wpatrując się w Junmyeona.
   Nie może się nie udać.


*~*~*

Witam serdecznie Guardian Angel ♡, Fanxing Shipper, Przemcio Ogórek, Yukina M. i KiRa Ariana ^^
Muszę przeprosić, bo tym razem nie dam rady odpowiedzieć na komentarze :c
Dodatkowo mam wiadomość do autorek blogów, które obserwuję: Jak tylko wreszcie będę miała czas, nadrobię wszelkie zaległości :c
Saranghae~

XOXO

15 komentarzy:

  1. Wchodzę na twojego bloga a tu taka niespodzianka. <3
    Szacun za wyrobienie się z dzisiejszym rozdziałem pomimo natłoku różnych rzeczy. :)
    Miziający się pandorożec zawsze spoko. <3
    Odkąd Aspołecznego dopadł amor to zrobił się on taki no... na swój sposób słodki. <333
    Taemin jak zwykle diabełek. xD I te układy z Wu. xDD haha. :D
    Junmyeon jak zwykle najpierw marudzi,(na Wu) a po namyśle zaciesza. (w tym wypadku ze spaceru). xd
    Czasu, duuuużo czasu wolnego życzę & weny. :)





    OdpowiedzUsuń
  2. Unni wiesz, że tęskniłam? <3
    Właśnie siedzę z laptopem i szczerze się do niego jak głupia. Jak ja uwielbiam tą zabawną stronę Yifana. Biedny tak się stresował tą randką, a jak się okazało, to bliźniaczy duet go wykiwał. Ah te kochane dzieci xD
    Widok ciała Krasnala lekarstwem na wszystko. Automatycznie poprawił mu się humor.
    Pandorożec podłapał od Baekyeola, patent na odkurzacz. Tylko czekam, na pandzie stworki z rogiem na łbie xDD
    Na koniec unni (tak jak zawsze), życzę Ci abyś dobrze wypoczeła przez te dwa tygodnie, no i weny.
    HWAITING! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem tylko, że... Już mam iść spać, odświeżam fb, a tu, że nowy post.... Ja oczy takie : O.O i musiałam sobie gębę zatykać żeby nie piszczeć. XD
    Kris taki słodki DFGHTRDGRTDEHGRTY <3
    I Pandorożec... XDDD
    Tae rozwala xD
    W trakciew czytania musiałam gryźc się w język, żeby nie wydało się, że nie śpię xD

    Kamsahamnida za rozdział & Hwaiting~!

    Teraz zostaje umierać z niecierpliwości czekając na następny xD

    OdpowiedzUsuń
  4. ja naprawde kocham to opowiadanie i codziennie sprawdzam czy dodałaś już kolejny rozdział! Wielbie Cie! :D

    Bliźniaki <3
    Pan Aspołeczny już nie taki Aspołeczny ;3
    i zakochany Suho :D

    aish <3

    Buziaki i pozdrawiam!
    czekam na kolejny z niecierpliwościa <3333

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z tezą, że każdy bad boy ma wrażliwą stronę, którą boi się ukazywać przed innymi ludźmi, zwykle chłodny wizerunek jest tylko przykrywką, żeby nie wyjść na mięczaka XD Kris jest świetny, Suho to Suho, wieczna panienka, zachowuje się, jak dziewica i to jest takie słodkie! A jak Kris go przytulił i potem pocałował w policzek, to zaczęłam się tak szczerzyć do monitora, że aż mnie szczęka zaczęła boleć xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak naprawdę Bad boy'e udaj tylko, że są tacy twardzi i niezależni od świata. Ja tam uważam, że każdy facet ma w sobie chodź trochę wrażliwej strony, którą właśnie tacy bad boye boja się ukazywać. I na cholerę to? -.-
    Patrzcie tylko na takiego Krisa, jak wpadł po uszy w swoje uczucia do Jun. ^^ To jest mega urocze, że tyle o nim myśli, martwi, i przejmuje się, aby ten go czasem nie pogryzł i nie wykopał z domu, jak tylko stał przed drzwiami domu Krasnala. Jak widać nic mu nie zrobił, a wręcz za tego całusa w policzek, zapewne z chęcią by się wtulił w takiego dryblasa. ^^
    Układy z małymi diabłami takimi, jak Taemin, są zawsze spoko, haha. XD No może nie do końca, bo nigdy nie wiadomo, co taki przebiegły dzieciak sobie wymyśli, bądź ubzdura za zdradzenie jakiś szczegółów tajemnicy czy coś. Dlatego też lepiej w sumie im do końca nie ufać i chyba nie wchodzić w układy, bo to czasem może źle się skończyć. Aczkolwiek złamanie prośby przez Taemina, wyszło Junmyeon'owi na dobre. :D Chciał, aby Kris wyciągnął go gdzieś zamiast reszta, a zwłaszcza rozwydrzony niczym nastolatka, Baekhyun. No i udało się! W sumie powinien za to podziękować Tae, chociaż teraz się nie opłaca, skoro Yi Fan skłamał, że wszedł sam do jego mieszkania. :D
    Ciekawa jestem, jak to się dalej potoczy. ^^ Nie ukrywam, że z chęcią liczyłabym, na jakieś głębsze gesty, niż zwykłe przytulanki i całus w policzek. Jednak nie powiem, ma to swój urok i za każdym razem czuję taką radość w sobie, kiedy o tym czytam. >^o^< W sumie to ten spacer z bliźniakami, może okazać się lepszą opcją niż to, co tam sobie zaplanował Pan Aspołeczny. Skoro rodzeństwo jest takie rozgarnięte, co się u Junmyeona dzieje, dzięki podsłuchiwaniom, kiedy jest u nich Baekhyun hyeong, to któż tam wiem czy czegoś nie odwalą naszej zakochanej w obie dwójce? 3:D Nie ukrywam, że zapewne byłoby zabawnie. ^^ W ogóle parę momentów mnie rozśmieszyło w ty rozdziale. ^^ Jak chociażby to wręcz pożeranie się nawzajem Pandorożca i taki czujący się w ich gronie niezręczny Kris, proszący o pomstę do nieba, bo zaraz ich tam pogryzie i wykopie z pokoju. No, bo, jak tak można bezwstydnie wymieniać się śliną, przy przyjacielu, zapominając do tego, że on w ogóle tam siedzi? hahha xD
    Widzę, że czas Ci niemiły i szkoła tak samo. Biedna. :( Ja również ostatnio opuściłam się z dodawaniem e miarę często postów. Akurat teraz wstawiam scenariusz, po prawie czterech tygodniach nic nie wstawiania. Boli mnie to, ugh.. -.-
    No cóż, musimy jakoś tą szkołę przeboleć i w ogóle. Boże... matura coraz bliżej, chyba się potnę i każę rzucić na porażce rekinom. xD Którzy będą egzaminatorami. XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Awwwwww, Taemin diabeł w ciele aniołka awwwww *w* Tyle wygrać.

    Dziękuje za ciężką pracę! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrobiłaś mi prezent w nocy! Niestety nie mogłam przeczytać na spokojnie, bo mnie zganiali, ale od czego jest komórka? BD
    Kolejny wspaniały rozdział, bracia Suho swą rozwalający... szczególnie Taemin z tym "szantażem" skierowanym do Krisa BD
    Czekam na więcej, hwaiting & weny ♥ !

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli pozwolisz na samym początku wyraże swoje emocje. DOJLFKNJHBSEUWOILKJNGFERIDWLFKBJUVO *w* . Najbardziej pokochany prze ze mnie fragment :
    " - TAEMIN NIE ŻYJESZ! - wrzasnął mijając Krisa , który mimo wszystko nieco bał się o życie siedmiolatka , więc chwycił wściekłego Krasnala w pasie i przyciągnął do siebie. " Szkoda , że masz tak mało czasu . Długo czekałam na kolejny rozdział . Mam na myśli XX , ale warto było czekać tyle ile to trwało . Kocham cię niezmiernie za te rozdziały . Według mnie Bad boy'e nigdy nie są tacy za jakich się podają . Mają w sobie przecież serce prawda ? Każdy człowiek potrafi kochać i pokazywać swoje uczucia . Bad boy'e zawsze kryją to za maską . Przybierają najczęściej minę obojętnych i starają się nie pokaywać , że tak naprawde przejmują się opinją innych . Kris właśnie taki był według mnie w tym opowiadaniu ukrywał wszystko za ironicznym uśmieszkiem starając się nie pokazywać , że się czymś przejął . Suho natomiast jest bardzo wrażliwą osobą , które biorą sobie wszystko do serca . Tacy ludzie nigdy nie potrafią trzymać w sobie emocji i muszą je uzewnętrznić . Pokochałam normalnie Taeminka i Onew : 33 Takie mini krasnali ; D W dodatku mają po siedem lat . JAK SŁODKO : P . Wiesz powiem ci , że bardzo się ciesze iż dodałaś dziś ten rozdział ponieważ umili mi wieczór to na 100 % , a z drugiej strony nie miałam co czytać więc DZIĘKUJĘ . Bardzo jestem ciekawa jak dalej potoczy się ta historia . Jestem okropnie łasa na historię miłosne i nie nawidzę ANGSTÓW , więc błagam nie angstowój nigdy : D KOCHAM CIĘ < 3 WENY I CZASU : >

    OdpowiedzUsuń
  10. Randa randa randa to, mam w głowie jezu nie mogę się doczekac co sie stanie i jeszcze taeś taki slodkiii taki ladny i taki mamy diabelek :D Ooooooo a Suho jaki niesmialy :'( kurde no nie wytrzymam wszyscy tacy slodcy :D Juz nie mogę się doczekac co dalej a może bd jakas mama szańca taki pikusna wiesz taka mala ze bd rozwiniecie baekyeol lub kaisoo ploseeeee ja tak bd ich koffamm ale jak nie bd to nic kris i suho yez są fajne :D🐧 Powodzenia i weny np: do Baekyeol and kaisoo no i tam dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zacznę od przeprosin, bo przeczytałam kiedy tylko dodałaś, ale jakoś nie miałam okazji skomentować ;< No i też wena mnie opuściła na pisanie, ale to już nieco inna historia... No ale rozdział był wspaniały. Rozpływałam się przy momencie kiedy Kris go przytulił i pocałował w polik <3 Ech, aż mi się smutno zrobiło trochę, nie wnikaj xD No ale układa się między nimi. W sumie w pełni rozumiem obawy Suho co do Krisa. Ja drugi raz też bym się bała komuś zaufać bo takiej akcji jak była wtedy na sylwestrze. I chyba na lepsze wyjdzie im ten spacer, niż to co zaplanował sobie Kris, który swoją drogą strasznie przeżywał to wyjście xD
    Taemin jest słodkim dzieciakiem, zabawnie się o nim czyta, chociaż nie chciałabym mieć takiego brata, bo chyba bym go naprawdę udusiła, biorąc pod uwagę mój brak cierpliwości do dzieci xD
    Nie wiem co jeszcze napisać. To chyba mój najkrótszy komentarz u ciebie. Chciałąbym napisac wiecej, ale no... jakoś tak mi nie wychodzi ostatnio D: Przepraszam, następnym razem się postaram~

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię Yifana i jego zaloty coraz bardziej. Już nie mogę się doczekać kiedy Myeon się przełamie, by z ich znajomości wynikło coś więcej :) Postaci bliźniaków są świetne, a ich szantaż mnie urzekł i chociaż wydaje mi się, że to spotkanie z nimi nie będzie jakoś porażająco romantyczne to wierzę, iż te maluchy pomogą naszej zakochanej parce.
    No i muszę o tym napisać, ale jakoś nie widzę Pandarożca - to jest chyba jedyny Pairing, którego nie potrafię sobie wyobrazić :D
    Życzę duuużo weny i czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  13. Asdfghjkl to opowiadanie jest oficjalnie moim ulubionym <3 Tylko mam problem, bo skoro Jinki i Taemin to blizniacy, to mam ich sobie wyobrażać jak dwóch małych Tae czy jak małych Onew? XD Kris w tym rozdziale przeszedł samego siebie <3 Czekam na kolejny rozdział :)
    Yumi

    OdpowiedzUsuń
  14. Płaczę, Taemin, osz ty mała cholero! Niby taki słodki, a wewnątrz diabeł...
    Tak. Randka nie-randka Krisho i bliźniaków. Jestem przekonana że Kris w roli mamusi zajmującej się dwoma dzieciaczkami będzie doskonały! A Suho pewnie skona ze śmiechu, dobrze mu tak, niech ma coś od życia chłopak.
    Dobra, czekam na Kris bejbisiter ;; *umiera z Krisho feels*

    OdpowiedzUsuń