The Art of Attraction XVIII

Deszcz, bokserki i granatowy parasol


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.



   Kim Jongdae: Przypał roku i przegrane życie ;__; - z użytkownikiem Kim Minseok.
      Byun Baekhyun i 21 innych lubi to.

   Baekhyun miał wrażenie, że podczas przerwy na lunch cała szkoła zebrała się przy oknach stołówki wychodzących na szkolne boisko. Wszystko przez aferę ze zdjęciem JongKey, jak to uczniowie żartobliwie nazwali parę nauczycieli. Podobno dyrekcja w jakiś sposób dowiedziała się, kto był autorem kompromitujących poniekąd zdjęć i postanowiła ukarać delikwentów.
   Większość osób już wiedziała, że chodzi o Chena i Xiumina. Pytanie tylko jak zostaną ukarani? Niektórzy w tłumie szeptali, że sprawcy będą musieli sprzątać do końca roku korytarze, inni twierdzili, że po prostu wylecą, a kolejni głośno mówili o czymś kompromitującym.
   Baek zobaczył w tłumie znajomą twarz. Używając łokci, z trudem przedostał się do Junmyeona i poczochrał mu grzywkę. Przyjaciel jedynie uśmiechnął się do niego uroczo i z powrotem wlepił wzrok w szybę. Naprawdę był ciekawy jak ukarzą Minseoka i Jongdae. Zwłaszcza, że na dworze już od rana padał deszcz. Plus taki, że zrobiło się naprawdę ciepło jak na końcówkę stycznia. Około dziesięciu stopni! Co prawdo to jakaś pogodowa anomalia, ale kto by się tym przejmował? Im szybciej przyjdzie wiosna, tym lepiej.
   Baekhyun westchnął ciężko i wysunął delikatnie do przodu dolną wargę. To naprawdę dziwne, że wciąż nie udało mu się namierzyć Chanyeola. Jak ktoś tak wielki jak on mógł być niewidoczny w tłumie przeważnie niskich osób? A tak miał ochotę na ciasteczko i może jeszcze coś do kompletu...
   Skanując masę uczniów, nagle zamarł. Uśmiechnął się półgębkiem i powoli odwrócił w stronę Junmyeona. Od momentu, gdy Jun wybiegł wściekły z kawiarni, wiedział że zaciągnięcie tam Krisa było dobrym pomysłem.
   - Dlaczego Aspołeczny próbuje cię zabić wzrokiem? - Baekhyun szturchnął Suho, który z zaciekawieniem spojrzał przez ramię na Yifana i posłał mu drwiący uśmiech.
   - Może dlatego, że dziś jakiś gość mi przy nim pogratulował dobrego rzutu ciastkiem? - Junmyeon wyszczerzył się jak głupek. Wiedział, że poprawa humoru miała jedną, prostą przyczynę, ale wolał o tym nie myśleć, bo po co?
   - Znowu się kłóciliście? - Nie to żeby Baekhyun tego nie przewidział. Junmyeon i Yifan najwyraźniej nie byli w stanie się od siebie odsunąć. Coś ich do siebie ciągnęło i możliwe, że nawet zwykłe, nie mające najmniejszego sensu kłótnie ich satysfakcjonowały. Ewentualnie to taki rodzaj flirtu... W ich wypadku wszystko było możliwe. Zwłaszcza, że jak na osoby rzekomo się nienawidzące, zbyt często na siebie wpadali i zbyt blisko siebie przebywali. Dodatkowo Baek miał wrażenie, że pewne sprawy ze sporym opóźnieniem dotarły do Yifana, zważywszy na ciągłe już nie tak ukradkowe spojrzenia w stronę Junmyeona. Szkoda tylko, że Jun wciąż był zły, a jego zraniona duma bezustannie dawała o sobie znać.
   - Tak trochę...
   - Nie męczy cię to? -Baekhyun uniósł jedną brew.
   - Nie bar... - Junmyeon przerwał w pół słowa przez tłum, który nagle wybuchł głośnym śmiechem. Razem z Baekhyunem i resztą ludzi rzucił się do okna. Okay, może i spodziewał się czegoś szalonego i nienormalnego ze strony profesora Kibuma, ale to co zobaczył na pewno nie zaliczało się do tego typu kar. Nawet najdziwniejsze plotki nie przewidziały czegoś takiego.
   Minseok i Jongdae stali na boisku w samych bokserkach. Po ich ciałach spływały strugi deszczu, a Key skryty pod parasolem najwyraźniej prawił im kolejne kazanie. Uczniowie przy oknach bezwstydnie nagrywali, ewentualnie fotografowali  całe zdarzenie. Każdy bez wyjątku zaśmiewał się do rozpuku. Może nie było to zbytnio miłe i tak dalej, ale kto by o to dbał, kiedy dwójka chłopców właśnie została zmuszona do biegania wokół boiska w samych bokserkach.
   - To w ogóle legalne? - Junmyeon zaśmiał się, rzucając przyjacielowi pytające spojrzenie. Baekhyun jedynie wzruszył ramionami i wrócił do cieszenia się drobnym show Xiu i Chena. Takie widoki mogą się już nigdy nie powtórzyć.
   Wraz z kolejnymi pchającymi się i krzyczącymi uczniami, ci z przodu zostali popchnięci na szyby. Junmyeon poczuł na plecach czyjeś dość duże, gorące ciało, a kolejnym, co zauważył było to, że leciał twarzą prosto na szybę, a to zapewne nie miało być przyjemnym doświadczeniem. Ktoś nagle objął go w pasie, a drugą dłoń oparł o szybę, ratując ich obu przed zgnieceniem. Junmyeon doskonale wiedział, kto właśnie się za nim znalazł, ale zdecydował, że lepiej będzie udawać, że nie rozpoznał Yifana. Przerażający był fakt, że Jun był w stanie poznać go wyłącznie po dłoniach. Może to dlatego, że za każdym razem, nie ważne w jakich aktualnie stosunkach byli, dotyk Krisa sprawiał, że Suho się rumienił. Ewentualnie nikt inny nie miał tak wielkich dłoni.
   Yifan niechętnie puścił Junmyeona, ale nie odsunął się. Nawet gdyby chciał, nie udałoby mu się to z prostego powodu, ludzie napierali na nich jak jakaś cholerna masa bydła. Czy naprawdę dwóch prawie nagich nastolatków biegających w deszczu to taka sensacja? Najwyraźniej tak, bo Junmyeon nawet nie zareagował na to, że został bezwstydnie zmacany uratowany przed zgnieceniem.
   Po chwili, która dla Krisa wydawała się wiecznością, Chen i Xiumin zniknęli z pola widzenia uczniów, więc większość rzuciła się w stronę przeciwległych okien, by jeszcze choć przez chwilę przyjrzeć się ukaranym chłopcom. Nikt nie przejmował się dwójką wciąż stojących w jednym miejscu trzecioklasistów, bo po co skoro na dworze rozgrywały się o wiele ciekawsze akcje. Oczywiście to rzecz gustu.
   Junmyeon westchnął ciężko. Wiedział, że się nie wykręci. Nawet gdyby chciał uciec, nie był w stanie zważywszy na ręce skutecznie powstrzymujące go od ucieczki. To, że przez dłonie przy swoich ramionach czuł się niekomfortowo, to jedno, a drugie, że to wszystko aż za bardzo przypominało sylwestra. Do czasu.
   - Przydałoby się jakieś dziękuję, hmm? - Yifan uniósł brwi, jakby czekając na jakąś reakcję ze strony Junmyeona. Chyba się przeliczył, bo nie istniała opcja uwzględniająca podziękowania.
   - Chyba śnisz! - Junmyeon prychnął głośno, opierając się o szybę, by choć trochę zwiększyć odległość pomiędzy nimi. Był aż nazbyt świadomy tego, co dzieje się, gdy są zbyt blisko. Pomijając fakt, że Kris wystarczająco dobitnie pokazał, że dla niego to wszystko nic nie znaczyło. Tak przynajmniej odbierał to Junmyeon.
   - Gdyby nie ja, pewnie byłbyś teraz mokrą plamą na szybie. - Yifan zaplótł ramiona na szerokiej piersi. - Co cię ugryzło ostatnio?
   - Co mnie ugryzło? MNIE?! Wybacz, ale to ciebie coś ugryzło, kiedy zniknąłeś sobie po Sylwestrze! - krzyknął wściekły Jun. Po chwili zorientował się, że zwrócił swoim wybuchem uwagę kilku osób, więc nieświadomie skulił się w sobie, chcąc jak najszybciej zwiać ze stołówki.
   - Czyli tu cię boli... -mruknął jakby do siebie Yifan. Najgorsze chyba w tym momencie było to, że się uśmiechał w ten swój durny, cwaniaczkowaty sposób, czego Jun po prostu nienawidził.
   - Tak. Tu mnie boli. Jesteś skończonym kretynem, wiesz?! - Nie chcąc się dłużej użerać z wkurzającym Panem Aspołecznym, Suho szybkim krokiem skierował się w stronę wyjścia ze stołówki. Czuł na sobie spojrzenia kilku osób i wiedział, że za chwilę wraz z Krisem będą na językach uczniów. Po raz kolejny. Nikt dokładnie nie wiedział dlaczego aż tak często się kłócili, ale nie przeszkadzało to w plotkowaniu. Na szczęście nikt nie był i na razie nie będzie bliski prawdziwego powodu ich wiecznych sporów.
   - Junmyeon! - Yifan dopadł go dopiero nieopodal schowka woźnego Choi. Ironia losu? Zdecydowanie.
   - Czego? -  Jun odwrócił się gwałtownie, wbijając w Krisa stalowe spojrzenie. Był wściekły. Tym razem naprawdę. Każdy poprzedni raz, wydawał się teraz niczym. Miał wrażenie, że zaraz wydrapie Krisowi oczy.
   Yifan powoli podszedł do Suho. Nie miał pojęcia co powiedzieć. Ta cała gonitwa była impulsem, a teraz stał przed cholernie wściekłym Junmyeonem i nie miał pojęcia co powiedzieć. Zwykłe przepraszam pewnie tylko pogorszyłoby sprawę w tym momencie. Poza tym nie był pewien, czy Krasnal nie oczekuje skruchy za ten cały pocałunek, a na to Yifan nie był w stanie się zdobyć. Nie żałował tego, co zrobił, a jedynie był na siebie zły, bo praktycznie rzecz biorąc stchórzył. 
   Dzwonek okazał się być jego sprzymierzeńcem, bo prawdopodobnie, gdyby milczenie trwało jeszcze chwilę, Junmyeon wkurzyłby się jeszcze bardziej, doszłoby do rękoczynów, a Yifan musiałby go spacyfikować, co szczerze mówiąc nie było dobrym pomysłem. Cholera wie, jaki sposób wydałby mu się pod wpływem chwili najlepszy. Mogłoby z tego być jeszcze większe zamieszanie.
   Junmyeon prychnął cicho i szybko wyminął Yifana. Ruszył w stronę klasy, kompletnie się nim nie przejmując. Wciąż nie wiedział jak ma interpretować całe zachowanie Krisa, ale czy był sens się zastanawiać? Równie dobrze wszystko co o nim myślał mogło być błędne, więc po co psuć sobie nerwy?
   Miał wrażenie, że szlag go trafi, kiedy myślał o tym, że musi dziś siedzieć w szkole do późna. Aktualnie marzył tylko o rzuceniu się na łóżko, założeniu słuchawek i kompletnym odcięciu się od świata. Relaks w takich momentach był najlepszy, a przedłużające się zdenerwowanie niezdrowe. Wniosek? Powinien zwiać do domu. Gdyby tylko był taki jak Yifan czy Amber, zrobiłby to bez namysłu, a że był po prostu Junmyeonem...
    Suho warknął cicho, wchodząc do klasy, czym zwrócił uwagę paru osób. Na szczęście żaden z przyjaciół nie miał ochoty drażnić już i tak wściekłego chłopaka, dzięki czemu w spokoju dotarł do ławki, którą dzielił z Baekiem. Byun z trudem powstrzymał się od wszelkich pytań jakie cisnęły mu się na usta. Widział całe zajście do momentu aż Junmyeon wyszedł wściekły ze stołówki. Tym razem chyba to nie było ich zwyczajowe droczenie, a raczej coś poważniejszego. Nieciekawie.
   Junmyeonowi lekcje dłużyły się niemiłosiernie. Chciał już móc się odstresować, najlepiej przy drobnej pomocy ze strony bliźniaków. Tylko że akurat dziś miał te cholerne zajęcia dodatkowe. Genialnie.
   Miał wrażenie, że zaraz wyjdzie z siebie, kiedy na przedostatniej lekcji matematyk rozwodził się nad wzorami funkcji kwadratowych. Pasjonujące. Nie ma nic lepszego od rysowania paraboli... Do tego wszyscy wokół bez przerwy przeżywali sytuację z Chenem i Xiuminem. Najwyraźniej chłopcy stali się sławni. Minyeon mało nie pękła z dumy, gdy wokół niej i Jongdae na przerwie zebrała się spora grupka osób, gratulująca świetnego numeru ze zdjęciem.
   Na szczęście dodatkowe zajęcia minęły w mgnieniu oka. Dołujący był jedynie fakt, że Jun opuszczał szkołę grubo po szesnastej. Na dworze było już ciemno, a dodatkowo lało jak z cebra. Też mi styczeń...
   Z hali sportowej wciąż dochodziły odgłosy drużyny koszykarskiej. Ci goście najwyraźniej mieli jakieś nadludzkie pokłady energii. Kto normalny po całym dniu szkoły ma siłę na ganianie za piłką jak jakiś idiota?
   Junmyeon westchnął cicho, wychodząc przed szkołę. Zrezygnowany zatrzymał się pod daszkiem osłaniającym wejście i posłał zniesmaczone spojrzenie ciężkim chmurom, z których strugami lał się deszcz. Nawet pogoda go dziś nienawidziła. Dodatkowo nie miał parasola. No idzie się zaszlachtować.
   Junmyeon był w trakcie mentalnej walki z samym sobą i przekonywania swojego wewnętrznego zmarzlaka, że deszcz go nie rozpuści, gdy niespodziewanie dotarł do niego dźwięk otwieranego parasola. Zdezorientowany odwrócił się powoli w stronę kogoś, kto stanął po jego prawej stronie. Czarne myśli przepełniały jego umysł i w sumie miały prawo tak szaleć, bo owszem, Yifan właśnie trzymał parasol nad głową Junmyeona. Warto by dodać, że Suho aktualnie starał się nie dać po sobie poznać, że widok lekko spoconego Krisa w bluzie z logiem drużyny koszykarskiej, był niczego sobie. W końcu ten aspołeczny idiota parę godzin wcześniej wyprowadził go z równowagi - to nie było normalne, żeby teraz wgapiał się w lekko klejącą się do ciała Kria koszulkę.. Junmyeon wciąż nie uspokoił się na tyle by być w stanie przebywać razem z Yifanem na powierzchni jednego metra kwadratowego. To zdecydowanie wykraczało poza jego aktualne możliwości.
   - Nie potrzebujesz czasem tego? - Yifan wskazał palcem wolnej ręki na granatowy parasol i uśmiechnął się półgębkiem. Junmyeon natomiast wyglądał jakby go krew zalała.
   - Żartujesz sobie, nie? - burknął rozeźlony. - Nie potrzebuję ciebie i tego twojego durnego parasola.
   - To smutne, bo nie masz wyjścia. - Yifan zachichotał cicho, widząc oburzonego Krasnala. Mógł przysiąc, że to jeden z bardziej uroczych obrazków jakie dane było mu widzieć. Oczywiście nic nie było w stanie pobić widoku jego spokojnej twarzy, gdy w Nowy Rok spał wtulony w Yifana niczym mała małpka. Kris stwierdził, że Krasnal chyba by go zabił gdyby się o tym dowiedział.
   - Coś ci się chyba pomyliło. - Junmyeon bez zastanowienia ruszył w stronę schodów, ale zdążył postawić tylko jeden krok, bo Yifan błyskawicznie złapał go za nadgarstek i przyciągnął z powrotem. Ech... przynajmniej próbował uciec.
   - Mówiłem, że wracasz ze mną. - mruknął Kris, nachylając się w stronę Junmyeona. Suho skłamałby, gdyby powiedział, że jego bliskość na niego nie działała. Nie pomagało nawet to, że był wściekły. Dziwne skurcze żołądka nie ułatwiały skupieniq się na czymś tak trywialnym jak krople deszczu rozbijające się o chodnik.
   - Wiesz, że właśnie używasz przemocy i manifestujesz swoją siłę? - Junmyeon przeklął się w myślach za to, że pozwolił by głos mu zadrżał. Teraz to już się Yifana nie pozbędzie. Ugh... czemu musiał trafić na takiego upartego aspołecznego człowieka? Czym w życiu zawinił, że się w nim zakochał? Plus, aktualnie miał ochotę go udusić.
   Yifan, nie przejmując się mrożącym spojrzeniem Junmyeona, pociągnął go w stronę szkolnej bramy. Miał zamiar zaprowadzić Krasnala prosto pod dom. Czas zacząć naprawiać durne, posylwestrowe błędy. Jak się chciało być idiotą to trzeba teraz cierpieć i się trochę uspołecznić. Nie ma, że boli. No i ludzie podobno nie gryzą. Chociaż Kris nie był pewien czy takie drobne Krasnale, jak ten idący obok z miną wkurzonego przedszkolaka, jednak nie są w stanie trochę pokąsać.
   - Słuchaj, przepraszam za to, co odstawiłem po Sylwestrze...  - mruknął, zatrzymując się. Przy okazji pociągnął Junmyeona za kołnierz, żeby chłopak z rozpędu nie wyszedł na deszcz, bo naprawdę nieźle lało. Nie przemyślał tylko tego, że Jun z impetem uderzy plecami o jego klatkę piersiową. Przez to wszystko Yifan musiał zdusić wielką chęć przygarnięcia bliżej tego upartego Krasnala i zachować się jak na skruszonego bad boy'a przystało. Podrapał się wolną dłonią po karku, patrząc trochę niepewnie na Junmeona. Miał wrażenie, że zaraz dostanie po twarzy albo coś w tym stylu.
   - Czy ty właśnie... - Junmyeon wytrzeszczył oczy. To nie było normalna sytuacja. Czyżby wielki Pan Aspołeczny właśnie go przeprosił?
   - Tak, przeprosiłem. Czy to aż takie dziwne? - Yifan nadął policzki i udał obrażenie. Nie to, żeby nie wyglądał w tej chwili zabawnie. No ale przynajmniej starał się być w miarę grzecznym, wychowanym i otwartym człowiekiem. Ciekawe tylko, kiedy mu się za to oberwie?
   - I myślisz, że jak przeprosiłeś to...
   - Nie, wcale tak nie myślę. Nie ciskaj się, bo naprawdę życie mi jeszcze miłe. Patrz, pogoda jest zbyt ładna na takie akcje. - Yifan przerwał w połowie wypowiedź Junmyeona. Uśmiechnął się szeroko i potargał włosy niższego. Wiedział, że Krasnal tego nienawidzi.  - Poza tym w filmach podczas ulewy zawsze dochodzi do jakichś dramatów, a ja mam chwilowo dość wyprowadzania cię z równowagi. Jak długo można mieć rację, hmm?
   - A już myślałem, że pójdziesz za ciosem i skończysz z wywyższaniem się. - Junmyeon potrząsnął głową. Wciąż był w szoku. Yifan go przeprosił... Niebywałe.
   - Dzięki, wiesz? Od razu czuję się dowartościowany. - Yifan wywrócił oczami. Delikatnie popchnął Junmyeona, zmuszając go do pójścia w stronę domu. Fajnie się gadało w miejscu i takie tam, ale mimo wszystko deszcz tak zacinał, że obaj mieli już mokre spodnie.
   - Teraz będziesz się jeszcze obrażał? No nie poznaję cię. - Junmyeon zachichotał cicho. Może to nie było zbyt logiczne, że tak szybko poprawił mu się humor, ale przeprosiny Yifana jakoś sprawiły, że gniew zmalał. Dodatkowo Kris się przed nim ukorzył, a to już akurat jest dobry powód do bycia z siebie dumnym. Na szczęście wciąż był w stanie wymyślać jakieś cięte riposty, więc wszystko było w jak najlepszym porządku.
   - Widzisz? Postanowiłem być lepszym człowiekiem. - Yifan pokiwał delikatnie parasolką, strącając na Krasnala kilka chłodnych kropelek. Miał ochotę złożyć parasol i zobaczyć reakcję Junmyeona, ale stwierdził, że nie chce sobie jeszcze kopać grobu. Takie Krasnale były jednak niebezpieczne.
   - Obrażając się na ludzi? - Junmyeon uniósł jedną brew. Kris miał najwyraźniej dość ciekawy sposób pojmowania bycia lepszym człowiekiem.
   - Ech... Jak zwykle się czepiasz. Chcę się trochę uspołecznić.
   - Niby dlaczego? - Junmyeon posłał Krisowi zaciekawione spojrzenie.
   - Czas najwyższy zrobić coś pożytecznego dla ludzkości. - Ciekawe, czy poderwanie Krasna zaliczało się do tak wysokich celów?
   - Chyba ci ktoś na treningu piłką przywalił. - Junmyeon pokręcił rozbawiony głową. Najgorsze, że czuł się dobrze w towarzystwie tego zabawnego Yifana. To tak jakby wrócił ten troszkę głupkowaty chłopak sprzed Nowego Roku i zajął miejsce wiecznie napuszonego Krisa. Ciekawe tylko na jak długo.
   Z jednej strony Junmyeon chciał by ten zabawny Yifan został już na zawsze. Z drugiej jednak, łatwiej byłoby mu się od niego odsunąć gdyby blondyn pozostał tym zimnym, aspołecznym dupkiem. Jun wciąż nie był pewien, czy chce się ponownie zbliżać do Yifana. To mogło być tak samo bolesne i upokarzające jak poprzednio, a wiadomo, że nikt nie lubi cierpieć i denerwować się bez sensu.
   - Dlaczego nie wierzysz w moje dobre chęci? Aż tak ci zalazłem za skórę? - Junmyeon w odpowiedzi posłał mu tylko znaczące spojrzenie i wrócił do jakże pasjonującego kopania kamyczka. Deszcz nie przestawał lać, a miarowe uderzanie kropli o materiał parasola w pewien sposób uspokajało.
   Całe miasto wydawało się szare i ponure, ale to nie przeszkadzało dwójce niedojrzałych licealistów w śmianiu się i dokuczaniu sobie nawzajem. Droczenie stało się ich nawykiem chyba już w pierwszych dniach znajomości. Jedynie odzywki były coraz mniej przykre i chamskie. Zwłaszcza ze strony Yifana.
   Junmyeon miał wrażenie, że cały stres związany ze szkołą nagle uciekł. Przyjemnie było znów pożartować z Yifanem. Znów? Chyba jeszcze nigdy nie udało im się tak przyjaźnie rozmawiać, więc to słowo nie było adekwatne. Mimo wszystko drobne szyderstwa na temat rzekomej zmiany Krisa i wzrostu Junmyeona były przyjemniejsze od kłótni w czasie przerwy obiadowej. Jedna rzecz tylko bardzo niepokoiła Suho. Co sprawiło, że Yifan tak nagle stał się miły? A może to po prostu Jun był przez cały ten czas nastawiony do sprawy negatywnie i w każdym geście Krisa doszukiwał się ukrytej kpiny?
   - Junmyeon? - Chłopcy zatrzymali się właśnie pod domem Suho. Obaj byli przemoczeni pomimo iż mieli parasol. Ech... i na co komu ten kawałek materiału na patyku? - Postanowiłem zadośćuczynić krzywdy jakie wyrządziłem, wiesz?
   - No co ty nie powiesz? - mruknął Junmyeon, unosząc wysoko brwi. Zastanawiał się jak będzie brzmiał dalszy ciąg pokrętnego planu Pana Aspołecznego. Chyba ktoś go serio dziś strzelił piłką w tył głowy.
   - Zacznę od ciebie. - Yifan wyszczerzył się, po czym z powrotem przybrał poważną minę. Przymrużył powieki i spojrzał prosto w duże oczy Junmyeona. - Wyszedłbyś ze mną gdzieś może?
   - I to ma być może to zadośćuczynienie? - Junmyeon zaśmiał się nerwowo, chcąc ukryć zmieszanie. Szybko sięgnął do klamki, czując, że na jego policzki powoli wkrada się rumieniec.
   - Dokładnie.
   - W takim razie... Nie. Nie licz na to. - Junmyeon wytknął język i zatrzasnął drzwi frontowe prosto przed nosem Yifana. Nie to żeby był chamski albo niewychowany. Po prostu spanikował. No i nie chciał nigdzie z Yifanem wychodzić. Nie mógł decydować o tym teraz. Skąd miał wiedzieć czy Kris nie chce go wykorzystać albo coś?
   Zresztą, po co wymyślać takie głupie wymówki? Po prostu bał się pójścia na randkę. Koniec. Kropka. Jeśli Yifan dalej będzie chciał go zaprosić to się postara. Poza tym, Junmyeon musiał oswoić się z myślą, że Yifan chyba postanowił powoli zrywać z wizerunkiem bad boy'a. Ciekawe tylko, czy mu wyjdzie...

*~*~*

Serdecznie witam wszystkich czytelników~!  *macha*
Mam nadzieję, że wybaczycie mi jeżeli odpowiedzi na komentarze dodam trochę później. Pewnie dziś wieczorem albo coś :C Po prostu tonę w książkach i nie miałam kiedy odpisać :/
Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Pisany po nocach, przed chwilą poprawiony... Co by tu jeszcze...? Dajcie znać co myślicie ;) *wraca się uczyć*
(jak tylko znajdę czas to przeczytam nowe rozdziały na obserwowanych blogach ;__;)
Do następnego!

XOXO


15 komentarzy:

  1. Unni jak ja za tobą tęskniłam, a minął zaledwie tydzień!
    Xiu i Chen w bokserkach, na boisku, w deszczu.. Piękny widok! Poproszę częściej o takie :D Baekyeol bez Chanyeola ;; Chan gdzie łazisz? Weź ciasteczka, ogarnij swój tyłek i przyprowadź go do Byuna (okej.. bez skojarzeń!). Dobra Yifan nie udawaj, że ratowałeś Jun'a przed szybą, bo i tak wszyscy wiemy, że chciałeś go po prostu zmacać! Niestety kochany, na ninje się nie nadajesz! *kręci głową karcąco* Ale tak na serio, to albo panda dorwała swój kij zza czasów treningów, albo Wu dostał piłką od kosza, że zmądrzał. Nawet przeprosił Suhego za swoje zachowanie i zaprosił go na randkę, co skończyło się spotkaniem Pana aspołecznego z drzwiami :D Jun mówiłam, jak bardzo Cię za to kocham? Zastanawia mnie jak wielki musiał być ten granatowy parasol, że pomieścił, Yifana (brzozę) i Junmyeona (krasnala). Coś czuję, że takie robią tylko na zamówienie...
    To już tak na koniec, Unni życzę ci weny i powodzenia w szkole! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jaką wielką radości mi sprawiłaś dodając rozdział. Kocham to opowiadania mimo iż przesiąknięte jest słodyczą (Pandorożec jest tego kwintesencją). Jestem tak szczęśliwa, że Kris postanowił się przełamać i porozmawiać z Suho. Oni są naprawdę przeuroczy. Wieczór, deszcz, romantyczna atmosfera i bad boy Kris zapraszający Suho na randkę. Idealnie *__* Mam nadzieję, że Suho wybaczy aspołecznemu akcje po sylwestrze.
    Życzę miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Że Kris z Aspołecznego Dupka chce się zmienić w miłego i zabawnego faceta dla Suho? No, no ciekawie ;3
    Ah Chen i Xiu w bokserkach *-* Co ja bym dała żeby to znaczyć na żywo xD
    Powodzenia z nauką~ <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem co napisać!!!!!!!!!!!O_O oby Jun poszedł na randkę z krisem a wgl to gdzie byc Channi gdzie on się szlaja !!!!!!!!!! powodzenia i weny:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra , a więc nadstaw dupe bo muszę ci karnego kopa przesłać .Chciałam żeby w tym rozdziale się ponownie pocałowali , ale okk wybaczam ci nadrobiłaś ti tym , że pan aspoleczny chce się uspołecznić , a co za tym idzie więcej akcji Krasnal x Aspoleczny :* a co do Chena i Xiu . BOŻE LEJE. HAHAHA Chcę zakomunikować , że uratowałaś Krisa przed obcięcjem jego skarbu . PAMIĘTASZ ? XD Dobra koniec bo pisałam bez ładu i składu XD KOCHAM CIĘ :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym * , jezu jak ja nie lubię robić błędów ;/

      Usuń
  6. Tak, tak tak bożeeeeeee taaaaaaak ndcnufibhftygyujbyu
    OMGGGG ;w; yaay
    Kris się ogarnął, przeprasza Suho i wreszcie zrozumiał, co do niego czuje - czy ja śnię czy to KrisHo się dzieje? Moje biedne feelsy ;; kiedy oni stali pod tą szybą, miałam ogromną nadzieję, że Suho nadal będzie się wściekał, a Krisus kajał i probował go odzyskać, i tak się stało, boże, omffg ;; i jeszcze ta akcja pod parasolem, propozycja Krystyny i reakcja $uszki, płaczę ;; wiedziałam, że Suho będzie miał teraz trudności z zaufaniem Yifanowi, wiedziałam. Cóż, Krysia sobie na to zasłużyła, jak sama słusznie zauważyła. Jej, to, że zrozumiał swoje uczucia do Suho i ewidentne tchórzostwo po Sylwestrze, to coś pięknego, płaczę ze szczęścia <3 mam ogromną nadzieję KrisHo shhipera, że Wu Fan się będzie na poważnie dostawiał *jak to brzmi ;_______;* do Suho <3
    Tytuł znowu przepiękny xd
    A, i kara Xiuchen...ja wiedziałam, że umma wymyśli coś monumentalnego <3
    Hwaiting, byś naukę wytrzymała ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam już wcześniej, w sumie zaraz jak dodałaś, ale zagoniono mnie do sprzątania a potem zasnęłam xD Dlatego dopiero teraz komentuję i mam lekką pustkę w głowie, dlatego mam nadzieję, że mi wybaczysz może nieco nieogarnięty komentarz.
    Najchętniej zamknęłabym Suho i Krisa w jakims pomieszczeniu dopóki się nie pogodzą lub nie pozabijają. Co prawda byłoby szkoda jakby kransal zabił pana aspołecznego ( bo przy ich obecnych stosunkach raczej trudno o coś odwrotnego ) no ale tak bywa w życiu xD
    Dobrze, że ukarano tych łobuzów za wyjawienie zwiazku JongKey xD W końcu dzieki temu tyle fajnych rzeczy wynikło. Co prawda kłótnia między Suho a Krisem nie była fajna, ale chyba pozwoliła Krisowi sobie coś przemyśleć.
    Scena pod parasolką kojarzyła mi się z mangi <3 Brakowało tylko pocałunku ^^ No i cudownie, że Kris postanowił się uspołecznić i zadośćuczynić krzywdy innych. Szkoda, że Suho stchórzył ;< Mam jednak nadzieję, i trzymam za niego kciuki, że Kris się nie podda i będzie go męczyc tak długo, az jego ukochany krasnal sie zgodzi! W końcu musi.. musi być happy end !
    Wiesz co jest dziwne? Że ostatnio exo mnie męczy, rzynajmniej czytanie o nich, jednak to czytalam z przyjemnością. Chyba nie zaliczam tego do exo.. ( nie próbuj zrozumieć, sama nie rozumiem xD )
    Współczuje tej nauki ;< Mam nadzieję, że się nie przemęczasz za bardzo. Uważaj na zdrowie, bo ono jest ważniejsze niż nauka!
    No nic, dużo odpoczynku, abyś nie padła ze zmęczenia i abyś nie musiała pisać po nocach ;<

    OdpowiedzUsuń
  8. OMO *w* ostatnio się nie odzywałam i nie komentowałam, tak jakoś nie miałam czasu, ani humoru :/ Ale teraz już jestem i muszę powiedzieć, że robi się coraz ciekawiej...Chen i Xiumin...śmiałam się jak jakaś niedorozwinięta, gdy czytałam jaka była ich kara xD Wu, dupku, no wreszcie się ogarnąłeś! ;D I wogle to czekam, aż Myeonnie się ogarnie i się zgodzi na randkę, i żeby Kris się nie poddawał... Mam wrażenie, że piszę nieskładnie *^* No ale, jak ja kocham komentować twoje dzieła :3 No i czekam na emołszyn pomiędzy Krasnalem, a aspołecznym tchórzem*.* Zatkało mnie jak Kris chciał się uspołecznić o.O No ale kibicuje mu z całego serduszka, bo fajnie byłoby go zobaczyć w innej odsłonie ;D Mówiłam Ci już, że genialnie piszesz? Tak? E, tam...i tak to powtórzę: Genialnie piszesz! Widać, że kochasz to, co robisz i, że fascynuje Cię pisanie ;) Wkładasz całe swoje serducho w opowiadania i za to chyba wszyscy, którzy czytają twoje opowiadania bardzo Cię cenią ;D Bynajmniej ja tak mam, nie zrażaj się , rób to, co kochasz, pisz to, co podpowiada Ci serce. Nie wiem, kiedy u Ciebie zaczynają się ferie, więc teraz życzę Ci udanego wypoczynku od szkoły ;D Nie przepracowuj się, dbaj o zdrowie i samopoczucie^^ Duużo czasu, weny i spokoju życzę :3

    PS Nie pisz po nocach!>.< Ty masz się wysypiać, a my cierpliwie poczekamy na następny rozdział, zdrowie przede wszystkim, pamiętaj!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam, że tutaj nic nie da się przewidzieć. Robisz wszystko na złość XD Kiedy myślimy: Jest! wreszcie się pogodzą! Tru love! To ty nagle wymyślasz, że Suho będzie grał niedostępnego XD
    Rozdział taki piękny. Akcja z Xiu i Chenem... Nie spodziewałam się, ze dadzą to zdjęcie Xd Chociaż ja myślę, ze im było nawet na rękę, że dostali taka karę. Sława i te sprawy XD Zresztą było widać w dalszej części fabuły. hahah
    Myślała, że w sumie to się pogodzą, a oni dalej jak małe dzieci XD
    Ucz się ucz <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Hehhehe. Ja chcę do takiej szkoły.^^ Widzę, że panuje tam całkowita samowolka zarówno ze strony nauczycieli jak i uczniów. Pomysł na karę genialny. Zakładam, że biedacy stali się szybko główną atrakcją internetu, podbijając wejścia na YT. xD Kto w końcu nie chciałby zobaczyć, co takie ciacha skrywają pod koszulką. Hehehe.^^ Już sobie wyobrażam tą wyniosłą minę Key, który ich popędza. Jeszcze chwila, a odzieję go w skórę i dodam bicz, którym będzie popędzać swoich niewolników. Oj tak, moja wyobraźnia nawet mnie powala.^^
    No ale chyba dla takich foci warto było się pomęczyć. To się nazywa poświęcenie dla dobra ogółu (yaoistek). No i może Chen dojdzie do wniosku, że laska to jednak nie to samo co chłopak. Z nią nigdy sobie tak nie pobiega na świeżym powietrzu. hehe^^
    Po tym wszystkim co przeszedł Suho, powinien przywitać Krisa porządnym sierpowym. Osobiście to bym go wykopała na deszcz i sama wracała na piechotę. W końcu zmokłe kury nie są takie złe, a może załapałoby się na zwolnienie z zajęć. xD Tylko nie wszyscy tak myślą i Suho na pewno się do nich nie zalicza. Właśnie został zaproszony na randkę, a temu nadal mało i chce by się o niego postarać. Chytrze.^^ To całkiem niezłe podejście, więc niech się biedny wielkolud postara i wykaże pomysłowości. Byle tylko nie skończyła się ona na schowku woźnego...
    Powodzenia i dużo weny do tworzenia dziwacznej psychiki Krisa. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Oh my Aiji, jak-mogłam-znaleźć-tego-bloga-dopiero-wczoraj? Jako, że to mój pierwszy komentarz u ciebie - poprzynudzam też ogólnie na temat ficka. :c
    So, wszystkie osiemnaście rozdziałów przeczytałam w jeden dzień i przeleciały niczym jeden, serio. Czuję tak cholernie wielki niedosyt. W sumie pewnie dlatego, że krisho to moje ultimate otp, a ff z tym pairingiem (po polsku) jest naprawdę malutko. A tu nagle znajduję tak świetnie pisanego fanficka i to w dodatku z moją ukochaną parką. Dziki dźwięk, który wydobył się z mojego gardła być dość niepokojący.
    Nie, nic. XD
    Cóż, moje feelsy szalały jak opętane. Szczególnie w ''Yifan dobrodziej''. Moje serduszko ze szczęścia rozpadło się wtedy na miliony drobnych kawałeczków. Zdecydowanie jest zbyt słabe na krisho. :u W tej części za to pękło. Pękło z rozpaczy. Suho, dlaczego mu odmówiłeś. Czemu? .・゜゜・(/。\)・゜゜・. Ah! A może to zadośćuczynienie po prostu nie wystarczy Suho? Tak, on na pewno wolałby coś o-wiele-ciekawszego niż wyjście gdzieś. I przyjemniejszego. c;
    Mam tylko nadzieję, że Kris się nie podda tylko dlatego, że Suhy mu odmówił. Nie może. Ciocia Yume nie pozwala.

    To tyle ode mnie na dziś. Z wytęsknieniem i rosną niecierpliwością wyczekuję kolejnej części (błagam, nie skazuj mnie na zbyt długie samodzielne wymyślanie dalszego ciągu, bo oszaleję). Dużo, dużo, dużo weny! ♡

    OdpowiedzUsuń
  12. No w końcu "doszli" do zgody, chociaż Suho to taka panienka, wiecznie obrażony, niby da się go udobruchać, ale zawsze pokaże jakieś foszki, co w sumie na swój sposób jest urocze :d w ogóle są uroczy razem xd no a Chen i Xiumin na boisku to po prostu genialna akcja, dobrze im tak xd

    OdpowiedzUsuń
  13. Komentuję dziś, bo żem miała egzamin z geografii i histy, więc trza było się kurna uczyć. No i miałam dodać komentarz wczoraj, ale lenistwo i zmęczenie wygrało, oh mianhe… ;.;
    A więc myślę, że zacznę od akcji ze zdjęcie. No wręcz nie mogłam z kary dla Xiumian i Chena. xD W sumie dla mnie to wręcz szalone, że Kibum kazał im biegać w samych majtkach, w zimę i do tego podczas deszczu. O.O Przecież oni na bank będą chorzy! No cóż w sumie za to co zrobili z wielkim bólem musze przyznać, że ta kara byłoa odpowiednia i chyba naj rygorystyczna ze wszystkich możliwych do wyboru przez Kim. XD Dzieciaki w szkole patrząc na to widowisko, musieli mieć naprawdę niezły ubaw. No, a znając szkoły, na pewno za szybko uczniowie im nie odpuszczą i będą mieli z nich niezłą bekę przez dłuższy okres czasu, haha.
    Oj, Suho, my wiemy, że ci było bardzo przyjemnie, kiedy Kris tak cie subtelnie zmacał i uchronił z niemiłym spotkaniem z szybą. Naprawdę nie musisz udawać tych fochów i powstrzymywać się przed ewentualnym wydrapaniem mu oczu, haha. :D Ale jak byli przy tej kanciapie Choi, to myślałam, że znowu się coś ładnego wydarzy, a tu dupa. xD No cóż, chociaż było miło podczas przechadzki w deszcz pod parasolem Yi Fana, haha. xD Serio nawet mi jest ciężko wieżyc w to, że ten przechodzi normalni jakąś przemianę duchową. Nam miejscu Junmyeona identycznie pomyślałabym, podczas mówienia Fana tego, że chce się poprawić, iż faktycznie dostał mocno w główkę na treningu. Przecież to wieczny Aspołeczny Dupek, wiec dlaczego? No cóż, nie wiem dlaczego, ale pod końcówką to miałam shizę, jakby oni zamienili się osobowościami. Dryblas taki nagle z uczuciami, a Suho go zlał haha. xD Pewnie kiedy tak zamknął bezczelnie drzwi Krisowi przed nosem, ten musiał się czuć kompletnie zdezorientowany. Dziś krócej, bo mnie książki tez wzywają haha, życzę nam obojgu powodzenia w dogadywaniu się z nauką. xD
    No i taki mały gratis ode mnie: weny i w końcu wolności od tej szkoły. Bo chyba akurat będziesz miała ferie, co nie? ^^

    OdpowiedzUsuń