The Art of Attraction XIX

Plotki kontra rzeczywistość


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Dwa tygodnie po aferze z Xiuminem i Chenem, pogoda stała się jeszcze bardziej wiosenna. Wszyscy meteorologowie próbowali rozgryźć fenomen wiosny w lutym, ale nikomu się to jeszcze nie udało. Większość ludzi cieszyła się po prostu z tych dziesięciu stopni na plusie i okazjonalnych chłodnych deszczy. Może to jakaś anomalia pogodowa? Ewentualnie skutki globalnego ocieplenia?
   Licealiści również nie zastanawiali się za bardzo nad pogodowym fenomenem, bo każdy z nich miał swoje własne drobne wielkie problemy. Weźmy takiego Jongdae, który aktualnie siedział w stołówce z głową opartą na ramieniu Minyeon. Powoli miał dość tego całego szumu wokół zdjęcia JongKey, a co za tym idzie afery z nim i Xiu biegającymi w samych gaciach dookoła boiska. Cały czas ktoś zaczepiał go, by przybić piątkę, ewentualnie dokuczyć z powodu błękitnych bokserek. Miał wrażenie, że długo tego nie wytrzyma. Zwłaszcza, że jego przyjaciele wcale mu nie pomagali.
   - Jongdae, macie już piętnaście tysięcy wejść na YouTube! - wrzasnął udający ekscytację Sehun. Prawe ramię miał zarzucone na szyję Luhana, a lewą rękę wyciągnął przed siebie, by po raz chyba setny pokazać nagranie podminowanemu Chenowi.
   - Czad. - odburknął w odpowiedzi i mocniej wtulił głowę w ramię swojej dziewczyny. Minyeon uśmiechnęła się subtelnie i wplotła palce w ciemne kosmyki Chena. Ją też już zaczynało to wszystko męczyć. Dodatkowo, ostatnimi czasy, gdy poznała relacje jakie łączą jej chłopaka z Minseokiem, wyrzuty sumienia odnoście posylwestrowej kłótni męczyły ją bezustannie. Nie mogła uwierzyć, że w ten sposób potraktowała chłopaka, który był w stanie uchylić jej nieba. Do tego Minnie okazał się przemiłym gościem. Z tego co się dowiedziała, po prostu nie lubił, gdy jego najlepszy kumpel zostawiał go dla dziewczyny. Minyeon to rozumiała, dlatego czasem starała się zaaranżować jakieś wspólne spotkanie. Nie chciała psuć ich przyjaźni zwłaszcza po tym jak dowiedziała się, że przez długi okres czasu z jej powodu chłopcy się unikali.
   Tylko, że ostatnio Minseok w ogóle nie jadał z nimi w stołówce. Znikał gdzieś w szkole i tyle można go było zobaczyć. Krążyła plotka, że przesiadywał w bibliotece, a pewne osoby twierdziły nawet, że spotykał się tam z pewną drugoklasistką, Park Jieun. Podobno byli ze sobą całkiem blisko. Można było nawet usłyszeć pewne informacje o rzekomych pocałunkach w najdalszym kącie biblioteki. Przynajmniej dzięki temu, szum wokół Majtkowego Joggingu powoli malał. Teraz wszyscy bacznie śledzili tajemniczy romans "tego pieprzniętego Xiumina" i jeszcze jakąś historię z cheerleaderką, bodajże Jessicą i kapitanem szkolnej drużyny pływackiej, Kang Minhyukiem.
   Kolejnym gorącym tematem był fakt, że wiecznie oziębły i aspołeczny Wu Yifan praktycznie każdą przerwę spędzał z żartobliwie przez uczniów nazwanym Homo - kółeczkiem. To nie tak, że ludzie mieli im za złe orientację. Chłopcy nie byli dręczeni ani nic z tych rzeczy. Po prostu uczniowie lubili nazywać rzeczy po imieniu, a fakt, że do grupki należał Jongdae heteroseksualista i Minseok, który najpewniej również wolał płeć piękną, nie skłaniał ich do zmiany nazwy. Sami zainteresowani nie mieli nic przeciwko byciu Homo - kółeczkiem. Uważali to poniekąd za zabawne.
   Wracając do plotkowania o Yifanie, ewentualnie Krisie, jak większość osób go nazywała. Dzień po Majtkowym Joggingu jak gdyby nigdy nic dosiadł się do stolika, przy którym znajdowali się już wszyscy oprócz Xiumina, ale to było do przewidzenia. Junmyeon spłonął dziwnym rumieńcem, natomiast Sehun, Tao i Jongin wylewnie powitali Yifana, jako że razem chodzili na treningi koszykówki. Kumple z drużyny zawsze odnajdą wspólny język, to niezaprzeczalne.
   Baekhyun od razu zauważył, że coś jest na rzeczy. Fakt, że przez pierwszy tydzień Junmyeon unikał zbyt bliskiego kontaktu z Yifanem był zastanawiający. W sumie jeszcze dziwniejszy było zachowanie Krisa. Gdy tylko nie był zajęty rozmową z kolegami z drużyny, posyłał Junmyeonowi ukradkowe spojrzenia, przez co niższy niejednokrotnie się peszył. Jeśli między nimi nic się nie wydarzyło to chyba Baekhyun był przewrażliwiony. Pomijając, że nie było nawet takiej możliwości.
   Dziwnym trafem, po kolejnym treningu drużyny koszykarskiej Junmyeon stał się jakby mniej płochliwy i na powrót rozmawiał i droczył się z Yifanem. Baekhyun nie chciał wnikać co wpłynęło na taką zmianę, mimo że zdawał sobie sprawę, że Jun i Kris kończą tego dnia o jednakowej porze. Coś musiało się za tym kryć i ich aktualne relacje doskonale o tym świadczyły. Pomimo, że Kris wciąż był poważny i starał się zachować maskę zimnego drania, Baek wiedział, że pewne zapory puściły i wszystko będzie teraz dążyło ku lepszemu. O ile Junmyeon dopuści do siebie Yifana, w co Byun nie wątpił.
   Tao i Yixing powoli zamieniali się w jakiegoś rodzaju stare małżeństwo. Jakby w sumie wcześniej tak nie było... W każdym razie słodycz ich związku przerastała nawet Chanyeola, miłośnika ciasteczek, który w momentach wybuchów czułości Pandorożca, najczęściej zabierał Baekhyuna w jakieś ustronne miejsce. Pomijając fakt, że najczęściej kończyło się na tym, że całowali się w jakimś rzadko uczęszczanym korytarzu. Jongin raz stwierdził, że pierwszy raz Ciasteczkowej Pary nie obejdzie się bez roztopionej czekolady, na co Chanyeol oblizał wargi, a Baekhyun założył nogę na nogę odchrząkując cicho. Nie to żeby obaj już nie raz o tym myśleli...
   Sprawy nie zmieniły się tylko w wypadku Sehuna z Luhanem i Jongina z Kyungsoo. Kai wciąż unikał szczególnego okazywania uczuć przy ludziach, a Sehun z Luhanem niezmiennie się kłócili. Najczęściej o niestosowne zachowanie Hunniego. Czasem też o smak soku, ewentualnie o rodzaj bubble tea. Powodów było sporo.
   Uczniowie szybko zauważyli zmiany w Yifanie. Sporo dziewczyn poczuła się zawiedziona, domyślając się, że ich obiekt westchnień może nie trzymać się z Homo - kółeczkiem z powodów towarzyskich. Podejrzenia odnośnie preferencji seksualnych szkolnego bad boy'a mnożyły się szybciej niż którekolwiek plotki wcześniej. Niektóre były naprawdę absurdalne, jak na przykład ta o fetyszu związanym z malarzami, ale Yifan nie przywiązywał wagi do jakichkolwiek domysłów.
  Wracanie z Junmyeonem po treningu stało się już chyba jego zwyczajem. Przez cały luty zdążyli wreszcie się do siebie zbliżyć na tyle, by Krasnal nie próbował wydrapać mu oczu przy każdej, choćby najmniejszej wzmiance o tym, że Yifan chce się zmienić. Może to dlatego, że Kris ostatnim razem tak szybko wyskoczył z zaproszeniem Junmyeona na randkę? Po prostu chciał wszystko naprawić, bo miał dość ciągłych kłótni i tyle.
   Na początku marca, Yifan jak zwykle czekał przed szkołą. Popołudnie było wyjątkowo pogodne, więc tym razem nie potrzebowali jego granatowego parasola. W sumie tydzień temu i tak przemokli, bo Junmyeonowi zachciało się zmoczyć i tak spoconego Yifana, więc skończyło się na tym, że uciekał przed Krisem z jego złożonym parasolem w dłoni.
   Yifan przeczesał palcami nieco już przydługie włosy i przysiadł na schodach. Najwyraźniej zajęcia Junmyeona się przedłużały, bo Krasnala wciąż nie było. No i co on miał teraz robić, żeby się nie zanudzić?
   Dni treningów należały do ulubionych Yifana. Nie tylko dlatego, że mógł grać w kosza z chłopakami. Chyba bardziej czekał na tą część dnia, gdy odprowadzał Krasnala do domu. Jun był zupełni inny, gdy byli tylko we dwójkę. Bardziej odważny, choć pewnie sam tego nie zauważał.
   Yifan poczuł ramiona obejmujące go za szyję i uśmiechnął się półgębkiem, chwytając nadgarstki Junmyeona. Szybko podniósł się, przez co Suho zawisł dobre pół metra nad ziemią.
   - Puść mnie! Yifan puść mnie no! Postaw mnie w tej chwili! - Jun krzyczał, jakby go co najmniej próbowali zaciągnąć do ciemnego zaułka i zgwałcić, co wywołało cichy śmiech Krisa. Niechętnie przykucnął, by Suho mógł z powrotem stanąć na chodniku. Udał, że nie zauważył delikatnego rumieńca na policzkach bruneta.
   Bez zbędnych słów ruszył z naburmuszonym Krasnalem w stronę bramy. Wiedział, że złość Junmyeona szybko minie, niemniej nie lubił, gdy Jun się na niego wściekał. Brunet uroczo wypchnął do przodu dolną wargę i wpatrywał się we własne stopy, byleby tylko uniknąć spojrzenia Yifana.
   - Oj no nie wkurzaj się już. - Yifan potargał delikatnie włosy Junmyeona, przez co został spiorunowany spojrzeniem drobnego chłopaka. No tak, zapomniał, że Krasnal tego nie lubił. Wpadka.
   - Wredny wielkolud. - burknął Suho, patrząc na Krisa z wyrzutem. Przy nim czuł się jak przedszkolak. Oczywiście w kwestii wzrostu, bo emocjonalnie to Yifan był dziecinny. Tak, tego się trzymajmy.
   - Pij dużo mleka to będziesz tak duży jak hyung! - Yifan wiedział, że mu się za to oberwie, ale uznał, że było warto. Nawet pomimo silnego uderzenia w ramię.
   - Chyba cię pogrzało! Od kiedy to jesteś moim hyungiem?  - Junmyeon prychnął i spojrzał spode łba na wyższego chłopaka.
   - Rany... zluzuj, żartowałem. - Yifan wywrócił oczami i znów potargał włosy Junmyeona. Krasnal chyba już do tego przywykł, bo tylko zacisnął zęby i nie rzucił się na niego z pięściami.
   Ostatnimi czasy Kris zastanawiał się, jak możnaby zdefiniować relację, w jakiej trwali przez ostatni miesiąc. Teoretycznie możnaby to nazwać zalążkami przyjaźni, gdyby nie fakt, że zdecydowanie obaj mieli się ku sobie. Yifan był tego w pełni świadomy, bo cóż... Junmyeon nie całowałby się z nim w Sylwestra, gdyby nie fakt, że na niego leciał. To oczywiste. Może i Yifan był lekko narcystyczny w swoim myśleniu, ale to nie zmieniało faktu, że jego również ciągnęło do Suho. Nie był już w stanie temu zaprzeczyć.
   W ciszy przemierzyli całą drogę do domu Junmyeona. Przed drzwiami jak zwykle zrobiło się trochę niezręcznie i prawdopodobnie Jun po prostu wszedłby do domu, nie przejmując się Panem Aspołecznym na ganku, gdyby nie głośne chrząknięcie Krisa.
   Suho rzucił Yifanowi pytające spojrzenie. Z rozbawieniem zauważył, że Kris jest wyraźnie zakłopotany. Nie często dane mu było oglądać go w takim stanie. W sumie, pewnie mógłby policzyć takie sytuacje na palcach jednej ręki. Dlatego właśnie postanowił poświęcić Panu Aspołecznemu jeszcze chwilę.
   - W przyszłym tygodniu gramy mecz i... - Yifan podrapał się nerwowo po karku i spojrzał niepewnie na Junmyeona. Nie miał pojęcia dlaczego tak trudno było mu to wydusić. - Idziesz może?
   - Idę z Baekiem, Lulu i Xingiem. Może jeszcze Chen i Minyeon się wybiorą, albo Minseok... - Junmyeon uniósł pytająco jedną brew. Nie bardzo wiedział do czego to wszystko prowadzi i to go trochę niepokoiło.
   Yifan kiwnął powoli głową. Już miał się odwrócić i pójść w swoją stronę, gdy pod wpływem impulsu spojrzał prosto w twarz Junmyeona i zmarszczył brwi. Wyglądał na kogoś zdeterminowanego, co kompletnie wytrąciło Suho z równowagi.
   - Junmyeon, chciałbym żebyś przyszedł na ten mecz dla mnie. - Yifan starał się jak tylko mógł nie dotykać niższego chłopaka. Nie chciał go do siebie zrazić. Chciał chwycić go za rękę, ale wiedział, że po pierwsze, byłoby to totalnie tandetne, a po drugie i chyba ważniejsze, Krasnal poczułby się osaczony. Nie mógł ingerować w jego przestrzeń osobistą, nie w taki sposób.
   - Ja... dlaczego... co ty gadasz? - Junmyeon wpatrywał się wielkimi oczami w twarz Yifana. Kompletnie nie rozumiał dlaczego Kris nagle wyskoczył z czymś takim. Przecież sam był świadkiem podobnej sceny w wykonaniu Jongina i Kyungsoo. W ogóle na mecze zawodnicy zazwyczaj zapraszali ważne dla nich osoby, a to by znaczyło, że...
   - Junmyeon, proszę. - Yifan uniósł prawą dłoń do twarzy Suho, ale rozmyślił się i z powrotem opuścił ją wzdłuż ciała. Nie naruszać przestrzeni!
   - Nie wiem... - mruknął Junmyeon i zanim Yifan zdążył chociażby zareagować, zniknął za drzwiami jak miesiąc temu.

***

   Yifan ściągnął gwałtownie czarną koszulkę i rzucił nią do swojej szafki w męskiej szatni. Adrenalina, zbierająca się przed meczem, powoli zaczynała mu uderzać do głowy, a hałas dobiegający z sali gimnastycznej jeszcze bardziej wyprowadzał go z równowagi. Powinien skupić się w tej chwili na meczu, a nie zastanawiać się czy Junmyeon jest na trybunach. Wiedział, że prosząc go o przyjście przekracza granicę zwykłej przyjaźni, ale nie mógł się powstrzymać. Chciał, by Krasnal mu kibicował, zwłaszcza, że był to jego pierwszy mecz i... Po prostu chciał, by Junmyeon był na trybunach.
   To było pewnego rodzaju pytanie. Jeśli Junmyeon nie przyjdzie, będzie to oczywistym znakiem, że Yifan stracił swoją szansę pod koniec grudnia. Bardzo optymistyczny scenariusz. Zwłaszcza, że od tamtego czasu minęły już prawie trzy miesiące. W takim razie okazałoby się, że przez cały ten czas niepotrzebnie się łudził. W sumie Baekhyun powiedziałby, że mu się należało.
   Yifan naciągnął koszulkę ze swoim nazwiskiem, po czym usiadł ciężko na ławce. Przeczesał palcami przydługie blond kosmyki i splótł dłonie na karku. Obok niego przysiedli Tao i Sehun, uśmiechając się wrednie. Z czegoś takiego nigdy nie wynikało nic dobrego.
   - Kris... wyglądasz jakby ci zabili kota. - stwierdził Sehun, przyglądając się swoim paznokciom. Strasznie bawiła go ta cała sytuacja pomiędzy hyungami. Jakby nie mogli tak jak on i Lulu po prostu raz poważnie porozmawiać, zamiast udawać, że wszystko jest w porządku i w ogóle żaden nie jest drugim zainteresowany. I to podobno oni byli dojrzali...
   - Nawet nie próbuj nam wmawiać, że Aspołeczny Wu Yifan się stresuje, bo w to nie uwierzę. - zaśmiał się Zitao. - Tak w ogóle to możesz być pewien, że Junmyeon przyjdzie, więc nie ma co się nad sobą użalać, wiesz? Poza tym, szczerze mówiąc to ty jesteś tym złym, więc cierp.
   - Chyba po raz pierwszy Tao gada z sensem! - Sehun pokiwał z aprobatą głową, po czym przybił z Zitao piątkę. - Byliśmy już na trybunach i wiemy kto jest, ale cóż... cierp sobie tutaj. Nawet jakbyś chciał wyjść przed meczem to cię nie wypuścimy, a Kai nam w tym pomoże, więc... sorry Kris.
   Yifan jedynie wywrócił oczami, opierając głowę o swoją szafkę. Nie było nic gorszego od tej trójki wkurzających gnojków. Nawet jeśli Tao był w jego wieku, wciąż doprowadzał go do białej gorączki. Te jego wieczne gadanie o tym, co Kris powinien, a czego nie powinien robić w stosunku do Junmyeona... To wszystko cholernie działało mu na nerwy. Jakby sam nie mógł decydować o tym, jaki chce być w stosunku do Krasnala.
   Kolejne minuty dłużyły się, a gwar dochodzący z sali gimnastycznej stawał się coraz głośniejszy. Yifan żałował, że nie potrafił skupić się na czymś ogłupiającym. W tej chwili zazdrościł Sehunowi, że potrafił grać na jakiejś idiotycznej przenośnej konsoli. Cała drużyna zajmowała się jakimiś pierdołami, tylko on nie potrafił wyluzować. W tym momencie już nawet nie był pewien czy chodzi o Junmyeona, o mecz czy może o oba, co było najbardziej prawdopodobne.
   Parę minut później, co dla Yifana wydawało się być wiecznością, trener pojawił się w szatni i zaczął po raz ostatni omawiać strategię. Dzięki temu, Kris choć na chwilę mógł się skupić na czymś jasno określonym zamiast bezsensownie się denerwować. Ostatnie ustalenia, słowa motywacji i zanim Yifan zdążył się zorientować, razem z resztą zawodników znalazł się na sali gimnastycznej. Jakimś cudem udało mu się zachować kamienną twarz, a potem ogarnął go hałas dopingujących kibiców.
   Tao dźgnął go łokciem w bok i wskazał palcem jakieś miejsce na trybunach. Yifan z obojętnym wyrazem twarzy podążył spojrzeniem we wskazanym kierunku, po czym uśmiechnął się półgębkiem, widząc Junmyeona odwracającego szybko wzrok. Policzki Krasnala były delikatnie różowe, a on sam starał się jak mógł, nie patrzeć na zawodnika z numerem dziesięć. Sam nie wiedział co go zmusiło do przyjścia na mecz, ale był pewien, że nie zrobił tego na prośbę Yifana. Co to to nie.
   Tao klepnął Krisa w ramię, by przypomnieć mu, że przydałoby się zacząć mecz. Nie to żeby chciał mu przeszkadzać w gapieniu się na Junmyeona, ale w sumie mógł to robić później.
   Jedno trzeba było przyznać Yifanowi, obecność Suho miała na niego dobry wpływ. Zdecydowanie był typem szpanera, a fakt, że na widowni siedziała osoba, której chciał zaimponować, tylko go nakręcał. Gdyby tylko mógł, sprawdzałby reakcję Junmyeona po każdym efektownym zagraniu, ale wtedy pewnie dostałby piłką po głowie, a jego drużyna straciłaby punkt, więc się powstrzymywał.
   Kilka razy w trakcie pierwszej połowy udało mu się zerknąć w stronę trybun, gdzie siedział jego Krasnal w towarzystwie przyjaciół. Wyglądało na to, że Junmyeon również oddał się meczowi, bo kibicował zaciekle z resztą sali. Ciekawe tylko, czy później będzie się tego wypierać.
   Podczas przerwy, Yifanowi nie dane było zamienić nawet słowa z Junmyeonem, chociaż w sumie dzięki temu Jun nie musiał znosić spojrzeń całej szkoły, co byłoby nieuniknione. To, że Kris jadał z Homo - kółeczkiem to jedno, ale gdyby podszedł do Junmyeona, sporo osób uznałoby to za kolejny temat do plotek, które notabene wreszcie miałyby w sobie choć ziarenko prawdy. Co oczywiście nie byłoby dobre. Może inaczej, Yifan nie uważał, żeby Krasnal był przyzwyczajony do śledzenia jego poczynań. Natomiast Kris był z tym obyty, bo jako czarna owca szkoły, rasowy niby - bad boy, codziennie spotykał się z plotkami na swój temat. Do tej pory zastanawiał się, jakim cudem ktoś wpadł na szalony pomysł żeby rozpowiadać plotki o tym, że Yifan kogoś zabił, bo nie dostał działki prochów. Niedorzeczne.
   Nim się obejrzał, sędzia gwizdał, by oznajmić koniec meczu. Wiwaty widowni kompletnie go ogłuszyły. Koledzy z drużyny skakali wokół świętując zwycięstwo, wszędzie panował chaos, a Yifan nie bardzo wiedział co się wokół niego dzieje. Nie wiedział ile czasu minęło zanim wreszcie dostał się do szatni. Pięć minut? Pół godziny? Nie miał pojęcia. Cała szkoła, trener, przeciwna drużyna, rzucili się by im gratulować...
   Z ociąganiem przebrał się w swoje zwyczajowe ciemne rurki, koszulkę i bluzę, zawiązał buty, zarzucił torbę na ramię i z butelką wody w dłoni ruszył w stronę wyjścia ze szkoły. Korytarze były już niemal puste, z wyjątkiem kilku grupek. Najpewniej znajomi zawodników czekali, by móc świętować.
   Już z daleka zauważył Junmyeona w towarzystwie Kyungsoo, Yixinga i Luhana. Najwyraźniej zmierzali w stronę wyjścia, więc Yifan przyspieszył kroku, by ich dogonić.
   - Ej, Krasnalu! - krzyknął, chcąc zatrzymać Junmyeona. Uśmiechnął się półgębkiem, widząc, jak Suho marszczy gniewnie brwi. Nadal nienawidził tego określenia.
   - Czego chcesz? - Junmyeon zaplótł dłonie na piersi i spojrzał spode łba na Yifana. Czuł się głupio, że uległ i jednak przyszedł na mecz.
   Yifan zaśmiał się cicho i upił porządny łyk wody. Dopiero teraz docierało do niego jak był zmęczony. W roztargnieniu spojrzał na zegar wiszący nad szkolnymi drzwiami. Niedobrze, zaraz spóźni się na autobus.
   - Pamiętasz jak spytałem czy gdzieś ze mną wyjdziesz? - Yifan uśmiechnął się nonszalancko i na wszelki wypadek rozejrzał po korytarzu. Pusto jak makiem zasiał.
   - Wyśmiałem cię i co? - Junmyeon uniósł pytająco jedną brew. Nie bardzo wiedział o co chodzi Krisowi.
   - Będę po ciebie w piątek wieczorem. - Może to resztki adrenaliny, a może po prostu czyste pragnienie, ale Yifan nie zastanawiał się nad czymś takim, gdy pochylił się i delikatnie cmoknął Junmyeona w policzek. Było warto, nawet jeśli niemal od razu dostał pięścią w klatkę piersiową.
   Zaraz po tym rzucił się biegiem, by zdążyć na autobus, tym samym zostawiając zdezorientowanego Junmyeona. Możliwe, że po prostu uciekał przed konsekwencjami tego, co właśnie zrobił, ale szczerze mówiąc nie dbał o to, bo zmęczenie i adrenalina odebrały mu zdolność logicznego myślenia. Poza tym, gdyby się odwrócił, zobaczyłby Junmyeona ze szokowaną miną i dłonią przy policzku, w który przed chwilą go pocałował. Nie było szans, żeby coś miało się nie udać.

*~*~*

Serdecznie witam nowych obserwatorów! ^^ Yume Suzuki., ― Black Moral, Natalia Byun, Ami-chan, nejimakidori, Little Hunnie... Mam nadzieję, że Wam wszystkim się tu spodoba ^^ *macha wesoło*
Mam wrażenie, że ostatnio pogorszył mi się styl i warsztat... może się mylę? Jeśli się pogorszyłam, dajcie mi znać i będę pracować ciężej!
Okay... to szybko odpowiadam na komentarze i wracam do nauki :P

Park Do-bi: hahaha aż mi milutko jak piszesz, że tęskniłaś :P A może Kris po prostu stwierdził, że jednak szybciej poderwie Junmyeona jak bd miły? hahaha
Wieczny Śpioch: Cieszę się, że mogłam Cię uszczęśliwić! :P Cóż... założeniem TAOA jest to żeby było na maxa słodkie, więc chyba db, że dzięki temu lubisz to opko  :D
Justyna B.A.P: A ty to byś tylko o bokserkach no... hahahah
Yeoli: Jun nie ma wyjścia xD Pan Aspołeczny nie da mu uciec :P
Ami-chan: *nadstawia tyłek* Och super... ja dostałam po dupie, a Kris ma uratowane klejnoty? No dzięki... ;__; hahaha
Lee Hyo: Krisusie jaki zaciesz O.O Kocham twoje porąbane komentarze *płacze ze śmiechu* Umma zawsze wymyśla MONUMENTALNE rzeczy ;]
nawiedzona: Jasne, że wybaczę! Patrząc po tym, co ja ostatnio odstawiam w komentarzach u Ciebie to nie masz nawet co narzekać na swoje hahaha W sumie masz rację... Suho byłby w stanie zadźgać P.A. O.O Specjalnie nie dałam pod parasolem pocałunku :D *evil Maknae* wiedziałam, że wtedy byłoby jak z mangi/dramy, a nie ma co podążać schematami ^^ Cóż... cieszę się, że pomimo tego, że ostatnio nie lubisz EXO to TAOA lubisz *^* Staram się o siebie dbać, nie martw się Unni :D
Neko: Mówisz, masz :P
Lu Ji Yeol: Cieszę się, że wróciłaś ^^ Nie martw się, nie piszesz nieskładnie :P Och dziękuję za komplement <3 haha Cieszę się, że zauważyłaś, że pisanie to moje hobby ^^ Ferie mam w ostatnim terminie ;_; Będę o siebie dbać JiYeol-ssi :D
Oh Pauline: Powiem tylko, że tego "na złość" nie robię specjalnie xD Wierzyłaś, że Suho i Kris wydorośleli? Niemożliwe :P
Datenshi189: To wbijamy razem do tej szkoły, co Unni? ^^ Key z biczemi i... wow O.O Teoretycznie to Jongdae może sb pobiegać z laską na świeżym powietrzu... xD Ty nie próbuj zrozumieć Suho xD To prawiczek przeżywający pierwszą miłość - nic nie ogarnia hahaha
Yume Suzuki.: Waaa~~ to super, że tak Cię TAOA wciągnęło *^* Wm co czujesz... też rozpaczam z powodu małej ilości polskiego KrisHo ;__; Dlatego właśnie tworzę swoje :D Żeby inne shipperki mogły się nacieszyć ^^
witness.: A niech się Suszki foszy... i tak zawsze ostatnie słowo należy do Krisa xD

MartaK: Nie martw się, doskonale rozumiem brak czasu ;_; Jak na możliwości Key to i tak mieli lekka karę xD Ano Kris zmienia się dlatego, że się zakoooochał xD wiesz... tru love i takie tam xD Niestety ferie dopiero w ostatnim terminie ;_;

XOXO

21 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pierwsza!*w* I ta podnieta...xD Co do rozdziału...Kocham, wielbię i wysławiam <3 Po prostu...sprawdzałam co pół godziny bloga...prawie, ale się opłaciło @.@ Koooocham>.< Wu, dzięki bogu, że się nie poddałeś >.< Teraz nie jestem zdolna do napisania komentarza z sensem, bo się jaram *Q* Powiem szczerze, jesteś jednym z moich guru-pisarzy xDDD Współczuję z powodu tych ferii, ja jutro je zaczynam ;D Więc ogółem padłam, jak YiFan tak stanowczo prawie rozkazał Suho, a potem najzwyczajniej w świecie...spieprzył xD No więc, ten tego, podsumowując: Czekam aby się dowiedzieć, gdzie to znika mój Xiuu, i czy Jun weźmie do serca rozkaz Krisa >.< Zabijasz dziewczyno, teraz będę musiała czekać tak długo ;-; Ale rozdział zajedwabisty *U*

    ps. Dużo weny, czasu i spokoju życzę, tak jak zawsze ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie pogorszył Ci się styl pisania, jak na moje cały czas się rozwijasz w pisaniu. :) Tak że nie oraj. xd
    Cholernie spodobał mi się ten rozdział <3, ponieważ znalazła się wzmianka o każdym paringu. :)
    I stresujący się Wu.. Omo, jak słodko. *.*
    Te nasze kochane KrisHo tak się fajnie ciska, ale przy okazji lgnie do siebie jak magnesy. <3
    Powodzenia w nauce i weny. :* :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze staram się wymyśleć odpowiednio porąbanego, żeby cię rozbawić xd mogę jeszcze zatańczyć xd a ignoruj tą falę fangirlizmu z komentarza, tworzyłam go pod wpływem *lol* feelsów xd
    Fajnie, że napisałaś rozdział pisany z punktu widzenia Yifana, to trochę wyjaśniło ^^ choć z drugiej strony - jak to zazwyczaj bywa - namnożyło pytań typu łaj Suho coś zrobił, co nim kierowało *tadadada, to przecie KrisHo, co nim może kierować* i tak dalej xd aaa, i chyba zaczynam lubić dziewczynę Chena, co mnie mega dziwi, bo mnie strasznie denerwowała xd w zasadzie to dalej we mnie tli się cicha nadzieja, że będzie ChenMin, ale wizja Minniego z jakąś uroczą laską u boku, dzięki której nie smuta, bo ChenChen go olewa bardzo mnie cieszy ^^ aaa, i oczywiście...*przestaje udawać, że umie normalnie komentować TAOA* RANDKA KRISHO BOSZEEEE ;; CO TO BĘDZIE, CO TO BĘDZIE ;; ciii, że mam nadzieję, że Suho go oleje i nie wyjdzie z domu, jak ten będzie stał pod chałupą i nawoływał "Suho! Suho! Wyjdź do mnie, Suho!" *lajk e Romeo i Dżulia* xd no ale Myeonnie może go dopuści do siebie wreszcie omg ;; choć ja wspomniałam, wolałabym żeby go jeszcze trochę podręczył xd bo podejrzewam, że Suho nie "wyleczył się" *lol po raz kolejny* z miłości do Wu Fana, w końcu to fluff xd ale jeśli tak jest, to Krystyna zmieni się pewnie w taką zapłakaną rzuconą dziewczynę z komedii romantycznych, wiesz, taką załamaną, w starej piżamie, z rozmazanym makijażem i włosem głownym, siedzącą przed telewizorem z pudełkiem lodów czekoladowych i puszczającą łzawe romanse xd to byłoby...ciekawe xd ale w zasadzie to by chyba spowodowało, że wrażliwy Myeonnie wróciłby do Krysi i jej wybaczył xd
    ...
    taaaa...gratuluję właśnie sobie, że coś takiego napisałam...xd
    Weny życzę i nie skocz z mostu czytając ten komentarz, porażona moim zidioceniem xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, i zapomniałabym...homo-kółeczko...płaczę XDDD
      i ten Baekyeol ;w;

      Usuń
  5. kyaa ;D nie no. uwielbiam to opowiadanie! ;D
    nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału!
    pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. POCAŁOWAŁ GO! TAKTAKTAKTAK! *dziki troll*
    Woooooooooooooooaaaaaa, cudowne. Nawet nie wiesz jak ciężko było się przemóc i nie przeczytać tego wieczorem, tylko zostawić sobie na dziś. Ale myślę, że było warto, bo teraz przynajmniej do wieczora moje feelsy się jako-tako-uspokoją. Gdybym przeczytała rozdział wczoraj - prawdopodobnie nie zasnęłabym.
    Tak się cieszę, że Kris jeszcze raz wziął sprawy w swoje łapki i tym razem zaprosił go bez możliwości odmowy. *matczyna duma* I Suhy też się cieszy. Cieszy się, prawda? ;_;
    Niektóre momenty rozdziału były tak niesamowicie słodkie, że w następnym chyba zejdę na zawał. I chwała ci za to.
    Wcale się nie pogorszyłaś!

    Weny, pomysłów, dużo krisho, żeby tę wenę podsycać i czekam tak bardzo niecierpliwie na kolejny rozdział. (´∀`)♡

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym się rozpisać tak jak dziewczyny wyżej, ale nie potrafię.. Wybacz :*
    Rozdział mrraśny! :3
    Kris zawstydzony? O MÓJ BOŻE! Widzę to! Normalnie widzę! xD
    Suho na końcu zachowuję się jak jakaś dziewica pozbawiona nie powiem już czego xD
    Czekam na kolejny rozdział ^^ (taaa... jakbym tego nigdy nie robiła xD)
    Weny~ ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Już wczoraj zauważyłam rozdział i zaczełam nawet czytać, ale po tym jak brat pojechał to padłam i zasnęłam xD Pewnie nawet wczoraj nie byłabym w stanie napisać niczego sensownego. Nie mówie, że teraz to będzie miało sensu bo no... mniejsza xd Zacznę trochę od końca, bo od zachwycania się pocałunkiem. Zwykły całus w polik, a ja już się cieszę jak głupia xD W sumie to było urocze jak to sobie wyobraziłam. Jak Kris biegł za nim po meczu i go pocałował. W sumie cały rozdział był przesłodki. Pomimo że cały czas się kłócą i drażnią ze sobą, ale to właśnie sprawia że są rozkoszni ;3
    No i gratuluje panu aspołecznemu odwagi! nie dość, że zaprosił go na mecz (omo, brakowało mi tylko aby Suho siedział na jakieś trybunie dla dziewczyn zawodników xD ) to jeszcze go pocałował. No i widze, że Suho powoli ulega. Chociaż uparty z niego osioł i nadal wmawia sobie, że pewnie nic do niego nie czuje... Ach, Kris zawstydzony to bóstwo *-* W sumie w końcu coś powinno między nimi ruszyć po tej randce, ale ja niczego już nie jestem pewna, bo kiedy myśle, że ma być dobrze i cos ruszy to wtedy ty, droga Maknae, niszczysz moje przypuszczenia i marzenia xd Dlatego tym razem nic nie zakładam i czekam cierpliwie na następny rozdział <3
    A nic się nie pogorszyło, uwierz mi, jest świetnie tak jak było albo i ociupinkę lepiej? Ciężko mi powiedzieć, bo uwielbiam to co piszesz :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja przepraszam, ale właśnie zabiłaś największego fangirla KrisHo. Będę Cię nawiedzać w nocy!
    Krisu *klaszcze* BRAWO!! Już nie jesteś mój drogi małym brzdącem, który chciał mi Juna zmacać przy szybie. Ah te dzieci, tak szybko dorastają ;; Yah, to zaproszenie na mecz, całus i efektowne wyjście smoka. Tak niewiele, a jak cieszy!
    Dae z dziewczyną.. Czemu, ta laska mi się nie podoba? I Xiu gdzie łazisz i ktgórą ci wpadła w oko?!
    Na koniec unni, jak zwykle życzę Ci pokładów weny i powodzenia w szkole <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Może nie jestem jakąś wielką shipperką KrisHo, ale to opowiadanie jest świetne. Taki lekki, typowy romans, który ukazuje prawdziwych nastolatków. Końcówka sprawiła, że już nie mogę doczekać się kolejnego i tak bardzo chcę, by Junmyeon w końcu wybaczył Krisowi :)
    Życzę dużo weny i już nie mogę doczekać się kolejnego!

    OdpowiedzUsuń
  11. Okej, ostatnia scena po meczu jest śliczna. Po prostu widzę to moimi oczyma wyobraźni. :D
    I co to!? Yixing i Luhan nie czekali na swoich chłopców po meczu? Uważam, że powinni od nich dostać jakąś małą nagrodę XD
    Cudowna trójka. Zawsze mimowolnie uśmiecham się jak o nich czytam. W ogóle jak czytam, że któryś zrobił coś komuś na złość.
    Co się dzieje z Xiuminem?! :O HALO A może, on się zakocham w Jongdae, co by mi w ogóle nie pasowało :/ No po prostu by niszczyło to wszystko. Wole ta wersję z plotek, że kręci z drugoklasistką. W sumie byłby to ciekawy zwrot akcji, gdyby tak nagle przedstawił ja kolegom. Chociaż nie musi być nawet ta drugoklasistka. :ooo A CO JAK DZIEWCZYNA XIUMINA ZACIĄŻYŁA?! I on się teraz nimi zajmuje, a wcześniej ukrywał ten fakt!? (wiem, że znasz moja wyobraźnie, przymykaj na to oko xD)
    Widzisz!? jednak wydorośleli trochę, skoro przez 3 miesiące mogli ze sobą przebywać i nawet ze szkoły razem wracali! :) To prawda, zachowują się jak dzieci, ale jak takie dojrzałe dzieci. Lol jaki paradoks xd
    Niech się wyjaśnia to z Xiu i nie mogę się doczekać supcio randeczki <3~

    OdpowiedzUsuń
  12. Umieram przez ciebie ;_____________________________;
    Teraz to było takie śmieszne xD Wchodzę na bloga, żeby sprawdzić czy jest nowy rozdział i takie *ooooooooo* <3
    Musiałam sobie gębę zatkać żeby nie było słychać moich pisków <3
    Ja chce następny rozdział <3333

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie to tu wszystko fajne. ^^ Serio, coraz bardziej uwielbiam te ich małe kłótnie pomiędzy sobą. ^^ Takie droczenie się jest w pewnym sensie urocze mimo iż czasem denerwujące. XD No, ale Kris się tam tym nie przejmuje, bo jest pewien, że Suho do niego ciągnie, tylko udaje takiego niedostępnego, haha. No cóż, jak na razie idzie mu to dobrze, bo mam wrażenie, że Kris w niektórych sytuacjach pewnie robi zdezorientowaną minę z myślą ,,WTF?’’ haha.
    Jejka, nawet nie wiesz, jakiej ochoty narobiłaś mi na pogranie sobie w koszykówkę! Zawsze uwielbiałam w to grać! *_* W sumie, to chyba we wszystko na wf, prócz siatkówki. XD Aż miałam ochotę wejść normalnie w ten monitor i dołączyć do gry. Xd No cóż, niestety takie bajery nie istnieją, wiec trzeba poczekać co najmniej do wiosny czy lata. Taa, tylko potem znajdź jeszcze chętnych do gry. ;.;
    Już wyobraziłam sobie tą przeszczęśliwą minę Fana, kiedy to Tao wskazał mu na publiczności Suho wraz z resztą zgrai. ^^ Już pewnie były w głowie wizje i słowa, że Krasnal przyszedł t dla niego. W sumie, kto to tam wie, czy to było prawdą, czy tylko sobie wmawiał głupoty, że przyszedł po prostu z ciekawości, bo znajomi go wyciągnęli. Mam wrażenie, że Suho sam jest dla siebie jedną wielką zagadką, jeśli chodzi o naruszanie tematu - ,,Aspołeczny dupek do którego coś czuję, lubię jak mnie denerwuje, czy go nienawidzę?’’ Jestem pewna, że czuje coś do Krisa, jednak nie wiem, Mozę boi się po prostu zaryzykować i zacząć flirtować z nim, jak na normalnego człowieka przystało? -.- Chociaż ten niby niewinny gest, kiedy to objął ramionami szyję dryblasa, miał coś w sobie. Eh, oni są popieprzeni, dosłownie. XD Tak w ogolę, to widzę, że czas tu u ciebie mocno przyspieszył, bo jakby nie patrzył, trzy miesiące to nawet dużo. W sumie widać jednak, że te relacje, jako tako złagodniały i nabrały pewnej bliskości, jednak te ciągłe droczenia się ich są tak mega słodkie. ^^ To byłoby nudne, gdyby ich zabrakło! :P No i powracam do tego końcowego gestu Krisa. Suho pewnie tam o mało paczałek nie zgubił, kiedy ten go musnął w policzek. Do tego w sumie są już umówieni, więc wystarczy tylko czekać na to co wydarzy się na ich, randce! ^^ Ciekawa jestem, co tam im planujesz zgotować ciekawego. :D Nie piszę nic w stylu ,,mam nadzieję, że będą się całować, obściskiwać, czy nawet zgwałcą się w tym cholernym kantorku Choi’’ (z niewiadomych przyczyn się tam znajdując) bo w sumie wolę się nie nakręcać i poczekać cierpliwie na kolejny rozdzialik i wtedy nacieszyć się czymś, bądź wręcz rzucać piorunami ze złości, w któregoś z nich ,haha. XD
    Wiesz, ja tam jakoś nie widzę, abyś się zgorszyła w pisaniu przez naukę czy coś. Ja uważam, że czasami chwila wolnego jest nawet lepsza dla pisania, niż ciągła praca. Chociaż potem to lenistwo… -.-
    Ps. Homo-kółeczko… zabiłaś mnie tą nazwą. XD I jestem co najmniej pewna, że serio jakaś grupa uczniów wymyśliłby taką nazwę, jak w tej sytuacji. xD Uczniowie to zło wcielone, jeśli chodzi o nadawanie ksywek ludziom lub pałętających się po szkole, grupkom.

    OdpowiedzUsuń
  14. Slodkie baekyeok koffam mam nadzieje ze kiedya nadejdzie taki czas kiedy bd coa wiecej o baekyeoli kaisoo :D placze czyli nie bd xiuchen :((((((((((((( chyba tego nie przezyje:(((( Slodkie dal mu buzi, zaprosik na randke i DO tego odprowadza go DO domu nie bo milosc jak sie patrzy hahaha SLODYCZ powodzenia i weny:(:* Tak uczniowie rozsijewaja zajebiste ploty :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie wiedzieć , że jestem nowa . Chyba masz za dużo tej nauki na głowie bo nie jestem nowa . Co do rozdziału to osihdjnwepinhewpinjjckiwpojq *w* kocham : 33333
    a nazwa Homo-kółeczko wymiata XD . Jak ja się ciesz , że wszystko między Krisem a Suho powoli się układa . Tak bardzo nie mogę doczekać się nowego rozdziału , że zaraz normalnie eksploduje . Przepraszam , że komentuje tak późno ale miałam tyle na głowie *-* aż szkoda gadać . Najlepszym paringiem , albo inaczej najbardziej prawdobodobnym paringiem wedłóg mnie jest Baekyeol , dlatego kocham wprost o nich czytać . Wgl wiedziałaś , że istnieje taki paring jak Krisbeak , albo inaczej czy ty WIEDZIAŁAŚ JAKIE TO SŁODKIE < 3 ?! Trafił ostatnio na takiego super bloga , że ja nie wytrzymam :o . Czytałam też ostatnio EXO Bang . Luhan robił za dziwkę tylko Tao go nie przeleciał bo spał /_/ Chcesz linka ? : 3 Mam spaczony mózg po tym Shocie , ale co poradzisz ? XD
    Czekam na nexta . POZDRAWIAM I kocham XD

    OdpowiedzUsuń
  16. Nominuję cię do Versatile Blogger Award. A tak poza tym jestem twoją stała czytelniczka, tylko się nie udzielam. Przepraszam. :C
    http://ciemnajaskiniapsychopatki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezu, uwielbiam Twój styl pisania. *_*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ohohoho tyyyyyyyle tęczy <3
    Czytałam rozdział AŻ z tygodniowym opóźnieniem. Nie wierzę, że tak Cię zaniedbałam. Niewdzięczna ja. Mam nadzieję, że mi wybaczysz ;D
    Rozdział piękny. Mimowolnie zaczęłam się uśmiechać i nie mogłam przestać pod koniec. I wiesz co? Naprawdę dobrze, że mogłam go przeczytać. Chwilowo jestem w stanie... depresja to chyba troszkę za mocne słowo, ale w każdym razie trochę mi ciężko ostatnio. A ty pomoglaś mi się rozluźnić. Dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałam wszystko! Teraz nie będę mogła spać spokojnie bo jestem ciekawa jak to wszystko się potoczy.
    Jestem mile zaskoczona, że wszytko tak powili się rozwija i trzyma czytelnika w napięciu (bynajmniej ze mną tak było). :PP
    ACHHH....nie wiem co teraz mam począć, będę zanudzać się na śmierć, ale dzielnie będę oczekiwać nowych rozdziałów.
    Życzę dużo weny~~:3

    OdpowiedzUsuń