The Art of Attraction XV

Kiedy naleśniki zaczynają mówić


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Minseok jęknął cicho czując, że żołądek ściska mu się boleśnie. Dodatkowo każdy dźwięk był dla niego coraz lepiej słyszalny, co z kolei wywoływało ostry ból głowy. Przez chwilę nawet zastanawiał się jak to możliwe, że pomimo zamkniętych oczu, miał wrażenie, że wszystko się chwieje. No ale w sumie takie są skutki zbyt dużej ilości drinków Jongdae.
   Nie bardzo świadomy tego, co się wokół dzieje, mocniej wtulił twarz w twardawą, ciepłą powierzchnię, na której leżał i westchnął cicho. Jego żołądek chyba powoli budził się do życia, bo Minseok miał wrażenie, że niedługo zwróci wszystko, co wczoraj w siebie wlał, bądź wrzucił. Zdecydowanie, bezsprzecznie, niezaprzeczalnie miał kaca. Giganta. Chyba jeszcze nigdy nie czuł się tak źle po piciu.
   Poczuł na głowie czyjąś dłoń i niewiele myśląc poddał się przyjemnemu dotykowi, znów układając się wygodniej. Nie wiedzieć czemu powierzchnia, która służyła mu za poduszkę, nagle uniosła się i opadła, a gdzieś nad głową Minseoka dało się słyszeć przeciągłe westchnienie. Xiumin zmarszczył brwi, ale nie otworzył oczu. Dłońmi objął coś, co służyło mu za poduszkę i ze zdziwieniem stwierdził, że jedna znajduje się na czymś wyjątkowo twardym. Drugą zaś wyczuł coś miękkiego i ciepłego.
   Niechętnie oparł się łokciami o coś, co mogło być zarówno materacem jak i zwykłą poduszką. W każdym razie na pewno nie było tym czymś, na czym do tej pory leżał. Z niemałym trudem Minseok otworzył zaspane oczy i cóż, skłamałby, gdyby powiedział, że nie był przerażony. No bo od kiedy spanie z głową w dolnej (serio, DOLNEJ) części brzucha chłopaka jest normalne? Całe szczęście, że ów szczęśliwiec był ubrany. W sumie to wszystko tłumaczyło ruszanie się rzekomej poduszki.
   Minseok, pomimo zwalającego z nóg bólu głowy, zdecydował się dowiedzieć na kim to sobie tak słodko zasnął. Z ociąganiem skierował wzrok na wpół śpiącego chłopaka. Może to jeszcze resztki alkoholu w jego organizmie, ale nieznajomy dziwnym trafem przypominał Jongdae. To musiał być czysty przypadek. Przecież nie jeden na świecie azjata ma włosy, usta, twarz, ciuchy i całą resztę jak Chen. Przecież to niemożliwe, żeby Minseok obudził się z twarzą prawie że na kroczu przyjaciela.
   Szczerze mówiąc, nawet nie chciało mu się teraz o tym myśleć. Był ubrany, nic go nie bolało, Jongdae też wyglądał na jedynie skacowanego, więc nie było się co przejmować. Z żałosnym jękiem skacowanego nastolatka, Minseok opadł z powrotem na podbrzusze Chena i postanowił się nie ruszać, bo to tylko wzmagało mdłości.
   - Jongdae-yah... - jęknął czując, że przyjaciel zaczyna się wiercić. Najpewniej Minseok uciskał mu na pęcherz, ale nawet nie miał siły przesunąć głowy. - Do cholery jasnej przestań...
   Jongdae uniósł się na łokciu i potarł dłonią zmęczoną twarz. Chwilowo nie wiedział co się wokół niego dzieje. Czuł dziwny ciężar w okolicach bioder. Do tego ten ciężar mówił i brzmiał jak Minseok. Jongdae miał niejasne wrażenie, że to, że jego przyjaciel trzyma głowę na jego podbrzuszu jest co najmniej zdrożne. No i niezbyt normalne w ich przypadku. Nie wiedzieć czemu pierwszym, o czym pomyślał Jongdae było "Przecież ja mam dziewczynę!". Zupełnie jakby z Xiuminem robili tej nocy coś zdrożnego. Na tyle na ile mógł być pewien, Jongdae wiedział, że nic niewłaściwego się pomiędzy nimi nie wydarzyło. Chyba.
   Postarał się skupić wzrok na głowie Xiu, notabene znajdującej się zdecydowanie zbyt blisko jego krocza. Może jako faceta, powinno go to obrzydzić albo coś, ale w tej chwili, półprzytomny i skacowany, nie myślał o takich rzeczach. Albo tak to sobie tłumaczył.
   Drzwi uchyliły się i w pokoju pojawił się wyszczerzony Junmyeon. Co najdziwniejsze, ani trochę nie przypominał wraka człowieka. W przeciwieństwie do Jongdae i Minseoka wręcz promieniał, co było zastanawiające, bo z tego co Chen pamiętał (na jego pamięci w tej chwili nie można było polegać), na początku imprezy Jun był naburmuszony i generalnie przybity.
   - Szczerzysz się jak idiota albo jak Chanyeol. Trochę przerażające, powiem ci. -Jongdae opadł z powrotem na materac wyjątkowo miękkiego i całkiem sporego łóżka. Zakrył oczy dłonią i postarał się zignorować dziwne uczucie w podbrzuszu, które nasilało się, gdy Xiu nieświadomie ocierał się tyłem głowy niebezpiecznie blisko jednego z wyjątkowo czułych punktów na ciele Chena.
   - Myślę, że ciekawszym pytaniem będzie: Dlaczego Minseok leży... ekhem... - Junmyeon odchrząknął zawstydzony. Fakt, że gdzieś koło północy przeżył swój pierwszy pocałunek wcale nie sprawił, że stał się bardziej otwarty na te sprawy.
   - Z głową w, powiedzmy to ładnie, kroczu Jongdae? - dokończył Baekhyun, który właśnie wszedł do pokoju. Czegoś takiego akurat się nie spodziewał. Oczywiście w przeciwieństwie do chwili samotności Krisa i Suho. Przynajmniej wygrał dzięki nim zakład. Wiedział, że na Sylwestrze chłopcy się przełamią i wreszcie niczym geniusze wpadną na to, że chyba się lubią. Uch... dzieci.
   - Zawsze kochałem twój piskliwy głosik, wiesz Baek? - burknął z przekąsem Jongdae. Miał wrażenie, że każde słowo Baekhyuna wbija się w jego mózg niczym ogromna szpila, jedynie potęgując ból głowy. W tej chwili miał ochotę spać, a nie zastanawiać się dlaczego głowa Xiu znajduje się na jego biodrach. Naprawdę nie miał na to teraz siły.
   - Słodki jak zawsze. - Baekhyun obiął ramieniem Junmyeona i uśmiechnął się krzywo wskazując na Jongdae. Chen potrafił być wkurzający na co dzień, a co dopiero kiedy był skacowany. Baekhyun zastanawiał się, czy mówić mu o wszystkim co wydarzyło się w nocy, teraz, czy może poczekać aż Dae będzie trochę bardziej zdatny do użytku. - Wstawajcie, Tao i Yixing zrobili naleśniki.
   Baekhyun potargał włosy Junmyeona i pociągnął przyjaciela w stronę kuchni. Już dawno nie widział go tak szczęśliwego. Uśmiech nie znikał z twarzy Suho, a delikatne rumieńce chyba postanowiły zostać na stałe na policzkach bruneta. Do tego usta Junmyeona wręcz krzyczały. Prawie jakby chwaliły się nocną serią pocałunków z Yifanem.
   Razem usiedli do stołu, gdzie Chanyeol grzebał widelcem w swojej porcji, a Tao tulił się do pleców smażącego naleśniki Yixinga. Obaj wyglądali na wyjątkowo wypoczętych i nieskacowanych. W sumie to tylko Jongdae i Minseok przesadzili z ilością alkoholu. Reszta poddała się już po dwóch bądź trzech drinkach. Wyłączając Junmyeona, który nie zamoczył w alkoholu nawet koniuszka języka. W to miejsce dostał chwilę sam na sam z Panem Aspołecznym, więc w sumie chyba nie miał tego nikomu za złe.
   Baekhyun z szerokim uśmiechem ruszył do pałaszowania swojej porcji, podczas gdy Suho po prostu patrzył się w przestrzeń, skubiąc zębami dolną wargę. Wciąż nie wierzył w to, co stało się w nocy. Zwłaszcza, że pamiętał, że zasnął w ramionach Yifana na kanapie, ale obudził się sam. Ktoś przykrył go kocem i podłożył pod głowę poduszkę, ale to wcale nie zmieniało faktu, że czuł się trochę zawiedziony. Gdyby nie Baek, który powiedział mu rano, że widział jak Kris obejmował go w salonie, prawdopodobnie mógłby ze sporą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że po prostu miał halucynacje.
   - Tao? Nie wiesz gdzie jest Yifan? - rzucił Baekhyun z pełnymi ustami. Przy okazji udało mu się opluć wchodzącego do kuchni Jongdae. Za nim wlókł się kompletnie nieprzytomny Minseok. Co tu dużo mówić, obaj wyglądali jak trupy. Dobrze, że kac nie był zaraźliwy.
   Jongdae usiadł ciężko na jednym z krzeseł i z nieskrywanym obrzydzeniem odsunął od siebie talerz naleśników. Miał wrażenie, że jeżeli tylko włoży coś do ust to zawartość jego żołądka ujrzy światło dzienne. Niezbyt przyjemna perspektywa.
   - Wody... - wychrypiał Minseok opierając głowę o blat stołu. Chen bezwiednie pogładził go po plecach, co w sumie nijak wpłynęło na ogólną prezencję Xiu. Pomijając słaby uśmiech.
   - Wyszedł zanim ktokolwiek inny zdążył wstać. - Tao podał Xiuminowi butelkę wody, a przed Junmyeonem postawił porcję naleśników. - I uprzedzając twoje kolejne pytanie, Sehun i Luhan są u Lulu, bo jego rodzice wracają dopiero jutro. Jongin i Kyungsoo... myślę, że trafili w jakieś zaciszne miejsce i wreszcie się do siebie dobrali. - Tao uśmiechnął się półgębkiem i przyciągnął do siebie Yixinga, który właśnie skończył smażyć ostatnią porcję naleśników. Ułożył głowę na jego ramieniu i westchnął cicho. Lay był taki cieplutki.
   - Szkoda. Chciałbym zobaczyć jego minę kiedy zaspany zdaje sobie sprawę z tego, że nasz niewinny Joonnie oddał mu swój pierwszy pocałunek. - Baekhyun oparł brodę na splecionych dłoniach i spojrzał maślanymi oczami w stronę Chanyeola. Nie, to wcale nie była aluzja. Wcale nie chciał żeby Chan wreszcie go pocałował jak na faceta przystało.
   - Głupku, przecież przez Sehuna on już dawno wie, że Jun to ekhem... stuprocentowy prawiczek. - prychnął Yixing, posyłając zawstydzonemu Junmyeonowi pocieszające spojrzenie.
   - Racja. Tak czy siak Jongdae i Minseok przegrali zakład. - Tao uśmiechnął się szeroko na wspomnienie poprzedniej nocy. Zapraszając tą grupę zdrowo pieprzniętych przyjaciół nie spodziewał się takich rewelacji. Najwyraźniej życie lubi zaskakiwać. Pozytywnie oczywiście. Chociaż w sumie to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
   Junmyeon spojrzał zdezorientowany na Zitao. Słowo zakład brzmiało wyjątkowo nieciekawie z jego ust. Do tego, jeśli Kai i Sehun maczali w tym palce, mógł być pewien, że było to coś głupiego i nieodpowiedzialnego.
   - Z-zakład? - Junmyeon zająknął się. Zasadniczo to, że przyjaciele założyli się czy będzie całował się na Sylwestrze z Yifanem było niemoralne. Ewentualnie to Jun był sztywny.
   - Myślisz, że są tak skacowani od tak sobie? - Chanyeol zachichotał głupio, ale niemal od razu jego usta zostały zapchane dość sporą ilością naleśników. Baekhyun potrafił być czasem takim sadystą. No żeby wepchnąć własnemu chłopakowi jedzenie do buzi, o mało nie zabijając go widelcem...
   - Jaki zakład? -  Może to zwykła ludzka, zdrowa ciekawość, ale Junmyeon bardzo chciał wiedzieć jaka była kara dla przegranych.
   - Z założenia mieli wlać w siebie tyle alkoholu ile tylko się dało, ale kiedy już się wstawili wkroczyli Kai i Sehun z tym swoim głupim... nie, lepiej żeby twoje dziewicze uszy tego nie słyszały. - Baek wytknął język i poczochrał czarne włosy Junmyeona. Naprawdę Jun nie powinien słuchać o takich rzeczach przy jedzeniu. Jeszcze by się zakrztusił albo coś.
   Minseok gwałtownie poderwał się do pionu, co było ogromnym błędem, bo zaraz upadł z powrotem na krzesło, trzymając się za głowę. Okay, to nie mogło być to o czym myślał. Był pijany, tak? W sumie to był pijany, bo przegrał zakład. Tylko i wyłącznie dlatego opróżnił niemal całą półlitrową butelkę alkoholu. Co nie zmieniało faktu, że na myśl o dodatkowym zadaniu od Jongina i Sehuna zbladł. Ta dwójka nigdy nie wróżyła niczego dobrego.
   Jongdae myślał chyba trochę wolniej, bo dopiero kilka sekund później jego mózg przetworzył wszystkie informacje. Chen opadł z jękiem na blat stołu, po czym ponownie uniósł głowę i posłał Zitao błagalne spojrzenie. Musiał wiedzieć, co się wydarzyło. Tao uniósł brwi, a gdy zrozumiał, że ani Minseok, ani Jongdae niczego nie pamiętają, uśmiechnął się tajemniczo.
   - Ale...
   - Cicho bądź Joonnie. Może Yifan ci kiedyś to pokaże. - Baekhyun parsknął śmiechem. Zawtórowali mu Chanyeol i Zitao, natomiast kompletnie nie rozumiejąca niczego reszta popatrzyła po sobie zdezorientowana. Prawdopodobnie ominęło ich coś wyjątkowo zabawnego.
   - Czemu męczysz mnie tak Yifanem? - prychnął lekko zarumieniony Junmyeon. W sumie to czepiał się chyba tylko dla zasady. Miał wrażenie, że odkąd zdał sobie sprawę z własnych uczuć, cała niechęć do Krisa gdzieś wyparowała. Oczywiście dla normalnej osoby było to logiczna, ale Jun był w stanie jednocześnie wzdychać do Yifana i go nienawidzić.
   Baekhyun wypchnął językiem jeden z policzków i przytknął do ust dłoń zwiniętą w pięść, jednocześnie patrząc w oczy Chanyeolowi, który raptownie spoważniał. Niby wiedział, że Baek po prostu dalej żartował, ale gest wydał mu się wyjątkowo... sugestywny? Zitao wybuchł głośnym śmiechem, a Chan zachichotał nerwowo. Dobrze, że nie był z Baekhyunem sam.
   Reszta śniadania minęła na próbach wyciągnięcia jakichkolwiek informacji z Baeka, Chanyeola i Zitao. Oczywiście wszystko skończyło się fiaskiem i żaden z niczego nieświadomych chłopców nie mógł liczyć na jakiekolwiek oświecenie. Pomijając fakt, że w pewnym momencie Minseok stwierdził, że naleśniki do niego mówią i właśnie zdradziły mu jakąś bardzo ważną tajemnicę, wszystko byłoby całkiem normalne. Może po prostu Xiu nigdy więcej nie powinien aż tyle pić?
   Junmyeon zamarł z widelcem w połowie drogi do ust, kiedy nagle nawiedziła go fala wątpliwości. Niepokojący był fakt, że Yifana nie było przy nim, gdy się obudził. Przecież... całowali się, tak?  I Yifan mówił do niego Myeonnie i... w sumie to nie było kolejnych wielce romantycznych akcji. Zero wyznań, żadnych obietnic. Może Yifan chciał go jedynie wykorzystać? No ale gdyby znów chciał się jedynie bawić jego uczuciami to najzwyczajniej w świecie by go uwiódł, najpierw czekając, aż Jun trochę wypije. Zamiast tego Yifan był czuły, delikatny i... zupełnie nie przypominał tego zadufanego w sobie chama, którego znał Suho. To wszystko nie trzymało się kupy. Skoro, być może coś jednak pomiędzy nimi było to dlaczego wyszedł bez słowa?
   Myśli Junmyeona krążyły wokół tego samego, gdy znów przypomniał sobie o naleśniku. Powoli przeżuł kęs i spojrzał na uśmiechniętych Chanyeola i Baekhyuna. Nawet nie zauważył kiedy Baek przeniósł się na kolana swojego chłopaka. Wyglądali razem uroczo. Junmyeon chciałby móc być kiedyś równie szczęśliwym. Zazdrościł Baekhyunowi, bo w momencie, kiedy Chanyeol dowiedział się o jego uczuciach, wszystko poszło gładko. Junmyeon był pewien, że Chan kocha blondyna i to jedynie kwestia czasu, kiedy Baek przybiegnie z dzikim piskiem oznajmiając, że będą mieli trójkę dzieci i dwa psy. Pomijając, że to niemożliwe.
   Junmyeon czuł się źle z tym, że otaczają go same szczęśliwie zakochane pary. Zitao i Yixing, pomimo że poznali się w internecie, byli szczęśliwi jak nikt inny. Wciąż dziwiło go to, jak Lay wpłynął na swojego chłopaka. Już nie pamiętał, kiedy Tao ostatnio zrywał się z lekcji albo palił. W przeciwieństwie do Yifana, którego czasem Jun widywał za szkołą z Amber. Uch! Jak on nienawidził Amber! Ta dziewczyna doprowadzała go do szału!
   Ale pomijając jego głupią zazdrość, z której nie do końca zdawał sobie sprawę, byli jeszcze Kai i Kyungsoo. Kolejna cholernie szczęśliwa i słodka parka. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby Kai wymyślił jakiś inny sposób na podryw. Ze wszystkiego, na co mógł wpaść, bycie fanem APink było chyba najnormalniejsze. Do tej pory się zastanawiał jakim cudem Jongin zaraził fałszywą miłością do paru dziewczyn niemal całą szkołę...
   Zadziwiające było też to, że jedyną osobą potrafiącą poskromić Sehuna był Luhan. Najprawdopodobniej młodszy po prostu darzył Lu tak mocnym uczuciem, że był dla niego w stanie się pohamować. Zbyt słodko.
   Chen miał dziewczynę, z którą mu się układało, Xiumin chyba po prostu nie był nikim zainteresowany, a Junmyeon? On musiał trafić na aspołecznego chama ze skłonnościami do zrywania się z lekcji i palenia dla szpanu. Do tego jeszcze sam nie był pewien co do końca czuje. Mógł zrzucić wszystko na ich nauczyciela od angielskiego, ale w sumie nie miałoby to sensu, bo w pewien sposób był szczęśliwy, że poznał Yifana. Zwłaszcza po takiej nocy jak ta Sylwestrowa. Wciąż czuł przyjemne łaskotanie w żołądku na wspomnienie miękkich warg Krisa. Mógł z ręką na sercu powiedzieć, że jego pierwszy pocałunek był idealny. Wcale nie dlatego, że Junmyeon całował się o północy w Sylwestra, przy akompaniamencie fajerwerków. Chyba chodziło po prostu o Yifana. Dopiero teraz Junmyeon zaczynał rozumieć wszelkie swoje wcześniejsze reakcje. Przyspieszone bicie serca, drżenie głosu, to jak denerwował się przed każdym spotkaniem z Krisem. Nawet akcja z ucieczką do pokoju Luhana. Wszystko stawało się prostsze. Pytanie tylko co stanie się dalej?
   Junmyeon zmarszczył brwi, intensywnie wpatrując się w kawałek naleśnika nadziany na widelec. Minseok próbował już rozmawiać z jedzeniem i podobno zdradziło mu jakiś ciekawy sekret, więc może i jemu coś podpowie? Mimo iż wiedział, że to po prostu głupi wymysł Minseoka, powoli przysunął widelec do ucha i skupił się, by wyłapać jakiekolwiek dźwięki.
   - Co ty odstawiasz Junmyeon? - Zitao uniósł brwi zdziwiony. Miał nie komentować, bo wiedział, że Junmyeonowi może być cieżko po tym jak wreszcie dotarło do niego, że lubi Yifana, ale to przechodziło ludzkie pojęcie. Słuchać naleśnika?!
   - Ja... tego... bo Minseok mówił, że naleśniki... - Junmyeon zamilkł zdając sobie sprawę z głupoty swoich poczynań. Nic, nawet jego szalejące myśli, nie usprawiedliwiało rozmawiania z naleśnikiem. Najlepiej by było, gdyby ktoś miły zamknął go w psychiatryku. Wtedy przynajmniej skończyłyby się wszelkie problemy z uczuciami.
   - Po prostu do niego napisz, co? - Tao wywrócił oczami zrezygnowany. Miał nadzieję, że po Sylwestrze Junmyeon i Yifan wreszcie zaczną się zachowywać jak dorośli, odpowiedzialni ludzie, którymi swoją drogą nie byli. Nikt przecież nie oczekiwał po nastolatkach w pełni dojrzałego zachowania. Zwłaszcza w sprawach sercowych.
   - Do naleśnika? - Junmyeon zmarszczył brwi, nie do końca rozumiejąc propozycję Tao. Po co miałby pisać do naleśnika. Przecież to nie miało najmniejszego sensu. Skoro nie chciał mu nic powiedzieć, to czemu miałby pisać?
   - A to podobno Minseok nie ogarnia... Do Yifana napisz, mózgu! - Tao odetchnął głęboko. Miał nadzieję, że kiedyś i Suho i Kris zmądrzeją, bo jeśli będzie im musiał przez całe życie pomagać to chyba się zaszlachtuje.
   Junmyeon niemrawo kiwnął głową, po czym odłożył widelec. Naleśnik najwyraźniej nie miał ochoty na rozmowę, a Tao rzucił pomysłem, który był godny przemyślenia. Jun ruszył po kurtkę i buty - czas najwyższy wrócić do domu. Obiecał, że będzie przed południem i jeśli chciał być słowny, musiał się pospieszyć. Dwadzieścia minut powinno wystarczyć na dojazd autobusem.
   Baekhyun postanowił spędzić jeszcze trochę czasu z Chanyeolem, więc Suho smętnie poczłapał na przystanek. Powrót bez towarzystwa miał swoje dobre i złe strony. Junmyeon mógł spokojnie o wszystkim pomyśleć i... w sumie to tyle. Owo myślenie zarówno było dobre i złe.
   Junmyeon nie wiedział, czy powinien pisać do Yifana. Jeszcze wczoraj byli dla siebie wredni. Chyba. Może jednak nie? Junmyeon zastanawiał się, dlaczego Kris tak nagle postanowił go ignorować. Kompletnie nie rozumiał niczego, co wydarzyło się wczoraj pomiędzy nimi. Yifan najpierw był oziębły i traktował go jak powietrze, a potem zaciągnął do kuchni i pocałował sprawiając, że świat Suho wywrócił się do góry nogami. No i co on biedny miał teraz zrobić? Nic nie rozumiał! Chciał wiedzieć, co działo się w głowie Pana Aspołecznego. Przy okazji może zrozumiałby co się dzieje w jego własnej.
   W pewnym stopniu stan ich relacji sprzed Sylwestra był dla Junmyeona łatwiejszy do zrozumienia. Przynajmniej nie myślał tyle o Yifanie. Ewentualnie tak mu sie tylko wydawało. Tak czy siak, nie miał bladego pojęcia co powinien zrobić. Chciał wiedzieć na czym stoi, ale z drugiej strony pewnie by się w ten sposób narzucał, a tego nie lubił.
   Wszedł do autobusu i zajął jedno z wolnych miejsc. Naprawdę nie wiedział co robić. Wszystko było dla niego nowe. Z drugiej jednak strony Yifan nigdy nie przejmował się tym, czy wystraszy albo zawstydzi Junmyeona. Po prostu robił co mu się żywnie podobało. Dlaczego Suho nie miałby postąpić podobnie? Może przynajmniej by się czegoś dowiedział. Czegoś, co trochę uspokoiłoby myśli szalejące w jego głowie. Istniała też opcja, że wszystko się jedynie jeszcze bardziej skomplikuje, ale w sumie ludzie mieli dużo gorsze problemy niż Junmyeon. Ktoś może nie miał jak wyżywić dzieci, a on przejmował się fochami Yifana.
   Z ociąganiem wyciągnął z kieszeni telefon. Błyskawicznie wystukał kilka słów, które powinny brzmieć w miarę normalnie i zatrzymał się dopiero w momencie, gdy musiał nacisnąć magiczne Wyślij. Wziął głębszy wdech, by uspokoić mocno bijące serce. Raz kozie śmierć! Tym razem bez wahania wysłał wiadomość i schował twarz w dłoniach, żałując tego, co zrobił. Czuł się jak skończony kretyn.

   Do: Nigdy nie odbierać!
          Chyba musimy pogadać...

*~*~*

Witam serdecznie nową na pokładzie Natalię Kiryk i starych czytelników! ^^
Po wielkim sprzątaniu powracam xd chyba nawdychałam się za dużo chemii więc wybacznie głupoty w rozdziale xd

Park Do-bi: Tak patrzę na twój awatar i przypomniało mi się 'Roll like a buffalo' i tak mi się z Twoim komentarzem skojarzyło xD
Lusia M.: Wiedziałam, że tekst o Luhanie kogoś ruszy hahaha Masz rację, ściana odegrała tam główną rolę *zwija się ze śmiechu* Cieszę się, że jednak się podobało! <3 Nawiązując do tej bluzy, na angielskim miałam dopasować jakiś zaimek czy inną pierdołę do 'rich'... reszty już pewnie się domyśliłaś :P
Lee Hyo: Hahahah polecam się na serwowanie kolejnych ekhem... dawek feelsów :P Nie umieraj! ;___; Kto wtedy będzie kochał KrisHo? hahhahaha
Justyna B.A.P: Ok, czyli się podobało, czyli jest dobrze, czyli Maknae zaciesza *.* :D
Yeoli: Nie no... Kris by nie podniósł ręki na swojego Krasnala :P Nie wierzysz w idealną miłość bez przeszkód? hahaha
nawiedzona: Przynajmniej wszystko robił w pełni świadomie ;) Obawiam się, że nieskalany seksem Joonnie mógłby kiepsko znieść dzikie igraszki na stole hahaha To chyba nie na jego nerwy :P Omo~ nie gadaj :P Mam nadzieję, że Twoja wiara pomogła i jak narazie jest db :P Kurde, rzeczywiście słodzisz O.o hahaha ^^
Dubu^^: Dalej nwm wae Cię to smuci... O.o 
Renuśka: Proszę, następnym razem wrzucaj spam do zakładki "SPAM" :D
Ami-chan: Uff~ to db, że nie tak łatwo się Ciebie pozbyć :D Mam wrażenie, że użyłaś sarkazmu w komentarzu ;__;
Magda Z: Hahahaha~ No to cieszę się, że mój sposób pocałunku KrisHo okazał się najlepszy :D Och~ Napięcie w kuchni? ^^ Serio tam było? hahhaha
Ava Lee: Ej no bez płakania proszę xD Nie musisz przepraszać ;) A tak z ciekawości... widzisz Suho jako seme? hahahah bo ja nie :P Skoro to komplement to jestem dumna, że wywołałam w Tobie tyle feelsów :P Dziękuję Ava <3
Marta K: Zaczynam czytać komentarz i w brecht xD Ja za dentystę nie płacę :P No wiesz... nawet Yifan ma przebłyski normalności hehe Zaczynam się Cb bać Unnie :P Sehun i Lu jeszcze nie mieli nawet pierwszej upojnej nocy, a ty tu już o kolejnych xD Przez to, że Suho nie pił, robił wszystko w pełni świadomie - spójrz na to z tej str :P Kris aspiruje na tego, który zbierze wszystkie pierwsze razy Juna, więc chyba nie masz się co martwić :D
Lu Ji Yeol: Cały wachlarz bóstewek xD Ty słodzisz, a ja się rumienię... gdzie sprawiedliwość? :P Wcale nie zaśmiecasz! I tak, cieszy mnie każda opinia, bo przynajmniej wm czy idzie mi db, czy nie :D
Taeyeon: Powinnam na blogu napisać, że za urazy psychiczne autorka nie odpowiada xD O tam od razu kajać xD Ja jak ojciec syna marnotrawnego xD witam zagubione owieczki z otwartymi ramionami hahhaha A czemu miałabym się obrazić? O.o
witness.: Scooby Doo? >.< Aż do tej chwili byłam święcie przekonana, że nie pałasz miłością do tego opo i tylko czytasz, bo akurat się coś pojawia O.o 
Datenshi189: Nie przejmuj się opóźnieniem Unnie :D Wiedziałam, że Pandorożec przyciągnie Twoją uwagę :D To w takim razie życzę Ci zaje*** sylwestra! ^^ Ale żebyś choć trochę pamiętała xD Jak się cieszę, że jednak udało się wcisąć do tego pocałunku niewinność *^* Od jutra ruszam do świątecznego shota :D
płomyczek saviano: Jaki szał xD
Skyler: Nieeee~ tylko co tydzień :D Solidarność jajników lepsza, nie? ^^ *le podaje chusteczki* 

Mam nadzieję, że się podobało :D
XOXO



20 komentarzy:

  1. Spodziewałam się w tym rozdziale dużo akcji z Krisho. Trochę smutam, bo się nie pojawiła. Szczerze: rozdział się świetny, ale oczekiwałam więcej Krisho.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się zgodzić z komentarzem powyżej. Po takiej akcji nic się nie wyjaśniło :/ No ale czuję że za to w kolejnym rozdziale będzie się działo ;) Buhahahaha... Minseok śpiący na kroczu Chena BEZCENNE ;) Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra! Zaczynamy cytowanie, bo rozdział geniusz ;)
    "To musiał być czysty przypadek. Przecież nie jeden na świecie Azjata ma włosy, usta, twarz, ciuchy i całą resztę jak Chen."
    Prawdziwość tego zdania powaliła mnie na dywan xd
    "-Zawsze kochałem twój piskliwy głosik, wiesz Baek? [...] - Słodki jak zawsze...."
    Ach, ta miłość, ta złośliwość... cały ChenBaek~
    "Junmyeon zmarszczył brwi, intensywnie wpatrując się w kawałek naleśnika nadziany na widelec. Minseok próbował już rozmawiać z jedzeniem i podobno zdradziło mu jakiś ciekawy sekret, więc może i jemu coś powie? [...] ...powoli przysunął widelec do ucha i skupił się, by wyłapać jakiekolwiek dźwięki."
    WIDZĘ TO. Jasno, wyraźnie, lepiej niż w HD i z efektami specjalnymi.
    "... - Do naleśnika? - [...] Po co miałby pisać do naleśnika. Przecież to nie miało najmniejszego sensu. Skoro nie chciał mu nic powiedzieć, to po co miałby pisać?"
    I tym uroczym akcentem pragnę podsumować.
    Główna rola odegrana przez naleśnika odznacza się mistrzowską grą, godną Oscara. Jestem zachwycona i płaczę.
    Ze śmiechu, oczywiście~
    Ps. Co do Twojego angielskiego - Hahaha xD Jak to się ładnie nazywa, po kpopie zostaje takie 'spaczenie zawodowe'... Skojarzenia ze wszystkim ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo dokładnie, to mój awatar oznacza xD
    Yifan, gdzie on do cholery wyszedł i czemu? Co ze wspólnym śniadaniem, wracaniem do domu? Idiota wszystko zepsuł. Ja rozumiem, że akcja wymiany śliny z Panem aspolecznym, roztopiła biednemu Junowi mózg, ale żeby rozmawiać z naleśnikiem... Nawet ja tego nie robię, a po roku miłości do Exo mam chyba bardziej spaczony mózg. Chen i Xiu, tak wszyscy w dzisiejszych czasach wyglądają jak troll Chen xd ale, to dalej nie tłumaczy czemu Baozi spał przy kroczu wyżej wspomnianego kolegi. Nie wiem czemu, przez całą scenę śniadania w głowie krążyło mi 'Chicken is not my style'..
    Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda rozdział przeczytałam już o 3 w nocy, ale uznałam, że poczekam do rana i wtedy skomentuję, bo może komentarz będzie bardziej składny, bo po pewnej godzinie mój mózg przestaje współpracować z dłońmi xD Chociaż nie wiem czy osiągnę lepszy efekt zaraz po obudzeniu się... Więc mam nadzieję, że mi wybaczysz, jeśli coś będzie nie tak xd
    Ach, maknae... tak ty lubisz przeciągać akcję! Chyba tak jak wszyscy cierpię na niedosyt KrisHo, bo też myślałam, że nasz uraczysz jego większą ilością xd Jednak nie narzekam, bo rozdział był świetny, z resztą jak zawsze, no i ten cudowny poranek Xiumina i Jongdae >D Aż mnie zżera ciekawość co to był za zakład, ale ty jak zwykle nam tego nie ujawniłaś ;< Niedobra ty! No ale liczę w następnym rozdziale na poważną rozmowę! Tym bardziej, że jest raczej nieunikniona po tym smsie. Chociaż dopiło mnie to jak Suho ma zapisanego Krisa xD Ale pewnie w niedługim czasie to się zmieni, tak jak i cały suho sie zmienił po tym sylwestrze. W końcu, osioł jeden, zaakceptował swoje uczucia, ale oczywiście musi już mieć czarne myśli i przeróżne okropne scenariusze, jak na przykład to, że Kris chciał go po prostu wykorzystać... Ech, gorzej z Suho niż z babą. * kręci głową *
    Ach, zazdroszczę... ja mam jeszcze od groma sprzątania, ale tak to jest jak przez cały rok ma się burdel tak wielki, że czasem nie widać podłogi... No ale to jest chaos kontrolowany! Tak przynajmniej wmawiam mamie xd
    No nic, weny życzę i trzymam kciuki aby następnym razem było wiecej KrisHo. Skoro już zakiełkowało we mnie jakieś uczucie do nich i uwielbienie to mam nadzieję, że weźmiesz za to odpowiedzialność xD
    Czekam cierpliwie na kolejny rozdział~!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie, że się podoba! *-*
    Hahaha gadające naleśniki >.< zwijam się ze śmiechu xD
    Bomba! ^^
    czekam na kolejny rozdział, weny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. I wreszcie oczekiwany przeze mnie XiuChen *-* Po prostu...@.@. Uwielbiam, dla mnie było bardzo dobrze, trochę nudno by było, gdyby cały czas było KrisHo. Super, że przeplatasz innymi paringami, nie da rady się nudzić^^ A jeśli chodzi o tego "mojego" (hihihih, nazwę go moim, bo tak na niego czekałam, OMO >.<) XiuChena...nigdy bym na coś takiego nie wpadła, po prostu czytając musiałam zasłonić sobie usta, żeby się nie roześmiać. Chętnie spytałabym Xiumina, czy Chen jest wygodny...może ty mi odpowiesz?xD No i co? Kiedy mój ukochany happy virus się zrehabilituje? Ja tu pragnę namiętności, pożądania...dobra to było głupie...xDDDD. Niech po prostu wreszcie się pocałują, o tak! No i czekam na to jak się to rozwiąże, ja kcem XiuChena >.< Ale okej, ja jestem cierpliwym stworzeniem... Życzę weny i czasu^^. A teraz...spróbuje dogonić mój rozsądek i feelsy, które biegają teraz sobie beztrosko z Layem po tęczowej polanie, to ten Wesołych świąt^^ Bogatego Mikołaja i wogle, podzieliłabym się opłatkiem, ale chyba nie dosięgniesz>.< Do zobaczenia do następnego rozdziału^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Minseok i jego poduszka… poduszka imieniem Chen, ahahha. Boże, spać wręcz prawie na jego jajkach i wężu BoA, to musiał być naprawdę istny szok dla Xiumina! :D No i ciekawa jestem co tam się wydarzyło pomiedzy nimi, że nikt nie chce im powiedzieć. :P W sumie po bardzo sugestywnych gestach w stronę Chanyeola (chłopie gratuluje wytrzymałości przed zaciągnięciem Baekhyunina chociażby do łazienki i rzuceniem się na niego. Chociaż aż strach pomyśleć serio co by z nim zrobił, gdyby oboje byli tylko sami. ]:D) to przypuszczam, że jednak coś się wydarzyło i prawdopodobnym jest to, że któryś z nich zrobił dobrze temu drugiemu. xD No, ale to tylko moje przypuszczenia, które zapewne okażą się mylne znając moje szczęście. Serio, gdybym była detektywem czy kimś, to pewnie zawsze oskarżałabym niewinne osoby, haha. XD
    Akcja z mówiącym naleśnikiem do Xiu i próbującym wsłuchać się w miękki kawałek Junmyeona też była mega, śmiałam się dobrą chwilę z tego i zdałam sobie spraw, że też mam czasami takie odchyły. Jak nie gadanie do siebie, to do martwych rzeczy lub jedzenia. Chociażby wtedy, kiedy mnie ,,pobrudzi’’ , lubię sobie na nie krzyknąć, jak tak bezwstydnie mogło to zrobić, czy to nie dziwne? XD
    Nosz kurczaki pieczone, Krisie, gdzieś ty polazł, hę? Nie chciałeś ,aby ktoś przyłapał cię na tym, że śpisz sobie wygodnie na kapanie z wtulonym w ciebie Suho? No to za późno, bo i tak zostałeś zdemaskowany, haha. xD Serio, brawa za dowagę dla Junmyeona za to, że napisał! I ma rację, że muszą pogadać, a nie. PA , jak zwykle odwala jakieś dzikie fochy i znika sobie niczym czarodziej. I oczywiście nikt nic nie wie, czeski film, gdzie on polazł. Nawet panda Tao. ;.; serio nie bij, ale normalnie na początku to drętwo podchodziłam do czytania i ledwo się za nie wzięłam, przez mega zamulający stan mojego umysłu (wstałam dziś przed siódmą… PRZED SIÓDMĄ! Przez nikogo innego, jak moją kochaną ommę… ;.; to je okrutejszyn. X.x) jednak z kolejną linijką mój humor i stan umysłu zaczynał powracać do normalnego stanu użytku, wiec chyba będzie mi wybaczone, co? ;P No cóż wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku Ci życzę MS! ^^ Co do nowego roku, to pewnie jeszcze nadarzy się okazja, ale wolę już zawczasu to napisać. Najwyżej powtórzę się przy okazji. :P Dużo weny na kolejny rozdział! Pozdrawiam, świrnięta eonni <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Wybacz
    Renuśka ślepnie na starość xDD
    Też może sobie kiedyś pogadam z naleśnikiem
    Albo nie bo rodzice uzanają,że mam coś nie tak z główką

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoje wyczucie sytuacji mnie dobije. Żeby pisać o przekręcającym się żołądku i ochocie na wymioty, akurat jak cały dzień leżałam w łóżku i zwracałam pustą zawartość żołądka... Normalnie musiałam przełożyć fika na dziś, żeby za bardzo nie wczuwać się w ich sytuację. :P
    W ogóle to spanie na kroczu.^^ Hehehe.^^ W sumie ja nie widzę nic złego w położeniu się na podbrzuszu koleżanki, więc może dla faceta też nie byłoby takie dziwne. No ale facetem nie jestem i gdybać nie będę.
    Gadające naleśniki to miał być chyba jakiś motyw przewodni.^^ Sama bym sobie pogadała, ale chyba moi współlokatorzy nie zareagowaliby tak jak chłopaki i od razu wzywali psychiatrę... Czuje się nie rozumiana... Chlip... :'(
    Ale ten KrisHo sa nie ogarnięci... Normalnie klękajcie narody i ręce opadają... Jeden znika, drugi rozkminia... Mam nadzieję, że w przyszłym rozdziale się dogadają, bo inaczej chyba Tao będzie musiał wkroczyć do akcji i walnąć ich w łeb. Może coś się przestawi na właściwe miejsce. :P
    Wesołych świąt przepełnionych weną, spokojem i wypoczynkiem. hohoho

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj było napięcie. xD
    Co do tego parta no to.. Kris to jakiś ninja że tak się bez słowa zmył? xD
    Kurde, tego się kompletnie nie spodziewałam. xD
    Ale w tym parcie to Xiumin rozwalił system swoimi rozmowami z naleśnikiem. xD I czyż bym wyczuwała XiuChen? .. xD
    Może i mało KrisHo, ale za to Xiu rekompensuje braki. :D

    I przy okazji wszystkiego dobrego z okazji świąt. :)
    Dużo zdrówka, szczęścia, słodyczy, kpopu, no i weny. :)
    I czekam na kolejny part. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dżiz. Rozwaliłaś mnie XD prawda, jedynego heteroseksualnego pairingu w EXO nikt nie szpiuje :C ludzie, naprawdę? Przecież ich miłość wszędzie widać! Prawda? Prawda? Nie? Niee?... :C
    Naleśnik. Rozmowa. Rozmowa z naleśnikiem.
    W momencie jak $uszki przyłożył naleśnika do ucha myślałam, że się posikam XD a jeśli chodzi o gejozę...ja wiem, że to coś związane z Xiu i ChenChenem to nie były zwykłe przytulanki, ja wiem. Panowie Sekai są zbyt nienormalni, żeby coś tak trywialnego wymyślić, oni na pewno wykorzystali sytuację. Chyba że tylko ja jestem tak pieprznięta żeby ich demonizować XD ale po trzecim odcinku Showtime jestem zdolna posądzić ich o wszystko XD
    Hoł hoł cieszę się, że będzie coś ciekawszego niż słitaśny fluff po sylwestrowej nocy baj KrisHo, Kris musi pozostać choć w minimalnej części Panem Aspołecznym Dupkiem, proszę. Niech ten zadufany w sobie cham choć w części pozostanie XD
    Weny życzę i wesołych świąt! ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam tego fica ! <3 Podoba mi się , że nie ma tu nic wymuszonego i że jest napisany tak naturalnie. Czekam na kolejną część :D oby wena dopisała ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko ile ja miałam do nadrobienia! Żebyś sobie nie myślała, ze nie skomentowałam, bo ja zawsze komentuje, no chyba, że naprawdę nie mogę. Tak więc nadrobiłam rozdziały (aż 6 ;-;) i wzięłam się za skomentowanie każdego. Zle się czułam z nieskomentowanymi rozdziałami :/ ♥ Enjoy it! ♥
    Rozdział 10
    Suho niech tyle nie myśli bo rzeczywiście mu sie cos złego stanie XD Chciałabym takiego chłopaka, jak Chanyeol. Baek to szczęściarz :// Jak Chanyeol tak sie tej bombce przyglądał, to od razu sobie go wyobraziłam jako takiego złego kota, który koniecznie musi stłuc tą bombkę XD Hunhan jak zwykle taaki słodki <3 Kris niech sie lepiej ogarnie z tymi uczuciami, bo jak jest w tej miłości z Suho, to dziwne rzeczy robi XD. To jest takie śmieszne, że wszyscy ogarnęli ze obaj maja się ku sobie, tylko te dwa debile się wzbraniają i udają, że tak nie jest XD Ale coś czuję, że niedługo się to zmieni. :)

    Rozdział 11
    Uwielbiam ich rozmowy na fejsie XD Są takie że sikam ze śmiechu XD
    Boże co za debile x Baekyeola xd Przywiązać Suho do sanek. Suho i Kris w śniegu, wyobraziłam sobie to. To taki piękny obrazek i jeszcze cała ta sytuacja opisana jak w komedii romantycznej, na jakie chodzi się do kina ;-; Suho się przebiera i myśli Krisa>>>> Boże, nie spodziewałam się tego po nim. Sama sobie zaczęłam to wyobrażać. Chory mózg Paulinki XD Dlaczego Suho chciał wywalić Krisa, skoro tak się cieszył, ze się coś ułożyło pomiędzy nimi. Boże on się zachowuje gorzej niż podczas okresu XD "Baek to potwór" przecież to nasz kochany pudelek! XD hahah

    Rozdział 12
    Jak impreza, może nie brzmieć dobrze? Suho, czy Ty się dobrze czujesz? Chociaż, nie Suho nie czuje się dobrze, bo jest zakochany w Krisie Xd Na miejscu Chanyeola zaczęła bym planować jakiś żarcik związany z Krisem i Sohu. Chociażby wspomnienie tej rozmowy. Nie sądziłam, że Suho powie tak od razu rodzicom. To oznacza, że jest z nimi naprawdę na poziomie rodzic = przyjaciel. Nie wielu nastolatków tak ma. Dobrze, ze go zaakceptowali, chociaż myślę, że w rzeczywistości mogło nie pójść tak łatwo. Juz się nie mogę doczekać, jak przeczytam przebieg imprezy! Jak dobrze, ze ten rozdział juz dodany XD

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział 13
    LOL. Gdyby to była moja bff tez bym bez pukania weszła XD Ale w sumie pomiędzy Krisem i Suho nie było takich relacji więc WTF XD Najbardziej lubię jak oni stoją przed tymi lustrami i szykują sie dłużej niż ja, jakby byli gejami... DOBRA NIE. Suho ... Boże nie tak to miało zabrzmieć XD Ja na miejscu Suho, już dawno bym sobie ubzdurała, że to "nieświadoma" randka XD Matko jak oni mnie śmieszą takimi swoimi podchodami XD
    (odezwała się ta, która zazwyczaj odważna, boi sie powiedzieć cześć byłemu chłopakowi ://) Czuję całą sobą, że coś się wydarzy na Sylwestrze. Czuję <3

    Rozdział 14
    "rzucili je na podłogę" O boże jakbym widziała Sylwestra mojego w tamtym roku XD Jest impreza, trzeba się bawić i pić do upadłego! Prawidłowo Luhan :D Widzę, że Suho ma taki sam sposób na wyłączenie myślenia jak ja. Czy mogę poprosić o taki sam prezent, jaki dostał Suho na Sulwestra? ;-; Boże takie piękne, takie piękne ;-; No nie wierzę, ze to sie stało. Niee wcale nie zepsułaś tego momentu. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Boże! Aż narobiłaś mi apetytu na imprezę XD

    Rozdział 15
    O mateczko, spodziewałam się większego rozpierdolu po imprezie, a tu tylko Xiu i Chen skacowani. Suabiutkoo xd Nie no jak czytałam, to nabrałam podejrzeń, ze któryś zrobił loda... Boże te dwa hetero zjeby. Weź z nich nie rób homo, pliss XD Niech zostaną dwoma głupimi przyjaciółmi, których uwielbiam za dziecinność :) Luhan i Sehun razem. Nie ma rodziców Lu... Ekhem. Nie, ja wcale nie mam zboczonych myśli. Tak samo w przypadku kaisoo, nic a nic. XD Nieśmiały Suho poszedł spać razem z Krisem, czyli że wystawił się na widok każdemu kto został. Ciekawie. XD Kriss, teraz zostawił go ranoo, czyli wizerunek chłodnego, he he he. Boże, nawet nie wiesz jak dobrze mi teraz na sercu, ze przeczytałam wszystko i skomentowałam. O mateczko~ Także czekam na kolejny i mam nadzieję, że już nic nie zaniedbam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Coś się kręci pomiędzy xiu a chen chen chen ooo słodko ejj jak słodko to musiało wyglądać jak oni tak spali oooooo:D dlaczego krias nie ma gdzie jest kris zostawił i poszedł napisała bym że wyruchał i poszedł ale do tego nie doszło;( więc nw co napisać ale powodzenia i weny coś mały ten komentarz następny bd duższy:D Weny:*

    OdpowiedzUsuń
  17. Hahaha, szkoda mi Suho, znaczy szkoda mi go pod tym względem, że mało co jeszcze ogarnia i przez zniknięcie Krisa ma taki totalny mętlik w głowie, pewnie na jego miejscu też mało bym ogarniała, zwłaszcza po takiej imprezie :D co do Chena i Xiumina... SERIO? Planujesz ich razem połączyć? Jak dla mnie to Chen jest najbardziej hetero z nich wszystkich, ale być może to tylko takie moje odczucie, poza tym skoro wszystkich z EXO zrobiłaś homo, to dlaczego tych dwóch miałoby sie wyróżniać, no nie? ^^ jestem ciekawa, jak przebiegnie rozmowa pomiędzy Krisem a Suho, pewnie będzie niezła jazda, ale mam nadzieję, ze ostatecznie dojdą do porozumienia :D

    OdpowiedzUsuń
  18. ZERO sarkazmu , bądź spokojna . Po prostu nie dodałam emotikonki może to dlatego ? Co do rozdziału był boski ;3 czekam na nexta . Kocham :3

    OdpowiedzUsuń
  19. <3 Wiem, że dopiero teraz komentuję, ale...Przerwać czytania mi się nie chciało. xD Sehun jest zajebisty. ! *^* Kocham tego człowieka. <3 Jesteś mistrzynią, powiem ci.:D ~Yumiko

    OdpowiedzUsuń