The Art of Attraction XIV

Yifan dobrodziej


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Telefon Tao zawibrował w tylnej kieszeni spodni. Chłopak sięgnął po urządzenie i ze znudzeniem odczytał wiadomość, po czym odłożył je na stolik. Powrócił do obserwowania ludzi kiwających się w rytm muzyki na środku salonu. Dopiero po dobrej minucie dotarło do niego znaczenie sms-a i niczym strzała wybiegł z salonu, w którym znajdowała się już spora część gości. Muzyka dudniła w tle, a pierwsze butelki alkoholu poszły w ruch głównie wśród starszych znajomych Zitao. Impreza powoli się rozkręcała. Zapowiadał się wyjątkowo udany Sylwester. Brakowało tylko przekąsek.
   Tao dopadł do drzwi i gwałtownie otworzył je na oścież. Wywrócił oczami widząc Yifana i Junmyeona stojących w możliwie jak największej odległości. Obaj trzymali torby pełne przekąsek. Tao wydawało się, że coś nie do końca się zgadzało. Junmyeon wydawał się nieco przybity, natomiast Kris wyglądał na głęboko zamyślonego. Twardo patrzył przed siebie, unikając jakiegokolwiek kontaktu z Suho. Chyba był spięty.
   - Spóźniliście się. - zauważył Tao, wpuszczając przyjaciół do mieszkania.
   - Yifan nie mógł się zdecydować czy kupić paluszki, czy może krakersy. - Suho wzruszył ramionami chcąc jakoś zbagatelizować ich spóźnienie. Miał nadzieję, że w ten sposób zniechęci Tao do zadawania kolejnych pytań. Nie miał ochoty roztrząsać wcześniejszych wydarzeń. Zwłaszcza, że sam nie bardzo rozumiał co się wydarzyło i dlaczego czuł się tak źle z tym, że Kris praktycznie go ignorował.
   Zitao tylko mruknął coś w odpowiedzi, po czym wziął zakupy i ruszył do kuchni po jakieś miski. Junmyeon i Kris zostali pozostawieni sami sobie. Nie wiedząc, gdzie powiesić ubrania, po prostu rzucili je na podłogę. Suho chciał coś powiedzieć, dowiedzieć się o co chodzi Yifanowi, ale zanim chociażby zdążył otworzyć usta, blondyn już wchodził do salonu. Głośna muzyka w sumie i tak zagłuszyłaby wszystkie słowa, więc nie było sensu się wychylać. Tak, nie było sensu...
   Junmyeon ruszył za Krisem do salonu, klnąc pod nosem. Starał się przekonać samego siebie, że kompletnie nie rusza go nagła oziębłość  blondyna. Przecież go nie lubił, tak? A kiedy się kogoś nie lubi to nie przejmuje się tym kimś. Tylko, że Junmyeon się przejmował i to nawet bardzo, co mogło oznaczać, że jednak Yifan nie był mu taki obojętny.
   Tym razem nie mógł się tego wyprzeć. Irracjonalne uczucie odtrącenia nie dawało mu spokoju. Czuł się tak, jakby Kris dał mu w twarz. Podczas zakupów nie odezwał się do niego nawet słowem, nawet na niego nie spojrzał! Suho zastanawiał się, czy to miało coś wspólnego z tym, co Yifan chciał mu powiedzieć w kawiarni. Cokolwiek to było.
   Junmyeon opadł ciężko na kanapę pomiędzy Baekhyunem a Kaiem. Przynajmniej towarzystwo miał dobre. Głośna muzyka dudniła mu w uszach , wprowadzając umysł w pewien rodzaj transu. Powoli się rozluźniał. Myśli o Yifanie odpływały na dalszy plan, gdy śmiejąc się z Baekhyunem, wcinał paluszki.
   Na drugim końcu pokoju Chanyeol i Sehun kłócili się zapewne o następną piosenkę, a Lay i Tao szeptali do siebie czułe słówka tańcząc wolnego na środku salonu. Pomijając fakt, że aktualnie całe mieszkanie wypełniały dźwięki raczej skocznego utworu. Najwyraźniej Pandorożec miał swój własny, cukierkowy świat.
   Junmyeon wciągnął z sykiem powietrze, gdy przez myśl przemknęła mu wizja jego i Yifana. Przytulonych. Nie chciał tego widzieć. Nie dlatego, że czuł obrzydzenie, albo coś w tym stylu. Po prostu na myśl o bliskości Yifana, serce mu przyspieszało, a w żołądku pojawiało się przyjemne mrowienie. Nie potrafił zaakceptować tego, że mimo wszystko coś ciągnęło go do Pana Aspołecznego.
   Podniósł wzrok, słysząc krzyczącego coś Baekhyuna. Przyjaciel pociągnął go w stronę prowizorycznego parkietu. Uśmiechnął się szeroko i potargał włosy Junmyeona. Krzyknął coś o tym, że czas się rozerwać, po czym wskazał na szalejącego Luhana. Chyba chciał go wskazać jako przykład.
   Na początku Junmyeon się opierał, jednak atmosfera imprezy i głośna muzyka szybko go rozluźniły. Nie bardzo wiedział co robi. Po prostu tańczył. Chciał pozbyć się natrętnych myśli i najzwyczajniej w świecie się bawić. Yifan prawdopodobnie znalazł już Amber i możliwe, że zaszyli się w jakimś ciemnym kącie, czy coś. Wcale go to nie obchodziło, a przynajmniej starał się żeby tak było. Zignorował irracjonalną złość, którą każdy normalny człowiek nazwałby zazdrością i po prostu się bawił. Nie myśleć - to był jego cel.
   Za każdym razem, gdy w tłumie mignęła mu blond czupryna, odwracał wzrok. Obok niego Baekhyun i Chanyeol tańczyli niebezpiecznie blisko siebie, a Sehun wywijał rękami nad głową o mało nie trafiając w twarz jakiejś drobnej blondynki. Luhan skakał po całym mieszkaniu jak naćpana wiewiórka i gdyby Suho miał ochotę myśleć, pewnie doszedłby do wniosku, że to nie jest normalne. Najwyraźniej Lu postanowił przez chwilę poczuć się jak jego nieobliczalny chłopak. Ewentualnie jak Chanyeol po czekoladzie.
   Wokół nich znajdowało się wyjątkowo dużo osób. Co chwilę ktoś ocierał się o Junmyeona nawet nie przepraszając. Nieznajome dłonie zahaczały o jego drobne ciało, ale on o to nie dbał. Ważne było, że się bawił.
   W pewnym momencie niska brunetka w krótko obciętych włosach wpadła na niego skutecznie pozbawiając równowagi. Suho zmarszczył brwi i niemal zabił Amber wzrokiem. Nienawidził tej dziewczyny i miał ochotę ją rozszarpać. Już widział jak klei się do Krisa. Obrzydliwe.
   Był tak zajęty zabijaniem dziewczyny wzrokiem, że prawie nie zauważył Chena ciągnącego go na kanapę. Junmyeon uderzył o oparcie, krzywiąc się lekko. Poczuł się jak worek kartofli, ale nie miał czasu się nad tym dłużej zastanawiać, bo Minseok przytaszczył jakiś mały stolik. Za nim podskakiwał wesoło Luhan dzierżąc w dłoniach dwie butelki przezroczystego płynu. Tao w tym czasie przyniósł szklanki i kieliszki, a Xiumin soki i chipsy.
   Suho uśmiechnął się półgębkiem. Wiedział, co planują jego przyjaciele i w sumie było mu to nawet na rękę. W końcu chciał wyłączyć myślenie, prawda? W tej chwili był w stanie nawet upić się w sztok, byleby tylko nie zastanawiać się nad swoimi relacjami z Yifanem.
   Baekhyun opadł na kolana Chanyeola i uśmiechnął się szeroko. Całej jedenastce oczy niezdrowo błyszczały na widok alkoholu. Pewien rodzaj ekscytacji i podniecenia był dostrzegalny niemal gołym okiem. W takich momentach nikt nie myślał o konsekwencjach.
   Chen, jak gdyby chcąc jeszcze bardziej podgrzać atmosferę, celebrował robienie drinków. Dla każdego z przyjaciół przygotowywał inny. Twierdził, że chce w ten sposób oddać ich indywidualne charaktery. W rzeczywistości bawił go niecierpliwie podskakujący na kanapie Chanyeol i Sehun, który niemal ślinił się na widok alkoholu. Wyglądało na to, że po kilku drinkach impreza stanie się jeszcze ciekawsza.
   Xiumin, Chanyeol, Baekhyun i Kai z głupawymi uśmieszkami sączyli już swoje kolorowe drinki. Reszta jedynie mogła posyłać im zazdrosne spojrzenia. Jongdae za to wydawał się wyjątkowo zadowolony z takiego obrotu wydarzeń. Bardzo pasowała mu niecierpliwość przyjaciół.
   Junmyeon wlepił wzrok w drinka, którego przygotowywał dla niego Chen. Miał ochotę już, teraz, w tej chwili wypić całą szklankę na raz, a potem kolejną. Byleby tylko odlecieć. Miał dość ciągłego zastanawiania się nad tym, czy jest gejem, czy lubi Yifana, czemu Yifan go olewa i tak dalej. Czas odpocząć.
   Wyciągnął dłoń po drinka i praktycznie w tym samym momencie poczuł silny uścisk na nadgarstku, a po chwili został pociągnięty do przodu. Krzyknął przestraszony. Chętnie by się przeciwstawił, ale co tu dużo mówić, Yifan był dużo silniejszy. W akcie desperacji i buntu, Junmyeon zwinął wolną dłoń w pięść i zaczął nią okładać szerokie plecy blondyna, co oczywiście nic nie dało. W drzwiach do salonu Suho obejrzał się przez ramię i jedynym, co zauważył zanim został brutalnie pociągnięty w stronę kuchni, były głupawe uśmiechy jego przyjaciół. Nikt nawet nie ruszył tyłka żeby go uratować! Zdrajcy.
   W kuchni Kris mało delikatnie popchnął Junmyeona na ścianę a sam oparł się o szafkę. Zaplótł dłonie na piersi i wbił stalowe spojrzenie w twarz niższego chłopaka. Suho musiał przyznać, że Yifan wyglądał w tej chwili przerażająco. Może trochę niebezpiecznie? Podobnie jak przy ich pierwszym spotkaniu. No może nie do końca. Podobnie, ale straszniej.
   Junmyeon przełknął z trudem gulę, która nie wiadomo dlaczego pojawiła się w jego gardle i uniósł wysoko podbródek. Nie mógł pokazać słabości. Mimo iż w środku krzyczał i rwał się do ucieczki, na zewnątrz zachowywał względny spokój. Jedynie rozszerzone w przerażeniu oczy były w stanie zdradzić jego aktualny stan.
   Miał wrażenie, że Yifan chce wywiercić mu dziurę w czole. Nie było w tej chwili innego wytłumaczenia. Prawdopodobnie to kompletnie niemożliwe, ale Junmyeon niemal czuł jak twarz pali go od intensywności spojrzenia Yifana.
   - Yah! Skończ już się gapić. - burknął krzyżując ramiona na piersi. Czuł się coraz bardziej onieśmielony i wcale nie było mu z tym dobrze.
   Yifan jedynie uniósł jedną brew i wykrzywił usta w imitacji uśmiechu. Dobrze, może trochę przesadził, ale miał prawo. Powiedzmy... Ewentualnie swoje powody.
   - Po co mnie stamtąd wyciągnąłeś? Zaczynało się robić fajnie! Nie wystarczy ci, że udawałeś cholerną księżniczkę przez większość dnia?! Teraz jeszcze musisz mi niszczyć imprezę? - Junmyeon prychnął głośno. Pomimo świadomości prawdopodobnej reakcji Krisa, hardo trzymał głowę wysoko uniesioną. Nie mógł dać sobą pomiatać.
   Kris zmarszczył brwi i odepchnął się od szafki. Prawdopodobnie to oznaczało kłopoty, ale Junmyeon o to nie dbał. Pomimo tego, że jego nogi lekko drżały, a serce waliło jak szalone, wciąż butnie wpatrywał się w twarz rozeźlonego Yifana. Koniec z grzecznym Junmyeonem. Nie da się więcej zawstydzać, poniżać ani nic z tych rzeczy. Nawet jeśli teraz zostanie z niego jedynie mokra plama, to przynajmniej nie przez tchórzostwo.
   Yifan oparł dłonie po obu stronach głowy Junmyeona. Przez chwilę wpatrywał się w ścianę ponad głową niższego chłopaka. Z perspektywy Junmyeona wyglądał jakby się mocno nad czymś zastanawiał. Wciąż marszczył gniewnie brwi. Do tego zamknął oczy i oddychał głęboko, jakby chcąc się trochę uspokoić. Prawdopodobnie nie podziałało, bo dłonie zwinął w pięści i zgarbił się tak, że czołem niemal opierał się o czubek głowy Junmyeona.
   Suho przełknął głośno ślinę. To nie tak, żeby dziś nie myślał o znajdowaniu się blisko Yifana. Tyle że wytwory jego cholernego mózgu były jakby bardziej... bezpieczne? Na pewno nie myślał o uwięzieniu pomiędzy Yifanem a ścianą. Szczególnie w wypadku, kiedy Kris po prostu kipiał ze złości. Okay, podobno każdy lubi czasem poczuć adrenalinę, no ale nie w takich ilościach!
   Kris zbliżył twarz do ramienia Junmyeona. Czoło oparł o chłodną ścianę. Chciał się opanować, naprawdę chciał. Sęk w tym, że nie potrafił. Te wszystkie wygłodniałe spojrzenia, które posyłał w stronę Krasnala jakiś zboczeniec. Kiedy obmacywał go podczas tańca... Dobrze, że przy Yifanie była Amber. Gdyby nie ona, facet już by nie żył.
   Yifan wiedział, że Krasnal był aktualnie przerażony jak nigdy. Wcale nie chciał go wystraszyć. Może jednak trochę chciał. Nie miał ochoty widzieć przy nim jakiegoś obleśnego faceta. Dziewczyny też nie powinny mieć dostępu do Krasnala. Junmyeon był zbyt delikatny, zbyt niewinny.
   - Chciałeś się zabawić, hmm? - Kris prychnął tym samym owiewając gorącym oddechem ucho i szyję Junmyeona.
   Suho wzdrygnął się delikatnie. Serce waliło mu niemiłosiernie. Czuł gorące usta Krisa niemalże na swoim policzku. Jego gorący oddech drażnił wrażliwą skórę szyi i sprawiał, że wzdłuż kręgosłupa wędrowały przyjemne dreszcze. Mięśnie w dole brzucha zaciskały się rozkosznie, a Junmyeon z trudem powstrzymywał cichy jęk cisnący mu się na usta. Miał wrażenie, że staje się jednym wielkim kłębkiem uczuć. Kris pozbawił go jasności myślenia jedynie swoją bliskością. Już nie było mowy o wypieraniu się homoseksualizmu. Tym bardziej nie było sensu odrzucania uczuć do Yifana. Jakiekolwiek by nie były.
   Junmyeon westchnął cicho, czując wilgotne usta na swoim policzku. Przymknął oczy, chcąc rozkoszować się ich dotykiem. Nie miał siły ani chęci odepchnąć Yifana. Miał wrażenie, że jego obrona i przekonania na temat samego siebie, z każdym gorącym oddechem Yifana powoli obracają się w pył. Nie wiedział co czuć, co myśleć, co robić. Trwał pomiędzy ścianą, a Krisem niczym skamieniały.
   - Chciałeś się schlać? Chciałeś żeby ktoś zerżnął cię jak tanią dziwkę kiedy urwie ci się film? - Yifan musnął kącik ust Junmyeona i uśmiechnął się sarkastycznie. - Nie najlepszy pomysł na utratę dziewictwa, nie uważasz?
   Junmyeon jęknął cicho, czując gorący oddech Yifana na swoich wargach. Jego ciało przeszył dreszcz. Miał wrażenie, że zaraz osunie się na kuchenną posadzkę. Dotyk Yifana go obezwładniał. Sprawiał, że Junmyeon nie był w stanie zrobić kompletnie nic.
   Kris ułożył prawą dłoń na szyi Junmyeona. Kciuk wpasował w zagłębienie ucha i kreślił nim drobne kółka na wrażliwej skórze. Nie spodziewał się odpowiedzi na którekolwiek ze swoich pytań. Chciał po prostu uświadomić Krasnalowi możliwe konsekwencje. Co wcale nie usprawiedliwiało faktu, że w boleśnie powolnym tempie znaczył ścieżkę do drobnych ust Junmyeona. Akurat to było kompletnie samolubną zachcianką. Powoli docierało do niego, że Junmyeon wciąż go nie odepchnął, a to z kolei niosło ze sobą nadzieję.
   - Jeśli chcesz, w szafce stoi wódka. - Yifan nie panował już nad tym, co mówi. Czuł się kompletnie otumaniony. Do tego szepcząc niskim głosem, delikatnie muskał miękkie wargi Junmyeona. Miał ochotę przyciągnąć Krasnala i całować go do utraty tchu, co prawdopodobnie brzmiało cholernie tandetnie, ale w tym momencie się tym nie przejmował. - Możemy się zaraz schlać do nieprzytomności i zerżnę cię na kuchennym stole.
   Yifan po raz kolejny musnął delikatnie dolną wargę Junmyeona. Był gotowy zrobić wszystko byleby trzymać Krasnala z dala od tamtego gościa z salonu. Jeśli to oznaczało seks, którego obaj nie będą pamiętać to był gotowy na takie poświęcenie. Niechętnie, odsunął się delikatnie, chcąc sięgnąć z szafki alkohol.
   - Nie! - Junmyeon zacisnął pięści na czarnej koszulce Yifana i przyciągnął go z powrotem. Kris, chcąc ratować się przed zderzeniem, ponownie oparł się dłońmi o ścianę. Spojrzał prosto w szeroko otwarte oczy Junmyeona, czując, że mięknie. Jego wzrok bezwiednie powędrował na drobne usta. - Zostań... - szepnął Junmyeon spuszczając wzrok. Przygryzł delikatnie dolną wargę, ponownie czując dłoń Yifana na swojej szyi. Bał się, że jeżeli teraz Kris odejdzie, to już nigdy nie wróci i pozostawi po sobie bolesny chłód.
   Kciukiem wolnej dłoni Yifan delikatnie uwolnił wargę Junmyeona. Nie mógł patrzeć na stresującego Suho. Sam czuł, że jego serce chyba zaraz eksploduje od nadmiaru pompowanej krwi. Dawno się tak nie denerwował.
   Przejechał kciukiem po dolnej wardze Junmyeona i spojrzał głęboko w jego czekoladowe oczy. W tym momencie chciał powiedzieć tak wiele, a jednocześnie bał się psuć tą idealną chwilę. Nie był dobrym mówcą. Kiedy tylko otwierał usta, wszystko psuł. Nie chciał zniszczyć i tego.
   Junmyeon mrugnął kilkakrotnie i ponownie spuścił wzrok. Nie był w stanie wytrzymać spojrzenia Yifana. Było zbyt intensywne, pełne niezidentyfikowanych uczuć i pewnego rodzaju ciepła. Jego plany o zapomnieniu nagle stały się kompletnie bezsensowne. Teraz, nawet gdyby chciał, nie byłby w stanie pozbyć się myśli o Yifanie. Nie po tym, co właśnie się działo.
   - Myeonnie... - szept Yifana był doskonale słyszalny pomimo muzyki dudniącej w pokoju obok.
   Junmyeon zacisnął mocniej dłonie na koszulce Krisa. Pierwszy raz słyszał z jego ust swoje imię. Wypowiedziane tak miękko, delikatnie... bez śladu sarkazmu czy kpiny. Zupełnie inne od zwyczajowego Krasnalu. Junmyeon przymknął oczy czując ciepłą dłoń delikatnie gładzącą jego policzek. To wszystko wydawało się być zbyt idealne, zbyt spokojne, zbyt bajkowe.
   Yifan ponownie musnął dolną wargę Junmyeona, a w pokoju obok muzyka nagle przycichła. Krzyki ekscytacji wypełniły całe mieszkanie, a po chwili rozległo się odliczanie.
   Dziesięć! Dziewięć!
   - Zaraz północ. Masz jakieś noworoczne życzenia Myeonnie? - Yifan spojrzał prosto w przepełnione niepewnością czekoladowe tęczówki.
   Osiem! Siedem!
   Junmyeon przełknął głośno ślinę. Wiedział czego chciał. Przygryzł wargę, starając się zebrać w sobie dość odwagi.
   Sześć! Pięć!
   Yifan uśmiechnął się delikatnie i ponownie uwolnił wargę Junmyeona. Nie mógł znieść widoku maltretowanych przez zęby ust.
   Cztery! Trzy!
   - Pocałuj mnie. - Junmyeon wyrzucił z siebie te kilka słów na wydechu. Zacisnął powieki nie chcąc widzieć reakcji Yifana.
   Dwa! Jeden!
   Yifan musnął miękkie wargi Junmyeona. Tym razem nie chciał się drażnić. Miał dość gry, którą sam rozpoczął. Nareszcie mógł zrobić to, czego pragnął nieświadomie już od jakiegoś czasu.
   W niebo poleciało tysiące fajerwerków, podczas gdy Junmyeon nieporadnie oddawał pocałunki. Fakt, że Yifan z niczym się nie spieszył, nadawał im niebywałej słodyczy. Delikatne muśnięcia gorących warg sprawiały, że czuł się jak w niebie.
   Junmyeon wiedział, że całują się o północy w Sylwestra. Miał świadomość, że przypomina to tandetną scenę z romansideł, ale nie dbał o to. Może tak właśnie miało być? Tandetnie.
   Yifan ułożył dłonie w pasie Junmyeona, przyciągając go bliżej. W tej chwili czuł, że to drobne ciało w jego uścisku jest czymś absolutnie najważniejszym. Nic innego nie miało znaczenia. Krzyki radości i wiwaty w salonie odzwierciedlały jego wewnętrzny stan. Miał wrażenie, że w tej chwili potrafiłby nawet latać.
   Junmyeon bezwiednie przeniósł dłonie na kark Yifana. Opuszkami palców delikatnie rysował tylko sobie znane wzory, wywołując tym samym dreszcze na całym ciele Krisa. Czy właśnie spełniały się jego marzenia? Może niekoniecznie, bo jeszcze do dziś wmawiał sobie, że nienawidzi blondyna. Dopiero w chwili, gdy Yifan w pewien sposób go odrzucił, zdał sobie sprawę z tego, co się między nimi zadziało. Ciągnęło go do Krisa i to cholernie.
   Żaden z nich nie miał ochoty pogłębiać pocałunki. Nie było takiej potrzeby. Yifan bał się reakcji Junmyeona. Miał świadomość, że jest pierwszą osobą, z którą Jun się całuje. Napawało go to poniekąd dumą i pewnego rodzaju samozadowoleniem. Chciał, by Junmyeon zapamiętał t ą chwilę do końca życia i kiedyś wspominał ją z uśmiechem. Nie ważne co stanie się pomiędzy nimi. Pierwszy pocałunek był jednym z ważniejszych przeżyć nastolatka i powinien być wspomnieniem, do którego chętnie się wraca.
   Ostatni raz zassał się na dolnej wardze Junmyeona i odsunął się, pozwalając im obu złapać oddech. Oparł czoło o to należące do bruneta. W oczach Junmyeona widział kolorowe refleksy fajerwerków wybuchających za oknem. Jeszcze nigdy nikt nie wydawał mu się tak piękny.
   Dłonie Yifana zsunęły się na dolną część pleców Junmyeona. Przymknął oczy, chcąc w tej chwili jedynie trwać w takiej pozycji, z drobnym ciałem w jego ramionach. Prawdopodobnie wszystko pryśnie wraz z nastaniem nowego dnia. Nawet jeśli nie wszystko, to magia tej chwili nie będzie trwała wiecznie. W końcu szczęście jest jedynie chwilą. Yifan bał się myśleć o wszystkim, z czym będzie musiał się zmierzyć. Począwszy od samego siebie. W tej chwili liczył się jedynie Junmyeon oddychający spokojnie w jego ramionach. Gdyby nie fakt, że opuszkami palców wciąż błądził po karku blondyna, Yifan pomyślałby, że Jun odleciał.
   W salonie na nowo rozbrzmiała głośna muzyka. Dudnienie niemal zagłuszyło głośny jęk dobywający się gdzieś z wnętrza mieszkania Tao. Yifan zacisnął mocno powieki, wciągając głośno powietrze. Nie mógł znieść myśli, że gdyby nie wściekłość jaka go ogarnęła, Junmyeon mógłby być właśnie na miejscu tamtej osoby. Skrzywdzony.
   Mocniej przycisnął do siebie drobne ciało Suho, który ponownie zacisnął pięści na jego koszulce. Gorącym oddechem drażnił obojczyk Yifana. Czuł szybkie bicie serca Krisa. Prawdopodobnie jego łomotało jeszcze szybciej.
   Westchnął czując miękkie wargi Yifana na swoim czole. Pomimo tego, że szczęście go przepełniało, gdzieś w zakamarkach umysłu czaił się niepokój. Junmyeon bał się kolejnego dnia. Bał się sytuacji, w jakiej znajdą się z Krisem, gdy atmosfera imprezy się ulotni, a pozostanie aura szarej codzienności. Czy wtedy też będą potrafili przy sobie po prostu być? Bez kłótni, bez krzyków, bez niechęci i negatywnych uczuć?
   Podobno kiedyś wszystko samo się ułoży...

*~*~*

Serdecznie witam nowych obserwatorów! Kaori., Lu Yi Yeol i Yuki, cieszę się, że Was "widzę" :D
I oto rozdział, na który z niecierpliwością czekałam zarówno ja jak i prawdopodobnie Wy. Zawsze w takich momentach mam wrażenie, że skopałam sprawę i wielce przełomowy part mógł być 100 razy lepszy. Za każdym razem boję się, że podniosłam temperaturę, ale już nie utrzymałam jej w najwyższym punkcie i pozwoliłam emocjom opaść :/
Chcę podziękować z całego serca za Wasze komentarze :D Zawsze wywołują szeroki uśmiech i nie raz szczerze się śmiałam, czytając Wasze zwariowane teksty :D <3
Okay... a teraz świąteczne plany ^^

Dubu^^: Nie wierzę, że użyłaś Unnie 2 razy xD Dosłownie Miracle in December hahaha
Renuśka: Kiedyś czytałam jedno z Twoich opowiadań, ale odpadłam, bo hentai to nie moja bajka ;) Nie mniej pomysł był fajny ^^
Yeoli: Yifan po prostu lubi zaskakiwać biednego Junmyeona :D A widzisz, żaden z nich nie był nawet odrobinkę pijany, a i tak się całowali :P
Lusia M.: Wątpisz w Logiczną Logikę Suho? hahahah przecież to... logiczne xd Twoje prośby zostały wysłuchane i nastał Sylwester xD
Kazane: Kiedyś na 100% Kraya napiszę :D Ciągnie mnie do tego paringu ^^ A jak chcesz jakiegoś to Yuri ma fajnego ^^ Myślę, że Jun i Yifan nigdy nie przestaną sobie dogryzać ^^ To już nie byliby oni <3 Tao powiedział, że się zastanowi :P Podanie, 3 zdjęcia, uśmiech nr 253 i może zaakceptuje twoją kandydaturę hahaha
nawiedzona: Za to na tym możesz piszczeć :D Masz rację z tym zarywaniem nocy, też to ostatnio przepraktykowałam :D W sumie w żadnym z rozdziałów nie dzieje się dużo :P Ale jeśli złączysz np 12, 13 i 14 masz całkiem sporo wydarzeń, głównie moment, w którym Joonie akceptuje swoje uczucia ^^ A alkoholu zauważ w wypadku Krisa i Suho nie było ^^ Wszystko całkiem na trzeźwo :D No... Joonie to był pijany od emocji ale to już inna sprawa xD
Magda Z: Teraz możesz mi powiedzieć, czy Twoje przeczucia się sprawdziły :D Taka magia w KrisHo... czują i myślą podobnie, a zejść się nie mogą hahaha
Park Do-bi: Omo~ nie szalej tak, bo jeszcze jakieś szkody wyrządzisz hahaha Ciekawe czy tym razem potrzebowałaś chusteczek albo robiłaś 'Awwww!'...?
Justyna B.A.P: Nie martw się <3 Przynajmniej wiem, że się podoba! <3
Marta K: Ja? Ociągać? A gdzie tam Unni! :D Nie martw się, Kris nadrobił czyszczenie usteczek Suho xD Powiedziałabym, że Yifan nie myśli o rzeczach zdrożnych, ale sam temu w rozdziale zaprzeczył xD Nwm czy TO można nazwać konkretniejszą scenką xD Chyba zrobiłam to na swój fluffowy sposób i szału nie ma xD
Lu Yi Yeol: Omo~ Aż się szczerzę czytając to! ^^ Dziękuję Ci za ciepłe słowa! <3 Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się odezwiesz ^^
Lee Hyo: Czy aż taka gejoza? Ja nie wiem, ale Sylwester jeszcze się nie skończył ;] Mam nadzieję, że utrzymałam temperaturę! ^^
Datenshi189: Nie martw się Unni! Specjalnie dla Ciebie i nawiedzonej szykuję Gwiazdkowe JongKey! ^^ Pandorożec jeszcze powróci, nie martw się ^^ Gdyby to były usta to Baek przebiegłby maraton nie rozmazując eyelinera xD  Wybacz za to nastrajanie xD Ale pomyśl, że już niedługo~ ^^
witness.: Hahaha wybacz im ich ślepotę ;) Podobno da się to leczyć xD Cieszę się, że Ci się BaekYeol podobał :D
Levi: Ach~ Cieszę się! W święta pojawi się nowy part FA ^^ Mam nadzieję, że się ucieszysz ^^
Ami-chan: Dziękuję <3 Mam nadzieję, że dotrzymasz słowa~ <3



21 komentarzy:

  1. Na początku było 'Aww!', potem rój dzikich pszczół w brzuchu, a na koniec skakałam po całym domu.
    Tyle na to czekałam, *tupie nogami że szczęścia* tak się cieszę, że wpadłam tu przed snem <33 mówiłam, że coś się stanie w sylwestra.
    Uwielbiam, az nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Boże, tak bardzo Cię kocham za to opowiadanie <33
    Dobra, idę dalej skakać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ mi zrobiłaś niespodziankę po zakupach ^^
    "Luhan skakał po całym mieszkaniu jak naćpana wiewórka i gdyby Suho miał ochotę myśleć, pewnie doszedłby do wniosku, że to nie jest normalne. Najwyraźniej Lu postanowił przez chwilę poczuć się jak jego nieobliczalny chłopak. Ewentualnie jak Chanyeol po czekoladzie."
    Nie wiem, czy to ta "naćpana wiewiórka", stwierdzenie "gdyby miał ochotę myśleć", czy może zdanie "...jak Chanyeol po czekoladzie", ale całość tej wypowiedzi brzmi nadzwyczaj genialnie i jest takie bardzo TRU xD
    Jeżu, jeżu, jeżu~! Scena w kuchni, Junmyeon, Kris, no i co najważniejsze ŚCIANA *_______* TYLE PIĘKNA, że achhhhhhh <3 I nic nie schrzaniłaś! Było uroczo, ale na tyle umiarkowanie, że jestem zachwycona ^^
    ps. Tak nawiązując jeszcze do Suho, to widziałam dzisiaj bluzę z napisem "Money" i po prostu nie mogłam się wyzbyć myśli o Junmyeonie xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak. My feels.
    Dobre KrisHo to dobre Krisho.
    Obmacywanki w kuchni.
    Rozmowy o gwałtach i innych miłych rzeczach, na przykład o stracie dziewictwa.
    *ogarnia się* dżizas, zafundowałaś mi niezłą dawkę feelsów, dzięki ^^ a jeśli chodzi o gejozę sylwestrową - czekam na więcej! W końcu noc się jeszcze nie skończyła, kto wie co może się wydarzyć...liczę na Ciebie XD
    ...
    KrisHo...
    Dobra, koniec, idę umierać z feelsów gdzie indziej XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Omo, wspaniałe *-*
    Taki tandetny Kris całuje Suho >.< mrrraśnie xD
    omomomomomom co teraz będzie? ciekawa jestem czy Pandorożec będzie się nabijał z Krisa xD
    czekam na więcej, weny~ ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Yeahhhh nareszcie juz myslalam xe sie pozabijaja tam ale fajnie pocalunek o polnocy w sylwestra tak romantycznie ze nie moge zygam tecza hahahaa juz nie moge sie doczekac jak to sie rozwinie nawet nie mam pomyslow co mozy byc dalej bo to takie idealne ale wiadomo cos sie musi zjebac zeby bylo dobrze nie ma nic idealnego a szkoda:( powodzenia i weny ejj widze ze juz jest ok pomiedzy xiuche ejj ale czy oni bd razem!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda mi Suho... Tyle czekał na swój alkohol i został zabrany siłą... Okey, zaczynam tak trochę od środka, ale tak mi sie go żal zrobiło xd Chociaż Kris mu to zadośćuczynił ^^ I to w jakim stylu... Ale teraz od początku:
    Najpierw się nieco przestraszyłam kiedy się okazało, że nasz wielki pan aspołęczny olewa naszego słodkiego Krasnala. Jednak wiedziałam, że moje obawy prysną. :3
    Ach, zazdrosny Kris jest taki słodki i zaborczy <33 Jestem jak najbardziej za jego planem upicia się i przelecenia Suho na kuchennym stole~! Czytałam ten fragment odkąd weszli do kuchni aż dwa razy! Po prostu nadal nie mogę się pogodzić z myślą, ze fragment na który czekałam aż 14 rozdziałów w końcu się pojawił! I wierzę w ciebie Maknae, więc nie przejmuj się tym, że po tym wielkim momencie możesz zejść z emocjami, bo tak na pewno nie będzie! Przecież wszystko co napiszesz jest cudowne! (ach, jak ja słodze dzisiaj) xD
    Czekam na ciąg dalszy i teraz z kolej będę sie zastanawiała jak będzie to wyglądać na następny dzień, bo chyba ich przyjaciele wiedzieli co się szykuję, więc pewnie nie będą wielce zaskoczeni ;3
    Weny, weny i czekam na ciąg dalszy~! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. No po prostu kocham ten rozdział i wreszcie się doczekałam *.* wyszło ci to po prostu idealnie. Aww~ takie to jest słodkie ale mnie w sumie smuci... (ja jak zawsze inna ;p). Dobra tam i tak trzymajmy sie wersji, że jest genialne i przeurocze ;p znaczy no genialne napewno... oj wiesz o co chodzi ;p
    Tytuł nadal mnie rozwala hahahaha ahh jaki ten nasz Yifanek jest łaskawy <3 nie to żeby Suho wyciągnął z imprezy, bo był zazdrosny i sam chciał go pocałować. Nieee, on się tak poświęcił dla dobra Suho ;p
    Dobra kończe już moje gadanie ;p czekam na ciąg dalszy (chociaż w sumie się tego boję...). Weny i czaasu :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Luhan naćpana wiewiórka xD
    Hehehe dobre xD

    OdpowiedzUsuń
  9. zapraszam na mojego bloga o yaoi
    http://opowiadanie-jongkey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tu będe zawsze mnie sie nie pozbedziesz kochana tak latwo ;3 . Pocalowali sie , ale jestem podekscytowana .

    OdpowiedzUsuń
  11. No jak widać przypuszczenia są trafne, bo była ta upragniona przeze mnie (i pewnie nie tylko mnie XD) scena pocałunku. <3
    Tylko zastanawiało mnie jak tą sytuację rozegrasz bo można to było zrobić na wiele sposobów. xd
    Ale twój jak zwykle okazał się strzałem w dziesiątkę . :D
    W ogóle fajnie udało Ci się zbudować to całe napięcie towarzyszące scenie w kuchni. <3
    Czytałam to z zapartym tchem oczekując co będzie działo się dalej. :)
    Aż się nie mogę doczekać kolejnego parta. :)
    No i to już mówię chyba enty raz ale.. oni są słodcy do porzygu. <3 I like it. :D
    Weny. :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie. Mam słów. Woow...
    Moje serduszko napuchło przez ilość takich emocji... uwielbiam niepewność w dopiero kształtujących się związkach ;3.
    Boże... Suho... Kris... Sylwester... Omo! <3
    Tak idealnie to wszystko... i wgl... wow... nie no idę ryczeć, bo tak pięknie... ;;;;
    Wybacz, że poprzedniego rozdziału nie skomentowałam - po prostu zabrakło mi czasu. Mam nadzieję, że się nie gniewasz na mnie.
    Uch! Chyba się nie uspokoję... za dużo tych emocji... za dużo ukesiowego Suhego... <3 Taki uroczy ;333
    Kris taki sfhqe *.* Boże... ja sobie takiego zamawiam do domu xD
    Ale w sumie, nie... bo wolę jak z Suhym romansuje...
    Imię Junmyeon w ustach Krisa?
    Ojejciu *^*
    I jak o zaciągnął do kuchni.. <3
    żegnaj świecie umieram *dead*...
    O.O nie pamiętam kiedy ostatnio pisałam tak uczuciowy, feelsowy i wgl komentarz... To komplement <3
    KOCHAM CIĘ ZA KRISHO...<3
    NIKT BY TEGO LEPIEJ NIE NAPISAŁ ;3
    To tyle z mojej strony
    ~ Ava

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozpieprzyłaś mnie tym rozdziałem, a w szczególności wątkiem z kuchnią. ^^ Boże święty, chyba nabawiłam się próchnicy przez Ciebie! I co zamierzasz zrobić z tym fantem? :D Mordka cieszy mi się, jak u jakiegoś chomika z napchanymi policzkami jedzeniem. :P To było takie megaśne i wiedz, że niczego nie schrzaniłaś. Było wszystko ok. i aż przez Ciebie dodatkowo nabawiłam się niezdrowych rumieńców. :P Yi Fan taki czuły i opiekuńczy i do tego zazdrosny! Jak nie on normalnie! XD Gdyby nie tamten gagatek z lepkimi rączkami, to pewnie Wu tylko czaiłby się na Myeona, jak na jakąś swoja ofiarę. Xd Nic tylko dziękować panu z drugiego planu za doprowadzenie przez niego do takiej akcji! Oklaski, woooo. xD (tak, tak, mmm dziś jakiś nadmiar zdrowo jebniętego humoru. xD) Wow! Serio, siedzę i zacieszam do monitora, jak jakiś psychol. XD Tylko czekam, aż torys rodziców zapyta się mnie co ja ogarniam .x/D Bądź w najgorszym wypadku bez pytania, zaczną dozownic do egzorcysty lub psychiatryka. xD W ogóle, Luhan… Co to kurna ma być? O.O hahaha XD Ktoś dosypał mu czegoś czy jak? A może Sehun pozwolił mu być na górze przy ich następnej upojnej nocy? oO no nie ważne, po prostu siedziałam i śmiałam się z tego chyba przez dobre kilka minut. Aż dziwne, że się nie zdążyłam zapowietrzyć lub dostać czkawki, ahha. XD Nie ma co z chęcią skosztowałabym sobie drinka od pana Chena. :D Chociaż w tej kwestii to ubolewam nad Suho, bo niestety biedak nie mógł skosztować. Łączmy się w bólu oppa! :P No, ale Kris swoimi poczynaniami w odpowiedni sposób zamazał tą małą złość, że go stamtąd w ostatniej chwili wyciągnął. :D No cóż, mam nadzieję, że po tej akcji nagle oboje nie zaczną się unikać, bądź chodzić z niezręcznymi minami. Nawet na to nie pozwalam! :P Mają tak się słodko miziać i w końcu wytłumaczyć sobie co nieco, a nie. ^^ Och, Krisie, fajnie być tym w powiedziałabym, w połowie pierwszym, co? :P Mogę nazwać cie w pełni pierwszym, jeśli w tych łóżkowych sprawach również będziesz pierwszy, więc pilnuj go przed panem z drugiego planu o lepkich łapkach, arraso?! XD No cóż, jednak ja nic w tej kwestii nie mogę robić, ani ty, bo niestety tobą dyryguje twoja córcia, haha. :P
    Pozdrawiam i dużo weny Maknae! <3
    Ps. Nie wiem czemu, ale czuję się dziwnie miło, gdy eonni nazywa mnie już chyba z 4 osoba. oO Chociaż w sumei powinnam ubolewać nad tym, że sie starzeję, haha. xD No, ale jednak fajnie być tak nazywanym. Nie wiem czemu, ale to ma w sobie taki fajny urok. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesungu Krisusie, Siwonie święty, matko boska T.O.P.owska...ten rozdział był taki hvaobfvojuhetiu *w* Po prostu, kocham <3, z niecierpliwością będę czekać na następny rozdział. Ja...za moment wykituje... jak ty możesz tak zajedwabiście pisać?!@.@ Bo Junmyeon... i Kris... i wogle... Moje Feelsy gdzieś uciekły...nie wiem kiedy wrócą... Nie stać mnie na sensowny komentarz, przepraszam, że Ci zaśmiecam, ale no jhgsfkouyg. Mój muzg nie ogarnia, idę żygać tenczą *w* Dużo czasu i weny życzę^^


    P.S. Jeżeli, aż tak Cię to ucieszyło, to postaram się pisać częściej^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja piedolę, ja pierdolę, ja pierdolę xd
    Ale mnie popierdoliło;D
    Nie, że coś, ale taki mam teraz uraz na i tak zrąbanej już od dawna psychice, że szok. Nareszcie! Na ten moment właśnie czekałam;p
    Luhan skakający jak szaleniec, Lay i Tao. Ale najważniejsze było jedno. Pocałunek Kris i Suho;)
    Jestem genialna no nie?;D
    Sorry, że piszę nieskładnie i w ogóle bezsensu jak po jakiś feralnym prochach, ale nie mam na nic siły, a szczególnie, że tak dawno nie wchodziłam na twojego bloga. Muszę się teraz kajać i na kolanach najlepiej przepraszać, ale wszystko mnie dobija, a Malanowski i partnerzy nawet by mi nie pomogli, bo mnie nie stać xd
    Kurczę, cieszę się z tego przełomowego momentu i wiesz co? Podziwiam Cię, bo ja z takimi scenami zawsze miałam problemy;)

    Pozdrawiam<3
    Taeyeon

    PS> Mam nadzieję, że się nie obraziłaś przez ten mój genialny komentarz;p

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG! Dobra i jak ja mam teraz oglądać Scooby Doo? No jak? Muszę ochłonąć po tym, co przeczytałam... Tak długo na to czekałam! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że w końcu doszło pomiędzy nimi do czegoś więcej jak tylko ciągłych kłótni. To było takie... Mega genialne! Nie mogę pozbierać myśli w jedną całość, więc nie przejmuj się tym komentarzem xd
    Porównanie Luhana do naćpanej wiewiórki mnie rozwaliło i do teraz się z tego śmieje :d

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle z mega opóźnieniem, ale trudno. :P Już się przyzwyczaiłam do tego tempa czytania i odpisywania. xD
    Wiem, że końcowa scena powinna wypełnić mój mózg i doprowadzić go do wybuchu, ale jakoś zapamiętał mi się pandorożec. :) Już widzę jak tańczą przytuleni, a tu jakaś disco piosenka, ale ostry rock. xD Idealny obrazek.^^
    No ale scena pocałunku wymiata. Ta atmosfera, północ, fajerwerki. OMG, jeszcze się zatracę w jakiś marzeniach... I tak nie mogę się doczekać sylwestra,a tu wszędzie się na niego natykam. Byle szybko przyszedł i wcale nie musi być taki jak opisany przez Ciebie. No ale przyznaję, że narobiłaś mi mega smaka. :P
    Nie mam pojęcia jak ty rozbudowujesz te sceny pocałunków, ale potrafisz im dodać taką niewinność, że po prostu czuje się, że to ten pierwszy raz. Genialny opis.^^
    Niech bozia cię nagrodzi w dzieciach za tego świątecznego JongKey. <3 Tylko słowo dzieci można rozumieć bardzo wieloznacznie. :P Dla mnie dziećmi jest zarówno Taemin, jaki wszystkie moje mangi. xD Już sie nie mogę doczekać.^^

    OdpowiedzUsuń
  18. OJEJUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!
    TAK
    TAKTAK!!!
    Jeszcze tylko seksy i moja przepowieść się spełni.

    TAKIE YON CUDNIE< JESU TAK TAK
    JA NIE WIEM
    JEJU JEJU
    TYLE SŁODKOŚCI!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Czy ty dodajesz te rozdziały z prędkością światła czy mi się tylko tak wydaje ? hahaha nie przeczytam i skomentuję jednego a tu już pojawia się kolejny, nie żeby mi to przeszkadzało czy coś hahaha
    Rozjebałaś mnie tekstem o Luhanie aka nacpanej wiewiórce hahaahahah nieobliczalny chłopak xd
    A biedny Suho został zatargany brutalnie do kuchni a żaden z tych alkoholowych potworów mu nie pomógł xd Panie i panowie słynna męska solidarność xd

    ...
    ..
    .
    I W KOŃCU KRISHO KISS JASHKDFBHIFBSUDHBSDHBASJDVHBASUDHVBSD
    moje feelsy xd hahaha czekałam na to tak długo * le ociera wyimaginowaną łzę* może o północy w sylwestra to dośc tandetnie, ale za to jak słodko i cudownie xd Zresztą lepszego momentu na to być nie mogło, teraz tylko czekać jak zachowają się dnia następnego. ( Taki krótki komentarz bo jak się rozpiszę to stracę wątek i zacznę pleść 3 po 3)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurwa, Kocham Cię. ♥
    Wybacz, ale nie jestem w stanie nic inteligentniejszego napisać~
    Idę umierać~

    OdpowiedzUsuń
  21. no wreszcie się pocałowali ^o^

    OdpowiedzUsuń