The Art of Attraction XIII

Gorączka zakupów


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Trzydziestego pierwszego grudnia Junmyeon obudził się wyjątkowo wyspany. Za oknem delikatnie prószył śnieżek, a słońce odbijało się w zaspach tworząc piękne refleksy. W sumie wszytko byłoby idealnie, ale... no właśnie, zawsze jest jakieś ale. W tym wypadku chodziło o Yifana. Niby Junmyeon oswoił się z faktem, że może jednak może być gejem i jakoś pogodził się z tym, że trochę (ale minimalnie) lubi Krisa. Tylko że to wciąż był wkurzający Pan Aspołeczny i nic tego nie zmieni. Zapewne pokłócą się już w momencie kiedy Junmyeon otworzy drzwi. Nie ma co, optymistyczny scenariusz.
   Baekhyun w takim momencie stwierdziłby, że Suho przesadza, a pani Kim prawdopodobnie rzuciłaby jakimś mądrym przysłowiem w stylu Kto się czubi ten się lubi. Jakby w ogóle Junmyeon miał zamiar mówić mamie o swoich wątpliwościach związanych z Krisem. Przyznać się do rzekomego homoseksualizmu to jedno, a do możliwych według Baeka, uczuć to już zupełnie inna sprawa. Takie coś w ogóle nie wchodziło w grę. Przecież wszystko samo się rozwiąże, prawda? Prawda.
   Junmyeon przekręcił się na drugi bok i jęknął w poduszkę. To naprawdę nie był czas na rozmyślania o tym czy lubi czy nienawidzi Yifana. Pomijając, że na sto procent to nie było żadne cieplejsze uczucie. Tak, zdecydowanie. Fakt, że serce Junmyeona przyspieszało na myśl o magnetycznym spojrzeniu ciemnych oczu (w sumie to ogólnie na myśl o Krisie) nie miał żadnego znaczenia.
   Suho przymknął oczy chcąc jeszcze chwilę się przespać. Nie bardzo chciało mu się wychodzić z ciepłego łóżka. Nawet było mu trochę za gorąco, więc jedynie przytulił się do kołdry, pozwalając by chłodniejsze powietrze otuliło jego nagie ramiona. Może i udałoby mu się zasnąć. MOŻE. No ale skoro już Baekhyun postanowił poprzeszkadzać mu durnymi sms-ami to Junmyeon nie miał wyjścia i dość niechętnie podniósł się z łóżka. Wciąż czytając wiadomości, w których jego przyjaciel przeżywał jak to Chanyeol pocałował go w policzek, zszedł do kuchni, by przygotować sobie jakieś ludzkie śniadanie. Najpewniej wróci dopiero rano, więc przydałoby się zjeść choć jeden porządny posiłek. Gdyby tylko miał ochotę coś przełknąć. Wizja dwudziestu czterech godzin z Yifanem sprawiła, że jego żołądek zacisnął się i bezwzględnie odmówił przyjmowania jakichkolwiek posiłków. Mimo wszystko Junmyeon zmusił się do przygotowania sobie kanapek. Cały czas przerywał, by czytać kolejne wiadomości od rozemocjonowanego przyjaciela. No naprawdę, Baekhyun zachowywał się jak napalona nastolatka. Jakby Junmyeon cokolwiek wiedział o tych sprawach...
   Po raz kolejny odłożył smartfona na blat i wrócił do krojenia ogórka. Po chwili ułożył go jednej z kanapek i prawdopodobnie zabrałby się za jedzenie, gdyby nie dwie lodowate dłonie. Jedna z nich znalazła się na jego karku, powodując dreszcze. Druga natomiast błyskawicznie zasłoniła mu usta, by nie mógł się drzeć niczym opętany.
   - Nie wrzeszcz, bo obudzisz starych. - Głos właściciela lodowatych dłoni okazał się być znajomy. To oczywiście oznaczało, że dzień pełen wrażeń właśnie się rozpoczął. Junmyeon szczerze się zastanawiał nad tym, jakim cudem wytrzyma permanentną irytację.
   Ugryzł Yifana w palec, po czym uwolnił się od jego lodowatych dłoni i zaplótł ramiona na piersi. Może nie wyglądał w ten sposób szczególnie groźnie, ale przynajmniej czuł się pewniej. Dodatkowo mógł spoglądać z pewnego rodzaju wyższością na Yifana trzymającego się za ugryziony palec. Pomijając, że Junmyeon miał na sobie bokserkę i błękitne spodnie od piżamy.
   Suho - jeden, Kris - zero.
   - Nie mogłeś zapukać? Wiesz, tak robią normalni ludzie. - Junmyeon prychnął i niechętnie ugryzł kawałek swojej kanapki.
   Yifan nic nie odpowiedział. Jedynie uniósł jedną brew i zabrał z deski drugą kanapkę. Kompletnie zignorował oburzenie na twarzy Junmyeona. Coś mu nie pasowało i jedynie tym się w tej chwili zajmował.
   Nie takiej reakcji się spodziewał. Myślał, że Krasnal rzuci się, by rozerwać go gołymi rękami po tym, jak Yifan go wystraszył. Suho natomiast po prostu przyczepił się do tego, że Kris nie zapukał. To tak jakby w ogóle nie przeszkadzało mu, że Yifan przyszedł. Posuwając się do daleko idących interpretacji, Krasnal być może cieszył się z przyjścia aspołecznego gościa.
   Yifan skrzywił się, gdy nagle coś dziwnego załaskotało go w okolicach żołądka. Do tego przyłapał się na głupawym szczerzeniu do kromki chleba, w czasie, gdy Krasnal pobiegł się ubrać. Po pierwsze, to nie było normalne, a po drugie, wydawało się dziwne. Po co miał się aż tak cieszyć z cienia szansy na przyjazne stosunki z Krasnalem. Już kompletnie nie biorąc pod uwagę jasno określonej przez Suho nienawiści. Czysto teoretycznie? Zerowe.
   Cichy głosik w głowie Yifana szeptał, że powód jego radości jest inny niż przypuszczał. Fakt, że szeptanie łudząco przypominało marudzenie Zitao był lekko przerażający. W każdym razie głosik twierdził, że Kris nie tylko lubi Suho. Może inaczej, lubi go bardziej niż innych. Nawet bardziej niż Tao i Amber.
   Według Krisa w słowach głosiku nie było nawet krzty prawdy, więc stwierdził, że najlepszym wyjściem będzie zagłuszenie rozsądku. Co jest na to najlepszym sposobem? Według Yifana nucenie w myślach, ale to już jakby nieco osobista sprawa.
   Podczas gdy Krisa całkowicie pochłonęło układanie wieżyczek z plastikowych pojemników, na górze Junmyeon stał przed łazienkowym lustrem i delikatnie klepał się w lekko zaróżowione policzki. Nie mógł powiedzieć, że dotyk chłodnych dłoni na niego nie podziałał. Cholerne mrowienie w okolicach żołądka do tej pory go nie opuściło, a co dopiero mówić o niemalże palpitacji serca? Do tego nie potrafił sobie poradzić z pewnym denerwującym pragnieniem, które uważał za wyjątkowo niezdrowe. Nawet jeśli okazałoby się, że jest gejem. To, że chciał, by dłonie Yifana znów znalazły się na jego ciele nie było normalne. Nie w jego przypadku. Przecież nie tolerował Krisa, tak?
   Pomimo, że cały czas wmawiał sobie, że Kris jest największym złem jakie tylko mogło go spotkać, podskórnie przeczuwał, że jego stosunek do Pana Aspołecznego jest zgoła odmienny. Przyspieszone bicie serca, rumieńce, nieświadome pragnienie przebywania w towarzystwie niosły ze sobą jednoznaczny przekaz, który Junmyeon spychał na dno świadomości. Po części dlatego, że się bał, ale głównie po prostu nie rozumiał swoich własnych uczuć. Dodatkowo nie jest łatwo przyznać się przed samym sobą, że darzy się cieplejszymi uczuciami kogoś, kogo uważało się za osobę znienawidzoną.
   Junmyeon wziął kilka głębokich wdechów, poprawił grzywkę i z impetem otworzył drzwi łazienki. Na szczęście w ostatnim momencie zdążył złapać klamkę i uchronić niedawno malowane ściany od szwanku. Zajrzał jeszcze do pokoju, by wziąć portfel i kilka innych niezbędnych rzeczy, po czym wrzucił je do plecaka i z lekkim ociąganiem zszedł po schodach. Odczytał kolejnego radosnego sms-a od Baekhyuna i jedynie przewrócił oczami. No ile można się cieszyć z głupiego buziaka w policzek?!
   Przystanął w drzwiach kuchni i roześmiał się cicho na widok Yifana ustawiającego wieżyczki z pojemniczków na przyprawy. Coraz częściej zastanawiał się czy wielce mroczny, tajemnicy i wredny Pan Aspołeczny jest jedynie swego rodzaju pozą kryjącą prawdziwego Wu Yifana. Im dłużej Junmyeon przebywał z Krisem tym więcej jego cech zauważał. Chociażby to, że chłopak był lekko głupkowaty i beztroski. Może nawet lekko dziecinny. Za to wśród ludzi był zimnym, obojętnym draniem.
   - Może chcesz jakieś klocki albo coś? - Junmyeon uśmiechnął się sarkastycznie i chwycił butelkę wody. Cały czas przyglądając się Yifanowi napił się, przy okazji mało się nie opluwając, gdy Kris perwersyjnie oblizał usta. - Co ty odstawiasz? - wycharczał krztusząc się.
   Yifan jedynie parsknął śmiechem w odpowiedzi i wrócił do ustawiania swojej wieżyczki. Warto było zobaczyć reakcję Krasnala. Te jego rozszerzone w przerażeniu oczy i delikatny rumieniec na policzkach sprawiły, że Kris chciał się jeszcze trochę nad nim poznęcać. Urocze reakcje kompletnie niedoświadczonego Suho były zabawne, a jednocześnie, co nie bardzo spodobało się Yifanowi, sprawiały, że chciał przeprosić. Nigdy dotąd nawet nie pomyślał o poprawieniu nastroju osoby, z której się nabijał. Jedynie Krasnal wywoływał w nim podobne reakcje. Yifan nie mógł powiedzieć, że czuł się źle ze swoim niedawno nabytym pragnieniem opieki nad Suho. Może tylko trochę dziwnie.
   - Yah! Przestań sobie ze mnie żartować! - Junmyeon tupnął nogą o kuchenne płytki i zarumienił się, gdy zdał sobie sprawę ze swojego dziecinnego zachowania. Jeszcze przed chwilą twierdził, że to Kris jest niedojrzały.
   Yifan wywrócił oczami jakby chciał pokazać Suho, że jego krzyki są kompletnie bezowocne. Porzucił swoją wieżę i podszedł do Krasnala, po czym bezceremonialnie zasłonił mu usta dłonią i przybliżył twarz tak, by znaleźć się na poziomie wzroku niższego chłopaka.
   - Nie drzyj się tak. Daj ludziom w domu pospać. - mruknął wznosząc oczy ku sufitowi.
   Junmyeon wpatrywał się rozszerzonymi oczami w twarz Yifana. Starał się opanować szaleńcze bicie serca i dziwne łaskotanie w żołądku, co nie było zbyt łatwe. Miał wrażenie, że od dłoni na jego ustach promieniuje gorąco, które powoli rozlewające się po całym jego ciele.
   Zacisnął powieki i zdecydowanie odsunął od siebie Yifana. Nie chciał tego czuć. Kompletnie go to rozpraszało. Czuł się skołowany. Szczególnie przez fakt, że chciał by Yifan był jeszcze bliżej. Dlatego go odepchnął. Logiczne.
   Burcząc coś pod nosem ruszył do przedpokoju. Yifan podążył za nim chichocząc. Akurat takiej reakcji się nie spodziewał. Oparty o szafkę, z uśmiechem czającym się w kącikach ust, przyglądał się Krasnalowi zakładającemu buty. Policzki chłopaka wciąż pokrywał lekki rumieniec, zapewne spowodowany wcześniejszym żartem. Wyglądał wyjątkowo uroczo.
   - Co się gapisz? Idziemy.- Junmyeon fuknął rozdrażniony, rzucając w Krisa jego kurtką. Powoli miał dość tego dnia. Wcale nie dlatego, że był wściekły. O dziwo wciąż nie miał ochoty rozszarpać Yifana.
   Czuł się źle z powodu swoich dziwnych reakcji. Gdy patrzył na Krisa, miał ochotę podejść, uśmiechnąć się, być blisko. Zamiast tego, kierowany strachem, krzyczał, burczał i rzucał sarkastycznymi uwagami. Spychał pozytywne odruchy w jak najdalsze zakamarki świadomości. Jak nigdy bał się samego siebie.
   Poczuł dwie wielkie dłonie na plecach, pchające go w stronę drzwi frontowych. To chyba miała być sugestia do wyjścia, co znaczyło, że Junmyeon na chwilę odleciał użalając się nad sobą. Nikt nie mówił, że sprawy sercowe są łatwe. Zwłaszcza za pierwszym razem.
   Suho zaklął pod nosem, zamykając drzwi. Dlaczego w ogóle przyszło mu do głowy, że tu chodzi o coś związanego z miłością? Jedynym, co było możliwe, był fakt, że Yifan jednak nie jest aż takim skończonym dupkiem i Junmyeon po prostu chce poznać tą jego lepszą stronę. Żadnych amorów. Może i był homoseksualistą, ale w jego gejowskim sercu nie było miejsca dla Pana Aspołecznego. Chyba.
   Milcząc, ruszył za Yifanem. Nie bardzo chciało mu się odzywać, bo po co? Zaraz znów się pokłócą i tyle tego będzie. Na tą chwilę miał dość ciągłych sprzeczek. Tylko, że jedynie w taki sposób potrafił bronić się przed samym sobą. W końcu cel uświęca środki.
   Yifan szedł kilka kroków przed nim, gwiżdżąc beztrosko. Jego ciężkie, czarne buty zostawiały spore ślady na świeżym śniegu, przypominając Junmyeonowi o ostatniej bitwie i rewanżu, który wczoraj planował. Jak najdyskretniej przykucnął przy jednej z zasp i zebrał w dłonie trochę śniegu.
   - Nawet nie próbuj. - Niski, głęboki głos zabrzmiał tuż przy uchu Junmyeona. Chłopak pisnął przerażony, odwracając się w stronę Yifana, przy czym, o mało nie uderzył go czołem w nos. Może przynajmniej tak by się zrewanżował.
   Yifan uśmiechnął się z wyższością, po czym popchnął siedzącego na piętach Suho prosto w śnieg. Starał się zachować powagę, ale drobny Krasnal lądujący w zaspie w pozycji horyzontalnej należał do jednego z lepszych widoków. Zachichotał cicho i ruszył dalej. Za sobą usłyszał kilka przekleństw i schylił się, by poprawić sznurówki akurat w momencie, gdy Junmyeon ze złością rzucił śnieżką.
   - Yah! Jesteś najgorszym aspołecznym człowiekiem jakiego kiedykolwiek spotkałem! - Junmyeon wskazał palcem na twarz Yifana. Wciąż serce biło mu jak oszalałe po tym, jak niemal uderzył czołem w twarz Krisa. Nie czuł się komfortowo w momentach, gdy znajdowali się tak blisko. Głównie przez swoje cholerne reakcje.
   - Uspokój się. - Yifan wywrócił oczami i potargał grzywkę Suho. Trochę żałował tego, że wrzucił go w śnieg. Chciał zrobić coś, by poprawić Krasnalowi humor, więc uśmiechnął się niezgrabnie. - Chodź na bubble tea. - rzucił, gdy zauważył najbliższą kawiarenkę.
   Chwycił Junmyeona za nadgarstek i pociągnął za sobą. Czas naprawić poranne błędy. Jeszcze się Krasnal uśmiechnie.
   - Ale... jest zimno. - zaprotestował Suho. Czuł się dziwnie idąc z Yifanem do kawiarni.
   - To weźmiesz kawę. Albo czekoladę. Lepiej korzystaj, bo stawiam. Możesz to uznać za rekompensatę, pasuje? - Yifan starał się nie patrzeć na niższego chłopaka, ale niemal widział, jak Krasnal marszczy brwi, zastanawiając się nad propozycją, która notabene była nie do odrzucenia, ale Kris postanowił wspaniałomyślnie go o tym nie informować.
   Junmyeon w końcu się poddał i pozwolił prowadzić się do kawiarenki. Oczywiście robił to tylko dlatego, że to Kris fundował. Wcale nie zagłuszał tym innych, nieco bardziej realnych możliwości.
   Zajęli stolik w rogu pomieszczenia i rzucili kurtki na wolny fotel. Miła kelnereczka błyskawicznie zjawiła się przy ich stoliku, praktycznie olewając Suho. Junmyeon miał wrażenie, że dziewczyna zaraz zaślini się na widok Krisa i nie mógł nic poradzić na złość, która nagle go ogarnęła. W jednym momencie znienawidził zapatrzoną w Pana Aspołecznego kelnerkę. Miał ochotę zabić ją wzrokiem.
   Yifan posłał mu zdziwione spojrzenie, po czym kontynuował składanie zamówienia. Wyglądał na kompletnie niewzruszonego wdziękami dziewczyny, która chyba już się poddała, bo przestała wypinać biust i zatknęła za ucho kosmyk włosów już doszczętnie skupiając się na pracy. Przystojny blondyn był niezainteresowany? Nie to nie, łaski bez.
   Junmyeon potarł dłonią kark. Czuł się trochę źle z myślą, że tak szybko znienawidził nieznajomą osobę. Prędzej spodziewałby się czegoś takiego po Yifanie niż po sobie. Nie miał kompletnie podstaw do bezgłośnego wyzywania jej, a jednak to robił. Dlaczego? Może dlatego, że go zignorowała. Może mówiła mu tak intuicja?
   Ewentualnie był zazdrosny.
   Suho prychnął cicho. Nie było szans, by czuł zazdrość. Niby o kogo? O Yifana? W życiu! Co najwyżej mógł współczuć dziewczynie, której Pan Aspołeczny wpadł w oko.
   - No nie gadaj, że dalej się wściekasz. Właśnie kupiłem ci gorącą czekoladę. Doceniłbyś. - Yifan posłał Junmyeonowi ponure spojrzenie, po czym splótł dłonie, a łokcie oparł na stole.
   - Myślisz, że jestem taki tani? - Junmyeon prychnął jednak po chwili zaśmiał się cicho. Nie miał ochoty na fochy. Wieczorem czekał go prawdopodobnie najlepszy w życiu Sylwester, nie było sensu psuć sobie humoru.
   - Mam rozumieć, że jak kupię do tego ciastko to już będziesz mój? - Yifan uśmiechnął się szelmowsko i puścił oczko. Jednak wiele się nie zmieniło, wciąż lubił się droczyć z Krasnalem.
   Junmyeon zacisnął powieki, starając się nie wybuchnąć. Wdech, wydech. Nie daj się sprowokować. Tym razem pokaże, że potrafi się opanować.
   Powoli otworzył oczy i niemal zachłysnął się własną śliną, gdy zobaczył wpatrującego się w niego zamyślonego Yifana. To nie tak, że nigdy nie widział twarzy Pana Aspołecznego. Po prostu zawsze była dużo wyżej od jego i wydawała się inna. Teraz, gdy siedzieli naprzeciwko siebie w kawiarni, twarz Krisa wydała się łagodniejsza. Już nie przypominał wrednego, aspołecznego dupka, tylko zwykłego nastolatka w ostatniej klasie liceum, który wyszedł ze znajomym na zakupy. Czy coś w tym stylu. W każdym razie wydawał się normalny.
   Junmyeon przyłapał się na tym, że nieznacznie uniósł dłoń, jakby chciał dotknąć policzka Yifana, więc błyskawicznie zacisnął ją w pięść i schował pod stół. To niemożliwe, żeby w trakcie świąt aż tak zmienił się jego pogląd na Yifana. A może to się zaczęło już po felernej dyskotece? Albo, gdy zostali przydzieleni do projektu?
   Myśli galopowały po głowie Junmyeona w szaleńczym tempie, a on sam ze spuszczoną głową wpatrywał się w swoje splecione na kolanach dłonie. Znów wróciły do niego wszystkie wątpliwości, a zwłaszcza te, które podsycał Baekhyun. Czy rzeczywiście Suho mógł się zakochać w Yifanie?
   - Krasnalu... - Kris odchrząknął, by pozbyć się chrypki. W tym samym momencie pojawiła się kelnerka z ich zamówieniami, sprawiając, że Junmyeon wyrwał się z zamyślenia. Zmarszczył nieznacznie brwi widząc, jak dziewczyna pochyla się, by postawić przed Yifanem jego filiżankę kawy, ale nie skomentował.
   Yifan poczekał, by dziewczyna się ulotniła i utkwił spojrzenie w swojej filiżance. Już drugi raz próbował to z siebie wyrzucić i drugi raz ktoś mu przeszkodził. Może po prostu nie powinien myśleć o takich rzeczach i dać sobie spokój z miłymi rzeczami? Krasnal i tak by się wściekł i go odepchnął. Nie było sensu nic mówić.
   - Chciałeś coś powiedzieć... - Junmyeon ponaglił Yifana. Jednocześnie uniósł gorący kubek do ust i upił niewielki łyk. Na jego ustach pozostała biała smuga bitej śmietany.
   Yifan skłamałby, gdyby powiedział, że nie chciał zetrzeć śmietanki z drobnych ust Krasnala. Miał ogromną ochotę kciukiem dotknąć górnej wargi chłopaka, albo jeszcze...
   Kris przełknął z trudem ślinę. To o czym myślał było czymś kompletnie niewykonalnym. Gdyby to zrobił, Junmyeon prawdopodobnie wydrapałby mu oczy. Co tu dużo mówić, wzrok jeszcze by się Krisowi przez jakiś czas przydał.
   - Ubrudziłeś się. - mruknął zachrypniętym głosem. Odchrząknął i spuścił wzrok na swoją filiżankę. Opróżnił ją niemal od razu. Miał wrażenie, że ktoś podkręcił ogrzewanie, a Junmyeon oblizujący usta wcale mu nie pomagał.
   - Już? - Suho wskazał palcem na swoje usta i spojrzał pytająco na Krisa. Gdyby wiedział, że w ten sposób jedynie go pogrążył.
   Junmyeon miał wrażenie, że spojrzenie Krisa nagle stało się ciężkie, w pewien sposób mroczne. Nie potrafił tego wytłumaczyć, ale czuł je na swojej twarzy, co go trochę speszyło. Dodatkowo miał wrażenie, że policzki Krisa pokryły się delikatnym rumieńcem, a chłopak nerwowo przełyka ślinę.
   Gdy Junmyeon skończył swoją gorącą czekoladę, Kris podniósł się z fotela niczym oparzony i błyskawicznie zarzucił na siebie kurtkę. Suho jedynie uniósł brwi zdziwiony i ruszył w ślad za Yifanem. Nie było sensu pytać - i tak by się nie dowiedział o co chodzi.
   Gdy wreszcie ruszyli na zakupy, Suho miał wrażenie, że Kris zachowuje większy dystans niż zazwyczaj. Najgorsze było to, że w pewien sposób go to zabolało. Poczuł się tak, jakby był czemuś winny. Może to wszystko przez te całe fochy? Junmyeon nie był pewien.
   Wiedział za to, że nie chciał by Yifan się od niego oddalał.

*~*~*

Witam starych, jak i nowych czytelników! ^^ Shensheu, Park Do-bi i Emocjonalny Arbuz, rozgośćcie się ^^
Dziękuję za ciepłe słowa pod one shotem! ^^
Renuśka: Nie martw się ;) Ja tam się cieszę, że wgl komentujesz~ ^^ Dorośli tego nie rozumieją, dopiero młodsze pokolenia zaczynają byç tolerancyjne :p No ja myślę, że kur nie opuścisz! :p
Dubu ^^: Oh rly? :P Krisowi może i łatwiej przychodzi akceptacja, ale... zresztą sama wiesz :P Co ja się tu bd uzewnętrzniać :P Miałaś KaiHuna :P Może to nie KaiRis, ale przynajmniej z Kaiem xD
Lusia M.: Bo myślenie o ciasnych pomieszczeniach i Krisie skutkuje dziwnymi pomysłami :P Masz rację, chamski Sehunnie to najlepszy Sehunnie <3
Datenshi189: Nie martw się Unnie~ ^^ Szkoda, że wszyscy chcieli EXO :P Następny świąteczny Oneshot będzie o SHINee - równowaga musi być ;) Ech... z Suho to ciężki kawałek chleba, bo on się broni rękami i nogami przed prawdą :P No i witam w klubie osób starzejących się za szybko xD Wybacz, że przyczyniam się do twojego przygnębienia :P
Lee Hyo: Why not? Pomocny Baekhyun brzmi fajowo :P o Krisusie! *^* nie jestem samotną shipperką :P Wyjaw mi swoje domysły odnośnie sylwestra ;] Jak dobrze, że ktoś głosował na KrisHo <3 Nie jestem sama xD
Yuri: A przestań ty mi tu marudzić :P Jasne, że wybaczę <3 Histeria jeszcze będzie, nie martw się :P Ja wm, że ty wiesz i to mnie przeraża O.o
Kazane: Moja droga, ja się cieszę z każdego drobnego komentarza~ Ciepłymi słowami Ty i reszta czytelników motywujecie mnie do pracy~ Lay chętnie by pogadał, ale Tao jest niestety trochę zaborczy i niestety zabronił mi udostępniania numeru ;_; Miałam ochotę napisać Kraya ale wygrał BaekYeol ;)
nawiedzona: Unnie nie zarywaj przeze mnie nocy żeby komentować :P No i zdrowiej mi tam~ ^^ Ciągle staram się zniwelować Twój niedosyt, ale mi nie wychodzi... Eeech... to chyba jeszcze nie ten rozdział od piszczenia :P Lay jest Layem, czyli? :P Chciałabym wiedzieć, jak ty go odbierasz :P
UruhaGazettE: Ha~! Cieszę się, że się odzywasz! ^^ Dziękuję za ciepłe słowa^^ Ty oceń, czy działo się coś ciekawego :P
Anonimowy: HunHan przegrał 1 głosem ;_;
Justyna B.A.P: Dziękuję~ ^^ Cóż to był za nieodpowiedni moment w 12? O.o
Zero_: Dziękuję, że postanowiłeś się "ujawnić" ^^ Wiele to dla mnie znaczy~ Będę trzymać Cię za słowo! hahaha~ Ciekawe propozycje, szkoda, że nie dane mi było ich wykorzystać. Byłoby to wyzwanie, a to lubię ^^
Yeoli: E tam od razu dupek :P Mówisz, masz - świąteczny BaekYeol :P
Magda Z: To wielki krok dla Suho, ale mały dla KrisHo... sorry za suchara xD Może jakieś sylwestrowe przeczucia? :P
Ava Lee: Dziękuję kochana! <3
witness.: Zgadzam się - to banda czubów :P przewidujesz dziką, śmieszną akcję... cóż... wszystko się niedługo wyjaśni xD
Marta K: Dziękuję za nominację! <3 To już chyba druga od Ciebie <3 Jak ty możesz mi tak Jooniego straszyć?! ;_; Chen i Xiu... daj im jeszcze chwilkę xD Jeśli chodzi o główkę pana A. to jeszcze kilka rozdziałów i zacznie się nieco rozjaśniać ;) Koniec semestru dopiero w styczniu~ ^^
Ewelina k.: Nie ma sprawy~^^ Channie ma mózg przyćpany endorfinami, więc trochę wolno myśli xD
płomyczek saviano: Ciota?! Krisus nie jest ciotą :P aż 10? ode mnie tylko 5 :P idealny mąż <3 o XiuChenie zrobi się głośno trochę później xD
Shensheu: Wygrał BaekYeol, ale może kiedyś pojawi się LuKai :P
Emocjonalny Arbuz: (boski nick *^*) Wybacz, mam nadzieję, że się ucieszysz, bo jak pisałaś komentarz, ja kończyłam 13tke TAOA :P E tam, od razu arcydzieło :P DZIĘKUJĘ *^*


16 komentarzy:

  1. Ah no tak... zapomniałam podziękować za Kaihuna/Sekaia przy Mikołajkowym shocie >.< wyybacz ;p a więc dziękuuuuuję Unni ;* (nie wierzę, że tak do cb mówię i to drugi raz w ciągu dwóch dni! o.O)
    Co do rozdziału to znasz moje zdanie ;p jak zawsze genialnie, co tu dużo mówić ;p Wreszcie zaczynają coś rozumieć, czas najwyższy ^^
    Nie będę się rozpisywała, bo to zbędne haha czekam na następny rozdział *.* i to baaaaardzo niecierpliwie >.<
    Pisz szybko ;*
    Dubu

    OdpowiedzUsuń
  2. ale fajowe
    Masz rację dorośli nas nigdy nie zrozumią xD
    Życzę ci dużo weny w pisaniu następnych odcinków bo to jest po prostu genialne >3
    Ja prowadzę dwa blogi z opowiadaniami ale nigdy tobie nie dorównam.Moje opowiadania przy twoim to jakaś porażka xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie to słodkie ale serio tak bez pukanie nieładnie ale taki już jest pan aspołeczny i ta kelnerka hahaha śmiać mi się chciał hahhahaha i nadal chce hahaha oo też bym się napiła gorącej czekolady i jakieś dobre ciacho:D♥ Najpierw Kris z ustami teraz suho:D Mam nadzieje że na sylwestrze się wkoncu pocałują wkoncu bd wypici w 3 dupy!:d oooooo Suho nareszcie prawie kuma ze lubi lubi krisa i nie chce zeby sie od niego oddalał ooo słodkie;D
    Jakie to prze słodkie ze baek ma taki odpal po tym jak channi go pocałował w policzek ooooo SŁODKIE ;D♥ Koffam♥:D Powodzenia i weny
    oooo i super że dodałaś one shot's z Baekyeol a ogólnie co do niego to bd interesujący i fajny:d♥ Więcej takich:D

    OdpowiedzUsuń
  4. "Zacisnął powieki i zdecydowanie odsunął od siebie Yufana. Nie chciał tego czuć. Kompletnie go to rozpraszało. Czuł się skołowany. Szczególnie przez fakt, że chciał by Yifan był jeszcze bliżej. Dlatego go odepchnął. Logiczne."
    Oczywiście Suho, a jakże by inaczej~ A jednorożce przecież mieszkają na końcu tęczy~
    Ech, jego życiowe rozkminy wzruszają mnie coraz bardziej xd
    I chcem szybko Sylwestra, proooooooszę ^___^ <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda ;-; A czy mogę liczyć na jakiegoś Kraya kiedyś od Ciebie? Chętnie bym przeczytała ;-; ^^
    To jest naprawdę słodkie. Ta ich niezdarność w uczuciach. To powolne uświadamianie xD <3
    Chociaż ta wredna strona chyba ciągle będzie u nich obecna. Nie mogę sobie wyobrazić ich jak pary, niedokuczających sobie. Niemożliwe xD
    Możesz przekazać Tao, że nie musi być taki zaborczy xD Psycholog mi się przyda, a za to mogę im na święta pluszaki kupić. Taką śliczną pandę i jednorożca ^^ xD

    OdpowiedzUsuń
  6. No, niestety to jeszcze nie ten rozdział od piszczenia, ale i tak poprawiłaś mi nim humor ^^ Lay to Lay...nie umiem tego wytłumaczyć. Po prostu jest bardzo specyficzny we wszystkim co robi xD A zarywać noc lubię, bo ostatnio doszłam nawet do wniosku, że jak kładę się przed 24 to się nie wysypiam... a jak kładę się o 1/2 w nocy to nagle jakoś jestem bardziej wyspana, chociaz to takiego stanu jak w tv, ze człowiek wstaje pełen energi to wiele mi brakuję xD
    W sumie w tym rozdziale działo sie wiele a za razem mało. Nadal nie potrafią pogodzić sie z włąsnymi uczuciami, Zwłaszcza Suho, bo chyba Kris sobie coś uswiadomił. No i może to jeszcze nie był ten rozdział do piszczenia, ale wiem, ze na sylwestrze coś się wydarzy! Musi! W końcu to dość magiczny czas, no i spora ilość alkoholu xD
    To jest urocze jak Suho reaguje na każde zbliżenie się Krisa >D Aż mnie ciekawość zżera jakby zareagował gdyby go pocałował... Haha, aż nie mogę się nie zaśmiać na wyobrażenie jego zażenowanej miny. A może się mylę i odda pocałunek z pełnym zaangażowaniem? No nic, pozostaje mi czekać :3
    No i jeszcze na koniec muszę wspomnieć, że zazdrosny Suho jest uroczy. No i jak zwykle nieświadomy swoich uczuć... xd
    Weny życzę aby jak najszybciej doszło do ich połączenia się ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Może i mały krok, ale zawsze jakiś. :P Jak to mówią ziarnko do ziarnka aż zbierze się miarka. ;D
    Sylwestrowe przeczucia? Hmm.. coś mi świta ale nie będę zapeszać.. xd
    Choć nie powiem że liczę na jakąś scenę pocałunku. <3 (XD)
    A co do tego parta no to.. powiem tylko że szkoda że oni swoich myśli nie umieją odczytywać. xD Oby dwaj gadają podobnie, i oby dwaj zbywają niektóre rzeczy no kurde. xD
    Ale taki urok tego naszego KrisHo. <3
    Weny. :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nigdy nie cieszyłam się tak kiedy ktoś wstawił nowy rozdział :D Prawie że z tej radości cały dom postawiłam na nogi.
    Chapter jest, słodki. Brak chusteczek i wielkiego 'Awww!'. Ale zakładam, że w sylwestra coś się wydarzy.
    Weny życzę i czekam na więcej KrisHo <3

    OdpowiedzUsuń
  9. omgdfygdyg :3
    tag bardzo kochany rozdział *-*
    chcę więcej! xD
    przepraszam nie umiem nic innego sensownego teraz napisać \(>.<)/
    czekam, weny~ ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale ty lubisz się ociągać co? Ja tu już myślałam, że coś konkretniejszego się wydarzy, a tu dupa psia. ;.; No, ale nie narzekam na te nieświadome czyny obojga chłopaków, gdy to się nawzajem wprawiali w zakłopotanie. To było urocze. ;D Och, Kris, jak miałeś ochotę pomóc biednemu Junmyeon'owi pozbyć się tej białej śmietanki z ust, to trzeba było tak uczynić! I już nie ważne, czy zrobiłbyś to kciukiem czy ustami (chociaż wolałabym tą drugą opcję, byłaby wtedy lepsza akcja. :D). W ogóle to ciekawa jestem co takiego chciał mu powiedzieć Pan As, zanim jakże mile przerwała mu to kelnereczka. :D No cóż, to dopiero początku sylwestrowego dnia, więc jest szansa na więcej przyjemności dla oczu i umysłu. ;D No i oczywiście dobrze dzień się nie zaczął, a tu już takie bajery szmery się dzieją, keke. ;D Oj Suho, chciałbyś pewnie wiedzieć czemuż to Kris pod koniec nagle postanowił trzymać się od ciebie dalej. :D Znowu cię postraszę, bo założę się, że nie tylko mu myśli chęci pocałowania cie przechodzą po głowie. Ja już wiem o czym on tam wieczorkami rozmyśla. :D Och, to takie urocze i jednocześnie mam ochotę za to, że nadal oboje nie chcą dopuścić do siebie tak oczywistych rzeczy, chwycić za głowy i zrobić wielkie KISS w wykonaniu, jak w tym jednym obrazku co czasem na demotywatorach czy kwejku widać. xD Na pewno wiesz o co mi chodzi buahahah. XD Tak w ogóle, to tak samo jak nawiedzona zastawiam się, jakby zareagował Suho, gdyby jednak Kris go pocałował. :D Ja tam stawiam, że by nie oddał pocałunku. Wręcz pewnie z impetem odepchnąłby biednego Krisa, który w najgorszym przypadku mógłby sobie nabić jakiegoś guza podczas lądowania pod stołem :D No cóż, to do kolejnego :D Aż nie mogę się odczekać co tam im zgotujesz ciekawego. :D Od razu piszę, że proszę o jakąś konkretniejszą scenkę. :D Nie wiem, niech chociaż Kris przytuli krasnala od tyłu, a gdy ten będzie chciał się oderwać, to mu szenie coś do ucha, aby tego nie robił. :D No, ale cóż, to twoje opowiadani i ty tu rządzisz. :P
    Weny i dużo czasu na pisanie kolejnego rozdzialiku! <3 :**

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju, jeju, jeju *w* Jak ja wielbię twoje opowiadania, te Ci się w szczególności udało ^^ Więc, wcześniej jakoś nie pisałam, nie lubię się ujawniać i wgl, wolę tak sobie czytać, a dziś mnie natchnęło ;) Kocham czytać twoje dzieła, są wspaniałe @.@ Masz talent, ten rozdział, choć trochę mało się działo, to mam nadzieję, że Kris następnym razem się nie opanuję^^ No i jhgdjfguykwurg, wogle nie umiem pisać komentarzy. Chciałam Ci przekazać, że choć się nie odzywam, to jestem i Cię podziwiam ^^ Weny dużo i czasu życzę ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha! Jest nas już dwie xd jeśli chodzi o Sylwestra...ja się go boję xd moje przypuszczenia? GEJOZA na 486484924686482 i jeszcze trochę procent xdd
    Rozdział świetny, ta powoli rozwijająca się akcja, podgrzewanie atmosfery...kocham to <3 hwaiting i weny życzę ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. W końcu się wzięłam za rozdział.^^ Ciężko mi się było do tego zabrać, bo jakoś nie mam ochoty na Exo i troche mi jednocześnie szkoda, że tyle osób przerzuca się z SHINee na EXO. Nie chcę by zapominano o lśniących. Chlip. :'(
    No ale chłopaki z EXO nie są temu winne, więc w końcu zapędziłam tyłek do czytania.^^ Urocze, ale szkoda, że nie było pandorożca. Na pewno doczekam się ich na sylwestrze! :3 Za to rozemocjonowany Baekhyun. hehehe. Nie ma to jak pocałunek w policzek i totalny odlot. Co by było, gdyby to były usta? Pewnie cały nowy rok przestałby jak kłoda gapiąc się w przestrzeń. :P
    Widzę, że Kris na koniec konsekwentnie się zapiera... Oj nieładnie... Byle tylko dało to do myślenia Suho, a nie go zniechęciło. Mam nadzieję, ze uświadomi samo jak bardzo jest do przyzwyczajony do pana aspołecznego. xD
    W ogóle to okropnie mnie nastrajsz na sylwestra. Już bym go chciała. :3 Jeszcze nie wiem co będę robić, ale będzie genialnie i nie mogę się doczekać. Pewnie nie aż tak jak w twoich następnych rozdziałach, ale i tak czekam. :)
    Powodzenia i weny. <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Jacy oni są skomplikowani! Na kilometr widać, że ich do siebie ciągnie, a te pacany wciąż tego nie widzą... Albo widzą, ale udają, że nie widzą... Omo, dobra, ostatnio kiepsko u mnie z weną, kompletnie nic nie piszę i nawet komentarze mi nie wychodzą... Chyba nawet zapomniałam twojego oneshota skomentować, ale wiedz, ze przeczytałam go i bardzo mi się podobał, tak samo jak ten rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam TAOA, uwielbiam FA i wszystkie inne twoje opowiadania, które już skończyłas <3
    Poza tym uwielbiam to opowiadanie, szczególnie Suho i Krisa ale to chyba normalne. I kocham kocham kocham kocham bliźniaków Lee. Są tacy słodcy <3
    Nie wiem co mogłabym napisać, dobrze wiesz, jak z utęsknieniem czekam na Fallen Angel <3
    hwaiting unni <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze bedę kochała i czytala twoje opowiadnia . Jak ja bym chciala zeby oni się wreszcie pocalowali . Weny ogromnej zycze. Sorki za blędy ale jestem zmeczona po testach.

    OdpowiedzUsuń