Kiss me under mistletoe

   Niewysoki, ciemnowłosy chłopak zgarbił się i schował twarz głębiej w warstwy wełnianego szalika. Miał wrażenie, że zaraz odmarznie mu nos, a nawet jeszcze nie zdążył spaść pierwszy śnieg. Kochał zimę i w ogóle, ale minusowe temperatury źle na niego działały. Poza tym lepiej znosił mróz, gdy widział białe zaspy.
   Prawą dłonią ścisnął mocniej malutką rączkę swojego pięcioletniego braciszka, lewą natomiast nasunął czapkę na uszy. Naprawdę nie lubił zimna. Maluch natomiast wydawał się kompletnie nie przejmować mrozem i podskakiwał wesoło, co chwila wskazując na kolejną ciekawą zabawkę na wystawie. Jego starszy brat wolałby w tej chwili siedzieć w domu przed kominkiem, z gorącym kubkiem czekolady w dłoniach. Chrzanić to! Mógłby nawet po raz setny ułożyć z maluchem puzzle z wizerunkiem Pororo. Wszystko byleby tylko się ogrzać.
   Przystanęli na przejściu dla pieszych i razem z resztą ludzi cierpliwie czekali na zmianę świateł. Malec po cichu liczył na paluszkach ukrytych w rękawiczce, kolejne przejeżdżające samochody. Co prawda, chyba po raz ósmy zaczynał od początku, ale nie miało to znaczenia tak długo, jak długo czerpał z tego przyjemność.
   Kiedy światło nareszcie się zmieniło, chłopiec pisnął uradowany i pociągnął starszego brata w stronę parku. W domu mama obiecała, że hyung zabierze go na plac zabaw i już nie mógł się doczekać, by pobujać się na huśtawkach. Tak oto znaleźli się na parkowej ścieżce prowadzącej do części przeznaczonej dla dzieci.
   Nastolatek wzdrygnął się i mocniej ścisnął drobną rączkę braciszka, gdy poczuł coś mokrego i zimnego na nosie. Niechętnie oderwał wzrok od brukowanej ścieżki i niemal pisnął ze szczęścia. Jego młodszy brat natomiast nie miało oporów.
   - Hyunnie! Hyunnie patrz! Śnieg! - Malec pisnął podekscytowany i wysunął język, by złapać kilka śnieżynek.
   Baekhyun zaśmiał się serdecznie i przykucnął przy chłopczyku, by poprawić czapkę, która zsunęła się trochę z główki malca. Delikatnie pstryknął go w nos, po czym podniósł wzrok na szare, zimowe niebo. W istocie, z nieba spadały grube, pozlepiane płatki śniegu. Mróz od razu wydawał się o wiele mniej nieznośny, a chłodne podmuchy rozweselały, bo sprawiały, że śnieżynki wirowały zanim dotknęły zmarzniętej ziemi.
   Nastolatek już miał z powrotem chwycić drobną rączkę braciszka, gdy ten nagle, śmiejąc się wesoło, puścił się biegiem w sobie tylko znanym kierunku. Baekhyun przez ułamek sekundy zamarł skonfundowany, po czym wreszcie się ocknął i ruszył za malcem. Do jego uszu dotarło radosne "Piecek!". Miał wrażenie, że serce wyskakuje mu z piersi. Jego braciszek kochał pieski. Zwłaszcza te duże i groźne, czego Baek nigdy nie rozumiał, bo okropnie się ich bał.
   Złapał braciszka w ostatnim momencie, bo mało brakowało, a chłopczyk beztrosko podbiegłby do wielkiego wilczura, który notabene nie wyglądał na wyjątkowo niebezpiecznego. No i miał do tego smycz i kaganiec. Może Baek po prostu za bardzo martwił się o swojego braciszka?
   Oddychając ciężko, podniósł wzrok, by przeprosić właściciela psa i przez chwilę kompletnie zapomniał jak się mówi. Okay, to nie tak, że był jakimś samotnym gościem, na siłę szukającym drugiej połówki. Nic z tych rzeczy. W sumie nawet lubił swoje życie osiemnastoletniego singla. Nie miał żadnych zobowiązań ani nic. No i nie musiał kupować prezentów. Uważał, że te wszystkie zakochane pary, szukające idealnych prezentów dla swoich drugich połówek były po prostu tragicznie przesłodzone. Bleh. Masakra.
   To wszystko jednak nie zmieniało faktu, że stojący przed nim okropnie wysoki chłopak, najzwyczajniej odebrał mu możliwość normalnego wysłowienia się. Ot tak, po prostu. Może ten wysoki brunet nie był jakimś cholernym ciachem... w sumie to po co się okłamywać? Baek musiał przyznać, że stojący przed nim Wielkolud był chorobliwie wręcz przystojny. Co oczywiście jest rzeczą czysto subiektywną, ale nie ważne.
   Gdyby nie cichy głosik wydobywający się gdzieś z okolic dolnych partii ciała Gorącego Olbrzyma, Baekhyun prawdopodobnie dalej pożerałby wzrokiem sylwetkę nieznajomego. Zamiast tego zmarszczył brwi zdezorientowany. Czy nogi tego gościa właśnie cicho pisnęły "Hyung"?
   Baekhyun potrząsnął głową, by powrócić do rzeczywistości i skierował wzrok na dolne partie ciała nieznajomego bruneta. Nie to żeby miał coś sprośnego na myśli! Ze zdziwieniem zauważył małego blondwłosego  chłopca ciasno obejmującego nogę Wielkoluda. Dzieciak wyglądał na lekko przestraszonego, ale już po chwili wychylił się nieco zza nogi.. brata? Może ojca? Albo opiekunki? Wszystko było możliwe. Pomijając, że Wielkolud wyglądał wyjątkowo dziecinnie. Maksymalnie na jakieś szesnaście lat? Gdyby nie wzrost, Baekhyun wygoniłby go do piaskownicy. To wszystko oczywiście nie zmieniało faktu, że przy wielkim nieznajomym Baek zapomniał języka w gębie. Co gorsza, dalej nie potrafił nic z siebie wydusić i był niemal pewny, że właśnie robi z siebie totalnego idiotę.
   Blondwłosy chłopczyk zmarszczył brwi i wreszcie wyszedł zza nóg Wielkoluda. Przez chwilę wpatrywał się uważnie w braciszka Baekhyuna, po czym podszedł do niego i uśmiechnął się szeroko.
   - Chcesz się ze mną pobawić? Chanyeol na pewno się zgodzi! No i będziemy mogli pobiegać w śniegu z Ace'm! To mój piesek, widzisz? - Blondwłosy chłopczyk podskoczył w miejscu podekscytowany, po czym chwycił drobną rączkę braciszka Baekhyuna i pociągnął go w swoją stronę. - Jestem Kris, a ty? To mój starszy braciszek Chanyeol, a to mój piesek Ace, ale już wiesz, bo ci mówiłem. Chodź na plac zabaw!
   - Hyunnie mogę się pobawić z Krisem i Ace'm? Proooooszę. - Ciemnowłosy chłopczyk wpatrywał się wielkimi, proszącymi oczami w brata. Do tego ściskał mocno jego dłoń chcąc wzmocnić swoją prośbę.
   - Jasne Joonie, tylko uważaj dobrze? - Baekhyun przykucnął przy malcu i poprawił jego czerwoną czapeczkę. Chłopczyk uśmiechnął się szeroko, a jego oczka zamieniły się w dwa urocze półksiężyce, gdy złożył na policzku brata mokrego buziaka. Zaraz po tym chwycił wyciągniętą rączkę Krisa i razem pobiegli w stronę huśtawek.
   - A mnie to już Kris o zdanie nie spytał. - Nieznajomy, właściwie to Chanyeol, zaśmiał się cicho i spojrzał zaciekawiony na Baekhyuna, który był zszokowany tembrem głosy Wielkoluda. - To twój brat, nie? - Baek przytaknął nieśmiało. Wciąż nie był w stanie wydobyć z siebie głosu. - Uroczy. Kris nie jest taki grzeczny. Mały rozrabiaka. Tak w ogóle, jestem Chanyeol.
   Baekhyun schował twarz głębiej w szalik, bo czuł, że zaczyna się rumienić. Odchrząknął i nieśmiało spojrzał na Chanyeola. Chłopak uśmiechał się do niego szeroko, przez co trochę przypominał przystojnego psychopatę. Baek nie mógł się powstrzymać i już po chwili szczerzył się jak głupi, podając dłoń wysokiemu przystojniakowi.
   - Baekhyun.
   Duża dłoń Chanyeola wydała mu się wyjątkowo ciepła. W sumie to Baek miał wrażenie, że jest stworzona idealnie dla niego i chętnie potrzymałby ją dłużej, ale dziwny prąd gorąca, który przeszył jego ciało sprawił, że niemal od razu odskoczył. Dodatkowo mało brakowało, a zaliczyłby piękną glebę. Na szczęście Chanyeol chwycił go w łokciu i nieco stanowczym ruchem pociągnął w stronę placu zabaw tłumacząc się obowiązkiem pilnowania braci.
   Kris i Junmyeon bawili się w najlepsze z Ace'm, gdy Baekhyun spojrzał zdezorientowany na zegarek. Po tym jak mało co nie zaliczył najgorszej wpadki w całym swoim życiu, usiedli z Chanyeolem na ławce i jakoś tak wyszło, że rozmawiając stracili rachubę czasu. Baekowi już dawno z nikim się tak dobrze nie gawędziło. No, może poza paroma wyjątkami, ale Kyungsoo i Jongin się nie liczyli, bo znał ich chyba od podstawówki.
   Niechętnie wstał z ławki i zawołał swojego braciszka. Chłopczyk pomachał wesoło Krisowi, Chanyeolowi i Ace'owi, po czym chwycił  dłoń Baekhyuna i podskoczył podekscytowany. Już nie mógł się doczekać, by ponownie obejrzeć te wszystkie piękne zabawki w drodze do domu.
   Baekhyun nieśmiało uniósł wzrok na roześmianą twarz Chanyeola. Miał ochotę powiedzieć wiele rzeczy. Zamiast tego z jego ust wydobyło się jedynie niezręczne "umm... to pa!". Zawstydzony odwrócił się na pięcie i powoli ruszył, z podskakującym wesoło Joonniem w stronę domu. Gdyby nie nagły uścisk na nadgarstku, pewnie nawet nie odważyłby się odwrócić.
   - Ja tylko... - zaczął Chanyeol patrząc w szeroko otwarte oczy chowającego się za warstwami szalika Baekhyuna. - ... mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy Baekkie.
   Baekhyun miał wrażenie, że jego twarz płonie żywym ogniem, ale w sumie nie było to ważne, bo wełniany szalik doskonale zasłaniał niemal bordowe z zimna i zmieszania policzki.  Kiwnął w odpowiedzi głową i uśmiechnął się delikatnie. Znów nie był w stanie nic z siebie wydusić. Do tego nie był pewien czy wzrok czasem nie płata mu figli, ale czy policzki Chanyeola nie stały się jakby bardziej czerwone niż przed sekundą?

***

   Baekhyun ukrył twarz w wyciągniętych na blacie kontuaru ramionach. Trzeba było nie mówić Jonginowi o spotkaniu z tym przystojnym Chanyeolem z parku. Prawdopodobnie widzieli się wtedy po raz pierwszy i ostatni, więc po co się nad tym rozwodzić?
   - Nadal nie mogę uwierzyć, że nie dałeś mu swojego telefonu! - Jongin zaplótł dłonie na szerokiej piersi i pokręcił z dezaprobatą głową, a jego ciemne warkoczyki zafalowały lekko wokół szyi.
   - Miałem dać numer obcemu facetowi?! A jeśli jest psychopatą?! - Baekhyun jęknął zrezygnowany. Przez ostatnie kilka dni wiecznie myślał o chłopaku z parku. To nie było normalne zważywszy na fakt, że rozmawiali może pół godziny.
   - Głupi jesteś. - Jongin trzepnął Baeka po głowę, przez co w odwecie oberwał czekoladową gwiazdką z miseczki przy kasie.
   - Hyunnie słońce, nie leń się! Klienci czekają! - Mama Baekhyuna przemknęła obok użalającego się nad sobą syna i jego kolegi po czym rzuciła w Jongina ścierką. - Ty nie jesteś lepszy! Jeśli chcesz dostać swoje ulubione ciastka to śmigaj do ścierania stolików.
   Pani Byun zniknęła na zapleczu, a chłopcy zgodnie westchnęli zrezygnowani. Żadnemu z nich nie chciało się dziś pracować w rodzinnej restauracyjce państwa Byun, ale siła wyższa była mimo wszystko ważniejsza od ich lenistwa. Jongin chwycił szmatkę i lekko trzepnął nią Baeka w tyłek, po czym błyskawicznie ruszył do czyszczenia najbliższego stolika. Jego przyjaciel natomiast niechętnie podniósł się z lady i rzucił cierpiętnicze spojrzenia sali umiarkowanie wypełnionej gośćmi. Pierwszym co zauważył był biegnący w jego stronę pięcioletni Myeonnie. Chłopczyk wydawał się wyjątkowo podekscytowany i wesoły. Gdy dopadł do nóg brata, przez sekundę wpatrywał się w niego wielkimi oczami, po czym podskoczył, by złapać rękaw swetra Baeka.
   - Hyung chodź! No chodź! - piszczał podekscytowany Junmyeonnie, ciągnąc brata w stronę jednego ze stolików. - Tu jest brat Krisa!
   Baekhyun zamarł widząc roześmianego Chanyeola w towarzystwie znajomych. Naprawdę nie spodziewał się, że jeszcze kiedyś spotka tego Wielkoluda, a tu proszę! Chłopak pojawia się w restauracji jego rodziców. Może i Baekhyun przesadzał, ale wydawało się to wyjątkowo przyjemnym zrządzeniem losu.
   Przestań pajacu, on nawet na ciebie nie spojrzy, tylko zamówi grillowaną wołowinę! 
   Mimo prób przekonania samego siebie o niedorzeczności pomysłu o zrządzeniu losu, dalej stał w miejscu jak kołek. Pewnie wgapiałby się dalej w grupkę znajomych, gdyby nie głośniejszy pisk Junmyeona, co jakimś cudem zwróciło uwagę Chanyeola, a także Jongina (ale to tak przy okazji). Spojrzenia Wielkoluda i Baekhyuna spotkały się  i co tu dużo mówić, obaj momentalnie spuścili wzrok udając, że podłoga jest wyjątkowo ciekawa.
   Jongin zarzucił na ramię szmatkę, a dłoń oparł na biodrze. Przez chwilę lustrował grupkę znajomych, wyjątkowo się przy tym skupiając na szczupłym blondynie o znudzonym wyrazie twarzy. Nie to, żeby wydał mu się interesujący.
   - To ON? - Jongin wyjątkowo niedyskretnie wskazał palcem najwyższego z czwórki.
   Baekhyun trzepnął przyjaciela w głowę i syknął zdenerwowany. Teraz Chanyeol ma go pewnie za jeszcze większego idiotę niż wcześniej.
   - A to za co?!
   - Za głupotę. - Baek prychnął zażenowany. Chciał się zapaść pod ziemię, a zamiast tego musiał podejść i obsłużyć Chanyeola i jego znajomych.
   - Jak już tam podejdziesz, to załatw mi  numer tego blondyna. - Jongin puścił oczko wspomnianemu chłopakowi, po czym wrócił do wycierania blatów. Baekhyun natomiast na miękkich nogach podszedł do stolika i ukłonił się, jak nakazywała grzeczność. Za wszelką cenę starał się unikać wzroku Chanyeola, a także naburmuszonego blondyna i czarnowłosego chłopaka o podkrążonych oczach, który obejmował ramieniem szczupłą blondynkę.
   - Co podać? - mruknął zawstydzony.
   - Czy my się znamy? - Chanyeol wychylił się na swoim krześle, by móc lepiej przyjrzeć się drobnemu kelnerowi. - B... Baekhyun, mam racje?
   Baek miał wrażenie, że jego serce wykonało w piersi potrójnego aksla, po czym uciekło w stronę zachodzącego słońca. To, że Chanyeol go zapamiętał było niesamowite. Co nie zmieniało faktu, że Baek wciąż nie miał zamiaru dawać mu swojego numeru. Za bardzo się wstydził.
   - T-tak... - Baek zająknął się i przeklął pod nosem. Właśnie robił z siebie kompletnego idiotę. Po raz kolejny zresztą.
   Chanyeol uśmiechnął się szeroko, a skwaszony blondyn wywrócił oczami. Natomiast chłopak z podkrążonymi oczami poruszył zabawnie brwiami dając pseudo tajemne znaki swojej dziewczynie. Baekhyun czuł się coraz bardziej zażenowany, więc zaraz po tym jak grupka znajomych złożyła zamówienie, ulotnił się z prędkością światła i to Jonginowi kazał zanieść rachunek. Jego przyjaciel wrócił z półuśmiechem błądzącym na ustach. Bez słowa wręczył Baekhyunowi karteczkę z ciągiem cyfr.
   Baekhyun niemal zachłysnął się powietrzem. Właśnie trzymał numer telefonu Chanyeola. No tak, tylko pomiędzy tym, a użyciem go była dość spora przepaść.

***

   W Mikołajki Baekhyun postanowił zabrać braciszka na lodowisko. Joonnie jak zwykle bardzo ucieszył się z możliwości zabawy na dworze, gdzie padał śnieg, który chłopczyk mógł łapać językiem.
   Starszy brat właśnie pomagał mu założyć łyżwy. Baekhyun był na tyle zamyślony, że przez przypadek przywiązał do jednego z butów swój szalik. Z westchnieniem poprawił sznurówki w łyżwie braciszka i razem weszli na lód. Junmyeon na szczęście potrafił utrzymać się na własnych nóżkach i jedynie trzymał za rękę starszego brata.
   Minęło kilka dni odkąd Chanyeol zostawił swój numer Baekhyunowi, który do tej pory nie odważył się odezwać. Na dobrą sprawę Wielkolud był dla niego kompletnie obcy.
   I przystojny.
   I fajnie się z nim w parku gadało.
   I pamiętał go.
   I dał mu swój numer.
   To nie tak, że Baek po raz pierwszy doszedł do takich wniosków. Odkąd Jongin przyniósł mu numer Chanyeola, niemal bez przerwy rozmyślał nad możliwością napisania do chłopaka z parku.
   Baekhyun westchnął cicho i wyciągnął z kieszeni telefon, nie przejmując się ludźmi jeżdżącymi wokół ani tym, że Junmyeon podjechał do jakiegoś znajomo wyglądającego chłopca. Zanim zdążył się zastanowić wpisał treść krótkiego sms-a. Jego palec zawisł nad malutką kopertą. Prawdopodobnie wszystko by wykasował, gdyby nie fakt, że uderzył w coś dużego i twardego. Co gorsza to coś piknęło cicho dokładnie kilka sekund po tym jak Baekhyun wysłał wiadomość. To by tłumaczyło dziwnie znajomego blond chłopca.
   Baekhyun odsunął się od Chanyeola i posłał mu niepewne spojrzenie. No to teraz już naprawdę zrobił z siebie skończonego kretyna.
   Chan uśmiechnął się szelmowsko i wyciągną z kieszeni telefon. Baek natomiast spuścił głowę i schował twarz w materiale szalika. Czuł, że jego policzki powoli nabierają kolorów.
   - Cześć! Tu Baek. - Chanyeol uniósł brew, ale nie skomentował, tylko czytał dalej,  wprowadzając Baekhyuna w coraz większe zakłopotanie - Tak, ten z parku. Pamiętasz mojego brata? Mówił, że znów chciałby pobawić się z twoim. Co ty na to? - Chan schował telefon i spojrzał uważnie na Baeka. - Czy twój brat chciał pobawić się z Krisem tak samo bardzo jak ja chciałem cię znów zobaczyć?
   Baekhyun w pierwszej chwili pomyślał, że się przesłyszał. Podniósł wzrok na Chanyeola, by upewnić się, że Wielkolud sobie z niego nie żartuje. Przecież... pomijając już, że ten tekst był lekko oklepany, niemożliwe było by powiedział coś takiego.
   - S-słucham? - Brawo Baek, bardzo inteligentnie...
   - Ech... po prostu daj się wyciągnąć na kawę, co? - Chanyeol uśmiechnął się olśniewająco i Baek nie mógł zrobić nic innego jak tylko kiwnąć głową.
   Chan zostawił Baekhyuna na lodowisku samego z Myeonniem. No i przemyśleniami, ale to już inna kwestia.
   Następnego dnia po szkole Baek spotkał się z Chanem w kawiarence blisko szkoły. Rozmawiało im się wyjątkowo dobrze. Baekhyun powoli stawał się bardziej pewny siebie, co skutkowało pokazaniem swojej drugiej, psotnej strony. Pod tym względem pasowali do siebie idealnie. Wracając późnym wieczorem obrzucali się śniegiem. Dodatkowo byli tak głośni, że jakaś staruszka postraszyła ich wezwaniem policji albo innych temu podobnych służb. Kochana babunia...
   Przez kolejne dwa tygodnie często się spotykali i niemal bez przerwy pisali do siebie sms-y. Obaj stawali się coraz śmielsi. Baek nie potrafił powstrzymać rumieńca i szerokiego uśmiechu za każdym razem, gdy Chan niby to przypadkiem musnął, bądź też chwycił jego dłoń. Wszystko było po prostu idealne. Baekhyun miał ochotę wyściskać swojego małego braciszka, bo to dzięki niemu poznał tego przystojnego Wielkoluda.

***

   Dwudziestego trzeciego grudnia po południu Jongin wpadł zdyszany do restauracji państwa Byun. Obiecał, że pomoże w przygotowaniach. Rodzina Baekhyuna co roku organizowała charytatywną kolację, na którą przychodzili ludzie pragnący obdarować dzieci z miejskiego sierocińca. Wszystkie upominki państwo Byun zanosili następnego dnia do placówki. Dodatkowo rok w rok przygotowywali dla dzieciaków kolację wigilijną.
   Na zapleczu Jongin rzucił w kąt kurtkę i błyskawicznie znalazł się w kuchni, gdzie pani Byun uwijała się niczym w ukropie, przygotowując ostatnie danie. Przy okazji biadoliła nad tym jak to jej syn nie może się oderwać od telefonu i ciągle tylko stuka w ekran. Jongin grzecznie się ukłonił, po czym trzepnął Baeka w głowę i zmusił go do rozkładania przystawek. Starał się nie wspominać o Chanyeolu, ale ledwo się powstrzymywał. Baekhyun od jakiegoś tygodnia chodził cały w skowronkach. Jongin nawet raz widział go w parku z Junmyeonem, Chanyeolem i jego bratem. Wyglądali trochę jak rodzina. Oczywiście pomijając fakt, że obaj mieli wyjątkowo dziecinne rysy twarzy. W każdym razie wyglądało to uroczo.
   Goście powoli zaczęli się schodzić akurat w momencie, gdy Jongin i Baekhyun kończyli ustawiać na stole przystawki. Joonnie biegał po całej sali zaczepiając niektórych dorosłych. Okazał się lokalną sensacją, bo już po chwili dość spora grupka osób słuchała jak we właściwy dzieciom sposób odpowiadał na zadawane przez jakąś starszą panią pytania.
   Baekhyun uśmiechnął się rozczulony. Kochał swojego braciszka. Naprawdę go kochał. Kiedyś, gdy Junmyeon będzie w stanie to zrozumieć, będzie musiał mu z całego serca podziękować za to, że pierwszego grudnia biegł jak szalony uliczkami parku.
  - Hej czy to nie ten twój cały Romeo? - Jongin szturchnął Baekhyuna palcem, po czym wskazał na drzwi wejściowe.
   Serce Baekhyuna zabiło szybciej, gdy zobaczył Chanyeola prowadzącego za rączkę uśmiechniętego Krisa. Wielkolud podprowadził brata do Junmyeona, po czym oba maluchy pobiegły po ciasteczka do pani Byun. Chanyeol natomiast powoli odwrócił się w stronę Baeka i posłał mu ciepły uśmiech.
   Przez chwilę stali tak, oddzieleni stołem, aż wreszcie Jongin ponownie szturchnął Baekhyuna i gestem rozkazał mu iść do Chanyeola. Uśmiechnął się głupawo, gdy obserwował jak jego przyjaciel powoli zmierza w jeden z bardziej odosobnionych kątów w pomieszczeniu. Za nim niczym cień podążał pewien Wielkolud, który za plecami chował niewielkie pudełko ozdobione kokardą.
   Baekhyun oparł się plecami o ścianę i uśmiechnął blado. Denerwował się. Nie wiedział dlaczego, ale się bał. Stado motyli bezdusznie dręczyło jego żołądek, a policzki lekko się zaróżowiły.
   - Co tu robisz? - spytał nieśmiało.
   - Chciałem ci coś dać. - Chanyeol potarł w roztargnieniu kark i wyciągnął zza pleców małe pudełeczko. - Poza tym Kris bardzo chciał pobawić się z Myeonniem.
   Baekhyun niepewnie otworzył wieczko i zobaczył mały, uroczy breloczek z filcu w kształcie ludzika o wielkich oczach i ciemnych włosach. Uśmiechnął się delikatnie, patrząc na lekko zestresowanego Wielkoluda. Miał ochotę rzucić mu się na szyję, ale bał się, że to wszystko zepsuje.
   - Chciałem być zawsze przy tobie, nawet przez taki breloczek. Sam go zrobiłem Zrozumiem jeśli go nie przyjmiesz. Możliwe, że wyskoczyłem z tym za szybko i...
   - Jest świetny. Dziękuję Channie. - Baekhyun spuścił wzrok. Nie spodziewał się takich słów. Szczerze mówiąc był mile zaskoczony. Chanyeol na dobrą sprawę właśnie zadeklarował mu uczucie.
   - Hyunnie spójrz w górę. - Chan pochylił się w stronę niższego chłopaka, a na jego ustach błądził czuły uśmiech.
   Baekhyun bez namysłu wykonał polecenie. Jego policzki oblały się szkarłatnym rumieńcem, gdy spuszczał wzrok.
   - To jemioła... - Szepnął zawstydzony.
   - Będziesz o mnie pamiętał już zawsze? - Chanyeol zniżył głos do szeptu. Nie chciał by ktokolwiek słuchał ich rozmowy.
   Baekhyun kiwnął niemrawo głową, tarmosząc w dłoniach rąbek swetra. W tym momencie jak nigdy przeklinał swoją nieśmiałość.
   - Wesołych świąt Hyunnie! - Chanyeol chwycił podbródek Baekhyuna kciukiem i palcem wskazującym. Delikatnie zmusił go do spojrzenia mu w oczy, po czym powoli pochylił się i subtelnie musnął pełne wargi chłopaka. Uśmiechnął się i przeniósł dłoń na policzek Baekhyuna. Nie mógł uwierzyć, że dzięki zwykłemu zbiegowi okoliczności mógł w tej chwili całować pod jemiołą najcudowniejszego chłopaka jakiego kiedykolwiek spotkał.

*~*~*

Po pierwsze, witam nowych czytelników! ^^ Magnetostrykcja, Huncapoo, Clarissa Yummi Ray - witam Was z otwartymi ramionami! ^^
Tak jak obiecałam, tak robię i dodaję wygranego mikołajkowego BaekYeola~ 
Dodatkowo chcę wszystkim życzyć wszystkiego co najlepsze z okazji imienin świętego Mikołaja! <3 Dzi3kuję, że dajecie mi siłę do tworzenia cholernie przesłodzonych fluffów hahaha~ w szczególności dziękuję Dubu i Yuri! 
Kocham Was wszystkich! ^^
Mam nadzieję, że oneshot się spodobał~ 
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!
Merry XMas guys! <3

16 komentarzy:

  1. to było takie ... aldifbncfniouhc :3
    czytałam całość z ciągłym uśmiechem na ustach <3
    weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja cię nie mogę ... GENIALNY one-shot. Sprawiłaś, że moje serducho szybciej zabiło, to było takie słodkie, takie piękne. Tego mi było trzeba dzisiaj, zważywszy, że do tej pory ten dzień był okropny dla mnie. Thank U <333 and Merry Xmas :D

    OdpowiedzUsuń
  3. BAEKYEOL! O TAK! <3 KOCHAM CIĘ, MAKNAE STAR! NAROBIŁAŚ MI WENY!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja pierdole!=za przeproszeniem! To jest cudowne!! Chyba nigdy nie czytałam czegoś tak wspaniałego!! Moja buzia ciągle się śmiała i uśmiechała.
    Dałaś radę ''wyrzucić mnie z tego strasznego świata'' chociaż na moment, za co jestem Ci wdzięczna-bo mało kiedy się uśmiecham i śmieję.
    BOŻE!! TO JEST GENIALNE,CUDOWNEEE!!
    Czy wyrażasz zgodę bym przepisała sobie ten one shot do siebie do zeszytu?
    Wesołych Mikołajek ; )
    Fajnie było trafić na tego bloga! Może dam radę przeczytać resztę one shotów i innych rzeczy :)
    To jest tak cholernie genialne i super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po za tym, chciałam napisać ,że masz talent! Są malutkie błędy nie ma ogonka, ale co tam! To jest wspaniałe!!! Masz talent-zazdroszczę.
      :)

      Usuń
  5. Jak wrócę do domu muszę to przeczytać jeszcze raz bo jest po prostu genialnee *.* ten dzień i tak mam jakiś taki pocieszny ale zawsze może być jeszcze lepiej haha ;p
    Przez tego shota pokochałam Baekyeola jeszcze bardziej normalnie ^^ no i Krisho jako dzieci *.* waa~ *^* słodziaki kochane ^^ plus Kai i po prostu Dubu jest w niebie, bo są wszyscy moi ulubieńcy <3
    (Nudze sie u babci i czymś się muszę zająć hahaha sprawdze później to jak bd czytać jeszcze raz bo wczoraj mówiłam Ci, że padałam ;p)
    Czekam na następny rozdział TAOA *.* weeny
    Całusy ;*
    Dubu~

    OdpowiedzUsuń
  6. YAAAAAY <33333333
    Tyyyyyle piękna, uroczości, jednorożców i tęczy... idealnie , CHCĘ TAKIE ŚWIĘTA *-*
    I tak myślę, że muszę Ci podziękować. Jakoś o tym o dziwo zapomniałam, ale na szczęście olśniło mnie nawet nie za późno.
    Dziękuję za piękne fluffy jakie dla nas tworzysz~ Tak długo szukałam dobrych flaffów, mając już trochę dość ogromu angstów. I Ty prześwietnie i z lekkością uzupełniasz całe to zapotrzebowanie na słodkości i aegyo. Dziękuję i obyś na długo jeszcze z nami została <3
    Wesołego Mikołaja~ ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. Bekon + Yeolie + mały Kris + mały Junmyeon + pies Ace ( XD) = przepis na idealnego świątecznego fluffa. <3
    Jesteś wielka. Czekałam na tego one shota i się nie zawiodłam.
    Weny & Wesołego mikołaja. :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ślicznie, słodko, kochanie i w ogóle miód ^^ świetny prezent na Mikołajki, dzięki <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ahaha, ale świetnie co wykombinowałaś! Mały Kris i Suho, no proszę, proszę. :D W ogóle rozpłynęłam się po skończeniu czytania tego. To było megaśne~! ^^ I do tego ta mraśna końcóweczka. ^^ Być takim Baekhyunem. ^^ Omo, na jego miejscu to bym chyba się tam rozpłynęła, gdyby taki wielki Chanyeol dał mi breloczek, a potem pocałował. ^^ Nadomiast tego, wręcz z zachowaniem, to byłabym pewnie identyczna co Baekkie. Też jestem bardzo nieśmiała i nie raz zdradzają tą nieśmiałość te moje cholerne rumieńce. xD No cóż, mam dziś masakrycznego pecha, wiec w sumie cieszę się, ze przełożyłam czytanie tego one shota na dzisiaj. Chociaż trochę poprawił mój humor. Dziękuję za to, jak i napisanie tego wspaniałego i świątecznego one shota. ^^
    Weny i duużo wolnego czasu na napisanie kolejnego rozdziało FA lub TAOA! :***

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, ty to dbasz o mój poziom cukry <3 Uwielbiam takie oneshot, które się łatwo, szybko i przyjemnie czyta, o nieskomplikowane tematyce, ale jednak zostawiające niedosyt po przeczytani :3 Ty naprawdę masz talent do Fluffów ^^ Z resztą doskonale o tym wiesz xD
    Wymiękłam przy " przystojny psychopata", tak mi się spodobało to porównanie xD No i niedobra ty... do kogo zarywał Jongin?! xD
    Ach, takie prezenty to ja lubię... idealny prezent na mikołajki ( zaraz po pieniądzach ) xD Sama bym nie pogardziła takim romansikiem z jakimś uroczym azjatą.. niestety nie mam młodszego rodzeństwa i w tym momencie bardzo tego żałuję xD No chyba, że poderwę go na psa z warkoczami... xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, nieprawdaż,że dba? Hahha. Wspaniały one shot. :)

      Usuń
  11. A jja rządam kontynuacji! Błagam, błagam, błagam! Kto jest ze mną?

    OdpowiedzUsuń