Baby it's cold outside


   Kibum ziewnął dyskretnie, zasłaniając usta dłonią. Powoli robiło się późno, a on wciąż siedział na kanapie u Jonghyuna, wpatrując się w kominek. Do tego Jong poczęstował go jakimś ciepłym, słodkim napojem, po którym nie wiedzieć czemu świat leciutko wirował. Może to po prostu od gorąca? W każdym razie Kibum już dawno nie czuł się tak rozleniwiony.
   Bezmyślnie poklepał Jonghyuna po głowie. Brunet posłał mu pytające spojrzenie, przy okazji trochę za mocno naciskając na udo Key, które służyło mu za poduszkę. Szybko się poprawił i westchnął cicho, gdy wreszcie ułożył się wygodnie. To nie był pierwszy raz, gdy spędzali zimowy wieczór w ten sposób. Ostatnimi czasy bardzo lubili siedzieć w ciszy przed kominkiem, okazjonalnie przyglądając się spadającym za oknem śnieżynkom. Co innego mogli robić studenci w przerwie świątecznej? Przecież nikomu nie chciałoby się wychodzić, kiedy na dworze temperatura spadała grubo poniżej zera. Odmarzające kończyny nigdy nie wydawały im się czymś przyjemnym. Inna sprawa, że ostatnio w swoim towarzystwie czuli się wyjątkowo dobrze. Może aż zbyt dobrze.
   Kibum leniwie przeniósł wzrok z trzaskających płomieni na spory zegar stojący na kominku i prawie zakrztusił się słodkim napojem Jonga. Prawdopodobnie gdyby nie głowa znajomego (przyjaciela? Nie bardzo potrafił zdefiniować ich relacje.) zerwałby się z kanapy jak oparzony. Zamiast tego jedynie dźgnął Jonga w ramię, na co brunet zareagował czymś w rodzaju jęku protestu. Było mu tak miło, ciepło i wygodnie, ale nie! Key musiał zacząć panikować.
   - Jong, muszę iść. - Blondyn zagryzł dolną wargę i spojrzał na śnieg obficie sypiący za oknem. Najwyraźniej, gdy on wylegiwał się na kanapie przed kominkiem popijając Bóg wie co, śnieżyca rozszalała się na dobre. Kiepsko.
   - Ale Bummie, zimno jest. Zostań. - Jonghyun podniósł się do pozycji siedzącej i ziewnął, nawet nie trudząc się zasłanianiem ust. Był śpiący, kolana Key wydawały się wyjątkowo wygodnie i nagle blondyn musiał sobie przypomnieć o czymś takim jak zegarek i powrót do domu.
   - Naprawdę nie mogę.
   - Ale zimno jest... - Jonghyun wypchnął do przodu dolną wargę i wlepił wzrok w przyjaciela. Key musiał przyznać, że senny Jong wyglądał wyjątkowo uroczo. Niczym szczeniak. Miał ochotę podrapać starszego chłopaka za uchem, ale byłoby to co najmniej dziwne. No ale pomijając jego porojone pomysły, naprawdę trudno było się oprzeć tym wielkim, proszącym ślepiom.
   - Jong, naprawdę było miło i w ogóle... - Key przerwał, gdy poczuł gorącą dłoń bruneta na swojej. Dopiero teraz zorientował się, jak lodowate miał ręce.
   Kibum był w stanie zignorowć przyjemne ciepło bijące zarówno od kominka, jak i ciała Jonghyuna. Znacznie trudniej było nie przejmować się tym, że jego serce nagle zaczęło pompować krew ze zdwojoną prędkością, tym samym delikatnie kolorując policzki subtelną czerwienią.
   - Bummie, masz lodowate ręce! - Jonghyun uniósł dłonie Kibuma do swoich ust i chuchnął na nie kilkakrotnie. - Nie mogę cię wypuścić w takim stanie.
   - Moja mama będzie się martwić. - Może to nie była dobra wymówka, ale na pewno pierwsza, jaka przyszła blondynowi do głowy. Czuł się dziwnie oszołomiony zaistniałą sytuacją. Miał ochotę uciec z mieszkania Jonghyuna jak najszybciej.
   - Oj Piękny, nie spiesz się tak. - Kibum zamarł z szeroko otwartymi oczami. Czy Jonghyun właśnie nazwał go pięknym? Nie, na pewno nie zrobił tego świadomie! Przecież jeszcze chwilę mało nie zasnął na kolanach Key. Pewnie po prostu dalej był trochę zamroczony. Do tego na sto procent śpiący. Tak, to na pewno to.
   - Jong, ojciec będzie chodził w tą i z powrotem, czekając przy drzwiach. Nie chcę awantury... - Kibum rzucił kolejnym, prawdopodobnie bezpodstawnym argumentem. Czuł, że musi się stąd wydostać, inaczej zwariuje.
   - Patrz jak ładnie pali się w kominku. Tak cieplutko. - Jonghyun uśmiechnął się promiennie i wskazał na palenisko, po czym głośno siorbnął ze swojego kubka. Rzeczywiście, pomarańczowe płomienie delikatnie lizały szczapki przyjemnie pachnącego drewna. Ciepło bijące z kominka rozleniwiało i...
   Zaraz! Czy Jonghyun właśnie chciał odwrócić uwagę Kibuma?!
   - Jong, ja naprawdę muszę już lecieć! - Key zaplótł ręce na piersi i prychnął cicho. Miał wrażenie, że Jong jest bliżej niż zwykle, tylko nie bardzo wiedział co o tym myśleć. To dobrze, czy źle?
   Kibum musiał wyjść stąd jak najszybciej! Pomijając fakt, że gdyby tylko naprawdę tego chciał, mógłby już co najmniej dziesięć razy wyjść i wrócić.
   - Piękny nie spiesz się tak. - Jonghyun ziewnął przeciągle, po czym uśmiechnął się uroczo.
   Jak szczeniaczek...
   Chwila. Jong znów nazwał Kibuma pięknym! Tym razem nie było mowy o przesłyszeniu się. Serce Key waliło w tym momencie tak głośno, że prawdopodobnie Jong wszystko słyszał. Chyba przydałoby się jeszcze trochę tego gorącego napoju.
   - Włączę jakąś muzykę i sobie jeszcze posiedzimy, co ty na to? Chcesz jeszcze? - Kibum skinął tępo głową wpatrując się w radosne oblicze przyjaciela (wciąż nie wiedział, czy czasem nie powinien ich relacji określić jakoś inaczej). Niemal od razu w jego dłoniach wylądował kubek pełen tego pysznego, gorącego napoju. Key bezwiednie pociągnął łyk i westchnął, od razu czując się trochę bardziej rozluźnionym. Szybko jednak się otrząsnął i odstawił kubek na stolik.
   - Co sobie pomyślą sąsiedzi, co? - burknął. Wiedział, że staruszka mieszkająca na przeciwko Jonga wie wszystko, a do tego rozpowiada niestworzone historie o wszystkich mieszkańcach bloku.
   - Uh-uh... patrz jak sypie. Masakra. - Jonghyun zacmokał zdegustowany i usiadł na kanapie po turecku zwrócony w stronę Key.
   Blondyn zamrugał kilkakrotnie oczami, wpatrując się w twarz bruneta. Zdążył już wypić kolejną porcję tego pysznego napoju i powoli zaczynał się martwić, bo postać Jonga dziwnie mu się rozmywała.
   - Umm... co było w tym napoju? - Niepewność w głosie blondyna była aż nazbyt słyszalna.
   - Ech... nawet nie złapiesz żadnej taksówki... - Melancholijny głos Jonghyuna przedarł się przez mgiełkę rozkojarzenia, jaka otoczyła blondyna. Key powoli zaczynał się irytować. To prawie tak jakby rozmawiał ze ścianą! Jonghyun olewał wszystkie jego pytania!
   Key zdał sobie sprawę, że nawet gdyby chciał, nie był w stanie się podnieść. Po prostu za bardzo kręciło mu się w głowie. Nie było mowy o powrocie do domu w takim stanie.
   Chciałbym wiedzieć jak się wymigać od powrotu.
   - Bummie, twoje oczy błyszczą jak gwiazdy. - Głos Jonga nagle stał się niższy i trochę zachrypnięty. Może to tylko wyobraźnia Kibuma, ale czy brunet jeszcze chwilę temu nie przypominał sennego, niezdarnego szczeniaczka?
   Powinienem powiedzieć nie...
   Jonghyun pochylił się w stronę Kibuma i delikatnie odgarnął zagubiony kosmyk blond włosów. Serce Key znów przyspieszyło. Chłopak czuł je we własnych palcach u stóp! Do tego na jego twarzy ponownie pojawił się szkarłatny rumieniec. Chyba jego obrona upadała...
   Przynajmniej powiem, że próbowałem.
   - Zostań, przynajmniej nie urazisz mojej dumy. - wymruczał Jonghyun. Zaraz, czy on był coraz bliżej?
   Kibum nabrał z trudem powietrza. Nie wiedział, gdzie podziać wzrok. Teraz tym bardziej nie był pewien, czy powinien ich relację definiować jako przyjacielską.
   - Jong, ja naprawdę nie mogę zostać. - niemal wyjęczał blondyn. Coraz bardziej chciał zostać i dowiedzieć się co by wyniknęło z aktualnej sytuacji, ale wiedział, że musi wracać. Jeszcze to cholerne otumanienie po tajemniczym napoju...
   - Skarbie, na dworze jest zimno. - Skarbie?!
   - Nie Jong. Odpowiedź brzmi: nie. - odparł słabo Kibum. Mimo, że już jakiś czas temu odstawił kubek, w głowie kręciło mu się coraz bardziej. Może to po prostu efekt odurzającego zapachu Jonga? - Było fajnie i w ogóle...
    - Nawet nie wiesz jak się cieszę, że dziś wpadłeś. - Jong spojrzał prosto w rozbiegane oczy Kibuma i uśmiechnął się półgębkiem. Trącił palcem nos chłopaka i wskazał palcem na okno za plecami blondyna. Jego twarz była niebezpiecznie blisko. - Patrz jak sypie. Już dawno nie było takiej śnieżycy.
   - Uh... Sulli będzie opowiadać niestworzone historie, jak zaraz nie wrócę do domu... -Key popełnił błąd patrząc w oczy Jonga. Utonął w jego ciemnych tęczówkach i kolejna z jego barier padła.
   - Cholera, twoje usta wyglądają tak słodko... -  Kibum nie był pewny, czy Jong był świadomy, że powiedział te parę słów głośno. Możliwe, że nie, bo był zbyt zajęty wpatrywaniem się w różowe wargi Key.
   - Jong... Taemin będzie czekał przy drzwiach... - Kibum zamilkł raptownie, gdy poczuł na swoich ustach subtelne muśnięcie. Odetchnął głęboko i spojrzał w oczy Jonghyuna, w których tańczyły iskierki rozbawienia. - Ciotka Jessica jest złośliwa, pamiętasz? - wyszeptał.
   - Mmm... Miałem rację, twoje usta są pyszne. - wymruczał Jonghyun, odgarniając grzywkę Kibuma. Dlaczego on musiał robić wszystko, żeby go zatrzymać u siebie?!
   Może zostanę jeszcze tylko na chwilkę?
   - Dawno nie było takiej śnieżycy, nie uważasz? - Jonghyun cmoknął blondyna w policzek i przyciągnął do siebie. Obiął go ramionami w pasie i razem opadli na kanapę. Key oparł dłonie po obu stronach głowy przyjaciela (serio? tego raczej przyjaźnią już nazwać nie można.).
   - Jong, ja naprawdę muszę wracać... - jęknął Kibum kręcąc głową.
   - Nie chcę żebyś zamarzł. - odparł brunet splatając dłonie na plecach Kibuma. Nie chciał go wypuszczać. Może siłą uda mu się zatrzymać blondyna? Wątpliwe.
   - Możesz pożyczyć mi kurtkę. - Kibum naprawdę chwytał się wszystkich możliwych sposobów ucieczki. Jeśli zostanie, ich przyjaźń (och... dajmy spokój z przyjaźnią) będzie pod znakiem zapytania. Czy jednak tego nie chciał?
   - Jongie, naprawdę było genialnie i w ogóle. - Key odważył się, by spojrzeć w oczy bruneta i mało brakowało, a znów by się w nich zatracił. Delikatnie pogładził dłonią policzek Jonghyuna, który przymknął oczy i zamruczał cicho, zadowolony. - Jeśli zostanę, będziemy musieli jutro poważnie porozmawiać. - Jonghyun musnął leniwie policzek Key. - Wiesz ile by było niedomówień? - Kibum odetchnął głęboko, chcąc uspokoić szalejące serce. Jak tak dalej pójdzie to za młodu zejdzie na zawał.
   -Ale pomyśl o tym jak będę rozpaczał, gdy zachorujesz i umrzesz na zapalenie płuc. - powiedział poważnie Jong , jednak w jego oczach tańczyły psotne iskierki.
   - Ja naprawdę nie...
   - Och Key, daj wreszcie spokój z tą swoją śpiewką! - Jonghyun przyciągnął do siebie chłopaka śmiejąc się głośno. Nie ma mowy, żeby go wypuścił.
   - Ale Jonghyun! - Blondyn starał się wyrwać, ale niestety nie było mu dane się uwolnić. Zrezygnowany opadł na klatkę piersiową bruneta i westchnął cicho. W sumie chyba nic się nie stanie jeśli zostanie do rana, prawda? - Mówisz, że na zewnątrz jest zimno?
   - Lodowato. Zamarzłbyś. - Jonghyun cmoknął Kibuma w nos i przytulił mocniej. Udało mu się wygrać.

*~*~*

Chcę z tego miejsca życzyć Wam wszystkim (trochę spóźnionych) Wesołych Świąt :D Jestem straszna w składaniu życzeń, więc to pewnie na tyle z moijej strony :P

Przyjmijcie to krótkie JongKey jako prezent od Mikołaja ^^ Szczególnie nawiedzona i Datenshi189, bo wiem, że kochacie Dino i Divę :D


XOXO

12 komentarzy:

  1. Jakie fajne > 3
    Ja też nie jestem dobra w składaniu życzeń
    Dzisiaj przy łamaniu opłatkiem każdemu życzyłam to samo

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu postanowiłaś wrócić do korzeni.^^ Nareszcie moje dwa seksowne skarbeński dostały swoje 5 minut. ostatnio tak im szczędziłaś miejsca, że prawie się zakurzyły, a to wielka szkoda... Szczególnie w okresie świąt warto zainwestować w zmiotkę i odkurzyć to co stare i sprawdzone, a w tym przypadku to sięgnąć wgłąb swojej twórczej wyobraźni.
    Cieszę się, że o mnie pamiętałaś - o mojej miłości do JongKey. xD Obu kocham całym serduszkiem. <3 <3 <3 Samo wyobrażenie naszej divy i umięśnionego dino przed kominkiem. *.* Tak, Jongi z głową na Key.^^ Dodatkowo zlewamy fakt, że jest zima i moja wyobraźnia stwierdza, że na pewno nie miał koszulki. Chyba nie wspominałaś o ubiorze, czyli nie można powiedzieć, że na pewno był ubrany. :P
    W ogóle to w trakcie zaczęłam myśleć, że Jongi wrzucił tabletkę gwałtu do napoju i rano Key obudzi się cały posiniaczony z rozdartymi ciuszkami. O, teraz mi przyszła fajna scena na myśl. Key się budzi obolały, otwiera oczy, a tu nuż wbity w poduszkę tuż przy jego twarzy. Hehehe.
    Dobra, nie wiem jak zeszłam z tematu, ale chyba naćpałam się karpiem. :P W każdym razie wychwalam cię pod moje k-popowo/yaoistyczne niebiosa za ten powrót do tradycji.^^
    Wesołych Świąt. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że jak czytałam to doszłam do wniosku, że trochę się stęskniłam za czytaniem o Shinee... ;p jak to Datenshi napisała, dobrze wrócić do korzeni ;p
    Shot oczywiście genialny i przesłodki ^^ ja nie wiem jak ty to robisz... ;p
    Jeszcze raz Wesołych Świąt, yeobo <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojeja, to było mega~! :D Jonghyun jest niepokonany jeśli chodzi o zmanipulowanie naszego kochanego Key. ;D Zawsze znajdzie, jakiś argument iż ten po prostu nie wytrzyma i tak oprze się tym słodkim słówkom Jonghyuna. E sumie, kto by się ie oparł widząc te szczenięce oczka, dinozaurzy uśmiech i w ogóle, ta jego miłość do kontaktów fizycznych. :D Oczywiście mam na myśli przytulanie i bycie obok drugiej osoby, nie to drugie, bardziej perwersyjne, keke. ;P Ciekawa jestem co to był za słodki napój? Może grzaniec? :D W sumie któż to tam wie, co tam Jong dodał do tego swojego wywaru, buahha. ;D Bardzo fajny prezencik i w ogóle podkład też fajny. ^^ Mimo iż nie czytałam z nim - bo jakoś nie umiem wtedy skupić się na tekście. Widocznie nie mam takiej wielkiej podzielności uwagi, xD - to postanowiłam na początek przesłuchać. No, ale czytając ta piosenka wirował mi w głowie, wić w sumie to było prawie tak, jakby leciała z głosików, kek. ;D Weny i szczęśliwego nowego roku już w sumie. :P Chociaż podejrzewam, ze pewnie coś się pojawi przed nowym rokiem. :P Wolę szybciej to zrobić. :P Pozdrawiam cieplutko~! <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Od rana próbuje to przeczytać! Bo zobaczyłam tylko, że Kibum i już się zaczęłam szczerzyć jak głupia >3 Ale głupia ja uznała, że najpierw odpowiem u siebie na komentarze aby potem mieć spokojnie czas na przeczytanie twojego dzieła, ale NIE! Bo musiałam zrobić to, musiałam zrobić tamto, a potem goście przyszli na obiad i dopiero niecałą godzinę temu wyszli D: Co prawda brat został, ale zasnął na kanapie, więc nie muszę sobie nim zawracać głowy. No i nie mogłam sobie odmówić zabawy moim prezentem od chrzestego. Normalnie się zakochałam <3 No ale mniejsza z tym, teraz musze wyrazić swój zachwyt * odchrząkuję * a więc:
    shagdsaj sadgvajgsvbdc jhasbd BOŻE, KOCHAM CIĘ! To najlepszy prezent (no poza moim Inklingiem) jaki dostałam w te święta <3 Aż zapiszczałam jak się okazało, ze to JongKey <3 Ach, ty wiesz jak mi sprawić radość i sprawić abym uśmiechała się jak głupia oraz tuliła monitor i ogólnie umierała z przesłodzenia. Co prawda wiele się nie działo, nie było namietnych pocałónwkó, ognistego seksu a mimo to to było... WOW. Takie delikatne, subtelne, normalnie aż się rozpływałam czytając jak Jonghyun zwracał się do Kibuma "piękny" i "skarbie" <33
    No i Key uparciuch nie chciał zostać! Ach, co za człowiek! Jednak jak to nasza Diva ma w zwyczaju - ulega urokowi naszemu drogiemu Dino ^^ Kilka słodkich słówek, kilka całusów w nosek, a Kibum już ma palpitację serca i rumieni niczym dziewica (którą pewnie był xd)
    Ciekawi mnie co było w tych napojach... może alkohol? Albo to po prostu zasługa zapachu Jonga który tak otumania Key.. chociaż obstawiam bardziej to, że Jong dolał jakiegoś alkoholu. co nie zmienia faktu, że umarłam w słodkości <3
    Mam ochotę cie tulić i dziękować za tego oneshota. No i jeszcze raz życzyć wesołych świąt, chociaż to już końcówka xD
    A tymczasem idę coś zjeść, szczerząc się niczym głupia, aż wszyscy uznają, że jestem dziwniejsza niż juz wcześniej uważali xD
    Było bosko, cudownie i ach... no normalnie dawno już się tak nie cieszyłam, a cierpiałam na spory ich niedosyt zwłaszcza w twoim wykonaniu ;<
    Pozdrawiam i tulę i wgl <3 Weny~!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak słodko-pierdząco , że nawet ja nie mam ochoty iść na dwór tyle że jest jedna różnica między moim miastem a tym miejscem w tym shocie . U nich jest śnieżyca , a u mnie nie ma nawet grama śniegu . Wracając do życzeń może i spóźnione ale są ; D WESOŁYCH ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę. To było taaaakie słodkie. Cieszę się, że wreszcie napisałaś coś z SHINee, a nie głównie z EXO i w związku z tym mogłam to przeczytać hahah. Ta cała opisana tutaj sytuacja bardzo przypominała mi takie życiowe sytuacje;d Kiedy para zakochanych leży sobie na łóżku i jest taak dobrze, że nikomu nie chce się wracać do domu. A jednak w głowie cały czas słyszy się ten głos, że się powinno^^ Jong był genialny w tym swoim przekonywaniu. Taki słodki, nachalny, ale nadał słodki w tej nachalności. No i te rozmyślania Kibuma, że to na pewno już nie jest przyjaźń haha. Myślałam, że będzie jeszcze coś dalej jak już w końcu się poddał i teraz moja wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach myśląc, jak to się tam dalej mogło potoczyć :D
    Wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejciu... Jakie to kochane. Takie słodziutkie *.* Jakoś ten one-shot mnie rozbudził. To się tak przyjemnie czytało i dosłownie mnie wciągnęło. KOCHAM <3

    OdpowiedzUsuń
  9. jezu, czy tylko ja uważam, że to było mega schizowe? Na początku myślałam, że Jong doał Key jakąś pigułkę gwałtu, czy coś tam, ale to chyba rzeczywiście p prostu fluffik, słodki zresztą, jesli spojrzeć na to w nie psychopatyczny sposób. świetne.<3

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem jak by tu sensownie skomentować, ale to było po prostu delikatne i urocze. Bardzo mi się podobało ;)
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem oczarowana tym subtelnym opowiadaniem (*^﹏^*) podoba mi się ta odrobina oniryzmu, którą tu wprowadziłaś *-* magiczny napój Jjongiego >_< też chcę. I ta jego kochana upartość. Mistrz perswazji, biedny (albo wcale nie) Bummie, nie miał z nim szans. Kochaaam i pozdrawiam~~

    http://suna-no-oshiro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń