The Art of Attraction XI

Sposób na kłótnie


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   Kyungsoo spojrzał niepewnie na swojego chłopaka. Pomysł Jongina i Tao w całym swoim szaleństwie wydawał się być nawet wykonalny, co nie zmieniało faktu, że Soo wciąż był do niego sceptycznie nastawiony. Nie powinno się pchać nosa w nie swoje sprawy, jednak z drugiej strony wątpił, by bez (pomijając, że wątpliwej jakości) pomocy przyjaciół Junmyeon i Yifan potrafili egzystować obok siebie bez rzucania się sobie do gardeł.
   Kyungsoo miał wrażenie, że już prawie wszyscy wokół zauważyli, że tę dwójkę coś do siebie ciągnie. Normalny człowiek już dawno zignorowałby osobę, która go najzwyczajniej w świecie denerwowała. Tylko, że ani Yifan, ani Junmyeon nie byli normalni. W sumie żaden z przyjaciół Kyungsoo nie miał równo pod sufitem.
   Nawet jeśli okazałoby się, że Kris i Suho po prostu są na tyle uparci, żeby znosić codzienne kłótnie, nikt nie uwierzyłby, że szczerze się nienawidzą. Z prostego powodu: żaden z ich przyjaciół nie był na tyle głupi. Chyba każdy chociaż raz przyłapał albo Wu Aspołecznego, albo Suho na posyłaniu drugiemu ukradkowych spojrzeń. Coś wisiało w powietrzu. Kyungsoo miał tylko wrażenie, że wiedzą o tym wszyscy poza dwójką zainteresowanych.
   - Jesteście pewni? - Soo chciał za wszelką cenę upewnić się, że jego narwany chłopak i niewiele bardziej ogarnięty kumpel wszystko przemyśleli. Przecież przez ich wątpliwie genialny plan relacje Krisa i Suho mogły się jeszcze pogorszyć.
   - No jasne! Kris to już nawet powoli dopuszcza do siebie możliwość, że wow! może lubić Junmyeona. - odparł z przesadnym entuzjazmem Tao.
   - A nasz Myeonnie potrzebuje jedynie drobnego kopniaka. Tak na zachętę. - Kai zachichotał głupio i przybił z Tao piątkę. Było jasne, że żadna siła nie odwiedzie ich od tego całego planu. Już się nakręcili i nic tego nie zmieni.
   Kyungsoo westchnął ciężko. Naprawdę nie był pewien słuszności pomysłu swojego nienormalnego chłopaka i jego równie nienormalnego kumpla. Oczywiście istniała szansa powodzenia, ale była wyjątkowo nikła. No bo kto normalny chce wplątać dwójkę, bądź co bądź skłóconych, chłopaków w zabawę wymagającą siły fizycznej?
   - Wstawiaj post na grupę i będzie z głowy. - Tao wyszczerzył się głupawo i szturchnął Kaia łokciem. Chyba chciał go w ten sposób pośpieszyć. Czasem Kyungsoo miał wrażenie, że znoszenie samego Tao jest gorsze od oglądania jego zdrożnych pieszczot z Lay'em.
 
Kim Jongin: Jutro o 14 bitwa na śnieżki w parku. Obecność OBOWIĄZKOWA~! ^^ - w grupie Pandorożec i spółka.
   wyświetlone przez: wszyscy
   Oh Sehun i 5 innych osób lubi to.
      Oh Sehun: HAHAHAHAHHAHA ^^
      Kim Jongdae: A młody czego się cieszy? O.o
      Kim Jongin: Bo będzie mógł wszystkim dać po pysku śniegiem. Niech się cieszy, przynajmniej mu frustracja opadnie, bo już nawet Luhan nie potrafi go zaspokoić hehe
      Oh Sehun: Kim Jongin, dostaniesz po mordzie jako pierwszy >.<
      Kim Jongin: Sehunnie... głupiutki Sehunnie... najpierw będziesz musiał mnie dorwać :D
      Huang Zitao: A gdyby tak... wszyscy na Sehuna i Jongina? ^^
      Zhang Yixing: Tak ^^
      Kim Jongdae: TAAAAAK~~
      Park Chanyeol: Ja i Baekhyunnie już szykujemy śnieżki!! *^*
      Kim Minseok: Z wielką chęcią! ;]
      Xiao Luhan: Taaaaaak~~ Sehunnie szykuj się :*******
      Oh Sehun: *^* Luhan idzie mi wpierdolić *^*
      Wu Yifan: Tak.
      Kim Junmyeon: Nigdzie nie idę. -.-
      Byun Baekhyun: Sorry Joonie, ale nie masz wyjścia :D
      Kim Junmyeon: Życie jest nie fair ;_;

***

   Kai usiadł na jednej z ławek i spokojnie obserwował Kyungsoo, który niczym zafascynowane dziecko, przyglądał się nielicznym ptakom siedzącym na nagich gałęziach parkowych drzew. Reszta znajomych powoli się zbierała. Chen i Xiumin już byli cali w śniegu, a bitwa nawet się nie zaczęła. Najwyraźniej nie mieli zdolności lepienia bałwana bez przewracania się w zaspy.
    Jongin miał nadzieję, że jego plan wypali. W końcu nawet poświęcił się i pozwolił chłopakom planować atak na niego i Sehuna. Wiedział, że nic tak nie zbliża ludzi jak głupia zabawa w śniegu i miał nadzieję, że w ten sposób relacje Junmyeona i Krisa się ocieplą.
   Zachichotał widząc Luhana i Sehuna zmierzających w ich stronę. Młodszy wpatrywał się w Lulu niczym w obrazek i nie było mowy o tym, by posłał swojemu chłopakowi choć jedno krzywe spojrzenie. To aż nienaturalne, jak Sehun zmieniał się w obecności Luhana. Najwyraźniej miłość jest ślepa.
   Jongin wstał z ławki i powoli podszedł do Kyungsoo. Głowę oparł na ramieniu starszego, a dłonie zaplótł na jego brzuchu. Lubił się przytulać do Kyungsoo, bo zawsze był ciepły. Oczywiście nie był to jedyny powód, ale w okresie zimy niewątpliwie ważny.
   Gdy tylko przyszli Tao i Yixing, od razu rzucili się do pomocy Chenowi i Xiuminowi. W tej chwili w czwórkę próbowali połączyć trzy śniegowe kule w jako-tako wyglądającego bałwana. Szło im to dość opornie. Zwłaszcza, że Sehun nie szczędził swoich zgryźliwych komentarzy, za co ustawicznie dostawał od Luhana. Yifan natomiast siedział cicho na jednej z ławek. Wyglądał na zamyślonego.
   Kai stwierdził, że byłoby całkiem miło, spokojnie i przyjemnie, gdyby nie nagłe krzyki. Zaciekawiony obejrzał się za siebie i wybuchł głośnym śmiechem. Nie był jedyny. W sumie byłoby dziwnie, gdyby tylko jego rozbawił TAKI widok. Wszyscy jego przyjaciele niemal pokładali się ze śmiechu.
   Jedną z parkowych ścieżek biegł Chanyeol z Baekhyunem. Oczywiście darli się w niebogłosy ale nie to było najdziwniejsze. Chłopcy ciągnęli za sobą sanki i, cóż... najwyraźniej był na nich Junmyeon, który z nich wszystkich darł się najgłośniej. Kai naprawdę mu się nie dziwił. Sam też nie chciałby być wieziony na sankach przez Baeka i Channiego.
   - Błagam powiedzcie, że nie przywiązaliście Junmyeona do sanek... - jęknął Kyungsoo chowając twarz w dłoniach.
   - Dlaczego nie? - Baekhyun i Chanyeol spojrzeli na siebie zdziwieni. -  Nie chciał wyjść to użyliśmy siły. - Baekhyun zachichotał po czym przybił z Chanyeolem piątkę.
   Kyungsoo już szykował się do wygłoszenia przyjaciołom tyrady na temat traktowania ludzi, kiedy Yifan wybuchł głośnym śmiechem i zepsuł cały nastrój. Związany Junmyeon rzucił mu tylko pogardliwe spojrzenie i cierpliwie czekał aż któryś z tych patałachów łaskawie go uwolni, co oczywiście mogło szybko nie nastąpić.
   - Dobrze zrobili, nie krzycz na nich Kyungsoo-yah. Złość piękności szkodzi. - Kai zaśmiał się cicho i cmoknął swojego chłopaka w policzek, po czym przybił piątkę z Baekiem i Chanyeolem. Zauważył, że odkąd pojawił się Junmyeon, Kris wydawał się jakiś żywszy i bardziej skory do interakcji ze znajomymi.
   - Nie chcę wam przeszkadzać, ale... JESTEM DO CHOLERY JASNEJ ZWIĄZANY! - Suho wierzgnął, ale wciąż nie udało mu się uwolnić. Za to chociaż zwrócił na siebie uwagę innych. Kyungsoo i Kai wreszcie ruszyli tyłki żeby mu pomóc i już po chwili mógł się swobodnie poruszać. Nareszcie.
   Podczas gdy reszta była pochłonięta jakąś mało ważną rozmową (pomijając Xiumina i Chena, którzy dalej próbowali poskładać swojego bałwana), Junmyeon jak tylko najdyskretniej umiał, schylił się i uformował dwie kulki ze śniegu. Miał zamiar dać nauczkę swoim oprawcom. Zanim ktokolwiek mógł się zorientować, Suho wyprostował się i rzucił śnieżki w stronę Chanyeola i Baekhyuna, po czym ukrył się za plecami Jongina. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo już po chwili Kai oberwał śniegiem w ramię, a Sehun dostał w tył głowy. Bitwa rozpoczęła się na dobre, a Junmyeon, nie wiadomo jakim cudem, pozostał kompletnie niezauważony. Po prostu stał nigdzie się nie ruszając, podczas gdy wokół latały niezliczone ilości kul śnieżnych. Z rozbawieniem zauważył, że Xiumin i Chen postanowili przewrócić swojego bałwana, zamieniając go tym samym w swego rodzaju okopy, zza których atakowali resztę chłopaków.
   Wszystko to wyglądało na coś przyjemnego i zabawnego. Junmyeon już miał się schylić, by uformować kulkę i dołączyć się do zabawy, gdy coś białego, mokrego i zimnego, z ogromną prędkością uderzyło prosto w jego twarz. Zdezorientowany i wściekły starł śnieg z buzi i posłał gniewne spojrzenie osobie, która stała nieco dalej i niemal płakała ze śmiechu.
   - Wu. Aspołeczny. Dupek. - wycedził wściekle przez zęby i z dzikim wrzaskiem rzucił się w pogoń za śmiejącym się Yifanem.
   Nie miał pojęcia, że bieganie po śniegu może być tak męczące. Mimo wszystko złość i adrenalina robiły swoje i z każdą sekundą zbliżał się do wciąż chichoczącego Yifana. Miał ochotę zabić go gołymi rękami. Już nawet nie miał znaczenia fakt, że jeszcze chwilę wcześniej sam chciał dołączyć do zabawy. Teraz liczyło się tylko to, że Kris trafił go śniegiem w twarz.
   Prawdopodobnie coś tak trywialnego nie byłoby w stanie wyprowadzić go z równowagi, gdyby to był którykolwiek z jego przyjaciół. Tylko, że Yifan nie był 'którymkolwiek'. Yifan był wkurzającym aspołecznym człowiekiem, który za cel życiowy najwyraźniej obrał sobie denerwowanie Suho.
   Kris obrócił się na pięcie i teraz uciekał przed Junmyeonem tyłem. Wciąż chichotał co tylko jeszcze bardziej rozjuszyło Suho. Przyspieszył i jak tylko najmocniej potrafił uderzył dłońmi o tors Yifana.
   Wszystko byłoby pięknie i idealnie, gdyby nie to, że Junmyeon w ostatniej chwili potknął się o własne nogi i niczym długi runął przed siebie. Był święcie przekonany, że uderzy twarzą w twardą, zimną zaspę, dlatego też poczuł się mile zaskoczony, gdy wylądował na czymś miękkim i dość ciepłym. Przez chwilę miał nawet wrażenie, że wciąż leży we własnym łóżku, a cała sytuacja z pościgiem była tylko jednym z jego kompletnie bezsensownych snów.
   Dotarło do niego, że nie śpi dopiero gdy zorientował się, że jego kołdra zazwyczaj nie ma dwóch ramion oplatających go w pasie, nie jęczy z bólu i zazwyczaj nie faluje. Wciąż lekko zamroczony oparł się dłońmi o materiał, który początkowo mylnie wziął za swoje prześcieradło i uniósł się na tyle, by móc zorientować się w sytuacji. Zaraz tego pożałował, bo pierwszym, co zobaczył były popielate kosmyki, a to mogło oznaczać tylko Yifana, co z kolei nigdy nie było dobrym omenem.
   - Puść mnie! - wrzasnął, gdy tylko zorientował się, że dłonie, które pomylił z kołdrą przesunęły się nieco poniżej jego pasa. - Kris!
   - Oj no czego się tak drzesz Krasnalu? - Yifan kompletnie zignorował krzyki Junmyeona i jedynie uśmiechnął się wrednie. - Przecież to ty na mnie leżysz.
   - Ty... - Suho warknął uderzając pięścią w ramię Yifana.
   - Znowu mnie bijesz. - Kris ułożył usta w podkówkę i tym razem zabrał dłonie z talii Junmyeona, by podeprzeć się łokciami na śniegu. Co najdziwniejsze, Suho wydawał się tego nie zauważyć i wciąż leżał z twarzą schowaną w materiale zimowej kurtki Krisa.
   Przez dłuższą chwilę trwali w milczeniu i jedynie echo trwającej bitwy na śnieżki zakłócało ciszę, w jakiej pogrążył się park. Kris nie wiedział czemu, ale w sumie ciężar drobnego ciała Junmyeona był dość przyjemny. Fakt, że aktualnie Suho traktował go jak materac wydawał się Yifanowi wyjątkowo uroczy. Jedynym, co go w tej chwili martwiło, było to, że ciałem Junmyeona raz po raz wstrząsały drobne dreszcze.
   - Zimno ci? Głupku, przeziębisz się... Możemy zwiać i odprowadzę cię do domu... ała! co tym ra... - Kris zakrztusił się śniegiem, który Suho, śmiejąc się niczym szaleniec,  zagarnął na jego twarz z pobliskiej zaspy. - Ty mały... - warknął Kris. Mimo wszystko w jego głosie z łatwością można było wyczuć rozbawienie.
   - Tylko nie mały! - krzyknął Junmyeon zanim został zrzucony z ciepłego ciała Yifana. Nim zdążył się obejrzeć leżał w śniegu, a na jego biodrach okrakiem siedział Kris trzymając w dłoniach śnieżkę.
   Junmyeon przełknął ślinę, bo pierwszym, co przemknęło mu przez myśl była analiza pozycji w jakiej się znaleźli. Gorąco rozlało się po całym jego ciele, a na policzki wystąpiły dorodne rumieńce, które na szczęście mógł zrzucić na karb mrozu.
   - Oszust! - krzyknął Yifan po czym ciesząc się niczym dziecko zaczął obrzucać Junmyeona śniegiem. Suho wcale nie był dłużny, bo już po chwili udało mu się zrzucić wyższego chłopaka ze swoich bioder. Chciał się rzucić do ucieczki, ale nie zdążył się nawet podnieść, bo Kris na powrót przygniótł go do zimnej ziemi.
   Obaj tarzali się w śniegu, co chwila rzucając sobie puchem w co tylko popadnie. W ogóle nie patrzyli, gdzie się kierują, więc nie mogli zauważyć pagórka, na który jakimś cudem się wtoczyli, a każdy głupi wie, że kiedy wejdzie się pod górkę, za chwilę musi być też z górki.
   Junmyeon krzyknął przerażony, gdy łagodna zaspa zamieniła się nagle w stromą górkę saneczkową. Odruchowo chwycił się kurczowo kurtki Yifana, mając nadzieję, że to go jakoś uratuje, ale oczywiście stało się zupełnie inaczej. Kris nie wiele myśląc, zdążył jedynie przycisnąć głowę Junmyeona do swojej klatki piersiowej, drugą ręką objąć go w pasie, by ochronić go przed jakimkolwiek bólem. Potem już tylko toczyli się w przerażająco szybkim tempie w dół górki.
   Jedynym, o czym w tej chwili mógł myśleć Yifan, było ochronienie Junmyeona. Było to coś zupełnie spontanicznego i odruchowego. Każdy normalny człowiek na jego miejscu pewnie dbałby najpierw o siebie.
   Kiedy wreszcie się zatrzymali, Yifan zorientował się, że tuli do siebie skulonego i nieruchomego Junmyeona. W pierwszej chwili spanikował, myśląc, że coś mu się stało, ale potem zauważył, że Suho delikatnie drży (prawdopodobnie z zimna albo może strachu). Odruchowo mocniej przycisnął do siebie drobne ciało w opiekuńczym geście.
   - Krasnalu? - spytał niepewnie, pocierając drobne ramiona chłopaka. - Teraz już się nie wywiniesz. Odprowadzam cię. - Mimo pewnego rodzaju rozkazu ton głosu Yifana wydawał się wyjątkowo delikatny. Pierwszy raz martwił się o kogoś, kto nie należał do jego rodziny i było to dość dezorientujące. Kris nie bardzo rozumiał dlaczego dba akurat o Krasnala, co nie zmieniało faktu, że jedynym, co w tej chwili chciał zrobić, było zaprowadzenie Junmyeona do domu i wepchnięcie go pod ciepłą kołdrę.
   - Sam sobie dam radę. - mruknął Junmyeon mocniej kuląc się w ramionach Yifana.
   - Właśnie widzę. - Kris prychnął, po czym podniósł się i pomógł wstać Suho. Rozejrzał się po okolicy. Na szczęscie miejsce okazało się znajome. Stąd nawet było bliżej do domu Junmyeona.
   Niewiele się zastanawiając, chwycił niższego chłopaka za nadgarstek i pociągnął w stronę ścieżki. Junmyeon był na tyle skołowany i zmarznięty, że bez oporów pozwolił prowadzić się w stronę swojego domu. Dopiero, gdy doszli do ulicy, otrzeźwiał na tyle, by wyrwać dłoń z uścisku Yifana.
   Szli w milczeniu, co dla Junmyeona wydawało się miłą odmianą dla ciągłych głupawych kłótni. Choć raz w obecności Yifana nie był wściekły. Zamiast tego czuł, że serce przyspiesza mu za każdym razem, gdy ich ramiona przypadkowo się zderzyły. Miał wrażenie, że jego żołądek zamienił się w jeden wielki supeł, a do tego było mu coraz zimniej, bo przemoczone spodnie powoli zaczynały sztywnieć na mrozie.
   Yifan rzucił zaniepokojone spojrzenie szczękającemu zębami z zimna Junmyeonowi. Z westchnieniem ściągnął swój szalik i bezpardonowo pociągnął Suho za tył kurtki. W efekcie Junmyeon prawie by się przewrócił, gdyby nie fakt, że Kris złapał go w pasie i obrócił w swoją stronę. Ze znudzonym wyrazem twarzy zarzucił na jego szyję wełniany szalik, po czym zawinął go kilkukrotnie. Zachichotał cicho, bo spod warstw materiału wystawały praktycznie tylko wielkie, ciemne oczy Junmyeona.
   - Co się gapisz? - burknął Suho rumieniąc się delikatnie. Szalik Yifana pachniał wyjątkowo przyjemnie. Trochę jak męskie perfumy i coś... tajemniczego. Coś, czego Suho nie potrafił zdefiniować.
   - Żebym ja się musiał tobą opiekować... - westchnął cierpiętniczo Yifan. Ruszył przed siebie, by ukryć uśmiech, który wkradł się na jego usta. Gdzieś w głębi serca czuł się szczęśliwy mogąc przebywać z Junmyeonem. Chociaż w tej chwili chciał go jak najszybciej zaprowadzić do domu. Nawet on nie był na tyle wredny, by pozwolić komuś chorować w święta.
   - Nikt ci nie kazał. Sam bym trafił. - Junmyeon zaplótł dłonie na drobnej klatce piersiowej. Nie lubił, gdy Yifan traktował go jak małego chłopca. Conajmniej jakby był siedmioletnim, upartym Taeminem.
   - Jeszcze byś po drodze zamarzł i Baekhyun rozszarpałby mnie gołymi rękami. - Kris otworzył drzwi i nie przejmując się Junmyeonem, wszedł do jego domu pierwszy.
   - Jasne, rozgość się. - prychnął Suho zamykając za nimi drzwi. Nawet nie zastanawiał się kiedy Kris zabrał mu klucze. Po chwili zrzucił z siebie kurtkę, buty i szalik Yifana. Mimo wszystko wciąż trząsł się z zimna, bo przemoczone ubrania wcale go nie ogrzewały.
   - Idź się przebrać głupku. - Kris wywrócił oczami widząc stojącego jak kołek Suho. Obrócił go i delikatnie popchnął w stronę schodów. Gdyby przywiązywał większą wagę do tego co się wokół niego działo, prawdopodobnie zauważyłby potężny rumieniec, który ozdobił z reguły blade policzki Junmyeona. Zamiast tego z beznamiętnym wyrazem twarzy podążał za nim po schodach. Był zbyt zajęty własnymi przemyśleniami.
   Musiał przyznać, że jakby porównał ich pierwsze spotkanie chociażby z dzisiejszym, to zmiana była ogromna. Starał się, naprawdę starał się być milszy. Szkoda tylko, że nie potrafił wyeliminować swojego ciętego języka. Miał świadomość, że nie raz przez przypadek wyprowadzał Junmyeona z równowagi. Z drugiej jednak strony Krasnal już chyba nie reagował aż tak bojowo na wszystkie bezmyślne zaczepki Krisa.
   Junmyeon przyspieszył kroku i zanim Yifan mógłby się chociaż zorientować, zatrzasnął drzwi od swojego pokoju. Oparł się o nie placami i ukrył szeroki uśmiech za drobną dłonią. Nie wiedział co się z nim działo. Pomimo zimna był cholernie szczęśliwy. Wciąż czuł duże, ciepłe dłonie Yifana na swoich ramionach, a na myśl o tym, co robili w śniegu, czuł gorąco występujące na policzki.
   - Serio krasnalu? Znowu chcesz gadać przez drzwi? To jakiś fetysz? - Suho zaśmiał się cicho, słysząc przytłumiony głos Yifana.
   - Chyba nie będę się przy tobie przebierać, nie wpadłeś na to? - odparł Junmyeon rzucając na podłogę przemoczone ubrania. Były tak ciężkie, że Kris z łatwością usłyszał materiał uderzający o posadzkę. Przełknął głośno ślinę, domyślając się, że za drzwiami Krasnal stoi przed szafą zupełnie nagi. Na dobrą sprawę nie powinno go to ruszać, ale myśl o bladej, gładkiej skórze automatycznie przywołała obraz Junmyeona po kąpieli.
   Kris pokręcił głową by pozbyć się natrętnych myśli. Naprawdę nie powinien był wchodzić wtedy do tej łazienki. Teraz nie miałby przynajmniej problemów z przebierającym się Krasnalem.
   - Ile można się przebierać? - burknął akurat w chwili, gdy drzwi do pokoju Suho się otworzyły. Junmyeon bez słowa wyminął Krisa i zbiegł po schodach, po czym skierował się do kuchni, by włączyć wodę na herbatę. Wciąż było mu zimno, chociaż suche ubrania już w dużej mierze pomogły.
   Yifan z westchnieniem ruszył w ślad za Junmyeonem. Naprawdę nie rozumiał zachowań Krasnala. W jednej chwili był miły, w drugiej potrafił na niego nawarczeć i odejść z uniesioną głową.
   - Gdzie masz braci? - Yifan odsunął jedno z krzeseł, po czym opadł na nie jakby conajmniej miał zaraz umrzeć z wyczerpania. Może nie tyle fizycznego, co psychicznego, bo przebywanie z Krasnalem zawsze sprawiało, że za dużo myślał.
   - Mama nabrała ich do znajomych, jak Baek wyciągnął mnie z domu. - Suho zalał gorącą wodą dwa kubki herbaty i podał jeden Krisowi. Miał ochotę wywalić go za drzwi, ale się powstrzymywał, bo Yifan był równie przemoczony co wcześniej Junmyeon.
   Przez dłuższą chwilę siedzieli w kompletnej ciszy. Suho wpatrywał się w swoje dłonie nie bardzo wiedząc co ma teraz ze sobą zrobić, natomiast Yifan wydawał się kompletnie wyluzowany. Ciepły kubek oplótł dłońmi i z zaciekawieniem przyglądał się korkowej tablicy, do której przypięte były rysunki Onew i Taemina. Miały w sobie coś, co sprawiło, że Kris bezwiednie przeniósł wzrok na drobną sylwetkę Junmyeona. Chłopak wydawał mu się wyjątkowo kruchy i delikatny. Zawsze w takich momentach (jakby było ich wiele...) żałował, że tyle razy denerwował Junmyeona. Ostatnio naprawdę nie chciał tego robić, ale zawsze mówił coś co kompletnie psuło atmosferę. Czasem miał wrażenie, że nie powinien w ogóle się odzywać i może wtedy nie wkurzałby Krasnala.
   Zresztą, czemu on miał się przejmować fochami Suho, skoro to Suho miał problemy? Łatwo byłoby mu tak myśleć, gdyby nie fakt, że nie mógł pozbyć się wspomnienia uroczego uśmiechu, którym Junmyeon obdarzył go kilka dni temu. Od tego czasu wcale nie chciał widzieć zdenerwowanego Krasnala, tylko szczęśliwego i wesołego.
   - Wiesz Krasnalu... - Junmyeon podniósł wzrok i uniósł pytająco brew. Yifan brzmiał... niepewnie, a to nie było czymś normalnym.
   - Hmm? - mruknął Suho chcąc pospieszyć Krisa.
   Może i Yifan wydusiłby to, co niewątpliwie go męczyło, gdyby nie fakt, że drzwi wejściowe nagle trzasnęły, a po całym domu poniosło się głośne "Junmyeon ja cię chyba zabiję!". Suho jęknął cicho, wiedząc, że gdy Baek wreszcie ich znajdzie to trochę potrwa zanim się uspokoi. W sumie to miał prawo się drzeć, bo Junmyeon zniknął bez słowa. Z drugiej strony to Baek przywiązał go do sanek i...
   - Ja cię zabiję, rozumiesz?! - wrzasnął Baekhyun, gdy wreszcie pojawił się w kuchni. Junmyeon i Yifan przełknęli głośno ślinę.
   No to będzie ciekawie.

Kim Junmyeon: Baekhyun to potwór ;_; - w grupie Pandorożec i spółka.
   wyświetlone przez: wszyscy
   Wu Yifan i 3 inne osoby lubią to.

*~*~*

Serdecznie witam nowych obserwatorów: Justyna B.A.P, Akumu Chan, nikumu! ^^ Czujcie się jak u siebie ^^

Dubu^^: Naprawdę masz dziwne pojęcie czegoś co jest urocze hahahah Czego tu nie ogarniać? Sehun bawił się palcami Lu i tyle hahahha
nawiedzona: Naprawdę nie lubisz angstów?! O.o kurde tego to się nie spodziewałam :P Tylko bez atakowania Jooniego proszę! hahahah Też by Ci było się trudno przyzwyczaić do bliskości kogoś , kto Ci się podoba gdybyś była 100% dziewicą xD Junmyeon Nietknięty hahaha Powiem Ci, że sama zacieszałam pisząc tą akcję z drzwiami xD
Ava Lee: "Krasnal" jest urocze? haha mnie by szlag trafił jakby mnie tak ktoś ciągle nazywał... pomijając, że kiedyś mówili na mnie hobbit </3 KaiSoo jest twoim ukochanym paringiem, czy się mylę? haha Wyjdzie na to, że zagłodzę czytelników hahahaha Właśnie, najgorsze jest to, że nikt znajomy nie zrozumie co śmiesznego jest w kurczachach/eyelinerze/słowie "sucho" czy innych takich pierdołach ;_; Jak można nie włączyć FB skoro wszyscy tam żyją? hahah Stwierdziłam, że to doda nieco realizmu ^u^ uu-uuu i wanna dance...*nuci bangów*
Natasza Piluch: Nie płacz ;_; Przepraszam, że nie mogłam napisać ;_; Jaki widelec?! hahahah on go dźgnął palcem w policzek >u< No... Sehun był bardzo zafascynowany paluszkami Lulu... nigdy nie bawiłaś się czyimiś palcami? ahhaha
Lee Hyo: Z tego co piszesz wynika, że NARESZCIE udało mi się stworzyć opo z powolną akcją *^* fck yeah!! Hmm... z komentarzy wynika, że "Fantazja" jest niczego sobie i cóż... to też fluff tylko, że z elementami dramatu i mimo wszystko nie jest AŻ TAK przepełniony cukrem, tęczą i jednorożcami jak TAOA hahaha no i jest o SHINee, ale EXO też się przewija i jest nawet f(x) + Henry ^^
Yeoli: Uwierz mi, że ja też już bym chciała Święta *^* Xiu i CHen... lepią bałwana! hahaha *suchar*
Levi: o tam od razu hańba... xD OnTae i BaekYeol nie mogą nie być uroczy xD To nie ma racji bytu haha Cóż... FA - na FA potrzebuję więcej czasu :(  Mówisz, że akcja nigdzie nie pędzi O.o ja mam wrażenie, że zawsze robię wszystko zbyt szybko O.o Nie złoszczę się o Pandorożca xD Żartowałam sobie hahahah
Renuśka: Już się bałam, że przeszła Ci kurza miłość ;_; Kamień spadł mi z serca hahaha
Magda Z: Lubię robić ludziom niespodzianki ^^ Podchody? hahah gdyby oni chociaż wiedzieli, że to jest podryw... są zbyt uparci ;)
Eni ka: Nawet nie wiesz jak mi się robi ciepło na sercu, kiedy czytam, że poprawiam komuś humor moim opowiadankiem ^^ aww~~ *.* Ciekawa jestem z kim znajduję się na tych wysokich miejscach, bo chętnie bym coś ciekawego poczytała, a ostatnio nawet nie mam czasu poszukać :( No i cóż... czuję się "zaszczycona" (nie mogę znaleźć mniej patetycznego słowa, ale mam nadzieję, że zrozumiesz intencje :P)
witness.: "powoli" genialnie pasuje do "ogarniać" w wypadku KrisHo hahah mimo, że uszczypliwi to uroczy? ^^ normalnie bym powiedziała, że to się ze sobą gryzie, ale takich ich chciałam stworzyć, więc już się zamykam xD
Ami - chan: Nie przejmuj się polskimi znakami ;) Jak piszę z komórki to też mi się nie chce ich wciskać :P Zaproś mnie na twoje i Kaia wesele, żebym mogła  poznać mojego przyszłego męża Junmyeona *^*hahahaha
Marta K: Yup xD Kto jeszcze oprócz Ciebie i Yuri jest niski? xD *hug* Też bym nie chciała być wyższa, ba niskie dziewczyny są 1. urocze, 2. wiecznie przytulane, 3. mogą nosić śliczne obcasy ^^ masz 35? ^^ ja mam 36 xD jak kupuję buty to zawsze są takie zabawnie malutkie xD przybij piątkę za dziecinną twarz xD ludzie mnie pytają czy mam 13 lat... hahaha ŁAPY PRESZ OD SUHO-OPPY!!!!! *lwica broniąca swoich młodych* xD Ja nie wiem, czy jakby zamknął Krisa i Suho w jednym pomieszczeniu to czy by coś z niego zostało... :P A zaplanowane to ja mam tylko takie najważniejsze akcje, a reszta jest dość... płynna xD Jak to tak bez Wigilii? ;_;
Yuri: Maluchu nie pierdziel, bo ja wszystko rozumiem i cały czas trzymam kciuki za twoje olimpiady i te takie... no. xD Aż mnie skręca, żeby powiedzieć coś o tym końcu "samotni Krisa", ale będę twarda :D Joonie jak kobieta?! ;_; Kris go dźgnął w policzek xD
płomyczek saviano: Zaraziłam cię miłością do KrisHo *^*
nikumu: omo~ *^* Dziękuję *^* Może zabrzmi to mało skromnie, ale sama również czuję, że moje umiejętności są nieporównywalnie lepsze... tak relatywnie patrząc chociażby na "Święta(...)" i TAOA xD Dziwi mnie to, że czytelnicy komplementują zawsze to, co ja osobiście uważam za kiepskie i wybrakowane. Oczywiście cieszę się, że masz o tym wszystkim lepsze zdanie niż ja ^^ Prolog już czytałam tylko nie mam czasu na komentowanie ostatnimi czasy. No, ale wiedz, że będę zaglądać! ^^


13 komentarzy:

  1. Bd interesujące ale dalej to nw co napisać dzisiaj mam taką zjebaną głupawkę że zaraz to padnę ze śmiechu dlatego nie mam pojęcia jak to skomentować Ale może mi się uda fajnie że Suho ma takich BFF bo wzystko zrobią dla jego dobra i jak czytałam o tym śniegu bitwie i sankach to nie lubie zimy ale już chce się powygłupiać z znajomymi na śniegu :D Ogolnie to fajnie ze kris się stara i ogólnie i fajny pomysł z przywiązanie go do sanek hahahahaha (padłam i nie wstaje)ahahahahahahahahahaha Jezu az mi wspomnienia wróciły hahahahaahahaha zaraz oszalej hahaha ale koniec dobra Ogólnie fajny rozdział jestem ciekawe co zrobić Bacom Suho hahaha
    Weny i powodzenia i dalczego osotnio xiu był zły na chena o CO!
    Weny♥
    Hwaiting♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Suho przywiązany do sanek mnie rozwalił. xD
    Obi są tacy słodcy..
    No i już się robiło ciekawie a tu Baek wparował. xD Kurde. xD
    Weny. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Yaaaaaa!
    Hm... Czy to nie będzie nudne, jak znowu powiem że jest genialnie? Chciałabym się do czegoś przyczepić, ale nie mam do czego! Zbyt pięknie piszesz, no xp
    Naprawdę nie wiem co bardziej mi się podobało w tym rozdziale, zbyt dużo bym musiała wymieniać. Jednak, jest COŚ, czym po prostu (jak to mówi mój kolega z roku ;p) wygrałaś Internety ;D
    A mianowicie:
    "Oh Sehun: *^* Luhan idzie mi wpierdolić *^*"
    NAJLEPSIEJSZY tekst tego tygodnia i nikt Ci tego miana nie odbierze za nic <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Ci, Maknae, że w ogóle to przeczytałaś! ^^ Ten rozdział był naprawdę uroczy, pierwszy raz widzę KrisHo i przyznam, że mi się podobało, bo w koło tylko te Taorisy i tak dalej, co nie znaczy, że nie lubię, czy coś takiego. Przejadło mi się, o. Zaczęłam dzisiaj u siebie pisać pierwszy rozdział i myślę sobie, ze po raz pierwszy mnie w jakimś stopniu zadowala i chyba to opowiadanie mi wyjdzie, ale na pewno będzie jakiś przerywnik z one-shotem, bo myślę, że sama wiesz, jak trudno ogarnąć całość dłuższego opowiadania, kiedy nie możesz odpocząć. ^^

    Pozdrawiam i miej wenę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak! Dzięki Tobie pokochałam Krisho! Teraz wszędzie węszę tylko Krisho i Krisho, ono nie daje mi żyć :C takie życie fangirla owo
    I w ogóle czytając teraz ten rozdział uznałam że nie ma, kurwa, kocham ten fandom, jest zajebisty i tyle, miełość, wszędzie miełość! ;w;
    Boże, strasznie się ekscytuję na rozwinięcie tej historii i jest ona chyba jedyną, na którą się tak podniecam XD dobsz, biorę się za czytanie Fantazji i życzę Ci jak weny wielkiej jak fandom exo ^^ a Pandorożec chyba nigdy nie przestanie mnie bawić...

    OdpowiedzUsuń
  6. ale fajowe >3
    No jak widzisz kurza miłość jeszcze mi nie przeminęła
    Weny życzę:3

    OdpowiedzUsuń
  7. KRIS IDIOTO >_<
    Jaki półmózg, racie. Długo mu zajęło zrozumienie, ze chce chronić Suchego... Jeszcze tylko musi pojąć, ze go kocha i ze chce go rozprawiczyć. Najlepiej w tej kolejności, coby Suchemu serduszka nie łamać;;;; Ale ten nie lepszy. Pełno półmózgów tutaj, ech.
    Ja przez Ciebie shippuje KrisHo.
    I TaoRisa. I XiuRisa. I KrisHun... CO XD

    KRIS CHRONI SUHO, JA FANGIRLUJE TUTAJ
    Ten fragment. Jest. Genialny.
    kdhjkwjfojpodeoqjeieonvcknjaojdoadj *O*
    A kiedy Chen zrozumie, ze Xiu go kocha?:(

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj miałam zaliczenie z fizyki i miałam się uczyć jeszcze w domu, bo zaliczenie było na 16. Weszłam do domu, włączyłam kompa, patrzę - rozdział... Patrzę na książkę, patrzę na twój rozdział - fizyka nie zając, nie ucieknie, a z resztą ważniejsze jest, co się dzieje z Krasnalem i Panem Aspołecznym, a nie jakaś elektryczność...
    I tak, zamiast się uczyć, czytałam twojego bloga xD. i w sumie dobrze zrobiłam, bo i tak w końcu nie pisałam tego sprawdzianu xD.
    ;______________; jednego mi zabrakło. No kurza stopa normalnie byłam niemal pewna, że Wu fan się w końcu złamie i pocałuje Suhego jak pan Bóg przykazał, a tu kurdę co? BEAKHYUN! Miałam ochotę wyrwać monitor laptopa z kablami, że Bakkie zrobił cos takiego! Nosz... W tamtym momencie szczerze miałam ochotę zabić Ajlajnerowicza ... Ugh! Taka romantyczna atmosferka...;3 a tu Baek. =.=.
    Tak, Kaisoo to paring królujący na szczycie mojej listy i dlatego jakakolwiek wzmianka o nich raduje moje serce <3. Sehun jest tutaj taki jkhfiuwgf w stosunku do Jelonka ;3. ZA DUŻO MIŁOŚCI.... <3 A NJE, JEDNAK NJE, BO JA TYLE LUBIĘ XD.
    Baek i Chan rozwalili system ciągnąc na siłę Suho xD. Widzę to oczami wyobraźni normalnie ^^. Taki Krasnalek biedny przywiązany do tych sanek xD. Tak, podoba mi się to przezwisko i zawsze, gdy ktoś mówi krasnal (a ostatnio wszędzie słyszę to słowo xD - to przez twoje opo xD) to się uśmiecham i sobie mruczę pod nosem, że krasnal to Suho xD.
    Tak bardzo KrisHo... Dlaczego on musiał wejść w takim momencie no! Ja teraz będę przeżywać... ;_______;
    Mam nadzieję, że nasze komentarze nastrajają cię do pisania kolejnych rozdziałów, bo koniecznie, koniecznie, KONIECZNIE muszę wiedzeć co dalej! A co jak umrę, za nim dowiem się, czy oni będą ze sobą czy nie? xD.
    Teraz ostatnio byłam w szpitalu i jechałam karetką xD i byłam taka blada, że mama powiedziała, że jestem żółta, a ja się zaczęłam uśmiechać - no bo w końcu chinole to rasa żółta, nje? xD PRZEZ KILKA CHWIL BYŁAM AZJATKĄ XD (Może i nie, ale fajnie tak chociaż se pomarzyć...)
    JA CHCE WIEDZIEĆ CO DALEJ, WIĘC PISZ ;3
    ZNÓW MI SIĘ BARDZO PODOBA <3
    Tak capsem piszę, żebyś na pewno zauważyła xD
    NO.
    Dziękuję za uwagę - AVA
    PS.: Weny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do tego wesela to sorka, pomyliło mi sie. xD Wigilia jest 24, a ja idę na dżamprezę 25. :D czyli wigilia jednak mnie nie ominie, jupii. ^^ Tylko mam nadzieję, że chociaż trochę biało będzie na te święta, kij z tym, że będę wręcz przeklinać warunki pogodowe, bo będę kierowcą. XD Jak się pomaluję to wyglądam ciut poważniej, ale nadal nie na swój wiek, a jak w ogóle się nie pomaluję to też wyglądam jak jakiś dopiero dorastający 13-15 nastolatek. xD A mam 19 lat! I od dobrych 3 lat się nie zmieniłam z wyglądu. Wiecznie młoda czy jak? oO Kurdę, niczym Azjata, hahaha. xD
    No, no, Kai o Tao wpadli na rewelacyjny pomysł. :D Oni bardzo dobrze wiedzieli co zaplanować, aby zbliżyć chodź trochę tą dwójkę. I w sumie w jakimś stopniu im się to udało. ^^Zabawy na śniegu są fajne i potrafią przyciągnąć do siebie ludzi. ^^ W ogóle to nie mogłam z motywu, kiedy to Channie i Becon przywieźli go uwiązanego na sankach, hahaha. Polać tym panom proszę! :D Tu zima, jak i prawie u mnie. No pomijając fakt, że śnieg zaczął padać już chyba z 8 raz, a jak nie było biało, tak nadal nie jest. xD No paczaj tylko, jak ,,wrogom'' spodobała się zabawa na śniegu i dodatkowe turlanie gratis. Obydwoje musieli komicznie wyglądać, cali biali i przemarznięci. ;D W ogóle zadziwia mnie coraz bardziej tok myślenia YiFana, jak i jego poczynania. ^^ Zamiast siebie ratować, to ratował te wątłe ciałko Suho i potem w opiekuńczym geście zabrał Junmyeona do domu. ^^Oj, ja wiem, jak bardzo Krisus chciałby wejsć do pokoju Suho, gdy ten się przebierał. Nie ukryjesz swoich zbereźnych myśli panie Aspołeczny. ]:D Czy mi się tak zdaje, czy zanim, jakże rozzłoszczony i chcący zabić Suho Baekhyun, przerywając tym miłą chwile przy herbatce, Kris chciał mu powiedzieć coś w stylu ,,Chyba się w tobie zakochałem, Krasnalu'' ? :D Ach ten przejmujący i wiecznie zamartwiający się o Junmyeona Baekhyun. :P Przez niego Kim nie dowiedział się, co takiego chciał mu powiedzieć pan Aspołeczny... ;.;

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha, jakie spiski tam prowadzą aby połączyć Krisa i Suho <3 no naprawdę, tacy przyjaciele do skarb, tym bardziej, że są bardzo spostrzegawczy i wiedzieli o uczuciach między nimi jeszcze zanim sami zainteresowani sa ich świadomi. No może nie licząc Krisa, który zaczyna mieć przebłyski. xD
    Akcja z bitwą na śniezki to był cudowny pomysł, na lepszy chyba nie można było wpaść aby wypadła taka urocza sytuacja ;3 Ale zacznę od przywiązania Suho do saneczek XDD Boże, prawie się oblałam gorącą herbatą tak głośno wybuchłam śmiechem .__. az mój ćwierć inteligentny pies na mnie spojrzał jak na idiotkę. ;< Tak, wiem, gadam bzdury D: xd
    Tylko czekałam aż Kris walnie Suho i zaczną między sobą walczyć no i wyjdzie taka a nie inna, nieco, w sumie bardzo, zawstydzająca sytuacja. Ale taka słodka <33 Aż mi poziom cukru urósł ~. A niemal umarłam, kiedy Kris go przytulił, kiedy sturlali się z tej góry :3 To było takie.. och,ach, mno nie umiem tego ująć w słowa, bo to wszystko jest zbyt słodkie <3 a ja mam chyba zbyt dużą gorączkę i gadam bzdury, co widać wyżej...
    Ale czemu znowu im przerwano?! Baekhyun, kocham cię maleństwo, ale CZEMU?! Kris już miał powiedzieć coś miłęgo, jakoś naprawić ich relację... sdhajdhas no normalnie mam ochotę go uderzyć w tej słodki łepek ;<
    Czekam z niecierpliwością na dalszą część~! I jakąś akcję z naszym Krisem i Suho, bo coś w końcu musi się wydarzyć! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Oh czuję się zaszczycona, kiedy czytam swój nick ^^
    Opowiadanie jest wspaniałe ♥
    Nie umiem inaczej go skomentować, przepraszam. Ale po prostu ciężko mi wydusić z siebie cokolwiek :3
    Co do paringu.. Pierwszy raz spotykam się z Kris&Suho o.O Może ja za mało czytam? xD Ale podoba mi się, to takie oryginalne :)
    Cóż mogę więcej napisać? Nic nie przychodzi mi do głowy.
    Gorące całusy, czekam na kolejny rozdział i weny ~ ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahahaha Boże Unii geniusz poprostu geniusz z ciebie ...
    Suho przywiązany do sanek ... Skąd ty bierzesz takie pomysły hahaha...
    Jak zaczełam czytać fragment kiedy Suho jest ciągle przywiązany do sanek leżałam ... Potem bitwa na śnieżki i te wszystkie bałwany obkładające się śniegiem ... No i najważniejsza akcja która się powiodła ... GLEBA W ŚNIEGU I WIELKI NIEDŹWIEDŹ.... Jakie to było słodkie i zarazem zabawne ... Taki Jumnyeon chowający się w wielkich ramionach Krisa ... Jakie to było wszytko urocze do tego potem wyobraźnia YiFana kiedy Suho się przebierał ... Hah xD

    Unii wielkiej weny ... Kochana pisz bo nie mogę się doczekać co się stanie w domu Suho kiedy Beak chce go ''zabić'' :DD
    Pozdrowionka Nataszka

    OdpowiedzUsuń
  13. Nominowałam Cię. ~
    Więcej informacji tutaj: http://yaoi-fuku.blogspot.com/2013/11/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń