The Art of Attraction VII

Junmyeon ma zawsze rację


Miłość to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.


   - Bo cię do cholery kocham idioto! - Baekhyun zakrył usta dłonią nie wierząc, że właśnie wykrzyczał Chanyeolowi prosto w twarz to, co dusił w sobie od ponad roku. Był boleśnie świadomy konsekwencji. Wiedział, że od teraz już nic nie będzie takie samo. Tego właśnie się obawiał od momentu, kiedy zdał sobie sprawę, że Channie nie jest dla niego jedynie uroczym Cookie Monster. Od chwili, gdy jego serce zabiło szybciej na widok kolejnego ze słodkich uśmiechów przeznaczonych jedynie dla niego jako najlepszego przyjaciela, wiedział, że nie może mu powiedzieć co czuje. Już od początku zdawał sobie sprawę, że jego samolubna, jednostronna miłość zniszczy ich przyjaźń.
      Wszystko byłoby dobrze gdyby nie zamiłowanie do plotek i dzisiejsza gadatliwość Chena. Baek po prostu nie mógł znieść myśli, że Channie, JEGO CHANNIE, mógłby się zakochać. Od zawsze żył w przekonaniu, że pomimo iż Yeollie nie wiedział o jego uczuciach to i tak Baek był dla niego najważniejszy. Jako najlepszy przyjaciel oczywiście, ale dobre i to. Gdyby nie to, że mieszkali daleko od siebie, prawdopodobnie Baekhyun nie przesiadywałby popołudniami z Junmyeonem a z Channiem. Poświęcałby mu każdą wolną chwilę jedynie po to, by móc cieszyć się zaraźliwym śmiechem wielkoluda. Zrobiłby wszystko, by tylko mieć go przy sobie zawsze...
   A teraz wszystko spieprzył...
   Wiedział, że schrzanił po całości już gdy spojrzał na twarz Chanyeola. Usta chłopaka były lekko uchylone, a twarz zastygła w mieszance szoku i przerażenia. Chanyeol milczał, co było chyba jeszcze gorszą opcją niż wszystkie, które ewentualnie dopuszczał do siebie Baekhyun. Spodziewał się wszystkiego - krzyków, bólu, odrzucenia. Niestety nigdy nie zakładał braku reakcji. Bolało bardziej niż policzek, a jednocześnie niosło ze sobą tę chorą, złudną nadzieję na szczęście u boku ukochanego. O ile w ogóle mógł go tak nazywać.
   Baekhyun odetchnął głęboko. Nie będzie płakał. Nie będzie robił scen na środku ulicy - to dziecinne i nienormalne. Mimo zaklinania samego siebie łzy bólu uporczywie zbierały się pod powiekami, a z każdą sekundą braku reakcji ze strony Chanyeola, serce Baeka pękało. Co najdziwniejsze, wciąż się nie rozpadało. Nadzieja chroniła je przed niemożliwym do zniesienia bólem i kompletną destrukcją. Właśnie, Baek wciąż miał cholerną NADZIEJĘ, która zapewne po raz kolejny skrzywdzi go jeszcze bardziej niż pewnego rodzaju zobojętnienie Chanyeola.
   Baekhyun zacisnął mocno pięści, ostatkiem sił powstrzymując słone łzy. Bolało, tak cholernie bolało... Odwrócił się na pięcie i powoli ruszył chodnikiem w przeciwną do przyjaciela stronę. Może ex-przyjaciela? W sumie to już nawet nie było ważne.
   Kilka pierwszych kroków postawił z ciężkim sercem. Chciał żeby Chanyeol ocknął się z tego dziwnego stanu, w którym się pogrążył, złapał go w ramiona, powiedział, że długo czekał na jego wyznanie, bo sam bał się jego reakcji, a po tym wszystkim namiętnie go pocałował. Niestety takie historie miały prawo mieć miejsce jedynie w jego wyobrażeniach. Prawdziwe życie było dużo mniej romantyczne, a nawet brutalne, a Chanyeol nierozgarnięty i prawdopodobnie, na domiar złego, hetero. Ta cała miłość od początku była skazana na niepowodzenie, ale Baek głupio karmił się naiwnymi zapewnieniami Junmyeona o tym, że Chanyeol nigdy by nie skrzywdził najlepszego przyjaciela. Zresztą, co Suho mógł wiedzieć o uczuciu skoro nigdy do tej pory się nie zakochał, a jak już na niego trafiło to nawet nie potrafił sobie z tym poradzić. Baek pluł sobie w brodę , że go posłuchał.
   Obejrzał się przez ramię jedynie po to, by zobaczyć Chanyeola zaciskającego powieki. Dłonie miał przyłożone do skroni, a brwi ściągnięte jakby w żalu czy smutku. Łzy zbierające się pod powiekami Baekhyuna wreszcie popłynęły, a chłopak momentalnie odwrócił się plecami do przyjaciela po czym przyspieszył kroku i zniknął za rogiem budynku.
   Chanyeol zacisnął dłoń na wibrującym w kieszeni telefonie. Nie miał najmniejszej ochoty odbierać. W sumie nie miał ochoty na nic. Czuł się jak kompletny idiota. Skołowany, zszokowany, przerażony idiota. Powinien był zrobić, powiedzieć cokolwiek. W zasadzie to powinien pobiec za Baekhyunem i otrzeć łzy spływające po jego policzkach. Powinien, pomimo przerażenia i szoku jaki go ogarnął, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze i razem dadzą radę.
   POWINIEN...
   Tylko, że nie zawsze to, co powinniśmy zrobić jest tym, co robimy lub chcemy zrobić. Rozum mówi jedno, serce drugie, a i tak człowiek robi swoje. Pytanie, co podpowiadało Chanyeolowi jego serce? Gdyby tylko wiedział...
   Problem tkwił w tym, że był jedynie przerażony. Strach obezwładnił całe jego ciało. Najlepszy przyjaciel właśnie wyznał mu miłość! Dopiero teraz dotarło do niego znaczenie tych słów, choć nie bardzo jeszcze rozumiał co to oznacza i jak wpłynie na jego relacje z Baekhyunem. Nie miał nawet pojęcia jak miałby się w stosunku do niego zachowywać! Dotarło do niego, że każdy wcześniejszy gest - przytulenie, zbliżenie - Baek mógł odczytywać niezgodnie z intencjami Chanyeola.
   Przejeżdżająca na sygnale straż pożarna wyrwała go na chwilę z zamyślenia. Gdzieś się paliło, gdzieś panował chaos. Zupełnie jak w jego głowie. Gorąco trawiło jego policzki zdradzając powstrzymywane emocje. Potrzebował czegoś, co ugasi jego spragnione wyjaśnień myśli. Tym razem nie mógł zatracić się w swoim niewinnym, dziecinnym sposobie bycia. Przez chwilę powinien być dojrzały. Gdyby tylko potrafił zapanować nad szalejącymi myślami.
   Poczuł zawroty głowy. Nie wiedział nawet kiedy i w jaki sposób z powrotem znalazł się w przedpokoju Luhana. Niczym maszyna zdjął ośnieżone buty i puchową kurtkę, po czym równie bezwładnie podążył do salonu, gdzie pozostała dziewiątka siedziała w kółku zawzięcie między sobą szepcząc.
   Nie zwracając na nic uwagi opadł na najbardziej oddalony od przyjaciół fotel. Ukrył twarz w dłoniach, a z jego ust uciekła krótka wiązanka przekleństw. Odetchnął głęboko chcąc uspokoić skołatane nerwy. Dłonie trzęsły mu się niemiłosiernie. Czuł to nawet przyciskając je do twarzy najmocniej jak tylko potrafił. Co jeśli przez swoje zachowanie stracił przyjaźń Baeka? Już nawet nie ważne w tej chwili było to, co czuje do niego Baekhyun. Z tym może uporać się nieco później. Nie chciał zawieść przyjaciela.
   Potarł dłońmi twarz, a z jego ust uciekł przeciągły jęk ni to bólu ni to desperacji. Zacisnął szczęki. Dlaczego niczego się nie domyślał? Wtedy wszystko byłoby prostsze. Byłby przygotowany na takie rewelacje. Może nie zawaliłby sprawy aż tak? Prawdopodobnie przez swoją ślepotę stracił najlepszego przyjaciela. Mimo wszystko wciąż przerastały go uczucia jakimi darzył go Baekhyun.
   - Co jest Channie? - Kyungsoo podniósł się z podłogi i ukląkł przy fotelu, na którym kulił się Chanyeol. Położył dłoń na udzie chłopaka chcąc okazać mu choć najmniejsze wsparcie.
   - Baekhyun... Baekkie wydarł się na mnie na środku ulicy i... - Chanyeol odetchnął głęboko starając się opanować ponownie ogarniające go przerażenie. Zaśmiał się histerycznie. Zaczynał panikować.
   - Jak to?! - Jongdae wytrzeszczył oczy nie wierząc w to, co usłyszał. To, że Baekhyun krzyczał to jedno, a to, że wydarł się na Chanyeola to zupełnie inna sprawa. Obaj nigdy nie podnieśli na siebie głosu!
   Junmyeon uniósł gwałtownie głowę. Baekhyun krzyczał... Poniosły go emocje, a to zdecydowanie nie zwiastowało niczego dobrego i Suho dobrze o tym wiedział. Ludzie w złości mówią rzeczy, których normalnie by nie wyjawili. Niestety nie zawsze ma to pozytywne skutki.
   - Co mówił? - spytał ostrożnie Luhan. Usiadł obok kucającego Kyungsoo i posłał pytające spojrzenie Junmyeonowi, który usadowił się na podłokietniku fotela i delikatnie gładził po plecach drżącego z emocji Channiego.
   - Kocha mnie... - odparł głucho Chanyeol. - Nazwał mnie idiotą i powiedział, że mnie kocha.
   Zsunął się z fotela na podłogę i oparł się plecami o mebel. Dłonie opuścił luźno wzdłuż ciała. Spojrzał rozszerzonymi i lekko zaczerwienionymi oczami w zaniepokojoną twarz Kyungsoo. Szukał wsparcia, pomocy, ale chyba chłopcy nie bardzo mogli mu pomóc.
   - Bo jesteś idiotą. - mruknął Chen.
   - Zamknij się Jongdae. - warknął Minseok głaszcząc opiekuńczo ramię Chanyeola. Chen uniósł jedną brew, ale nie skomentował. Najwyraźniej Xiuminowi udzielił się dramatyzm sytuacji, którego Chen zwyczajnie nie widział.
   - Nie pomagasz stary. - Kai zwrócił się w stronę Chena po czym przysiadł obok Kyungsoo wpatrującego się w przerażone oczy Chanyeola. Najwyraźniej to uspokajało w jakiś sposób wyższego chłopaka, bo powoli dłonie przestawały mu drżeć, a przyspieszony od nadmiaru adrenaliny oddech zwalniał.
   Kyungsoo szeptał coś o tym, że wszystko będzie dobrze podczas, gdy Junmyeon i Minseok wspierali przyjaciela fizycznie. Chanyeol odetchnął głęboko po czym spuścił głowę i zacisnął powieki. Ta cała sytuacja go przerastała.
   - Tak czysto teoretycznie: co ty tu do cholery robisz skoro Baek pewnie ryczy skulony na łóżku albo w jakimś kącie albo może jeszcze gorzej? - sarknął Sehun zaplatając ramiona na piersi. Luhan westchnął jedynie nie mając już siły powstrzymywać chamskich odzywek swojego... chłopaka. Wciąż nie oswoił się z myślą, że Hunnie wreszcie był jego.
   - Bo nie wiem co czuję, jasne? Nie wiem co robić... - szepnął Chanyeol posyłając Kyungsoo przerażone spojrzenie. Aktualnie jedynie jego wielkie, szczere oczy potrafiły w jakiś sposób go uspokoić.
   - Jak to "nie wiesz"? - spytał głupio Kai.
   - Jonginnie, nie wszystko jest takie proste jak w przypadku ciebie i Kyungsoo. - mruknął Luhan. Zawstydzony Kai spuścił głowę i ukrył twarz w zagłębieniu szyi swojego chłopaka. Lulu miał rację. To tylko Jongin i Kyungsoo zeszli się bezproblemowo, gdy Kai nagle wyznał miłość swojemu aktualnemu chłopakowi. Reszta z jego przyjaciół przez długi czas nie mogła zejść się z obiektem swoich westchnień.
   - Myślę Channie, że powinieneś to wszystko przemyśleć na spokojnie. Baekkie dusił to w sobie rok, więc wytrzyma jeszcze chwilę. Kiedy ochłoniesz i wszystko sobie poukładasz, powinieneś z nim porozmawiać. - Junmyeon posłał Chanyeolowi blady uśmiech. Chciał go podnieść na duchu, ale jednocześnie martwił się o Baekhyuna. Relacja z Yifanem, do tej pory całkowicie zajmująca jego myśli, odeszła na dalszy plan. Teraz najważniejsze było samopoczucie Baekhyuna. Znając jego skłonności do wyolbrzymiania, Baek pewnie widział wszystko w ciemnych barwach i brał pod uwagę wszystkie najgorsze scenariusze.
   Junmyeon miał nadzieję, że ta cała sytuacja nie sprawi, że praktycznie nierozłączni Chanyeol i Baekhyun nagle przestaną się przyjaźnić. Baekhyun obwiniałby się wtedy za zniszczenie ich relacji, a to by go prawdopodobnie wykończyło.

***

   Tym, co najbardziej uderzyło i chyba też skrzywdziło Chanyeola był fakt, że w szkole Baekhyun kompletnie go ignorował. Z jednej strony rozumiał to, ale z drugiej... zawsze byli nierozłączni, wszędzie i zawsze razem, a tu nagle Baek przesiada się do Xiumina, a Chanyeol ląduje w ławce z Chenem. Nagle miejsce wiecznie roześmianego, niskiego blondyna zajmuje równie niski, ale mniej roześmiany Jongdae.
   Pierwszy dzień unikającego go Baekhyuna był jeszcze w miarę normalny. Channie po prostu wmawiał sobie, że przyjaciel nie ucieka przed nim na drugi koniec klasy, korytarza czy stołówki. Było tak jakby Baekkie był chory i po prostu leżał w łóżku z gorączką. Łatwiej było sobie wmawiać coś takiego niż stanąć twarzą w twarz ze zranionym sercem i dumą blondyna.
   Następnego dnia Chanyeol wciąż nie próbował nawiązać kontaktu z Baekhyunem. Wszystko toczyło się mniej więcej stałym rytmem. Pomijając fakt, że Xiumin chyba obraził się na Jongdae (nikt nie wiedział o co) i przesiadywał z Baconem. Czasem dołączał do nich Junmyeon. Zazwyczaj robił to wtedy, gdy jakimś cudem nie było przy nim Krisa, co zazwyczaj kończyło się ostrzejszą wymianą zdań. Channie często wyłapywał słowa w stylu "krasnal", "dziewczyna" i "spadaj" lub różne inne wariacje podobnych zwrotów. Szczerze mówiąc nie zaprzątał sobie tym głowy, bo miał wystarczająco dużo własnych problemów. Raz, że nie miał z kim wcinać swoich czekoladowych ciastek, co odbierało mu całą przyjemność z jedzenia, a dwa, że nikt nie śmiał się z jego żartów. Niby wiedział, że są zupełnie nie śmieszne, a wręcz suche, ale Baek zawsze się z nich śmiał...
   Kolejne dni wcale nie były lepsze. Chanyeol coraz dotkliwiej odczuwał skutki wyznania Baekhyuna. Czuł się jak skończony idiota, gdy widział smutnego przyjaciela. Baekkie był cieniem dawnego siebie i chyba to najbardziej bolało Channiego. Brakowało mu jego melodyjnego śmiechu, marudzenia i przede wszystkim tego, żeby przy nim był. Bez Baekhyuna wszystko wydawało się szare i ponure. Śnieg nieprzerwanie sypiący za oknami już nie cieszył, ciastka straciły smak... Chanyeol nawet nie miał ochoty na dyskotekę, która miała odbyć się za kilka dni tuż przed przerwą świąteczną. Wszystko powoli przestawało go cieszyć.
   W dniu imprezy ze smutkiem zauważył, że Baekhyun podąża z Junmyeonem w stronę ich domów. Nawet nie zaszczycili go spojrzeniem! Chanyeol poczuł niewytłumaczalne ukłucie bólu. Wciąż bał się tego, co czuje do niego Baekhyun, ale chyba bardziej doskwierało mu to, że tak się od siebie oddalili.
   Junmyeon był przy Baeku kiedy tylko mógł. Pocieszał go i mówił, że wszystko będzie dobrze - taką przynajmniej miał nadzieję. Teraz, gdy wracali razem, starał się nie poruszać tematu imprezy mimo, że czuł niewytłumaczalne podekscytowanie na myśl, że Yifan też tam będzie.
   Baekhyun jedynie skinął Junmyeonowi na pożegnanie i podążył w stronę swojego domu. Widział podekscytowanie malujące się na twarzy przyjaciela. Biedny Suho prawdopodobnie nawet nie wiedział dlaczego tak przeżywa nadchodzącą imprezę.
   Zupełnie odwrotnie czuł się Baekhyun. Miał genialny plan. Chciał włożyć wygodny dres i usiąść przed telewizorem z kubkiem gorącego kakao. Zero myśli o Chanyeolu, który prawdopodobnie zabierze ze sobą tą wywłokę. To będzie wieczór pod hasłem "Channie to głupek, nie warto o nim myśleć!".
   Po powrocie do domu plan Baeka uległ niewielkim modyfikacjom. Po prostu zamiast siedzenie przed telewizorem zdecydował się na lekturę jednej z nudnych książek z biblioteczki rodziców. Usilnie starał się nie myśleć o tym, że Luhan prawdopodobnie próbuje teraz zmusić Sehuna do włożenia jednej z tych kolorowych koszulek, które kupowali mu na urodziny. Kyungsoo pewnie siedział teraz z Kaiem i... w sumie Baek nie miał pojęcia co robią. Junmyeon zapewne nie mógł usiedzieć w miejscu i biegał po całym domu wkurzając się na bliźniaki, które lubiły go irytować, gdy wpadał w lekką histerię. Biedny, nie rozumiejący samego siebie Suho. Lay i Tao pewnie rzucali się śnieżkami w parku kompletnie olewając fakt, że powinni jakoś wyglądać na imprezie, a Chanyeol...
   Baekhyun gwałtownie potrząsnął głową. Miał nie myśleć o Chanyeolu, a on i tak wkradał się w jego myśli ponownie sprawiając ból i budząc nadzieję! Baek naiwnie karmił się tym, że przecież przyjaciel jeszcze nic nie powiedział, więc wszystko jest jeszcze możliwe.
   Głupek...
   - Baekkie kochanie, zejdź na dół, ktoś do ciebie! - z parteru dobiegł chłopaka krzyk mamy, więc niechętnie podniósł się z wygodnego łóżka, odstawił na szafkę kubek z niedopitym kakao i zszedł powoli po schodach. Pewnie Junmyeon przyszedł o coś spytać, albo coś. Nic ważnego.
   Z westchnieniem skierował się w stronę przedsionka, który oddzielał drzwi wejściowe od przedpokoju. Spojrzał przez ramię na mamę kierującą się na górę z koszem prania, a gdy wreszcie znalazł się twarzą w twarz ze swoim gościem, stanął jak wryty. Miał wrażenie, że serce na chwilę stanęło, a potem zaczęło pompować krew ze zdwojoną siłą. Rumieńce błyskawicznie wystąpiły na blade policzki Baekhyuna, a on sam miał ochotę uciec z powrotem na górę i najlepiej już nie wychodzić ze swojego pokoju.
   - Umm... Hej. - Baek spuścił wzrok na swoje stopy chcąc uniknąć patrzenia w te wielkie, ciemne oczy, bo to zdecydowanie go rozpraszało. Nie był jeszcze gotowy na rozmowę z Chanyeolem pomimo tego, że właściwie wszystko zaczęło się sypać przez jego durne słowa.
   - Baekkie, słuchaj. Ja wiem, że jestem skończonym kretynem i pewnie nie chcesz mnie widzieć na oczy, ale błagam posłuchaj mnie, dobrze? - Głęboki głos Chanyeola sprawiał, że Baekhyun czuł się w pewnym stopniu lepiej. Brakowało mu, bardzo mu brakowało, bliskości tego dziecinnego wielkoluda.
   Kiwnął niemrawo głową, by dać znać przyjacielowi, że go słucha. Nie był pewien, czy chce słuchać tego, co Channie miał do powiedzenia, ale lepiej już wiedzieć na czym stoją.
   Chanyeol odetchnął głęboko. Coś co za chwilę chciał powiedzieć prawdopodobnie nawet nie przeszłoby mu przez myśl niespełna tydzień temu, a teraz stał przy drzwiach frontowych Baeka i denerwował się jak nigdy. Bał się, ale to nie był tego samego rodzaju strach, co jeszcze kilka godzin temu. Teraz obawiał się reakcji przyjaciela.
   - Wiesz, że jestem beznadziejny w mówieniu, ale no... Baekkie zaskoczyłeś mnie wtedy, wiesz? Nie wiedziałem, w sumie nadal nie wiem co czuję. - Baekhyun zacisnął mocno powieki szykując się na najgorsze. Chciał zniknąć, zapaść się pod ziemię i już więcej nie wychodzić.  - Chciałbym spróbować. - wyrzucił z siebie na wydechu Chanyeol.
   - Wiedziałem. Wiedziałem, że wszystko zniszczę. Jestem kompletnym... - Baekhyun wyprostował się gwałtownie i wbił zszokowane spojrzenie w przyjaciela. Czy on się przesłyszał? - Czekaj... coś ty powiedział? - wydukał z dość niepewnym wyrazem twarzy.
   - Chciałbym spróbować. Być z tobą. - powtórzył niepewnie Chanyeol. - Jeśli nie chcesz to ja zrozumiem i...
   - Nie wierzę! - przerwał mu Baekhyun. Na jego twarz powoli wpełzał uśmiech, a w oczach na powrót pojawiały się psotne iskierki.
   - ... i pomyślałem sobie, że pewnie nie chcesz siedzieć sam w domu, kiedy w szkole jest impreza... Pójdziesz ze mną? - Chanyeol był zbyt zdeterminowany, by przejmować się wtrąceniami przyjaciela. A może chłopaka? Już sam nie wiedział.
   - O cholera, Channie tak! Tak, no jasne, że tak! - pisnął Baekhyun rzucając się w stronę wyższego chłopaka. Zatrzymał się jednak w pół kroku i posłał krytyczne spojrzenie swoim wytartym dresom. - Daj mi chwilę, tylko się przebiorę! - ruszył pędem ku schodom jednak zatrzymał się w połowie drogi na górę. - Napij się czegoś albo coś, a ja zaraz będę! - krzyknął jeszcze i zniknął w swojej sypialni. Nie wierzył we własne szczęście. Może i było to tandetne, ale w końcu chodziło o jego szczęście. Może jednak Junmyeon miał rację i trzeba było wyznać to już dawno?
   Baekhyun wyszczerzył się głupio do pary ciemnych rurek. Chyba będzie musiał wyściskać Suho i przeprosić, że wątpił w jego pomysły. Uradowany zdał sobie sprawę z tego, że okazja na podziękowanie nadarzy się naprawdę szybko, bo jednak idzie na imprezę. Z Chanyeolem. Ze swoim... chłopakiem...

   Świat jest piękny!

*~*~*~*

Nowi Followers, witam w moich skromnych progach! ^^ Cha Elanaye, Ava Lee i Kornelia Reducha, czujcie się jak u siebie i nie bójcie się komentować~ :P
Za korektę jak zwykle dziękuję kochanej Dubu :*
Mam nadzieję, że nie obrazicie się jeżeli odpowiem na komentarze przy najbliższej nadarzającej się okazji xD szkoła nagli, rozumiecie ;)
Dajcie znać, czy się podobało! ^^

XOXO

16 komentarzy:

  1. NIE WIEM, CO MAM POWIEDZIEĆ...
    WIESZ, ŻE DOPROWADZIŁAŚ MNIE DO PŁACZU?!
    Jak możesz, unni?>.< XD Najpierw w takich strasznie wielkich nerwach czekałam na ten rozdział, bo mi kurde nie chciałaś powiedzieć, co będzie dalej, a teraz... Boże, jak czytałam sam początek rozdziału, to naprawdę było mi przykro. Nie wiem czemu, ale łatwiej było mi się postawić na miejscu Baeka. Wiesz, że mam bujną wyobraźnię i dokładnie widziałam całą tą scenę przed domem Luhana, nie?;____; Po prostu coś strasznego... Znaczy nie to, jak to opisałaś, tylko samo zdarzenie oczywiście xD Ale wiesz co? W zasadzie ani trochę nie dziwię się Chanyeolowi. No bo kto byłby przygotowany na takie nagłe wyznanie? Potem jak Channie wrócił do domu Lulu, to myślałam, że im nie powie co się stało O.o Bo to tylko pożywka dla takiego trolla jak Chen>.< Pokazał swoją głupotę po raz kolejny xD I Kai też mistrz inteligentnych pytań. Kyungsoo pocieszyciel xD I Xiu taki poważny O.o No aż trudno uwierzyć. I Sehun, który musiał dorzucić coś wartościowego od siebie:P No i Suho, który w końcu zobaczył coś poza Krisem-.- Rozumiem, że go kocha (zrozumiałam prędzej niż sam zainteresowany XD), ale jednak cierpienia Baeka trudno było nie zauważyć-.- Co jeszcze... Potem jak Baekkie Channiego zlewał w szkole, to też w sumie było bardzo przykre, ale nie dziwię się. No i potem najważniejsze... Nie spodziewałam się, powiem ci...O.o Zaskoczyłaś mnie? Pewnie się cieszysz teraz xD Ale do rzeczy... Tutaj (jak już ci pisałam) rozkleiłam się całkowicie i zaczęłam ryczeć jak zjeb>.< Już drugi raz dzisiaj xD Channie, słońce moje, jestem taka dumna^^ Odważny jesteś^^ I widać, że zależy mu na Baekkiem, bo postarał się, pomyślał i udało mu się uratować przyjaźń<3 I Baek taki szczęśliwy*^* Czego chcieć więcej^^
    Dobra, na dzisiaj to tyle, bo mam jeszcze parę blogów do skomentowania, więc lecę dalej:P
    Weny, weny i jeszcze raz weny:*
    Hwaiting~!
    Pozdrawiam, Yuri<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa no wreście koleiny rozdział !!!!
    Jakie to wszystko słodziutkie , Channie i Baek o mamusiu Unii bosko !!!
    Kiedy byli na tym dworze myślałam ,że jak zawsze w happy end'zie będzie ,że Channie pocałuje Bekonka i będzie cudnie , a tu niespodzianka ,chodź trochę smutna a raczej okropna dla Baek'a ,że ten wielkolud nawet nie drgnął już nie mówiąc o pójściu za naszymbiedulkiem oooj nie nie , nie będzie cud miód malinka ,bo oczywiście Channie musiał stać jak jakaś skamielina , potem jak jakaś puszka żelaza przyjść do domu .... Dobrze ,że chociaż zaczął myśleć o tym wszystkim . NOM :) Później szkoła , zero chęci na ciastka , pochmurne miny i zachowanie chłopaków ... No po prostu gorzej tylko w piekle ... :P Tak mi się zrobiło ,smutno kiedy ukazałaś scenki szkolne biedne chłopaczki ...:( Ale przecież , że jak impreza zapasem tym coraz gorzej no prawie ,scenka kiedy masz Moster Cookie mówi Bekon'owi ,że chce on spróbować z nim być a potem te wkoczenie na Chanyeol'a i szczęście Beak'a , no po prostu kiedy to czytałam to tak wielkiego banana miałam na twarzy ,że o MATKO!! xD

    Podsumowując rozdział BOSKI , świetnie ,że ta parka się już zeszła i nie mogę się doczekać już balu ...Hehehe ciekawe co się tam stanie .
    No i okropnie się nie mogę doczekać akcji z Suho i Wu Yi Fan'em ... Unii powiedz ,że w następnym rozdziale będzie KrisHo no błagam ,bo ten parking jest dla mnie najbardziej interesujący i strasznie mnie ciekawość zżera :DD

    Więc Unii życzę dużo weny ,żeby na twoim biochemie dali trochę więcej luzu ,żebyś mogła trochę odsapnąć i odpocząć , no i dużo weny przy FA i TAOA

    XOXO Natasza

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie obrazimy, spokojnie. xd
    Strasznie wyczekiwałam tego parta, i w 100 % mogę stwierdzić że warto było. :)
    Yeol może i idiota, ale powoli do niego dociera że coś jest na rzeczy. No i końcówka rodem z prawdziwego romansu. <3 Baek kompletny nieogar w dresie schodzi bo myśli że Junmyeon coś chce a tu niespodzianka, książę z bajki zwany Chanyeol zjawia się ze skruchą, wyznaniem że chce spróbować i zaproszeniem na imprezkę.. I like it. :D W końcu BaekYeol się zeszli. :D xD
    I teraz znów zostaje wyczekiwanie kolejnego parta.. :P
    Weny. (;

    OdpowiedzUsuń
  4. Spk przezyjemy strasznie czekalam na ten rozdziak bd chcualam sie dowiedziec co tam channi sb wymysli ale jak widze to dobrze sie skaczylo a myslalam ze baek nie wybaczy channi tego a tu takie cos i jeszcze yeoli przyszedl i zaprosil na impre ale czy oni sa juz para no chyba tak bo chce aprobowa ale zajebiaszczo O.O D.O jest taki kochan Azawsze kazdwgo pocieszy tez chce takiego przyjaciela a nie czekaj mam juz:P
    LuHan jeszcze nie moze nacieszyc sie hunni ale jeszcze si nim nacieszy :D
    Ci zrobul chen ze xiumin sie obrazil :(( moze chodzi o to samo co z baeczkiem i yeoli cooooooo ale by bylo fajnie juz nie mogo aie doczeka co dalej powodzenia i weny:P♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Łiiiiiiiiiiiii!
    Chanyeol jest z Baekhyunem!
    Sweetaśnie x3

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy ty chcesz mnie zabić Maknae Star? Siedzę i zacieszam do monitora, jak jakiś psychopata razy dwa! oO Boże ile tu cukru wylałaś i dodałaś w sumie ciut soli na początku, ale omo, zatkało mnie no. xD To było takie mega urocze i pomijam fakt, że na początku miałam ochotę dać kopniaka w ten zgrabny tyłek Chanyeola.(W ogóle dlaczego mężczyźni maja takie zgrabne tyłki? Chyba ubolewam ad tym... ;.;) No to będzie zaskok na imprezie, jak nic, kiedy każdy zobaczy ich razem! ;D
    Hah ha, Bacon, jaki od razu żywszy się zrobił i radośniejszy po tym wyznaniu dryblasa. ^^ W sumie co mu się dziwić, skoro właśnie jego największa od roku miłość życia, zaproponowała mu bardzo świetny układ? Omo omo omo, dobrze, że miedzy nimi się ułożyło, bo aż mnie ściskało w środku, kiedy czytałam o tym, że nie rozmawiali przez te wyznanie Byuna przez dobre kilka dni. No to teraz Suho i YiFan muszą się wziąć za siebie i wziąć przykłąd z kolegów, haha. :P Tak w ogóle to co do Minsuka (jakoś nie umiem pisać przez ,,seok'' , a wiem, że ta forma też jest odpowiednia. XD) to mam małe podejrzenia dlaczego jest taki markotny i, że tak powiem hm... wredny? Dla Jongdae. ^^ Wyczuwam kolejną nieszczęśliwie zakochaną osobę i ubolewającą nad faktem, że jego przyjaciel ma, dziewczynę. :P Ten odcinek był genialny i aż mordka mi się non stop zaciesza z tego przewspaniałego powodu, jakim jest zejście się Chaneyeola z Baekhyunem. <3 W końcu, no! ^^ Aż mnie ciekawi, jakie masz plany na resztę, bo będę się upierać, jak nic nad tym, że Xiumin jest zakochany w Chenie! :P
    No, ale to wyjaśni się w kolejnych rozdziałach. ;)
    Pozdrawiam Cię i dziękuję tak poza tym za poprawienie mi humoru, tym ff. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Eheheh...
    Ma karę na kompa, ale specjalnie włamałam się na laptopa rodziców, by Ci skomentować ten rozdział. Cieszysz się? Bo ja tag ;D
    BaekYeol, którego nie dobór mam już od ponad tygodnia, a ty mi tutaj takie rzeczy piszesz, ze nagle moja miłość do tego paring wzrasta o miliony procent *.* . Mój boże.. jakie to było pienkne :'D Nie dziwię się wcale Baekowi, że unikał Chana, bo ja robiłabym serio to samo xD. W końcu taka nieodwzajemniona miłość boli najbardziej, a co dopiero, gdy zakochujesz się w swoim najlepszym przyjacielu.;____; Baek i próba przekonania samego siebie, że potrafi żyć bez tego przygłupa Chana - bezcenna xD. BEAKKIE, WSZYSCY WIEMY, ŻE BEZ NIEGO TO TY DŁUGO NIE POŻYJESZ ^^.
    No i oczywiście uczucia Chana. Jak to jest, że przyjaźń bywa silniejsza niż wszystko? A Channie wcale nie zraził się uczuciami Bacona. Mam wrażenie, że jest ich nawet ciekawy i ... to takie urocze że zgodził się z nim chodzić ;3. Radość Baekkiego, gdy Chen po niego przyszedł na imprezę ;3333
    No, a gdzie KrisHo? Rozumiem, że Suho musi się oswoić ze swoim gejostwem, ale... Powiem ci, że dzięki Tobie zaczęłam odczuwać ból związany z tym paringiem. Go jest o wiele za mało! Dlaczego Key musiał odwołać te projekty?! Dlaczego ja się pytam!!!?
    Mam nadzieję, że w następnym rozdziale będzie o nich więcej ;3
    No cóż - mnie się bardzo podobało i czekam na więęęęęcej :*
    HWAITING!
    ~ Ava Lee

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj niestety raczej bedzie krótko, bo francuski i matma mnie wołają. Chociaż pewnie skończy si ę na francuskim, bo matmy nie ogarniam bardziej niż francuskiego... w sumie nie wiem po co komu potęgi kiedy liczy się tylko to aby umieć liczyć pieniadzę. żyję z taką dewizą od 10 roku zycia xD
    Teraz do tematu :
    Miałam w tym rozdziale straszną huśtawkę emocjonalna... Najpierw niemal ryczałam z Baekhyunem i zamartwiałam z Chanyeolem.
    Serio się przestraszyłam, że Chan postanowi sobie odpuścić, kiedy od razu za nim nie pobiegł i go nie zatrzymał... Naprawdę się bałam, że to koniec T"T Niby wiem że to fluff, więc i tak wszystko się ułoży, jednak nie zniosłabym długo ich rozstania. [ o ile moge to tak nazwać ich potencjalne zakończenie przyjaźni ]
    Baek to istny histeryk. Tak od razu wszystko spisywac na straty.. to do niego podobne xD
    Ale odetchnęłam z ulga kiedy po tych kilku dniach Chanyeol postanowił do niego przyjść i porozmawiać, aż sie uśmiechałam jak głupia przy wybuchu szczęścia naszego bacona <3 No i pójda razem na bal~! Na którym jest też suho i kris... z czego moze wyjść coś naprawde interesujacego i az nie mogę się doczekać <3
    Życze weny i czasu na pisanie, bo ty tak jak ja, widze, że jesteś zawalona po uszy.
    Hwaiting~!

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha, omo a ja bałam się, że teraz zacznie się dramat, ale na szczęście Channie poszedł po rozum do głowy i Baekkie jest teraz taki szczęśliwy! Aww, jestem mega rozczulona tym rozdziałem *.* dobry początek dnia, może sama sie wezmę za pisanie czegoś, żeby nie marnować wolnego od zajęć dnia ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Booosze...Jak ja dawno nie dodawałam tu komentarza. Siwon jeszcze pokara.XD
    Ale wracając do rzeczy. Opowiadanie czytam od samego początku i za każdym razem z wielką niecierpliwością czekam na następny rozdział. Do tej pory czytałam na telefonie więc nie było okazji żeby skomentować. Teraz niestety mój telefon leży 4m pod wodą obok mojego domu, więc jestem zmuszona czytać na kompie. Choć nie, to dobrze, że muszę czytać na kompie, może zacznę wreszcie komentować.XD
    Strasznie mi się spodobał Kris z Suho. <3<3
    Ten rozdział był taki meggga jedwabisty. BakYeol.<3 No i w tle wyczuwam XiuChena.*-* Kolejny rozdział zapowiada się x10 lepiej.^^ No i po prostu awwwww.*w*
    Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
  11. Yee.^^ W końcu Channie przejrzał na oczy i postanowił spróbować z Baekiem. <3 No długa zajęło mu dojście do tego, ale nie jest źle.^^ Biedny Baekhyun musiał się nacierpieć, ale może los mu to wynagrodzi. Byle.^^ Słodki rozdział i miałam mega zaciesz czytając jak w końcu udało im się zejść. Jakby to było skomplikowane, normalnie. :P
    Dzięki za rozdzialik i czekam na dalsze losy grzecznych alboi mniej grzecznych aniolkow w FA, albo na panforożca.^^ Hwighting.^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam skomentować wczoraj. Nie skomentowałam. I teraz nie pamiętam co chciałam napisac ;-;
    BAEKYEOL ACH I ECH.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Chen, ty pierdoło jedna. Mogę ci kupić okulary byś patrzył więcej na świat? ;-;
    Jak mi się żal Baeka zrobiło. Podeszłabym do Chanyeola i mu normalnie w twarz przywaliła D: Chociaż ten i tak dużo histeryzował xD Całe szczęście, że ten głupek postanowił spróbować. Wszyscy wiemy, że pokocha Bekona całym serduszkiem ^^
    ChenMina by się trochę przydało, bo oprócz panów liderów głupków tylko oni nie są parą xD

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiedziałam że będą razem, nie mogło być inaczej ;) Rozdział jak zwykle spełnił moje oczekiwania i czekam na więcej tylko mało Krisa i Suho ale to zapewne nadrobisz w kolejnym rozdziale. Czekam z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na początku chciałabym bardzo bardzo bardzo przeprosić ze nie komentowałam poprzednich rozdziałów, ale miałam 'małe' problemy z laptopem, złośliwość rzeczy martwich.
    Ale wszystko pięknie ładnie nadrobiłam, przy okazji pochowałam moje feelsy.Znicz dla nich [*] nie wytrzymały kolejnych wspaniałych rozdziałów.
    A teraz przejdę do komentarza, który będzie pewnie beznadziejny bo jestem naprawdę kiepska w wyrażaniu swojej opini na temat czegoś.
    aidjsfbioasdbasidfvbsdifj Baekyeol nareszcie razem *tańczy dziki taniec szcześcia* chociaż na początku napędziłaś mi niezłego starcha!
    Myślałam że Chan go odrzuci a Baek pogrąży się w bezdennej rozpaczy. Dobrze że ten mój czarny scenariusz się nie spełnił.I poszli razem na świateczną dyskotekę idadbaokjsa
    Zżera mnie ciekawość czy coś może stanie się na tej imprezie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobra... powiedziałam, że nadrobię i nadrabiam ;p przepraszam, że nie komentowałam tak długo, ale mało czasu + mój leń i sama wiesz jak to u mnie jest >.<
    O poprzednich myślę, że to co miałam do powiedzenia to ci powiedziałam to się skupie tylko na tej części ;p
    Zabiję cię za to Maknae... >.< na początku ryczałam... mój biedny Baekkie ;c i Channie... zagubione małe dziecko... (uroczy jest nawet w takiej sytuacji *.*) chociaż miałam ochotę go kopnąć w tyłek i to tak porządnie, że nie poszedł za Baekhyunem no ale zrehabilitował się na końcu i YAY! mój kochany Baekyeol wreszcie razem! <3 haha ^^ szczerzyłam się jak głupia do ekranu jak czytałam ;p
    Chen idiota gada na Channiego, a sam jest ślepy i nie zauważa co sie z Xiu dzieje... pfff czemu faceci są takimi debilami? -,-
    Sehun <3 kocham go za szczerość hahaha rozwalił mnie po prostu ;p
    Suho... skarbie weź się ogarnij i wreszcie przyznaj, że coś więcej czujesz do Krisa i nie bój się tego nooo! >.< bo się do ciebie przejdę jak tak dalej będzie... Kris też by się mógł ogarnąć a nie tylko ciągle biednego Junmyeona drażni... ja rozumiem, że to mu sprawia frajdę ale no bez przesaaaaady >.<
    Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału i imprezy ^^ hihihi ^^ będzie się działo na pewno ;p
    Dobra starczy już mojego gadania haha ;p jeszcze raz weny <3
    Dubu ^^

    OdpowiedzUsuń