Fallen Angel V

"Odczucia Abbadona"



   Moc wypełnia całą powierzchnię ciała Krisa, gdy po raz kolejny skupia uwagę na płomieniach tlących się głęboko w jego wnętrzu. Przed oczami Nefila pojawiają się mroczki. Siła kumuluje się w klatce piersiowej sprawiając wrażenie, że zaraz rozsadzi ją od środka. Kris oddycha coraz ciężej. Zaciskając mocno szczęki stara się zapanować nad wszechogarniającym gorącem. Moc, jaka wypełnia jego ciało zdaje się wypalać całe jego istnienie. Niewyobrażalny ból spowodowany powstrzymywaniem swojej natury sprawia, że Nefil w agonii upada na kolana. Opiera cały swój ciężar na dłoniach i oddycha ciężko.
   Z jego ciała zaczynają sypać się iskry i już wie, że po raz kolejny zawiedzie swojego Mentora. Wie, że prawdopodobnie jest jednym z najgorszych Wybranych w historii. Nawet nie potrafi opanować własnej mocy.
   Z gardła Krisa wydobywa się mrożący krew w żyłach krzyk udręki w momencie, gdy jego ciało eksploduje żywym ogniem. Znaki Nefilim jarzą się burgundowym blaskiem. Czerwone płomienie zachłannie liżą ruiny starego romańskiego klasztoru. Ogień odbija się w czarnych tęczówkach Mentora sprawiając, że Archanioł wygląda na jeszcze bardziej bezwzględnego niż zwykle. Płomienie nie dotykają jego ciała jakby bojąc się jego siły. Wrzask bólu Nefila przemienia się w cichy jęk, gdy wreszcie cała nagromadzona Moc znajduje ujście w wybuchu.
   Po twarzy Krisa spływa pot, a jego całe ciało drży. Jest wyczerpany i bezradny. Nie potrafi zapanować nad swoim żywiołem, ale nie to jest najgorsze. Boi się podnieść wzrok. Boi się, że znów natrafi na stalowe spojrzenie niemal czarnych oczu. Tak bardzo chce pokazać, że jest wart czegokolwiek. Pragnie, by to spojrzenie choć trochę zmiękło. Pragnie widzieć na twarzy Archanioła dumę i zadowolenie. Jednak wszystko czego może doświadczyć to jedynie chłód i obojętność Mentora.
   - Jeszcze raz. - głos nieznoszący sprzeciwu dociera do uszu wyczerpanego Nefila. Sfrustrowany uderza pięścią w podłoże, a z jego gardła wydobywa się niskie warczenie. Nie może uwierzyć, że ktoś o wyglądzie i statusie Anioła, nawet Archanioła, może być tak bezwzględny.
   Kris czuje się spętany, zdominowany... OGRANICZONY. Dzikość powiązana z jego żywiołem, tkwiąca gdzieś głęboko w sercu, powoli budzi się do życia. Nefil chce się zbuntować jednak boi się. Wie jakie mogą być tego konsekwencje, bo nie raz dane mu było poczuć na własnej skórze gniew Azraela.
   - Suho, jestem wyczerpany... daj mi odpocząć... - jęczy żałośnie. Próbuje podnieść się do pionu jednak nie jest w stanie. Niedbałym ruchem odgarnia z czoła mokre włosy, gdy wreszcie decyduje się usiąść na  chłodnym podłożu. Zgina nogi w kolanach i opiera na nich łokcie, ukrywając w dłoniach zmęczoną twarz.
   Zamiast odpowiedzi słyszy ciche prychnięcie i już po chwili wie, że jego Anioł się zbliża. Czuje to tak, jak wyczuwa ogień. Gorąco bijące od ciała jego Mentora jest coraz przyjemniejsze. Dla Krisa wysoka temperatura zawsze była czymś, co dodawało mu siły. Jednak żar bijący od ciała Suho niesie ze sobą dzikie pragnienie i niepokój.
   Bo przecież uczucie między Nefilem a Archaniołem nie ma prawa istnieć.
   Kris doskonale zna prawa rządzące tym światem. Zresztą, Suho jest nieczułą, zimną i bezwzględną istotą i Nefil dobrze o tym wie. Zdaje sobie sprawę, że jest nikim dla Archanioła, że Mentor traktuje go przedmiotowo. To jednak nie zmusza go do zaprzestania gloryfikacji Anioła. Nie ma nawet znaczenia to, że Taemin upadł za sprawą swojego brata. W sumie Upadły jest ostatnią osobą o jakiej myśli Kris będąc blisko Azraela.
   - Słaby, nic niewarty Nefil. - Suho przykłada dłoń do nagiej klatki piersiowej Krisa i popycha go na kamienną posadzkę starego klasztoru, w którym się znajdują. Plecy Nefila boleśnie uderzają o chłodne podłoże raniące delikatną skórę. Twarz Krisa wykrzywia się w grymasie bólu. Nie chce okazywać słabości przed swoim Mentorem, jednak jest tak wyczerpany, że nawet nad sobą nie panuje. Balansuje na granicy świadomości. Co i raz ciemnieje mu przed oczami, a obraz stojącego nad nim Archanioła rozmywa się lekko.
   - S-suho, błagam... cię... li-litości! - Kris z trudem wymawia kolejne słowa. Walczy z samym sobą by nie zemdleć. Zawiódłby w ten sposób Mentora. Po raz kolejny. Wie, że Suho i tak patrzy na niego jak na robaka, ale to nie zmienia faktu, że chce, by kiedyś był z niego dumny. By docenił go jako istotę równą sobie. Tylko, że Archanioły zawsze będą wyżej w hierarchii. Od wszystkiego.
   - Jesteś żałosny. Spójrz na siebie! Nie potrafisz zapanować nad własnym dziedzictwem. Poddajesz się. Pozwalasz twojemu ciału zwyciężyć. Żałosna karykatura Wybranego. - Suho nie zaszczyca Nefila nawet jednym spojrzeniem. Gardzi nim.
   - S-suho... wy-wybacz... mi... - Kris oddycha płytko, z trudem. Pot spływa strumieniami po jego lekko opalonej twarzy. Blond włosy ma potargane i posklejane. Mimo wyczerpania próbuje się podnieść, co kończy się upadkiem na twardą posadzkę i ponownym poranieniem nagich pleców. Coraz trudniej jest mu wytrwać w świadomości.
   - Nie kompromituj się. - warczy Azrael. Nie może znieść widoku wymęczonego Krisa. Jest wściekły, że musi stykać się z czymś, co jest kompletnie niegodne żadnego z Archaniołów. Zaciska pięści i oddycha ciężko przez nos. Chce się uspokoić, bo wie, że jeden zły ruch i cały genialny plan legnie w gruzach.
   - Suho...
   - ZAMKNIJ SIĘ! - Suho z furią unosi rękę nad głowę. Ogień błyskawicznie formuje się na jego dłoni. Jeden ruch i Nefil pożegna się ze swoją karierą Wybrańca. Może Archanioł nie zdoła go zabić, ale przynajmniej poważnie uszkodzić. Taka mała nauczka.
   - Azraelu. - Cichy, opanowany głos Beliara odwraca uwagę Anioła. Wrzask furii towarzyszy wybuchowi ognia. Ku szczęściu Krisa cała moc kierowana jest w stronę stojącego spokojnie Onew. Suho może i jest w stanie skrzywdzić swojego podwładnego, jednak w tej chwili nie to jest jego celem. Dlatego też Onew ma możliwość ucieczki przed ogniem Anioła Śmierci.
   Suho oddycha ciężko. Widać, że jest wściekły. Jęk Krisa sprawia, że przestaje się kontrolować. Błyskawicznie siada okrakiem na umięśnionym brzuchu Nefila i bez zastanowienia uderza go pięścią w twarz. Z rozciętej wargi Krisa zaczyna płynąć krew, co sprawia, że Archanioł uśmiecha się drapieżnie.
   Klatka piersiowa Nefila promieniuje ciepłem. Azraela ogarnia niezdrowe uczucie przyjemności, gdy widzi zaciśnięte w bólu powieki i spływającą po brodzie gorącą krew Krisa. Agonalny jęk Wybranego wprawia całe ciało Anioła w delikatne drgawki. Powoli schyla się i zwinnym językiem zlizuje strużkę słodkiej krwi. Ból i krzywda Nefila wprawia go w stan podobny do ekstazy.
   Niechętnie odrywa się od wargi skatowanego Krisa po czym z niesmakiem patrzy na skuloną na posadzce bezbronną postać. Że też musi kalać swoje ciało kimś takim.
   Z jego twarzy znikają wszelkie emocje, gdy kopie Nefila w nagi brzuch. Kris nie jest w stanie wydusić z siebie nawet najmniejszego jęku protestu. Mdleje.
   Zniesmaczony Suho wyciera dłonie o materiał czarnych spodni po czym kieruje się w stronę cierpliwie czekającego Onew. Zauważa granatową poświatę bijącą od ciała swojego podwładnego. Wie, że to oznacza iż Beliar jest niezwykle spokojny. Jak zawsze zresztą. Niewiele sytuacji jest w stanie wyprowadzić Onew z równowagi. W przeciwieństwie do Suho.
   - Działaj. - warczy Azrael. On sam nie może zająć się dalszą częścią planu. Wszystko, co mógł zrobić samodzielnie, zostało wykonane. Począwszy od pierwszego ukazania się Krisowi, po chwilę obecną. Odizolowanie przyjaciela Abbadona jest jednym z ważniejszych punktów planu. Azrael wie, że wszystko jest od tej chwili w rękach Onew.
   - Jesteś pewien Azraelu? Wiesz, że jeśli zepchniesz Abbadona w najdalsze czeluści, odwrotu nie będzie. Pradawne Anioły Apokalipsy zostaną rozdzielone na wieczność. - Onew patrzy prosto w przejęte furią oczy Suho. Wie, że i tak będzie musiał wykonać swoje zadanie. Mimo wszystko musi uświadomić Azraela. Jego wybór może być znamienny dla całego świata.
   - Nie denerwuj mnie tylko ruszaj. Nie chcę słuchać twojego nic nieznaczącego gadania. Masz zadanie, więc wykonaj je jak najlepiej, a sowicie cię nagrodzę. - Suho odsyła Beliara z pozoru niedbałym ruchem dłoni, jednak w jego oczach czai się groźba. Onew nie ma wyjścia. Kłania się przykładając dłoń do serca i już po chwili wzbija się w powietrze.
   Księżyc jeszcze przez chwilę oświetla sylwetkę Anioła, po czym Suho traci go z pola widzenia. Uśmiecha się przebiegle. Czuje ekscytację na myśl o rychłym zniszczeniu brata. Zna go na wylot. Wie, jakie ma słabe punkty i to właśnie daje mu przewagę.
   Już niedługo będzie jedynym pełnoprawnym Aniołem Apokalipsy, Aniołem Śmierci. Już niedługo...

***

   Taemin oddycha ciężko jak po długim biegu. Jego oczy są przymknięte, a ciało pokryte potem. Upaja się dymem Diabelskiego Ziela, które Jonghyun dorzucił do kominka zaraz po tym jak Upadły duszkiem opróżnił kielich czarnego płynu. Kielich krwi demona, która teraz krąży w żyłach Taemina ożywiając na nowo wszystkie uśpione komórki nerwowe, stoi teraz nietknięty na czarnej komodzie.
   Jonghyun powoli podnosi się z łoża, co pozwala, do tej pory przygniecionemu przez masywne ciało demona, Taeminowi podnieść się do pozycji siedzącej. Wciąż jeszcze otacza go mgiełka niedawno przeżytej przyjemności. Jest otumaniony, jak zawsze zresztą, mnogością przeżyć cielesnych. Zaciąga się głęboko dymem chcąc jak najdłużej zatrzymać w sobie moc krwi demona. Byle tylko mógł czuć.
   Z ociąganiem podnosi się z wygodnego łoża przy okazji rozkoszując się dotykiem satyny na nagiej skórze. Chłodna podłoga pod jego bosymi stopami wywołuje delikatne drgawki rozkoszy. Szorstki materiał czarnych spodni delikatnie drażni wrażliwą skórę ud.
   Taemin wreszcie opuszcza pomieszczenie pełne dymu z Diabelskiego Ziela. Idzie wąskim korytarzem rozkoszując się chłodem podłogi pod nagimi stopami. Po drodze narzuca na siebie luźną koszulkę. Kibum, z którym mija się w korytarzu, rzuca mu nieprzyjemne spojrzenie. Inkub najchętniej wyssałby z upadłego całą energię jednak wie, że to bezpowrotnie zniszczyłoby jego kontrakt z Jonghyunem. Czuje niewytłumaczalną więź z demonem i łaknie jego towarzystwa zupełnie jak Taemin krwi i dotyku.
   Upadły nie komentuje uderzenia w bark zaserwowanego przez Inkuba. Jest mu wręcz wdzięczny, bo po raz kolejny czuje cokolwiek. Zaciska powieki chcąc jak najdłużej nacieszyć się tym błogim doznaniem. Wszystko, co tylko oddziałuje na z reguły uśpiony zmysł dotyku jest niemalże błogosławieństwem.
   Taemin opiera się o ciężkie drzwi i już po chwili wydostaje się na główny korytarz. Widzi mnóstwo ludzi. Dziwki, dilerzy, alkoholicy, ćpuny... margines społeczeństwa, w który jego pobratymcy zostali zepchnięci. Wcześniej uważał to za upokarzające, aż uświadomił sobie, że sam jest kimś w rodzaju narkomana. Łaknie możliwości odczuwania cielesnego i jest w stanie zapłacić za to niemal każdą cenę. Zupełnie jak narkoman na głodzie zrobi wszystko byleby tylko dostać kolejną działkę towaru. W takim wypadku moralność zmienia się diametralnie.
   Opiera się o zimną, chropowatą ścianę korytarza. Dokładnie czuje każdą, nawet najmniejszą wypukłość. Przygryza mocno dolną wargę, a po jego ciele roznosi się cudowne uczucie bólu. Nie jest w stanie rozdzielić odczuć dobrych od złych. Dla Taemina zarówno ból jak i przyjemność w sferze fizycznej są identyczne. Nie rozdziela ich. W jego przypadku oba z tych aspektów cielesności niosą ze sobą jedynie błogą świadomość własnego ciała.
   Dzięki Jonghyunowi raz na miesiąc może wreszcie poczuć cokolwiek! To jak zdobycie działki mocnego narkotyku. Taemin może poczuć wszystko, od zawirowań powietrza spowodowanych przejściem nieznajomej osoby, po rozkosz jaką jego ciału niesie z sobą seks czy ból. Aż do chwili gdy narkotyk przestaje działać i zostaje jedynie niedosyt przeradzający się w głód.
   Taemin unosi zamglone spojrzenie na zbliżającą się w jego stronę postać. Na jego usta wkrada się delikatny uśmiech, gdy brunet zatrzymuje się tuż przed nim. Dawno się nie widzieli, bo Nefil miał kilka spraw do załatwienia. W końcu nie tak dawno odbyła się ceremonia Przebudzenia i brunet musiał uczestniczyć w spotkaniach Rady.
   Kąciki pełnych ust Nefila wędrują ku górze. Dłonie układa na biodrach Taemina przyciągając go nieco bliżej siebie. Uwielbia widzieć zachwyt na twarzy Upadłego. To dzięki niemu kocha każdą z kolei pełnię. Pomimo iż Taemin nie może na co dzień reagować na jego dotyk, Nefil wcale nie narzeka. Nikt nie jest w stanie dać mu tego, co Upadły podczas każdej pełni.
   - Kai... - przeciągły jęk wydostaje się z ust Taemina, gdy Nefil zasysa się pełnymi ustami na wrażliwej skórze szyi. Dłonie Kaia czule gładzą smukłe boki Upadłego.
   Delikatne drżenie ciała Taemina utwierdza Nefila w przekonaniu, że jego ukochany dopiero co wyszedł od demona. Doskonale wie co dzieje się za masywnymi drzwiami z klamką w kształcie głowy kozła. Upadły nic przed nim nie ukrywa. Kai to rozumie. Gdyby tylko mógł poiłby Tae własną krwią. Niestety może mu pomóc jedynie dobrowolnie oddana krew Aniołów lub Demonów.
   Taemin przyciąga do siebie Kaia, by złączyć ich usta. Gwałtowne zetknięcie warg sprawia, że jego ciało szaleje z rozkoszy. Bliskość Nefila wywołuje w nim falę różnorakich odczuć. Powoli traci kontakt z otaczającym go światem.
   To dzięki Kaiowi podniósł się po stracie Minho. Nefil pojawił się w jego życiu w momencie, gdy Taemin był bliski kompletnemu oddaniu się w macki Mroku. Uratował go przed ostatecznym upadkiem. Wdzięczność przerodziła się w uczucie i tak już zostało.
   Jęk Taemina wypełnia przestrzeń pomiędzy ich ciągle spotykającymi się ustami. Dłonie Upadłego wędrują poprzez nagą klatkę piersiową w górę, aż na ramiona, gdzie zaciskają się na opalonej, karmelowej skórze. Czasem wydaje mu się, że obaj kontrastują ze sobą tak jak ich różnorodne odcienie skóry. Są zupełnie inni, a jednak coś sprawia, że tworzą całość.
   Usta Kaia przenoszą się ze słodkich warg Taemina wprost na jego linię żuchwy, by po chwili zawędrować na płatek ucha. Delikatnie przygryza skórę wiedząc, że odczucie i tak zostanie zwielokrotnione przez pobudzony układ nerwowy Taemina.
   Ponownie zasysa się na bladej szyi Upadłego sprawiając, że Tae odchyla głowę w akcie niemej ekstazy. Spuchnięte usta formują się w kształt litery O. Upadły wodzi zamglonym wzrokiem po suficie chcąc znaleźć coś co pomoże mu przetrwać lawinę odczuć. Kai jest jak jeden z narkotyków, substytut tego najmocniejszego.
   Wzrok Taemina zatrzymuje się na mężczyźnie nonszalancko opartym o przeciwległą ścianę. Wąskie oczy mężczyzny wpatrują się w jego sylwetkę badawczo, a na ustach błądzi chytry uśmieszek. Ręce nieznajomego są zaplecione na szerokiej piersi. Cała jego postawa jest jakby wyzywająca.
   Taemin zauważa niepokojące granatowe refleksy w ciemnych tęczówkach mężczyzny. Nie jest w stanie myśleć jasno przez usta i dłonie Kaia. Ma wrażenie, że gdzieś już widział tajemniczego nieznajomego. Nie potrafi sobie jednak przypomnieć gdzie i w jakich okolicznościach.
   Dłonie Kaia powoli wkradają się pod luźną koszulkę Taemina. Wędrują w górę wzdłuż nerek aż natrafiają na zgrubienia. Nefil delikatnie wodzi opuszkiem palca po owych bliznach co sprawia, że Taemin kompletnie traci kontakt z rzeczywistością. Tonie w morzu własnych odczuć i pragnień, a wśród nich błądzi wspomnienie wąskich, tajemniczych oczu, w których tańczą granatowe refleksy.

*~*~*~*

 Serdecznie witam nowych obserwatorów! ^^ Tomoko-chan, witness. (naprawił Ci się blogger? ^^) rozgośćcie się <3
Za betowanie dziękuję jak zwykle Dubu <3
Chyba nie mam nic mądrego do powiedzenia, więc po prostu odpowiadam na komentarze. Jeśli czegoś nie załapiecie, pytajcie ;)
Dubu ^^: Ja też nie bardzo pamiętam... hahaha Bo love BaekYeola to tru laf :P
Yuri: Ha! Poruszyłam niewzruszoną Yuri~~ :D BaekYeol są martwi, bo nie przeszli Przebudzenia *serious* hahaha Nie pamiętam o co mi chodziło z tym Suho O.o Wiem o czym mówisz... coś w stylu: "Generalnie Unni spadaj pisać fluffy" hahah sama mam takie samo wrażenie :P
i_want_youu: Mam nadzieję, że się ucieszysz, bo oto wkraczamy w rejony, gdzie Kris jakby znika ^^ albo inaczej... zanika, bo zniknąć całkowicie to nie zniknie hehe No i obawiam się, że opowiadanie nie stanie się nagle słodkie i urocze, bo cóż... jak już się biorę za angsta to jest to angst w pełnym tego słowa znaczeniu :( Cokolwiek to znaczy haha Szkoda, że nie lubisz czytać o EXO, bo cóż... właśnie tam jest fluffowo i bezproblemowo, no ale ja to w pełni rozumiem, bo np nie lubię czytać o Big Bang :P
Datenshi189: Och... jak można nie lubić Krisa... zasadniczo w tym opo z realnego faceta ma zaczerpnięty jedynie wygląd... jak każdy z tych bohaterów. Zero nawiązań do rzeczywistości hahah no bo kto widział Suho sadyste i Krisa pantofla? u-uh~ No ba! Się jest kurde Nefilem to się wie, jak wygląda przebudzenie hahahha Masz rację, moja wyobraźnia nie ma granic... czasem się jej boję xD Ja? Sadystka? Gdzieee tam~~ :P Ty też kończysz w momentach pełnych napięcia, więc nie narzekaj :P Sama wiesz, jak to działa na czytelnika ;]
Kim Mikum: Kris chciał splunąć na Kibuma, bo Key jest Inkubem ;) Nie wiem czy zaglądałaś do słowniczka, ale tam jest wytłumaczenie (Inkuby lubią wysysać energię Nefilim) ^^
Marta K: "Święta z SHINee" było moim pierwszym opowiadaniem o SHINee - wcześniej było opo o Kuroshitsuji, ale to nie ważne xD W każdym razie cieszę się, że moje umiejętności pisarskie tak się poprawiły ^^ W końcu do tego dążę :D Przyjemność sprawia mi pisanie o wszystkim, ale masz rację, uwielbiam takie klimaty ^^ Kris chciał splunąć na Kibuma, bo Key jest Inkubem ;) Nie wiem czy zaglądałaś do słowniczka, ale tam jest wytłumaczenie (Inkuby lubią wysysać energię Nefilim) ^^ Czytałam serię o Zoey~~ Swego czasu była jedną z moich ulubionych zaraz po Darach Anioła :D Pytasz dlaczego uśmierciłam Baekyeola? Dla dramatu hahahaha Weź nic nie mów o miłości, bo ona istnieje tylko na papierze xD Obyś jak najczęściej zostawiała tak długie komentarze <3 hahaha
Taeyeon: Czuję się winna za Twój brak słów kkk~~~
saviano: Dziękuję~~~<3
Levi: Jestem pewna, że inni też wpadliby na opo jak to :P Cieszę się, że dobrze się to czyta~ ^^ Możesz mówić Unni ;) hahaha
nawiedzona: Nie martw się późniejszym komentarzem Unni ;) Doskonale wiem, co czujesz haha Ja tam uważam, że mimo wszystko warto było pójść na Miasto Kości do kina ;) Chociażby dla zobaczenia Magnusa *.*Ale masz rację, Alec powinien wyglądać inaczej. BaekYeol zbudował mi dramatyzm... :P Moje opo to mieszanka książek typu Dary Anioła z moim wyobrażeniami, więc nie mylisz się pisząc, że mają podobną tematykę ;) Tak, ten Inkub z wcześniejszych partów to Key ;) Znaki Nefilim to coś jak runy z Darów Anioła tyle, że na stałe ^^ Yup, facet z kąta to Dubu. Proszę, nie patrz na to opo w kategoriach romansu (szczególnie w przypadku JongKey), bo to angst, a jeśli ja piszę angst to... to jest naprawdę ponure...

Ardnaskela P.: Dziękuję Ci ^^ Bardzo się cieszę, że zostawiasz po sobie te kilka słów oceny <3 ^^

Dajcie znać, czy się podobało! <3

XOXO

6 komentarzy:

  1. Będę pierwsza! Będę pierwsza! ^^ Matko po dłuższej przerwie ty wracasz z FA a ja komentuje haha (TAOA też nadrobię.. ;p)
    Na początek... KRIS SIĘ BOI SUHO A DO TEGO ZOSTAŁ PRZEZ NIEGO ZDOMINOWANY?! ;oooo ja się pytam JAK?! >.< dobrze wiesz, że tego nie widzę za cholerę, chociaż zaczynam się przekonywać ;p Suho tutaj mnie przeraża... jak można być aniołem, a przy tym tak nieczułą, bezwzględną i zawistną istotą.... nie pojmuje tego (tak, wiem tłumaczyłaś mi ale i tak mój biedny mózg tego nie ogarnia >.<). Mam nadzieję, że Suho choć trochę odpuści Krisowi... mój biedny, kochany Yifanek... ;c on tylko chce, żeby Azrael go trochę docenił... :(
    Druga sprawa... JEST KAI <3 kocham za to FA jeszcze bardziej hahaha ^^ taki kochany~ ^^ pomógł Tae w potrzebie, trzymajmy się tego, że zupełnie bezinteresownie i naprawdę się kochają :D
    Czekam na rozwinięcie akcji z Onew, bo wtedy dopiero się będzie działo ^^
    Weny Maknae na FA i TAOA ^^
    Całuski ;*
    Twoja Dubu ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle wygrać ~
    Tak sobie oglądam Resident Evil i się potwornie nudzę i patrzę, a ty dodajesz FA - już nie wspomnę o tym, że był Kai! Mała cząstka TaeKai, a tak cieszy ;p
    Biedny Kris ;-; Suho tak baaaaaaaardzo mnie tutaj wnerwia, no ... Ale to dobrze, chociaż całą sobą jestem za Abbadonem i nie mam czegoś w stylu "lubię tego i tego". lubię abbadona i koniec kropka ;p
    Okej, mój komentarz nie jest zbyt rozgarnięty, ale to pewnie przez oglądanie "niby-zombie" które w ogóle nie są straszne.
    Tyle przegrać...
    Unni, Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście że się podobało! ^^
    Wąskie oczy, granatowe refleksy? Hmm, czy tylko mi się wydają, iż ową osobą jest Onew, jak i tą podczas tego przebudzenia? ;o Kiedy czytałam na początku te opowiadanie, nie byłam aż taka zagłębioną w członków EXO i nie bardzo kojarzyłam nawet Suho. A teraz, aż mi dziwnie wyobrazić go sobie w postaci tego zuchwałego i chyba w pewnym sensie aroganckiego anioła, kiedy wiem miej więcej, jaki on jest w prawdziwym życiu opiekuńczym i wspaniałym człowiekiem. oO Chociaż nie powiem, mam takie malusie wizje jego osoby. Kruczoczarne włosy, zacięty wyraz twarzy, i na pewno ciemne cienie podkreślając jego czarne oczy, coś jakby malował je kredką do oczu.
    Czyżby te bezlitosne zachowanie Suho w stosunku do Krisa miało jako takie nawiązanie bardziej do tego iż to przyjaciel Taemina niż Kris nie może zapanować odpowiednio nad mocą? W ogóle to chyba wychodzi na to, że Suho planuje ich rozdzielić, aby ułatwić sobie plan zniszczenia braciszka. Nie dobrze... Serio, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, iż Kris odczuwa pewien respekt do Azraela.
    Tak czytałam o tych Inkubach i tak dalej, ale chyba będę musiała zrobić sobie małe przypomnienie, bo moja pamięć mimo iż dobra, to krótka jest. ;/ Uwielbiam to po prostu...
    Yay, fajnie, że jest Kai. ^^ No i ta końcówka była bardzo ciekawa. keke :P W ogóle nie planujesz może ukazania nam małej scenki podczas orgi Tae i Jonga? ^^ To musi być bardzo ciekawe, kiedy Taemin przez chwile nic nie czuje, a potem Bam, wnet się nie rozpływa z rozkoszy przez dotyk demona. :D Serio, on wyglądu tu jak jakiś narkoman. :P No ,ale co się dziwić, skoro jest taki spragniony odczuć, których nie może mieć, a jedynym wyjściem jest wypicie krwi demona lub anioła. Trochę przesrane ma z tym, nie powiem. ;P
    Aj,nie lubią się z Key, no cóż, co się dziwić w sumie... kurczaki, aż mi wstyd, że zapomniałam po co Kibum chodzi tam do Jonghyuna. Czy czasem nie chodziło o to, że go uratował Jong czy coś...? ;.; O i widzisz co ta moja pamięć robi?! To naprawdę jest irytujące, a zwłaszcza podczas nauki... Tak w ogóle to powinnam siedzieć i zakuwać słówka z angola i opisywać obrazki, no ale... wolałam zrobić sobie mała przerwę i to teraz przeczytać, a nie wieczorem chociażby. :*
    Ej, zajrzał do słowniczka co do Key i już trochę chyba mi się przypomina czemu się nie lubią, z tego co rozumiem to Key jest Inkubem, który kroczy mroczną ścieżką. Taemin również mógłby się stać inkubem, jednak to sienie wydarzyło dzięki Jonginowi, prawda? I po prostu, jako upadły chodzi do demona i oddaje mu się w zamian za krew, dzięki której może czuć. Key zaś robi to dla spożycia energii, tylko nie pamiętam czy pomiędzy nimi jest jakiś kontrakt, jednak zapewne tak... Ta, myślę, że chyba dobrze mi się przypomniało...chyba xd
    No cóż, weny i chęci do pisania, bo przy takich pochmurnych pogodach wiem sama po sobie, że ten melancholijny nastrój przez tą jesienna pogodę bierze górę. ;/ No i powodzenia w nauce, bo pewnie was dręczą nieźle... :P W ogóle to ile ty masz lat? 18-19? Chyba, kiedyś pisałaś do której klasy teraz poszłaś, jednak nie mogę sobie przypomnieć, a jestem zbyt leniwa, aby wyszukać tego posta. xD
    Pozdrawiam cieplutko!<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Patrze na komentarz u góry i sie zastanawiam czemu ja tyle nie umiem napisać :O
    Ja tylko powiem tyle, ze tak bardzo wyobraziłam sobie wizję TAKIEGO Krisa i TAKIEGO Su(c)hego, ze az sie poryczałam~. Saviano jesteś zbyt emocjonalna hjuefihiouhiudf.
    A ja czekam na TAOA i weny, której ja nie mam no pozdro ;-;
    xoxo:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Huh... Wiesz, trochę już się wybiłam z rytmu FA, ale mimo wszystko fajnie się czytało. Prawie zero dialogów, dużo opisów, a ja lubię takie rzeczy czytać^^ Kris taki...O.o I SUHO TAKI O.O Nie pasuje mi... Junmyeon mi nie pasuje na takiego chama...;_____; Zawsze będę go widziała jako ummę albo zniewieściałego chłopaczka:P I nic tego nie zmieni>< Taemin i Kai...*^* Fajnie mi sie ten fragment czytało, muszę ci powiedzieć xD
    Ty wiesz, że ja też już nie pamiętam, o co chodziło z Suho?O.o I tak, poruszyła mnie śmierć BaekYeola i dobrze mi z tym!xD Udało ci się mnie wzruszyć, cieszysz się?:P I trochę mam na myśli:"Unni idź spadaj pisać fluffy", ale to tylko dlatego, że świetnie ci wychodzą^^ I na pewno lepiej ci się je pisze:P
    Trochę krótku ten komentarz, ale mam nadzieję, że liczy się to, iż cokolwiek napisałam. Chociaż to pewnie przez to, że łeb mnie boli jak nie wiem co u jestem niewyspana>.<
    Ale do rzeczy. Życzę ci weny, chęci i czasu na pisanie*oczywiście ma na myśli przede wszystkim TAOA* <3
    Hwaiting~!
    Pozdrawiam, Yuri^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiedziałam, że napiszesz KrisHo (ciekawe skąd:P), ale mimo wszystko byłam zaskoczona czytając o zauroczeniu Krisa... Nie lubię go, ale trochę mi go żal. Tak beznadziejnie się zakochać. Co prawda uwielbiam takiego władczego i jednym słowem złego Suho, ale kandydatem na partnera, jak na razie jest marnym. Wierzę, że Kris trochę go odmieni, albo przynajmniej zmieni się stosunek Suho do swojego ucznia. Nauczyciel z niego też jest marny, ale co tam. Ważne, że ma masakrycznie wciągający charakter i aż mnie zdziera ciekawość, co do jego przyszłych ruchów. Ciekawe w jaki sposób chce on sprzątnąć Taemina.^^ Wiem, że rajcują mnie dziwne rzeczy, ale siebie już dawno przestałam rozumieć. Niech się chłopak wyżyje na Krisie, Onew i Taemine, to będzie miał w końcu coś z jego nudnego, anielskiego życia. Rozrywka jest ważna, więc nie ma co jej ograniczać.^^
    Do tego "związek" JongTae... Pełny namiętności i uzależnienia.^^ Do tego dochodzi ból jaki odczuwa Kai i mamy świetny trójkącik. "Związek" z konieczności kontra prawdziwa miłość, która nie jest w stanie zaspokoić cieleśnie jednej strony. Swoją drogą Jongi wydaje się być lepszym "człowiekiem" i nauczycielem niż Suho, pomimo że to on szczyci się mianem diabła. Osobiście uwielbiam takie przedstawienie aniołów. Wszędzie czyta się o ich idealności, a przecież jedynym wspaniałym aniołkiem jest Taemin, a na chmurkach (przynajmniej w teorii) nie mieszka.
    Jeszcze takie krótkie nawiązanie do mojego ukochanego JongKey. W końcu nie byłabym sobą, gdybym tak pominęła ich (krótki) wątek. Niby ich ukłąd jest oczywisty i nie ma się czego u nich doszukiwać, ale ja zawsze muszę się porwać z motyką na słońce. Cieszyłam się z jednostronnej miłości Key.^^ Pewnie chce on po prostu mieć swego demona na własność z czystej żądzy, ale ja tam widzę pierwiastek niespełnionego uczucia.^^
    Pozdrawiam i życzę weny na więcej takich rozdziałów.^^ Cierpienie jest the best. *.* Niech wszyscy cierpią, a świat stanie się piękniejszy (chyba to jednak ja jestem sadystą, a nie ty :P).

    OdpowiedzUsuń