Kwiaty, perfumy i...

Dla najlepszej na świecie przyjaciółki i ummy w dniu siedemnastych urodzin~
Saranghae Dubu~ <3

   Kyungsoo zakrył twarz poduszką czując na twarzy denerwujące promienie słoneczne. Miał nadzieję na jeszcze kilka minut cennego snu, jednak światło wpadające przez okno nie pozwalało mu powrócić do tej drugiej, lepszej i nieco mniej realnej rzeczywistości. Gdyby nie to ostre światło...
   Chwila! Światło?!
   Kyungsoo błyskawicznie odrzucił poduszkę i usiadł na łóżku zaraz tego żałując, bo jego mięśnie kompletnie zastały się przez noc. Dodatkowo po wczorajszym wyczerpującym treningu miał lekkie zakwasy w związku z czym czuł się trochę jak jakaś skamielina. Zaraz zaczną nazywać go dziadkiem...
   Dopiero po chwili dotarło do niego, że przecież zawsze, gdy wstawał było jeszcze ciemno, bo to on przygotowywał śniadanie dla reszty zespołu. Po chwili witali się z nim Kris i Suho, po czym szli budzić resztę zespołu.
   Spanikowany sięgnął po komórkę leżącą na szafce nocnej, by sprawdzić godzinę. Złapał się za głowę i rozwarł usta w przerażeniu, po czym wyskoczył z łóżka. W biegu narzucił na siebie jakąś bluzę już nawet nie przejmując się skarpetkami (podłoga w kuchni niemal zawsze była chłodna) i wypadł niczym strzała z pokoju, który dzielił z Xiuminem i Kaiem. Dopiero po wyjściu zorientował się, że współlokatorów nie było w pomieszczeniu, co było nadzwyczaj niepokojące, bo obaj byli niesamowitymi leniami.
   Zajrzał po kolei do wszystkich pokoi chcąc obudzić resztę, bo przecież definitywnie byli spóźnieni, jednak ku jego wielkiemu zdziwieniu wszystkie łóżka były puste i dokładnie posłane. Zmarszczył brwi intensywnie zastanawiając się o co chodzi, gdy dotarły do niego przytłumione odgłosy z kuchni. Ostrożnie skierował się w tamtą stronę. Co jeśli to złodzieje, albo co gorsza fanki jakimś cudem dostały się do ich dormu?
   Chwycił leżącą w korytarzu deskorolkę Kaia po czym ostrożnie wychylił głowę za załom ściany, by zlokalizować intruzów. Gdy wnętrze kuchni znalazło się w zasięgu jego wzroku musiał przyznać, że prędzej spodziewał się właśnie fanek niż TEGO. Właściwie sam nie do końca rozumiał czym było TO, ale nie było to nic normalnego. W każdym razie nie w ich dormie.
   Suho stał przy blacie smarując masłem kromki chleba, które ukroił Chen, Chanyeol i Baekhyun układali na nich plasterki szynki, Xiumin dodawał ser, a Lay poprawiał ogólną wartość artystyczną posiłku rysując ketchupem różne wzorki. Sehun i Tao, nie kłócąc się chyba po raz pierwszy w życiu, w ciszy rozkładali talerze. Kris siedział po turecku na podłodze przeglądając ich grafik na dziś, a Luhan zmywał naczynia, które zostały w zlewie po wczorajszej kolacji. Żadnych kłótni, narzekań czy krzyków. Po prostu SPOKÓJ...
   Kyungsoo ostrożnie odstawił deskorolkę na podłogę po czym zdezorientowany stanął w drzwiach do kuchni. Przetarł oczy mając wrażenie, że zaraz wszystko zniknie, a on obudzi się we własnym ciepłym łóżku, jednak ciche i spokojne EXO istniało naprawdę.
   - Dzień dobry hyung! - Kai, który właśnie skończył przygotowywać herbatę posłał chłopakowi ciepły, promienny uśmiech. Jego oczy utworzyły urocze podkówki, a D.O poczuł, jak coś wywraca mu się w żołądku. Wszystko przez TEN uśmiech...
   Kai postawił dzbanek na stole po czym poprowadził oniemiałego wciąż Kyungsoo do stołu i posadził na jednym z krzeseł. Po chwili resztę miejsc zajęli pozostali członkowie zespołu. D.O nie wierzył własnym oczom. Chłopcy sami przygotowali śniadanie!
   - Umm... co się stało, że wy... - zaczął niepewnie.
   - Co my?
   - Powinieneś jeść hyung.
   - Właśnie, zaraz wychodzimy!
   - No jedz Kyungsoo...
   Lawina głosów wszystkich członków zespołu zaatakowała uszy Kyungsoo i nie miał innego wyjścia jak tylko posłusznie wziąć do ręki jedną z kanapek i zjeść ze smakiem. Naprawdę były dobre! Podobno każdy posiłek zrobiony przez kogoś bliskiego smakuje lepiej niż ten przygotowany samodzielnie. Jednak D.O wciąż nie wiedział dlaczego chłopcy wyręczyli go w porannych obowiązkach.
   Nie zdążył nawet wstać od stołu, gdy wszystkie brudne naczynia wylądowały w zlewie, a Kai i Sehun wypchnęli go z kuchni i kazali się ubrać, bo zaraz przyjedzie po nich menadżer. Nie bardzo wiedząc co zrobić po prostu posłuchał młodszych członków zespołu i w rekordowym tempie zarzucił na siebie pierwsze lepsze spodnie, koszulkę i bluzę. Z pokoju wyszedł akurat w momencie, gdy w holu pojawił się menadżer. Mężczyzna klasnął uradowany w dłonie po raz pierwszy widząc całą dwunastkę gotową do wyjścia. Wymienił znaczące spojrzenia z Suho i Krisem, po czym w trójkę zagonili resztę do vanów.
   W samochodzie EXO-K panował wyjątkowy spokój zważywszy na to, że Baekhyun i Chanyeol jeszcze nie roznieśli pojazdu. Dodatkowo Sehun był dziś wyjątkowo wesoły, a na jego twarzy nie gościła zwyczajowa mina kota srającego na puszczy. Na domiar złego (może nie złego, ale zdecydowanie dziwnego i niepokojącego) Suho nie marudził. Żadnej wzmianki o ich zachowaniu, zero starczego gderania. Jednym słowem dziadek Junmyeon odmłodniał i nawet kiwał się w rytm jakiejś piosenki lecącej z głośników. Niespotykane.
   Kyungsoo nie mógł wiedzieć, że Kai, który zawzięcie maltretował ekran swojego smartfona kolejnymi wstukiwanymi znakami, właśnie zażarcie dyskutował z chłopakami z EXO-M o czymś, co normalni ludzie nazywają popijawą, ewentualnie melanżem. Natomiast chłopcy z EXO nazwali to operacją strolluj-zmęcz-zaskocz, czyli w skrócie Impreza Niespodzianka. Żaden z nich do końca nie wiedział jakim cudem chociaż tym razem solenizant nie dowiedział się o ich niecnym planie. Zazwyczaj kilka dni przed urodzinami sam zainteresowany albo przez przypadek podsłuchał rozmowę nieuważnych kolegów, albo po prostu któryś z tych o długim języku (praktycznie cała dwunastka) sam demaskował całe przedsięwzięcie.
   Dojechali pod wytwórnię i kolejnym zaskoczeniem był kompletny brak fanek czekających na ich przyjazd. Kyungsoo wytrzeszczył oczy widząc pusty parking. Czyżby ten jeden raz mieli się bezproblemowo przedostać nie potrzebując eskorty menadżera?
   Tak jak podejrzewał, tak też się stało. Bezproblemowo dostali się do szklanych drzwi SM Entertainment. Menadżer na spokojnie wpuścił ich do środka za pomocą swojej karty ID. Wszyscy skierowali się w stronę sali, gdzie jak zwykle czekały na nich lekcje języków obcych. Później posiłek, mała pogadanka z menadżerem, ćwiczenie partii wokalnych, taniec... Ku zdziwieniu Kyungsoo już o dwudziestej menadżer zarządził koniec treningów na chwilę obecną i kazał im pakować się do vanów dopóki zdania nie zmienił. Nie wiadomo w jaki sposób, ale z rozkazu menadżera wykluł się pewnego rodzaju wyścig pomiędzy EXO-M a EXO-K. Chłopcy nie bacząc n ilość poważnych urzędników w idealnie skrojonych garniturach przepychali się zbiegając po schodach. W ruch poszły łokcie, paznokcie, wszystkie chwyty dozwolone, a że Tao owych chwytów znał dużo to EXO-M dotarło do vana jako pierwsze i odjechało z piskiem opon zanim jeszcze K zdążyło dowlec się na parter.
   Podminowani porażką chłopcy zajęli swoje miejsca w samochodzie i początkowo w ciszy cieszyli się drogą powrotną do domu. Tak na dobrą sprawę spokojnie było maksymalnie przez pięć minut, bo potem Chanyeol jak zwykle zaczął rozbawiać wszystkich minami, które był w stanie zrobić. Zważając na to, że Baek kochał rywalizować z przyjacielem we wszystkim, już po chwili cały samochód zanosił się śmiechem.
   Kyungsoo zwrócił się z szerokim uśmiechem w stronę rzekomo siedzącego obok Kaia i zamarł zdziwiony. Jongin zawsze zajmował miejsce obok D.O, ale tym razem nawet nie było go w samochodzie. Zamiast niego Kyungsoo zobaczył roześmianego Chena, który, o ile wokalista się nie mylił, był członkiem EXO-M.
   - Gdzie jest Kai? -spytał lekko spanikowany Kyungsoo.
   - Pewnie pomylił samochody kiedy się ścigaliśmy i jedzie teraz z M, nie martw się. - odparł nieco zbyt szybko Suho. Do tego posłał młodszemu sztuczny uśmiech i odwrócił się z powrotem do Chanyeola i Baekhyuna.
   Kyungsoo jeszcze przez chwilę zastanawiał się nad zniknięciem Kaia i dziwnym zachowaniem lidera, jednak po chwili dał za wygraną i dalej żartował z resztą członków zespołu. Nawet nie zauważył, gdy po jakimś czasie zatrzymali się przed blokiem, gdzie znajdował się ich dorm (tak samo, jak nie zauważył, że jechali do niego MOCNO okrężną drogą). Wszyscy w mgnieniu oka wypadli z samochodu i popędzili po schodach do ich mieszkania zanim Kyungsoo zdążyłby chociażby wymówić swoją ksywkę sceniczną. Zdezorientowany zamrugał kilkakrotnie oczami po czym powlókł się samotnie na czwarte piętro. Trochę było mu smutno, że tak go zostawili, ale pewnie ominął go jakiś kolejny dziwny zakład o zajmowanie łazienki, więc w sumie nie miał im tego za złe.
   Wpisał kod otwierający drzwi, nacisnął klamkę i stanął jak wryty, gdy do jego uszu dobiegło głośne "NIESPODZIANKA!". Zakrył twarz dłońmi, a do jego oczu napłynęły łzy wzruszenia. Chłopcy śpiewali mu "Sto lat", a cały pokój przyozdobiony był tandetnymi balonami, konfetti i wielkim napisem "Wszystkiego najlepszego Kyungsoo!" zapewne wykonanym przez Sehuna i Tao, zważając na koślawe znaki. Po chwili cała jedenastka rzuciła się by uściskać wzruszonego przyjaciela i jedni przez drugich składali mu życzenia. Gdzieś w tym chaosie pojawił się Luhan z tortem, na którym lśniło dwadzieścia jeden świeczek. Kyungsoo nie bardzo wiedział co się dzieje, ale zdążył zakodować, że powinien pomyśleć życzenie i zdmuchnąć świeczki. Zanim nabrał spory haust powietrza, jego wzrok bezwiednie powędrował do postaci Jongina. Chłopak uśmiechał się ciepło, a jego oczy lśniły uroczo od przepełniających je uczuć. Kąciki ust Kyungsoo również powędrowały do góry, a potem w jego głowie uformowało się proste życzenie. Zdmuchnął wszystkie świeczki za pierwszym podejściem. W pokoju rozległy się wiwaty, a tuż przed D.O pojawiło się całe EXO-M z bukietem róż i EXO-K z pięknie opakowaną wodą kolońską. Tradycji musi stać się zadość.
   Po chwili ktoś wręczył Kyungsoo kieliszek szampana i talerzyk z przepysznym czekoladowym tortem. Wszyscy śmiali się i czochrali grzywkę D.O, gdy z szerokim uśmiechem na ustach, wcinał swój urodzinowy tort. Oczywiście zanim zdążył chociażby pochłonąć swoją porcję, resztę tortu porwali Sehun i Luhan, po czym z wysmarowanymi czekoladą buziami biegali po całyn dormie jeszcze raz odśpiewując "Sto lat".
   Oczywiście, zważywszy na to, że teoretycznie tego dnia Kyungsoo oficjalnie stał się dorosłym, szanowanym obywatelem Korei Południowej, nie obyło się bez kapki alkoholu, po której Tao zasnął z głową na kolanach Xing'a. Dwójka liderów siedziała gdzieś w kącie opierając się plecami o ścianę i z melancholią w głosie rozmawiali o tym, jak to ich mały Kyungsoo jeszcze niedawno był dzieckiem, a teraz wyfrunie im z gniazdka i co oni biedni poczną kiedy zacznie szukać swojej drugiej połówki. Potem dzieci, ślub... Suho stwierdził, że zawsze płacze na ślubach, na co Kyungsoo pokręcił rozbawiony głową, bo przecież on nigdy ślubu nie weźmie. Przynajmniej nie w ich kraju i nie z tą osobą, którą niezaprzeczalnie kochał.
   Westchnął cicho i z delikatnym uśmiechem wyszedł na balkon, by się przewietrzyć. Również jemu lekko kręciło się w głowie od tych wszystkich toastów, które chłopcy wznosili. Oparł łokcie na metalowej balustradzie. Barierka była przyjemnie chłodna, a lekki wiaterek rozwiewał ciemne kosmyki chłopaka. Przymknął oczy delektując się pięknym wieczorem. Do szczęścia brakowało mu tylko jednego...
   - Hyung, o czym myślisz? - szepnął cicho Kai, który właśnie oparł się o balustradę obok Kyungsoo tym samym wyrywając go z rozmyślań.
   - O niczym ważnym Jonginnie. Po prostu cieszę się, że mam was wszystkich. A w szczególności ciebie. - Kyungsoo zarumienił się, bo ostanie zdanie, które automatycznie pojawiło się w jego głowie było czymś, co zawsze chciał powiedzieć i jednocześnie nigdy nie odważyłby się wypowiedzieć na głos.
   - Też się cieszę, że cię mam hyung. - Kai, nieświadomy szalejących w głowie D.O myśli, przytulił do siebie niższego chłopaka chcąc pokazać ile znaczy dla niego i całego EXO. - Powiesz mi jakie miałeś życzenie? - Kyungsoo jedynie pokręcił przecząco głową i ponownie oparł się o chłodną barierkę. Nieświadomie zapatrzył się w gwiazdy i nawet nie zauważył, że Kai wpatruje się w niego wyjątkowo intensywnie. - Wiesz hyung? Mam wrażenie, że czegoś brakuje do tego, by ten dzień był idealny. - Kyungsoo przestraszony starał się nie odwracać w stronę Jongina. Miał wrażenie, że chłopak wie, o czym marzył odkąd się poznali.
   - Czego Jonginnie? - spytał szeptem, wreszcie odwracając twarz w stronę młodszego chłopaka.
   - To są twoje dwudzieste pierwsze urodziny. Dostałeś już kwiaty, wodę kolońską... Mam wrażenie, że brakuje czegoś jeszcze. - Z każdym słowem Kai nieznacznie przybliżał się do cofającego się Kyungsoo. Długo gonić go nie musiał, bo po kilku drobnych krokach starszy oparł się plecami o balustradę zdając sobie tym samym sprawę z braku jakiejkolwiek drogi ucieczki.
   Kai uśmiechnął się delikatnie po czym oparł dłonie po obu stronach Kyungsoo. Minimalnie zbliżył twarz do zdezorientowanego chłopaka, a w jego oczach lśniło jakieś niezidentyfikowane uczucie. Coś na kształt determinacji.
   - Kyungsoo hyung... - wymruczał zbliżając się do chłopaka jeszcze bardziej. - Powiedz mi, czego dziś jeszcze nie dostałeś? - Kai spojrzał prosto w rozszerzone w szoku oczy przyjaciela, a miejsce czułego uśmiechu zajął niesamowicie seksowny, który wywołał rozkoszne łaskotanie gdzieś w dole brzucha Kyungsoo.
   Starszy jedynie przełknął głośno ślinę nieznośny do wyduszenia jakichkolwiek słów, a szczególnie takich, które chciał usłyszeć Kai. Mimo, że bliskość Jongina była czymś czego pragnął najbardziej na świecie, wciskał swoje ciało w barierkę, by tylko zdobyć trochę przestrzeni, dzięki której byłby w stanie jasno myśleć.
   - Hyung, powiedz mi czego brakuje... - wyszeptał Kai do ucha Kyungsoo. Starszy chłopak zadrżał delikatnie, gdy poczuł gorący oddech chłopaka na swojej szyi. Przymknął oczy modląc się o jakiekolwiek opanowanie, ale najwyraźniej nikt go nie posłuchał, bo już po chwili z jego ust uciekło ciche westchnienie, a po nim szeptane słowo "pocałunek". Kai jedynie uśmiechnął się przebiegle chcąc wykorzystać chwilę słabości hyunga i zbliżył twarz do jego zmuszając starszego do kontaktu wzrokowego. - A powiesz mi jakie było twoje życzenie?
   - Kochaj mnie... - wyszeptał Kyungsoo. Nie zdążył dokończyć, bo pełne, gorące usta Jongina skutecznie mu to uniemożliwiły. Chłopak kompletnie zatracił się w pocałunku zarzucając ramiona na szyję młodszego. Nie wierzył, że ta chwila może kiedykolwiek nadejść. - ...już zawsze. - dokończył, gdy Kai z szerokim uśmiechem na ustach przerwał pocałunek i oparł swoje czoło o jego. Kciukami delikatnie gładził zarumienione policzki Kyungsoo i czule wpatrywał się w te wielkie, szczere oczy, które tak kochał odkąd tylko się spotkali.

   - Już zawsze. - powtórzył nie mogąc przestać się uśmiechać.

*~*~*~*

Umma~ z tego miejsca składam Ci po raz kolejny najlepsze życzenia urodzinowe i mam nadzieję, że pomimo tego, że z każdym rokiem wszystko będzie się zmieniać, my przeżyjemy razem kolejne siedem, czternaście czy jakąkolwiek inną wielokrotność razem~~  <3 Sarangae <3

Przy okazji witam nową obserwatorkę: Minnie~ ^^

Dodatkowo chcę z całego serca podziękować za te ponad 50tys wyświetleń i wszystkie komentarze, które zostawiacie pod postami <3 Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile dla mnie znaczą! ^^ Prawdopodobnie to dzięki Wam wciąż piszę  <3

Co do TAOA lub FA? Z racji tego, że moja ukochana Dubu ma urodzinki to rozdział któregokolwiek z opowiadań pojawi się za tydzień. Mam nadzieję, że mi wybaczycie ;)

xoxo

9 komentarzy:

  1. Dziękuję~~ <3 Jeszcze raz ;p ehh rozbroiłaś mnie tym już totalnie >.< takie miłe zakończenie tego dnia ^^ koooocham cię Maknae i też mam nadzieję, że jeszcze duuuużo lat przeżyjemy razem haha ^^
    Opo genialne! omo~ ja też chce taki prezent od Kaia *.* (za rok wpadną na nasze 18 jak nic i dostane, mówię ci hahaha) to było przesłodkie ^^ kochani tacy przyjaciele ^^
    Jeszcze raz dziękujee~ ^^
    Saranghae yeobo~ <3
    Całuski ;*
    Dubu ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż z racji iż tylko jestem czytelnikiem to chyba również mogę dołączyć do krzyknięcia ,,sto lat Dubu^^'' mimo iż jej nie znam. ^^
    Ten fik był świetny! ^^ Gdybym żyła z taką paczką i nagle oni zaczęli by się dziwnie zachowywać niż dotychczas, to bym się mocno zastanawiała czy mi ich czasem ktoś nie podmienił lub obiecał coś naprawdę dobrego, aby przestali być jedną wielką hałasującą bombą przystojniaków. :P Wyszła im ta niespodzianka, nie powiem i widać, że D.O był nieźle zaskoczony sądząc po tych łzach. ^^ A ta od Kaia, chyba była dla niego lepszą z najlepszych. ^^ Ich pierwszy pocałunek mrr, do tego jeszcze na balkonie przy rozgwieżdżonym niebie.! *o* Pozazdrościć. :>
    No to teraz zaczynamy odliczać dni do kolejnego rozdziału FA lub TAOA. ^^ Weny~~ Maknae Star! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejciu^^ Już ci wspominałam, że ryczałam na samym końcu, nie?xD Co ty ze mną robisz...? Więcej takich shotów, proszę! A co do fabuły, to nie muszę ci mówić, że genialna, bo to już wiesz:P Mały D.O był naprawdę uroczy, muszę ci powiedzieć^^ Nie tak go sobie wyobrażam, bo wiesz, że mam go za psychopatę, ale taka wersja jest super;) A scena na balkonie już w ogóle tak słodka, że sobie nawet nie wyobrażasz, jak przyjemnie mi się ją czytało*.* Potem ten subtelny pocałunek...<3 Ach, mistrzostwo^^ Kyunsgoo taki zdezorientowany, a Kai taki...no taki typowy Kai:] W ogóle całe tło, to znaczy reszta EXO, było niesamowite^^ Strasznie lubię czytać o takiej ich stronie. Sehun i jego mina kota srającego na puszczy XD Suho, który zbyt szybko odpowiedział i uśmiechnął się sztucznie - jakbym siebie widziała w niektórych syruacjach xD Wyścigi na schodach też były dobre xD Wyobraziłam to sobie>< Dwunastka niby dorosłych facetów tratuje gości w garniakach XD Kocham cię za to:D
    Dobra, nie będę się rozpisywać, bo nie o to chodzi. Ogólnie, Unni, shot genialny^^
    A co do TAOA i FA, tp czekam z niecierpliwością, jak zawsze:)
    Życzę ci weny, czasu i zdrowia:*
    Pozdrawiam, Yuri^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic tylko pozazdrościć takiego fika urodzinowego.^^ Oczywiście przekaż odrobinę spóźnione życzenia pocałunków, jeżeli nie Kai'a to przynajmniej Kai'a z D.O na scenie.^^ Do tego oczywiście wielu wspaniałych fików do betowania. :P Sto lat~~
    Fik był mega megaśnie uroczy. :3 Czytając o ich "dziwnym" zachowaniu cały czas się uśmiechałam pod nosem. Biedny D.O zupełnie nie domyślał się, że może chodzić o jego urodziny. xD Uwielbiam ten dzień właśnie dlatego, że wszyscy starają się być wówczas mili, ale zmiana członków EXO to mnie powaliła na kolana. Wszyscy tacy grzeczni i ułożeni.^^ No może pomijając ten ustawiony wyścig do samochodu. :P No ale w końcu musieli zachowywać jakieś pozory normalności.^^
    Całe opo jest po prostu genialne. Bardzo mi się podoba klimat, jak i to, że nie jest to AU. Bardzo fajnie jest przeczytać coś nieco bardziej realistycznego . Kai oczywiście najlepszy prezent zostawił na koniec, pomimo że właśnie na niego czekałam, czytając o kwiatach i perfumach. Swoją drogą to fajny zwyczaj.^^ Dobrze, że w końcu wziął sprawy we własne ręce, bo D.O to nigdy by się chyba nie zdobył na odwagę. Nawet do samego końca uciekał, próbując jakoś się wykręcić, a trzeba było przecież korzystać i rzucić się na chętnego Kai'a. xD W ogóle to jako osoba nie wtajemniczona w paringi EXO, zdziwiłam się łączeniem D.O i Kai'a. HunHan wydaje mi się wręcz oczywisty, ale oni jakoś nie mogą przebić się do mojej wyobraźni. Dzięki twoim fikom na pewno się do nich przekonam, dokładnie tak jak do Suho, bo w Krisa to wątpię. :P (za to już staje się fankom pandorożca, jak ich ładnie określiłaś) Suho to przynajmniej powoli zaczynam rozpoznawać, bo jak na razie miałam z unni strategię: rozpoznać 11, a ostatni, którego widzimy pierwszy raz na oczy to Suho. Tylko mnie za to nie morduj. xD Powoli przechodzę szkolenie, ale na efekty trzeba poczekać. :P
    Opowiadanie na prawdę bardzo mi się podobało, więc mam nadzieję, że stworzysz coś jeszcze w takim stylu. Tylko nie zapomnij przez to całkowicie o SHINee.^^

    OdpowiedzUsuń
  5. D.O. na początku był taki podejrzliwy, przeczuwał, że coś tu nie gra, a jednak nie zorientował się, że przygotowują dla niego przyjęcie niespodziankę. Szczerze, to nawet sobie wyobraziłam jak Luhan zmywa naczynia, Kris siedzi po turecku z grafikiem w dłoniach, a Lay maluje wzorki na kanapkach;D Rozmarzyłam się...
    No, a zakończenie z Jonginem... poezja<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Sto lat Dubu
    (nie znam cię,ale mniejsza z tym)
    Opko genialne ; 3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku jejku. To opowiadanie jest po prostu poezją. Żadnego błędu, wszystkie zdania tak pięknie połączone ze sobą. Wszystko do wszystkiego idealnie pasuje. Czytałam je z uśmiechem na twarzy nie tylko ze względu na treść ale też na to, że jest po prostu bezbłędne. Niczego po prostu niczego nie można się przyczepić. Jestem po prostu olśniona i zachwycona. już dawno miałam się wziąć za przeczytanie czegoś z "Lśniącego yaoi autorstwa świrniętej Maknae Star" ( a tak a propos zawsze mój umysł podkłada mi zamiast "świrniętej" - "świętej" xD), ale jakoś nigdy nie miałam okazji aż do dziś. Jesteś niesamowita.
    Przechodząc do treści [tak, nareszcie]
    Jestem oczarowana. Exo - spokojne i ciche a do tego Sehun z wesołą miną na twarzy? Ach, chciałabym to kiedyś zobaczyć. I do tego jak świetnie współgrali robiąc śniadanie :) Suho żalący się, że D.O niedługo weźmie ślub i wyjedzie - hahaha to było piękne :) I taka słodkość na koniec. Ach ten Kai. Też bym chciała żeby moje urodziny tak wyglądały ♥
    Weny życzę i oczywiście jak znajdę czas przeczytam resztę opowiadań. A widzę, że jedno ma dosyć sporo rozdziałów także nudzić się w święta nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojoj! jakie fajne! Na prawdę bardzo ciekawe i fajne.
    taki niby słodkie, ale normalne : D

    OdpowiedzUsuń
  9. bosze to było tak kyutaśne urocze i wgl że nie mogę i wychodzę z siebie q_q ♥
    tekst o mordzie sehuna mnie zabił XDDDDDDD
    i to zdziwko gdy do nie zobaczył kaia w samochodzie a chena! TAKI TROLL !!!
    ale potem scena na balkonie awwwwwwwwww qq ♥ bosze moje kochane słodziakiiiiiiiii i ten tekścik ♥
    i przez cb nabrałam ochoty na tort a jest 00.34 : )) ♥ życieee
    pozdrawiam i życzę weny na kolejne takie fluffy z kaisoo ♥

    OdpowiedzUsuń