Fallen Angel IV

"Uczeń Abbadona"



   Wnętrze starego gotyckiego kościoła wypełnia mdłe światło księżyca wpadające przez zniszczony dach. Jedynie belki układające się w kształt runy Nefilim* tworzą cienie padające na środek kaplicy. Gwiazdy Nefilim lśnią na niebie jakby opiewając wspaniałość pełni. Niesamowity układ zapowiada Noc Przebudzenia. Nastał właśnie Cheszwan, w którym młodzi Nefilim zostaną naznaczeni światłem lub Mrokiem. Dodatkowo każdy z dziesięciu Wybranych otrzyma swojego Mentora i znak Mocy.
   Wnętrze kościoła w niczym nie przypomina kaplicy. Wszelkie religijne insygnia już dawno zniknęły, a szare, walące się ściany pokrywa mnóstwo kurzu i pajęczyn. Jedynie strzeliste wieże wyglądają równie imponująco, jak przed laty, gdy mały chłopiec imieniem Kris został przyprowadzony w to miejsce przez matkę, by zostać złożonym w ofierze pięciu żywiołom. Od tej pory na jego ciele widnieje Znak Nefilim bliźniaczy z tym widniejącym w miejscu sufitu kościoła.
   Bose stopy Wybranego dotykają nieprzyjemnie chłodnej kamiennej posadzki. Jego nagie ciało okrywa długi płaszcz z kapturem skrywającym w cieniu jego twarz. Od przeciętnych Nefilim odróżnia go jedynie Znak na rękawie okrycia. Przygląda się wszystkim postaciom. Jedni jedynie skupiają się na wyglądzie wnętrza, inni szepczą słowa modlitwy, a kolejni rozmawiają między sobą ściszonymi głosami. Jego matka ściska w dłoniach amulet mający nieść szczęście. Nie chce, by jej syn został sprzymierzony z Mrokiem. Światłość powinna mieć go w opiece i chronić przed ścieżką ojca.
   Wśród zebranych Kris zauważa złotą czuprynę Upadłego. Już dawno Taemin zapowiedział swoją obecność na ceremonii. W końcu to on uczył go przez ostatnie tygodnie. Przygotowywał do roli, jaką ma przejąć zaraz po Przebudzeniu. Roli ucznia Otchłani lub Niebios.
   Starsi szepczą rytualne słowa przygotowując miejsce do przywołania Odwiecznych. Krwią Ojców zmieszaną z siarką i kwiatami czarnego bzu** tworzą na ścianie pentagram, który jarzy się delikatnym blaskiem. Inni układają na posadzce świece podążając linią wyznaczającą okrąg. Jeszcze w średniowieczu stworzyli ją jedni z należących wtedy do Rady Starsi. Wyznacza ona miejsce, gdzie Wybrani przystąpią do ceremonii.
  Tuż poza Kręgiem powoli zbierają się Nefilim gotowi do Przebudzenia. Prawie każdy wznosi twarz ku pięknej tarczy księżyca. Kris wie, co za chwilę nastąpi. Długie, nużące poszukiwania w Archiwum pozwoliły mu zaznajomić się z przebiegiem ceremonii co jednak nie sprawia, że czuje się lepiej lub pewniej. Boi się o własną przyszłość. Poddaje w wątpliwość swoją gotowość i Światłość, która według Abbadona jest w nim głęboko zakorzeniona. Nie ma znaczenia wiara przyjaciela, ani matki. Jeszcze tej nocy mają się rozstrzygnąć jego losy, jak mógłby się nie denerwować?
   Rada Starszych wraz z dojrzałymi Nefilim okrąża grupę młodzików. Dorośli chwytają się za dłonie i wznoszą twarz ku niebu. Większość z nich ma przymknięte powieki, a na ich twarzach widać skupienie. Szepczą inkantacje, a znaki na ich karkach lśnią mdłym, niebieskawym blaskiem zwiastując rychłe Przebudzenie Nefilim.
   Pretendenci stojący wewnątrz stworzonego przez Starszych koła drżą lekko, a większość twarzy jest wykrzywiona w grymasie bólu. Ich znaki lśnią różnym blaskiem, zależnie od żywiołu nad jakim panują. Białe, oznaczające Energię, budzą się najszybciej, później czerwone Ognia, zielone Ziemi, błękitne Wody i czarne Powietrza. W jednym momencie wszystkie rozbłyskują oślepiającym blaskiem. Niemal połowa Pretendentów bezwładnie upada na podłogę. Są martwi, nieżywi. Przebudzenie to jedyne, co może zniszczyć nieśmiertelnych Nefilim.
   Znaki zmarłych Nefilim krwawią czarno. Znaczy to, że ich dusze przepełniał Mrok i nie mieli prawa żyć pośród światłych braci i sióstr.
   Słychać krzyki matek i lament rodzin. Każdy był pewien, że jego bliski przetrwa, przeżyje. Nikt nie chciał utracić synów bądź córek. Zasługiwali na życie jak inni, ale okazali się zbyt słabi, by oprzeć się niszczącej sile Mroku. Jedynie Wybrani są w stanie przyjmować Ciemność i czerpać z niej moc. Tylko im dane jest przeżyć, jeśli w ich duszy zagoszczą Mroczne Siły.
   Wśród poległych Kris zauważa twarz wieloletniego przyjaciela. Wciąż pamięta jak w dzieciństwie razem z Chanyeolem ćwiczył się w walce z Inkubami. Zawdzięcza mu życie po jednej z potyczek, a teraz patrzy na jego martwe ciało, a niechciane łzy samoistnie cisną mu się do oczu.
   Palce Chanyeola splecione są z dłonią drugiego Nefila. Nieco drobniejsze ciało Baekhyuna spoczywa tuż obok ukochanego, skulone, jakby z bólu, na zimnej posadzce. Blade, nieruchome, martwe. Kris jest pewien, że znak Baekhyuna nie krwawił. Baek został przydzielony Światłu, więc dlaczego umarł?
   - Miłość go zabiła. - charakterystyczny szept drażni  Krisa. Czyżby w szoku mówił sam do siebie?
   Kieruje wzrok na stojącego za nim Abbadona. Przestraszone spojrzenie pozwala przekazać więcej niż w tej chwili potrafiłyby słowa. Cały ból przepełniający ciało Nefila, obawy związane z ceremonią Wybranych...
   - Kochał tak mocno, że pozwolił, by w ostatniej chwili Światło go opuściło. Nefil, który w rok swoich osiemnastych urodzin nie zostanie przebudzony, umrze. On stracił swoją szansę i dołączył do tego, dla którego się poświęcił.
   Kris jest w stanie jedynie kiwnąć głową, by dać Upadłemu znać, że rozumie. Widok tylu zmarłych pobratymców wstrząsnąłby nawet najtwardszym sercem, a co dopiero młodym, osiemnastoletnim Nefilem oczekującym na Ceremonię Wybranych.
   Księżyc rozbłyskuje potężnym blaskiem, a całe pomieszczenie natychmiast pogrąża się w ciszy. Starsi kierują się na swoje miejsca we wnękach murów kościoła i rozpoczynają kolejną inkantację brzmiącą niczym mantra. Wybrani występują do przodu. Kris na miękkich nogach, wraz z dziewiątką innych pobratymców kieruje się w stronę kręgu. Ciszę przeszywają jedynie trzaski jarzącego się pentagramu.
   Wybrani stają tyłem do Kręgu, a oczom wszystkich Nefilim ukazują się przechodzący kolejno przez portal w ścianie Odwieczni. Kris ze zdumieniem zauważa, że jako pierwszy z Demonów przekracza pentagram Jonghyun ciągnąc za sobą przypiętego kajdankami Inkuba. Okropną kreaturę, która wbrew wszystkiemu co żywe istnieje i nawet nosi imię. Kibum. Kris ma ochotę splunąć prosto pod nogi przebrzydłego Syna Mroku, ale nie może. Wśród dziesięciu Odwiecznych rozpoznaje jeszcze Azraela, brata Abbadona. Twarz Archanioła zdobi obojętny wyraz twarzy. Powoli unosi wzrok i napotyka przestraszone spojrzenie Krisa, który ma wrażenie, że pomiędzy nimi tworzy się jakaś dziwna więź. Serce bije szybciej, a moc wzbiera i wręcz rozpiera jego ciało.
   Odwieczni zajmują miejsca po obu stronach Kręgu pomiędzy Starszymi a Wybranymi. Właściwa ceremonia właśnie się rozpoczyna.
   Pierwsi krąg ze świec przekraczają Wybrani panujący nad Energią, co sprawia, że gwiazdy Nefilim rozbłyskują jaśniejszym światłem. Później przychodzi kolej na władców Wody, którzy sprawiają, że świece przygasają pod wpływem unoszącej się w tym momencie w powietrzu mżawki. Gdy Kris i Tao przekraczają Krąg, świece wybuchają potężnymi słupami ognia, by po chwili przygasnąć, gdy panujący nad powietrzem dołączają do reszty wywołując delikatny wiatr wewnątrz kościoła. Jako ostatni do Kręgu wkraczają Nefile panujący nad Ziemią sprawiając, że posadzka delikatnie pęka pod ich stopami.
   Cała dziesiątka Wybranych klęczy na zimnym kamieniu patrząc na nocne niebo. Gwiazdy Nefilim powoli zbliżają się do tarczy księżyca, która sukcesywnie ginie w ciemnościach. Całkowite zaćmienie Księżyca pozwala ułożyć się gwiazdom w okrąg na jego tle i wbrew pozorom nie ukrywa całego wnętrza kościoła w mroku. Gwiazdy Nefilim oświetlają Krąg Wybrańców wyłaniając z cienia ich okryte płaszczami sylwetki.
   Odwieczni powolnym krokiem zmierzają w stronę Kręgu. Każdy z nich z nieprzeniknionym wyrazem twarzy zajmuje miejsce za jednym z Wybranych i czeka aż gwiazdy zakończą swoją wędrówkę.
   Kris z niewiadomych powodów czuje, że za nim stoi Azrael. Czuje gorąco bijące od Archanioła panującego nad ogniem.  Delikatne podmuchy ogrzewają jego okryte płaszczem plecy wywołując uczucie niepokoju. Nefil spina się. Nie ma pojęcia skąd wie, że to Azrael za nim stoi.
   Na znak wiadomy tylko Odwiecznym, każdy z nich jednym płynnym ruchem zrywa płaszcz z klęczącego przed nim Wybranego i szybkim krokiem cofa się na swoje miejsce. Oczom wszystkich ukazują się sylwetki nagiej dziesiątki Nefilim. Długie włosy dziewczyn odsłaniają karki i spływają w dół by ukryć piersi. Chłopcy zasłaniają dłońmi swoje przyrodzenia. Znaki Anioła lśnią białym światłem, a pomieszczenie wypełniają głosy inkantacji Starszych. Słowa zaklęcia mieszają się z demonicznym językiem i anielskim szeptem. Głosy wypełniają umysły Wybranych nie pozostawiając w nich nic oprócz świadomości ich żywiołu.
   Kris czuje cudowną siłę płynącą ze słów inkantacji wypowiadanej w trzech najstarszych językach. Jego ciało drży. Jest w transie, jak zresztą inni Wybrani i wszyscy Starsi. Jest w tym doznaniu coś niesamowitego. Czuje się lekki, wszechmocny i oderwany od własnego ciała. Ma wrażenie, że zamiast ramion ma skrzydła, a cała jego postać goreje. Oczami umysłu widzi siebie i drugiego Wybranego panującego nad Ogniem - Tao. Przed nimi znajdują się dwie potężne kreatury. W jednej z nich Kris rozpoznaje Feniksa, druga zaś jest Smokiem. Mrok i Światłość. Stworzenia lustrują Nefilów uważnym, mądrym wzrokiem zaglądając w głąb ich duszy.
   To samo dzieje się z Nefilami panującymi nad innymi żywiołami. Wszyscy są pogrążeni w głębokim transie. Ich oczy są szeroko otwarte lecz nie rejestrują tego, co dzieje się wokół. Każdy z nich doświadcza teraz wizji. Władcy Energii widzą Jednorożca i wilka, Ziemii - duchy drzew, we włosach Nefili panujących nad Powietrzem tańczy wiatr, a ci sprawujący władzę nad wodą zostali porwani w jej odmęty.
   Każdy z wybranych nieświadomie zaczyna emanować swoim żywiołem. Po środku Kręgu Energia, Ogień, Ziemia, Powietrze i Woda tworzą wir sprawiając, że najmłodsi ze społeczności zebranej w starym gotyckim kościele upadają na chłodną posadzkę oczarowani tym zjawiskiem. Słup żywiołów sprawia wrażenie, że dotyka Gwiazd Nefilim, które tak jak Znaki Anioła na karkach Wybranych lśnią coraz jaśniej.
   Głosy Starszych i Odwiecznych wzmagają się i przybierają postać monotonnej, wywołującej niepokój pieśni. Słowa zlewają się w całość, runy na ciałach Starszych lśnią, a Odwieczni przybierają swą naturalną postać. Anielskie skrzydła ukazują się w całej swej okazałości. Ciała Archaniołów fosforyzują. Posadzka pod stopami Demonów pęka, a ze szpar wydobywają się jęzory ognia. Z głów Szatanów wyrastają rogi, a ich sylwetki żarzą się burgundowo.
   Kris czuje rozpierającą go moc, a jednocześnie nie ma władzy nad własnym ciałem. Smok wizualizujący się przed nim pochyla potężny łeb, a z jego paszczy wydostaje się gorący oddech delikatnie muskający ciało. Niczym błogosławieństwo.
   Nagły ból przeszywa całe jego ciało sprawiając, że z jego gardła ucieka mrożący krew w żyłach agonalny wrzask. Miesza się z dziewięcioma innymi krzykami Wybranych, na których ciałach pojawiają się krwawe ślady powoli układające się w Znaki. Na klatce piersiowej każdego z nich szramy tworzą Znak Żywiołu zaś na plecach powstaje runa Dziedzictwa Wybranych.
   Krew spływa po ciałach Nefilim tworząc przerażające wręcz smugi. Inkantacja osiąga swe apogeum wprawiając w drżenie samych wypowiadających słowa Starszych i Odwiecznych.
   Znaki wybranych zaczynają lśnić różnym światłem, co jest znakiem, że ceremonia zmierza ku końcowi. Krew przestaje płynąć, rany zasklepiają się, a szramy nabierają czarnej barwy. Runy przybierają wreszcie właściwy kształt.
   Wir żywiołów traci swoją moc, gwiazdy ruszają z powrotem na swoje miejsca, a tarcza księżyca odsłania się. Inkantacja Starszych i Odwiecznych zmienia się w łagodną recytację czegoś na kształt modlitwy. Możnaby pomyśleć, że proszą o łaskę dla nowo przebudzonych Wybranych.
   Jednak to jeszcze nie koniec ceremonii. Wybrani wciąż są w transie. Z trudem unoszą się i każdy z nich nie mając świadomości co robi, podąża w stronę Odwiecznych. Wciąż są uwięzieni pomiędzy jawą a wytworami własnych umysłów i pradawnych sił.
   Kris ciężko upada na kolana obijając je o chłodną posadzkę. Jego twarz rozświetla blask bijący od archanioła. Przyklęka na jedno kolano, a słowa przysięgi same płyną z jego ust.
   - O, Odwieczny! Oddaję swe ciało, duszę i umiejętności pod twoją opiekę. Przysięgam być ci posłusznym do reszty przez całe me nieśmiertelne życie. Przyjmij mnie oto jako swego ucznia czcigodny Odwieczny!
   Inkantacja Starszych dobiega końca, a każdy z Odwiecznych kładzie dłoń na prawym ramieniu Wybranego. Pod wpływem ich dotyku na barkach Nefilim wypalane są znaki posłuszeństwa mające związać Mistrza i Ucznia na wieki.
   - Przyjmuję cię na mego Ucznia. Czyń to, co Ci każę, a dostąpisz Wiedzy Odwiecznych.
   Pod wpływem słów Szatanów i Archaniołów Wybrani powoli unoszą ociężałe powieki. Każdy z nich z trudem łapie oddech. Dojrzali Nefilim błyskawicznie podbiegają do nich, by na powrót okryć ich nagie zmizerowane ciała płaszczami. Kris chwyta kurczowo krańce materiału jakby miały ochronić go przed kolejnymi falami bólu zalewającymi jego ciało. Boi się spojrzeć na swojego Mentora. Nie chce zobaczyć przed sobą postaci Demona.
   - Spójrz na mnie Krisie, synu Belzebuba. - Miękki głos pieści uszy Nefila.
   Kris z ociąganiem unosi twarz, by spojrzeć na swojego Mentora. Jego oczom ukazuje się delikatna, blada twarz, na której maluje się subtelny półuśmiech. Hebanowe włosy są roztrzepane. Cała postać jaśnieje, a jej skrzydła poruszają się delikatnie. Jedynie czarne oczy pozostają zimne.
   Kris jak oczarowany wpatruje się w swojego Mentora, Archanioła Azraela, Anioła Śmierci. Jego ciało zalewa fala ulgi i czystej radości. Jego dusza wybrała Światło!
   Gdyby choć na chwilę oderwał wzrok od jaśniejącej postaci przed nim ujrzałby łzy szczęścia najdroższej jego sercu matki. Ujrzałby również zachwyt na twarzach zebranych Nefilim. Zauważyłby Abbadona zaciskającego kurczowo pięści. Gdyby tylko odwrócił wzrok zobaczyłby postać skrytą w cieniu jednej z walących się ścian. Postać ta jarzy się delikatnym granatowym blaskiem i mierzy uważnym wzrokiem jego przyjaciela, Upadłego Archanioła Abbadona, choć dla Krisa to po prostu Taemin. Zauważyłby, że owa postać przypomina kogoś, kogo już widział. Gdyby tylko odwrócił wzrok może zapobiegłby przyszłym wydarzeniom. Niestety dalej klęczał wpatrując się z uwielbieniem w sylwetkę stojącego przed nim Archanioła.


* Znak Nefilim: KLIK
* Kwiat bzu niesie śmierć lub zdrowie, zależnie od użycia.

*~*~*~*

Witam stałych czytelników! ^^
W zakładce "Fallen Angel" pojawiła się nowa postać :D
Dajcie znać czy Wam się podobało :D

Datenshi189: Kurczę, boję się, że muszę cię zasmucić, bo opowiadanie jest stricte nakierowane na Taemina, Krisa, Suho i Onew... Jong jest raczej drugoplanową postacią. Co do Luhana to mam inne plany, aczkolwiek się pojawi ;] Co do Suho masz rację xD Coś jak wilk w owczej skórze :D Och ja już znam te twoje ciągoty do sadyzmu i masochizmu xD
saviano: Mam nadzieję, że udało Ci się przebrnąć przez poprzednie rozdziały FA :D
Yuri: Ty mała sadystko xD Ja wiem... też wolę TAOA :( Ale zobowiązałam się do FA to piszę xD Ogarniesz na pewno :D Chyba musisz poćwiczyć wyobraźnię, bo później będzie Ci jeszcze bardziej potrzebna niż teraz przy po prostu cynicznym Suho xD
Blackey: Według mnie ogień jest najbardziej efektywny :D Woda ugasi ogień - fizycznie owszem, ale nie jest w stanie ugasić charakteru ognia, jego ambicji i woli walki ;] Kris nie jest demonem - jest Nefilim, synem śmiertelnej kobiety i upadłego Anioła, gigantem zrodzonym z grzechu :D To zupełnie odmienna rasa :D Poza tym od znalezienia tej księgi zależało jego życie wieczne, więc czuł jedynie determinację ;)
Kim Mikum: Wow O.o Profesjonalnego! ^^ Uwierz mi, w mojej głowie to wszystko wygląda jak nieźle porąbany film i staram się to jak najlepiej opisać :P
Renuśka: Cieszę się, że Ci się podoba :D
Dubu: Teraz też miałaś całe o Krisie :D Gomawo za sprawdzanie :D Saranghae umma <3
Levi: Cieszę się, że podoba Ci się FA ^^ Szczerze to bałam się tego, jak ludzie je przyjmą :P Naprawdę czasem dziwnie się czuję czytając pochlebstwa, bo sama nie uważam się za jakiegoś mistrza pióra hahah
Marta K: Cieszę się, że rozumiesz powód dla którego Tae lubi ból (w sumie on kocha czuć COKOLWIEK, ale cóż...) Boję się ciebie... hahahah Ale książki, które czytam są ciekawe *.* Co do Suho... jesteś bliżej, ale to wciąż nie to xD Podpowiem: on nigdy nie był i nie będzie dobrą osobą... To on spowodował upadek brata. Zrobił to tylko i wyłącznie z własnej zazdrości i chciwości. W tym opowiadaniu nikt nie jest do końca światły i dobry... hehe

nawiedzona: Wiedziałam, że ruszy cię stara miłość Taemina ;) Cieszę się, że jak na razie udało mi się utrzymać wszystko w jasnej, klarownej formie :D Spróbuj zrozumieć dlaczego Tae jest masochistą ;) Chyba troszkę pokrzyżowałam Ci plany co do JongKey xD

Za tydzień kolejna część TAOA~ ^^

13 komentarzy:

  1. Dobra ja tylko tak krótko.... jak zwykle super ;p ciekawi mnie co bd dalej (serio, bo już nie pamiętam jak to ma być dokładnie.. haha) ^^ ta postać to na pewno Onew, to wm... ale co on wykombinuje to już nie do końca... ;p
    Sama ceremonia Przebudzenia genialna *.* czułam się jakbym tam była i to wszystko oglądała na żywo ^^
    Baekyeol ;c moje kochane biedactwa ;c ale przynajmniej widać jak się kochali... się kurna wzruszyłam >.< *słucha you raise me up i ma łzy w oczach*
    Mam nadzieję, że Suho zbytnio Krisowi nie zaszkodzi... no i Tae też...
    To chyba tyle ;p Czekam na ciąg dalszy TAOA i FA. Weny i czasu życzę
    Saranghae unni~ <3
    Całuski ;*
    Dubu

    OdpowiedzUsuń
  2. Ło jeny... Powiem ci Unni, że to było mocne. Co mnie nie wzruszają kompletnie sceny z krwią, jakimiś takimi rytuałami, egzorcyzmami (tyle się naoglądałam, że nie zliczę xD), to to mnie w pewien sposób...poruszyło. Cały ten "proces" stawania się uczniami i cała ta otoczka były niesamowite. Taki klimat, że normalnie nie wiem, co ci mam tutaj napisać, bo mi nic sensownego nie przychodzi:P W ogóle to Baek i Channie Oo D-dlaczego oni są martwi?Oo *nie może uwierzyć* Powiedz, że ich wskrzesisz, czy coś xD Bo ich tak polubiłam, że sobie teraz nie wyobrażam opowiadania bez tej pary. Szczególnie po trzech po rząd rozdziałach TAOA:P Co by ci tu jeszcze napisać... No nie wiem no :c Nie potrafię się wysłowić po ludzku nawet>< Dzisiaj mam jakiś zły dzień na komentowanie xD A do tego boli mnie noga, więc pewnie stąd taki nieskładny komentarz. Nie chce mi się za bardzo opisywać całego rozdziału, bo zbyt skomplikowany, żebym go tutaj streściła. Ale wiedz, że wszystko zrozumiałam xD A co do odpowiedzi na komentarz, to mam się spodziewać czegoś bardziej zaskakującego, niż chamski i bezwzględny Suho?XD To już jest dla mnie za wiele, a co dopiero to, co ty szykujesz haha xD
    No dobra, to pewnie byłoby na tyle. Rozdział jak zwykle świetny, więc czekam na kolejny (jeszcze lepszy:3). Ale znasz mnie i wiesz, że teraz wolałabym tak z pięć części TAOA, a FA może się tam gdzieś przeiwjać czasami XD Podoba mi się, ale takie klimaty jak dla mnie średnio do ciebie pasują. Piszesz super, ale no...:P Mam nadzieję, że nie zrozumiesz mnie źle^^
    No to do następnego, Unni<3
    Pozdrawiam, Yuri^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, coraz trudniej jest mi brnąć przez to opowiadanie w szczególności, że dwa ostatnie rozdziały opowiadały o Krisie, którego wprost nie trawię -,- Chyba pozostaje mi nadal czekać na rozwinięcie jakiegoś uczucia pomiędzy bohaterami, które sprawi, że opowiadanie będzie się lżej czytać, bo robi się coraz cięższe.
    Szkoda że TAOA jest o EXO bo tęsknie za takim fluffowym opkiem, a ficków z EXO nie czytam ;<

    OdpowiedzUsuń
  4. Już po samym tytule domyśliłam się, że mowa o Krisie, więc zapewne cały rozdział będzie mu poświęcony. Nie nastawiło mnie to jakoś super pozytywnie do fika (znasz moje uczucia co do Krisa), ale było znacznie lepiej niż się początkowo spodziewałam. Powaliłaś mnie tymi opisami przebudzenia. To na serio da się tak dokładnie opisać? O.o Normalnie miałam wrażenie, że sama coś takiego przeżyłaś i to, że 3 razy biorąc pod uwagę te wszystkie szczegóły. Masakra po prostu. To już chyba podchodzi pod jakiś pedantyzm, bo zadbałaś o każdy, nawet najmniejszy element. :P Twoja wyobraźnia chyba na serio nie ma granic. Czytając to od razu odnosi się wrażenie, że musisz na prawdę lubić tą tematykę, skoro tak się w nią zagłębiasz. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu.^^ Umiesz stworzyć genialny klimat wokół akcji.^^
    Nie jestem jakimś fanem Baekyeola i Chanyeola, ale fakt, że tak ich uśmierciłaś jest trochę... No smutno mi się zrobiło... Biedacy się kochali, mieli całe, wspólne życie przed sobą, a tu wredna Maknae musiała pokrzyżować im szyki... Że też musiałaś tak opisywać ich śmierć... Sadystyczne z ciebie stworzonko.:P
    Końcówka też świadczy o tej cesze, no bo co to miało być za zakończenie? Przez ciebie zadaje sobie tyle pytań i aż mnie ciągnie do następnego rozdziału. Czego Kris nie widział? Jakby to zobaczył, to coś miałoby się zmienić? A w ogóle to co takiego ma się stać? Że też wszyscy zawsze kończą w takich pełnych wątpliwości momentach i skazują biednych i niczemu nie winnych czytelników na taki długie czekanie...
    Powodzenia kochana przy TAOa xD. Chyba wyraźnie zaznaczyłam na co szczególnie czekam?:P No bo TAOa jest taki tzn. takie fajne.^^ Trzymam kciuki~~

    OdpowiedzUsuń
  5. Awww kocham!! *^* To takie inne xd Serial na podstawie tego byłby hitem xD Tylko nie rozumiem dlaczego Kris chciał splunąć na Kibuma T.T Czekam na kolejny i mam nadzieje, że wena cie nie opuści ;D
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio skusiłam się na przeczytanie ,,Święta z SHINee'' i kal dobrze kojarzę to było twoje pierwsze opowiadanie na tym blogu. Pisząc to chciałam Ci napisać, że widzę mega różnicę w pisaniu i to oczywiście pozytywną. Wiem, że nie powinnam porównywać świat z Shinee czy innych z tym co teraz piszesz, ale naprawdę biorąc się za to opowiadanie rozwaliłaś system. Mimo iż mój czasem tępy mózg nie rozgarnia o co biega, to uważam, że to opowiadanie jest najlepszym. :D Naprawdę podziwiam Cię za wzięcie się za pisanie o takiej tematyce. Domyślam się, że sprawia Ci przyjemność pisanie o takowych rzeczach, bo kiedyś tam wspomniałaś w komentarzu do mnie, że to Cię interesuje. ^^
    Key nową postacią, hu hu, mi tam się podoba. W ogóle to mnie też zastanawia fakt, dlaczego Kris chciał splunąć na Kibuma. oO
    Te całe przebudzenie... Wow :O Opisałaś to tak szczegółowo, że moja wizja pozwoliła mi jakby poczuć się jednym z tych Nefilim, a ona na swój własny sposób potrafi naprawdę przytoczyć mi niezłe wizje. :I
    Nie wiem czemu, ale kiedy czytam takowe rytuały ( coś podobnego czytałam w pierwszej i drugiej części sagi domu nocy. Chodzi mi tu o ,,Naznaczona'' lub ,, Zdradzona'' i tak dalej/ Na nie wiem czy to czytałaś ...xd)to normalnie czuje, że się stresuje. Doprawdy jestem dziwnym człowiekiem. xD
    Nie pałam namiętnością do Krisa, ale w tym opowiadaniu, jakoś tak nie czuje, aby mnie odpychało od niego. Podoba mi się jego postać.
    Ciekawa jestem co to za postać, jarząca się delikatnym granatowym blaskiem, a raczej kto nią jest? I dlaczego tak przypatrywała się Taeminow? Brat Tae został mentorem Krisa. Już widzę tą rozzłoszczoną minę Abbadona, mimo iż napisałaś, że tylko zacisnął pieści. W ogóle to twoja wyobraźnia jest genialna dając Ci takie pomysły! Aby dawała Ci ich jak najwięcej! ^^
    Dlaczego? Powiedz mi dlaczego uśmierciłaś Baekhyuna i Chaneyola? :( Ale t, że ten pierwszy postanowił umrzeć wraz z ukochanym to było cudne. Chociaż w opowiadaniach istnieje jakaś normalna miłość, gdzie ukochany oddaje się, aby być z tym drugim. A w tą co niby jest w prawdziwym życiu z dnia na dzień zaczynam mniej wierzyć.;/
    Z tym Suho zabrzmiałaś, jakby to on, jakby sprawił, że Tae poznał Minho... Nikt nie jest do końca dobry? To w sumie nawet i lepiej, będzie ciekawiej hue hue. ;D
    Z tym Suho zabrzmiałaś, jakby to on, jakby sprawił, że Tae poznał Minho... Nikt nie jest do końca dobry? To w sumie nawet i lepiej, będzie ciekawiej hue hue. ;D
    Duuużo weny do TAOA, no i oczywiście będę czekała cierpliwie. <3
    ps. Chyba mój najdłuższy komentarz u Ciebie. xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskieboskieboskie~~~
    Kkkk udało <3
    TAOA AW <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam <3
    FA, moja obsesja, tylko ty umiałabyś stworzyć coś tak świetnego...
    Jest bogate w szczegóły, dzięki czemu bardzo wygodnie i przyjemnie się czyta <3 Nie mogę się doczekać kolejnej części. I oczywiście czekam na TAOA <3
    Mogę mówić do ciebie unni? <3
    Maknae, Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja niedobra... już tyle zalegam z przeczytaniem ;< Przepraszam~! Ale potrzebuję odpowiedniego nastroju do czytania tego opowiadania. no i dłuższej chwili a o taką ostatnio mi ciężko. Większość opowiadań czytam w szkole i potem w domu komentuje ;< Obiecuję, że jutro jak tylko skończę co mam zrobić usiądę i zostawię ci dłuugi komentarz~!
    Tak poza tematem idealny podkładka. Miałam iść na miasto kości do kina, ale odpuściłam. Znajoma mi opowiadała. nie podoba mi się jedynie postać tego geja z drużyny [ ciągle zapominał jego imienia ] On powinien być drobniejszy od maga ;<
    Jeszcze raz przepraszam, wybacz mi to ;< I do jutra, postaram się jutro przeczytać i napisać odpowiedni komentarz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu mam czas zostawić właściwy komentarz. Już wczoraj przeczytałam twoją odpowiedź, i dzisiaj kiedy zabrałam się za czytanie zastanawiałam się czy w takim razie w ogóle będzie tutaj JongKey.. no ale zacznę od początku, bo tak jakoś od środka zaczynam xD
      Ach, czemuś ty niedobra uśmierciła Baekhyuna i Chanyeola ;< Znaczy to romantyczne, że nasz Bacon oddał swoje życia dla ukochanego, jednak... djsahkjds moje maleństwa T"T Były tylko przez kilka linijek a nie zapomnę o nich do końca opowiadania ;<
      Podkład dodaje całemu rozdziałowi fajny klimat, tym bardziej, że tematyką film i twoje opowiadanie aż tak się nie różnią. Znaczy okey, różnią się i to bardzo, ale w obu są anioły!
      Cieszę się, że jednak Kibum jest w tym opowiadaniu i to przy Jonghyunie. Co prawda trochę żałuje, że moje spekulacje się nie sprawdziły, jak zawsze z resztą.. czyli Key jest inkubem.. tym samym co był we wcześniejszych rozdziałach? Jeśli tak to chyba przeczytam je jeszcze raz tylko w innym świetle... >D
      Strasznie dużo maja tych znaków. Mam nadzieję, że nie będą to jakieś brzydkie blizny, a raczej coś w rodzaju tatuażu.
      Cieszę się razem z Krisem, że jest po stronie światła, jednak współczuje Mentora. No może i nasz Kris cieszy się z tego, jednak mam do tego złe przeczucia, tym bardziej po końcówce, która zwiastuje dużo nieprzyjemnych sytuacji. Tym mężczyzną w kącie przypatrującym się Tae był Onew? Pewnie tym razem udało mi sie zgadnąc, bo jakoś nie wiem kto inny mógłby to być.
      Jeszcze raz przepraszam, że tak późno, jednak ostatnio ciężko u mnie z czasem ;< życzę weny i czekam na więcej JongKey? No i ciekawe kogo dostał pod opiekę Jonghyun... no i liczę, że ten ktoś nie sprawi, ze Bummy będzie się czuł odsunięty, chociaż biedak i tak jest już traktowany jak pies, a nawet gorzej :<
      Chociaż z drugiej strony ta postacią na końcu nie powinien być Onew, jest aniołem i raczej jarzy się innym światlem... Nie będę jednak spekulować bo i tak nigdy nie trafiam xD

      Usuń
  10. Ej, kurka, nie wiem, co powiedzieć, więc wybacz za krótki komentarz.
    Może to za sprawą w-f i bieganiem na 600 metrów... Może...
    Teraz sobie czekam na autobus i czytam...
    Świetny rozdział, kobieto! ;)
    Genialna szczególnie końcówka.
    Anioł Śmierci.
    Lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam takie klimaty, w FA zakochałam się od pierwszego rozdziału i od tego czasu nie mogę doczekać się nowych rozdziałów, wszystkie czytam z zapartym tchem, czasami zapominając ze powinnam oddychać, cała ta ceremonia... wow niesamowicie opisane, czułam się jakbym była obserwatorem tego przebudzenia, dalej nie mogę wyjść z zachwytu nad całym tym opowiadaniem, które jest po prostu genialne.O mało co się nie popłakalam jak przeczytałam ten fragment o Chanyeolu i Baekhyunie, takie tragedie to nie na moje słabe nerwy.Jego mentorem został Azrael, Kris widocznie był nim urzeczony, a na moje oko nic dobrego z tego nie wyjdzie. I nie zgadzam się z tym że opowiadanie jest ciężkie w czytaniu, wcale nie, no ale może ja po prostu takie lubię. DUUUŻO weny

    OdpowiedzUsuń