Fallen Angel II

"Dawne życie Abbadona"


   Do jednego z opuszczonych magazynów wchodzi dwóch młodych mężczyzn. Niższy z nich zapala białą świecę. Knot tli się błękitnym płomieniem, który wydobywa z mroku twarze dwóch aniołów. Niebieska poświata sprawia, że istoty wydają się trupio blade i niezwykle przerażające. Beliar ze stoickim spokojem przygląda się krążącemu wokół świecy Azraelowi. Archanioł wygląda jakby się nad czymś intensywnie zastanawiał.
   - Możesz mi wytłumaczyć dlaczego mój brat jeszcze nie został pieprzonym Inkubem?! Światło trzyma się go jak rzep! - Suho krzyczy sfrustrowany i upada na kolana. W złości nieświadomie porusza niewidocznymi skrzydłami, a w hali zrywa się potężny wiatr. Jinki przypatruje się temu z obojętnym wyrazem twarzy.
   - Jest Naznaczony. - szepcze Beliar.
   - Jak to? - Archanioł unosi głowę, a w jego oczach błyskają niebezpieczne iskierki.
   - Byłeś zbyt zajęty bezowocną kłótnią ze swoim bratem, by to zauważyć. - Jinki uśmiecha się kpiąco.
   - Do cholery mów co widziałeś! - Suho gwałtownie podnosi się z betonowej posadzki, a na jego twarz wypływa charakterystyczny chytry uśmieszek.
   - Na biodrze ma Znak jednego z siedmiu Demonów Kuszenia. Przypuszczam, że to jeden z najwyższych rangą Szatanów. Abbadon, czy też Taemin, jak woli być nazywany, jest Naznaczony, co oznacza, że Demon przy okazji każdej pełni razem z oddawaną z własnej woli krwią wtłacza w twojego brata trochę Mroku. To kwestia czasu nim Taemin odnajdzie w sobie Ciemność. - Jinki wzdycha cicho. Zazdrość Azraela i jego nienawiść do brata nie zna granic. To wręcz zabawne, że Archanioł potrafi być tak zepsutą istotą.
   - Jak długo? - W oczach Suho lśnią iskierki ekscytacji. Myśl, że jest w stanie przyczynić się do jeszcze niższego upadku brata jest pokrzepiająca.
   - Pół roku, może rok zważając na ilość pełni. Nie jestem w stanie określić jak bardzo jest uzależniony od krwi Demona.
   Suho znów krąży po hali. Marszczy brwi intensywnie się nad czymś zastanawiając. Abbadon jest taki denerwujący! Azrael czasem ma wrażenie, że nic nie jest w stanie złamać jego brata. Zawsze lepszy, chwalony przez pozostałych Archaniołów. A teraz gnije na ziemi, bo pokochał tego marnego człowieka.
    - Myślisz, że cokolwiek jest w stanie przyspieszyć jego przemianę? - Suho uśmiecha się przebiegle i Jinki już wie, że Archanioł ma plan. Plan, w którym oczywiście go wykorzysta.
   - Jest taka możliwość.
   - I ty jesteś w stanie to zrobić. - bardziej stwierdza niż pyta Azrael.
   - Owszem. - Wyraz twarzy Beliara pozostaje beznamiętny. Suho natomiast wygląda jakby ktoś w tej chwili dał mu gwiazdkę z nieba. Ostatni raz był tak podekscytowany prawdopodobnie, gdy zapadł wyrok o pozbawieniu skrzydeł Taemina.
   - W jaki sposób? To doprawdy denerwujące, że muszę cię zmuszać do mówienia. - Azrael podchodzi powoli do Anioła. Mierzy go uważnym spojrzeniem po czym mruży oczy jakby próbował dostrzec jakiś mało widoczny detal. - Czegoś mi nie mówisz.
   - Chyba dopiero teraz widzę między wami podobieństwo. - rzuca beztrosko Beliar, by odwrócić uwagę towarzysza.
   - Nie zmieniaj tematu. Ukrywasz coś. - Suho przygląda się badawczo Jinkiemu, a po chwili dźga go palcem w szeroką pierś jakby ponaglając.
   - Po prostu się zastanawiam, czy nie pomogłeś mu w upadku i w rzeczywistości nie było żadnego człowieka. Abbadon był w stanie zrobić wiele dla brata, nieprawdaż? - Archanioł znów krąży po hali i jedynie marszczy brwi słysząc słowa podwładnego.
   - Wybrał człowieka zamiast swoich pobratymców, jeśli o to pytasz. To niedopuszczalne w naszych kręgach i dobrze o tym wiesz.
   Onew kiwa głową i obserwuje jak Suho niczym drapieżnik krąży po opuszczonej hali. Archanioł ma zamknięte oczy i splecione za plecami dłonie. Co chwila w roztargnieniu porusza niematerialnymi skrzydłami wywołując delikatny wiaterek. Od zawsze Jinki zastanawia się jakim cudem coś bezpostaciowego jest w stanie poruszyć powietrzem? Nigdy tego nie rozumiał, ale po pewnym czasie uznał, że tak po prostu jest i tyle.
   - Naszym obowiązkiem jest walka z Mrokiem. Mówisz, że mój brat nosi na sobie Znak Szatana? - Onew kiwa głową, a Suho przybiera poważny wyraz twarzy. - Zgodnie z Prawem musimy zgładzić Demona. Ach! Gdyby nie to, że zabrałem cię dziś ze sobą, wszystko byłoby o wiele prostsze. Wtedy wykorzystałbyś Taemina, by się zbliżyć do Demona. To byłaby wręcz idealna okazja, by zgnębić mojego brata! - Suho kieruje swój poważny wzrok na obojętną twarz towarzysza. - Onew, czy wiesz dlaczego Upadli stają się Inkubami? - Beliar kręci przecząco głową. - Bo świrują. Nie potrafią znieść tego, że ich ciało nie reaguje na dotyk. Mylisz się mówiąc, że to przez obcowanie z Demonem. Właśnie przez to, że Abbadon zawarł kontrakt jeszcze jakoś się trzyma. Nie wiem, kto nagadał ci głupot o krwi demonów i tym, że wtłacza Mrok w Upadłego...
   - Kpiłeś ze mnie od początku rozmowy?! - Beliar zaciska wściekle szczęki.
   - Jesteś zbyt pewny siebie. To, że zostałeś stworzony jako jeden z pierwszych nie upoważnia cię do wywyższania się. Znaj swoje miejsce w szeregu. - mówi z przekąsem Azrael.
   Beliar zaciska kurczowo pięści by powstrzymać niechciane reakcje i napływający falami gniew. Nie pierwszy raz Suho podstępem sprawia, że czuje się jak skończony idiota, jak nowicjusz, a nie jeden z pierwszych i w teorii najmądrzejszych Aniołów. Powinien być traktowany na równi z Gabrielem i Michałem, a nie poniżany, jak teraz.
   - Będziesz mi potrzebny. - Suho przygląda się swoim paznokciom z obojętnym wyrazem twarzy. Wie jak wściekły jest Onew i jak to wykorzystać. - Masz szansę udowodnić mi, że jednak nadajesz się do przewodzenia chórem Mocy. W przeciwnym wypadku Archaniołowie dowiedzą się o twojej ostatniej porażce w walce z Demonami.
   - Jak śmiesz?! - Warczy Beliar.
   - Z szacunkiem mój drogi, z szacunkiem. Nie zapominaj, że mówisz do Archanioła i swojego zwierzchnika. - Jedna z czarnych brwi Azraela wędruje w górę. Doskonale wie, jak zmusić Anioły do posłuszeństwa. Na Beliara wystarczy mieć haka. Nie bez powodu Suho kiedyś podsunął mu zadanie, którego Beliar nie był w stanie wykonać. Mimo wszystko w Niebie trzeba  być kutym na cztery nogi inaczej szybko pod błahym pretekstem zdegradują delikwenta do niższego chóru.
   Onew oddycha ciężko i zaciska dłonie w pięści. Jest wytrącony z równowagi, bo nie chce tracić swojej pozycji. Wie, że jeśli się nie zgodzi, Azrael niezwłocznie powiadomi Archanioły o w sumie nie tak dawnej porażce.
   - Czego chcesz? - warczy rzucając zwierzchnikowi spojrzenie spode łba.
   - Z szacunkiem... Zapomniałeś o szacunku. - Suho uśmiecha się kpiąco. Wyraźnie bawi go patrzenie na to jak Beliar walczy sam ze sobą.
   - W czym... W czym mogę ci pomóc Azraelu? - Jinki z trudem wypowiada te kilka prostych słów. Czuje się upokorzony i wściekły widząc tryumfalny wyraz twarzy Archanioła.
   - Pozbędziesz się przeszkody. Zniszczysz Demona Kuszenia przez co kontrakt mojego brata wygaśnie. Abbadon zeświruje zanim zdążysz zdać raport z zadania Radzie. Kiedy Taemin stanie się Inkubem w Niebie zostanie już tylko jeden Anioł Apokalipsy. - Cichy, złowróżbny śmiech Suho niesie się po wielkiej hali, odbija się od ścian i potęguje wrażenie niepokoju ogarniające Onew. Wewnętrzne przeczucie nie daje mu spokoju.
   - Tak jest. - Odpowiada cicho Beliar wiedząc, że mimo obaw musi się zgodzić.
   - Zaczniesz dopiero po Cheszwanie i Ceremonii Przebudzenia Nefilim. Nie pojawiaj się na niej, możliwe, że będzie tam Abbadon. Zależy mi na tym, by zapomniał szczegóły z waszego spotkania. Może nawet cię nie pozna? Tak byłoby najlepiej. - Suho wzrusza ramionami i siada na brudnej podłodze. Beliar zawsze uważał go za niezrównoważonego, teraz dochodzi do wniosku, że Archanioł po prostu bywa zdziecinniały. A może to wynika z zaburzeń psychicznych i Azrael po prostu jest zdrowo szajbnięty? Po nim można się spodziewać wszystkiego.
   Onew przypomina sobie badawcze spojrzenie jakim obrzucił go Abbadon przy ich spotkaniu w zaułku. Zaledwie kilka sekund podczas których ich wzrok się spotkał bezpowrotnie wyryło się w pamięci Anioła. I znów to dziwne przeczucie. Jinki ma wrażenie, że przez to, że stanęli twarzą w twarz coś się zmieni, coś bardzo ważnego. Nie wie jedynie co to takiego...
***
   Kris ponownie obrzuca Taemina krytycznym spojrzeniem i porównuje widziany obraz z sylwetką Azraela zachowaną w pamięci. Kręci zrezygnowany głową i wzdycha ciężko.
   - Więc mówisz, że tamten czarnowłosy typek w stylu emo to twój starszy, o ile można tak powiedzieć o Aniołach, brat, który jest Archaniołem i Aniołem Śmierci , jednym z dwóch Aniołów Apokalipsy. Drugim jesteś ty, ale upadłeś, bo zakochałeś się w człowieku. Twoje prawdziwe imię to Abbadon, ale go nie znosisz, bo przypomina ci o czasach w Niebie. No i nazywali cię Aniołem Zniszczenia... Dlaczego wcześniej nie powiedziałeś? - Kris robi naburmuszoną minę i zaplata ręce na piersi.
   - Nie pytałeś... - Taemin rozgląda się skonsternowany po swoim mieszkaniu na piętrze klubu V zajmującym budynek starej fabryki. Nie jest to może wymarzona lokalizacja, ale mimo wszystko ma w sobie coś elektryzującego. Mieszkanie składa się z kuchni, sypialni i łazienki. Ściany z czerwonej cegły mają swój urok, a wielkie łóżko jest wygodne i z łatwością mieści siedzących naprzeciwko siebie Upadłego i Nefila.
   - Stary, byłeś Archaniołem! Może oddawałbym ci jakieś honory albo coś... - mówi Kris z wyjątkowo poważnym wyrazem twarzy. W sumie jak zawsze. Jego twarz z reguły jest poważna... albo tajemnicza... albo dwa w jednym.
   - Daj spokój... - Taemin wywraca oczami.
   Kris wciąż nie spuszcza wzroku z towarzysza, co po chwili robi się niekomfortowe. Nefil marszczy brwi i przysuwa się bliżej. Ich twarze niemal się stykają, a Kris wciąż jedynie świdruje spojrzeniem coraz bardziej wkurzonego Taemina.
   - Co cię skłoniło do tego, żeby porzucić Niebo dla człowieka? - Wufan wreszcie odsuwa się, ale nie spuszcza wzroku z przyjaciela.
   - Już mówiłem, kochałem go.
   - Kochałeś GO... czyli to był facet?
   - Wyobrażasz sobie bycie hetero w Niebie pełnym facetów? - Prycha Taemin.
   - To... nie ma Anielic?
   - Nie.
   - Ale przecież są Nefilim, więc nie każdy Anioł to gej. - Taemin ściska palcami nasadę nosa sfrustrowany wypowiedzią Krisa.
   - Nigdy więcej nie dam ci skrętów z tego zielska od Jonghyuna.
   - Co się czepiasz? Lepiej powiedz jak się nazywa ten gościu. - Na poważnej twarzy Krisa widać umiarkowane zainteresowanie. Nefil ma wrażenie, że jego przyjaciel wzdycha tej nocy już po raz setny (włączając w to pobyt u Demona). Gdyby Kris choć chwilę pomyślał zadając to pytanie może zorientowałby się, że Upadły nie chce wspominać starych czasów.
   Taemin siedzi zapatrzony we własne dłonie. Wracają tak pieczołowicie powstrzymywane wspomnienia. Kiedy pierwszy raz zobaczył tego chłopaka miał wrażenie, że niebo gdzieś znika, a cudowny dreszcz przeszedł całe jego ciało docierając aż do skrzydeł. Niesamowite uczucie miłości przemieszane z bólem po stracie wciąż przepełnia go całego, ale wie, że chłopak był jedynie człowiekiem i nie było sposobu, by żył wiecznie.
   - Miał na imię Minho. - Taemin w roztargnieniu bawi się rąbkiem czarnej koszulki. Kris się nie odzywa przeczuwając, że kiedy tylko przyjaciel zbierze się w sobie sam wszystko opowie. - To było ponad sto lat temu, wiesz?
   - Nie gadaj! Myślałem, że upadłeś niedawno... - Chyba po raz pierwszy Upadły widzi emocje malujące się na twarzy Krisa. Jest to coś tak niesamowitego, że sam otwiera szeroko oczy i wpatruje się zszokowany w jego twarz.  Chwilę potem znów smutnieje, bo wie, że Kris nie odpuści.
   Taemin nabiera do płuc duży haust powietrza i wstrzymuje je przez chwilę po czym wypuszcza ze świstem. Pozwala by wspomnienia wypełniły jego umysł. Widzi wszystko, co wydarzyło się na początku dziewiętnastego wieku. Przed oczami maluje mu się przystojna sylwetka wysokiego bruneta ubranego w lnianą koszulę i luźne spodnie. Spod beretu wystają czekoladowe, lekko poskręcane włosy sięgające szyi.
   - Minho był chłopcem sprzedającym gazety. Miał siedemnaście lat, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy. Siedział wtedy na jednym z brudnych londyńskich chodników, a ja przechodziłem właśnie z grupą podwładnych mi Stróżów, by przydzielić im ich podopiecznych. Spojrzał na mnie zaintrygowany. Nie mogłem o nim zapomnieć... - Abbadon wzdycha ciężko.  - Przy Minho zaznałem tego, czego nie dane było mi poznać w Niebie. To jak skosztowanie owoców z Drzewa Poznania Dobra i Zła.
    - Kiedy zauważyli, że spotykasz się z człowiekiem... co się stało?
    - Azrael chciał pozbawić mnie skrzydeł już za pierwszym razem, ale Archaniołowie postanowili dać mi jeszcze jedną szansę i zostałem Stróżem. Mimo wszystko wymykałem się do Minho i darzyłem go coraz silniejszym uczuciem. Wciąż pamiętam wszechogarniający ból związany z utratą skrzydeł. Michał i Gabriel byli bezlitości. Krew ściekała mi stróżkami po plecach, moje pióra latały wszędzie, a Azrael patrzył na mnie jak na robaka. Wyrzucili mnie z Nieba, a ja wreszcie mogłem być z Minho. Starzał się przy mnie, a ja coraz dotkliwiej odczuwałem dyskomfort związany z brakiem zmysłu dotyku. Minho umarł dwadzieścia lat po moim upadku. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić, szalałem z rozpaczy. Nawet nie wiem kiedy trafiłem na Jonghyuna i to dzięki niemu jakoś udało mi się podnieść. Kilkadziesiąt lat później spotkałem ciebie.

    W pomieszczeniu zapada cisza. Nie jest przepełniona napięciem ani niezręcznością. Kris przetwarza informacje i powoli dociera do niego historia przyjaciela. Brat, który przyczynił się do upadku, miłość do człowieka, a do tego spotkanie demona... To tak wiele... Nefil zdaje sobie sprawę, że jego przyjaciel wciąż egzystuje w niezmienionej postaci jedynie dzięki Jonghyunowi, co kompletnie kłóci się z jego przekonaniami. Demon ratujący Upadłego? Takie coś nie występuje w naturze, a jednak Kris ma przed sobą namacalny dowód: Abbadona, Upadłego Anioła, Anioła Zniszczenia i Apokalipsy, byłego Archanioła i jednocześnie zakochaną, smucącą się po stracie Istotę...
*~*~*~*
Witam nowych obserwatorów: Evil_Panda i Midori ^^ Ściskam Was mocno! :*

Dziękuję mojej becie Dubu, Datenshi Unni i Yuri, że motywują mnie do pisania... no i Dubu poprawia te wypociny... Saranghae <3

Przepraszam... długo mnie nie było... Nie powinnam się tłumaczyć, bo nie mam zbyt dobrego usprawiedliwienia. Podczas upałów mi się kompletnie nie chciało pisać, a potem, gdy już temperatura spadła okazało się, że nie mam kompletnie weny na FA. Dlatego takie krótkie (za co TOTALNIE WAS PRZEPRASZAM!!!) Do tego nie jestem zadowolona z efektów... ot nie podoba mi się kompletnie ten rozdział, jest do bani. Prawie same dialogi, zero akcji... chyba jestem stworzona do fluffów, a nie angstów...  Ale będę się starać! Obiecuję! Mimo to, jeżeli dalej będę się tak męczyć z FA... cóż, nie martwcie się, mam w zanadrzu pomysł na kolejnego tasiemcowatego fluffa, więc najwyżej wrócimy do opowiadań w stylu 'Fantazji'...

Dubu ^^:  Uchyliłam Ci Nieba tym, że ich użyłam :P Co masz do sexu z powietrzem? :( W naturze nie, ale w Fallen Angel tak :D Wiesz jak to rozwinę xD

i_want_youu: *formuje mózgową papkę Unni z powrotem w ładny móżdżek* Aż mi wstyd, że tak namieszałam :(Dlatego też zrobiłam 'Słowniczek' ^^ Cieszę się, że chociaż opisy mi wychodzą... :P Mam nadzieję, że jak już wszystko stanie się jasne to pokochasz FA całym serduszkiem ^^ Myślę, że pytania o paringi są retoryczne i tak naprawdę nie chcesz wiedzieć kto z kim będzie ;) Zepsułabym Ci zabawę. Em... tak... ta scenka z inkubem to był rodzaj molestowania seksualnego xD  Unni, wcale tak nie jest! Bardzo lubię Twoje opowiadania i byłaś jedną z autorek, dzięki którym zaczęłam sama pisać ^^

Mae Ri: Nie wiedziałam, że ktoś wpadnie na pomysł z kartką, ale... muszę Ci pogratulować trzeźwości umysłu no i tego, że Ci się chciało <3 Zdraaaadź mi swoje przypuszczenia~~  Jaram się, bo Ci się podoba :D  Ach *.* rumienię się xD

Marta K: Mam nadzieję, że zauważyłaś 'Słowniczek' i jest Ci trochę łatwiej ^^ Co do info o Aniołach, kręgach itd. Cóż, ja zawsze się tym interesowałam. Czytałam wiele książek na ten temat, więc mam szerokie spektrum i mogłam stworzyć 'własną mitologię' ^^ Nie wszystko co tu piszę jest zgodne z Biblią czy jakimkolwiek innym pismem. Zebrałam informacje z różnych źródeł i stworzyłam swoje własne Anioły, Demony, Nefilim, Inkuby... A są w Słowniku te nazwy? O.o  wow xd

Yuri: Wyjdzie na to, że ćwiczę Wam mózgownice xd To, że to bd OnTae było wiadomo zanim FA powstało xD Moim zadaniem jest dawanie przyjemności, w tym zadziwianie hahhahah co ja gadam? xD kekeke przekonałam Cię do fantasy :D

Dubu <3: Dziękuję ^^ Mam nadzieję, że wszystko już zrozumiałaś ^^

Datenshi189: Zamiast drzewka jest słowniczek :D Beliar to Onew ;) Kris nie ma żadnego niebiańskiego imienia, jedynie swoje prawdziwe (Wu YiFan) :P Też je kocham Unni~~ ^^

Kim Mikum: Dziękuję *.* Zrobiłam słowniczek po prawej stronie bloga, powinien pomóc ^^

Mruczalka Jeta: Dziękuję! *.* A pomysły? cóż... Same przychodzą :P

Blackey: Nic się nie stało, ważne, że udało Ci się przeczytać ^^ Ach! Ktoś kto mnie rozumie ^^Będziesz miała ze mną kiepsko, bo opowiadanie o mojej i twojej ukochanej tematyce idzie mi jak krew z nosa ;(

jjangjjangboy: *pierwsza pomoc* :P nieeee... w ogóle nie wiem dlaczego uważasz, że było dziwne *sarkazm* hhahahaha Dziękujęęęę ^^ xD

Rits u: Ten błysk w oku to na pewno po amfie hahaha Cieszę się, że się podoba ^^

Natalii Lee: Wyjaśni się, wyjaśni ;) Cóż... z tym pogmatwaniem to też może być prawda xD

nawiedzona: Nie szkodzi, ważne że piszesz ^^ Przepraszam, że Cię rozczarowałam :( Moja wyobraźnia nie ma granic i mam nadzieję, że zaskoczę Cię jeszcze nie raz :P *taktownie milczy czytając resztę komentarza :P*

10 komentarzy:

  1. Tak Maknae, uchyliłaś mi nieba przez nich haha ^^ i co do sexu z powietrzem... w naturze też czemu by nie? haha to by było dość hmm ciekawe doświadczenie ;p
    Rozdział standardowo mi się podoba i wgl ;p nie wiem co ty od niego chcesz już ci mówiłam ;p akcja się nakręci z czasem. Cierpliwości yeobo ;* (matko to chyba ty powinnaś napisać a nie ja ale mniejsza ;p)
    Czekam na następny rozdział. Mam nadzieję, że będzie ci się go lepiej pisało niż ten. Hwaiting! Umma w ciebie wierzy haha kto jak kto, ale ty dasz radę to dokończyć uparciuchu <3
    Całuski ;*
    Dubu ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku.
    standardowo - było świetne XD wątpię że kiedykolwiek będę miała okazję napisać że coś na twoim blogu mi się nie podoba... >.< poprostu piszesz zbyt świetnie, nie wiem jak można mieć taki talent *^* tak bardzo ci zazdroszczę~
    zdradziłabym ci moje przypuszczenia, ale boję się że źle zgaduję i głupio by mi było xd taka schiza.
    ahh, nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału, serio ;-; chyba nigdy nie było takiego ff na które bym bardziej czekała niż te twoje XD srl, wchodzę na twojego bloga chyba z 8 razy dziennie żeby sprawdzić czy nie dodałaś nowego rozdziału, chyba zostaniesz moim biasem ;333
    na koniec oczywiście weny i hwaiting~ czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... po przeczytaniu tego rozdziału stwierdzam jedynie, że bardzo bardzo bardzo denerwuje mnie tu Suho. Ughh nie lubię tej postaci, żeby tak drwić z Jinkiego... A sam Jinki z jednej strony taki męski, a z drugiej trochę taki uległy... wgle na razie trudno mi jest go sobie wyobrazić w tej roli jaką pełni w opowiadaniu, ale to pewnie przejdzie z czasem:) Taemin był zakochany w Minho;3 Chętnie bym przeczytała, jak to było od początku <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zacznę od końca, bo tutaj się najbardziej wzruszyłam.^^ Wspomniałaś o mnie. *.* Normalnie widząc swojego nicka, niemal padłam z zachwytu. Jeżeli kiedykolwiek będziesz wątpić w wspaniałość tego opowiadania, to daj mi znać, a spróbuję sprowadzić cię na właściwą drogę. Przecież ten fik jest jedyny w swoim rodzaju! Zupełnie nie da się go podrobić. Podziwiam, że dałaś radę ogarnąć te wszystkie postacie mityczne i ich historie. Z tego spokojnie można by napisać dobrą powieść o niepowtarzalnej tematyce.
    Rozumiem, że marudzenie to wrodzona cecha polaków, ale nie mam pojęcia co ci się nie podobało w tym rozdziale. Według mnie opisy są znacznie trudniejsze do zrozumienia, więc dzięki dialogom sporo rzeczy stało się jaśniejszych. Taka prostsza forma idealnie dotarła do mojego wymęczonego mózgu.^^
    Po poprzednim rozdziale miałam jeden wielki mętlik w głowie, ale teraz na reszcie wszystko jaśnieje. No i Minho nie żyje, więc już nikomu nie przeszkodzi. xD To wielki plus.:P Jakoś za nim nie płaczę. :P
    Suho ma ciekawy charakterek. Podoba mi się.^^ Wyobraziłam sobie jak siedzi na tej posadzce i wkurza się na swojego braciszka. Uroczo. :3 Odnoszę wrażenie, że jego postać powinna mnie denerwować, ale tak dla odmiany robi to Onew. Domyślam się, że okaże się dobry, ale na razie to siedzi pod pantoflem Suho. W ogóle to z chęciom kibicowałabym właśnie aniołowi apokalipsy. :P Od małego stałam po stronie złego bałwana w "Tabaludze", Darth Vadera w "Star Wars" itp. No ale Taeś jest zbyt uroczy by przegrać i musi być szczęśliwy, więc mam mały dylemat...
    Za opóźnienie rozdziału przecież nie musisz nas przepraszasz... To my powinniśmy raczej dziękować, że w ogóle się pojawiają, więc nie przejmuj się takimi szczegółami.
    Dużo weny i nie zapominaj, że są osoby, który kochają twoje opowiadania.^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli jednak na razie stopujesz z "Fallen Angel"... :c Szkoda... Bo akurat powiem ci, że zaczęłam się wkręcać. Szczególnie po tym rozdziale. Mam nadzieję, że jako moja ulubioną Unni będziesz ze mnie dumna, jak ci powiem, że dzięki temu rozdziałowi wszystko zrozumiałam^^ W końcu, nie?xD Bo wiesz, Yuri i jej mały móżdżek nie pracują na wakacjach tak intentywnie:P W ogóle to... Suho mnie wkurza... Jest mega wredny, chamski i ogólnie Suho - człowiek skurwiel xD Wiem, że go lubisz, ale musiałam to napisać:D Denerwuje mnie sposób, w jaki odnosi się do Onew jest podły... I te plany, co je knuje odnośnie Abbadona... Normalnie chory jakiś XD Najpierw się znacznie przyczynił do jego upadku, a teraz jeszcze to... Ach, ta braterska miłość<\3 Jinki - smutne jest to, iż jest tak jakby podwładnym Suho i nie może mu się sprzeciwiać... Musi wykonać to dziwne i niepokojące polecenie, które dotyczy Abbadona. A coś czuję, że już niedługo między nim a Taeminem zacznie się coś dziać... W końcu to przecież twoje ukochane OnTae:3 Nie mogę się już doczekać! Wiedziałam, że tym człowiekiem, co się w nim Minnie zakochał był Minho! Ale ze mnie Sherlock xD Prawie jak przy końcu "Fantazji" XD Szkoda, że przez tą miłość Taemjn upadł i nadal cierpi... :c I jeszcze został mi Kris... Przepraszam, ale ktoś pisze Kris, ja myślę - rysunki Krisa XD Więc nie jestem w stanie traktować go do końca poważnie, wybacz xD Ale wiesz, że go lubię, więc jednak staram się zrozumieć jego postać. I cieszę się, że dowiedział się, co Abbadon przeszedł w przeszłości. To bardzk ważne tak kogoś zrozumieć:) A teraz odpowiedź na komentarz - tak, przekonałaś mnie w pewnym sensie do fantasy, ale chyba tylko jak na razie dk "FA":P A z tym ćwiczeniem mózgów, to prawidłowo, to teraz większość ludzi, to debile xD Znaczy nie chodzi mi o nikogo z tego bloga oczywiście! Chodzi mi ogólnie - świat się stacza-.- I jeszcze jedno - naprawdę nie musiałaś dziękować;) Ja tylko spełniam swoją rolę, bo przecież jesteś moją Unni i cię kocham! Więc muszę cię motywować do pisania, prawda?^^ W każdym razie, czekam na kolejną notkę. Nieważne, czy to będzie twój nowy fluff, który już mi się podoba, czy kolejny rozdział tego opowiadania.
    Pozdrawiam cię ciepło, Yuri~! Hwaiting, Maknae!<3

    OdpowiedzUsuń
  6. więcej,więcej *O*
    właśnie czytam książkę pt Miasto Kości i tam są podobne klimaty ^^ <3
    co zainspirowało/natchnęło by zacząć pisać FA ?
    hwaiting~!
    weny życzę :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Whoa... Ogarniam xD Czuje się, jakbym czytała prawdziwą książkę. Naprawdę świetny i zaplanowany styl pisania. Jestem strasznie ciekawa, jakie jeszcze postaci wplączesz no i co będzie dalej *^*
    Pozdrawiam i weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdrość. Ech, skąd ja to znam?
    Pamiętasz, co napisałam pod pierwszym rozdziałem? Dlaczego nie masz na niego weny? Przecież jest ciekawe, wciąga i jest również zupełnie inne, niż Twoje poprzednie prace. Trochę odmienności się przyda, a co! No, ale zmuszać się też nie można. Ech, życie, nie? Wiesz, chcę być szczera, dlatego też bardzo chciałabym, żebyś dalej pisała te opowiadanie. Poza tym, mówi się, że jak się coś zaczęło, to trzeba to skończyć, prawda? A jeśli będziesz potrzebowała porządnego kopniaka w dupę, czy po prostu pogadać, to pisz. Chcę kolejny rozdział! I to bardzo i zrobię wszystko, żeby go dostać :P Tak, mówię serio, kochana :3

    Pozdrawiam,
    Blackey.

    OdpowiedzUsuń
  9. omooo~ nie mam pojęcia co napisać... mam nadzieję, że wystarczy zwykłe: "to było boskie *Q*", bo mam pusto w głowie... wszystko wyparowało podczas czytania, ustępując miejsca bezgranicznemu zachwytowi (o ile tak można powiedzieć...). zdaje mi się, że już wiem kim jest seksowny pan na łóżku!! kek~ boge czo sze rze mno dżeje... ten klimat... tak jak zauważyła Blackey, to opo jest zupełnie inne niż twoje poprzednie.... nw co jescze napisać... więc kończę.. kocham cię, życzę nieskończonej weny i pozdrawiam.
    Shin~

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się inny styl opisywania tego wszystkiego jak np. ,, Onew kiwa głową, a Suho przybiera poważny wyraz twarzy. '' Niczym w jakimś scenariuszu którego uczą się na pamięć aktorzy. :D Boże to bylo piękne i smutne. ;.; kdhksajdkd normalnie. XD Tae pokochał cłżowieka i do tego Minho, rajciu na pewno musiał przeżywać jego utratę. Ja bym nawet nie nazwała Azraela swoim bratem po tym wszystkim. To, że jest aniołem śmierci idealnie współgra z jego okrutnym charakterem. No ob jak tak można? Wyrywają ci skrzydła, a on patrzy na ciebie z wielka pychą i dumą, ,,jak na robaka'' Rozwlały mnie niektóre opisy co do Krisa chociażby ,, mówi Kris z wyjątkowo poważnym wyrazem twarzy. W sumie jak zawsze. Jego twarz z reguły jest poważna... albo tajemnicza... albo dwa w jednym. '' Tak bardzo prawdziwe, że aż nie mogłam pohamować salwy śmiechu, jak przy innych tego typu zdaniach. xD To trochę podejrzane, jak i dla Krisa, że Demon pomógł Lee, coś musi w tym być. Oj musi. A no i znowu powracając do Azraela (jak ja lubię pisać nie poklei >.< ) Nie mogę po prostu, jak wnet manipulował Onew. oO A ten biedny niestety musiał się zgodzić dla własnego dobra. Jednak podejrzewam, że coś go tchnęło na widok Taemina. Więc zapewne ciężko będzie mu brać udział w planie anioła śmierci. Już go nie lubię, widzę, jak wnet roztrząsa to opowiadanie swoim złem ,mimo iż jest aniołem. ;/
    Oczywiście, że zauważyłam i przestudiowałam, dwa razy i chyba , jak na razie wystarczy keke ;D No są, są. :P Wujaszek google troszkę poratował ;.;
    No tak jak się coś studiuje przez jakiś czas to się wnet jest w tym opatrzonym. :P I w sumie dobrze, że nie wszystko jest, jak w Biblii. To czyni opowiadanie jeszcze bardziej tajemniczym i lepszym. Bo dodajesz coś od siebie, a nie idziesz po łatwej ścieżce. ;D Pozdrawiam, weny przy pisaniu kolejnego rozdziału i hwaiting<3

    OdpowiedzUsuń