"Fantazja" Część 19 [END]


Bądź przy mnie, patrz w moim kierunku, nawet jeżeli jeszcze nie znam miłości
Bądź przy mnie, chroń mnie, ponieważ nadal jestem nieporadny w miłości


podkładzik

   Onew zamknął za sobą drzwi do pokoju Taemina tak, by nie narobić tym nawet najmniejszego hałasu. Oparł się o framugę i westchnął cicho. Czuł się bezradny. Szczerze mówiąc sam nie do końca wiedział, jak powinien się teraz zachować. Do tego to palące pragnienie zemsty, czuł jak niemal rozrywa go od środka. Jeszcze ten sms... Zastanawiał się, co znajdzie w kopercie. Czuł, że czeka go kilka bardzo trudnych decyzji i wcale go to nie cieszyło. Wiedział też, że za nic w świecie nie może dotknąć ani Henry'ego, ani Minho, bo musi być przy Taeminie, a siedząc w więzieniu za pobicie raczej na wiele się nie przyda. Z drugiej jednak strony, jeśli to wszystko potoczy się tak, jak podejrzewał to i tak cała czwórka skończy w sądzie.
   Z kuchni wyjrzała pani Lee wyrywając mężczyznę z rozmyślań. Gestem pokazała mu, żeby podszedł, a on skinął delikatnie głową. Usiadł na jednym z czterech kuchennych krzeseł i spuścił głowę zrezygnowany. Kobieta przez chwilę krzątała się po pomieszczeniu, po czym postawiła przed nim kubek z parującą herbatą.
   - Jinki kochanie, napij się. Poczujesz się lepiej. - Posłała mu blady uśmiech i usiadła naprzeciwko. W tej chwili brzmiała trochę jak jego babcia.
   - Dlaczego... dlaczego to musiało spotkać akurat jego? - Onew obiął dłońmi kubek i rozkoszował się bijącym od niego ciepłem.
  - Jinki, czy Taemin kiedykolwiek opowiadał ci o swojej przeszłości? - Onew spojrzał na nią zdziwiony, a kobieta westchnęła cicho. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Taemin trzymał wszystko w tajemnicy. O traumatycznych przeżyciach wiedziała tylko ona i Key. - Wiedziałam, że tak będzie. Ty nic nie wiesz, prawda?
   - Nic nie wiem o czym?
   - Pewnie zauważyłeś, że Taemin nie ma ojca... - Oczy Onew rozszerzyły się ukazując szok.
   - Jak to? Taemin... on mówił, że po prostu pracuje do późna, a czasem, że wyjechał na jakąś naradę... kłamał? - Onew zacisnął dłonie w pięści zdając sobie sprawę z własnej głupoty. - Przecież to co mówił było kompletnie bez sensu, jak ja mogłem w to wierzyć? Jestem idiotą, cholernym idiotą.
   - Jinki, nie przejmuj się, Taemin jest bardzo introwertyczną osobą, chociaż udaje innego. Jego ojciec sześć lat temu wyjechał do Europy i ślad po nim zaginął. Słuchaj... nie chciałam mówić mu całej prawdy, wolałam powiedzieć, że po prostu od nas odszedł. - Pani Lee otarła samotną łzę spływającą po policzku. - Prawda jest taka, że on nie żyje. Tae bardzo przeżył fakt, że stracił z nim kontakt, nie chciałam mu dorzucać dodatkowego ciężaru. - Onew wpatrywał się w kobietę współczująco. Teraz zaczynał widzieć tą rodzinę w zupełnie nowym świetle. -  Tae... kiedy wyjechał na tą wymianę... wyobrażasz sobie seksualne wykorzystanie piętnastolatka przez rówieśnika?
   - To... to nie pierwszy raz?! - Onew nie wierzył w to co słyszy. Ponownie rozgorzał w nim gniew. Starał się jak mógł, by nie podnosić głosu, nie chciał obudzić śpiącego chłopaka.
   - Wyobrażasz sobie, że Henry zrobił mu to po raz drugi? Taemin to silny chłopak. Za pierwszym razem nie chciał tego zgłaszać, ale widziałam, że nie pozostanie to bez śladu w jego psychice. Coś się zmieniło, on się zmienił. Teraz... teraz proszę cię Jinki, bądź przy nim i nie pozwól, żeby cokolwiek mu się stało. On cię teraz potrzebuje.
   - Oczywiście pani Lee! - Mężczyzna wpatrywał się uważnie w zmęczoną twarz kobiety. Przysiągł, że za wszelką cenę zemści się na szczeniakach, które odważyły się na coś takiego. - Powinna się pani położyć. Jeśli mogę to prześpię się na kanapie.
   - Oczywiście Jinki. Zaraz przyniosę ci jakiś koc i poduszkę. Gdyby nie stan Tae...
   - Pani Lee, kanapa to naprawdę nie problem. Dam sobie radę.
   - Proszę, mów mi JiYeon. "Pani Lee" sprawia, że czuję się staro. - Kobieta posłała Onew ciepły uśmiech i zniknęła w swojej sypialni. Po chwili w domu zapanowała kompletna cisza.
   Jinki siedział na kuchennym krześle zastanawiając się co dalej. Wczoraj przyszedł do mieszkania Taemina, bo chciał go jakoś udobruchać, jednak gdy okazało się, że chłopak wyszedł Jinkim zawładnęła wściekłość. Pierwszy raz był na niego zły. Postanowił, że poczeka aż młodszy wróci, a wtedy powie mu co o tym myśli. Przypominając sobie to teraz stwierdził, że zaczyna myśleć jak przewrażliwiony ojciec albo bardzo zazdrosny facet.
   Kiedy minęła północ (pani Lee kazała synowi wrócić jeszcze przez dwudziestą czwartą) Jinki i mama Tae zaczęli się niepokoić. Kolejne minuty, godziny dłużyły się niemiłosiernie i oboje bali się o Taemina coraz bardziej.
   Gdy nad ranem w drzwiach pojawił się Sehun z prawie nieprzytomnym chłopakiem na plecach, serce Onew stanęło. W pierwszej chwili bał się, że Tae przedawkował, albo coś podobnego, ale gdy zobaczył, jak chłopak ucieka przed jego dotykiem zaczął się poważnie martwić.
   Miał ochotę zabić Henry'ego, rozszarpać go na małe kawałeczki, ale nie mógł. Uczucie niemocy rozsadzało go od środka, bo najchętniej poszedłby teraz szukać tego szczeniaka. Gniew narastał w nim z każdą chwilą, ale mimo to zasnął z twarzą na blacie stołu kuchennego.
***
   Rano Onew, pamiętając o wiadomości od Minho, poszedł sprawdzić zawartość skrzynki na listy. Oczywiście czekała tam mała, niezaadresowana koperta. Jinki drżącymi palcami rozerwał papier i zamarł widząc małą kartę pamięci i krótką notatkę do Taemina. Bezwiednie nacisnął klamkę i wszedł do mieszkania uprzednio chowając oba przedmioty do tylnej kieszeni spodni.
   W przedpokoju spotkał się twarzą w twarz z Henry'm. Gniew obudził się w nim ponownie. Brutalnie popchnął chłopaka na ścianę i chwycił za koszulkę. Zbliżył twarz do jego, z trudem powstrzymywał się przed obiciem mu ryja.
   - Słuchaj szczylu, jeśli jeszcze raz się chociażby do niego zbliżysz to twoja sztuczna gęba będzie wyglądać jak po spotkaniu z ciężarówką, a ciebie własna matka nie pozna. - wysyczał tuż przy twarzy nastolatka przyciskając go mocniej do ściany.
   - Spróbuj mnie dotknąć, a Koreańska Suczka zostanie bez opieki. Wsadzą cię do pierdla i tyle będziesz go widział, a wtedy będzie MÓJ. - Henry ledwo zdołał wypowiedzieć ostatnie słowo, a już poczuł, jak mężczyzna z siłą imadła przyciska go do ściany. Coraz trudniej mu się oddychało, ale wciąż prowokował Onew samym chociażby wyrazem twarzy. W końcu cel uświęca środki, a Henry chciał się pozbyć Jinkiego. Nie ważne, że ceną za to mogło być parę stłuczeń i może jedno złamanie. Ważne, że Taemin byłby tylko jego.
   Kątem oka zauważył, jak Onew powoli unosi zaciśniętą w pięść dłoń, natomiast druga zacisnęła się mocniej na materiale koszulki. Chłopak prawie niezauważalnie przełknął ślinę szykując się na mocny cios w prawą stronę szczęki. Zacisnął powieki i cały się spiął oczekując uderzenia.
   - Hyung, nie. - Cichy głosik dotarł do uszu Henry'ego, a chwilę potem zobaczył, jak pięść mknie w stronę jego twarzy. Skulił się w oczekiwaniu na cios, jednak usłyszał jedynie głuchy odgłos tuż przy swoim prawym uchu. Niepewnie uchylił powieki i zobaczył twarz Onew niemal przy swojej, a za nim mizerną postać Taemina. Ten pajac Jinki nie uderzył go tylko dlatego, że Koreańska Suczka mu zabroniła? Mięczak.
   - Teraz stąd wyjdziesz, a ja już cię więcej na oczy nie zobaczę, jasne? Nie masz prawa przekroczyć progu tego domu. - Warknął mężczyzna dociskając chłopaka do ściany tak, że jego stopy delikatnie oderwały się od ziemi. Po chwili puścił go i z satysfakcją patrzył, jak przerażony Henry ucieka z mieszkania rodziny Lee.
   Jinki zacisnął pięści i nie mogąc pohamować złości, po raz kolejny wymierzył silny cios ścianie. Z jego ust uciekł krzyk frustracji, a on sam upadł na kolana ukrywając twarz w dłoniach. Oddychał głęboko starając się opanować gniew.
   Po chwili poczuł delikatny dotyk na swoich włosach. Zdziwiony uniósł głowę i zobaczył wpatrującego się w niego Taemina. W pierwszym odruchu chciał go przytulić, jednak obraz kulącego się chłopaka skutecznie go otrzeźwił. Powoli zbliżył dłoń do policzka dongsaenga i pogładził go delikatnie.
   - Hyung... nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo chcę żebyś mnie teraz przytulił, a jednocześnie jak cholernie się tego boję. - Taemin zadrżał delikatnie, gdy druga dłoń mężczyzny dotknęła jego drugiego policzka. Spojrzał na Onew smutnym wzrokiem, a w jego oczach ujrzał ten spokój, delikatność i bezpieczeństwo, których tak pragnął.
   - Powoli. - Jinki jak najostrożniej, prawie samymi opuszkami palców, przejechał po szyi chłopaka i zatrzymał się na ramionach widząc wzbierające w jego oczach łzy. - Co jest? Zrobiłem coś nie tak? Przepraszam! - Onew błyskawicznie zabrał dłonie, jednak Tae w przypływie paniki złapał jego nadgarstki kręcąc przecząco głową.
   - Nie... nie przestawaj. Ja po prostu... nie mogę... Hyung, kocham cię. - Taemin ponownie ułożył jego dłonie na swoich ramionach i starł rękawem spływające łzy. - Dziękuję.
   Onew nie mógł powstrzymać wzruszenia i nawet nie próbował ukryć łez, które delikatnie zwilżyły jego oczy. Powoli pochylał się dając Taeminowi czas na ponowne oswojenie się z bliskością. Cały czas patrzył mu w oczy, nie pozwalając mu odwrócić wzroku. Wreszcie delikatnie go obiął, a Tae natychmiast kurczowo się w niego wtulił rozpłakując się na dobre.
   - H-hyung... to nie był pierwszy raz... - Tae wyszeptał w jego koszulkę między kolejnymi spazmami szlochu. Jinki jedynie gładził go po włosach szepcząc uspokajające słowa i słuchał kolejnych wyznań sprawiających, że Taemin czuł się lżej i coraz lepiej. Nie spodziewał się, że wyznanie wszystkiego temu cichemu, wiecznie uśmiechniętemu mężczyźnie podziała, jak najlepszy lek. Jeszcze przez jakiś czas będzie źle reagował na jego dotyk, ale wszystko się ułoży, wszystko będzie dobrze. Taemin wierzył w to całym sercem.

   Jeszcze tego samego dnia Onew rzucił pracę. Nic go tam nie trzymało. Poczuł się o wiele lepiej wiedząc, że od teraz jest wolny. Wolny od kłamstwa, udawania i ukrywania się.
   Kiedy Key i Jonghyun o wszystkim się dowiedzieli byli wściekli. Obaj byli przy Tae, wspierając go. Co do ich związku? Układał się wręcz bajecznie! Nawet ojciec Jonghyuna jakoś zaakceptował homoseksualizm syna. Do tego bardzo polubił Kibuma, który od czasu do czasu gotował u swojego chłopaka obiad (jak wiadomo, przez żołądek do serca).
   Z każdym dniem z Taeminem było coraz lepiej mimo iż musiał zmienić szkołę. Siły dodawała mu miłość Onew, uskrzydlała go. Widząc codziennie rano uśmiech ukochanego wierzył, że jeszcze wszystko się ułoży nawet pomimo niekończących się rozpraw w sądzie. Tak, okazało się, że Henry i Minho byli większymi idiotami niż się wszystkim wydawało, kiedy wysłali oryginał taśmy nakręconej podczas gwałtu, która posłużyła za główny dowód. Pomimo niezaprzeczalnej winy tej dwójki, sprawa ciągnęła się i ciągnęła. Wszystko dlatego, że na jaw wyszedł romans Taemina i Onew. Byli na to gotowi i stawili temu czoła. W efekcie skończyło się na pozbawieniu wolności Henry'ego i Minho oraz zakazie wykonywania zawodu nauczyciela dla Onew. Nie był to dla mężczyzny jakiś szczególny problem, bo całkiem szybko znalazł ciepłą posadkę w labolatorium.
   Jinki i Taemin zamieszkali razem. Oczywiście u Taemina. Jego mama nie zgodziła się, by jej najdroższy synek uciekał w świat z ukochanym mężczyzną ponad rok przed studiami. Poza tym kochała Onew niemal jak własnego syna i z nim również nie chciała się rozstawać. W ten sposób Taemin mógł zasypiać i budzić się w ramionach ukochanego hyunga, z kudłatym pieskiem w nogach łóżka i okazjonalnie Minkim wbiegającym do pokoju, by obudzić starszego braciszka i jego partnera.
   Na osiemnaste urodziny Taemina Onew zabrał go na obrzeża miasta. Rozłożyli na polanie koc, napili się pysznego wina, rozkoszowali zachodem lipcowego słońca... Gdy niebo zrobiło się ciemne Tae zdmuchnął świeczkę na małej babeczce myśląc życzenie. "Chcę już zawsze być szczęśliwy. Z Jinkim."
   Księżyc wisiał wysoko na niebie w towarzystwie licznych gwiazd, gdy tego wieczoru Taemin odważył się znów kochać z Jinkim. Był to najsłodszy, najdelikatniejszy, najbardziej romantyczny stosunek jaki kiedykolwiek odbyli. Nigdzie się nie spieszyli czule całując się i powoli przełamując kolejne, jedna po drugiej bariery Tae.
   Kiedy zmęczeni i ogromnie szczęśliwi leżeli na kocu wpatrując się w gwiazdy Taemin wyznał, że właśnie taki powinien być jego pierwszy raz. Pełen uczucia, delikatności i zrozumienia.
   - Więc zapomnij o wszystkich poprzednich stosunkach. Pamiętaj tylko ten, zacznij od nowa. - Jinki uśmiechnął się delikatnie i pocałował nagie ramię kochanka.
   - Powiedz mi jeszcze raz, że mnie kochasz. - poprosił młodszy.
   - Kocham cię ponad wszystko Lee Taeminie. Nigdy cię nie opuszczę i będę przy twoim boku nawet, gdy sam się mną znudzisz i każesz mi odejść. - Jinki chwycił nadgarstek Taemina i przypiął małą zawieszkę w kształcie kółeczka tuż obok koniczynki, którą zakładał wręczając ukochanemu drewnianą bransoletkę. Pochylił się nad ukochanym i czule pocałował jego słodkie wargi. To był jego ulubiony smak, smak Taemina.
   - Kocham cię Jinki. - Chłopak wtulił się w szeroką pierś mężczyzny i przymknął oczy uśmiechając się delikatnie. Czuł się naprawdę szczęśliwy.

Stand by me forever
18.07.2013
T+J

***
(swoisty EPILOG)

   - Taemin! Minnie! Tae błagam cię, wstawaj... - Jinki szeptał do ucha młodszego delikatnie potrząsając jego ramieniem.
   - Hyung, szkołę mam dziś na dziewiątą... - wymruczał sennie Taemin i zarzucił ramiona na szyję zszokowanego lidera.
   - Tae jaką szkołę do cholery? Za godzinę musimy stawić się w wytwórni. - Onew nie bardzo rozumiał o czym bredzi maknae. Przecież powinien teraz lecieć pod prysznic, zjeść śniadanie i razem z resztą zespołu jechać do wytwórni na treningi i te wszystkie bzdety.
   Taemin otworzył szeroko oczy i zarumienił się widząc szybko odsuwającego się od jego twarzy lidera. Uniósł się na łokciach, a potem usiadł na łóżku po turecku opatulając się kołdrą. Potarł pięścią zaspane oczy i spojrzał podekscytowany na przyjaciela.
   - Hyung, w życiu nie uwierzysz jakie cuda mi się śniły! - wypalił zanim zdążył chociażby pomyśleć, czego zaraz pożałował.
   - W sumie... Key jeszcze okupuje łazienkę, więc możesz mi opowiedzieć. - Onew uśmiechnął się w ten swój słodki sposób i usiadł na łóżku naprzeciwko Taemina. Wziął w dłonie poduszkę po czym, układając ją sobie na kolanach, przybrał poważną minę. Tae tylko jeszcze szerzej się uśmiechnął co wywołało podobną reakcję u starszego.
   - Nie byłem gwiazdą. Chodziłem do szkoły z Key ummą, Jonghyunem hyungiem i kilkoma członkami EXO. Ty... ty hyung... uczyłeś mnie fizyki. - Taemin mówił coraz ciszej zdając sobie sprawę z idiotycznych i zawstydzających wydarzeń w jego cholernym śnie.
   - Serio? Uczyłem cię fizyki? Chociaż dobrze mi szło? - Jinki zachichotał widząc zaróżowione policzki przyjaciela. Zaspany i podekscytowany wyglądał niebywale słodko.
   - Świetnie hyung! - krzyknął Tae rumieniąc się jeszcze bardziej, gdy przypomniał sobie scenę na biurku.
   - To opowiadaj dalej, bo jestem ciekawy co też ta twoja główka sobie wytworzyła. - Jinki uśmiechnął się ponaglająco i znów zasłuchał w opowieść maknae.
   - No więc, no więc... dawałeś mi korepetycje i... i miałeś narzeczoną. - jąkał się Tae.
   - Kto to był? Ładna? - Maknae raptownie posmutniał widząc co najbardziej zainteresowało hyunga. Sam nie zdawał sobie jeszcze sprawy dlaczego.
   - Luna z f(x).
   - To całkiem nieźle, nie uważasz? Byłaby całkiem dobrą narzeczoną. - Jinki pogładził się po brodzie udając, że rozważa kandydaturę piosenkarki. Tae rzucił w niego poduszką co tylko go rozśmieszyło. - No już opowiadaj dalej Minnie.
   - Hyung... - Maknae nagle ucichł, co nieco zaniepokoiło Jinkiego jednak cierpliwie czekał na ciąg dalszy jego opowieści. - Hyung my byliśmy razem. - Taemin niemal wyszeptał.
   Między liderem a maknae zapadła niezręczna cisza. Tae siedział ze spuszczoną głową, więc nie mógł zobaczyć szoku i delikatnych rumieńców, które wystąpiły na twarz Onew w akompaniamencie burzy myśli. Jinki zawsze był blisko z najmłodszym członkiem zespołu, ale jeszcze nigdy nie myślał o nim w kategorii "chłopaka", partnera. Nie do końca rozumiał co się właśnie dzieje.
   - Taemin czy... czy ty czujesz... czy ty traktujesz mnie jak kogoś więcej niż przyjaciela? - Jinki patrzył badawczo na maknae, który wciąż siedział z nisko opuszczoną głową i bawił się rąbkiem kołdry.
   - Hyung to nie tak... ja sam nie wiem. - wyszeptał po długiej chwili ciszy.
   Jinki poczuł, że chce go jakoś pocieszyć, ale nie był w stanie się ruszyć. Nawet nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo nawet przez krótką chwilę może mu brakować uroczego uśmiechu chłopaka. Przypomniał sobie wszystkie spędzone z nim dni, zarówno te, kiedy jeszcze byli trainee i razem uczyli się śpiewać, jak i wczorajsze popołudnie, kiedy to wyczerpany Taemin zasnął w vanie na ramieniu hyunga. Jinki gładził wtedy delikatne kosmyki nie myśląc zupełnie o niczym, jedynie czuł obecność ich słodkiego maknae. W tej chwili zrobiłby wszystko, by Taemin znów się uśmiechnął.
   Jinki usłyszał jak Tae wzdycha cicho i powoli podnosi głowę posyłając mu zagubione spojrzenie. Nie mógł patrzeć w te smutne oczy, bo od razu sam czuł się źle. Chciał, by Taemin był zawsze szczęśliwy i beztroski.
   - Minnie... - Jinki urwał w pół zdania zdając sobie sprawę z tego, co przed sekundą chciał zrobić. Słowa Taemina uświadomiły mu coś, z czego wcześniej kompletnie nie zdawał sobie sprawy. Sam nie wiedział kiedy aż tak przybliżył się do twarzy chłopaka, a jego dłoń znalazła się na zarumienionym policzku gładząc go lekko. Patrzyli sobie w oczy nie zauważając w tej chwili nic innego.
   Jinki powoli przejechał kciukiem po pełnych wargach chłopaka. Denerwował się jak nigdy. Dłonie mu drżały i miał wrażenie, że wszystko spieprzy, ale mimo to pochylił się i delikatnie musnął ustami dolną wargę Taemina. Odsunął się delikatnie i spojrzał w oczy dongsaenga badając jego reakcję.
   - Minnie, powiedz mi co teraz czujesz... - wyszeptał wciąż trzymając dłoń na mocno zarumienionym policzku maknae. Był tak blisko, że gdy mówił, jego gorący oddech drażnił delikatne usta Taemina przez co chłopak kompletnie nie mógł skupić się na czymś tak prozaicznym jak myślenie.
   - Jakbym właśnie był na jakimś rollercoasterze hyung. - Gdyby nie to, że Jinki znajdował się w stosunkowo niewielkiej, prawie zerowej odległości od twarzy chłopaka, prawdopodobnie nie usłyszałby tych kilku słów.
   - Aż tak świetnie całuję? - zachichotał Onew pocierając nosem gorący policzek chłopaka. Czuł, że powoli zaczyna rozumieć wszystko, co działo się przez ostatnie kilka lat. Z każdym dniem coraz bardziej zakochiwał się w Taeminie nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
   - Całujesz najlepiej hyung... - Jinki uśmiechnął się usatysfakcjonowany i ponownie delikatnie musnął wargi maknae. Tym razem nie przerwał tylko, układając drugą dłoń na policzku Taemina, powoli pieścił jego pełne usta. On natomiast był w stanie jedynie oprzeć się o ścianę, przy której stało łóżko i nieśmiało oddawać pocałunki, które pozbawiały go tchu.
   Dłonie Onew przyjemnie grzały jego pyzate policzki, a usta delikatnie muskały jego własne niosąc ze sobą przyjemne uczucie rozleniwienia, błogości i niezmiernego szczęścia. Za nic w świecie nie chciał tego przerywać. W tej chwili nie istniał nikt i nic poza Onew i jego czułym dotykiem. Taemin nie wierzył, że jego najskrytsze fantazje właśnie się urzeczywistniają. Było to coś tak pięknego, że nie potrafiłby opisać tego słowami.
   Żaden z nich nie ośmielił się pogłębić pocałunku, może nawet nie chciał, by ta słodka chwila zamieniła się w coś bardziej namiętnego. Tak było idealnie.
   Wreszcie odsunęli się od siebie na minimalną odległość, a ich spojrzenia ponownie się spotkały. Oba rozmarzone, wyrażające szczęście.
   - Taeminnie... - Wszystko byłoby dobrze, gdyby Key nie przeszkodził Jinkiemu znienacka otwierając drzwi do pokoju na oścież. Kibum stanął jak wryty, a już za chwilę na jego twarzy malował się szeroki uśmiech.
   - Jonghyun! Przynoś mi tu zaraz aparat, ja to muszę mieć uwiecznione! - krzyknął w głąb dormu, a chwilę po tym w drzwiach pojawił się również Jong z zaciekawieniem obserwujący zarumienionych przyjaciół wciąż siedzących zbyt blisko siebie, by można to było uznać za zwykłą relację hyung - dongsaeng. Bez pardonu wyciągnął smartfona i zrobił parce zdjęcie. Zachichotał cicho i pobiegł na dół pokazać fotkę Minho. Key za to jeszcze przez chwilę rozpływał się nad tym, jak to słodko razem wyglądają po czym, mówiąc, że zadzwoni do wytwórni i powie, że Taemin się źle czuje, więc będą mogli pojechać na późniejszą godzinę, wyszedł.
   Jinki przeniósł wzrok na mocno zarumienionego maknae i uśmiechnął się czule, jak gdyby cała ta akcja z Jonghyunem i Key wcale nie miała miejsca. Znów delikatnie pogłaskał go po policzku wpatrując się w jego rozszerzone z wrażenia czekoladowe oczy.
   - Właśnie sobie coś uświadomiłem, wiesz? - Jinki westchnął cicho zbierając się w sobie, by wydusić te kilka słów. - Chcę być przy tobie już zawsze, wiesz? Nie ważne czy jako lider, hyung, znajomy, przyjaciel, czy... chłopak. Po prostu chcę już zawsze widzieć twój uśmiech i wiedzieć, że jesteś szczęśliwy.
   - Hyung, ja nie wiem co czuję... - wyszeptał Tae smutniejąc.
   - Minnie, ja też nie wiem. Jestem pewny jedynie tego, że chcę być zawsze przy tobie. - Jinki uśmiechnął się delikatnie i pocałował chłopaka w czubek nosa, co automatycznie spowodowało, że młodszy roześmiał się wesoło.
   - Już się bałem, że to ja jestem jakiś niezdecydowany. Zawsze razem hyung? - Taemin wyciągnął dłoń robiąc gest jak do przysięgi na mały palec.
   - Zawsze razem Minnie. - Jinki splótł swój ostatni palec z tym Taemina i uśmiechnął się delikatnie. Wszystko kiedyś się rozjaśni, a na razie będą cieszyć się chwilą.


Ani razu jeszcze o tym nie mówiłem, lecz
Prawdę powiedziawszy, tamtego dnia
Poczułem tak szybkie bicie mojego serca
Już od samego początku o tym wiedziałem
Nie było to tak oczywiste, lecz
Myślę, że łączy nas silne przeznaczenie

Miłość mnie nawiedziła,
Podczas gdy czas cię prowadził
Było to jak wiecznie niezniszczalny
Sen, naprawdę jak sen

Pamiętam dzień, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy
W ten olśniewający dzień, który rozpogodził moje spojrzenie
Spotkałeś* się ze mną
Dziękuję za to, że spotkałeś* się ze mną

Już od samego początku o tym wiedziałem
Nie było to tak oczywiste, lecz
Myślę, że łączy nas silne przeznaczenie

Miłość mnie nawiedziła,
Podczas gdy czas cię prowadził
Było to jak wiecznie niezniszczalny
Sen, naprawdę jak sen

Uśmiechasz się, patrząc w moją stronę
Cóż to za piękny dzień
Więc dlaczego poczułem łzy pod powiekami?

Chciałbym, żeby to był wiecznie niezniszczalny sen,
Który pozostałby już na zawsze bez zmian
Sen, w którym zamieszkała miłość,
Podczas gdy my pozostaliśmy razem
Tak będzie już zawsze, bez zmian
Jak we śnie, dla mnie to naprawdę był sen

Pamiętam dzień, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy
W ten olśniewający dzień, który rozpogodził moje spojrzenie
Spotkałeś* się ze mną
Dziękuję za to, że spotkałeś* się ze mną

* W oryginale wszędzie jest rodzaj żeński, ale rozumiecie...

*~*~*
No i nadeszła ta smutna dla mnie chwila. Muszę rozstać się z 'Fantazją' i nie powiem, że robię to bez żalu, bo naprawdę jest mi smutno. Pisząc ostatnią część uroniłam kilka łez (gdzie tam kilka, ryczałam jak bóbr >.<)
Spędziłam nad nią troszkę ponad 4 miesiące, myślę, że to dużo. Włożyłam w nią całą siebie, moje uczucia, fantazje (:P), marzenia, smutki i obawy. Dziękuję, że czytaliście.
Nadchodzi moment, gdy trzeba wyrazić swoją wdzięczność. Mam wrażenie, że nigdy nie odpłacę się mojej kochanej becie - Dubu... Była cierpliwa, zawsze słuchała mojego narzekania, kiedy trzeba było dowartościowała, albo sprowadziła do pionu. Niejednokrotnie gdyby nie ona, 'Fantazja' by nie powstała.
Chcę również podziękować wszystkim czytającym, a w szczególności tym komentującym <3 Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wielką siłę mają wasze ciepłe słowa! Dzięki nim chciałam dalej pisać i dzielić się z Wami moimi pomysłami.
Tym razem wyjątkowo nie odpowiem na komentarze, bo wszystko już się wyjaśniło... Pozostaje mi jedynie dziękować za wszystkie ciepłe słowa, życzenie weny i wszystkie "Hwaiting", którymi mnie wspieraliście.
Ale nie martwcie się! Maknae Star nie odchodzi na emeryturę, co to to nie! :P W przyszłym tygodniu, ewentualnie za 2 tygodnie pojawi się prolog do nowego opowiadania! Mam nadzieję, że będziecie czekać i wspierać je równie mocno, a może nawet mocniej niż 'Fantazję'! *.*
Kocham Was wszystkich~~ <3
Do zobaczenia przy następnym opowiadaniu! :*





23 komentarze:

  1. Maknae~~ znów płakałam >.< yah! >.< teraz nie dość, że się wzruszyłam jak głupia czytając tą słodką część, to jeszcze czytając twoje podziękowania ;p
    Zacznę od tego, że część jest cudowna. Jak cała "Fantazja" zresztą ^^ pokochałam to opo i będę za nim tęsknić ;c to było takie cudownie odstresowujące i urocze... Chociaż czytając człowiek mógł przenieść się do słodkiego świata, gdzie mimo wszystko istnieje sprawiedliwość, miłość itp ;p (dobra były momenty dramatyczne, gdzie oczywiście jak to ja ryczałam jak bóbr i użalałam się nad losem biednego Taeminka, ale mimo wszystko Fantazja była baaaardzo pozytywna ^^)
    Umma jest z cb dumna ^^ nawet nie wiesz jak bardzo haha cholera robię się aż zbyt tkliwa a przecież to tylko koniec jednego opo i zaraz wracasz z następnym... >.< W każdym bądź razie... mam nadzieję, że nowe opowiadanie też zostanie przyjęte z takim samym, a nawet większym, entuzjazmem :) Życzę ci słońce weny i chęci do pisania. :) Ja dalej służę pomocą pamiętaj haha ;p
    Wgl trzeba ci przyznać, że zrobiłaś cholernie duże postępy ^^ i to widać nawet przez czas trwania "Fantazji". Oby tak dalej! Hwaiting Maknae! :D
    Hmm chyba napisałam już wszystko, co chciałam ^^
    Całuski ;**
    Twoja Dubu ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Końcówką mnie rozjebałaś. To tyle ode mnie na tę chwilę, bo płaczę łzami rzewnymi. Wrócę i skopię Ci tyłek. I wyściskam. I powiem, jak mocno Cię kocham.
    A teraz się wyryczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeeeeejku. Mam mieszane uczucia co do tej końcówki. Z jednej strony jestem trochę zawiedziona, bo ostatni rozdział był jedynie wyjaśnieniem wszystkich rzeczy, które tego wymagały,a w moim mniemaniu tych rozdziałów możnaby napisać jeszcze kilka. Trochę poczułam się tak, jakbyś poszła na skróty, ale być może taki był Twój zamysł, wiec nie będę Cię tutaj obwiniała :)
    Co do epilogu to totalnie mnie zaskoczył fakt, że całe opowiadanie było jedynie snem. Jakoś tak... mam mieszane uczucia co do tego, chociaż epilog był masakrycznie słodki, a ja kocham takie masakrycznie słodkie fluffy OnTae. Czytając, bez przerwy się uśmiechałam, więc wybaczam Ci:D
    Hmmm podsumowując... xd to było moje ulubione opowiadanie ze wszystkich, które teraz czytam i też jest mi strasznie smutno, że się kończy :( Bardzo się przywiązałam do OnTae i jakoś tak będzie teraz bez nich pusto, dlatego Twoje następne opowiadanie musi być równie genialne :D Postawiłaś sobie wysoką poprzeczkę, Maknae^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Omo płacze dokładnie to ryczę jezu jak ja kocham Fantazje szkoda że się kończy ale fajnie że w takie sposób trochę się obawiałam jak ta ostatnia część wyjdzie i po wiem że wyszła SUPER szkoda trochę zę to wszystko był sen ale z drugiej strony to się cieszę że nikt go nie skrzywdził a onew nawet w real kocha tae i bd razem szczęśliwi. Bd lubie twoje opowiadanie więc nie mogę się doczekać następnego Opowiadanie albo OneShote mam tylko nadzieje ( ja zawsze mam nadzieje jakie to głópiexd) że bd tam Ontae bo strasznie nie lubię 2min ale jak bd coś fajnego to może się skusze ale co ja gadam na pewno przeczytam hahah..Zawsze gdy to czytałam odrazu dzwoniłam do Przyjaciółki i jej opowiadałam chociaż teraz też z nią gadam ona też lubiła twoje opowiadanie bardzo bd tęskniła za nim ale jak coś to jeszczre sb przeczytam na pewno sb przeczytam życze ci dużo weny i ogólnie czego tam potrzeba do napisanie Nowego rozdziału i #Hwaiting Maknae Star# Powodzenia i do następnego:*
    (Płaczę ;((( )

    Dubu♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak na serio koniec? Myślałam, że to jakiś żart... Jak ja nie lubię zakończeń... Sama chyba zacznę ryczeć jak bóbr...:'(
    Dlaczego to nie mógł być nie kończący się tasiemiec? Człowiek się tak wciągnął, a tu co? Ledwo się zaczęło i już koniec. Normalnie czuję się jakbym stałą na peronie i machała właśnie odjeżdżającemu ukochanemu. To takie smutne. :'(
    Dlaczego? Byliśmy niegrzeczni? Ja nie chcę końca!
    Uuuuu.... No i nie mam pojęcia co mogłabym powiedzieć o rozdziale... Zbytnio skupiłam się na słowie "END".
    To całe opowiadanie było wspaniałe i podkreślałam to zawsze w swoich komentarzach, więc chyba teraz nie muszę się powtarzać. Kocham tego zbuntowanego, ale jak się również okazało niezwykle skrzywdzonego Taemina. Do tego dochodzi opiekuńczy Onew, mój zawsze idealny bias Key i zabawny Jongi. Do tego plusem jest epizodyczna rola Minho, za którym nie przepadam. Normalnie cieszę się, że skończył w więzieniu.Całość była pełna humoru, ale nie zabrakło też ciekawszych w mniemaniu yaoistki scenek. Po prostu idealnie... No na serio zaraz się poryczę...
    Poza tym w życiu nie spodziewałam się takiego zakończenia. Po prostu NIC na nie nie wskazywało. Normalnie oczy wyszły mi z orbit czytając, że cała ta historia była jedynie snem. Pięknym, ale snem. Jezu, czy ja zamordowałam w poprzednim wcieleniu jakiegoś świętego, że pozbawiłeś mnie możliwości takich cudownych marzeń sennych?
    Powinnam w tym momencie powiedzieć jeszcze coś o ogóle opowiadanie, tylko że trochę brakuje mi słów w tej pustej mózgownicy. Jak trzeba to nigdy nie pracuje... Po prostu zakochałam się w tym fiku i właśnie przeżywam bolesne rozstanie... Coś dużo wielokropków używam, ale cały mój nastrój zrobił się jakiś melancholijny. No smutno mi... Piękne rzeczy nigdy nie powinny się kończyć. Nigdy!
    Ech... Nie pozostaje mi nic innego jak wyczekiwać następnego opowiadania. Jestem pewna, że będzie równie genialne, ponieważ ty chyba nie umiesz pisać innych rzeczy.^^ Już ciekawią mnie paringu. Czyżby znowu twoje ukochane OnTae? Oczywiście nie mam nic przeciwko.^^
    Kocham cię, Maknae Star. <3 (Te słowa chyba najlepiej wyrażą moje uczucie.^^)

    OdpowiedzUsuń
  6. Onew co za furia ^^ I dobrze, ze pokazał temu szczylowi Henremu, że ma większe jaja od niego. ( Bez skojarzeń proszę!:P)Biedny Taemin tak bardzo chcę wtulić się w swojego hyeonga jednak tamto wydarzenie blokuje go :( Ale maja pierwszy uścisk za sobą, wiec dalej chyb będzie lepiej, co ? :) Tak zamknęli Minho i Henrego! Dobrze im tak :P ( Rany, jak ja mogę tam źle myśleć o swoim biasie? xD charyzmo wybacz XD) O rajciu, jego osiemnasta musiaął byc naprawdę wspaniała! Onew to taki cudowny mężczyzna, wręcz z ideał. Tu się zaopiekuje, tam obroni, gdzie indziej czule rozkocha w sobie i sprawi, że nie będzie się chciało opuszczać go nawet na krok ^^ To wszystko było snem? Hah! No nie mogę :D Nie wierzę, że to już koniec :( Takie to było megaśne <3 Ciekawa jestem co ta twoja główka wymyśliła ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Kyrie... Co to ma być? Że Ty tak całkiem serio? Nie wierzę, po prostu nie wierzę. Jak mogłaś? Kochana... Mam Cię teraz ochotę mocno, ale tak naprawdę mocno wyściskać. "Fantazja" to jednak fantazja. xD Nie ma co, najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam. (ever <3) Twoje OnTae było wręcz cudowne, jedyne takie i niepowtarzalne. Zakochałam się i naprawdę żałuję, że to już koniec. Mimo wszystko... Epilog mnie po prostu rozwalił. Nigdy w życiu bym nawet nie pomyślała, że to wszystko może okazać się snem. Jesteś niesamowita.
    "- Hyung, w życiu nie uwierzysz jakie cuda mi się śniły! - wypalił zanim zdążył chociażby pomyśleć, czego zaraz pożałował." Tak, to był ten moment, kiedy po prostu miałam ochotę spaść z krzesła, ale w trosce o swój już i tak obolały przez treningi tyłek, nie zrobiłam tego. Co prawda, już z tą wytwórnią było coś nie tak. Nieźle mnie zaskoczyłaś, naprawdę. JongKey też było cudowne. Do teraz pamiętam to, jak Jonghyun zaprosił do siebie Key i ich pierwszy raz... Bosz, wspaniale i aż się rozmarzyłam. Jeszcze OnTae w klasie, podczas przerwy. Nie mogę, no... Po prostu się zakochałam. Uważaj na mnie lepiej xD
    No nic, to ja czekam na kolejne Twoje opowiadanie i życzę Ci naprawdę dużo, duuużo weny, jak i czasu oraz chęci.
    Hwaiting!

    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Płakałam, tak strasznie płakałam, Maknae! Dziękuję... Dziękuję za wszystkie części "Fantazji". Każda była inna. Nigdy się nie nudziłam, czytając to opowiadanie, a na kolejne rozdziały czekałam z taką niecierpliwością, że sobie nawet nie wyobrażasz. Włożyłaś w to opowiadanie całe swoje i serce i dlatego było ono tak wartościowe i piękne. Pokazałaś, że miłość zawsze zwycięży i że warto w nią wierzyć. Nie trzeba jej szukać - sama przychodzi, tak jak w wypadku Onew i Taemina czy Key i Dino. "Fantazja" była jednym z najpiękniejszych, najbardziej realistycznych i cudownych tworów, jakie czytałam (a czytałam ich w ciul i jeszcze więcej). Były momenty, które "mroziły krew w żyłach", były te, które wzruszały albo wzbudzały gniew. Ale wszystkie na swój sposób były oryginalne. Co do bohaterów. Byli dobrzy, jak i również ci źli. Oczywiście (pewnie cię to nie zdziwi), moim ukochanym był Taemin^^ Ale Onew, Key i Jonghyun również przypadli mi do gustu. Szczerze mówiąc, to trochę było mi szkoda, że z Minho zrobiłaś "tego złego"... Ale cóż, ktoś musi, nie?:P I Henry... Za nim ogólnie nie przepadam, więc to, że był zły sprawiało mi pewnego rodzaju przyjemność xD Tak, wiem, jestem okropna xD No, ale do rzeczy. Jeszcze raz strasznie ci dziękuję za to opowiadanie i do następnego!:*********
    PS.: podziękowania dla twojej kochanej bety za poprawianie! Dziękujemy Dubu!<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Eww, klawiatura mi się troszkę rozmazuje...tak płaczę, strasznie płaczę. To mój pierwszy komentarz, przepraszam..jakoś nie miałam weny albo emm odwagi? Sama nie wiem. Piszę bo chcę podziękować tak z całego serca za to, ile trudu i wkładałaś w każdy rozdział. Dziękuję, że sprawiałaś że cieszyłam się jak głupia i ryczałam jak dziecko. Mam totalny mętlik w głowie, nie wiem co pisać. ;__; Szczerze nigdy nie przepadałam za OnTae, ale przez to opowiadanie zaczęłam patrzeć na ten pairing zupełnie inaczej o.o Maknae, masz moc, to jest pewne. I niech ta moc będzie z Tobą dłuuuugo, jak najdłużej! Życzę Ci tego z całego serducha ♥ Nie mogę się doczekać następnego opowiadania, ojeeeeej~
    Również bardzo baaaardzo dziękuję Dubu za poprawki! ♥
    No i to tyle. I tak nie napisałam wszystkiego co jeszcze siedzi we mnie, ale starałam się pisać to co siedzi w moim serduchu teraz i co siedziało podczas czytania wcześniejszych rozdziałów. Dziękuję Maknae, dziękuję Ci. ♥

    Saranghae! /Panda

    OdpowiedzUsuń
  10. Omo, cudne opowiadanie, które śledziłam aż do ostatniej literki <3
    Chyba przeczytam je jeszcze raz bo bardzo mi się spodobało.
    Onew i Taemin tak słodko razem wyglądają.

    Z niecierpliwością czekam na twoje kolejne dzieło i życzę dużo weny <3
    Hwaiting :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest mi strasznie smutno a za razem cieszę się. Smutno mi z powodu że to już koniec fenomenalnego opowiadania które wciągnęło mnie jak żadne inne, a cieszę się bo wszystko się ułożyło i wgl. OnTae żyli długo i szczęśliwie :D (mam taką nadzieje). Chciałam również podziękować że chciało ci się dla nas pisać tak wspaniałe opowiadanie, że poświeciłaś na to swój czas. Również nie mogę zapomnieć o Dubu i jej poprawki, bardzo dziękuje. <3
    Pozostało tylko czekać na kolejne twoje wpisy i czytać do późna (jak ja to robię XD mimo że mama drze się z drugiego pokoju że mam iść spać).
    Jeszcze raz DZIĘKUJĘ! ♥ Życzę dużo dużo weny i ~HWAITING!:3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak mogłaś *^* Popłakałam się ... Nie możesz mi tego zrobić ;-; Ja kocham tą serię :C Możesz zrobić jakiś special?? Proszę?
    Wenyyy~ ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. nieee... moje życie nie ma sensu... przecież to było najlepsze opo jakie kiedykolwiek czytałam... mam nadzieję, że w następnym minho nie będzie już takim sku*wielem (przepraszam)... może wkomponujesz gdzieś paring minkey??
    dzięki za naprawdę wspaniałe opo! życzę weny i pozdrawiam.
    Shin~

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie spodziewałam się zakończenia i nawet nie wiesz, jak sie zdziwiłam, gdy zobaczyłam ten dopisek 'end'. No cóż, rozpaczać nie zamierzam, chociaż lubiłam to opowiadanie, bo przecież wszystko się kiedyś kończy. Jak dla mnie zakończyłaś to w dobrym momencie, przeciąganie tego w nieskończoność byłoby bez sensu. Okay, a co do treści, to było słodko, naprawdę bardzo słodko, ale cieszę się, ze wszystko się ułożyło, znów zaczynam mięknąć, ale to przez Super Junior (taaa, już nawet Shinee i EXO nie będą mnie cieszyć w opowiadaniach). Życzę weny na kolejne opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Co to już koniec?
    Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee; (
    No nic weny życzę: 3

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie, niech to się nie kończy ;cc Zajebiście piszesz, jestem pod wielkiem wrażeniem <33 Weny życzę na kolejne opowiadania .^_^.

    OdpowiedzUsuń
  17. Łeeee... To juz koniec :'( Świetne opowiadanie nie moge sie doczekac kolejnego. Z niecierpliwością czekam ewcia7640. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Chwila..chwila... muszę pozbierać myśli * wychodzi aby zrobić sobie herbatę na uspokojenie * Okey, już. * bierze głębszy wdech*
    Co cholera?! Sen, serio? Jezu... spodziewałam się wszystkiego. Że Onew zerwie z Tae, że Onew trafi do więzienia, wywalą go z pracy, potępią. Będzie jak w Romeo i Julii. Tae popełni samobójstwo. Serio, spodziewałam się wszystkiego ale nie tego, że to wszystko będzie snem... Swoją drogą ten nasz Taemin jest bardzo niegrzeczny skoro mu się śnią takie rzeczy >D [ nawiązuję do seksu w klasie oraz JongKey ] Kurde, a ja już się cieszyłam, że Onew wywalił Henrego i ten wylądował w więzieniu, że między nimi sie ułożyło. No i że u JongKey wszystko w porządku a ty nie! Zrzucasz mi tutaj bombę atomową i wywracasz mi wszystko do góry nogami p:
    Niemniej w sumie fajnie to zakończyłaś, nawet bardzo ;3 No ale szkoda,że to już koniec ;< No i nie doczekałam się mojego ukochanego JongKey xD
    Ale może w następnym opowiadaniu będzie ich wiecej * trzyma za to kciuki uśmiechając szeroko do Maknae *
    Weny i czekam na twój powrót <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Omo! Nie wierzę T.T
    Miałam pewne przypuszczenia co do tego co mogło się wydarzyć w tej części jednak takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Podejrzewam, że to było celowe :c Takie zaskoczenie czytelników.. no i udało Ci się. Jestem po wrażeniem.. ahh szkoda, że Taemin tylko śnił. Moje biedne senne OnTae :c <3<3<3 Mimo wszystko wszystko dobrze się skończyło, wszyscy są happy więc ja też ^O^
    Życzę Ci dużo weny do następnego opowiadania no i oczywiście czekam.. już się niecierpliwię. Tak więc kochana pisz szybko coś <3

    OdpowiedzUsuń
  20. hej, a to musi być w przyszłym tygodniu? Bo wiesz, ja wyjeżdżam do Hiszpanii i nie sądzę, żeby jakiś powalający internet tam był . Szablon śliczny, uwielbiam tę sesję Taemina <3
    ~Psyche.
    Wybacz, że dopiero teraz piszę, ale natrafiłam na twojego bloga niedawno. <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Dlaczego to szczęśliwe zakończenie wywołuje u mnie smutek? Dlaczego nie umiem się nacieszyć ich radością? Nosz, jaka ja jestem dziwna ;/
    Wiedziałam, że ten tytuł nie jest przypadkowy! Wiedziałam! Jestem ukrytym geniuszem xD czy coś...
    Nie wiem czemu, ale określenia 'Koreańska Suczka" jest w moim uznaniu jakieś takie do przyjęcia. Ciekawe i kreatywne. Fajno (chodź nie powinnam o tym pisać... nie ważne)
    Genialne! Mówiłam Ci już, że genialnie piszesz i w ogóle to opowiadanko jest świetne? Idealne zakończenie i żałuję, że przeczytałam to dopiero teraz.
    Swoiście słooodki ten epilog. Bardzo mi się podobał :D
    Kurczę, nie umiem napisać niczego sensownego i konkretnego, wybacz. Po prostu boskie i tyle :P
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie....samowite! Piękne, cudne, słodkie, przekochane, kawaii, kyeo, urocze, extra i...brak mi słów. Szkoda, ze to już koniec :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Ryczę jak bóbr normalnie! Było tak cudownie, pięknie, happy end, aż tu nagle... SEN! Gdy przeczytałam ten fragment jak Onew budzi Taemina do studia, chciałam się utopić w szklance wody. 'Sen?! To nie mógł być sen! Jak to!' - tak mniej więcej wyglądała moja reakcja, ale gdy zaczęłam czytać resztę, jakoś przeszła mi ochota na wtargnięcie na swoje życie, mimo iż byłam strasznie smutna że to wszystko było snem, swoją drogą, oklaski dla wyobraźni Taemina, mieć takie sny, no, no. Epilog był słodki, więc ostatecznie mogę ci to wybaczyć :D

    OdpowiedzUsuń