"Fantazja" Część 14


Bądź przy mnie, patrz w moim kierunku, nawet jeżeli jeszcze nie znam miłości
Bądź przy mnie, chroń mnie, ponieważ nadal jestem nieporadny w miłości


   Jonghyun ucinał sobie właśnie pośniadaniową drzemkę, gdy niespodziewanie zadzwonił telefon wyrywając go z półsnu. Jakimś cudem, z wciąż zamkniętymi oczami, wymacał w pościeli telefon, po czym wciąż wtulony twarzą w poduszkę, na ślepo przejechał palcem po dotykowym wyświetlaczu i przyłożył aparat do ucha.
   - Słucham? - niemrawo odezwał się do słuchawki
  ~ Pamiętasz, jak obiecałem się odwdzięczyć? - Jonghyun szeroko otworzył oczy, jednak zaraz tego pożałował, bo materiał poszewki okazał się być zdecydowanie za blisko twarzy. Syknął cicho i przewrócił się na plecy.
   - Pamiętam. - W jego głowie natychmiast pojawiły się barwne wizje wdzięczności Kibuma.
   ~ Wpadniesz do mnie? - Jonghyun o mało nie spadł z łóżka, gdy błyskawicznie podrywał się, by znaleźć jakieś ubrania.
   - J-jasne! - Niemal krzyknął zapinając pasek białych spodni.
   ~ Mam wolną chatę. - Na te słowa jeszcze bardziej, o ile to możliwe, przyspieszył ogarnianie się.
   - Zaraz będę. - Biegnąc do łazienki usłyszał jeszcze całusa posłanego do słuchawki i po chwili dźwięk zakończonego połączenia.
   Wcisnął telefon do kieszeni po czym spanikowany dopadł do umywalki. Odkręcił kurek i chlusnął sobie letnią wodą w twarz. Wytarł ściekające kropelki puchatym ręcznikiem wydając przy tym dziwne odgłosy. Skierował twarz w kierunku lustra. Przeżył niemały szok widząc, że praktycznie każdy włos wybrał odrębny kierunek świata i w tą właśnie stronę postanowił sterczeć. Bez większego zastanowienia wsadził głowę pod kran mocząc ciemne kosmyki. Potrząsnął nią rozsiewając po całej łazience drobne kropelki wody. Naciągnął na umięśnione ciało obcisłą bokserkę, po czym uśmiechnął się łobuzersko do swojego odbicia w lustrze i ruszył do przedpokoju. Włożył ulubione trampki wiążąc je jedną ręką, gdy drugą majstrował kluczem przy zamku od drzwi.
   W ten właśnie sposób znalazł się pod drzwiami przytulnego mieszkanka Kimów. Przestępował nerwowo z nogi na nogę czekając, aż blondyn otworzy. Zastukał jeszcze raz już trochę się denerwując, jednak w głowie pojawiły mu się obiecujące obrazy dziękczynnej działalności Kibuma, więc powstrzymał się od sprzedania wielkiemu kawałkowi drewna porządnego kopniaka.
   Usłyszał przekręcany w drzwiach klucz, po czym ukazał mu się Key w błękitnym fartuszku z nadrukiem "Najlepsza umma świata!". Przez chwilę zastanawiał się, czy blondyn nie ma czasem jakiegoś odchylenia jeśli chodzi o te sprawy, jednak to, że młodszy trzymał wałek rozwiało jego podejrzenia.
   - Hej Jongie! Fajnie, że tak szybko przyszedłeś. - rzucił wesoło Key, po czym pocałował starszego w policzek.
   - Ja... o co chodzi? - Jonghyun patrzył zdezorientowany to na fartuszek, to na wałek, to na nos ubrudzony mąką. Nie miał zielonego pojęcia, co zaplanował Kibum, ale miał przeczucie, że to nie będzie takie podziękowanie, jakie sobie wymarzył.
   - Pomożesz mi. Mama prosiła, żebym upiekł ciasto, bo babcia ma jutro imieniny. - wyjaśnił szczerząc się.
   - Kibum... - Jonghyun jęknął i kilka razy uderzył głową w drzwi. - Dlatego wyciągałeś mnie z łóżka?
   - Sam nie dam rady.
   - Nie udawaj księżniczki. Po prostu powiedz, że nie chce ci się mieszać tą dziwną drewnianą maczugą, której używa moja babcia.
   - Ja na to mówię mieszadło.
   - Czy to ważne? - Dino zgarbił się i podążył do kuchni, gdzie czekała na niego wielka misa pełna mąki, jajek, masła i cholera jasna tylko wie, czego jeszcze. - Książę, Dawaj tą breję!
   - Pomieszasz? - spytał z nadzieją Key.
   - Dawaj to "mieszadło".
   Key podał Jonghyunowi drewniany przedmiot służący do mieszania ciasta po czym stanął z boku. Splótł dłonie za plecami i z niemałą fascynacją przyglądał się pracy mięśni swojego chłopaka. Co chwila parskał śmiechem, gdy Jonghyun po raz kolejny się krzywił i marudził pod nosem.
   Wziął w dłoń trochę mąki i bez zastanowienia dmuchnął w stronę starszego. Ten odwrócił się powoli w stronę blondyna mrożąc go wzrokiem i wrócił do mieszania. Niezrażony niczym Key ponownie chwycił garść mąki, po czym spojrzał przebiegle na swoją dłoń. Zakręciło go w nosie i nim zdążył pomyśleć, żeby odsunąć od siebie rękę, kichnął sprawiając, że biały pył wzbił się w powietrze i osiadł na jego twarzy i włosach. Jonghyun widząc to, wybuchł niepohamowanym śmiechem za co oberwało mu się mąką w twarz.
   Obaj przez chwilę mierzyli się spojrzeniami, po czym w jednej chwili rzucili się do woreczka z mąką. W kuchni zrobiło się praktycznie biało, gdy Jonghyun chwycił worek i posłał jego zawartość w stronę Kibuma. W jednej chwili blondyn przypominał bałwanka, a w następnej celował jajkiem w przerażonego Dinozaura. W ruch poszły też szmatki, którymi wymachiwali wzbijając w powietrze kolejne porcje mąki.
   Key oberwał zwiniętą ścierką w tyłek, więc z mordem w oczach rzucił się w stronę starszego chłopaka. Przyparł go do ściany i rozbił na jego głowie jajko, zanim Jong zdążył zorientować się, co się dzieje.
   Gdzieś w trakcie tej bijatyki, ciasto wylądowało w piekarniku, a mały wyświetlacz odmierzał czas. Co chwila, któryś z nich znajdował chwilę, by spojrzeć na rosnący przysmak. Kiedy wreszcie usłyszeli dźwięk oznajmiający, że czas najwyższy wyjąć ciasto z piekarnika, Key ruszył żwawo w tamtą stronę. Poślizgnął się na leżącej na podłodze kostce masła i wylądował na podążającym za nim Jonghyunie. Runęli na podłogę jak dłudzy. Key miał to szczęście, że wylądował na swoim chłopaku, co oczywiście zamortyzowało upadek. Niestety, cała jego skarpetka była ubrudzona margaryną, więc wściekły zdjął ją, podreptał do piekarnika i wyciągnął blaszkę z ciastem, uprzednio osłaniając dłonie ścierkami. Po kuchni rozniósł się przyjemny zapach świeżo upieczonego jabłecznika.
   - Kibummie... - Do ich uszu dotarł zrezygnowany głos pani Kim.
   - Cześć mamo!
   - Dzień dobry! - Chłopcy przywitali się grzecznie z rodzicami Kibuma szczerząc się przy tym niemiłosiernie.
   - Kibum, kazałam ci tylko zrobić ciasto. Wracam i co zastaję? Cała kuchnia w mące i jajkach, a wy wyglądacie jak dwa nieszczęścia. Co ja mam z wami zrobić? -marudziła kobieta, podczas gdy pan Kim podśmiewywał się z chłopcami ze zrobionego bałaganu.
   - Kochanie, daj im się wyszumieć, to jeszcze młodzież! - Pan Kim zaśmiał się tubalnie czochrając ubrudzone jajkiem włosy Jonghyuna.
   - Tak? W takim razie skoro mają tyle energii to posprzątają cały ten bałagan, a ty mój drogi im w tym pomożesz. - Mama Kibuma zrobiła srogą minę i obróciwszy się na pięcie wyszła z pomieszczenia zamaszystym krokiem.
   - No chłopcy, powiem wam, że nieźle się postaraliście z tym bałaganem. - Pan Kim zaniósł się tubalnym śmiechem klepiąc obu po plecach. - Mamie przejdzie, nie martwcie się. Czasem musi pomarudzić. Bierzmy się do tej pracy, bo patrząc na szkody, jakie wyrządziliście spędzimy tu pół dnia.
   - Nie chce mi się. - zajęczał Key strzepując z ramienia kupkę mąki.
   - Mogłeś o tym myśleć zanim zamieniłeś się w bałwana. - Pan Kim odstawił ciasto na najwyższą półkę i ponownie zwrócił się do chłopców. - Key, idź po odkurzacz. Jonghyun... ty pozbieraj te wszystkie papiery i skorupki.
   - Tak jest! - Jong zasalutował i z wielkim uśmiechem na ustach zabrał się do pracy, podczas gdy Kibum z jękiem powłóczył nogami w stronę schowka.
   Po chwili wszystkie śmieci wylądowały w wielkim czarnym worku, a pan Kim zabrał się za zmiatanie małą szczotką mąki z blatów na podłogę. W tym czasie wrócił Key z odkurzaczem, który podłączył do najbliższego gniazdka i zabrał się za wciąganie białego proszku. Z determinacją przeciągał szeroką końcówką po jasnej terakocie. W ten sposób musiał wykorzystać prawie 5 worków do odkurzacza, a w kuchni wciąż były resztki mąki. Wyszedł z kuchni w poszukiwaniu szmatek, a Jonghyuna wysłał ze śmieciami. Tata Kibuma w tym czasie wyjął z lodówki małe piwko i w oczekiwaniu na powrót chłopców powoli je sączył oparty o blat stołu.
   Obaj wrócili meldując z powodzeniem wykonane zadania akurat, gdy pusta puszka lądowała w koszu na śmieci. Key nalał do miski ciepłej wody i płynu do mycia... właściwie wszystkiego, po czym wręczył tacie i Jongowi po szmatce. Wytłumaczył, że po zamoczeniu materiał trzeba wyżąć, a potem dokładnie wycierać całą powierzchnię kuchni. Mężczyźni posłusznie zabrali się do pracy słuchając i stosując się do wskazówek blondyna.
   - Nie powiecie mi, że jeszcze nie uprawialiście sexu. Jestem pewien, że już to robiliście. - stwierdził pan Kim. Wciąż spokojnie wycierał swój kawałek podłogi i nie zwrócił uwagi na skonsternowane miny chłopców.
   - No... tak. - Jonghyun odważył się to powiedzieć mimo tego, że czuł wielkie zażenowanie.
   - Jak było?
   - Świetnie było, Jonghyun to bóg sexu i jeszcze nigdy nie czułem się tak dobrze czując czyjegoś wielkiego penisa w swoim tyłku! Zadowolony? - Key nie wytrzymał i rzucił ścierką do miski z wodą.
   - Key, spokojnie, myślisz, że ja nie wiem, jakie masz potrzeby w tym wieku? - Pan Kim poklepał syna przyjacielsko po plecach.
   - Co pan mówi? - ożywił się Jong.
   - A no mówię, że w waszym wieku byłem niewiele lepszy. Niemal cały żeński akademik przy sąsiedniej ulicy miał co wspominać.
   - No nie gadaj! - Key wytrzeszczył oczy i zamarł ze szmatką w ręku.
   - Każda miała co wspominać.
   - Musiał być pan nieźle napalony. - Jonghyun gwizdnął z podziwem po raz kolejny przepłukując szmatkę.
   - A no młody, nie tak łatwo zaspokoić zdrowe osiemnastoletnie ciało, mam rację? - rzucił pan Kim wywołując tym samym śmiech obu chłopców.
   - Naprawdę przeleciałeś prawie cały akademik Jungu? - Key wyszeptał z podziwem dopiero po chwili zdając sobie sprawę z tego, co powiedział ojciec.
   - Tak synu. Ty i Jong macie o tyle lepiej, że się nawzajem nie zapłodnicie. Ja zawsze musiałem się zabezpieczać. - Pan Kim wydał się chwilowo jakby nieobecny. Pewnie wspominał stare czasy.
   - Normalnie życie na krawędzi tato. - rzucił z przekąsem Key.
   - Żebyś wiedział. Kiedyś chłopcy nie mieli wstępu do Jungu. Wchodziło się przez okna, albo jeden zagadywał strażniczkę, a drugi wkradał się do akademika. Jeśli wiecie, co z tą strażniczką mam na myśli.
   - No i może powie pan, że wciąż pracuje tam jedna i ta sama kobieta. - zażartował Jonghyun.
   - Masz rację. To wciąż ta sama poczciwa Park Junah. - Pan Kim uśmiechnął się przebiegle patrząc na reakcję chłopców.
   - No nie! Byłem kilka razy w Jungu i ją widziałem. Ona jest straszna! I obrzydliwa! I straszna! - Dino przerażenie miał wypisane na twarzy.
   - Jonghyun, powiedziałeś "straszna" dwa razy. - upomniał go Key.
   - Bo ona jest naprawdę straszna! - odparł wzdrygając się.
   - Kiedyś była całkiem ładną kobietą. To dzięki niej poznałem twoją mamę. - Pan Kim odleciał na dobre wspominając stare czasy i szorując podłogę.
   - Dobrze, że twoja mama nie przypomina tej starej Park. - Jonghyun chwycił się za serce i w akcie ulgi odetchnął głęboko.
   - Dinuś, dramatyzujesz. Kto cię karmi prawie codziennie? Moja mama. Czy przypomina starą Park? Nie. Lubisz ją? Jasne, że tak. Przestań wyolbrzymiać. - Key mówił beznamiętnym głosem wyciskając szmatkę. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Kuchnia prawie lśniła. Zostało im już tylko kilka szafek.
   Pani Kim w nagrodę za posprzątanie calutkiego pomieszczenia obiecała upiec im ciasto. Nalegali, żeby dała im to już gotowe, ale kobieta była nieugięta. Twierdziła, że to zostało wykonane z dodatkiem miłości Kibuma i szczypty siły Jjonga, więc będzie dla babci. Mimo, że miała przeciw sobie trzech wygłodniałych mężczyzn, potrafiła postawić na swoim i w efekcie ugniatała teraz ciasto, a jej mali (i jeden trochę większy) chłopcy siedzieli wyczerpani przed telewizorem zagłębiając się w jakieś rozgrywki na ekranie telewizora.
   Wstawiła blaszkę do piekarnika akurat w momencie, gdy rozległo się głośne pukanie do drzwi. Wytarła ręce w ścierkę i ruszyła, żeby otworzyć. Po chwili drobna, rudowłosa postać rzuciła się, by wyściskać biedną kobietę, a druga, dużo mniejsza osóbka przytuliła się do jej nogi.
   - Taeminnie, Minki, dzień dobry! - Mama Key przygarnęła obu chłopców ściskając mocno. Chwyciła maluszka za policzki i delikatnie je ścisnęła. - Key jest w salonie. Minki, chciałbyś może z ciocią porobić ciasteczka?
   Czterolatek ochoczo pokiwał główką i chwycił kobietę za palec wskazujący, po czym pociągnął ją za sobą do kuchni. Taemin natomiast skierował się do salonu, gdzie zastał śpiącego w fotelu pana Kim i Key wycierającego ręcznikiem mokre blond włosy.
   - Dino nie ma? - spytał Taemin siadając obok Kibuma.
   - Kąpie się.
   - Czyżby już się wprowadził? - Taemin wybuchł głośnym śmiechem za co oberwał od przyjaciela w głowę. - Umma, nie bij.
   - Już mnie twoje "umma" nie rusza. - Key wytknął język i zaśmiał się cicho.
   - Chodź, gramy w nogę.
   - Wiesz, że nie lubię grać na padach...
   Na nic się zdały długie protesty blondyna. Mimo tego, co mówił urok Taemina wciąż na niego działał i nie zapowiadało się na to, by szybko przestało go to ruszać. Minnie był jego oczkiem w głowie odkąd pamiętał. Mimo iż różnica wieku między nimi wynosiła zaledwie rok, Key traktował przyjaciela jak dużo młodszego braciszka. Taemin zawsze był drobny i niesamowicie słodki, co sprawiało, że każdy brał go za dużo młodszego. W związku z tym Key chciał się nim opiekować, co często kończyło się tak, że to młodszy wyciągał Kibuma z kłopotów.
   Jonghyun wyszedł z łazienki akurat, gdy Key wydał z siebie kolejny okrzyk frustracji. Zainteresowany sytuacją Dino podążył do salonu. Zobaczył Kibuma zawzięcie wciskającego wszystkie możliwe przyciski na padzie i Taemina, który z szerokim uśmiechem wpatrywał się w telewizor jednocześnie smukłymi palcami majstrując przy przyciskach. Nie było tajemnicą, że to najmłodszy wygrywa.
   - Cześć dzieciaku! - rzucił Jonghyun.
   - Hej Dino! - Taemin odwrócił się, by posłać starszemu promienny uśmiech w tym samym czasie, gdy z ekranu rozległo się głośne "GOOOOOL!"
   Key wydał z siebie odgłos przypominający prychanie kota i cisnął w kanapę swoim padem. Usiadł po turecku na podłodze zakładając ręce na piersi burmusząc się niemiłosiernie. Taemin natomiast podniósł się z poduszek i podszedł do Jjonga.
   - Dinuś, chyba zmalałeś. - Wspiął się na palce i spojrzał na niego z góry śmiejąc się.
   - Dzieciaku, jutro masz szkołę, nie powinieneś spać? - odgryzł się Jonghyun czochrając rudą czuprynę nastolatka.
   - Właśnie w tej sprawie tu przyszedłem. No i jeszcze miałem nadzieję, że mama Key robi coś dobrego.
   - Zaraz będzie ciasto Taeminnie! - Pani Kim krzyknęła z kuchni i wyciągnęła blachę z piekarnika.
   - Możesz nas jutro podrzucić?
   - Jasne, już gadałem o tym z Kibumem. - Jonghun rozsiadł się na kanapie, a Taemin usiadł na podłodze chwytając w dłonie swoje stopy.
   - Fajnie! Nie będę musiał jutro tyle łazić. - Uśmiech automatycznie wypłynął na twarz nastolatka, kiedy usłyszał dobre wieści.
   Mama Kibuma weszła do salonu z Minkim uczepionym jej spódnicy niosąc tacę z ciastem i herbatą. Wręczyła każdemu jego porcję i przykryła kocem pana Kim, po czym wyszła z salonu i zaszyła się z książką w swojej sypialni.
   Minki usiadł w dołku stworzonym przez siedzącego po turecku Taemina i głośno dopraszał się ciasta. Starszy brat nie mogąc uciszyć czterolatka chwycił talerzyk i podetknął maluchowi pod buzię kawałek ciasteczka. Minki chwycił przysmak w obie rączki wymachując nimi w górę i w dół. Cicho mówił coś o tym, że kształtem ciasteczko przypomina wujka Dinusia, co spotkało się z głośnym śmiechem chłopców.
   Jonghyun usiadł obok Kibuma i obiął go ramieniem. Stwierdził, że nie zawsze musi wygrywać, na co Key odpowiedział, że nie zamierza więcej mierzyć się z tym szatańskim urządzeniem. Dopiero słodki pocałunek w policzek od Minkiego trochę uspokoił blondyna.
   - Taemin, co z Onew? - Key bez zastanowienia spytał o to, co najbardziej go ciekawiło.
   - Jakim Onew? - spytał Jonghyun.
   - Ten nauczyciel, który zastępuje fizyczkę.
   - Chwilowo jest dobrze, ale boję się, co będzie, kiedy zacznie się rok szkolny.
   - Czekaj, masz problemy z fizyką?
   - Jonghyun, on prędzej ma problemy z chemią. - Blondyn uśmiechnął się wrednie posyłając znaczące spojrzenie rumieniącemu się Taeminowi.
   - Nie rozumiem, ten facet uczy fizyki, to dlaczego młody ma mieć problemy z chemią. Z tego, co pamiętam, babka od chemii nie jest taka zła i potrafi nauczyć.
   - Jong, półgłówku! Taemin ma romans z profesorem Lee. - Key walnął swojego chłopaka w ramię dając upust swojej złości spowodowanej jego ignorancją.
   - No nie gadaj!
   - Dino, tylko... zachowaj to dla siebie, co? - poprosił przestraszony Taemin.
   - Jasne, tylko... tak normalnie się z nim spotykasz? Wow! - Jonghyun pochylił się podekscytowany w stronę Taemina chcąc wiedzieć jak najwięcej.
   - No właśnie nie. Ukrywamy się, bo on może wylecieć z pracy.
   - Kiepsko. Długo tak?
   - Trzy albo cztery miesiące.
   - To nieźle młody. Z własnym nauczycielem!
   - Skończmy już o tym. - poprosił Key widząc nietęgą minę Taemina. - Jong jak ci smakuje ciasto?
   - Pycha jest! Twoja mama to bogini!
   W takich momentach Taemin był wdzięczny Kibumowi. Cieszył się, że blondyn odwrócił uwagę Dinozaura od sprawy, która non stop zawracała mu głowę. Niestety już jutro miały ich dopaść prawdziwe trudności.
*~*~*~*
Witam w moich skromnych progach Sumire - chan i Venus Linork! Mam nadzieję, że Wam się tu podoba ;)
Jestem przekonana, że większość z Was stęskniła się za JongKey, więc w pakiecie podrzuciłam Wam Domowe Przedszkole Państwa Kim!! >.< *trzyma kciuki, żeby się podobało*
Co do konkursu... ogłoszę go w połowie czerwca. Z dość oczywistych względów: przez najbliższe 2 tygodnie zapewne tak ja, ja i wy będziecie mieli niezły zapiernicz w szkole. W końcu to prawie koniec roku. Chcę, żeby każdy z Was miał równe szanse i tyle samo czasu :P
Z tego samego względu część 15 może się pojawić nieco później. Tzn koło 16 czerwca (przez 2 tyg. codziennie mam klasówki -.-)
Czytając Wasze komentarze doszłam do wniosku, że to aż dziwne, że mama Tae zareagowała tak, a nie inaczej. Cóż... chciałaby się w związku z tym troszeczkę wytłumaczyć >.< W tym opowiadaniu w dużych ilościach używam pewnego rodzaju idealizacji. To dlatego rodzice Kibuma zareagowali na wieść o tym, że ich syn jest gejem i ma chłopaka, dość nietypowo i łagodnie. Dlatego też mama Taesia nie denerwuje się i chce dać synowi wsparcie oraz pomoc. Myślę, że na naszą szarą rzeczywistość najlepszym lekarstwem jest lekka i niezobowiązująca lektura. Każdy z nas ma jakieś przejścia z rodzicami. Dlaczego nie możnaby choć przez chwilę poobcować z taką idealną, zabawną rodzinką? Mam nadzieję, że rozumiecie, dlaczego nie ma problemów z rodzicami Tae i Key >.<
Teraz przechodzę do właściwej części mojej wypowiedzi, a mianowicie odpowiadam na komentarze (za które cholernie Wam dziękuję! Nic tak nie motywuje, jak Wasze kochane wypowiedzi <3) ^^

Lillian: Ojej O.o Nie wkurzaj się na mnie! xD Gdybym dała im zakończyć to nie wywołałoby to takich emocji, a tak przynajmniej się pośmiałaś, kiedy Taeś wylądował na podłodze panikując :P Specjalnego i wyjątkowego... to się jeszcze okaże >.<

Dubu: Ulubiony? Poczekaj aż pojawią się kolejne *zaciera ręce* A no mamusia wróciła, żeby sobie z synkiem porozmawiać :P Mamusia nie może być sztywna, dlatego troszeczkę Minniego strollowała xD Pisałaś, że brakuje Ci JongKey... oto i masz! >.< Założę się, że nigdy nie piekłaś ciasta w TAKI sposób :P

Anna: Dobra, masz punkt! >.< Hahaha na tym polega komizm sytuacji, mamusia wraca za szybko :P Ależ oczywiście, że dokończą keke I mam nadzieję, że wtedy wszystkie padniecie na podłogę, bo mam w zanadrzu ciekawą scenkę *uśmiecha się szatańsko* Taemiś ma rękę, kilka tygodni by jeszcze wytrzymał >.< Cóż... dobra matka powinna wspierać swoje dziecko w trudnych chwilach. Na pewno nie łatwo jej to zaakceptować, aczkolwiek dla swojego nastoletniego syna jest silna. Zwłaszcza, że on właśnie tego potrzebuje :)

Kanade Fukurietta: Mam nadzieję, że złość Ci przeszła, bo wpadłam z maaasą zabawnego(?) JongKey ;) Tak długo czekałaś? Przecież pojawił się w zwyczajowym czasie tzn. tydzień po poprzednim >.< Mama Tae przyszła no bo co to by było? Onew-nie-dżentelmen? xD Tak być nie może hahaha Też bym chciała taką mamę ^^ Poniekąd matula Taesia jest takim opisem mojej wymarzonej rodzicielki ;)

i_want_youu: Ouch... czuję się zagrożona >.< Ja tam trzymałam kciuki, żebyś wytrzymała do kolejnego rozdziału :P Mam nadzieję, że się udało :P Haha ta mama to chyba wszystkich trafiła >.< Jak już pisałam przed odpowiedziami, mama Taesia jest wyidealizowana :P Musi być silna dla swojego synka, bo ten niezaprzeczalnie przeżywa teraz trudne chwile. Wytrzymaj jeszcze trochę, bo mam nadzieję, że jak już dojdzie do tej... przełomowej(?) sceny to będziesz mega zadowolona >.< O ile mi się uda napisać to w taki sposób, jak planuję keke Jaki tam spaczony? Po prostu ciekawiej jest ukazać relację szczyla z młodym mężczyzną xD

Jasmine MKey: Jejku, współczuję, taka zabiegana... *głaszcze ją po pleckach* Och... zajebisty ^^ Hah Minki spał, więc nie ma się co martwić :P

Blackey: Hah widzę, że przebłyski wrednego Dubu się spodobały keke "(...) nieźle się zdziwiłam, kiedy to mama Taemina się nagle pojawiła. Ale to dobrze, dobrze..." <= Dlaczego dobrze? >.< Mam nadzieję, że to, co planuję okaże się czymś naprawdę dobrym ^^

witness.: Przepraszam, przerwałam, bo szykuję coś... ciekawszego ;) Ayy~~ Te zimne prysznice, podobno pomagają keke Rozczuliła? ^^ Nie spodziewałam się rozczulenia, bardziej złości, że przerwałam im upojne chwile >.< No tak, rodzice obu bohaterów są podobni pod względem swojej wielkiej tolerancji :P Z Minho nigdy nic nie wiadomo keke Jednak, w sumie Onew go nieźle postraszył, więc, kto wie? ( ja jeszcze napewno nie wiem xD) Czytałam twojego 2mina ^^Unni, był mega! Teraz tylko muszę pod nim sklecić jakiś mądry komentarz... a to może być ciężkie... za bardzo mi się podobało haha

misoon: Wszyscy myśleli, że dojdzie do czegoś więcej (nawet ja), ale wpadł mi do główki szatański plan z mamusią Tae w roli głównej keke

Datenshi189: Kurczę, nie napalaj mi się tak, bo kurcze jeszcze sama ich zmusisz do dokończenia haha Oj tak, rodzice maja wyczucie i db, że nie wiedzą jak zboczoną psychikę mają ich słodkie, niewinne latorośle xD Czy ja wiem, Onew chyba jeszcze jakoś próbuje złapać tonącą w pożądaniu swoją dżentelmenową formę keke Mam nadzieję, że kiedy już Wam podrzucę pełną, gorącą scenkę OnTae to... będziesz zadowolona ^^ Sama jeszcze nie do końca jestem pewna, co zrobię z Minho keke i tu masz rację, OnTae to OnTae, dadzą sobie radę ze wszystkim ^^ Cholernie się cieszę, że mój drobny fik się wyróżnia ^^ I mimo iż nie narzekasz na brak JongKey to mam nadzieję, że ten rozdzialik Ci się spodobał ^^Wpadłam na świerzuchnego bloga i chyba się zakochałam <3 Takiego JongTaeKey jeszcze nie czytałam! <3

Momo: Oj momo, nie płacz, seks jeszcze będzie ;)

nawiedzona: hahaha trolling level Maknae Star, co? xD "Sexu nie będzie!" Tak mi się skojarzyło z tym tekstem >.< Ach, gdyby takich aniołów, jak mama Tae było więcej... świat byłby piękniejszy, nie? xD Twoja cierpliwość została nagrodzona ^^ Było JongKey, ale nie było zbliżenia ^^ W końcu... nie samym sexem człowiek żyje :P A co do romansu Tae i Minho to... już wyszedł na jaw, Onew wie (Część 10) Cieszę się, że już mam zapewnioną jedną pracę ^^ Jestem ciekawa twojego przyszłego rysunku ^^

Dubu^^: No, spróbowałabyś być zła xD Oj to będzie coś mocno SPECJALNEGO *uśmiecha się szatańsko* Taa... Dubu słodka wrednotka hahaha jasne xd ty jeszcze nie wiesz do czego są zdolni, gdy hamulce im serio puszczą >.< Zróbmy jakiś happening "Chcemy mamy Taemina!" xD Nie rozczulaj się, bo chyba nie ma czemu :P Nie męczysz w komentarzu... co innego w sms-ach, na fb itd xD a tylko spróbowałabyś powiedzieć, że OnTae Ci nie wystarcza!! grr kekeke Matulu, jestem jak Kibum hahaha eee tam, zawsze bdsz miała u mnie na blogu coś do roboty :P

Paośka W.: Cieszę się, że widać moją pracę nad stylem ^^ Och... mama wróciłą żeby było ciekawiej ;) Może i mogła, ale gdyby poczekała nie mogłabym Wam zaserwować czegoś, co planuję na potem ^^
Aisha Kim: No przecież wiadomo, że Ci wybaczę! :* Widzisz? OnTae zaczyna Cię wciągać i zanim się obejrzysz zaczniesz ich shippować xD  Uch... za dużo osób zna mój umysł... a może to i dobrze? :P Też chciałabym pisać i pisać tylko OnTae, ale czasem trzeba opowiedzieć, co odwalili JongKey ^^  Mama Taesia na prezydenta! haha wszyscy ją podziwiają, a do tego wspaniale gotuje! Wymarzony prezydent >.< (Bredzę)

Natalii Lee: Zdaję sb sprawę, że nie jest to łatwe, ale tak fajnie się czyta Wasze domysły ^^ Oj tak, uwielbiam męczyć czytelników ^^ Myślę, że OnTae będą mieli nawet pewną wielokrotność pięciu minut na... swoje sprawy keke Chcesz porozmawiać o owych "dziiiiiiwnych obrazach?" xD

berenika: Oj nie ma co wybaczać Uciu :* Doskonale znam skutki lenia, nie raz się z nim męczyłam ;) I znów potrzebuję poduszki do obrony własnej keke Mam nadzieję, że wszystkie ząbki pozbierane i w przeciwieństwie do Taemisia wyszłaś z tego bez szwanku xD Ale ja lubię trollować *robią smutne minki* hahaha  "Biegaliśmy po łóżku" hahaha  Żadna rodzicielka by tak nie zareagowała haha ale można pomarzyć, nie? xD Poprawka, "Fantazja" ma się pozytywnie skończyć przy akompaniamencie wielu pozytywnych zdarzeń ^^ Taeś Cię pozdrawia i mówi, żebyś przekazała Key-ummie, że się stęsknił ;)

Ombre: Kochanie, nie przepraszaj, nie ma za co! Ja się cholernie cieszę, że się odezwałaś, więc nie ma za co przepraszać! ^^ Najważniejsze, że ponownie się u mnie znalazłaś i że Ci się podoba ^^ Tyle ciepłych słów od Ciebie sprawia, że się rozpływam ^^ Tak mi teraz przyjemnie *.* Będę wyczekiwać twojej hmm... oceny(?)... w sensie komentarza! Jestem ciekawa, jakie jest twoje spojrzenie na pewne sytuacje z "Fantazji" ^^Całuski :*

Do następnego Skarby! :*

17 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Znowu mnie trollujesz...
    Ja tutaj się napalam niczym Dinuś na seks a ty NIE! Ciasto będziemy piec... Chciałam wraz z Jonghyunem walnął głową w drzwi/ścianę. Jednak mimo to, szczerzyłam się jak głupia przez cały rozdział >D To rzucanie się mąką, jajkami i bóg wie czym jeszcze byłe za.je.bi.ste.
    I znowu mnie rozwalili rodzice Kibuma, zwłaszcza jego ojciec... Tak bezpośrednio zapytał ich czy uprawiali seks. Och, wyobraziłam sobie to ich zawstydzenie, a odpowiedź Key mnie powaliła~
    I też jakim casanova był ojciec Key... no normalnie pozazdrościć takich podbojów. xD
    Ogólnie cały rozdział słodki, taki idealny i delikatny. Nawet nie przeszkadza mi to, że Jonghyun nie dostał odpowiedniej nagrody.... >D nadal szczerze się jak głupia..muszę się ogarnąć ._.
    Pozostaje mi życzyć weny i czasu. W końcu następny rozdział pewnie będzie już bardziej dramatyczny. Teraz to była cisza przed burza, prawda?
    No nic.. do następnego, hwaiting~! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wowowowow. Czytam pierwsze zdanie i od razu pełna radość. Czytam dalej i szczęka mi opada. Czytam dalej i zaczynam się śmiać z mojej i Jonga naiwności. Ale Key nas wyciulał jednym słowem. :P Już wszyscy myślą o jednym, a ten chce piec ciasto. :P Jong mimo wszystko dzielni to zniósł. Prawdziwy mężczyzna, tylko do kochanego tatusia jeszcze mu daleko. Pan Kim to wymiata. Z tym się nie da dyskutować. Biedna pani Kim musiała mieć potężną konkurencję, ale przynajmniej trafiła na doświadczonego faceta. :P
    Coś mi się wydaje, że reakcja mamusi na widok kuchni była znacznie bardziej wyidealizowana niż na preferencje seksualne synka. :P Mnie to by zamordowano. :P
    Rozdzialik genialny, ale trochę się zmartwiłam wizją kłopotów OnTae... Czekam na następny rozdział^^

    OdpowiedzUsuń
  4. oo ciekawe, co to za trudności czekają na chłopców^^ rozdział jak zwykle fajny mimo tego, że w sumie nic się w nim nie działo a zaczął sie taaaaak obiecująco^^ jesteś okrutna :P

    nadal czekam na smuta OnTae;3 Jak go napiszesz, będę Cie wielbić:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle genialnie co tu dużo gadać >.< powtórzę Ci się, chociaż w rozdziale się niby nic nie dzieje to człowiek i tak ma zaciesz jak czyta haha ;p
    Biedny Jongie sie rozczarował haha >.< ale scena pieczenia ciasta była mimo wszystko urocza ;p no i tata Kibuma... powala mnie ten człowiek haha
    Yay~ znów był Minki *.* kocham tego malca <3 tak mnie rozczula, że po prostu nie mogę się nie szczerzyć do monitora :D
    Czekam na kolejny rozdział i na to co szykujesz dla OnTae. Weny i czaasu bo ten ci się chyba przyda najbardziej w najbliższym czasie :D
    A i czuję się urażona pfff zapamiętam to sb >.< (już ty powinnaś wiedziec o co chodzi ;p)
    Całuje ;*
    Dubu ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział. JongKey w mące <3 No i ta rozmowa z ojcem Kibuma o seksie - lepszej jeszcze nie było. Dlaczego dobrze, mówisz? Cóż... bo wiem, że OnTae będzie zajebiste. W końcu już tak do tego dążysz, więc nie może być inaczej.

    Weny!
    Blackey.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na początku sama myślałam, że Key inaczej odwdzięczy się Jonhgyun'owi (If You know what I mean xD);P I ta pogadanka o seksie z ojcem, turlałam się ze śmiachu :D
    Ja chce takiego braciszka jak ma Taemin <3
    Weny życzę i pozdrawiam,
    Paośka W.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że Ci się podobał mój shot o 2minie :) aigoo, rzadko się spotykam, żeby ktoś mówił do mnie 'unni', a to takie słodkie *.* no, ale mniejsza z tym. Jeśli chodzi o rozdział, to śmiać mi się chciało, jak Jong napalił się po telefonie od Kibuma i poleciał do niego, jak na skrzydłach, a tutaj się okazuje, że Kibum ciasto robił xD myślałam, że tak w tej mące na kuchennym blacie coś tego, ale niestety :C nie no, ojciec Kibuma mnie powala! Ta jego szczerość dobija człowieka ^^ nie wiem, czy kiedykolwiek w opowiadaniach spotkałam się z tak szczerym ojcem, ale rozumiem Twoje podejście do tego i w sumie teraz już rozumiem, czemu stworzyłaś takich, a nie innych rodziców ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie piszesz ! Jestem Twoją wielką fanką i codziennie czytam Twoje opowiadania po kilka razy ,już prawie znam je na pamięć i za każdym razem wydają się jeszcze lepsze co jest nie możliwe ,bo są ZA świetne ^^
    Dziękuje ,że piszesz to opowiadanie i czekam na więcej ~ życzę Ci dalszej weny twórczej żebyś szybko napisała dalszą część . Saranghae <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże też bym chciała bitwe na mąkę i jajka, mama by mnie chyba zabiła.. :D Tak jestem zabiegana. ;p Do tego internet słabo chodzi. Piszesz świetnie! No poprostu bomba! Oddaj trochę talentu... *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie porozmawiam o tych dziwnych obrazach, ale zdecydowanie nie w komentarzu :P To by wymagało małej cenzury xD Nie ważne... Może jednak nie chcę o tym rozmawiać. Chyba, że z jakimś specjalistą, wiesz... :P
    Słodkie to JongKey, ale jakoś tak mało chemii w tym cieście. Jakieś małe zbliżonko by nie zaszkodziło, choć nie narzekam, nie było źle. A ojciec Kibuma to mistrzu xD Ten człowiek mnie po prostu rozwala...
    Zdanka na końcu kurde tak mnie zachęcają do dalszego czytania, że nawet sobie tego nie wyobrażasz. Czyżby Onew jednak miał wylecieć z pracy? Nie rób mi (nam/im) tego! Nie zgadzam się! Btw, teraz to ja żądam wyrazistego i pełnego w całej swojej okazałości OnTae!
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwierz albo nie, ale tydzień to okropnie długo! (>u<)
    Przegapiłam moment, w którym to dodałaś... Ale co z tego skoro i tak przeczytalam i jestem niezmiernie zadowolona? :3
    Ojciec Kibuma to mój mistrzu. <3
    Rozdział lekki i bardzo przyjemny.
    Hwaiting!~

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam twojego bloga przepraszam , że wcześniej nie komentowałam ale dopiero teraz założyłam konto :) . Świetnie piszesz !! Jesteś Bogiem !! Ja dopiero zaczynam i nie wiem co z tego wyjdzie :/
    //mruczalka114.blogspot.com/ :)
    wpadniesz może ??

    OdpowiedzUsuń
  14. No dobra moze nie ulubiony ale tez jest fajny jak mowisz ze mam poczekac do nastepnego to cos czuje ze nie pozaluje bd fajne sa twoje opowiadania takie interesujace a zarazem oburzajace wiesz co moze nie pieklam takiego ciasta ale babeczki tak z przyjaciolka ale mam nadziejeze moze tez tak kiedya sprubuje ... na poczatku jak czytalam ten rozdzial myslalam ze bd sie dzialo a tu ciasto pieka dla babuni jakie to slodkie troche bylam smutna ale jak czytalam dalej to odraU usmiechalam soe do tableta tak szczerze przyznam ze tak samo boje sie co bd w szkole bo przeciez on jest nauczycielem i w szkole bd troche dziwnie a co dopiero jak ta pani wruci to jinki odejdzie (nieeeeee) a tego to chyba nie chcemy a dino jest strasznie denerwujacy ale jego cialo jest boskie wiec wybaczam mam nadzieje ze ten zabol nie rozpowie glupich plotwk natemat ontae i ze pnew nie zrobi nic glupiego (ale sie rozpisalam :*) troche to dziwne i pokrecone ale zajebiste sorki za przeklenstqo tak juz mam i tak pod koniec sorki za bledy ale zawsze dodaje i czytam na tabie kome wiec sorki aham i tak juz na sam koniec moja kolezanka lubi twoje opoqiadanie ale ich nie czyta dlatego zawsze jej opowaidam co sie dzieje i jest fajnie a
    E ona caly czas sie dopytuje o to ile ty masz lat(glupie pytanie) dobra juz koncze bo sie rozpisalam i jestm ciekawa ile to bd mialo rozdzialow i fajnie by bylo gdybuy tae byl pelnoletni i zamieszkal z onew bo q tedy mieli by spokuj i by byli razem (uciecha) powodzenia w pisaniu duzo weny bd duzoweny i duzo poteznych mysli ..OnTae♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Heh, Annyong ;P Po pierwszych akapitach stwierdzam, że nasz Dinuś to niezły zboczuszek <3 Tak się napalił z tym przyjściem do mojego Key, iż myślałam, że dostanie orgazmu już w drodze do jego domu.! >.< Nie mogę uwierzyć, że nie napisałaś nic kluczowego o OnTae O.o Jestem zadowolona, bo poświęciłaś rozdzialik dla kochanych JongKey ♥ ♥ ♥ Nie mogę sobie wyobrazić ilości mąki, która znajdowała się w domu państwa Kim... Serio 5 worków w odkurzaczu.?! WoW. Dodatkowo ciasto z serca Ummy i siły Jjonga <3 To było gwiyomi.!! Dziękuję za świetne opowiadania... i masz rację, odrywam się od ponurej rzeczywistości czytając yaoi z idealną rodzinką dodatkowo słuchając szajninsów ;* KAMSAHAPNIDA.!! Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hue hue, Jongi jak jakiś napalony paniczyk się tam zbierał i wybrał do Key, już wyobraziłam sobie tą jego zawiedzioną minę, kiedy okazało się, że jednak jego Geogrg (czy jak on tam nazywa swojego kumpla)sobie nie ulży xD Domowe przedszkole państwa Kim zawsze spoko i uroczo ke ke *3* Aż współczuje Taemin'owi, zapewne jest w lekkim dołku i zniesmaczonym humorze,że tu czas do szkoły, a romans z seksownym i chwilowo odpuszczającym dżentelmeństwo panem nauczycielem od fizyki idzie pełną parą (X_X) Taeminnie nie zamartwiaj się, jakoś to będzie! Hwaiting! Dla Ciebie i bohaterów :*

    OdpowiedzUsuń