'Mój Dream Boy' - ROZSTRZYGNIĘCIE

Na początku gorąco dziękuję wszystkim za nadesłane prace!! (bałam się, że nic nie przyjdzie... >.<)
Z racji tego, że w regulaminie napisałam, że wyróżnię dwie najlepsze prace, a wpłynęły zarówno teksty, jak i rysunki, zdecydowałam nagrodzić po jednej z każdej kategorii. Nie powiem, że wybór był łatwy, bo wcale nie był, o nie! Naprawdę nie wiedziałam, którą pracę powinnam wyróżnić (najchętniej wstawiłabym wszystkie). 
Od wtorku biłam się z myślami, kto ma wygrać... analizowałam, myślałam, jeszcze raz analizowałam i znów myślałam... Dziś rano miałam nadzieję, że już wybrałam, jednak cały dzień próbowałam się utwierdzić, że dokonałam dobrego wyboru. Bitwa toczyła się już tylko pomiędzy dwoma najlepszymi pracami literackimi... Cały dzień nic, tylko Kei - Berenika, Berenika - Kei
Korzystając z okazji proszę jeszcze, żebyście wyrazili swoje opinie o pracach finalistek! Jestem pewna, że z wielką chęcią dowiedzą się, co myślicie o ich twórczości!
No i wreszcie wydumałam ^^ *werble*

W kategorii plastycznej wygrywa... Luna 13!!! 
Jej praca mnie zadziwiła... Niewątpliwie była najlepsza ;)

Teraz czas na najlepszą pracę literacką!!!! ^^
Wyróżniona zostaje....

Myślę, że jej praca najlepiej oddała temat konkursu ;)
Autorka dorzuciła taki oto obrazek, żeby zobrazować Wam bohaterów ^^


Ren – usłyszałem swoje imię i od razu skierowałem głowę w stronę Natsume, który teraz intensywnie się we mnie wpatrywał. Był już wieczór, na dworze panował półmrok, zakłócany jedynie przez wątłe, księżycowe światło. Siedzieliśmy w sypialni, a raczej ja siedziałem – zakopany w pościeli praktycznie pod sam nos i oglądający jakieś głupoty na plazmie umiejscowionej na równoległej ścianie. Natsume dopiero co wrócił z pracy i niby miał odpoczywać, ale skończyło się tak, jak zawsze – czyli utknął przy biurku z nosem w papierkach. Całkiem zabiegany człowiek.
                Chyba właśnie dlatego zareagowałem tak gwałtownie. W sumie rzadko odzywał się do mnie podczas roboty; ja również tego nie robiłem, nie chcąc mu przeszkadzać.
                - Tak, Natsu? – mruknąłem, nie przerywając kontaktu wzrokowego. Mój ton głosu był spokojny, choć byłem pewny, że ktoś tak spostrzegawczy jak Natsume Chikamatsu bez żadnego problemu doszukał w nim nutkę goryczy. Widziałem, jak lekko spina się na twarzy, wykrzywiając wargi w mało pozytywnej minie.
                Ostatnio mieliśmy jakieś spięcia, choć powstawały ze śmiesznie błahych powodów. Właściwie nie byłem już na niego zły. Nie czułem już tak wielkiego żalu jak wtedy, gdy wczoraj nagle puścił moją rękę i odsunął się kilka centymetrów, widząc swoją koleżankę z czasów liceum. Byliśmy wtedy na spacerze, miało być miło, bo wreszcie mieliśmy trochę czasu dla siebie. Ale on tym gestem praktycznie zepsuł cały mój humor. Wyglądało na to, że się mnie wstydził. Myślałem, że jest ze mną i nie przejmuje się zbytnio opinią innych ludzi. W końcu to on, do cholery, przekonał mnie to tego związku. Przecież to ja uprzednio nie chciałem się zgodzić. A teraz odstawia mi taki cyrk? Głupi hipokryta.
Po głębszej jednak kontemplacji doszedłem do wniosku, że nie ma się o co gniewać. To nie było nic ważnego. Było mi go szkoda, gdy patrzył się na mnie błagalnie tymi wielkimi, czekoladowymi oczami. Tylko moja chora duma nie pozwalała mi wyciągnąć do niego ręki. Więc byłem podirytowany coraz bardziej.
Wciąż jesteś na mnie zły? – zapytał, a rysy mojej twarzy stężały momentalnie. To był chyba ten moment, w którym musiałem zdecydować – ugiąć się, czy nie.
Tak – odpowiedziałem wbrew sobie, nie zdążywszy ugryźć się w język. Kurwa, czy moje narządy zmysłów będą się mnie kiedykolwiek  s ł u c h a ć? To żenujące, że nad nimi nie panuję.
Patrzyłem, jak powoli wstaje z obrotowego krzesła i podchodzi do posłania. Czułem uginający się pod wpływem jego ciała materac, a potem rękę, która chciała ukraść mi kawałek kołdry.
Przepraszam no – burknął. Przepraszał mnie już któryś raz z kolei, ale nie chciałem dać mu znać, że wybaczyłem. Chciałem poznać konkretny powód jego poczynania, ale za każdym razem, gdy o niego pytałem, Natsume zbywał mnie jakąś pierdołą. Chyba to najbardziej mnie bolało.
Po prostu powiedz, czemu tak zrobiłeś – westchnąłem przeciągle i wreszcie uchyliłem kołdrę, by mój chłopak mógł się pod nią schować, co też zrobił kilka sekund później. Miałem ochotę mruknąć, czując przyjemne ciepło drugiej osoby, ale opanowałem się. – Wstydzisz się mnie? Skoro tak, to co tu jeszcze robisz?
Miałem wrażenie, że to, co powiedziałem trochę go uraziło. Skrzywił się lekko.
Już nie mogłeś wymyślić nic gorszego? – prychnąłem, słysząc owe słowa.
Mogłem.
Nasze rozeźlone spojrzenia skrzyżowały się ze sobą w niemej walce. Coś jak bitwa na miecze, tylko tutaj nasze źrenice zamiast rąk władały ostrzami. W końcu mój partner się poddał i odwrócił wzrok. Wygrałem. Słyszałem, jak wzdycha. Chyba się trochę krępował.
Nie wstydzę się ciebie. Po prostu… ta dziewczyna… - zaczął, a ja tylko wpatrywałem się wyczekująco w jego twarz. Wziął głębszy wdech. Na twarzy wymalowane miał zażenowanie. – Powiedzmy, że kiedyś mieliśmy się ku sobie. Tylko to był ten czas, kiedy odkryłem, że jestem gejem i ona… ych, poniekąd mi to uświadomiła.
Co masz na myśli? – zmarszczyłem brwi.
Uświadomiła nie tylko mi, ale i całemu akademikowi – warknął. – A wtedy trochę bardziej zależało mi na opinii innych.
Powoli kiwnąłem głową. W sumie go rozumiałem. Teraz sam byłem na studiach i nieraz słyszałem, jak to wyśmiewają się z ludzi o innych poglądach, wierze, orientacji czy Bóg wie czego jeszcze. Akurat ja trafiłem na dość tolerancyjną grupę. Z akademikiem nie miałem problemu, bo mieszkałem  z Natsume. Na szczęście.
No i co w związku z tym? – byłem bezlitosny, jak zwykle. Czasem się dziwiłem, że ze mną wytrzymuje.
Nie myślałem za wiele, to był impuls po prostu. Jak sobie przypomniałem, kiedy się ze mnie durnie wyśmiewała to nie miałem ochoty, żeby ciebie to samo spotkało z jej strony – wytłumaczył, a ja z sekundy na sekundę zacząłem wyzywać siebie w myślach od kretynów. Jego w sumie też. Nie mógł od razu powiedzieć? Przynajmniej nie byłoby mi zimno w nocy, bo nie spałbym na samej krawędzi łóżka.
Jesteś idiotą.
Wiem. Ale twoim, mimo wszystko.
No niestety. A mógłbym mieć tylu innych, moich wymarzonych chłopców… - droczyłem się z nim, kiedy złapał mnie za rękę i ścisnął mocno. Nigdy nie mogłem się nadziwić, jak szybko potrafił mnie udobruchać.
Zrobię wszystko, żeby być twoim wymarzonym chłopcem – mruknął prosto w moje ucho, owiewając je ciepłym oddechem. Po moich plecach przeszły ciarki. Miałem wrażenie, że wczorajszy celibat jakoś na niego wpłynął…
Wszystko? – pocałunek w szyję i potwierdzające kiwnięcie głowy. Uniosłem lekko kąciki ust ku górze.
Więc… Pierwsza cecha „dream boy” – mruknąłem i uniosłem dłoń, kładąc ją na ciepłym policzku Natsu. – Nie dobiera się do mnie, gdy sobie tego nie życzę.
Mruknął przeciągle, z wyraźnym niezadowoleniem, ale odlepił się ode mnie. Spojrzał na mnie z lekkim wyrzutem.
Pięknie ci idzie, kochanie – pochwaliłem go, uśmiechając się promiennie, na co prychnął niczym rozjuszony kocur.
Ale czemu? – śmiać mi się chciało, słysząc ten pełen złości głosik. Jak dziecko. Miałem wrażenie, że Chikamatsu nie ma dwudziestu pięciu lat, a jakieś osiemnaście.
Bo lubię cię denerwować.
Ren!
Druga zasada – znosi moje humory.
Nadął policzki, a ja z wyraźnym rozbawieniem dźgnąłem go w jeden. Powstało delikatne zagłębienie, acz gdy odsunąłem palec, struktura policzka wróciła do poprzedniej formy.
Ren, jesteś okropny – szepnął, na co zaśmiałem się radośnie.
A trzecia – nie mówi mi takich nieprzyjemnych słów.
Przepraszam, skarbie. Kocham cię.
O, wyprzedziłeś czwartą zasadę.
A co takiego głosi?
Mój wymarzony chłopak mówi otwarcie o swoich uczuciach.
O, w tym będę świetny.
A piąta mówi, żeby się nie przechwalał zbytnio.
Strasznie dużo masz tych zasad, Rennie – burknął trochę złośliwie, a ja wplotłem dłoń w jego gęstą blond czuprynę.
- I nie narzeka – kontynuowałem, ignorując jego słowa.
Uhhh – słyszałem, jak wzdycha ciężko i oplata mnie ciasno ramionami w pasie, równocześnie przyciągając władczo do siebie.
Sam się na to skazałeś, Natsu, teraz nie możesz się wycofać – mruknąłem, bawiąc się niesfornymi kosmykami opadającymi na jego przystojną twarz.
Ani mi się śni – odpowiedział trochę pewniej, wciskając rękę pod moje plecy i obracając mnie twarzą do siebie. –Powiedziałem, że zrobię wszystko, tak? Jaka jest następna zasada?
Musi się mną opiekować, dbać o mnie i spełniać moje zachcianki.
Jedna zasada, a brzmi jak trzy.
Chyba właśnie łamiesz zasadę szóstą, bo znowu narzekasz.
Mogę się tobą opiekować nawet dwadzieścia cztery godziny na dobę, ale mam wrażenie, że to by cię z czasem zaczęło męczyć. Chodziłbym z tobą dosłownie wszędzie… - mruknął, a ja udałem przestraszoną minę, którą oglądał z ciepłym uśmiechem na ustach. Czubek miał rację!
Hm, a co z zachciankami? – chciałem wiedzieć. Na poprzednie słowa już nawet nie potakiwałem, raczej wiedział, że miał rację. Dziad jeden. Znał mnie na wylot. Normalnie bym się bał, że może ten fakt kiedyś wykorzystać przeciwko mnie, ale zawsze odganiałem od siebie te myśli. Bo to przecież Natsume, on nie mógłby zrobić czegoś takiego. Był zbyt uczciwy.
O ile będą do wykonania, skarbie, to spełnię – uśmiechnąłem się, słysząc tą odpowiedź. Pamiętam, jak kiedyś palnąłem do niego coś w stylu: „Zabierz mnie do Europy!” Do dziś mam przed oczami jego zmieszaną twarz. Miało to miejsce dwa lata temu, kiedy chłopak starał się o moje względy, a ja pozwoliłem sobie trochę nim pomanipulować. Potem miałem wyrzuty sumienia, że tak się bawiłem jego uczuciami, ale jakoś wszystko się z czasem ułożyło. No i Natsu był wyrozumiały… zrozumiał zachowanie osiemnastoletniego szczeniaka.
Pocałuj mnie – po chwili wyjawiłem swoją pierwszą zachciankę. – Mój wymarzony chłopak musi umieć porządnie całować.
Mruknął rozkosznie i wsparł się na łokciu. Chwilę potem znowu leżałem na plecach, a mój partner zawisnął nade mną, pochylając się delikatnie. Zaparł się dłońmi na poduszce po obu stronach mojej głowy, wpatrując się głęboko w moje oczy. Jak zwykle miałem wrażenie, że widzi przez nie każdy milimetr mojej duszy. Wygrzebałem ręce spod kołdry i ułożyłem je na jego policzkach. Czułem, że moje wargi są dziwnie spierzchnięte; jakby stęsknione jego dotyku. Chyba nie tylko Natsu odczuwał skutki tego wczorajszego nieporozumienia. Westchnąłem z przyjemnością, kiedy ciepłe usta zetknęły się z moimi, pieszcząc je nader delikatnie i z czułością. Chętnie odpowiedziałem na ten gest i nie oponowałem, kiedy język chłopaka wdarł się do środka. Jęknąłem niekontrolowanie, kiedy otarł się o moje podniebienie, powodując jednocześnie gęsią skórkę na całym ciele. Uwielbiałem to uczucie chyba najbardziej, choć już na wstępie zwiastowało moją uległość. Tak jakby to była jakaś nowość…
Wydałem z siebie kolejny jęk, gdy Natsume wpakował się na moje biodra, siadając na nich okrakiem. Ani na chwilę nie przerywał wciągającego pocałunku, który z każdą chwilą zdawał się zyskiwać na namiętności i łapczywości.
Ktoś tu łamie pierwszą zasadę – wytknąłem mu, gdy oderwaliśmy się na chwilę z pragnieniem zaczerpnięcia powietrza, którego nagle zabrakło.
To tylko pocałunek, Rennie – uśmiechnął się szelmowsko, a ja zarumieniłem się nagle, ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu. Bo się podnieciłem. Pocałunkiem. Kurde.
Uhm…
Pocałował mnie raz jeszcze w lekko rozchylone wargi, acz był to króciutki pocałunek – cmoknięcie. Burknąłem coś pod nosem niezadowolony, że przerywa.
Nic się nie stanie bez twojej zgody… - przejechał dłonią po mojej długiej szyi, wędrówkę kończąc na obojczyku – tym samym niepostrzeżenie wkradając się za kołnierz luźnej koszulki. Odchyliłem się lekko, chcąc dać mu większy dostęp do tych rejonów. On jednak przestał. Zerknąłem na jego uniesione w geście rozbawienia brwi.
Zgadzam się przecież.
Jestem pod wrażeniem, że łamiesz swoje własne zasady.
Natsume, proszę, zamknij się i rób coś, bo właśnie zaniedbujesz moje zachcianki.
Och, wybacz mi najmocniej- mruknął i z dziecięcą radością przyssał się do mojej szyi, co skwitowałem długim, przeciągłym westchnięciem. To miejsce naprawdę było wrażliwe, no!
Przesunął dłońmi po moim torsie, brzuchu i podbrzuszu. Chwycił za kant bluzki, którą po chwili ściągnął. Nie śpieszył się, co przyjąłem bardzo pozytywnie. Nie lubiłem, gdy robił to zbyt gwałtownie. Tracił wtenczas na swoim uroku, od którego przecież byłemuzależniony. Częstował każdy kawałek bladej skóry soczystym pocałunkiem, jakąś większą uwagę poświęcając moim sutkom. Przyjąłem tę pieszczotę chętnie, wyginając się dzięki niej.
Czy zasada o całowaniu obejmuje też łóżkowe ekscesy? – mruknął pytająco, usta zastępując sprawnymi rękoma, które wykręcały brodawki w różne strony. Trudno było mi powstrzymywać nieartykułowane dźwięki, więc przestałem je hamować. Będzie miał koncert, a co!
Oczywiście, że tak – szepnąłem cicho, nieco drżąco, w tym samym czasie, gdy powoli zaczął zsuwać z moich nóg czarne spodnie dresowe wraz z bokserkami, uprzednio oczywiście lekko podnosząc się znad moich bioder.
To się cieszę – odpowiedział jeszcze, po czym ujął mojego członka do ust, całując krótko okolice napletka. Sapnąłem, na powrót zaciskając dłonie na złotej czuprynie. Mentalnie widziałem jego zadowolony uśmiech, że doprowadził mnie do takiego stanu. Dureń.
W pewnym momencie zorientowałem się, że jestem zupełnie bierny w tym naszym uniesieniu. Skrzywiłem się lekko – nie lubiłem tak. Ja też kochałem dawać, choć przyjmowanie było niezwykle przyjemne. Pociągnąłem łagodnie za kosmyki, przyciągając twarz do pocałunku. Po chwili musiałem dać odetchnąć jego włosom, wędrując dłońmi coraz niżej – wpierw ciągnąć za bluzę, którą po chwili Natsume pomógł mi z siebie zdjąć, a potem dobierając się do jego paska od spodni. Odpiąłem go niezwykle sprawnie, mimo roztrzęsionych dłoni. Z guzikiem, jak i rozporkiem poradziłem sobie równie zawrotnie. Po chwili i jego odzienia pozbyliśmy się całkiem.
Zmrużyłem oczy, maskując nieco zamglone wejrzenie, w czasie, kiedy chłopak z powrotem położył mnie na pościeli, napierając swoim ciałem na moje. Jęknąłem przeciągle, czując jego prącie zaraz obok mojego, ocierające się o siebie wzajemnie. Pod wpływem impulsu wypchnąłem biodra do góry. Jego dłoń momentalnie znalazła się na moim lewym pośladku, ściskając go władczo. Powoli wdzierał się bardziej w ich głąb, kierując palce w stronę rowka. Po chwili trzy z nich zniknęły we wcześniej wymienionym miejscu. Bez problemu wdarły się do samego środka. Sapnąłem z przyjemności wprost w usta kochanka, które nie wiedzieć kiedy znalazły się tuż przy moich.
Zbliżył mnie bardziej ku sobie, a ja czułem jego umięśniony brzuch napierający na moje przyrodzenie z impetem. Poruszył palcami niespokojnie, a ja przeżywałem to w swoim małym światku ekstazy, kompletnie nie kontrolując co wypływa z moich ust. Miałem nadzieję, że nie przeklinałem za dużo. Natsume tego nie pochwalał i nie lubił, a ja nie chciałem przecież go zawieźć.
Rozchylił szerzej moje nogi wolną dłonią. Głaskał pieszczotliwie wewnętrzną stronę uda – dokładnie tak samo, jak na naszympierwszym razie. To było urocze i zawsze przyjmowałem tę pieszczotę z zadowoleniem. Wydobył palce z mojego wnętrza, a ja opadłem biodrami leciutko na posłanie. Wszedł pomiędzy moje rozpostarte nogi. Automatycznie zacisnąłem dłonie na pościeli, gdy przyrodzenie mojego chłopaka zetknęło z  „wejściem”. Westchnąłem drżąco, gdy raz po raz wdzierał się coraz głębiej. Jęczałem, gdy prącie pokonywało kolejne bariery, przebiegle kierując się na tak zwany „punkt G” – kłębuszek nerwów, który odpowiednio pobudzony potrafił zaprowadzić na sam skraj.
Krzyknąłem wręcz, gdy chłopak gwałtownie przyśpieszył swoje ruchy. Czułem dokładnie każdy centymetr jego obecności w sobie. Nic dziwnego – przecież trafiał idealnie w „cel” niemalże za każdym razem. Nie spostrzegłem nawet, gdy sam rozochocony poruszałem biodrami, mocniej nabijając się na kochanka. Oplotłem nogi wokół jego pasa, czując, iż zaraz nadejdzie moment cudownego orgazmu. I nie myliłem się. Zacisnąłem mocno uda na jego bokach, chcąc jak najdłużej utrzymać go w sobie przy samej prostacie. Westchnąłem, czując przyjemne ciepło w swoim wnętrzu. Jego mięśnie powoli rozluźniały się a ja czułem je wyraźnie, kiedy delikatnie opadł na moje wiotkie ciało. Nie minęła sekunda, kiedy i ja osiągnąłem szczyt przyjemności. Za nic jednak nie chciałem odsunąć się od Natsume i tak nagle pozbywać się jego ciepła w sobie. Było mi równie rozkosznie, choć uścisk ud lekko zmniejszyłem. Spojrzałem z czułością na chłopaka, a właściwie to mojego mężczyznę, od razu napotykając piękne, brązowe tęczówki.
Chcesz wiedzieć, jaki jest ostatni warunek dla chłopaka, który chce zostać moim wymarzonym? – mruknąłem, z każdym słowem poszerzając uśmiech cisnący mi się na usta.
Tak, kochanie? – pokręcił lekko głową z niemałym rozbawieniem. Wpatrywał się we mnie niezwykle uważnie. Jego wzrok krzyczał wręcz: Kocham cię! Nigdy cię nie oddam. Nie ukrywam, że podobało mi się to nieziemsko.
Musi, po prostu MUSI – powtórzyłem z mocą – być tobą.
Obserwowałem, jak na jego obliczu wykwita cudny uśmiech, kierowany wprost do mnie. Uniósł się nieznacznie, by spleść nasze usta w kolejnym, niezwykle namiętnym, przepełnionym miłością pocałunku. I z pewnością jeszcze nie ostatnim tego bajecznego wieczoru.



JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA NADESŁANE PRACE I GRATULUJE ZWYCIĘZCOM!!! ^^

5 komentarzy:

  1. Jakie cudowne to opowiadanie! Nie znam innych nadesłanych prac, ale ta jest naprawdę świetna. Masz racje, oddaje temat konkursu bardzo dobrze. To słodkie, jak chłopak łamał swoje zasady dla ukochanej osoby! :P Już polubiłam tych bohaterów. A rysunek bardzo ciekawy, w takim mrocznym klimacie, ale działający tym bardziej na wyobraźnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Łał! Ta praca plastyczna jest naprawdę cudowna *.* A opowiadanie Berenika(i) *odmienia się czy nie? xD* strasznie mi się podobało xD. Doprawdy w ogóle się nie dziwię że nie wygrałam.
    Gratuluję, super wyszło *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Waaa~
    Waaa, dziękuję bardzooo. :333 Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się, że mogłabym wygrać. Niemniej... aaaa, cieszę się! :D Taki mój mały-wielki sukces.
    No i gamawoo za opinie. ♥
    Praca plastyczna rewelacyjna, choć osobiście dałabym trochę inne tło.
    Pozdrawiam~
    [yoru-ni-sasayaku.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że berenika zasłużyła na wygraną. Co prawda, nie czytałam innych prac, ale ta jest świetna!
    Gdy tak pisałaś, że nie umiałaś się zdecydować, naszła mnie myśl... A gdybyś tak opublikowała też pracę Kei? Jestem ciekawa jak jej wyszło. Oczywiście to tylko wolna propozycja :)
    Ta praca plastyczna jest niesamowita! Robi wrażenie i to niesamowite. Autorka pewnie sporo się napracowała, ale muszę przyznać, że chyba było warto, patrząc na efekt.
    Ogólnie cieszę się, że konkurs zakończył się sukcesem i sporym zainteresowaniem.
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, czemu nie okryłam twojego bloga wcześniej. Chętnie wzięłabym udział w konkurencji plastycznej ;<
    Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zrobisz coś takiego~!
    Mnie osobiście praca się podoba i to bardzo. Miałabym małe uwagi, ale to już zboczenie zawodowe ze szkoły O: Jednak trzymam kciuki za autorkę aby rysowała więcej!

    OdpowiedzUsuń