"Fantazja" Część 8


Bądź przy mnie, patrz w moim kierunku, nawet jeżeli jeszcze nie znam miłości
Bądź przy mnie, chroń mnie, ponieważ nadal jestem nieporadny w miłości


   Taemin siedział na łóżku z pudełkiem czekoladowych lodów na kolanach gapiąc się tępo w ścianę. Zamarł z łyżeczką w połowie drogi do ust, gdy zalała go fala wspomnień. Westchnął przeciągle dając się ponieść emocjom.

   Kilka dni po wycieczce siedział wraz z Onew wieczorem w parku. Wpatrywał się w gwiazdy sprawiając wrażenie nieobecnego. Ramię Jinkiego obięło go w pasie i już po chwili półleżał na trawie wtulony w szeroki tors nauczyciela. Wczepił się palcami w jego koszulkę nie chcąc już nigdy przerywać tej wspaniałej chwili.
   - Jinki hyung... - zaczął - Co się stanie jeżeli ktoś się dowie?
   Onew przez dłuższą chwilę się nie odzywał jedynie kreśląc sobie tylko wiadome znaki na przedramieniu Taemina. Nie chciał go martwić, bo konsekwencje mogły być naprawdę poważne.
   - Oprócz tego, że społeczeństwo będzie nami gardzić? - spytał niby to z przekorą, jednak jednocześnie chciał wiedzieć, co młodszy myśli
   - Nie obchodzą mnie inni. - odparł hardo Taemin prostując się nieco
   - Jesteś jeszcze młody, nie postępuj pochopnie. - rzucił Jinki z powrotem przygarniając młodszego
   - Ciągle mi to wypominasz. - wymruczał Tae przytulony twarzą do koszulki hyunga
   - Naprawdę chcesz wiedzieć?
   - Tak.
   - Proszę cię, tylko nie zamartwiaj się bez potrzeby. - westchnął, po czym widząc, że młodszy energicznie kiwa głową, kontynuował - Jeśli ktokolwiek się dowie mogę zostać zwolniony z pracy. W nieco mroczniejszym scenariuszu zakażą mi do tego wykonywania zawodu, a ciebie zawieszą w prawach ucznia. Chciałbym tylko, żebyś wiedział, że nawet to nie jest w stanie przekonać mnie do zostawienia cię. Nie potrafię tego zrobić, jesteś dla mnie zbyt ważny.
   - Hyung! Nie możesz! Oni nie mogą cię wyrzucić z pracy! Proszę cię, nie chcę, żeby cię zabrali. Znaczy... nie chcę, żebyś odchodził.
   - Taeminnie spokojnie. - mruknął Jinki czochrając rudą grzywkę nastolatka - Nigdzie się nie wybieram.
   - Dubu, a co jeśli oni się dowiedzą?
   - Wtedy będę przy tobie mimo wszystko. Nie zostawię cię. Tak łatwo się ode mnie nie uwolnisz.
   Onew pocałował Taemina w policzek przytulając nieco mocniej. Tak, jakby chciał ochronić go przed światem, przed opinią publiczną i konsekwencjami powoli budującego się związku. Wciąż zdawał sobie sprawę z nieetyczności swoich poczynań. Co tu dużo mówić, obaj byli mężczyznami, do tego powinna ich łączyć jedynie relacja nauczyciel-uczeń, która przerodziła się w coś dużo poważniejszego. Może Jinki przesadziłby twierdząc, że była to miłość od pierwszego wejrzenia, bo w coś takiego kategorycznie nie wierzył, ale na pewno darzył Minniego bardzo silnym uczuciem. Tego był pewien, jak niczego innego na świecie.
   Do uszu Jinkiego dotarł słodki głos Taemina. Chłopak cichutko nucił. W ten sposób chciał pokazać co czuje, wstydził się.
   - You raise me up, so I can stand on mountains
     I am strong, when I am on your shoulders 
     You raise me up to more than I can be. *
  - Taeminnie, co to?
  - Nic takiego hyung, tak sobie nucę.
  - Wiesz, że jesteś dla mnie ważny?
   - Wiem hyung, dziękuję ci.

   Taemin otarł wierzchem dłoni wilgotny policzek. Jak mógł być tak naiwny?! Te wszystkie czułe słówka, gesty, pocałunki... Tak naprawdę nic nie znaczyły, bo ON ma narzeczoną. Kocha kogoś innego, a Taemin zapewne miał być jedynie odskocznią od monotonii szarego życia nauczyciela. Kochankiem, o którym nikt się nie dowie, a może gorzej! Może w pewnym momencie Jinki chciał mu zaproponować "pensję" za usługi?!
   Nastolatek rzucił się na łóżko twarzą w poduszkę pozwalając płynąć łzom bólu i bezsilności. Nikt nie mówił, że miłość jest łatwa i bezbolesna. Swoje trzeba przecierpieć, a fakt, że pierwszym prawdziwym uczuciem obdarzył niemal żonatego, dojrzałego faceta, który za rok pewnie będzie szczęśliwie spacerował po parku pchając wózek ze swoim pierworodnym, wcale nie pomagał.
   Z drugiej strony Jinki nigdy nie wypowiedział tych dwóch najważniejszych słów, więc teoretycznie Taemin nie mógł mu mieć niczego za złe, prawda? Gówno prawda, mógł mnie nie zwodzić, nie dawać nadziei!
   Telefon zabrzęczał w tylnej kieszeni ciasnych spodni chłopaka więc nieudolnie wyciągnął go i spojrzał na wyświetlacz. Ujrzał małą kopertę i dwa słowa, których zdecydowanie nie chciał zobaczyć.

   Onew Hyung
   Porozmawiajmy.
   Taemin
   Nie mamy o czym. Zostaw mnie w spokoju.

   Taemin rzucił telefonem w stronę przeciwległego rogu łóżka i znów opadł twarzą w poduszki. Dlaczego złamane serce musi tak boleć? Potrzebował znieczulenia. Normalnie nie posunąłby się do czegoś takiego, ale w zaistniałej sytuacji czuł, że jedynie to mu pomoże. Podniósł się niechętnie z posłania i ruszył do salonu.
   Rodziców nie było, więc został sam z Minkim. Chłopczyk siedział grzecznie w swoim pokoju zapewne bawiąc się samochodzikami, albo innym plastikowym badziewiem dla czterolatków, więc Taemin nie miał wyrzutów sumienia, gdy sięgał do barku po butelkę soju.
   Wracając napotkał swoje odbicie w lustrze. Zatrzymał się na chwilę kontemplując swój tragiczny wygląd. Luźne dresy zwisały nisko na biodrach, a rozciągnięta bokserka odkrywała niemal całe boki i wystające obojczyki chłopaka. Włosy w nieładzie, podkrążone oczy i pół litra soju w dłoni - obraz nędzy i rozpaczy.
   Usiadł na podłodze przy łóżku jednocześnie odkręcając butelkę. Wziął potężnego łyka krzywiąc się. Alkohol palił go w gardło, ale chciał to przetrzymać. Traktował cierpki płyn spływający po jego gardle, jak jakiś magiczny eliksir spłukujący wszystkie smutki.
   W pokoju rozległ się denerwujący odgłos telefonu. Tae z ociąganiem sięgnął po denerwujące urządzenie i bez zastanowienia zerwał połączenie. Wiedział, kto dzwoni i wcale nie chciał odbierać. Ponownie sięgnął po butelkę kontynuując "terapię". Czuł, jak stopniowo zmysły stają się przytępione, a ciało lekkie. Myśli wędrowały nieskrępowanie pośród mało ważnych tematów nie skupiając się na żadnym na dłuższą chwilę. Ile czasu minęło od ostatniego telefony hyunga? Godzina? Dwie? Błogi spokój ogarnął umysł Taemina nie dając rozmyślać o niczym.
   Od kilku chwil w uszy chłopaka wwiercał się dźwięk łomotania do drzwi. Podniósł się niechętnie z wygodnego dywanu, na którym od dłuższego czasu leżał w pozycji horyzontalnej. Chwiejnym krokiem dotarł do drzwi wejściowych po drodze kilka razy upadając na kolana.
   - Czego?! - warknął opierając się czołem o ciemne drewno. Nogi nie chciały utrzymywać jego ciężaru.
   - Taemin otwórz! Błagam cię! - do uszu chłopaka dotarł przytłumiony głos Onew. Tae walnął wściekle pięścią w drzwi chichocząc wrednie.
   - Spierdalaj! - wysyczał przez zaciśnięte zęby
   - Taemin, jak nie otworzysz wyważę drzwi! - wrzasnął Jinki
   - Tylko spróbujesz.
   Jinki zacisnął pięści próbując powstrzymać się od obiecanego czynu. Nagle jego uszu doszedł niepokojący dźwięk upadania czegoś ciężkiego i stłumiony jęk. Bez zastanowienia ruszył w stronę balkonów. W myślach dziękował wszystkim świętościom, że Taemin mieszka na parterze. Z racji tego, że temperatura osiągnęła dziś ponad 30 stopni wszyscy w bloku musieli mieć pootwierane okna i drzwi balkonowe. Bez większych problemów przedostał się przez barierkę i miękko wylądował na wyłożonej ciemną terakotą podłodze. Przeszedł przez przytulny salon aż trafił na drzwi z naklejką Nieupoważnionym wstęp wzbroniony.
   Uśmiechnął się delikatnie przypominając sobie, że on sam w wieku Taemina też wieszał takie plakaty. Zaraz jednak oprzytomniał i wszedł do pokoju nastolatka zamykając za sobą drzwi. Zdziwił się widząc względny porządek, który w dużej mierze niszczył opierający się o łóżko rudowłosy chłopak w niechlujnym ubraniu. W dłoni Taemina ujrzał prawie pustą butelkę soju od razu jeszcze bardziej żałując wydarzeń z zeszłego tygodnia. Niemal błyskawicznie znalazł się przy nastolatku delikatnie nim potrząsając.
   - Minnie, co ty odstawiasz?! - krzyknął
   Taemin powoli uniósł zapłakaną twarz tak, by mógł spojrzeć na Jinkiego. Wyglądał naprawdę żałośnie. Koszulka zjechała mu z jednego ramienia, a szloch raz po raz wstrząsał jego drobnym ciałem.
   - Idź sobie. - wybełkotał. Przez ilość wypitego alkoholu nawet nie potrafił się porządnie wysłowić.
   - Piłeś? - spytał łagodnie Jinki patrząc w oczy nastolatka
   - Tak.
   - Dlaczego?
   - Nie... nie chciałem już myśleć.
   Jinki czuł, że serce mu pęka i to jedynie z jego własnej winy. Nie mógł patrzeć na Taemina w takim stanie, do tego ze świadomością, że sam do tego doprowadził.
   - O której wracają rodzice? - spytał Onew
   - Jutro. Niedobrze mi. - wyszeptał Taemin
   Jinki błyskawicznie podniósł chłopaka z podłogi prowadząc do łazienki. Taemin zwymiotował, gdy tylko opadł ciężko na podłogę przed sedesem. Po jego twarzy spływały łzy spowodowane złym samopoczuciem. Fizycznie czuł się okropnie. Zawroty głowy, wymioty, bezwładność... żaden z tych objawów nie był przyjemny.


   Onew przeczesywał delikatnie gęste włosy chłopaka próbując chociaż w ten sposób złagodzić odczucia związane z wymiotami. Pomógł chłopakowi się podnieść i opłukać twarz po czym ponownie zaprowadził go do pokoju. Kazał Taeminowi położyć się do łóżka, a sam ruszył w poszukiwaniu kuchni i czegoś do picia. Wrócił ze szklanką wody, którą wręczył nastolatkowi siadając na brzegu łóżka. Tae ułożył głowę na kolanach hyunga zaciskając mocno powieki. Jinki niemal czuł jak okropnie czuje się młodszy. Delikatnie gładził go po głowie.
   Czasem czuł, że Taemin to jeszcze dziecko i potrzebuje wsparcia, tego, by ktoś się nim opiekował. Naprawdę chciał mu to dać, ale zawalił sprawę. Spieprzył po całości. Coraz częściej nawiedzała go myśl, żeby zerwać zaręczyny. Miał jednak na tyle oleju w głowie, żeby nie robić tego kilka godzin przez wylotem do USA.
   - Jinki... - szepnął Tae będąc na granicy pijackiego snu- Kocham cię.

   Taemin obudził się z potwornym bólem głowy i przeświadczeniem, że stało się coś, co nie powinno mieć miejsca. Próbował sobie przypomnieć co to takiego, ale w miejscu wspomnień z wczorajszego wieczora miał jedynie czarną, zionącą pustką dziurę. Przesłonił oczy dłonią ograniczając napływ ostrych promieni słonecznych i z powrotem opadł na poduszki.
   Usłyszał ciche kroczki brata i niechętnie przewrócił się na drugi bok, żeby wciągnąć chłopczyka na łóżko. Oplótł drobne ciałko ramionami wtulając się w nie jak w ukochanego pluszaka. Maluch zachichotał wesoło po czym złożył mokrego buziaka na policzku starszego brata. Zarzucił krótkie rączki na szyję Taemina przytulając go z całych sił.
   - Hyung, jest najlepszy! - powiedział maluch uśmiechając się uroczo
   Onew cieszył się, że Minnie go nie zauważył. Dzięki temu mógł bez krępacji przyglądać się tej uroczej scenie. Na dobrą sprawę bracia byli niemal jak dwie krople wody, albo to Taemin miał w sobie tyle z małego dziecka. Tak samo niewinny, nieświadomy i czasem zagubiony potrzebował jedynie odrobiny ciepła i czułości.
   Odwrócił się i jak najciszej potrafił, wyszedł z mieszkania. Miał niemiłe uczucie, że bezpowrotnie, ale też niezależnie od siebie zamyka pewien rozdział w swoim życiu. Bał się, że miłość opuszcza go bezpowrotnie wraz z zamknięciem ciemnych drzwi. W sumie dlaczego w ogóle oszukiwał się, że coś może z tego wyjść? Zbyt duża różnica wieku, poglądów, aspiracji, pragnień? Jinki był w takim wieku, gdzie mężczyzna chce wybudować dom, spłodzić syna i posadzić pierwsze drzewo w ogrodzie. Natomiast Taemin... on był jeszcze taki młody, chciał się bawić i nie w głowie było mu zakładanie rodziny i poważny związek oparty na miłości, zaufaniu i potomkach. Inna sprawa, że w ich przypadku nawet nie mieli prawa myśleć o dzieciach. Zresztą, który niby o tym myślał?
   Onew wszedł do swojego mieszkania cicho zamykając za sobą drzwi. Na powitanie wyszła mu Luna. Pocałował ją delikatnie w policzek nie czując kompletnie nic. Był wyprany z emocji.
   - Gotowa? - spytał pozornie wesołym głosem
   - Tak, samolot mamy za godzinę, możemy wychodzić.
***
   - Dzień dobry pani Lee! - już od progu krzyknął Key wchodząc bez pardonu do mieszkania
   - Dzień dobry Kibummie. - odparła kobieta uśmiechając się ciepło - Taemin jest u siebie..
   Key wparował do pokoju przyjaciela i stanął jak wryty widząc leżącego na dywanie chłopaka ze słuchawkami w uszach. Westchnął przeciągle kucając obok nieszczęśnika. Wsadził mu palec wskazujący między żebra sprawiając, że Tae pisnął zaskoczony błyskawicznie siadając. Wyciągnął z uszu słuchawki patrząc na Kibuma z wyrzutem.
   - Co to miało być? - mruknął niezadowolony. Od felernego randevous z soju minął już ponad tydzień, a on wciąż nie poskładał złamanego tuż przed wakacjami serca.
   - Jesteś wrakiem człowieka.
   - Wcale nie.
   - Minnie daj spokój! Siedzisz w pokoju już ponad dwa tygodnie! Wiem, że ta tragiczna wiadomość tobą wstrząsnęła, ale kurde, mamy wakacje, czas zabawy! Ruszaj tyłek.
   - Nie. Chcę umrzeć w samotności taplając się w beznadziei i smutku. Oszukał mnie, rozumiesz?! - odparł dramatycznie Tae jedynie dla zwykłej przekory nie chcąc iść z Key
   - Rozumiem twój ból, ale jakiś kumpel Jonga zaprasza na imprezę do swojej willi z basenem. Wiesz... kameralnie, maksymalnie dziesięć osób, kulturalne towarzystwo. Rozerwiesz się, zapomnisz, może kogoś poznasz?
   - Nie chcę nikogo poznawać. - mruknął niezadowolony
   - Nie masz w tym temacie nic do gadania. Wieczorem po ciebie wpadam razem z Dinozaurem. Bądź gotowy o siódmej. Z twoją mamą już wszystko załatwione.
   - Dobra. - prychnął młodszy nadymając policzki. Tak naprawdę był Kibumowi wdzięczny, miał już dość siedzenia w domu i użalania się nad sobą.
   - To do wieczora! - krzyknął Key i już go nie było
   - Będzie fajnie, zobaczysz. Wreszcie zapomnisz o Jinkim. - szepnął do siebie Tae i ruszył pod prysznic

* Fragment piosenki Westlife - "You raise me up"
*~*~*~*
Serdecznie witam KIBum Kim! ^^ 
Od razu zaznaczam, że konsekwencje nie są prawdziwe ;) W sensie... normalnie aż tak nie każą za związek z nauczycielem (chciałam dodać dramaturgii), więc na luzie możecie dalej umawiać się ze swoimi belframi ^^
No... to chyba na tyle z informacji... To przechodzimy do komentarzy ^^
misoon: Takie właśnie miało być, czyli słodkie, cukierkowe itd. Wnioskuję, że się udało ;) Mam nadzieję, że czytając 'Fantazję' przerzucisz się na OnTaenizm >.<
Dubu ^^: Wypraszam sobie! Ja wcale nie popsułam OnTae, tylko im trochę... pokomplikowałam.... *zmieszana drapie się po głowie* No i ten... chciałaś, to masz - kolejna część pojawiła się chyba wystarczająco szybko ;)
Lillian: Ale nie zostało Ci tak? (troszkę przerażająca ta minka >.<) hehe Dobra, taki żarcik, nie chcę przesłodzić, bo za duża ilość serduszek w oczach jest niezdrowa, pamiętaj :P ChickenMistrz <= fajniusia ksyweczka ^^
dominika szczep: Kochasz mojego bloga ^^ yeya!! Dziękuję za wenę, widzisz, jak mi pomogła? ;)
Maniek88: Naprawdę nie spodziewałaś się Jjonga romantyka? O.o Dla mnie on jest taki słodziaśny ^^ Dziękuję za wenę, każda ilość się przyda ^^
Anna: Oby Ci się zmieniło!!! *trzyma kciuki* Wreszcie ktoś lubi Lunę! uff >.< No i bingo! Strasznie nie lubię Minho >.< Nie chcę nikogo urazić moimi poglądami, więc bez potrzeby nie będę pisać dlaczego ;) Zawsze mogę Ci podać kilka powodów na priv (zakładka 'Kontakt') ^^
Datenshi189: A no szkoda... fajny by był taki romantyczny, napakowany, buchający seksem.... *stop* okej, bo się rozmarzę >.<
Blackey: Nie bądź taka pewna co do zamiarów Onew (nawet najstarsi górale nie wiedzą dokładnie co będzie się dalej działo) >.<
Aisha Kim: Nie przepraszaj mnie! xD Cieszę się, że komentujesz i naprawdę nie przeszkadza mi, że zrobisz to dzień, dwa, czy piętnaście po dodaniu :P Ważne, że wyrażasz swoją opinię <3 Normalnie zaczynam wierzyć, że serio dobrze opisuję sex O.o Ulżyło mi, że nie gniewasz się na kochanego Dubu ^^ Dziękuję za wenę :*
★ berenika: A przestańcie wy mi słodzić z tym seksem no~ haha aż się rumienię >.< Ja tam uważam, że najpiękniejszy paring to OnTae, ale to kwestia dyskusyjna :P W poprzedniej części było mało Minniego? Tu masz go do oporu ;) I do cholery zostaw moje stopy! *histeryczny wrzask*
Natalii Lee: Nie chciałam wywoływać przykrych wspomnień, przepraszam :( Cieszę się, że się nawróciłaś ^^ Naprawdę rozdział z górnej półki?! O.o
Misu SooMin: Myślę, że można wymiotować pozytywnie... np. tęczą^^ A jak ta patelnia uszkodzi mu pyszczek? O.o No wiesz... teoretycznie dla młodego mężczyzny uznanie ojca jest czymś ważnym (taki jakiś prestiż), więc dlatego Kurczakożerca się przejmuje... Na pewno zajrzę ;) Może napiszesz jakieś OnTae z dedykacją dla Maknae Star? ^^
dubu : Cieszę się, że Ci się podoba ^^ Mam nadzieję, że będziesz zaglądać częściej :) Dziękuję za wenę :*

Chyba o niczym nie zapomniałam... A jeśli nawet, to napiszę pod następną częścią ^^
Jak się podobało? >.<

17 komentarzy:

  1. Ja cię zamorduję za to, że przez cb płaczę -,- biedny Minnie i Dubu ;c niech oni się wreszcie zejdą nooo! Tak nie może być. Wiem, że lubisz dręczyć biednego Tae ale no ile mooożna. Ty nieczuła istoto >.<
    Rozdział jak zwykle super. Zupełne przeciwieństwo poprzedniego takiego słodkiego i uroczego ;p
    Cieszę się, że tak dobrze ci się pisze to opowiadanie i szybko dodajesz nowe notki ^^
    Życzę dalej weny i chęci. Czekam na ciąg dalszy :D
    Całuski ;*
    Dubu ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Zły Dubu >,<" Niech się ogarnie, zerwie zaręczyny i pobiegnie w podskokach przez ocean do Minniego, o i niech zobaczy go całującego się z jakimś przypadkowym gościem w dyskotece ^^ Taka nauczka <3 No nic, czekam na ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Idę się wyryczeć w poduszkę. : ((((

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu. Aż mnie ścisnęło w gardle. Jak mogłaś TO zrobić? Jak mogłaś pozwolić Jinkiemu odejść? ;< Moje kochane OnTae ;( Mój biedny, kochany Taeminnie :(
    Coś czuję, że na tej imprezie Minnie spotka Minho i być może ponownie się zakocha. Ale... ale... ja wolę OnTae, OnTae jest lepsze niż 2Min buuuu ;( Chcę żeby Onew wrócił z USA i wszyscy byli szczęśliwi ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. no właśnie, właśnie, biedne ontae ;~; jinki musi jak najszybciej zerwać z luniaczkiem, bo ja nie wytrzymam tego napięcia. jak tae pójdzie na imprezę, to, odpukać, znowu zaszaleje i to jeszcze poważniej niż zwykle - i już nie będzie dubu do pomocy w potrzebie. tylko jak tu rozwiązać problem związku nauczyciel x uczeń... ach trudny temat~ dobrze przynajmniej, że między jongkeyem słodko♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Naaawet nie zdążyłam skomentować poprzedniego, gdzie zostałam tak ładnie powitana, a tu już nowy rozdział ; ;
    Byłam zabiegana, ale na szczęście już wolne i mogę się zabrać za czytanie i komentowanie.
    Już nie pamiętam jak się tu znalazłam, ale twój sposób pisania mnie zaciekawił, no i przede wszystkim- paring. Jeee, uwielbiam cie za to, ze piszesz OnTae *no i JongKey, co tez jest ogromnym plusem~~* Naaah, boje się, ze Jong okaże się być złym człowiekiem, takie mam przeczucia..Oby mylne ;;. Tak samo Onew..niech on się ogarnie.
    Lubie historie z happy endem, wiec mam nadzieje, ze i ta historia dalej będzie się kolorowo toczyła.
    Będę komentowała na bieżąco, powodzenia i weny :D!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy oni w końcu będą szczęśliwi? Bo tak czytają jak Tae cierpi, to mnie również jest smutno.;(
    Niech oni w końcu ogarną.!
    Weny życzę. ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest smutne płacze;( mam nadziej że on nie wyjedzie z luną do USA i zostanie z tae a on nie zrobi żadnej głupoty na tej imprezie i nadal mam nadzieje wielką nadziej że bd razem♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mam nadzieje że następna cześć pojawi się szybciutko:D;*

      Usuń
  9. Onew wyjechał? Na serio? Nie spodziewałam się takiego zakończenia, ale to dobrze bo lubię niespodzianki. Biedny Taeś... Mogłabym go utulić, żeby nie płakał. <3
    Zapowiada się ciekawa impreza.^^ Willa, basen, JongKey i Tae. :D Mieszanka wybuchowa. Może Tae pozna kogoś wartego swojej uwagi, kto go nie zrani? Nie zasługuje na tyle cierpienia... Już mu chyba starczy...
    Ciekawe jak tam kwitnie związek JongKey. XD Mam nadzieję, że rozwija się owocnie w twojej główce i za niedługo zostanie przelany na worda. :P Dużo weny życzę. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, naprawdę rozdział z górnej półki :P Przecież ja bym Cię nie okłamała :D
    Nie wiem czy to moja pamięć taka krótka, czy jak, ale teraz zaczęłam się zastanawiać - na jak długo wyjechał Onew? I tak w ogóle to co się tam dzieje? Taemin ma totalnego doła i załamke, a Jinki? Hmmm... Więcej informacji!
    JongKey (choć głównie Key) to zawsze coś wymyślą xD Impreza, wakacje, szaleństwo... A jak! Niech zaszaleją, ale nie bez przesady, oke? Pilnować tam Minniego :P
    Zastanawiam się czy to ja jestem taka dziwna, czy taki był zamiar, ale wyjazd Onew jakoś kompletnie mnie nie wzruszył... Przyjęłam to poniekąd chłodno i beztrosko, bo mam takie przekonanie, że w tej Ameryce stanie się coś... Coś, co miejsca mieć nie powinno. Coś, co nas wszystkich zaskoczy xD Mniej więcej tak to widzę.
    Rozczulała się nad żadnym z nich nie zamierzam :P Już wystarczy, że ostatni rozdział poniekąd mnie rozkleił (głównie emocjonalnie oczywiście). Teraz już nie będę taka miętka (błąd zrobiony z premedytacją). Zostało to już postanowione i nie podlega dyskusji :P No, to chyba tyle.
    Miło, że rozdział tak szybciutko. Niezmiernie się cieszę :D Weny, czasu i wszystkiego sprzyjającego pisaniu!
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  11. Zarąbisty rozdział *.* Przepraszam za słownictwo, ale jest zajebisty... hihih ;p tak kocham twojego bloga :D i dobrze mi z tym!!! Moge cie życzyć dużo, dużo, dużo, dużo, dużo WENY!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. heyo!!~ wiesz, że Cię kocham, prawda? no, więc do sedna. rozdział jak zwykle zajebisty, a nawet trochę smutłam... piosenki idealnie pasują do fragmentów. a tak btw to chciałam zapytać, czyżby minho wkraczał do akcji?? czekam niecierpliwie na następny rozdział i życzę weny.
    Shin~

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze. Nie będę taka pewna, co do jego zamiarów. : ) Ale wiesz... to co w końcu zrobi Onew? Dobrze wiem, że wyjeżdża, ale... co dalej?

    JongKey + Taemin =... xD Też chcę takie wakacje - willa, basen... i Azjaci z genialnymi klatami... cud, miód i orzechy. :P

    Weny!
    Pozdrawiam. :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Możesz mi do cholery powiedzieć, czy ciebie bawią spływające łzy po mojej twarzy?! Ja cię zamorduję.! Tak czytam i myślę sobie... a może Tae za nim pobiegnie, pocałuje na lotnisku i będzie cudownie... a tu dupa.!!!! Jesteś ZUA ;(
    Ale masz plusa bo myślę, że Minho będzie na tej imprezie, ale tego dowiem się w następnym rozdziale... co nie zmienia faktu, że ryczę przed monitorem.! Tym bardziej, że była okazja, aby się pogodzili albo coś ;/ Łaj?!?! Mam nadzieję, że będzie jakiś hepi endzik, mam rację? Powiedz, że taaak ;p Czytam dalej i co tam, bede dalej ryczeć i cię obwiniać ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Prawie się poryczałam. :CCCC
    Cholerny Onew..

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak to wkręca no oO Mam niesamowity piach w oczach i chce mi się spać, ale nie Marta geniusz woli pomęczyć oczy i czytać z zachłannością kolejne perypetie chłopaków ^^ Nie wiem czemu, ale coś mi po głowie chodzi, że Onew coś odwali w tych stanach... ale mogę się mylić XD Jinki tym chwilowym zaopiekowaniem się biednym Taeminem i samo to, że pofatygował się przyjść do jego mieszkania aby zobaczyć czy wszystko z nim w porządku sprawił, że moja złość do tego co zrobił trochę zmalała...Ale tylko trochę! Aż ciekawi mnie kto jest organizatorem imprezy chociaż podejrzewam, że Minho ^^

    OdpowiedzUsuń