"Fantazja" Część 6


Bądź przy mnie, patrz w moim kierunku, nawet jeżeli jeszcze nie znam miłości
Bądź przy mnie, chroń mnie, ponieważ nadal jestem nieporadny w miłości

   - Nawet nie ma mowy, żebym wlazł do tego cholerstwa! - krzyknął Key tupiąc nogą
   - Bummie... przy mnie nie musisz się bać niczego, a zwłaszcza kajaków. - Jonghyun przytulił opiekuńczo Divę
   - Nie boję się!
   - To dlaczego trzęsą ci się ręce? - szepnął mu do ucha Jong
   - Bo ja.. bo... uch! Nieważne! Nie płynę i tyle! - wrzasnął Key
   - Jesteście uroczy... - westchnął Taemin siedząc po turecku na przewróconym pniu drzewa
   - Tak twierdzisz? To może sam wskoczysz do tego cholernego wydrążonego drewna i popłyniesz podziwiać łabędzie, co? - warknął Diva
   - Wiesz co, Bummie? Płyniesz i nie ma gadania. - stwierdził Jonghyun przerzucając sobie Kibuma przez ramię
   Taemin podążył za dwójką przyjaciół podskakując z ekscytacji i śmiejąc się z wrzeszczącego Key. Wspólnie władowali wyrywającego się blondyna na przód kajaka, a sami usadowili się przy wiosłach. Naburmuszony Kibum założył ręce na piersi podkreślając swoją wyższość nad wszystkim, co żyje i się rusza. Chłopcy odepchnęli się od brzegu i ruszyli za resztą swego rodzaju wycieczki. Na czele kajakowej kolumny płynęła para wuefistów, którzy kompletnie ignorowali rozmowy, śmiechy i plusk wody powodowany przez rozszalałą młodzież. Byli całkowicie pochłonięci przez zbawienny, według nich, wysiłek fizyczny. Grupę zamykał profesor Lee wraz z matematyczką Kim.
   Krótko po odbiciu od brzegu Taeminowi znudziło się wiosłowanie, więc cała odpowiedzialność za napędzanie łódki spadła na Jonghyuna. Chłopak specjalnie się tym nie przejął, wręcz przyjął tą wiadomość z ogromną ulgą, bo Tae zdecydowanie bardziej utrudniał mu robotę.
   Na środku jeziora Minnie przez przypadek bujnął kajakiem chcąc dosięgnąć lilii wodnej, czym wywołał pisk Kibuma, który rzucił kumplom przerażone spojrzenie. Już zanim się na nich wściekł wiedział, że to nie skończy się dobrze.
   Taemin wymienił z Jonghyunem porozumiewawcze spojrzenia, po czym uśmiechnął się szeroko. W tym momencie dogadali się bez słów. Na znak znany jedynie im zaczęli z całej siły kołysać kajakiem powodując histeryczne krzyki Kibuma. Śmiali się w niebogłosy dopóki nie przesadzili z bujaniem. Kajak przechylił się niebezpiecznie i pod wpływem siły pędu przechylił wyrzucając załogę do wody. Trzy głowy zniknęły pod taflą jeziora. Key spanikował machając rękoma i nogami jak popadnie. Przez chwilę natrafił na opór, jednak po energicznym kopnięciu ograniczenie zniknęło. Czyjeś silne dłonie chwyciły go w pasie wyciągając na powierzchnię, by mógł złapać powietrze. Jonghyun jakimś cudem wywlókł Kibuma na pokład kajaka oddychając ciężko. Key kasłał próbując pozbyć się resztek połkniętej wody. Zaczerpnął wielki haust powietrza nareszcie czując ulgę.
   - Ciebie i Taemina do końca pojebało?! - wrzasnął rzucając Jongowi mordercze spojrzenie. Odwrócił się w drugą stronę z zamiarem wydarcia się na młodszego i poczuł, że krew odpływa mu z twarzy. - Taemin... Taemin! Gdzie jest Taemin?! TAEMIN! TAEMIN!!!
   Kibum usłyszał głośny plusk wody właśnie wtedy, gdy gorączkowo rozglądał się w poszukiwaniu młodszego. Zobaczył tylko, jak pod taflą jeziora znika sylwetka fizyka po czym spanikowany podwoił wysiłki. Nigdzie nie widział nawet śladu przyjaciela. Co jeśli leży już na dnie jeziora, a Kibum nie może mu pomóc?! Co jeśli go straci?! Przecież tyle razy miał okazję nauczyć się pływać! Teraz przez jego lenistwo Taemin może nie przeżyć!
   Key wpatrywał się w napięciu w gładką taflę jeziora pod którą zniknął profesor Lee. Cała grupa zamarła w oczekiwaniu. Jonghyun zagryzał nerwowo wargę. Był na siebie wściekły, że w pierwszej chwili go sparaliżowało. Powinien tak, jak nauczyciel rzucić się do wody od razu, kiedy zorientowali się, że nie ma Taemina.
   Z każdą sekundą napięcie wśród grupy rosło. Każdy wstrzymywał oddech niemal przewiercając wzrokiem jezioro. Nagle spod powierzchni zaczęły unosić się bąbelki, a chwilę później z wody wyłoniła się głowa Jinkiego holującego Taemina do najbliższego kajaka. Jonghyun i Key błyskawicznie rzucili się do pomocy wciągając poszkodowanego, a chwilę po nim nauczyciela, na łódkę.
   - Ty! - Onew krzyknął w stronę Jonghyuna - Płyń do brzegu!
   Jong nawet nie mrugnął od razu chwytając za wiosła. Jinki w tym czasie ułożył dłonie na czole i żuchwie Taemina odchylając głowę w tył tym samym udrożniając drogi oddechowe. Następnie sprawdził, czy chłopak oddycha. Klatka piersiowa Taemina nie unosiła się, a ucha Jinkiego nie owiewał gorący oddech młodszego.
   Onew poczuł nagły przypływ paniki. Kciukiem i palcem wskazującym zacisnął nozdrza Tae po czym kilka razy wtłoczył do jego płuc powietrze. Dłonie ułożył w połowie mostka chłopaka rozpoczynając masaż serca. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć... dwadzieścia osiem, dwadzieścia dziewięć, trzydzieści. Dwa wdechy i znów to samo. Uczucie paniki wzrastało, ale starał się je zwalczyć.
   Poczuł, że dobili do brzegu, więc na chwilę przerywając resuscytację rozkazał Kibumowi biec po pomoc, a Jonghunowi jakoś przymocować kajak. Kolejne dwa oddechy i trzydzieści uciśnięć. Bał się, naprawdę się bał. Nie chciał stracić Taemina. Chłopak był taki nieporadny. Onew chciał go otoczyć opieką, a jedyne, co w tej chwili mógł mu ofiarować to wytrwała pomoc przedmedyczna.
   Ponownie zbliżał się, by wdmuchnąć kolejną porcję powietrza, gdy chłopak nagle zaczął się krztusić. Tae przewrócił się na bok wypluwając spore ilości wody. Oddychał ciężko wodząc przerażonym wzrokiem po otaczającym go krajobrazie. Wzrokiem napotkał twarz Onew, na której malowała się ulga. Nauczyciel niemal od razu się opamiętał pytając chłopaka, czy nic go nie boli. Taemin wskazał na głowę wciąż z trudem oddychając.
    Jinki przyjrzał się wskazanemu przez poszkodowanego miejscu. Tuż przy linii włosów widniało całkiem spore rozcięcie, z którego powoli sączyła się krew. Profesor Lee błyskawicznie ściągnął koszulkę przykładając chłopakowi do rany.
   W tym samym czasie wrócił Key informując, że karetka już jest. Sanitariusze przenieśli Taemina na noszach do ambulansu. Razem z nim do szpitala pojechał nauczyciel. Mimo iż Kibum bardzo chciał być teraz przy Tae, zrezygnował ze sprzeczek nie chcąc wywoływać jeszcze większego zamieszania. Zrezygnowany opuścił ramiona smętnie pociągając nosem. Jong otoczył go ramieniem i zaprowadził do domku. Żaden z nich się nie odzywał. Każdy pogrążył się we własnych myślach.
***
   Onew zatrzymał samochód przed ośrodkiem i spojrzał zaniepokojony na wpatrzonego w okno Taemina. Młodszy na szczęście nie odniósł obrażeń większych niż płytkie rozcięcie skóry głowy, ale mimo to lekarze zdecydowali się zostawić go na obserwacji. Chcieli wykluczyć możliwe wstrząśnienie mózgu.
   - Dziękuję hyung. - szepnął Tae
   - Za co?
   - Za uratowanie mi życia.
   - Minnie... wyobrażasz sobie, co czułem, kiedy zniknąłeś pod wodą? Pewnie nie. Nie dziękuj mi, bo to był mój obowiązek. Jako twojego nauczyciela, hyunga...
   - Dziękuję. - Taemin cmoknął Jinkiego w policzek i wyskoczył z samochodu zostawiając za sobą zdziwionego nauczyciela
   Po cichu wszedł do domku. Kątem oka zobaczył kolorową plamę lecącą w jego stronę z zawrotną szybkością. Skarpetka trafiła go prosto w twarz wprawiając w niemałe oszołomienie. Chwilę potem znalazł się w niedźwiedzim uścisku Jonghyuna, a potem otoczyły go znajome ramiona Key.
   - Aigoo~! Taemin, nawet nie wiesz, jak się martwiłem! Myślałem, że umrzesz, a co ja bym wtedy zrobił? Nigdy bym sobie tego nie wybaczył! Twoi rodzice by mnie zabili! Jak było w szpitalu? Badali cię? Coś ci dolega? A może jesteś głodny? Chcesz kanapkę? Albo sok, a może herbatę?
   - Bummie zamknij się. - Jonghyun przerwał paplaninę Key wywracając oczami i zwrócił się do Taemina - On tak od wczoraj... Jak się czujesz?
   - Jest dobrze. Wyszedłem z tego prawie bez szwanku. - Tae odgarnął z czoła grzywkę pokazując szycie przy linii włosów
   - Matko, Taem...
   - Kibum, bardziej się przydasz robiąc Minniemu śniadanie. - mruknął Jong zatykając blondynowi dłonią usta
   Key pokiwał energicznie głową i już go nie było. Wybiegł z domku do wspólnej stołówki przygotować przyjacielowi posiłek.
   - Co się tak właściwie stało, że nie wypłynąłeś? - spytał DJ prowadząc Tae w stronę kanapy
   - Kiedy wpadliśmy do wody kajak uderzył mnie w głowę i straciłem orientację. Nie wiedziałem gdzie jest góra, a gdzie dół. Próbowałem wypłynąć, ale nie mogłem. Potem coś uderzyło mnie w brzuch i straciłem całe powietrze. No i zacząłem opadać i tracić świadomość.
   - Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że nic ci się nie stało. Key by tego nie przeżył, wiesz o tym?
   - Wiem. Key nie potrafi przeżyć, kiedy jesteśmy na oddzielnych wakacjach. Nie martw się już hyung, wszystko jest w jak najlepszym porządku. - westchnął - Tylko przez najbliższy czas będę się bał wody. - dodał uśmiechając się lekko

   Do wieczora Taemin lenił się na plaży patrząc z lekkim przestrachem w stronę jeziora. Woda jeszcze nigdy nie wydawała mu się tak przerażająca. Dopiero po wypadku zdał sobie sprawę z tego, jak człowiek jest bezradny w obliczu żywiołu, nawet jeśli jest to zwykłe jezioro.
   Księżyc oświetlał na pozór spokojny akwen powodując złudzenie bezpieczeństwa. Tae podniósł się z piasku i otrzepując szorty ruszył do brzegu. Zamoczył palce prawej dłoni w letniej wodzie przypominając sobie okropne uczucie niemocy, która nim wczoraj owładnęła. Potrząsnął głową oddalając od siebie niepokojące wspomnienia.
   Powoli ruszył w stronę ich domku. Nie chciał się jeszcze kłaść, ale nie miał nic lepszego do roboty. Może Jonghyun i Key pograją z nim w karty? Albo po prostu mogliby porozmawiać. Cokolwiek. Uśmiech sam pojawił się na jego ustach na myśl o możliwych zajęciach.
   Wparował niczym burza do pokoju przyjaciół i równie szybko z niego wyszedł. Na łóżku zobaczył Jonghyuna i Key w dość jednoznacznej pozycji. Nie chciał oglądać (ani słyszeć) przyjaciół podczas tak intymnej chwili, więc wyszedł na taras i przysiadł na balustradzie. Wpatrywał się w biały księżyc połyskujący delikatnym światłem. Machał nogami nucąc cicho jakąś wesołą piosenkę.
   - Taemin, co ty tu robisz?
   Chłopak odwrócił się w stronę właściciela głosu i zobaczył idącego w jego stronę Onew. Starszy związał przydługie kosmyki z tyłu głowy w króciutką kiteczkę, co rozbawiło Taemina. Nocne powietrze przeciął radosny śmiech nastolatka.
   Tae zachwiał się na barierce, na szczęście Jinki w porę się przy nim znalazł chwytając w talii i ratując przed upadkiem. Spojrzał na roześmianego chłopaka czując ciepło w okolicach serca. Chciał się nim opiekować i uchronić przed wszystkim, co złe. Może brzmiało to górnolotnie, ale takie były jego odczucia.
   - Taemin-ah uważaj, bo spadniesz. - mruknął
   - Hyung, nie martw się tak. - westchnął Tae zeskakując z balustrady - Jestem dużym chłopcem, umiem o siebie zadbać.
   - Tak, swoje umiejętności zaprezentowałeś już wczoraj.
   - Nie mów, że będziesz mi to wypominać. - nastolatek wytknął język i nadął policzki
   - Taemin... ja się po prostu martwię.
   Onew oparł dłonie na barierce przypierając Taemina do balustrady. Spojrzał na jego nadąsaną twarz uśmiechając się czule. Potargał rude włosy nastolatka odganiając jego zły humor.
   - Uśmiechnij się Minnie. - szepnął całując chłopaka w czubek nosa.
   Jinki chwycił Tae za rękę i poprowadził w stronę plaży. Usiedli na ciepłym piasku i rozmawiali. O wszystkim i o niczym. Po prostu spędzali razem czas. Możliwe, że po raz pierwszy.
***
   Następnego dnia cała wycieczka wpakowała się do autokaru i ruszyła w drogę powrotną. Nikt nie cieszył się z racji powrotu do szkoły, mimo, że został już tylko tydzień do wakacji. W końcu komu chciałoby się siedzieć na lekcjach, gdy temperatura osiągała ponad trzydzieści stopni, a trawniki kusiły soczystą zielenią. Każdy marzył już o wakacyjnym lenistwie.
   Zaraz po tym, jak wszyscy wysiedli z autokaru Taemin zaciągnął Key do siebie, posadził na łóżku, a sam usiadł przed nim na podłodze, przyglądając się przyjacielowi z błyszczącymi oczami. Brwi blondyna powędrowały do góry. Nie miał bladego pojęcia czego chce od niego młodszy.
   - Jak było? - spytał Tae niemal podskakując na tyłku
   - Co?
   - No wczoraj z Jonghyunem! Key, na jakim świecie ty żyjesz! - westchnął Taemin
   - Ale co z Jonghyunem? - blondyn już naprawdę nie ogarniał
   - No... dobry był?
   - Dobry w czym?
   - Umma~! - wyjęczał Tae - Ty jesteś tak głupi, czy tylko udajesz?
   - Minnie, ja naprawdę nie wiem o co ci chodzi...
   - Uch! Ty, Jonghyun, razem, w domku, wczoraj wieczorem... już wiesz o co mi chodzi?
   - Ach.. to... - Key roześmiał się radośnie. Ten dzieciak był taki pocieszny.
   - No i co się cieszysz? - burknął młodszy
   - Bo, gdyby nie ty, to może i byłoby o czym opowiadać, a tak...
   - Co?! Że niby jak to?!
   - No... skutecznie ostudziłeś atmosferę młody. - Key zachichotał i poczochrał rudą czuprynę przyjaciela
   - Ups... Przepraszam Bummie... - mruknął zawstydzony Tae spuszczając wzrok
   - Przestań już. Może to i dobrze... Naprawdę się boję, że on mnie przerżnie i zostawi. Zależy mi na nim.
   - Key, czy ja właśnie źle usłyszałem, powiedziałeś, że się zakochałeś?!
   - Nie to nie tak! - bronił się blondyn
   - A ja myślę, że jest dokładnie TAK!
   Taemin podniósł się z podłogi i zaczął skakać po całym pokoju nucąc jakże dojrzałe "Bummie się zakochał! Bummie się zakochał!". Wreszcie usiadł na łóżku obok przyjaciela niemal podskakując z ekscytacji.
   - Taemin... albo masz niestwierdzone ADHD, albo znów słodziłeś rano płatki...
   - Możliwe, że oba! - krzyknął wyrzucając ręce w górę - Naprawdę się w nim zakochałeś? - spytał poważniejąc
   - Tak, myślę, że tak. Dziwnie mi z tym... - westchnął Diva
   - A ja tam się cieszę, że mój najukochańszy hyung jest wreszcie szczęśliwy!
   - Oj przymknij się mały! - zaśmiał się Key przewracając chichoczącego Tae na poduszki
***
   - I w ten sposób obliczasz prędkość maksymalną poruszającego się ciała. - Onew spojrzał na swojego ucznia z przeświadczeniem, że ten jest obecny jedynie ciałem - Słuchałeś mnie?
   - Tak hyung, tak...
   Tae od dłuższego czasu nie skupiał się na tym, co tłumaczył mu Jinki. Za to przypatrywał się subtelnym szczegółom jego twarzy. To, jak światło zachodzącego słońca malowało cienie na delikatnej skórze, jak pełne usta poruszały się, gdy mówił i jak jego oczy uroczo mrużyły się przy każdym uśmiechu. Czyżby Tae odkrywał w sobie uczucia, o których mówił Key? Ale Onew był zbyt... dojrzały. Taemin nie potrafił sobie wyobrazić związku z tym mężczyzną. On musiał szaleć, a Jinki? Jinki ciągle się o niego martwił i otaczał opieką. Zupełnie rodzic jak małe dziecko niezdolne do dbania o siebie.
   - Hyuuung~ Dajmy spokój na dziś... Zostały dwa dni szkoły, a ty mnie męczysz fizyką. - jęknął młodszy
   - Ostatnie zadanie, co Minnie?
   - Ale Dubu...
   - Proszę cię.
   - Ugh! Niech ci będzie. - burknął Tae chwytając ołówek i biorąc się do pracy
   Po chwili usłyszał stukanie obcasów o podłogę i czyjś przyjemny głos. Podniósł głowę i zamrugał kilkakrotnie powiekami. W drzwiach stała wysoka dziewczyna ubrana w zwiewną białą sukienkę. Długie włosy w ciemnym odcieniu blondu związała w elegancki kucyk na wysokości karku. Duże oczy błyszczały wesoło.
   - Cześć oppa! - zawołała wesoło w stronę Jinkiego
   - Hej Luna!
   Dziewczyna podeszła do Onew i pocałowała go w policzek uśmiechając się wesoło. Młodszy wytrzeszczył oczy nie wierząc w to, co widzi. Spojrzała na Taemina przyglądając mu się z nieskrywanym zainteresowaniem. Uśmiechnęła się promiennie klaszcząc kilkakrotnie delikatnymi dłońmi.
   - Omo~! Jaki słodki! Oppa, kto to jest?
   - Luna, to jest Taemin, jeden z moich uczniów. Taemin... to Luna, moja narzeczona. - przedstawił ich sobie Onew
   Taeminowi szczęka opadła do ziemi. Onew go całował. Nie raz. Przez ten cały czas miał dziewczynę, właściwie narzeczoną. Narzeczoną! Czyżby Jinki był na tyle podły, żeby zabawiać się uczuciami młodego chłopaka tuż za plecami swojej dziewczyny?
   Taemin podniósł się powoli z krzesełka, wrzucił do torby zeszyt i ołówek nie patrząc na Dubu. Ukłonił się nisko przed nauczycielem i Luną po czym wyszedł. Czuł się wykorzystany i zlekceważony.    
   - Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze, co Taemin? - mruknął do siebie wędrując na przystanek
*~*~*~*

Zdałam sobie sprawę z tego, że przez cały czas używałam formy "obserwatorki"... a co jeśli są tu też obserwatorzy? Bardzo przepraszam, jeżeli kogoś obraziłam takim powitaniem :( 
Więc dziś witam Ombre, Hakao, i_want_youu i Lilian Choi!!!! :D
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam :( Szkoła daje się coraz bardziej we znaki i naprawdę jest coraz mniej kolorowo :( Jest możliwość, że teraz będę dodawać rzadziej, bo nauczycieli naprawdę coś ugryzło i za wszelką cenę chcą nam pokazać, że jesteśmy nic nieznaczącą głupią masą :/
Jeszcze takie info, co do części/rozdziału/partu, czy jak to tam kto nazywa... Wińcie Taemina, nie mnie... W sensie... No... pewnie będziecie mi mieli za złe pewną rzecz, ale jakby co to Taemin, nie ja. Taemin, pamiętajcie! haha
W takim razie skoro już skończyłam się uzewnętrzniać to zapraszam na szóstą już część Fantazji i życzę miłego czytania ^^

12 komentarzy:

  1. Ale za co tu winić Taemin'a? Jak już to obarczać można tu wszystkim Onew... Ach, ten Jinki...
    Key jest tak uroczo opiekuńczy, ja też chcę takiego kumpla! ;P I to jego panikowanie przed wejściem do kajaka ;P
    Szkoda tylko, że na tej wycieczce do niczego nie doszło między Jjong'iem i Key xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedy Taem! Przeżył w tym rozdziale dwie tragedie. Najpierw prawie umarł, a potem dowiedział się o narzeczonej Onewa. Ale serio, po tym wstępie o Taeminie, jak zaczęłam czytać o tym kajaku to myślałam, że go zabijesz! :( :P Dobrze, że tego nie zrobiłaś, bo sama bym tego nie przeżyła. Czekam na kolejne rozdziały!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bogu dzięki, nie zabiłaś mi Taesia, bo to byłby już nie wiem który z kolei ff, w którym umiera... Przy tej narzeczonej Dubu, to normalnie mnie tak w krzesełko wbiło, że plecki zabolały. Biedny Taeś <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze: Myślałam, że spadnę z krzesła, jak zobaczyłam nową Fantazję! ♥ *o*
    Co do opowiadania to powiem Ci, ze porządnie mi napędziłaś stracha z tym biednym topiącym się Taeminem, ale miałam taką głęboką nadzieję, że jednak nie zrobisz z tego czego złego i młody z tego wyjdzie. ^^ Tak w ogóle to: Jak Tae mógł przeszkodzić JongKey w ich intymnej akcji! Aish~ i kiedy ja się tu doczekam jakiegoś rozwinięcia akcji ze strony Jjonga? :D Tak dużo mówił o przeleceniu Kibuma, a dalej tego nie zrobił - tak nie może być! :P I dalej mam nadzieję, że JongKey rzeczywiście będą jeszcze długo szczęśliwi i że to nie jest tylko przelotne zauroczenie ze strony Jjonga. ;3
    Onew ma narzeczoną?! Przepraszam za przekleństwa, ale: ja pierdole, co to ma niby być?! O.o Przecież on i Minnie... Mieli być razem na forever, a nie że jakaś laska między nich wskakuje. -,- Proszę~ pozwól Tae, żeby był szczęśliwy i to z Jinkiem. <3 Wierzę, że im się ułoży, a może narzeczona Onew wpadnie pod samochód... Mmm, byłoby pięknie. *.* XD
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! ;*
    Hwaiting~! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ughh w moim obecnym stanie psychicznym nie powinnam czytać opowiadań, które tak się kończą... -,- Onew wydawał sie na prawdę w porządku, a tu takie coś ;o Aż sama nie mogę uwierzyć. Ale może to tylko taka narzeczona z przymusu i on wcale jej nie kocha?^^
    Czekam na scenkę erotyczną z JongKey ;3 Bumm jest taaaki uroczy;3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki mega dziwny rozdział... Tyle się działo, że głowa mała. Wszystko było dobrze, a nagle ten zdrajca ma narzeczoną? Przez to wszystko znowu od-lubię OnTae a to mnie smuci.
    Bummie się zakochał, a Jonghyun jest uroczy :D
    A podczas tej sytuacji na jeziorze zabłysnęli swoimi zdolnościami, naprawdę.
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. Onew Ty dzika parówo. ^^
    Fajnie sobie poczyna ten nasz profesorek. Nie podejrzewałam bym go o to.; )
    Bardzo podobał mi się ten rozdział pisz częściej, bo już mi tego brakuje.
    Powodzenia w dalszym pisaniu i życzę weny.♥

    OdpowiedzUsuń
  8. MAKNAE, grabisz sobie u mnie, Ty mały, wredny, niewyżyty zwierzaku. D:
    Nieładnie tak zwalać winę na Taemina, którego jeszcze tak skrzywdziłaś w tym parcie. ;-; Jak tego nie naprawisz to się obrażę i nie odpiszę ani na jednego maila. ;-;
    Rozumiesz? ;------------------;
    Co do JongKey to trzymam za nich mocno kciuki. Mam nadzieję, że Jjong nie okaże się zimnym chujem i go nie zostawi. (Aj, Minnie, masz wyczucie czasu~) Szkoda, że nie opisałaś ich upojnego seksu, ale seks to nie wszystko, więc akurat TO jestem w stanie Ci wybaczyć (nad tym potem muszę się głęboko zastanowić ;-;).
    Cieszę się jednak, że nasz profesorek i Tae wreszcie ze sobą normalnie rozmawiają. Tak wiesz, po prostu rozmawiają, a nie się obmacują i całują, choć to też fajna sprawa. :3 Ale że Bere to ogromna zwolenniczka "związków z uczuciem"...
    Swoją drogą Luna przypomina mi trochę nas, kpoperki, jak tak wołała na Taemina "omo~! jaki słodki!. Keke, zupełnie jak my... xD
    Ale i tak trzymam kciuki razem z Aishą, żeby wpadła pod samochód. Sorry, skarbie, ale nie masz prawa być z Onew~~
    Nah, Maknae, wiesz, że powstrzymuję się z trudem, żeby Cię nie ugryźć i nawet zasłanianie poduszką by Ci nie pomogło. >,<
    Tylko jakbym Cię pogryzła, to byś nie napisała kolejnej części i tylko dlatego jeszcze się powstrzymuję. D:
    (No dobra, kocham Cię, świrze, ale i tak masz to naprawić.)
    Weny~
    [yoru-ni-sasayaku.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojejuniu... muszę to powiedzieć: Onew to kompletna świnia! Tak, owszem, notka superowa, ale to nie zmienia faktu, że Onew to bezczelna świnia ;( Biedny Taeś, mam nadzieję, że się to jakoś ułoży. Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  10. ONEW!! TY!! TY!! JA CIĘ NORMALNIE ZABIJE!! Rozwalę Ci ten twój piękny łepek o ścianę, normalnie krew się poleje! Przyrzekam Ci!

    Bianne, już się ogarniam. No, ale ja po prostu nie mogę, kiedy pomyśle, co ten idiota zrobił Taeśkowi to... ugrghg...
    Tak w ogóle to cześć. I od razu z góry przepraszam, że wcześniej nie komentowałam. Po prostu nie za bardzo lubię to robić, gdyż zawsze moje komentarze wychodzą pomieszane i niezrozumiałe.
    O kurczaki! Przesiedziałam u Ciebie prawie całe "Święta z SHINee" i dopiero teraz się odzywam. Dobra jednak mogłam trochę wcześniej.
    Ale wracając do rozdziału:
    Czemu? Prawie utopiłaś Taesia, ja tu się śmieje z Divowatego (istnieje takie słowo? O.O) Key, a ty mi nagle takie coś, że on nie wypływa. Key Umma musi nauczyć się pływać i w zasadzie powinien go przeprosić w końcu to on go kopnął. Nie dobra, umma.
    "- Taemin... albo masz niestwierdzone ADHD, albo znów słodziłeś rano płatki...
    - Możliwe, że oba! - krzyknął wyrzucając ręce w górę." Kocham po prostu uwielbiam takiego dzieciaczka. Od razu mam uśmiech na mordzie, gdy takie coś czytam ^o^.
    Dobra, ja kończę i obiecuje zobaczysz mnie tu częściej :* Weny, weny i jeszcze raz weny! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Omo, masz szczęście, że Tae przeżył.!! Jakby było inaczej to nie wiem co bym ci zrobiła.! Co do JongKey... Kocham ich <3 Szczególnie Key.! Jak ja bym chciała mieć takiego przyjaciela/kochanka/chłopaka ;* Oby Jjongie go nie zostawił bo za to umarłabyś w męczarniach.!!!! Dziwi mnie trochę, że to Tae jest nieogarnięty, a Onew taki poważny... Zwykle myślałam, że to bardziej kurczaczek jest największym niezdarą z szajninsów ;) I dobija mnie, że mówisz ride włosy Taemina. One są karmelowe ;p
    Nie zwalaj mi winy na Taemina, bo on tu jest ofiarą, a nie sprawcą.!! Czemu robisz z Onew takiego bed boja? ;( Ja sobie myślę, że będzie już super, extra big love, a tu taki suprajsu.! O.o Myślałam, że się poryczę.! Jakbyś opisała później męczarnie i żal Taesia do tego zdarzenia to na pewno by tak było... Kocham moich 5 mężów i czekam na jakiś rozdział z Minho. W końcu jest go tu najmniej ;/ A ja bardzooo lubię.... Z resztą, kogo ja nie lubię xD Cudowny rozdział przeczytany o 2:44 ;p Like a boss <3 Saranghaeyo <3 Czytam dalej i pozdrawiam cieplutko ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. A tak wlepiałam ślepia w monitor czytając fragmenty OnTae a tu co? Jinki wyskakuje z jakąś narzeczoną... Yah! Onew oppa właśnie lecę ci wpie*dolić (wybacz za słowo, poniosło z deka xd) aby zabrać kurczaki i masz gwarantowany zakaz jedzenia ode mnie jedzenia ich za takie potraktowanie Minniego! Zawiodłam się na tobie no! Tu go ratujesz, martwisz się o niego, a tu taka stypa! X-X A już myślałam, że tu takie Big Love wyskoczy um... ;/ Aż mnie skręca no... mam nadzieje, że to wszystko jakoś się no ten tego... ogarnie xD A teraz coś milszego... Nie mogłam z rozmowy Key i Taemian, kiedy dowiedział się, że przerwał zbliżającą się dziką orgie tamtej dwójki :D Chociaż w sumie dobrze, ze to zrobił ponieważ nie chiałąbym aby wyszło tak jak obawia się Key, że Jong dobierze siedo jego tyłka i zostawi... jeśli to zrobi to obiecuje, że zamknę tego dinozaura razem z tym kurczakiem razem w celi no xD

    OdpowiedzUsuń