Treser


   Blondwłosy chłopak obserwował z ukrycia powoli zapełniającą się widownię. Jego bystre oczy zarejestrowały przeróżne osoby. Namiot wypełniali ludzie w każdym wieku, a także różnej narodowości. Każdy był jedyny w swoim rodzaju. Prawdziwy kalejdoskop cech. To go właśnie tak intrygowało w różnych społeczeństwach. Ta różnorodność była czasami przytłaczająca, a jednocześnie fascynująca i pociągająca. Uwielbiał to wszystko obserwować, badać. Ludzie byli prawdziwymi zwierzętami. A tresura dzikich stworzeń to przecież jego specjalność.
   Wielki namiot pogrążył się w egipskich ciemnościach. Po jego wnętrzu poniósł się odgłos czyichś kroków. Szmer na widowni zdradzał podekscytowanie. Punktowe światło skierowane na arenę wydobyło z mroku postać szczupłego chłopaka, właściwie mężczyzny. Miał na sobie czerwony smoking, koszulę z żabotem, czarne, wąskie spodnie i muszkieterki. Dłuższe włosy sięgające karku opadały swobodnie na prawą stronę twarzy. W dłoni trzymał złotą laskę, a na głowie miał misternie zdobiony cylinder. Kiedy przemówił, wszyscy wstrzymali oddechy, zasłuchani.
   - Na świecie są tylko dwa typy ludzi: ci, którzy chcą być zabawiani oraz ci, którzy parają się tym jakże trudnym rzemiosłem. My jesteśmy tu, aby pokazać państwu niesamowity świat iluzji, niebezpieczeństwa zmieszanego z odrobiną szaleństwa, a do tego wszystkiego szczypta komedii. Nie przedłużając, chciałbym Państwa zaprosić na zapierające dech w piersiach przedstawienie cyrku L'ombre!
   Na widowni rozległy się oklaski i aprobujące gwizdy, które konferansjer uciszył gestem dłoni. Ukłonił się nisko zapraszając tym samym na przedstawienie. To wszystko wciąż obserwował pewien blondwłosy chłopak, w ciszy czekając na swoją kolej. Siedział po turecku, gładząc miękkie futro leżącego obok potężnego tygrysa. Zwierzę co chwila pomrukiwało nisko. Jego ogon wykonywał gwałtowne machnięcia i chłopak wiedział, że tygrys również wyczekuje ich występu. Zbyt dobrze rozumiał to zwierzą, by pomylić jego zachowania.
   Kolejni artyści pojawiali się na arenie wywołując wśród widowni najróżniejsze reakcje. Co chwila namiot wypełniał się westchnieniami zachwytu, okrzykami przerażenia czy też salwami śmiechu. Mimo wszystko blondwłosy chłopak dalej nieobecnie gładził miękkie futro tygrysa. Znał występy swoich współpracowników na pamięć. Mimo to wciąż obserwował, przyglądał się, analizował.
   Wreszcie podniósł się z ziemi i ruszył w dobrze sobie znane miejsce. Za nim niczym wierny pies dostojnie podążał tygrys. Zwierzę posłusznie skierowało się w stronę areny, widząc ledwie dostrzegalne skinienie głowy chłopaka. Blondyn natomiast ruszył w stronę tak dobrze znanej mu drabinki. Po krótkiej wspinaczce wreszcie stanął na podwieszonej pod dachem namiotu kładce. Mocniej ścisnął bat, który dosłownie przed chwilą odczepił od paska. Nie był mu wcale potrzebny - zwierzęta słuchały go bez żadnych sprzeciwów. Przedmiot miał dodawać jedynie pikanterii i sprawiać, że sztuczki wydawały się niesamowicie niebezpieczne.
   Uśmiechnął się pod nosem, słysząc rozlegające się pod jego stopami piski kobiet i krzyki dzieci pomieszane z tak ukochanymi przez niego pomrukami dzikich kotów. Poprawił opadający na oczy kosmyk blond włosów i przybrał hardą minę. Czas na przedstawienie.
   Publiczność nagle jak jeden mąż skierowała wzrok na oświetloną punktowym reflektorem, powoli obniżającą się kładkę. Stał na niej młody, szczupły chłopak o niesamowicie delikatnej urodzie. Miał na sobie typowo cyrkowy strój. Czarny cylinder nasunięty na gęste złote włosy, biała koszula z żabotem i wymyślnym kołnierzem luźno opadająca na czarne przykrótkie spodnie, frak bez rękawów i skórzane ciężkie buty. W dłoni dzierżył bat, którym co chwila strzelał złowieszczo w powietrzu. Na twarzy aniołka gościł zacięty wyraz. To wszystko sprawiło, że publiczność momentalnie uległa atmosferze niebezpieczeństwa.
   Kładka wreszcie została opuszczona do końca, a chłopak zszedł z niej, ponownie strzelając biczem. Po widowni poniosły się okrzyki zaskoczenia. Trzy tygrysy leniwie podniosły swoje wielkie cielska i zaczęły się powoli skradać do pozornie nieświadomego chłopaka. Z ich pysków co chwila dobywały się głębokie warknięcia, co oczywiście powodowało gęsią skórkę na ciałach obserwatorów. Blondyn natomiast ze spokojem wpatrywał się w przerażone twarze na widowni. Doskonale wyczuwał każdego ze swoich podopiecznych na arenie, dlatego też mógł obserwować reakcje gości. Jednak przedstawienie musi się odbyć.
   Blondyn nagle strzelił batem, odwracając się gwałtownie do zwierząt. Tygrysy ruszyły na niego z rykiem, ryjąc pazurami głębokie ślady w piasku. Na widowni dało się słyszeć okrzyki przerażenia tym razem już nie tylko z kobiecych ust. 
   Naiwni ludzie. - pomyślał treser i delikatnie zmrużył oczy, posyłając groźne spojrzenie warczącym tygrysom. Zwierzęta jak na zawołanie zwolniły do truchtu, jednak się nie zatrzymały i zaczęły krążyć wokół swojej potencjalnej ofiary. 
   Treser zrobił parę kroków, ustawiając się tak, by widownia dokładnie widziała jego poczynania. Krzyknął trzaskając w powietrzu biczem, a tygrysy potulnie położyły swoje wielkie cielska na arenie, wlepiając ślepia w blondyna, który przysiadł na wielkim, zdobionym krześle. Skinął na najpotężniejszego drapieżnika, a tygrys posłusznie podniósł się i powoli ruszył w stronę swego pana. Warcząc groźnie, postawił przednie łapy na kolanach tresera. Przez chwilę można było odnieść wrażenie, że mierzą się spojrzeniami, jakby doskonale się rozumieli. W namiocie zaległa pełna napięcia cisza. Wszyscy z zapartym tchem oczekiwali dalszego rozwoju wydarzeń. Treser natomiast nonszalancko oparł bat na ramieniu, wciąż patrząc na drapieżnika, jakby go prowokując. 
   Tygrys nagle ryknął  przeraźliwie w twarz tresera, wywołując tym samym poruszenie w tłumie. Chłopak jedynie strzelił w powietrzu batem, na co tygrys błyskawicznie zeskoczył z jego kolan. Ten gest nie był konieczny, ale skinięcie głową mogłoby zostać przeoczone przez większą część widowni.
   Po tym krótkim pokazie umiejętności tresera przyszła kolej na standardowe cyrkowe sztuczki z udziałem dzikich zwierząt. Chłopak uważał to za męczarnie zarówno dla tygrysów jak i dla siebie samego. Fakt, że ludzie lubili oglądać pokazy pokroju foki grającej nosem na trąbkach był po prostu śmieszny. Skakanie przez obręcze wręcz uwłaczało jego tygrysom! Były zbyt wyniosłe żeby robić z siebie takie błazny! Prawie niezauważalnie westchnął, gdy rozległy się oklaski po udanym skoku przez płonącą obręcz.
   Na zakończenie pokazu na arenie zaroiło się od przeróżnego rodzaju artystów - istny kalejdoskop. Wyćwiczona mimika, wyreżyserowane ruchy. Cyrk był grą i do tej właśnie gry chłopak został stworzony, tak go wychowano. Oklaski, wiwaty i okrzyki zadowolonej publiczności... Gdzieś głęboko cieszył się, że niesie im radość.
   Westchnął ciężko, wchodząc za kulisy. Przy jego boku zawsze był ten jeden tygrys, ten wyjątkowy, który w tej chwili trącał go przyjacielsko łbem. Obaj trafili do cyrku jeszcze jako dzieci. Chłopak, mimo iż wiedział, że nawet dla jego towarzyszy wydaje się to dziwne, traktował drapieżnika jak członka rodziny, prawie brata.
   Często słyszał, że zachowaniem przypomina tygrysy. Dzikie spojrzenie, wybuchowy charakter, dostojny chód i manifestowanie własnego zdania. Te cechy łączyły go z ukochanym drapieżnikiem. Jednak było też coś co go odróżniało od dzikich kotów. Rozpaczliwie pragnął miłości - czegoś czego zwierzę nigdy nie będzie w stanie poczuć. Chciał akceptacji i bliskości drugiej osoby, która go zrozumie.
   Znów zatonął w swoich myślach odrywając się kompletnie od rzeczywistości. Gładził aksamitnie miękkie, pasiaste futro tygrysa, patrząc nieobecnie w przestrzeń. Wokół panował gwar i zamieszanie po zakończonym pokazie lecz żaden z tych odgłosów nie docierał do pogrążonego w rozmyślaniach blondyna.
    Usłyszał swoje imię uporczywie przebijające się przez natłok myśli. Zamrugał zdezorientowany i rozejrzał się po kulisach. Przed nim w przysiadzie wylądowała umięśniona sylwetka przyjaciela. Podniósł głowę patrząc na twarz wysokiego bruneta. Jak zwykle na jego ustach błądził uśmiech a wielkie oczy wydawały się być rozświetlone iskierkami wesołości. W przeciwieństwie do jego własnych, zawsze melancholijnych i nieco przygaszonych.
   - Czego chcesz Minho? - spytał bez ogródek treser. Nie lubił żadnych podchodów. Chciał w tej chwili być sam ze swoim tygrysem, ale najwyraźniej Minho miał inne plany.
   - Tak zasadniczo to nic szczególnego. - odparł brunet, zaczesując do tyłu lekko kręcone kosmyki ciemnych włosów.
   - Więc po co przyszedłeś? - Blondyn skrzywił się, wiedząc, że Minho nie da za wygraną dopóki nie zrobi tego, co planuje. Zawsze tak było.
   - Wyglądasz tak ponuro, że postanowiłem się tym zająć. - W szczerych oczach bruneta błysnęła psotna iskierka, która sprawiła, że żołądek tresera ścisnął się przyjemnie.
   Minho chwycił blondyna za dłonie podciągając do góry. Nie usłyszawszy żadnych słów protestu, ciągle trzymając go za rękę, poprowadził go do swojego namiotu. Za dwójką jak cień podążał potężny tygrys, mrucząc cicho. 
   Brunet zatrzymał się na środku namiotu i obrócił tresera przodem do siebie. Przyłożył czule dłoń do policzka przyjaciela, wpatrując się w jego ciemne, smutne oczy. Widział w nich cień zaufania, ale głównie przepełniała je samotność. Morze samotności.
   - Taemin... Wiesz, że jesteś piękny. - Brunet wyszeptał wprost do ucha tresera. Musnął gorącymi wargami jego skroń i ponownie na niego spojrzał.
   - Nie nazyw... - Reszta słów blondyna utonęła w ustach całującego go Minho. Poczuł wędrujący wzdłuż kręgosłupa prąd ekscytacji, a  leżący w kącie namiotu tygrys wydał z siebie cichy pomruk. Taemin uciszył go gestem dłoni, nie przerywając pocałunku i westchnął cicho w usta przyjaciela.
   Minho kiedyś zastanawiał się czy jego przyjaciel i tygrys dzielą jakąś dziwnie silną wieź. Nie raz zauważył, że reakcje tygrysa i tresera często się pokrywały. Czasem nawet drapieżnik reagował zamiast Taemina, który spokojnie obserwował poczynania zwierzęcia. Było to niesamowite, a jednocześnie przerażające i Minho nie do końca wiedział jak się do tego ustosunkować. Po jakimś czasie przestał się nad tym zastanawiać, uznając to po prostu za fakt i akceptując. 
   Odgonił od siebie zbędne myśli, obejmując Taemina w pasie i pogłębiając pocałunek. Opadli miękko na materace rozłożone na ziemi, zatracając się w rozkoszy. Taemin gładził nagie ramiona przyjaciela, zachwycając się twardymi mięśniami wypracowanymi latami ciężkich ćwiczeń na trapezie. Minho natomiast niespiesznie rozpinał niezliczoną ilość guzików kostiumu blondyna. Umyślnie włożył kolano pomiędzy nogi młodszego, sprawiając, że temperatura w namiocie wzrosła, a tygrys zawarczał głośno.
   Taemin jęknął głośno, gdy brunet wreszcie zdarł z niego koszulę i zaczął składać delikatne pocałunki na jego klatce piersiowej. Delikatne dłonie starszego wędrowały po ciele tresera sprawiając, że oddał mu się w posiadanie bez reszty. Zerwał z Taemina resztki ubrania, zostawiając jedynie skórzane buty. Sam czuł niesamowity ucisk w swoim trykocie, więc błyskawicznie się go pozbył.
   Ujął w dłoń członek Taemina powodując tym delikatny dreszcz przebiegający po ciele młodszego. Ucałował główkę po czym wziął go całego do ust, zasysając policzki, by dać kochankowi jeszcze więcej przyjemności. Taemin czuł niewyobrażalną rozkosz, spowodowaną działaniami przyjaciela i sam nie wiedział, w którym momencie zaczął wypychać biodra, tym samym uzyskując jeszcze więcej przyjemności.
   Minho przejechał językiem po szczupłym udzie Taemina, po czym przeniósł swoje pocałunki na szyję młodszego jednocześnie przygotowując go do stosunku. Tygrys mruknął nisko, gdy twarz Taemina wykrzywiła się w grymasie bólu. Obaj wiedzieli, że parę pierwszych pchnięć nie jest zbyt przyjemne. Mimo wszystko treser zagryzł zęby i zacisnął mocniej palce na włosach starszego. Po kilku powolnych ruchach wszystko stawało się niewyraźne, wręcz rozmyte, a zmysły przyćmiewała wszechogarniające rozkosz i pragnienie. 
   Namiot wypełniały głośne jęki rozkoszy, zduszone sapnięcia i mrożące krew w żyłach ryki tygrysa. Taemin wypychał biodra dopasowując się do tempa kochanka. Przed oczami tańczyły mu białe plamy, a rozkoszny supeł w podbrzuszu sukcesywnie się zaciskał, powodując jeszcze więcej duszonych sapnięć. W pewnym momencie napięcie stało się nie do zniesienia. Taemin błagał o więcej, a gdy wreszcie osiągnął szczyt, jego krzyk zagłuszyło głośne warczenie tygrysa.

*~*~*~*

KOREKTA - 20.07.14

Tradycji musi stać się zadość. *werble* Witam HyoJi Son i Lee Chan Chan :)
Ten one-shot miał być jednocześnie ukłonem w stronę kochanej Miyu, która sprawia, że robi mi się ciepło na sercu, gdy czytam jej komentarze, a także prezentem dla Czanjollie i innych spragnionych 2mina :P Wiedzcie, że z racji mojej znikomej sympatii do Żabola było to dla mnie niejako wyzwanie. Mam nadzieję, że wyszłam z niego obronną ręką :)

10 komentarzy:

  1. Jestem na tak 8D Nie no, już lepszy cyrkowy Minho niż Yu... umcia. Nigdy jej nie polubię.
    Co do one shota. Ja chce więcej. Nie przez 2min, ale przez to, że tak cudownie opisałaś to przedstawienie i więź Minniego z tygrysami. Dlatego chce więcej, zrób coś z tym :c

    OdpowiedzUsuń
  2. siedziałam dosłownie z nosem w monitorze.
    hu hu *-* zrobiło się gorąco <3 takiego dobrego 2min'a to ja już daaawno nie czytałam ;_; <3 <3 <3

    nie przyjmuję do wiadomości, że to one-shot. zgadzam się z wypowiedzią powyżej : więź Tae z tym tygrysem jest intrygująca ^>^

    czekam na więcej tego i 'Świąt z SHINee' *o*

    i dziękuję Ci <3 to ja powinnam Ci się ukłonić ^-^ *robi tak wielki ukłon, że dotyka nosem pięt*

    <3

    ~ Miyu Ishihara

    OdpowiedzUsuń
  3. Bomba! Tak się zaczytałam, że spaliłam mięso na obiad xD W całym domu śmierdzi spalenizną, a mama jak wróci to mnie pewnie zabije o.O
    Ale wracając: pomysł, żeby Taemin był treserem tygrysów jest mega genialny! Pokazałaś zupełnie inne oblicze tego chłopaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Cię przepraszam za to mięso... :P

      Usuń
  4. Nie ma co, one shot powalający. A że tak się teraz zapytam: to ten tygrys się cały czas na nich patrzył? :P Cóż za bezwstydnicy xD Nie no, żartuję...
    Fajnie opisane i w ogóle. Takie trochę tajemnicze. Cudeńko ^^
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się jak piszesz, naprawdę. Ładnie wszystko opisujesz. Masz talent po prostu : ) I pomysł! Łaaał coś niesamowitego naprawdę, jestem pełna podziwu! Zaprosiłabym do mnie, ale chowam się przy Tobie....:D

    OdpowiedzUsuń
  6. "Chłopak leżał pod nim jedynie w skórzanych butach."
    CIEPŁO MI, O RANY.
    Moja zboczona wyobraźnia wręcz idealnie to sobie odtworzyła. Super. I ja mam się teraz uczyć do szkoły, taak? D:
    One-shot świetny, bardzo, baaaaaardzo *pokazuje łapkami jak bardzo* mi się podobał. :3 Gdy zobaczyłam ten cudowny performance z udziałem Minniego na YT od razu pomyślałam sobie... "fajnie by było o tym poczytać" i bah! Znalazłam u Ciebie. :D
    No wiec kocham postać Taemina tutaj. I tygrysa. Omo, ta ich "telepatyczna" więź właściciela i kociaka. Urocze. :3
    Świetna robota, naprawdę! Fighting~ <3
    [yoru-ni-sasayaku.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  7. Okey, pierwsze opo jakie przeczytałam na Twoim blogu ~ <3 Jestem w niebie ;3 Jesteś geniuszem ! To było takie..takie.. Boskie ! Wciągnęło mnie. Jak zaczynałam czytać byłam z daleka od komputera . a gdy doszłam (bez skojarzeń >.<) do "(...) Krzyki obojga zagłuszył głośny ryk tygrysa.'' pomyślałam że zaraz rozwalę komputer głowom ... a tu masz ! Ka-Bum, i koniec ... Co do twojego pisania to nie znalazłam błędów rzucających mi się w oczy więc postanawiam Cię wielbić ~ <3 Wspomniałam że ze względu na późną godzinę ten komentarz może niemieć sensu ? No tak, brawo, zganiaj swoją głupotę na późną godzinę... Koniec bezsensownego zawracania głowy.
    Hwaiting <3 Weny życzę (zwłaszcza takiej na JongKeye *.*) ! ;3

    OdpowiedzUsuń
  8. O,nigdy nie czytałam czegoś takiego związanego z cyrkiem!Zacne nie powiem^^ Kurdę sama bym chciała tak telepatycznie porozumiewać się ze swoim pupilem ^^I ta końcówka...mrau po prostu ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. That story was AWESOME ! *_* I must admit that the idea with a circus was really great ;) I luv it <3 Ciekawie przedstawiłaś postać Taemin'a, pokochałam go tutaj. Świetnie się czytało tego one-shot'a, z pewnością nieraz do niego wrócę :*

    OdpowiedzUsuń