The Art of Attraction XXXV

Styczeń = powrót do codzienności


   Pierwszy stycznia chyba powinien zostać nazwanym Międzynarodowym Dniem Kaca czy coś w tym stylu. Bólu głowy, rewelacji żołądkowych, ewentualnie dramatów międzyludzkich nie dało się uniknąć. Zawsze trafiało się coś, co sprawiało, że człowiek musiał dochodzić do siebie przez cały pierwszy dzień nowego roku.
   Jongin po raz kolejny przekonał się o tym wszystkim. Dobrze, że już wczoraj rano zaopatrzył się w zapas tabletek przeciwbólowych. Nie bardzo przytomny poczłapał do kuchni, łyknął lek i wrócił do łóżka, gdzie wciąż smacznie spał Kyungsoo. Państwo Kim wyjechali na Sylwestra do znajomych dzięki czemu Kai miał wolną chatę. Oczywiście jego rodzice byli gotowi na masę różnych głupich pomysłów jakie mogą wpaść do głowy ich jeszcze nieletniemu synowi. Szczęśliwie dla nich Jongin nie zorganizował domówki tylko razem z przyjaciółmi wybrał się do klubu. Co prawda potem wylądował z Kyungsoo w łóżku, ale tego można się było spodziewać. W końcu nie był to pierwszy raz.
   Jongin objął w pasie swojego chłopaka i wtulił się w jego nagie plecy. Przymknął oczy, starając się przypomnieć sobie z kim byli na imprezie. Na sto procent był tam Sehun. Kiedy przypomniał sobie o przyjacielu, momentalnie puścił śpiącego Kyungsoo, by sięgnąć po swoją komórkę. Napisał do przyjaciela sms-a z pytaniem o samopoczucie, po czym położył sobie komórkę na nagim torsie. Rodzice nie powinni wrócić mniej więcej do szesnastej, a Soo pewnie jeszcze chwilę pośpi, bo wyglądał w nocy na wyjątkowo wyczerpanego.
   Telefon Jongina zabrzęczał cicho, sygnalizując nadchodzącą wiadomość. Okazało się, że Sehun jest w całkiem znośnym stanie, więc Jongin postanowił dowiedzieć się dokładniej kto był z nimi w klubie. Niby kojarzył jeszcze Baekhyuna z Chanyeolem, Minseoka z Jieun i Jongdae z dziewczyną, której żaden z nich nigdy wcześniej nie widział. Mimo wszystko wolał się upewnić czy pamięć mu nie szwankuje.
   Żałował trochę, że Junmyeonowi nie udało się przekonać Yifana do tej imprezy. Fajnie byłoby się znów spotkać całą paczką, ale niestety nawet jeśli ta dwójka by dołączyła, wciąż paru osób by brakowało. Tao i Yixing dalej siedzieli w restauracyjce w prowincji Hunan, a Luhan najwyraźniej nie miał zamiaru wrócić aż do końca roku akademickiego.
   No ale najważniejsze, że przy swoim boku miał Kyungsoo i Sehuna, prawda? Prawda. Swoją drogą to zadziwiające, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy aż tak zbliżył się z Sehunem. Kiedy jeszcze wszyscy byli w jednej szkole, jakoś więcej czasu spędzał z Kyungsoo, choć już wtedy bardzo dobrze dogadywał się z Oh. Może po prostu obaj byli tak zajęci swoimi drugimi połówkami, że dopiero niedawno zorientowali się, że najwyraźniej są dla siebie dobrym materiałem na przyjaciół. W sumie to całkiem dobrze wyszło, bo przynajmniej po wyjeździe starszej części grupy, nie poczuli się aż tak samotni. Szkoda tylko, że mieli mniej okazji do zakładów.
   Śpiący do tej pory Kyungsoo przeciągnął się i oparł na łokciu by móc spojrzeć na swojego chłopaka. Kai siedział z nosem przylepionym do smartfona i cóż... wyglądał źle. No ale czego tu się spodziewać po posylwestrowym poranku? Sam Kyungsoo pewnie wyglądał podobnie.
   - Dzień dobry. - wychrypiał D.O, uśmiechając się delikatnie. Jongin szybko odłożył komórkę i posłał starszemu zdziwione spojrzenie.
   - Myślałem, że jeszcze sobie pośpisz. - stwierdził, poprawiając się trochę na poduszce. - Chcesz coś przeciwbólowego? - W jego głosie wyraźnie było słychać troskę.
   - Wystarczy to... - Kyungsoo pochylił się nad swoim chłopakiem, po czym pocałował go krótko i wstał, zostawiając na łóżku zdziwionego Kaia. - ...i dobre śniadanie. - dodał, uśmiechając się w swój własny, rozbrajający sposób. Jongin musiał przyznać, że jego chłopak uśmiechał się naprawdę uroczo. Ktoś kiedyś stwierdził, że usta Kyungsoo układają się w kształt serca, kiedy się uśmiecha i może nawet było w tym trochę prawdy.
   - Zobaczę co da się zrobić. - Kai uśmiechnął się szeroko i zeskoczył z łóżka. Z szafy wyciągnął dwie pary bokserek. Jedne od razu na siebie wciągnął, a drugie rzucił w stronę Kyungsoo. Starszy chłopak ubrał się i pociągnął Jongina do kuchni.
   Kyungsoo wskoczył na blat stołu, po czym spojrzał wyczekująco na swojego chłopaka. Zamachał w powietrzu nogami, układając usta w dzióbek. Prawdopodobnie mało kto spodziewałby się po nim i Jonginie takich zachowań, ale kto by się tam przejmował? Zupełnie inaczej miały się ich relacje kiedy byli sami, więc nie było się co dziwić.
   - Jongin... - Kyungsoo spojrzał niewinnie na swojego młodszego chłopaka. - Nie gap się tak i zrób to śniadanie. - Parsknął śmiechem, widząc jak Kai otrząsa się z zamyślenia.
   - Bardziej podobała mi się ta pierwsza opcja. - stwierdził Kai, pochylając się nad Soo. Trącił go nosem w policzek, po czym odszedł uśmiechnięty w stronę lodówki. Wyciągnął składniki na proste śniadanie i zabrał się do roboty.
   Po chwili przed nosem Kyungsoo pojawił się talerz z tostami i kubek herbaty. Śmiejąc się i rozmawiając, zjedli śniadanie, po czym przenieśli się do salonu, gdzie bez większego zainteresowania oglądali jakiś program rozrywkowy. Kai objął Kyungsoo w talii i wtulił się w jego szyję. Lubił się do niego przytulać, bo zawsze był taki przyjemnie cieplutki. Co prawda lubił też robić z Soo inne rzeczy, ale na wszystko jest odpowiednia chwila.
    - Dawno tak nie siedzieliśmy. - Kyungsoo westchnął i uśmiechnął się delikatnie. Niby czasem przyjeżdżał w weekendy, ale to nie to samo. Już nie mógł po szkole odrabiać z Kaiem lekcji czy szykować się do sprawdzianów, ewentualnie po prostu się lenić. Teraz musieli do siebie dzwonić, ale nie było to aż takie złe. W końcu wciąż byli w tym samym państwie, a to już coś. Przynajmniej nie mieli tego problemu co Luhan i Sehun, ewentualnie czasami Yifan i Junmyeon. Chociaż w sumie tych drugich nie powinno się liczyć, bo Kris  jeszcze nie zostawił Suho samego na dłużej niż miesiąc, kiedy odwiedzał rodzinę.
   - No i jeszcze nie można się tym nacieszyć. - mruknął Jongin. - Zaraz szkoła i cały ten syf. Niedługo nasza drużyna ma zawody, więc praktycznie nie będziemy z Sehunem schodzić z boiska... Wolałbym tak jeszcze trochę się polenić. - dodał, krzywiąc się na myśl o zajęciach.
   - Też bym wolał nic nie robić, ale niestety to by było zbyt wygodne. - Kyungsoo pogładził swojego chłopaka po ciemnych kosmykach i uśmiechnął się blado. Wizja dalszej nauki na medycynie go dobijała. Powoli zaczynał się zastanawiać czy na pewno dobrze wybrał. Niby od dziecka chciał być lekarzem, ale chyba nigdy nie zdawał sobie sprawy ile z tym roboty. Chociaż kto powiedział, że marzenia spełniają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Trzeba się nieźle napocić żeby osiągnąć to czego się chce, a dodatkowo powinno się wliczyć możliwe straty, które niestety często są nie do uniknienia.
   - No racja. - Kai ponownie westchnął i poprawił się na kanapie, chcąc znaleźć wygodniejszą pozycję. - To całe wchodzenie w świat dorosłych wcale mi się nie podoba... Jak wy wszyscy to przeszliście? - spytał pół żartem, pół serio.
   - Ja wiem, że teraz kwestionujesz masę spraw i takie tam poważne sprawy, ale to minie. Wszystkim mija. - odparł Kyungsoo, obejmując bruneta. - Musisz mi wierzyć, bo wiesz... w końcu jestem twoim hyungiem. - dodał, widząc niepewną minę młodszego.
   - No tak, teraz czuję się spokojniejszy. - sarknął Jongin, mimo wszystko uśmiechając się szeroko. Kto by pomyślał, że ma też taką miękką i delikatną stronę? Reszta paczki po prostu uważała, że jego ramię jest przyrośnięte do Kyungsoo, a za tym szło podejrzenie, że Kai po prostu nie może przeżyć bez obłapiania swojego chłopaka. Dodatkowo twierdzili, że jest wrednym bratem bliźniakiem Sehuna, więc aktualna scenka jeszcze bardziej by ich pewnie zdziwiła.

***

   Na nieszczęście dla wszystkich uczniów dzień powrotu do szkoły nadszedł zbyt szybko. Jak zwykle przerwa od nauki wydawała się zbyt krótka, ale nikt nie miał na to żadnej rady. Niewyspane nastolatki marudziły, ale mimo wszystko szykowały się do szkoły.
   Jongin przywitał się grzecznie z rodzicami Sehuna i popędził do pokoju przyjaciela. Wskoczył na jego łóżko, przy okazji fundując blondynowi brutalną pobudkę i uśmiechnął się głupawo.
   - Powinieneś mi dziękować, że przychodzę cię budzić. - stwierdził, układając się wygodnie na łóżko, podczas gdy Sehun wstał z łóżka, burcząc coś o wkurzających dupkach.
   - Tak ci kiedyś podziękuję, że się nie pozbierasz. - warknął, zakładając mundurek.
   - Już nie mogę się doczekać. - Kai uśmiechnął się półgębkiem i wyciągnął telefon. Czekając aż Sehun skończy swoją poranną toaletę napisał krótkiego sms-a do Kyungsoo. Życzył swojemu chłopakowi miłego dnia, ale nie spodziewał się jeszcze odpowiedzi, bo Soo zazwyczaj zaczynał zajęcia trochę później. Tak czy siak czuł się lepiej z myślą, że D.O na dzień dobry przeczyta jego sms-a.
   Kilka minut później Sehun był gotowy i względnie rozbudzony, więc złapawszy uprzednio Jongina i śniadanie, ruszył do szkoły. Kai szedł obok niego, pogwizdując wesoło. Najwyraźniej po przerwie świątecznym i masie czasu z Kyungsoo był w genialnym humorze. W przeciwieństwie do Sehuna, który najchętniej zamknąłby się w pokoju i tylko siedział na podłodze, robiąc tą swoją marudną minę.
   - Weź się może uśmiechnij czy coś? - Jongin spojrzał z ukosa na przyjaciela. Wepchnął dłonie w kieszenie zimowej kurtki i delikatnie uderzył blondyna barkiem. W zamian dostał sarkastyczny uśmiech, ale w końcu było to lepsze niż wieczny grymas niezadowolenia.
   - I co mi to da? - burknął Sehun.
   - Może się rozchmurzysz... - odparł Kai mimo iż wiedział, że było to pytanie czysto retoryczne.
   - Ty sobie siedziałeś w święta z Kyungsoo, więc możesz się z łaski swojej przymknąć? - Słowa Sehuna sprawiły, że Jongin przygryzł dolną wargę, zerkając niepewnie na przyjaciela. Czy możliwe było, że blondyn miał mu za złe spotkanie z chłopakiem? W końcu Sehun jeszcze przez dość długi czas nie będzie miał okazji spotkać się z Luhanem.
   - A jak z tobą i Lu? - spytał niepewnie. Trochę obawiał się, że Sehun jeszcze bardziej się zdenerwuje czy coś, ale na szczęście wydawał się być spokojny. Aczkolwiek gołym okiem było widać frustrację, jaka od niego biła.
   - Gadaliśmy w święta, przysłał mi prezent i w ogóle, ale nie tego bym chciał. Wolałbym żeby był tutaj jak ty, a nie gdzieś tam w Chinach, łażąc z nowymi znajomymi po klubach. - pokręcił głową, chcąc pozbyć się obrazu Luhana bawiącego się z innymi studentami. Nie było sensu się teraz nakręcać.
   - Nawet nie wiem co ci powiedzieć... - odparł po chwili ciszy Jongin. Byli już niedaleko szkoły, więc chciał jakoś poprawić przyjacielowi humor, bo pierwszaki znów uciekną na jego widok. - Ale jeśli chodzi o to, że miałby cię zdradzić to takie coś nie wchodzi w grę. Luhan nie jest taki.
   - Wiem, że tego by nie zrobił. Znam go przecież. - Sehun wywrócił oczami, robiąc swoją słynną już ponurą minę. - Po prostu chciałbym żeby tu był.
   - To akurat jestem w stanie zrozumieć. - Kai uśmiechnął się szeroko i zarzucił ramię na barki przyjaciela. Poczochrał mu włosy, w zamian dostając uderzenie w ramię i głośne prychnięcie. - Ale masz mnie, nie? Jakoś tam mogę zapełnić tę pustkę czy coś. - Jongin uśmiechnął się, stając przed Sehunem z otwartymi ramionami.
   - Nie przytulę cię przy ludziach. - Blondyn uniósł brwi widząc, że przyjaciel nie ruszył się nawet o milimetr.
   - No weź! Jeden misiek! Do szkoły mamy jeszcze jakieś dziesięć metrów. - Jongin poruszył zabawnie brwiami. Jakby to miało w jakikolwiek sposób pomóc...
   - I tak mi nie dasz spokoju. - Sehun westchnął ciężko i z ociąganiem objął przyjaciela. Nie spodziewał się tylko, że zostanie zgnieciony w niedźwiedzim uścisku. Próbował się wyrwać, ale jakoś kiepsko mu szło. - Udusisz mnie!
   - I tak nikt nie będzie płakał. - stwierdził Kai, jednak mimo wszystko puścił przyjaciela. Najwyraźniej nie czułby się spełniony, gdyby nie naciągnął mu na oczy czapki.
   Sehun już nawet nie komentował, jedynie pokręcił zrezygnowany głową, poprawił czapkę i ruszył za swoim przyjacielem. Jongin był dziś dziwnie nadpobudliwy i chyba czas najwyższy spytać Kyungsoo o jego sposoby na uspokojenie bruneta. Chociaż Sehun w sumie nie był pewien czy chce wiedzieć co Soo zwykle robi żeby spożytkować nadmiar energii Kaia. Chociaż w sumie niedługo trening, więc może rady D.O nie będą potrzebne? Oby, bo Sehun nie był pewien jak długo jest w stanie wytrzymać ze zbyt wesołym Jonginem. Już wolał kiedy razem się z kogoś naśmiewali czy coś w tym guście.
   Wreszcie weszli do klasy na pierwszą lekcję, jednak profesor Kim Kibum wciąż musiał jeszcze zająć się sprawami niemalże wagi państwowej, a mianowicie swoim wyglądem, więc uczniowie mieli jeszcze chwilę dla siebie.
   - Tak mi się właśnie przypomniało o tym naszym zakładzie... - zaczął w zamyśleniu Jongin. Najwyraźniej jego kumpel nie do końca kojarzył o co chodzi, bo tylko patrzył na niego pytająco. - No wiesz, ten o Yifanie i Junmyeonie. - wytłumaczył, a na twarzy Sehuna pojawiły się oznaki zrozumienia.
   - No i co z nim? - spytał blondyn, nie do końca wiedząc do czego to prowadzi.
   - Nic. Jestem po prostu ciekawy czy któryś z nas już wygrał. - Kai wzruszył ramionami i odwrócił się w stronę nauczyciela, który najwyraźniej wreszcie był gotowy do zajęć.


***


   Pod koniec stycznia Jongin miał juz dość koszykówki. Normalnie rzygał wiecznymi treningami. Plus taki, że wygrywali kolejne mecze, ale nawet jeśli lubił ten sport, miał go po dziurki w nosie. No ile można? Na domiar złego już jutro mieli rozegrać dość ważny mecz i naprawdę chciał się wykazać.
   W sumie nie powinien tak przeżywać, bo Sehun z pewnością ma gorzej. W końcu on jest kapitanem i musi się martwić o dosłownie wszystko. Niby trener powinien jakoś pomagać, ale ten facet chyba stwierdził, że Sehun ogarnie wszystko sam. Jego jedynym wkładem było układanie strategii i zagrzewanie swoich podopiecznych do walki. No genialnie trenerze...
   Jongin przewrócił się na brzuch i wyciągnął spod poduszki laptopa z zamiarem poszwendania się po internecie, a że akurat Kyungsoo był dostępny to postanowił do niego zadzwonić. Już po chwili ukazała mu się uśmiechnięta twarz starszego chłopaka i znów musiał przyznać, że usta układające się w kształt przypominający serce są wyjątkowo urocze.
   - Hej Jong! Co tam? - Kyungsoo podniósł laptopa i zręcznie omijając niski stolik do kawy opadł na kanapę. Chyba jako jedyny nie mieszkał w akademiku, bo jego ciocia miała tam swoje stare mieszkanie, którego wciąż nie sprzedała i tak wyszło, że w końcu to on je zajął. Wcale nie narzekał, bo w końcu miał te swoje własne cztery ściany i nie musiał ich z nikim dzielić. Żadnych dziwnych współlokatorów! Tylko on i jego rybki w akwarium.
   - Nic w sumie. Chciałem tylko pogadać. - Kai uśmiechnął się szeroko jednak szybko przypomniał sobie jak zwykle zapracowany jest Soo. - Nie przeszkadzam ci? Normalnie o tej godzinie siedzisz z nosem w książkach.
   - Jeden z wykładowców zachorował i nie muszę się na wejściówkę uczyć. - odparł starszy, zrzucając z kanapy jakieś książki żeby móc się wygodnie rozsiąść.
   - Ja mam jutro mecz. - westchnął Jongin.
   - Denerwujesz się? - Kyungsoo przechylił głowę, wpatrując się ze zmartwieniem w swojego chłopaka. Odkąd Sehun został kapitanem, Kai bardziej stresował się meczami. Możliwe, że udzielały mu się nerwy przyjaciela. W każdym razie od jakiegoś czasu Kyungsoo musiał go przed meczami uspokajać.
   - Trochę. Jak zawsze z resztą. - Jongin zaśmiał się nerwowo, drapiąc się po karku. To było trochę zawstydzające. Od początku liceum grał już w tylu meczach, że powinien przywyknąć, a zamiast tego momentami było tylko gorzej. Chyba powinien wziąć się w garść.
   - Może wyjdź gdzieś z Sehunem? - zaproponował starszy. Wiedział, że obecność Sehuna jest w stanie uspokoić Jongina. Ta dwójka bardzo zbliżyła się od czasu kiedy Luhan wyjechał. Kyungsoo nie miał nic przeciwko temu, w końcu to tylko przyjaźń i raczej nie było sensu obawiać się Sehuna, bo ten dzieciak przecież miał w głowie tylko Luhana.
   - Chcesz się mnie pozbyć. - stwierdził smutno Kai. Oczywiście wiedział, że nie to Kyungsoo miał  na myśli, ale kto mu zabroni podroczyć się z własnym chłopakiem?
   - Wiesz, że nie i nie udawaj sieroty. - Kyungsoo parsknął śmiechem na widok miny Jongina. Zdecydowanie nie powinien udawać zbitego psiaka, bo jakoś to do niego nie pasowało. Już wolał kiedy Kai się głupio uśmiechał.
   - Oj no Sehun siedzi pewnie teraz przed tym swoim pseudo ołtarzykiem czy czymś i błaga bogów koszykówki o siłę czy coś w ten deseń. - Jongin wywrócił oczami, wyobrażając sobie przyjaciela w takiej sytuacji. W sumie nie było to niemożliwe. Nawet jeśli Oh zwykle grał twardego gościa.
   - Jakoś tego nie widzę. - stwierdził niezbyt przekonany do tej wizji Kyungsoo. - Powiedz po prostu, że wolisz pogadać ze mną.
   - Wolę pogadać z tobą. - odparł pewien swego Kai.
   - Łatwo poszło. - Kyungsoo zaśmiał się głośno, słysząc odpowiedź swojego chłopaka. Widać Jongin naprawdę był podenerwowany skoro tak łatwo przyznał mu rację. Normalnie pewnie droczyłby się z nim przez kolejne dziesięć minut zanim przyznałby, że to z nim chciał pogadać. Ewentualnie wcale by tego nie przyznał. - Jestem pewien, że jutro wygracie. - stwierdził, uśmiechając się czule do spixelowanej wersji Jongina na ekranie swojego laptopa. Chociaż w ten sposób mógł mu dodać otuchy.
   - No skoro tak uważasz... - Kai zagryzł mocno dolną wargę. Jeśli Kyungsoo w niego wierzył to jeszcze jest nadzieja.
   - Zagrasz genialnie, Jong.- Kyungsoo uniósł przed twarz zaciśniętą pięść i uśmiechnął się pokrzepiająco.
   - Postaram się. - Kai pożegnał się jeszcze i wyłączył laptopa. Schował go z powrotem pod poduszkę, wzdychając ciężko. Na meczu da z siebie wszystko tak żeby słowa Kyungsoo okazały się prawdziwe. Przecież przyszły lekarz nie powinien się mylić, prawda? Prawda. Wszystko będzie w najlepszym porządku.

   Jongin uśmiechnął się do samego siebie i wszedł pod kołdrę. Niemal od razu odpłynął, a śniło mu się, że już jako dorosły facet wciąż spotyka się ze starą paczką przyjaciół, a do tego wszyscy są radośni jak jeszcze ostatnio, gdy widzieli się całą dwunastką.

*~*~*

Serdecznie witam Yumiko Ooh i Fuku Matokai! ^^
Jesteśmy coraz bliżej oneshota~ ^^ No i też bliżej końca TAOA (jeszcze 3 rozdziały + epilog) Także niedługo pojawi się nowa zakładka, w której poznacie tytuł nowego opo, a dodatkowo jego bohaterów ^^ Stwierdziłam, że tym razem przedstawię wszystkich (no, większość) wraz ze zdjatkiem i krótkim opisem. Wyczekujcie tego! ^^
Mam nadzieję, że się podobało.

XOXO