Summertime lovers II

Opowiadanie powstało dzięki współpracy z Yuri ^^

Summer’s filled with breaking the rules, 
standing apart, ignoring your head, 
and following your heart.

   Jungkook obudził się parę godzin później na jednym z leżaków, przykryty ręcznikiem. Na szczęście nie bolała go głowa ani nie odczuwał żadnych innych efektów ubocznych nadużycia alkoholu. Przetarł dłonią twarz i rozejrzał się. Na drugim leżaku siedział Jimin, wpatrując się w niego z powagą. To chyba znaczyło, że trochę przesadził.
   - Jeszcze nigdy nie musiałem biegać po plaży za pijanym dzieciakiem w samych gaciach. - stwierdził, powstrzymując uśmiech. Jungkook przybrał hardą minę, szykując w myślach jakąś linię obrony, ale zdębiał kiedy Jimin potargał go po włosach ukazując białe zęby w uśmiechu. - Błagam nie powtarzajmy tego, co?
   - Jasne... - spuścił wzrok i odłożył ręcznik na bok. Usiadł i dopiero wtedy poczuł ukłucie bólu w skroniach. Jimin jakby odczytując co się dzieje, podał młodszemu szklankę wody.
   - Która godzina? - zapytał Jungkook i łapczywie pociągnął parę łyków wody. Co za ulga.
   Jimin zerknął na wyświetlacz telefonu.
   - Za piętnaście szósta.
   Kook odetchnął głęboko. Przez chwilę bał się, że jest już ósma albo dziewiąta. Wtedy ojciec na pewno już by zauważył, że nie ma go w pokoju.
   - Co dokładnie się działo? - zapytał niepewnie po chwili z powrotem się kładąc.
   - Nic takiego tylko zrzuciłeś ciuchy, wbiegłeś do morza, musiałem cię z niego wyciągać, a potem zataszczyć tutaj. Wisisz mi wodny aerobik i lekcje salsy. - Jungkook schował twarz w dłoniach, słysząc żądanie starszego. Wszystko tylko nie to.
   - Nie rób mi tego... - poprosił słabo, wiedząc że i tak jest na przegranej pozycji.
   - Hej! Przytaszczyłem cię tu znad morza... coś mi się w zamian należy! - zdecydowanie nie było szans na to by Jimin zmienił zdanie.
   - Może jakaś alternatywa? Cokolwiek? - Jungkook mówił bez przekonania. Chyba już nie było odwrotu.
   - Hm... - Jimin ułożył usta w dziubek. - Chyba jest jedna rzecz - dodał unosząc brew i patrząc chytrze na młodszego.
   - Tak? - w Kooka wstąpiła nadzieja.
   - Umówisz się ze mną. Wyjdziemy gdzieś wieczorem. Ale salsy i tak ci nie odpuszczę - dopowiedział z szerokim uśmiechem.
   Jungkook mógłby chociaż udać, że nie cieszy go ta propozycja, ale przypominając sobie początek imprezy stwierdził, że randka z Jiminem wcale nie jest złym pomysłem. Oczywiście co do salsy miał zupełnie inne poglądy.
   - Okay. - odparł lekko, wprowadzając Jimina w osłupienie.
   - Serio? - spytał zdziwiony nie do końca wierząc, że tak łatwo poszło.
   - A co? Może wolisz jednak wodny aerobik? - spytał psotnie Jungkook, wciągając przez głowę koszulkę. Jimin poderwał się z leżaka, szczerząc jak idiota.
   - No jasne, że nie! - zapewnił, ruszając za młodszym w stronę jego apartamentu.
   - No i widzisz, dogadaliśmy się bez problemu - Jungkook uśmiechnął się do siebie nie odwracając się w stronę drepczącego za nim Jimina. Po chwili jednak gwałtownie się zatrzymał i zaczął macać po wszystkich możliwych kieszeniach. - Nie... Nie, nie, nie, błagam!
   - Tego szukasz? - Jimin wyminął Jungkooka i stanął do niego twarzą. Wyciągnął w stronę chłopaka kartę.
   - Boże... - Kook zacisnął powieki i już chciał odebrać zgubę, kiedy Jimin cofnął rękę i schował ją za plecami.
   - A-a-aaa - uśmiechnął się przebiegle. - Co będę z tego miał?
   - Satysfakcję? - spytał z nadzieją Jungkook, ale wiadomo było, że to Jiminowi nie starczy.
   - To będziesz musiał poszukać innego sposobu na dostanie się do pokoju. - stwierdził wrednie starszy, chowając kartę za plecami.
   - No weź! Pójdę na ten cholerny aerobik tylko oddaj mi kartę! - był gotowy zrobić wszystko, bo wiedział, że zaraz obudzą się ojciec i Yura.
   - Kuszące... - Starszy podrapał się po brodzie. Oczywiście miał dużo lepszy pomysł, ale droczenie się ze skacowanym Jungkookiem było o wiele bardziej zabawne.
   - Słuchaj, jestem zmęczony i jedyne o czym teraz myślę, to łóżko. Oddaj mi kartę, wieczorem pomyślimy, okej? - westchnął młodszy.
   - Gdyby nie ja, nie byłbyś teraz zmęczony, tylko martwy - parsknął Jimin. - Więc nie marudź, bo czas ucieka. Kto by pomyślał, że taka zabawa może mu sprawić tyle radości. Jungkook wyglądał, jakby przebiegło po nim stado słoni, ale starszy i tak nie zamierzał odpuścić. Nie teraz.
   - Meh... - Jungkook westchnął cicho. Chwilę stał zastanawiając się, co zrobić. W końcu ruszył z miejsca i zbliżył się do obserwującego go z zainteresowaniem Jimina. Pochylił się nieznacznie nie odwracając spojrzenia od oczu starszego. Przejechał dłońmi po jego klatce piersiowej, zatrzymał się na biodrach i skierował ręce do tyłu. Zbliżył usta do ust Jimina, który najwyraźniej nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, bo stał w milczeniu. Wtedy młodszy szybkim ruchem chwycił w palce kartę i śmiejąc się, wyminął starszego, po chwili znikając w drzwiach pokoju.
   Oparł się o ścianę, starając się powstrzymać szeroki uśmiech, gdy z korytarza dało się słyszeć stłumione przekleństwo Jimina. Był wykończony, ale nie było sensu by teraz kładł się spać, bo i tak zaraz obudzi go ojciec, więc skierował kroki do łazienki i wskoczył pod prysznic. Czy to źle, że na myśl o randce z Jiminem jego serce przyspieszało? Szczerze mówiąc już nie mógł się doczekać kiedy go znów zobaczy. No...  pomijając salsę - na to w ogóle nie miał ochoty.
   Jakby nie patrzeć, to niewiele pamiętał z tego, co się działo w nocy. Ale cieszył się, że Jimin był z nim i go nie zostawił. Gdyby nie on, to faktycznie mogłoby stać się coś złego. I jak wtedy wytłumaczyłby się ojcu? A tak, to nikt nawet nie wiedział, że w nocy nie było go w pokoju.
   Wreszcie wyszedł z łazienki, nucąc coś pod nosem kompletnie tracąc kontakt z rzeczywistością. Gdyby nie głos ojca, trwałby w tym stanie pewnie aż do śniadania.
   - Kookkie? - mężczyzna uniósł brwi nie ukrywając zdziwienia. - Co ci jest? Yura, chodź tu szybko!
Kobieta przybiegła do pokoju nastolatka w ręczniku na głowie i rozpromieniła się, widząc blednący uśmiech na twarzy pasierba. To był niewątpliwie dobry znak.
   - Dobrze spałeś Jungkook? - spytała, unikając zdrobnienia, bo już zdążyła się zorientować, że nastolatek wolał być traktowany jak dorosły. Naprawdę chciała się z nim dogadać, więc starała się zrobić wszystko co tylko się dało by to osiągnąć.
   - A nie widać? - chłopak uniósł brew siadając na łóżku. - Doskonale.
   - To...świetnie - Yura niepewnie spojrzała na narzeczonego i zmusiła się do uśmiechu. - Zejdziesz z nami na śniadanie czy wolisz sam?
   Jungkook zastygł na chwilę. Nigdy nie pytali go czy chce zrobić coś "sam". Może powinien kontynuować robienie dobrej miny do złej gry? Jest szansa, że jeśli będzie dla nich miły cały dzień, to wieczorem legalnie wyjdzie spotkać się z Jiminem. Mimo wszystko nie lubił oszukiwać.
   - Tylko wysuszę głowę - odpowiedział i przez jego usta przemknął cień uśmiechu.
   Yura zaśmiała się nerwowo i wyciągnęła narzeczonego na korytarz zamykając za nimi drzwi.
   - Widzisz?! - pisnęła. - Chyba coś drgnęło, uśmiechnął się do mnie! - nie posiadała się z radości.
   Jungkook westchnął ciężko. Jeśli to mu się nie opłaci i go nigdzie nie puszczą to chyba się powiesi. Podejrzewał, że będzie musiał dziś cały dzień udawać szczęśliwego nastolatka na wakacjach żeby mieć wieczór tylko dla siebie.
   Przemknął do łazienki, ignorując podekscytowane szepty dorosłych i zabrał się za suszenie włosów. Czy czasem nie było to trochę za dużo trudu tylko po to żeby wyjść na randkę z chłopakiem, którego nie znał nawet pełnych dwudziestu czterech godzin? Ale z drugiej strony... mieli tylko dwa tygodnie. Na tym właśnie polegała wakacyjna miłość - wszystko było o wiele szybsze niż w normalnym związku. Obaj wiedzieli, że to chwilowe, więc złamane serce żadnemu nie groziło. I tak właśnie było idealnie.
   Pół godziny później całą trójką siedzieli już przy śniadaniu. Jungkook doskonale wczuł się w rolę zachwyconego wakacjami. Widział, że ojcu i Yurze sprawia to naprawdę dużą przyjemność. Nie wiedział czemu aż tak im na tym zależało, ale przecież jeden dzień mógł poudawać.
   - Masz jakieś plany na dzisiaj? - Yura sięgnęła po szklankę z sokiem i pociągnęła nieduży łyk.
   Chłopak wzruszył nieznacznie ramionami.
   - Chyba na razie nic konkretnego się nie szykuje. A wy?
   - Może wybrałbyś się dziś wieczorem na dyskotekę? Słyszałam jak wczoraj mówili o tym animatorzy. Jesteśmy na wakacjach, rozerwij się! - zaproponowała Yura. Co prawda wiedziała, że ojciec Jungkooka nie będzie zadowolony, ale przecież nie można nastolatka wiecznie ze sobą ciągać po hotelu.
   Jungkook o mało nie zakrztusił się jajecznicą. No fajnie, że nie wpadli na to wczoraj!
   - Nie jestem pewny czy to taki dobry pomysł. - Ojciec jak zwykle chciał mieć wszystko pod kontrolą, a puszczenie syna samego na imprezę oznaczało utracenie części władzy.
   - Daj spokój! Jungkook jest praktycznie dorosły, wiem, że można mu ufać.
   - Ale...
   - Bez żadnych "ale" - Yura zmarszczyła brwi. Kook aż z wrażenia przestał przeżuwać bułkę. Jeszcze nigdy nie widział, żeby Yura miała odmienne zdanie niż ojciec. I w tamtym momencie wcale nie brzmiała, jakby po prostu chciała się pozbyć pasierba. Szczególnie, że wcale im się nie naprzykrzał. Chciała mu zwyczajnie pomóc i postarać się trochę umilić wyjazd.
   Mężczyzna zmarszczył brwi, ale nie odezwał się więcej. Po chwili skinął głową i wrócił do jedzenia. Jungkook poczuł jak wraca w niego cała energia z poranka.
   Może jednak Yura i całe to nowe małżeństwo wcale nie były takie złe skoro miał mieć więcej swobody? To by dopiero był niezły zwrot akcji!
   - Dzięki noona! - posłał kobiecie szeroki uśmiech i wręcz poczuł jak ją tym uszczęśliwił! Naprawdę niewiele jej było trzeba, a Kook w zamian za parę słodkich uśmiechów dostawał wolność. Uczciwa wymiana. Wpadł na pewien pomysł, dzięki któremu będzie miał dziewczynę taty w garści. - Noona może poszłabyś ze mną na aerobik? - zaproponował niby to nieśmiało, a Yurze aż oczy zabłysły.
   - Jasne! - uśmiechnęła się ciepło. Nie wiedziała co stało się z Jungkookiem ale ta metamorfoza bardzo jej się spodobała. Na niczym tak jej nie zależało, jak na złapaniu z chłopakiem wspólnego języka. Przecież mają być rodziną, nie mogą się kłócić całe życie.
   - Fajnie - Jungkook z zaskoczeniem odkrył, że mówi to całkiem szczerze. W tamtej chwili Yura wydała mu się naprawdę dobrym partnerem do interesów. Poza tym, jakby nie patrzeć zawsze starała się być dla niego miła, nawet kiedy on odnosił się do niej opryskliwie.
   Ojcu o mało oczy z orbit nie wyszły, ale Jungkook i Yura byli zbyt zajęci planowaniem przedpołudnia żeby się tym przejąć. Po śniadaniu we trójkę ruszyli nad baseny i parę godzin do aerobiku spędzili na grze w karty i pluskaniu w wodzie. Jungkook był zdziwiony tym, że spędzanie czasu z Yurą i ojcem wcale nie było takie tragiczne jak sobie wyobrażał.
   W pewnym momencie z głośników ryknęła muzyka, a chwilę potem dało się słyszeć głos Yoongiego, który ogłaszał dzisiejsze zajęcia. Jungkook przyłapał się na tym, że szuka wzrokiem Jimina i tym razem był pewien, że ukłucie w żołądku na widok jego nagiego torsu wcale nie było spowodowane zazdrością, a czymś zgoła odwrotnym.
   Postanowił, że przejdzie się do Yoongiego i pogada z nim, Jimin na pewno też do nich dołączy. Poza tym czuł palącą potrzebę rozmowy z kimś w swoim wieku. Co prawda Yura była jedynie osiemlat starsza, ale to nie to samo. Poza tym była kobietą. A Yoongi na pewno go wysłucha i zrozumie. Przeprosił ojca i Yurę, powiedział, że idzie porozmawiać ze znajomym i odszedł.
   - Widzisz! Nawet już kogoś tu poznał - rozpływała się Yura. - Nie rozumiem dlaczego jesteś aż tak sceptycznie nastawiony.
   - Po prostu nigdy tak się nie zachowywał... - odparł mężczyzna, marszcząc brwi jednak nie drążył tematu. Jedynie śledził wzrokiem syna, który podszedł do jednego z animatorów.
   - Hej! - nastolatek przywitał się z Yoongim. Starszy nie wyglądał na zbyt wypoczętego. Najwyraźniej wczorajsza impreza dała mu się we znaki.
   - Siema. Gdzie was wczoraj z Jiminem wcięło? - spytał udając zaciekawienie. Co prawda i tak już wiedział, ale chciał wybadać Jungkooka.
   - Powiedzmy, że miałem małe problemy zdrowotne - Jungkook zaśmiał się cicho. - Ale ty też nie wyglądasz na specjalnie wyspanego - usiadł na jednym ze stołków barowych tuż obok starszego.
   - Wiesz, kiedy będziesz w moim wieku też będziesz miał problemy ze snem - Yoongi przybrał zbolały i poważny wyraz twarzy, jednak chwilę potem parsknął śmiechem. - A tak serio to mam kaca giganta. Dawno mnie tak nie siekło - skrzywił się i sięgnął po butelkę z wodą. - A wy? Co robiliście?
   - Noooo... podobno biegałem po plaży i Jimin musiał mnie z morza wyciągać. - Jungkook skrzywił się na znak, że nie za bardzo to pamięta. - No i potem obudziłem się na leżaku, więc no... lepiej niech ci Jimin opowie, bo ja naprawdę nie za wiele wiem.
   - No chyba, że tak... - Yoongi wzruszył ramionami, upijając kolejny łyk wody.
   - O! No i się nie śmiej, ale wrobiłem się w aerobik i salsę żeby móc dziś wieczorem legalnie wyjść... - Westchnął ciężko, dalej trzymając się swojego konceptu niegrzecznego chłopca. Suga zakrztusił się wodą.
   - Przez ciebie mam wodę w nosie! - wysapał pomiędzy kolejnymi napadami śmiechu. - Ja chcę to zobaczyć!
   Jungkook spochmurniał przypominając sobie własne myśli "Yoongi na pewno mnie zrozumie".
   - I co na to tata i jego dziewczyna? - zapytał Suga starając się uspokoić.
   - Zgodzili się. Yura nawet sama to zaproponowała. Dlatego w zamian idę z nią na aerobik.
   - A salsa to skąd? - Yoongi otarł wierzchem dłoni mokre kąciki oczu.
   - Karta przetargowa - odparł Jungkook po raz kolejny się rozglądając.
   - Nie czaję. - Starszy zmarszczył brwi, myśląc intensywnie. Słyszał trochę inną wersję. Czyżby Jimin znowu minął się z prawdą?
   - Jimin nie chciał mi oddać karty to obiecałem mu salsę. - Jungkook stwierdził, że obiecaną randkę może przemilczeć. W tym momencie zauważył Jimina idącego w ich stronę i nieświadomie się wyszczerzył, co oczywiście nie umknęło uwadze Yoongiego.
   - Może was zostawię, co gołąbeczki? - mruknął półgłosem i zsunął się z krzesła. Był doskonale świadomy tego, że do Jungkooka prawdopodobnie nawet nie dotarło to, co powiedział.
   - Cześć chłopaki! - Jimin w radosnych podskokach zbliżył się do pozostałej dwójki. - A ty gdzie? - złapał Yoongiego za skrawek koszulki i przyciągnął z powrotem.
   - Idę leczyć kaca, a co? - wychrypiał najstarszy niechętnie siadając na krześle.
   - Mam dla was propozycję nie do odrzucenia. Chcę was dzisiaj obu widzieć na salsie - Jimin wyszczerzył się w najszerszym uśmiechu jaki Jungkook kiedykolwiek widział.
   - O nie - Yoongi pokręcił stanowczo głową. - Namawiałeś mnie już tyle razy, że...
   - A jak ci powiem, że przed chwilą była u mnie twoja znajoma z Hiszpanii i zapisała się na kurs? - uniósł brew. - To twoja druga szansa, nie zmarnuj jej. Szczególnie, że ona doskonale mówi po angielsku. - zaśmiał się widząc minę przyjaciela.
   Yoongi zagryzł mocno dolną wargę. Widać było, że toczy wewnętrzną walkę. Poniżenie czy dziewczyna?
   - Pff... jest masa innych dziewczyn... - prychnął słabo, ale Jimin wiedział, że się łamie. Jungkook za to z nadzieją wpatrywał się w najstarszego. Gdyby on też poszedł to nie byłby samotny w robieniu z siebie idioty.
   - Jak tam wolisz. - Jimin wzruszył ramionami, niby niewzruszony. Udał, że nie interesuje go decyzja Yoongiego i nalał sobie coca coli z dystrybutora.
   - Ładna ta dziewczyna? - Jungkook dołączył do dyskusji.
   - Aaaj~ Jest piękna - Jimin posłał Yoongiemu powłóczyste spojrzenie. - Ma długie czarne włosy, czekoladowe oczy, karmelową cerę... - mówił rozmarzonym tonem. - Na pewno dobijają się do niej drzwiami i oknami. Też bym tak zrobił, ale moja orientacja pozwala mi tylko ją podziwiać. Poza tym - zerknął na przyjaciela. - Powiedziałem jej, że w gruncie rzeczy nie jesteś aż takim idiotą na jakiego wyglądasz.
   - Wow... dzięki Jimin. - Burknął najstarszy z przekąsem. Normalnie chyba powinien paść przed nim na kolana i całować po stopach w podzięce. Tak, już się do tego rwał.
   - Wiesz, że jak nie przyjdziesz na salsę to Hoseok z łatwością ci ją sprzątnie. - stwierdził fakt Jimin. Hoseok był kolejnym animatorem odpowiedzialnym za lekcje tańca i aerobik. Często zmieniali się z Jiminem, bądź też prowadzili zajęcia razem, bo wtedy zbierało się więcej dziewczyn.
Yoongi głośno wciągnął powietrze. Co jak co, ale gdyby Hoseok poderwał mu dziewczynę, to byłaby ujma na jego męskim honorze. Ale z drugiej strony to więcej niż pewne, że się zbłaźni.
   - No nie daj się prosić, hyung! - Jungkook zawisł mu na ramieniu.
   - Okej, okej, pójdę... - burknął Suga. Jednak nadal nie był przekonany czy to dobry pomysł.
   - Super! - Jimin przybił z młodszym piątkę i obaj wyszczerzyli się do siebie.
   - Skoro wyciągnąłeś mnie to powinieneś jeszcze zgarnąć Namjoona. Nie chcę być jedynym skompromitowanym. - Yoongi zaplótł ramiona na piersi. - Albo Seokjina. Nawet Taehyung by się nadał, bo on i tak jest idiotą dwadzieścia cztery na siedem.
   - Mamy z Kookkiem dar przekonywania, wszyscy dzisiaj potańczycie - Jimin zaćwierkał uszczęśliwiony.
   - Kim oni są? - zainteresował się Jungkook.
   - Namjoon jest gościem od ręczników i innych takich, Seokjin pracuje w SPA, a Tae zajmuje się dzieciakami. Przyjaźnimy się - wyjaśnił najniższy. - Spodobają ci się - dodał uśmiechając się.
   - Są głupi jak nie wiem. - parsknął Yoongi. - Ale to jednak przyjaciele.
   - Chodź! Pomożesz mi ich namówić! - Jimin pociągnął Jungkooka za nadgarstek.
   - Czekaj! Obiecałem Yurze noonie, że pójdę z nią na aerobik. - zaraz po tym jak to powiedział, Jungkook zarumienił się, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego co wcześniej mówił o takich zajęciach. Jimin tylko uśmiechnął się jeszcze szerzej.
   - Mamy jeszcze prawie godzinę. Zdążymy na luzie. - zapewnił i pociągnął młodszego w stronę SPA.
   Kiedy weszli do budynku, od razu ogarnęła ich słodka, nieco dusząca woń.
   - Jak on może tu pracować - Jimin skrzywił się i zakrył nos dłonią. - O jest! - dodał i pociągnął Jungkooka we wskazaną stronę. - Jin!
   Wspomniany chłopak odwrócił się w ich stronę.
   - Jiminnie! - podbiegł do niższego i uśmiechnął się promiennie. - Ach, masz nowego kolegę - ucieszył się i od razu wyciągnął dłoń w stronę najmłodszego. - Jestem Seokjin, ale możesz mnie nazywać Jin! - Jungkook przyjrzał się chłopakowi. Wyglądał trochę jak ulzzangi, których widział kiedyś w telefonie koleżanki.
   - Jungkook. - uścisnął dłoń Jina i posłał mu sztywny uśmiech. Nie był dobry w zawieraniu nowych znajomości. Musiał wywierać naprawdę kiepskie pierwsze wrażenie.
   - Co was sprowadza? - Jin zerknął w stronę klientki, której przed chwilą nałożył maseczkę.
   - Mam propozycję - Jimin uśmiechnął się czarująco. Na Seokjina zawsze to działało.
   - No?
   - Przyjdź dzisiaj na zajęcia z salsy! Będziemy z Hoseokiem wspólnie prowadzić, będzie Kookkie i Yoongi!
   - Co? - Jin wytrzeszczył oczy. - Yoongi? Nie wierzę! - zaczął się śmiać. - Niech zgadnę, chodzi o dziewczynę? - uniósł brwi w rozbawieniu.
   - To aż tak oczywiste? - Jimin zaśmiał się głośno przez co Jin musiał go uciszyć, bo przecież ludzie przychodzili do SPA dla ciszy i relaksu, a nie chichotu Jimina.
   - Muszę to zobaczyć! - Stwierdził, dając tym samym znać, że przyjdzie. Jimin posłał Jungkookowi spojrzenie z cyklu "a nie mówiłem?" prawdopodobnie mając na myśli ich rzekome zdolności do przekonywania.
   - Świetnie! Weź coś luźnego, bo będzie gorrrąco~! - Jimin posłał mu uwodzicielski uśmiech i krokiem z salsy wycofał się do wyjścia. Jungkook wzruszył ramionami w stronę śmiejącego się Jina i pomachał na pożegnanie. Seokjin odwzajemnił gest i wrócił do pracy.
   - No widzisz! - Jimin zaśmiał się cicho. - Jin akurat nie jest nigdy problemem, jest łagodny jak baranek i niesamowicie ugodowy.
   - Czyli mówisz, że z innymi będzie trudniej? - Jungkook uniósł jedną brew nie do końca wiedząc, czego się spodziewać skoro Yoongi stwierdził, że wszyscy są idiotami.
   - Z TaeTae nie powinno być problemu, bo on pisze się na wszystko z czego może sobie zrobić jaja. A Namjoon... on jest naszym pseudo dancing machine, więc z nim możemy mieć kłopot. Gdybyśmy wzięli ze sobą Jina to prawdopodobnie nie byłoby najmniejszego problemu. - Jimin uśmiechnął się tak jakby właśnie powiedział coś co Jungkook powinien zrozumieć, ale młodszy nie bardzo wiedział o co chodzi. Widząc to Jimin wyjaśnił.
   - Ciągnie ich do siebie. - zaśmiał się.
   - No to faktycznie. - Jungkook skinął na znak, że zrozumiał. Chwilę później znaleźli się przy budce pełnej ręczników. Jimin wskazał ją ruchem głowy. Ale czy czasem w budce z ręcznikami nie powinno być kogoś kto je wydaje?
   - Pewnie je, chociaż przerwa na lunch jest dopiero za godzinę. - Wytłumaczył Jimin, widząc pytające spojrzenie młodszego. Wystarczyło zajrzeć za budkę, gdzie w cieniu siedział opalony chłopak o praktycznie białych włosach. Oczywiście Jimin się nie pomylił i kiedy tylko Namjoon ich zobaczył,  zastygł z pałeczkami i wołowiną w ustach.
   - Hej hyung! - Jimin kucnął obok blondyna, a Jungkook zrobił to samo.
   - Cześć dzieciaki! - odparł z pełną buzią Namjoon. Miał w sobie coś takiego, że gdyby kazał w tej chwili Jungkookowi skoczyć do basenu, chłopak poważnie by się nad tym zastanowił, a jednocześnie wydawał się bardzo wyluzowany.
   - Potańcz z nami dziś salsę. - Jimin od razu przeszedł do sedna, przez co Namjoon zakrztusił się mięsem.
   - Nie żartuj, mały - sięgnął po serwetkę i wytarł nią usta. - A kim jest twój towarzysz, hm? - Skierował rozmowę na nieco innego tory.
   - To jest Jungkook, poznaliśmy się wczoraj.
   - Miło mi - Namjoon mocno uścisnął dłoń najmłodszego, aż tamtemu odpłynęła krew. Uśmiechnął się krzywo na znak, że jemu również jest miło.
   - To co z tą salsą? - Jimin nie dawał za wygraną. - Jin też będzie - dodał niby to od niechcenia.
Jungkook zmarszczył brwi, zastanawiając się czy w tej paczce znajomych każdego można było namówić na wszystko, wspominając o osobie na którą ktoś leciał.
   - Jimin... nie uważasz, że idąc na salsę prędzej odstraszyłbym Jina niż zaciągnął do łóżka? - spytał retorycznie Namjoon.
   - A gdzie tam! - Jimin z trudem powstrzymał wybuch śmiechu na myśl o tańczącym przyjacielu. Przez wszystkie te znane tylko im żarciki, Jungkook czuł się wyłączony z towarzystwa. Było mu niezręcznie i najchętniej poczekałby gdzieś z dala od nich.
   - Bo wiesz, ani Namjoon, ani Jin nie umieją tańczyć. - Wytłumaczył Jimin najmłodszemu. - Więc nie masz się co przejmować! - znowu zwrócił się do Namjoona.
   - O której się ten cyrk zaczyna? - westchnął ciężko, a Jimin spojrzał na zegarek.
   - Masz dwie godziny - klepnął Namjoona w ramię i wstając chwycił Jungkooka za rękę. - Widzimy się nad basenem! - Jimin odciągnął Jungkooka zanim Namjoon zdążył się rozmyślić.
   - Bawisz się w jakąś swatkę czy co? - spytał na poły zaciekawiony Kook.
   - Ktoś musi im pomóc, nie? Poza tym to jedyny argument działający na Namjoona, kiedy chcę go gdzieś wyciągnąć.
   Skręcili przy restauracji i skierowali się w stronę majaczącego w oddali kolorowego domku z gigantycznym napisem "Kids Club". Na to Jungkook nie był i chyba nigdy nie będzie gotowy.
Zanim wreszcie tam weszli, Jimin przystanął przed drzwiami i zagrodził Jungkookowi drogę.
   - To może być wstrząs. Nie każdy jest się w stanie pozbierać po tym, co tu zobaczy, ale...dasz radę - brzmiał naprawdę poważnie. - I uważaj na LEGO. Czają się wszędzie... - To mówiąc uchylił drzwi. Szybko weszli do środka. Od razu ogarnął ich niesamowity hałas. Jungkook pomyślał, że nawet na ulicy nie jest tak głośno.
   Dzieci biegały po całym pomieszczeniu krzycząc w każdym możliwym języku. Porozrzucane po podłodze zabawki przypominały pole minowe, a po środku tego wszystkiego po turecku siedział chłopak o lawendowych włosach i czytał grupce anglojęzycznych dzieci bajkę. Wyglądało to dość groteskowo.
   - Ej TaeTae! - Jimin krzyknął, by zwrócić uwagę chłopaka, który uniósł głowę znad książki i spojrzał na nich nie do końca przytomnie.
   Zamrugał kilkakrotnie. Jungkook pomyślał, że pewnie farba do malowania ciała dostała mu się do oka i teraz nie widzi. Miał podstawy do podejrzewania tego, bo chłopak miał wymalowaną dosłownie całą twarz.
   - Jimin! - wykrzyknął w końcu i zerwał się z miejsca tracąc zainteresowanie podopiecznymi. Kook z przerażeniem stwierdził, że wraz z Taehyungiem zbliża się do nich chmara zaślinionych maluchów.
   - Widzę, że dobrze sobie radzisz - Jimin poklepał przyjaciela po ramionach. - Pielęgniarka nie była dzisiaj potrzebna?
- Ej - Tae poczuł się wyraźnie urażony. - To wczoraj to był wypadek...
   - Tak... ten dzieciak zapewne przez przypadek zarył w ścianę kiedy wymyśliłeś, że pobawicie się w berka z opaskami na oczach... - Jungkook aż zakrztusił się śliną słysząc jakie to zabawy wymyślał Taehyung.
   - Ej no to jego wina a nie moja. - Stwierdził, ścierając z oka farbę. Zabawne, bo w tym, nazwijmy to "makijażu" przypominał Jockera.
   - No tak... - Jimim westchnął ciężko nad brakiem logicznego myślenia przyjaciela. I dlaczego to właśnie z NIM się najlepiej dogadywał?! - Tak w ogóle to to jest Jungkook. - Przedstawił swojego towarzysza.
   - TEN Jungkook?! - Taehyung niezdrowo się ożywił, przyglądając się badawczo młodszemu.
   - Huh... - najmłodszy wyraźnie się zmieszał i poczerwieniał. Znowu nie wiedział o co chodzi.
   - Jaki "ten"? - Jimin zaśmiał się nerwowo i niby przypadkiem nastąpił Tae na stopę.
   - Hej, to nie moja wina, że Yoongi przyszedł tu dzisiaj rano wysępić śniadanie z menu dla dzieci i przy okazji się wygadał. - odparł z wyrzutem. - Swoją drogą to śmierdział burdelem.
   - Cicho! Nie używaj takich słów, tu są dzieci! - skarcił go najniższy.
   - One nie rozumieją. - Taehyung zbył przyjaciela machnięciem ręki.
   - BURDEL! - odezwało się gdzieś z tyłu jedno z dzieci. Co prawda dość nieskładnie, ale jednak.
   - Módl się, żeby jego rodzice też nie rozumieli - rzucił ponuro Jimin.
   Jungkook westchnął ciężko. Poznał Yoongiego wczoraj, a starszy już o nim plotkował... to chore.
   - Co on w tobie widzi? - To pytanie Taehyung skierował do Jimina, ale młodszy nie potrafił brać go na serio przez różowe serduszko na środku czoła.
   - Nie mam pojęcia, może mam fajny tyłek? - sarknął w odpowiedzi, ale nie spodziewał się, że Tae schyli się by przyjrzeć się jego pośladkom. O mało nie pisnął z wrażenia, gdy chłopak ścisnął jeden z nich.
   - Może i masz rację... - stwierdził, prostując się. Fioletowe włosy opadły mu ba czoło i przypominał teraz psychopatę.
   Jungkook automatycznie włożył ręce do tylnych kieszeni spodni, żeby się w razie czego zabezpieczyć. Taehyung faktycznie był bardzo dziwny, Yoongi miał rację.
   - Ale pomijając już sprawę mojego tyłka... - Jimin chrząknął. - Rozumiem, że przyjdziesz dzisiaj na zajęcia z salsy? Wszyscy przychodzą.
   - Jakieś fajne laski?
   - Inne się nawet nie zapisywały.
   - Wchodzę w to - Tae skinął głową.
   - Wiedziałem, że się zgodzisz! - Jimin wraz z Taehyungiem wykonali jakiś skomplikowany zestaw gestów, który najwyraźniej miał zastąpić zwykłe pożegnanie i po chwili Jungkook zamykał za sobą drzwi do Kids Clubu. Solennie obiecał sobie, że już nigdy nie postawi tam stopy. - To co? Lecimy na aerobik? - Jimin zawinął rękawy koszulki tak, że teraz jego umięśnione ramiona były doskonale widoczne.
   - Ee... - Jungkook zaciął się na sekundę. - Tak - wychrypiał i ruszył za uradowanym Jiminem.
   - No widzisz, uwinęliśmy się w pół godziny. Przy czym najdłużej zeszło u Tae i to wcale nie ze względu na przekonywanie.
   - No... Wiesz, Jimin, on jest trochę...jakby to...
   - Stuknięty? - zaśmiał się starszy. - Zdecydowanie.
   - I właśnie dlatego jako jedyny jest w stanie wytrzymać z bandą dzieciaków.
   Tak, to zdecydowanie był mocny punkt Taehyunga.
   Nad basenem rozdzielili się i Jungkook potruchtał w stronę Yury i ojca. Razem z nooną wskoczyli do basenu, gdzie była już masa dziewczyn szepczących o Jiminie.
   Jungkook poczuł ukłucie zazdrości. Co jeśli któraś z nich wyda się Jiminowi ciekawsza od niego? Niby chłopak zdeklarował się jako gej, ale przecież zawsze może okazać się bi...
   - Czyli mówisz, że masz już tutaj znajomych, co? - Yura zaryzykowała pytanie, chociaż wystraszyła się, że może się wydać chłopakowi zbyt nachalna.
   - Tak. - ku jej uldze Jungkook uśmiechnął się. -  W sumie pięciu. Dwóch znam od wczoraj, a resztę od...pół godziny? - zaśmiał się cicho.
   - To super! - Yura wyraźnie się ucieszyła. Dobrze, że ma kogoś z kim może posiedzieć i pogadać. Nawet na te dwa tygodnie. - Już przekonałam twojego tatę żeby dał ci spokój na wakacjach. Możesz chodzić gdzie chcesz byle nie poza teren hotelu i wracać do pokoju o której chcesz. - zakomunikowała podekscytowana swoim osiągnięciem. Jungkook posłał jej w odpowiedzi pełen wdzięczności uśmiech. Dzięki niej nie będzie musiał się wymykać a to naprawdę dobra wiadomość!
   - Dzięki noona - chwilę się zastanawiał, ale przytulił ją krótko. Yura poczuła jak roztapia się jej serce. Jungkook to naprawdę uroczy chłopak, po prostu potrzebował zrozumienia.
   - Nie ma sprawy - odparła zachwycona.
   - Ale tata nie jest na ciebie zły? - upewnił się.

   - Nie - odparła uspokajającym tonem.

*~*~*

Serdecznie witam nowych obserwatorów: Suri Park i Yew S.! <3

No to mamy 2 część SL :D Co więcej dodać? Mam nadzieję, że się podobało ^^