The Art of Attraction: Love Affair VI

Podobno masochizm jest nudny


   Taehyung stał tuż przed Hoseokiem, uśmiechając się pobłażliwie. Starszy nie mógł wyczytać nic z jego twarzy. Zacisnął mocno powieki, gdy dłonie Tae znalazły się na jego klatce piersiowej. Jego dotyk palił.
   - Hyung... dlaczego męczysz się z tym sam? - Spytał Taehyung, popychając Hobiego w stronę jego łóżka. Starszy usiadł posłusznie na skraju materaca, wpatrując się niepewnie w przyjaciela, który opadł przed nim na kolana, zagryzając mocno dolną wargę. Jego dłonie znalazły się na udach Hoseoka, który nawet nie wiedział jak powinien się w tej chwili zachować. Niby marzył o tym od dawna, ale w tej chwili był tak skołowany, że nie potrafił do końca wszystkiego przetworzyć. - Wystarczyło poprosić, wiesz hyung?
   Hoseok przełknął z trudem ślinę, słysząc seksownie zachrypnięty głos Tae. Zanim dotarło do niego, co się dzieje, Taehyung rozsunął jego nogi i usadowił się między nimi wygodnie. Patrząc prosto w oczy starszego rozpiął jego spodnie i wsunął w nie dłoń. Hoseok jęknął przeciągle. Czyżby właśnie stracił do końca poczucie rzeczywistości? To musiała być tylko jego wyobraźnia, bo nie było mowy żeby Taehyung z krwi i kości właśnie postanowił zrobić mu dobrze.
   Nieświadomie wypchnął biodra i dopiero cichy, nieco szyderczy śmiech przyjaciela uświadomił mu, że to co się dzieje jest w stu procentach prawdziwe. Cały jego organizm zdawał się koncentrować na szczupłych palcach szczelnie oplatających członek. Odgłosy metropolii nie docierały do uszu chłopaka. Zupełnie jakby znajdował się w bańce własnych fantazji, które jakimś cudem się urzeczywistniają. Jedynym co do niego docierało był dotyk przyjaciela. Czuł ciepłe palce, którymi Tae powoli doprowadzał go na skraj. Świadomość tego w jakiej pozycji się znajdują tylko bardziej go podniecała. Ile razy marzył by Taehyung znalazł się pomiędzy jego nogami...
   Umknął mu moment, gdy młodszy zsunął z niego spodnie. Do rzeczywistości przywrócił go mokry pocałunek po wewnętrznej stronie uda i dłonie sunące w górę. Jedna z nich znalazła się u podstawy członka, sprawiając, że ciałem Hoseoka wstrząsnął potężny dreszcz. Taehyung polizał koniuszkiem języka  żołądź po czym uśmiechnął się półgębkiem. Ciekawie było oglądać własnego przyjaciela w takim stanie. Musiał przyznać, że Hoseok wyglądał całkiem seksownie.
   - Hobi hyung... - Wymruczał, zmuszając przyjaciela by na niego spojrzał. Właśnie tego mu było trzeba żeby mógł kontynuować. Oblizał powoli wargi, po czym wciąż patrząc w oczy starszego objął ustami jego członek. Poczuł jak jego własne mięśnie zaciskają się przyjemnie. Uwielbiał to uczucie.
   Hoseok nie mógł oderwać oczu od ust Taehyunga. Perwersyjny obraz członka znikającego pomiędzy wargami przyjaciela cholernie go podniecał. Dla własnego dobra powinien powstrzymać chłopaka już w momencie, gdy przed nim uklęknął. Jeśli do tej pory miał problem z opanowaniem swojej wyobraźni - teraz będzie to już niewykonalne.
   Taehyung warknął cicho, gdy biodra Hoseoka uniosły się niespodziewanie, sprawiając, że prawie się zadławił. Mimo wszystko cała ta sytuacja była obezwładniająca. Palce, które zacisnęły się na włosach Taehyunga sprawiły, że jego dłoń automatycznie powędrowała w okolice krocza. Niezdarnie rozpiął własne spodnie i wsunął dłoń w bokserki.
   Do jego uszu dochodziły bezwstydne jęki Hoseoka poprzeplatane jego zniekształconym imieniem i błaganiem by kontynuował i jednocześnie przestał. To wszystko cholernie go nakręcało. Dłoń w spodniach poruszała się coraz szybciej, a wraz z nią wargi i język pracowały coraz bardziej niezgrabnie. Biodra Hoseoka bezustannie wędrowały w górę w nieudanych próbach dopasowania się do rytmu Taehyunga. Wszystko zlewało się w jedną, perfekcyjną dla starszego całość.
   Mięśnie podbrzusza Hoseoka zacisnęły się mocno przy akompaniamencie przeciągłego odgłosu czystej rozkoszy. Taehyung zacisnął mocno oczy przełykając spermę i  przyspieszył ruchy dłoni, by parę sekund później również osiągnąć spełnienie. W głowie mu wirowało, gdy opierał czoło o nagie udo Hoseoka. Oddychał ciężko, starając się uzupełnić braki powietrza spowodowane poprzednią aktywnością.
   Dłoń starszego wciąż wplątana była w jego włosy. Palce delikatnie masowały skórę głowy, sprawiając, że powieki Tae stawały się cięższe. Mimo wszystko spanie w takiej pozycji skończyłoby się bólem kręgosłupa, co nie brzmiało zachęcająco.
   Mrucząc, przeciągnął się i wyplątał dłoń Hoseoka z własnych włosów. Chyba dopiero wtedy starszy zorientował się, że wciąż ją tam trzymał i speszony odwrócił wzrok. Widząc to, Taehyung parsknął śmiechem i pogładził uspokajająco udo przyjaciela. W kącikach warg błądził psotny uśmiech, gdy wstawał z podłogi, ściągając z siebie koszulkę. Jej śladem podążyły spodnie, a chwilę potem również bielizna. Chłopak bez skrępowania poszedł do łazienki by doprowadzić się do kultury, podczas gdy Hoseok jęknął zażenowany, chowając twarz w dłoniach.
   Jeszcze nikt nigdy nie sprawił, że czuł się tak dobrze, ale do cholery! To był przecież Taehyung! Co to miało w ogóle być?!
   Spojrzał w stronę otwartych drzwi do łazienki, gdzie młodszy właśnie mył zęby już ubrany w za dużą koszulkę i jakieś szorty. Wyglądał jakby to wszystko było zupełnie normalną sytuacją. Nikt by się nie domyślił, że przed chwilą obciągnął własnemu przyjacielowi.
   - Taehyung... - Hoseok podniósł się z łóżka i odchrząknął, by pozbyć się chrypki. Nie wierzył, że właśnie chce o tym rozmawiać. - Wiesz to było genialne i w ogóle, ale... dlaczego? - Spytał kompletnie skołowany. Młodszy natomiast skończył myć zęby i wypluł pastę.
   - W końcu przyjaciołom się pomaga, nie? - Odparł wzruszając ramionami po czym uśmiechnął się szeroko. - Jak znów będziesz mnie potrzebował to daj znać hyung! - Poklepał wyraźnie zdewastowanego Hoseoka po ramieniu i posłał mu znaczące spojrzenie.

***

   Jimin padł na rozgrzany tartan, oddychając ciężko. Słońce paliło jego rozgrzaną skórę i w tej chwili marzył tylko o lodach i chłodnym prysznicu.
   - Hyung daj spokój! Ile można grać? Zaraz się ugotujesz! - Wyjęczał, zakrywając dłonią oczy, podczas gdy Yoongi biegał po boisku co chwila rzucając piłkę do kosza.
   - Nie marudź tylko graj! - Zawołał, po raz kolejny trafiając z połowy boiska.
   - Zaczynam się zastanawiać czy granie z tobą w kosza nie jest czasem karą zamiast nagrodą... - Jimin westchnął ciężko, roztrzepując własną grzywkę. Jak tak dalej pójdzie to umrze z wycieńczenia albo przez odwodnienie. Ewentualnie słońce zrobi z niego skwarkę.
   - Hyung poświęca ci czas, a ty narzekasz? - Yoongi przykucnął obok młodszego, prychając cicho. Droczenie się z Jiminem było niczym urodzinowy prezent; zawsze go uszczęśliwiało.
   - Ach hyuuuuung... - Jęknął zrezygnowany Jimin, ściągając koszulkę, która i tak była cała przemoczona. Wzrok Yoongiego powędrował na wyrzeźbione ciało chłopaka i coś w jego wnętrzu zacisnęło się boleśnie. Tak, tak właśnie wygląda zazdrość.
   Nieświadomie położył rękę na własnym płaskim brzuchu i skrzywił się nie wyczuwając mięśni. Chyba czas trochę poćwiczyć, bo przy Jiminie wyglądał jak totalna ciapa, a tak być nie może, bo to przecież Yoongi był tu tym cool gościem.
   - Dobra, najwyraźniej twoje mięśnie wcale nie idą w parze z kondycją. - Sarknął, uśmiechając się wrednie. Czy to sposób na podniesienie własnej samooceny? Bardzo możliwe. Yoongi nie widział w tym nic złego. To on miał się czuć dobrze, a reszta mogła się dopasować albo spadać.
   Jimin zachichotał zawstydzony, słysząc uwagę starszego. Był pewien, że gdyby poszli na siłownię to Yoongi byłby słabszy, ale nie chciał tego mówić, bo zdążył już się zorientować, że nadszarpnięcie ego hyunga było niebezpieczne. Starszy ponad wszystko cenił sobie swój wizerunek wyluzowanego rapera. Jego utwory były o tym jak to niby miał w dupie haters'ów, ale tak naprawdę krytyka bolała go jak każdego, a może nawet trochę bardziej.
   - Hyung chodźmy coś zjeść, ja stawiam. - Zaproponował, patrząc na zachodzące słońce, podczas gdy Yoongi w zamyśleniu wpatrywał się w kręcącą się na jego palcu piłkę. Wyglądał na wyjątkowo skupionego. Brwi zmarszczył nieznacznie, a jego usta poruszały się szybko, formując niesłyszalne dla Jimina słowa.
   - Zaraz... - Mruknął, nagle unosząc wzrok na młodszego. Wyglądał jakby miał zaraz dostać ataku paniki, gdy piłka wypadła mu z rąk i potoczyła się w stronę ławek. - Młody przynieś mi szybko mój plecak! - Rozkazał, wystukując palcem o tartan jakiś nieznany Jiminowi rytm.
   Młodszy nie wiedząc o co chodzi, poderwał się na równe nogi i błyskawicznie przyniósł plecak, z którego Yoongi wyciągnął gruby granatowy notes i poobgryzany ołówek. Szybko przerzucił parę stron i z prędkością światła zaczął skrobać kolejne znaki, układające się w tekst piosenki. Jimin obserwował zafascynowany jak Suga przelewa słowa na papier, zdradzając swoje przemyślenia, czasem lęki. Miał wrażenie, że ogląda najbardziej intymny moment, bo w tej chwili starszy był niczym otwarta księga. Jego przeżycia, marzenia, plany formowały się w rymy, by później rzucić na kolana słuchaczy i zmusić ich do przemyślenia swoich dotychczasowych poczynań.
   W tej chwili Jimin doszedł do wniosku, że rap praktycznie niczym nie różni się od poezji. To sztuka i sposób na wypowiedzenie się, czasem ukrywając dokładny sens pomiędzy dopasowanymi rymami i z pozoru chaotycznie poukładanymi słowami. Yoongi był artystą. Zauważał błędy społeczeństwa, słabe punkty ustalonego dawno porządku i próbował powiedzieć o tym ludziom poprzez muzykę.
   Yoongi zagryzł ołówek, szukając właściwych słów. Jeszcze parę wersów, by przekazać swoją historię. Parę kresek, składający się na koreańskie znaki i tekst skończony. W niecałe piętnaście minut pod wpływem nagłego natchnienia powstał tekst pozornie przedstawiający grającego w kosza chłopaka, ale wystarczy skupić się na słowach, by zrozumieć, że chodzi tu o zupełnie coś innego, coś głębszego i bardziej skomplikowanego.
   - To co, stawiasz jedzenie? - Yoongi zamknął notes i wrzucił go do plecaka.

***

   Po całym domu roznosił się apetyczny zapach smażonego mięsa, a dwie dziewczyny krzątały się po kuchni, przygotowując posiłek. Junhee kroiła potrzebne warzywa, podczas gdy Yuri objęła stanowisko przy patelni. Z radia stojącego na jednej z szafek leciał jakiś skoczny kawałek ostatnio popularnego zespołu. Paru chłopców śpiewało o tym jak to chcą być ze swoją ukochaną. Nic specjalnego, zwłaszcza, że większość piosenek o tym była. Właśnie dlatego Junhee i Yuri lubiły chodzić na koncerty niekomercyjnych zespołów. Ich piosenki o miłości wydawały się bliższe codziennemu życiu, a do tego śpiewali bądź rapowali o wszystkim co mogło spotkać człowieka. To było o wiele ciekawsze i nawet jeśli czasem prowadziło do głębokich przemyśleń - taka muzyka wywoływała emocje.
   - Nie lubię tej piosenki. - Skrzywiła się Junhee, biorąc do ręki kolejną paprykę.
   - Uhm... - Mruknęła Yuri, dając znać, że też jej się nie podoba. - Pamiętasz jak ostatnio byłyśmy w barze i takich trzech chłopaków rapowało? - Zagadnęła, mieszając na patelni.
   - No tak. A co? - Spytała obojętnie, myślami błądząc zupełnie gdzie indziej. Przez ostatnie parę dni to co stało się w barze pomiędzy nią a Taehyungiem prześladowało ją bezustannie. Zasypiała, widząc jego twarz milimetry od swojej, skóra mrowiła ją w miejscach, gdzie jej dotykał i bezustannie myślała o tym, co wtedy czuła. Była sfrustrowana seksualnie, a przez to rozdrażniona i nieobecna. Ojcowie zaczęli pytać ją czy coś się stało, ale jakoś niekoniecznie chciała mówić, że gdyby nie okres, prawdopodobnie nie byłaby już dziewicą.
   - Do tej pory nie mogę się uporać z tą piosenką o marzeniach. Mam wrażenie, że moje życie jest bezsensowne, bo nie wiem co chcę robić, kim chcę być... To takie dołujące! - Dziewczyna westchnęła ciężko, posyłając wołowinie ponure spojrzenie jakby to ona była wszystkiemu winna.
   - Masz jeszcze na to czas. - Odparła beznamiętnie starsza. Co ją w tej chwili obchodziły takie problemy? Yuri miała jeszcze przynajmniej rok na wybór studiów i zaplanowanie przyszłości. To Junhee miała w tej chwili większy problem, bo sama nie wiedziała na jakie studia pójść, przed nią egzaminy, a najgorsze, że nie była w stanie teraz o tym myśleć. Zupełnie jakby ktoś jej w głowę wcisnął zepsute nagranie.
   Taehyung... seks... Taehyung... seks... Taehyung... seks... Taehyung... seks...
   I tak w kółko.
   - Aish! Mam tego dość! - Junhee rzuciła kawałkiem papryki w przeciwległą ścianę i usiadła zrezygnowana na krześle. Dlaczego nie była w stanie myśleć o niczym innym?! Nigdy wcześniej nie podejrzewałaby, że ciało może przejąć tak łatwo władzę nad umysłem. Momentami nienawidziła szalejących hormonów i całego tego dojrzewania czy z czym to było związane.
   - Umm... Ej trzeba było powiedzieć, że nie chcesz już kroić to byśmy się zamieniły... - Yuri spojrzała niepewnie na przyjaciółkę. Sądząc po jej wyrazie twarzy wcale nie chodziło o warzywa. - Unni, co jest? - Spytała zmartwiona.
   - Chcę żeby Taehyung mnie przeleciał. - Wyrzuciła z siebie prawie niesłyszalnie. Jej policzki zapłonęły potężnym rumieńcem. Schowała twarz w dłoniach nie wierząc, że powiedziała to na głos. Dopóki działo się to w jej głowie, nie czuła, że to coś bardzo złego. Dopiero gdy przyznała się do tego przyjaciółce, dotarło do niej, że takie zachowanie jest wulgarne, a przynajmniej w przekonaniu społeczeństwa.
   Właściwie czemu od najmłodszych lat uczyło się dziewczynki wstydzić się własnego ciała? W wieku nastoletnim mówienie głośno o seksie było akceptowalne tylko w wypadku chłopców, bo oni przecież byli tymi niewyżytymi, masturbowali się i myśleli tylko i wyłącznie o przeleceniu koleżanek. Dziewczyny, które nie wpasowywały się w kanon niewinnej laleczki były nazywane dziwkami, ale w sumie dlaczego? Pociąg seksualny czy chęć na seks były naturalnymi zachowaniami, więc dlaczego dziewczynom tego zabraniano? Dlaczego chłopcom praktycznie wmawiało się, że muszą się masturbować, a dziewczynom tego zabraniano, twierdząc, że takie zachowanie jest wysoce wulgarne i niestosowne?
   - Umów się z nim? - Podrzuciła Yuri, starając się ukryć zaskoczenie. - Właściwie czemu wyskoczyłaś z tym tak nagle? Byłaś w weekend na jego koncercie i teraz... och! Co mnie ominęło?! - Gdyby to było możliwe, oczy Yuri wypadłyby z orbit. Chyba właśnie weszły z Junhee na nowy poziom przyjaźni, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło im się rozmawiać o czymś takim. Może z powodu różnicy wieku? W każdym razie to była niewątpliwie nowość.
   - Prawie to zrobiliśmy, ale przez mój pieprzony okres skończyło się na... no wiesz... palcach... -  Z każdym kolejnym słowem głos Junhee przycichał aż w końcu ponownie ukryła twarz w dłoniach, czując się coraz bardziej niezręcznie. Zacisnęła mocno uda, chcąc powstrzymać efekty wspomnień tamtego wieczora.
   - Wow! Ty... W życiu się tego nie spodziewałam! - Yuri przewróciła kawałki mięsa na patelni, przechodząc nad nową informacja do porządku dziennego. Gdzieś w zakamarkach umysłu tkwiło wmawiane przez wszystkich stwierdzenie, że Junhee się puszcza, ale dziewczyny znały się zbyt długo i Yuri wiedziała, że jej przyjaciółka taka nie jest. Z resztą nawet gdyby chciała się przespać z Taehyungiem bez żadnych konsekwencji, kim była Yuri by to oceniać skoro sama jeszcze nie do końca znała taki wymiar pragnienia, który zmuszałby do rzucania papryką po kuchni. - Jak było? - Spytała autentycznie ciekawa.
   Junhee spojrzała na nią jakby miała się rozpłakać po czym westchnęła ciężko, zakładając nogę na nogę.
   - Zajebiście. - Opisała wszystko jednym słowem, na koniec zagryzając wargę. - Nigdy nie czułam czegoś tak... obezwładniającego? Nawet nie wiem jak to opisać. - Odwróciła wzrok, by uniknąć kontaktu wzrokowego z przyjaciółką. Chybaby tego w tej chwili nie zniosła. - Dość o tym, bo dostanę szału. - Zażądała, kręcąc gwałtownie głową, a jej lekko kręcone włosy opadły na twarz, ukrywając rumieńce. - Mówiłaś, że Jungkook chce się z tobą spotkać żeby nadgonić zaległości w szkole? - Rzuciła pierwsze co przyszło jej do głowy.
   Yuri uśmiechnęła się bezwiednie na myśl o koledze z klasy. Ktoś mógłby stwierdzić, że się nie lubią, bo wiecznie sobie dokuczali, ale propozycja wspólnej nauki trzy tygodnie przed zakończeniem roku szkolnego raczej mówiła sama za siebie. Poza tym zazwyczaj tak to się zaczynało. Żartobliwe kłótnie, przyjacielskie spotkania, ukradkowe spojrzenia. Oczywiście czasem chodziło tylko o przyjaźń, ale to zdarzało się zdecydowanie rzadziej.
   - Tak, mamy się jakoś niedługo spotkać. - Odparła, nie kryjąc podekscytowania. Jungkook był naprawdę świetnym chłopakiem no i potrafił grać na gitarze, a to działało jak magnes na dziewczyny.
   - Farciara. - Westchnęła Junhee, wracając do krojenia papryki. Taehyung wciąż nawiedzał jej wspomnienia, ale starała się je blokować i skupić się na przygotowaniu obiadu. Nic jej nie przyjdzie w tej chwili z rozmyślania o trochę niegrzecznych pragnieniach. Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić.
   - To od ciebie chłopak nie może rąk oderwać. - Stwierdziła rezolutnie młodsza, wykładając mięso na talerz.
   - Uwierz mi, że w tym momencie wolałabym żeby był słodkim gościem, który zaprosi mnie do kawiarni pod pretekstem nauki. - Westchnęła ciężko i zabrała się do jedzenia, nakładając sobie sałatki z papryką, na której wcześniej się wyżyła. - Ale domyślam się, że to by było zbyt idealne. - Zaśmiała się, chcąc zbagatelizować sytuację pomiędzy nią a studentem.
   Wyciągnęła z kieszeni wibrujący telefon i przesunęła palcem po dotykowym wyświetlaczu. Na widok koperty z imieniem Taehyunga, zagryzła wargę, czując jak fala podniecenia ogarnia całe jej ciało.

Taehyung oppa:
Odwiedź mnie w akademiku. Pozbędę się Hoseoka ;)


*~*~*

Hej wszystkim!
Witam nowych obserwatorów: Park RaeSub, Dominika Wenerska, Oh Lu, Demi Lerman!!!!!
Znów mnie długo nie było, huh? :/ Raz, że tak jak pisałam na fb mam pracę, a dwa, że coś mnie wena opuściła, ale uparłam się dziś, że skończę ten rozdział i wreszcie się udało! ^^ Mam nadzieję, że Was nie zawiodłam~ 
+ pracujemy z Yuri nocami nad kolejnym oneshotem, więc możecie się go spodziewać jakoś w lipcu czy coś takiego :P
Ślę całusy~ <3