The Art of Attraction XXXIX [EPILOG]

Świat dojrzałych i odpowiedzialnych ludzi


   Junmyeon wpadł spanikowany do sypialni tylko po to żeby zastać swojego ukochanego w totalnej rozsypce. Yifan miał na sobie jedynie spodnie  i niezapiętą koszulę. Całą jego uwagę absorbowała mała dziewczynka stojąca na dwuosobowym łóżku. Z przejęciem coś mu tłumaczyła, kiwając energicznie główką, gdy Kris ją o coś spytał.
   Jun oparł się o framugę i uśmiechnął rozczulony. Uwielbiał patrzeć na Yifana, zajmującego się ich skarbem. Trzeba przyznać, że był stworzony do roli ojca, a ich kochana Junhee po prostu za nim przepadała. Jego podopieczni chyba nie uwierzyliby, że trener ma również tę uroczą i miękką stronę.
   Nieobecnie wodził palcem po lśniącej obrączce na swoim palcu, kręcąc z rozbawieniem głową, gdy Yifan chwycił ich córkę pod pachy i zaczął się z nią kręcić. Do tej pory pamiętał dzień, w którym przyjechali z dwuletnią Junhee do mieszkania. To był jeden z najszczęśliwszych dni w ich życiu. Teraz dziewczynka podrosła. Już za rok będzie szła do szkoły, czym obaj ojcowie zaczynali powoli się denerwować. W końcu to kolejny etap życia pociechy. Wkrótce zacznie się etap dojrzewania i obaj będą musieli pogodzić się z tym, że ich mała dziewczynka zacznie umawiać się na randki. Dobrze, że mają jeszcze trochę czasu na nacieszenie się dziecięcymi latami córki.
   Z zamyślenia wyrwał Junmyeona dzwonek do drzwi. Niemal podskoczył, przypominając sobie, że powinni już wychodzić, a Yifan wciąż bawił się z córką. Poganianie męża zostawił sobie na później, a chwilowo popędził do drzwi żeby otworzyć swoim braciom. W końcu mieli zająć się małą Junhee, aczkolwiek Jun nie był pewien czy w ten sposób nie straci mieszkania. No ale co miał innego zrobić kiedy musieli wyjść?
   - Hej hyung! - już na wejściu zawołał Taemin i wyminął starszego brata, by pobiec do najukochańszej siostrzenicy.
   - Nawet nie zdążyłem się przywitać... - westchnął Junmyeon, uśmiechając się delikatnie do Jinkiego, który wciąż spokojnie stał w drzwiach.
   - Nie martw się o Junhee i Taemina. Zajmę się nimi. - odparł z uśmiechem siedemnastoletni Onew (od jakiegoś czasu wszyscy zaczęli tak na niego mówić).
   Junmyeon wpuścił brata do środka i poprowadził go do kuchni. Szybko wytłumaczył, gdzie znajdują się najpotrzebniejsze przedmioty, a także przypomniał o najważniejszych numerach. Tak jakby Jinki nie miał ich w telefonie...
    - Hyung zaraz się spóźnicie! - krzyknął z salonu Taemin, przerywając starszemu bratu tyradę na temat tego jak słodycze szkodzą jego małej księżniczce.
   Junmyeon popędził do sypialni, by pogonić męża. Na szczęście Yifan był już prawie gotowy. Właśnie wiązał krawat, co najwyraźniej nie do końca mu wychodziło, bo przeklął szpetnie i rozplątał węzeł.
   - Daj, ja to zrobię. - Zaproponował Junmyeon, uśmiechając się lekko. Podszedł do Yifana i szybko zawiązał mu krawat, na koniec zaciskając go nieco mocniej wokół szyi męża. Usatysfakcjonowany poklepał go delikatnie po klatce piersiowej. W podzięce Yifan cmoknął czule policzek ukochanego. - Zaraz się spóźnimy.
   Yifan westchnął, ale ruszył w stronę drzwi wejściowych. W końcu nie co dzień idzie się na zlot absolwentów. Oczywiście oficjalna część imprezy będzie trochę sztywna z tym całym patosem i przemową dyrektora placówki, ale potem czekała ich całkiem niezła zabawa. Jeśli starzy przyjaciele wciąż są w dawnej formie, może się okazać, że do mieszkania wrócą dopiero nad ranem.
   Oczywiście niemożliwym było utrzymanie bliskich kontaktów ze wszystkimi z liceum. Nawet więzy w ich dwunastoosobowym kręgu z czasem się rozluźniły. Tak na dobrą sprawę utrzymywali kontakt tylko z Baekhyunem, Chanyeolem, Zitao i Yixingiem. Z innymi czasem się mijali i zamieniali parę słów, ale jak to w świecie zapracowanych dorosłych, nie było na to zbyt wiele czasu. Dlatego zjazd absolwentów był dobrą okazją na nadgonienie ostatnich lat.
   Yifan zaparkował na szkolnym parkingu i uśmiechnął się do własnych wspomnień. Kiedyś woził Junmyeona na zajęcia czy na imprezy do tego samego budynku. Wtedy ich związek dopiero zaczynał się jako tako formować, a dzięki pomocy jakichś sił wyższych trwał aż do dzisiaj.
   Już przy wejściu wpadli na Baekhyuna z Chanyeolem. Tubalny śmiech wyższego z nich niósł się po korytarzu tak jak kiedyś. Junmyeon prawie poczuł się jak nastoletni zakochany dzieciak, ale fakt, że na jego palcu lśniła obrączka, przypominał mu, że jest już za stary na takie głupoty jak licealne miłostki. Teraz był dojrzałym mężczyzną, ojcem, który kochał swoją rodzinę bezgranicznie.
   Przywitali się z przyjaciółmi i razem skierowali na aulę, gdzie spotkali resztę znajomych. Zitao i Yixing jak kiedyś stali na boku, aczkolwiek teraz już nie obściskiwali się bezwstydnie, a szeptali coś do siebie. Luhan obejmował w pasie wysoką blondynkę, jednocześnie rozmawiając w ożywieniu z Jonginem i Sehunem, którzy co chwila rzucali sobie nawzajem pełne uczuć spojrzenia. Podobno zeszli się stosunkowo niedawno po tym jak każdy z nich próbował odnaleźć drugą połówkę po bolesnych zerwaniach. Kyungsoo i jego narzeczonej jeszcze nie było, ale powinien pojawić się już za chwilę. Junmyeon słyszał od Baekhyuna, że niedługo ich stary, dobry D.O będzie się żenić i szykuje się kolejne huczne wesele. Po tym jak na ślubnym kobiercu stanęli Junmyeon z Yifanem, zaproszenia na ślub zaczęły ich niemal zasypywać. Co prawda ze starego kręgu przyjaciół pobrali się jedynie Luhan z uroczą Chinką i Baekhyun z Chanyeolem, ale za to dużo więcej wesel organizowali ich uniwersyteccy znajomi.
   Minseok i Jongdae weszli na aulę, śmiejąc się głośno z czegoś, co prawdopodobnie wydarzyło się kiedyś w liceum i szybko skierowali się w stronę starych znajomych. Po sławnym pocałunku na imprezie potrzebowali jeszcze sporo czasu zanim obaj doszli do wniosku, że jednak wolą mężczyzn, a dokładniej siebie nawzajem. W taki oto sposób żyli na kocią łapę już od dobrych paru lat. Pracowali dla konkurencyjnych plotkarskich pisemek, spełniając swoje szkolne marzenia.
   Chwilę po przyjściu Kyungsoo i jego narzeczonej, rozpoczęła się oficjalna część spotkania. Stary dyrektor nudził tak samo jak kiedyś na apelach tylko, że tym razem nie wypadało, by Jongdae i Minseok śmiali się z czegoś głupiego, aczkolwiek i tak to robili. Tao tak samo jak dawniej błądził dłonią po szczupłym udzie Yixinga, a Junmyeon obserwował to wszystko z radością. Miło było widzieć, że wszyscy jego przyjaciele są szczęśliwi, a na dodatek dobrze im się wiedzie.

   Oparł głowę na ramieniu męża i uśmiechnął się delikatnie. Był szczęśliwy. Miał wszystko czego mu trzeba i czuł się spełniony. Co prawda nie spełniły się jeszcze jego wszystkie marzenia, ale czym byłoby życie bez pragnień? 

*~*~*

Na początek powitam nowych obserwatorów: dziecko nieba i Samantha Benett :) Ślę Wam uściski ^^
A teraz przechodzę do paplaniny :P
Wydaje mi się, że pisałam TAOA już prawie półtora roku. Czas najwyższy to zakończyć. Chciałabym móc zacząć nowy projekt, no a co ważniejsze, w TAOA zostało już napisane wszystko, co historia miała zawierać. 
Myślę, że w trakcie pisania tego opowiadania dojrzałam, a moje poglądy na sporo spraw się zmieniły. Zresztą zawarłam je w treści :P 
Wiecie... pisząc to opowiadania chciałam zwrócić uwagę na to, że to właśnie ta słodka, niewinna, prawdziwa miłość jest najpiękniejsza. Sama chciałabym takiej doświadczyć. Chciałam też pokazać, seks od innej strony - pełen miłości, trochę niezgrabny, ale mimo wszystko piękny hahaha w końcu skoro już męczyliście mnie o smuta to chociaż przekazałam go w postaci jaka mi najbardziej pasuje, jakkolwiek to brzmi... :P
Chciałabym podziękować wszystkim, którzy czytali TAOA <3 W szczególności jestem wdzięczna nawiedzonej, Marcie K, Renuśce, Justynie B.A.P, Yeoli, Lee Hyo, ShinShing, witness., Park Do-bi, Datenshi189, Magdzie Z, Suza Nie, fikumikuxd, Korean Dream, Ami-chan, Misiowi Yogi, Mimi Uniie, Lusi M, płomyczkowi saviano, Kimiko Xiao, Neko, Goszce Małej, UruhaGatettE i innym, którzy komentowali, dając mi w ten sposób motywację do dalszej pracy.
W szczególności dziękuję Dubu i Yuri - za betowanie i różnego rodzaju pomoc <3 
Kocham Was wszystkich i do zobaczenia przy My Crazy Love Story! <3

XOXO